Dodaj do ulubionych

Do Lendry z Wrocławia

28.11.03, 22:26
Przeczytałam, że Twoja koleżanka rodziła na Dyrekcyjnej przez cc. Czy Ty
wiesz coś wiecej na ten temat lub możesz sie czegoś dowiedzieć. Jestem w 36.
tyg. i nie za dużo czasu mi już zostało, a szykuje się cc. Dlatego też pilnie
chcę nawiązać kontakt z kimś, kto miał cc właśnie na Dyrekcyjnej. Niby
wszystko już wiem ogólnie o cesarce, ale każdy szpital ma swoje nawyki i
chętnie bym je poznała, a osobiście nie znam nikogo kto tam rodził przez cc.
Proszę Cię o wszelkie info na ten temat lub zaproś koleżankę na to forum.
Pozdrawiam Cię i życzę przyjemnych zajęć na szkole rodzenia - ja też ją
ukończyłam na Dyrekcyjnej.
Obserwuj wątek
    • buffo10 Re: Do Lendry z Wrocławia 01.12.03, 19:39
    • lendra Re: Do Lendry z Wrocławia 02.12.03, 18:40
      Hej buffo,

      Dopiero dziś zauważyłam Twój list. Nie wiem, czy uda mi się zaprosić koleżankę
      na forum, bo jest bardzo zajętą mamuśką i okiem w głowie jest teraz jej synek,
      ale zapytam. Na pewno mogę się dowiedzieć wszystkiego co by cię z jej
      doświadczeń interesowało - to jedna z moich najlepszych koleżanek. Rodziła w
      lutym tego roku, wiem, że pod okiem dr Floriańskiego - cc ze znieczuleniem.
      Miała duże dziecko, ponad 4 kg. Potem krótki pobyt w szpitalu, nawet dziś
      pytałam ile spędziła dni, mówi, że tak krótko, iż nie pamięta, radzi, aby
      znikać jak najszybciej w obawie przed różnymi zakażeniami. Doszła też szybko do
      siebie, ale to bardzo energiczna babka. Choć też miała zdanie, że po naturalnym
      jest lepiej matce w powrocie do formy. Jeśli chcesz jakieś szczegóły to
      zapytaj, zadzwonię do niej i ci odpiszę, chyba, że przez Towje pytania sama się
      skusi i odwiedzi forum.
      Pozdrowienia
      Gośka
      • buffo10 Re: Do Lendry z Wrocławia 02.12.03, 21:59
        Witaj,
        Bardzo się cieszę, że odpisałaś. Mam tyle pytań i z niecierpliwością czekałam
        na Twoją odpowiedź. W rezultacie zadzwoniłam dzisiaj na Dyrekcyjną i
        rozmawiałam z położną, by mi co nieco wyjaśniła i przybliżyła. Trochę
        informacji otrzymałam, ale bardzo chętnie poznam relację osoby rodzącej, a nie
        tylko personelu. Jeśli Ci to nie sprawi kłopotu to podam pytania, które mnie
        nurtują i niech Twoja koleżanka to skomentuje - zweryfikuje:
        1) Czy dla noworodka rzeczywiście nie trzeba nic brać do ubrania (dopiero na
        wyjście), a tak to tylko najmniejsze pampersy (położna podkreśliła EWENTUALNIE
        pampersy, nie wiem co to miało oznaczać...)
        2) Czy przy porodzie przez cc faktycznie nie może być mąż? Nawet jak sie
        zapłaci jak za poród rodzinny? Mi powiedziano, że nie ma takiej możliwości, ale
        może w praktyce nie są aż tacy rygorystyczni?
        3) Kiedy po raz pierwszy widzę dzidziusia?
        4) Ile leżę na sali pooperacyjnej? Ilu osobowe są zazwyczaj takie sale? Czy na
        tej sali leży ze mną dziecko? Czy możliwe są tam odwiedziny rodziny?
        5) Kiedy zaczynam karmić dziecko po cc?
        6) Kiedy mąż może zobaczyć nasze dziecko? Skoro nie ma go przy porodzie, przy
        ważeniu i mierzeniu i na sali pooperacyjnej nie ma odwiedzin? Wychodzi na to,
        że zobaczy go po kilku dniach? Może to jednak wygląda inaczej - oby!
        7) Co z dietą po cc i lewatywą? Ile dni po nic sie nie je i ile razy robią
        lewatywę (czy przed i po)?
        8) Prawdopodobnie wychodzi się po 4 dobach (nawet zimą), ale z tego co piszesz
        Twoja koleżanka tego nie pamięta.
        9) Czy opieka i pomoc ze strony personelu po cc są OK, czy też trzeba czymś ich
        przekupić? Wolałabym nic nie dawać, bo tego nie umiem robić - po prostu się
        wstydzę...

        Przepraszam, że moje pytania są tak szczegółowe, ale chcę się dowiedzieć jak
        najwięcej skoro mam takie cenne źródło informacji. Może koleżanka znajdzie
        chwilę wśród nawału obowiązków przy synku, by uświadomić przestraszoną -
        oczekującąsmile Z góry bardzo Ci dziękuję za pomoc i odpowiedź. Pozdrów koleżankę!
        Pozdrawiam
        Magda
        • lendra Re: Do Lendry z Wrocławia 03.12.03, 10:32
          Hej,
          Oto odpowiedzi:
          1) O to samo ją pytałam wcześniej; okazuje się, że szpital ma
          wszystko, "EWENTUALNIE papmpersy", oznacza prawdopodobnie, że jak będziesz je
          miała to ok, a jak nie to dadzą szpitalne (ale tetrowych nie używają);
          koleżanka miała swoje Pampersy i rzeczy na wyjście; warto wziąć swój kaftanik,
          bo te szpitalne są za duże albo za małe; dziecko jest w kataniku, pieluszce,
          owinięte rożkiem i to wszystko; jednak ja osobiście wiem, że zabiorę jakieś
          rzeczy (oprócz tych na wyjście), tak dla swojego spokoju - dużo miejsca nie
          zabierają;
          2) Ona nie chciała, aby mąż był przy cc, on też - ze względu na zachowanie
          lepszej higieny - to jest operacja (ja właściwie mam takie same zdanie). Nie
          potrafiła więc powiedzieć, że naprawdę w ogóle by nie mógł wejść - może? Ja ze
          swojej strony ci powiem, że za porody rodzinne odpowiada dr Zimmer - on jest
          tam Kierownikiem (ale nie pamiętam jakiego dokładnie Oddziału) - musi być jego
          zgoda (pytałam kiedyś w szpitalu) - warto się z nim skontaktować - nawet
          telefonicznie - niech ci potwierdzi, czy mąż może być przy cc; prawdopodobnie i
          tak będziesz do niego musiała iść po zgodę na porgód rodzinny, jego też możesz
          zapytać ile kosztuje, ja nie pamiętam dokładnie ile, ale chyba 100-150 zł.
          3) Dziecko dostajesz prawie od razu i mówią co się urodziło. Po cc zabierają
          dzidziusia na salę - mycie, ważenie, mierzenie, Ciebie szyją. Mąż był tuż za
          drzwiami, więc nawet pierwszy dostał dzidziusia na ręce, bo mu lekarz przyniósł
          zaraz po ważeniu, itp. Potem umytego znów niosą do Ciebie i jak byś chciała, to
          mogłabyś dostać go na ręce, ale jesteś bardzo, bardzo słaba. Trzeba tylko mówić
          im, czy chcesz też potrzymać od razu. Ale na pewno ci pokażą. Potem przewożą
          cię na salę pooperacyjną. Działa jeszcze znieczulenie przez ok 6 godz. - nie
          możesz się ruszyć, potem będą kłopoty ze wstawaniem. Lepiej się poczujesz na
          drugą dobę.
          4) Na sali pooperacyjnej leżysz różnie - kilka godzin, aż będzie ci przechodzić
          znieczulenie i jeśli wszystko będzie ok. Odwiedziny rodziny - nie. Koleżanka
          widziała się z mężem przez szklane drzwi. Na sali leży od 2 do 5 kobiet, zależy
          ile było operacji, tam nie ma stałych łóżek - tam wjeżdżasz na łóżeczku i
          dołączasz do grupy wink. Max 5 osób, koleżnka była w 4 osobowej grupie. Dziecko
          mogło być z Tobą jeśli byś tego chciała, ale jesteś tak słaba, że sama nie
          chcesz, bo nie masz jak się nim zająć. Dają ci na chwilkę i zabierają.
          5) Karmienie najlepiej od razu - już na sali pooperacyjnej przystawiają ci
          malucha do piersi. Koleżanka miała kłopoty z karmieniem, ale dość szybko
          przewieźli ją na normalną salę (po ok. 2 godz) i tam jej znów dali dziecko.
          Mały nie chciał ssać, jedna z położnych masowała jej piersi bardzo długo, aż
          mały chwycił. (Tak więc jednak pomagają smile)))
          6) Tak jak ci pisałam wcześniej, mąż był za drzwiami sali operacyjnej. Pierwszy
          od matki dostał dzidziusia, bo mu lekarz wyniósł zaraz po ważeniu.

          Resztę opiszę potem - lecę do szkoły rodzenia wink
          Na razie
        • lendra Re: Do Lendry z Wrocławia 03.12.03, 12:54
          Już jestem:
          7) Lewatywa przed cc. Koleżanka miała cc o 9.00 rano, bez śniadania, bo przed
          cc i po lewatwie już nie możesz nic zjeść. Potem już załapała się na obiad i
          kolację - wersja dla tych na diecie.
          8) W szpitalu była 3 doby. Warunkiem jest to, aby dziecko choć troszkę
          przybrało na wadze i poziom stężenia bilirubiny był w porządku (w porządku to
          ponoć 5-6).
          9) Jeśli sama będziesz miła i z uśmiechem prosiła o pomoc to na pewno ją
          otrzymasz. Ja też wychodzę z takiego założenia. I mam nadzieję, że potraktują
          mnie podobnie. Nie można mieć podejścia: bo mi się należy i już - macie skakać
          koło mnie. Mąż koleżanki na koniec podziękował za opiekę i wręczył jakieś
          czekoladki.

          Życzę Ci abyś szczęśliwie , tak jak moja koleżanka przeszła przez to wszystko.
          Mam nadzieję, że opiszesz jak było z Tobą, jak już będziesz w domku z
          dzidziusiem w tym wątku, albo najlepiej "Która wrocławianka będzie rodzić na
          Dyrekcyjnej" - to inne dziewczyny też skorzystają.
          Na kiedy masz dokładnie termin?

          Pozdrowienia
          G.
          • buffo10 Re: WIELKIE DZIĘKI!!! 03.12.03, 19:46
            Witaj,
            Dopiero teraz miałam możliwość wejścia na forum i zobaczyłam odpowiedź od
            Ciebie. Bardzo się cieszę, że zdołałaś tak skrupulatnie odpowiedzieć na moje
            pytania. Nie wiem dlaczego, ale bardzo się uspokoiłam po przeczytaniu Twej
            odpowiedzi. Jak człowiek wie, co go czeka i czego może się spodziewać to mu
            lżej. Tym bardziej, że są to informacje odnośnie "mojego" szpitala i to prosto
            z "drugiej" ręki. Jeszcze raz dziękuję.
            Mój dokładny termin planowanej cesarki poznam dopiero w piątek. Taki "normalny"
            mam na 28.12.03, ale cesarkę planowaną robi się (chyba) wcześniej. Oczywiście
            dam znać jak to wszystko będzie u mnie wyglądać i przede wszystkim kiedy
            nastąpi. Pozwolisz, że pozostawię sobie furtkę do Ciebie i w razie jeszcze
            wątpliowści podpytam o coś. Na razie czuję się zaspokojona informacjamismile
            A jak tam wrażenia po pierwszych zajęciach na szkole rodzenia? Czy dr Zborowski
            powiedział coś konkretnego? U nas najczęściej zdążał odpowiedzieć przeciętnie
            na jedno - góra dwa nasze pytania, choć nie ukrywam, że bywał czasem zabawny.
            Pozdrawiam
            Magda
            • lendra Re: WIELKIE DZIĘKI!!! 04.12.03, 11:20
              Hej,

              Cieszę się, że te informacje cię trochę uspokoiły. Ja na Twoim miejscu
              zrobiłabym jeszcze jedną rzecz. Poród masz tuż tuż, zdecydowana jesteś na
              Dyrekcyjną - wybierz się jeszcze do jakiegoś lekarza stamtąd i jego dokładnie
              wypytaj. Wielu lekarzy z Dyrekcyjnej pracuje na Glinianej (tel. 336 7771, albo
              366 7771 - nie pamiętam dokładnie), część z nich na Kasę Chorych (no: NFZ). Ja
              polecam Ci dr Floriańskiego, ale prywatnie tam przyjmuje za 80 zł (z USG) - on
              by Ci wszystko powiedział, a ty byś się poczuła jeszcze lepiej, bo poznałabyś
              kolejnego lekarza stamtąd i informacje miałabyś jeszcze lepsze i może nawet byś
              na niego trafiła na cc. Na pewno by Cię to jeszcze bardziej uspokoiło.
              A drZborowski faktycznie jest zabawny, czasem więcej mówi o sobie, niż o tym co
              trzeba, ale przez to dobrze się jak na razie bawimy.
              Bedę tu zaglądać - jak byś miała jeszcze jakieś pytania to postaram ci się
              pomóc.
              G.
              • buffo10 Re: TELEFON DO ZBOROWSKIEGO... 08.12.03, 19:30
                Witaj,
                tym razem piszę w sprawie telefonu do dr Zborowskiego. Wiem, że podawał on
                wszystkim swoim uczestnikom szkoły rodzenia, ale jakoś niefortunnie zgubiłam go
                a bardzo by mi się teraz przydał. Jeśli tylko masz namiary na jego komórkę to
                bardzo proszę o jej numer.
                Pozdrawiam
                Magda
                • lendra Re: TELEFON DO ZBOROWSKIEGO... 09.12.03, 17:18
                  Hej,

                  Wysłałam Ci na skrzynkę.
                  Pozdrawiam
                  G.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka