Dodaj do ulubionych

Przed in vitro...

28.12.10, 12:18
Witam,
od 2lat staramy się z M i ciągle nic,badania wszystkie możliwe wszystko ok u męża jak i u mnie , kolejne hsg wszystko ok, mc temu laparoskopia...wynik endometrioza I stop decyzja lekarza nie czekac zacząć dzialania w kierunku in vitro...czekam na decyzje czy moze zacząć od inseminacji czy to strata czasu moj lek mial to skonsultować jeszcze ...sama nie wiem lekarz db nie naciagacz i doświadczony i mam pełne zaufanie...ale nie moge tego przetrawić...in vitro matko a wydawalo s ,ze jestesmy zdrowi a jestesmy stawiani przed takim rozwiazaniem...juz doszlismy do siebie jak najbardziej zrobimy wszystko jak trzeba i pójdziemy za in vitro ale czy musi to byc takie ciezkie..pierwsze dni po tych wieściach-diagnozie przepłakałam kilka dni...maz tylko pow ze remont lazienki poczeka a zaczniemy działać...Jak myslicie in vitro to za szybko moze sprobowac od inseminacji czy to tylko moj system obronny...czy tez miałyście takie rozterki kiedy przedstawiono Wam takie ,,ostateczne"rozwiązanie...
Obserwuj wątek
    • arpona Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:00
      Witaj,
      to, co przeżywacie, ten szok, to rzecz jak najbardziej normalna, chyba większość z nas piszących na tym forum to przechodziła. Dla nas (mnie i M) in vitro było rozwiązaniem, którego nigdy nie mieliśmy brać pod uwagę, liczyliśmy na to, że wszystkie przeszkody uda się usunąć farmakologicznie, że to tylko kwestia czasu, odpowiednich leków, dobrego specjalisty itd., bo przecież nie jesteśmy na tyle "beznadziejnym" przypadkiem, by potrzeba było uciekać się do sztucznego zapłodnienia. Niestety, monitoring owulacji, stymulacje clo ani kolejne inseminacje nie przyniosły pożądanego skutku, więc decyzja o IVF. Lekarz nie naciskał, ale dał do zrozumienia, że szkoda czasu na coś, co daje w naszej sytuacji nikłe szanse powodzenia (mam m. in. niedrożny jeden jajowód, problem niepękających pęcherzyków). Z ciężkim sercem, ale jednocześnie z nadzieją, że IVF pomoże nam zostać rodzicami, przystąpiliśmy do pierwszego programu. Głównym powodem, dla którego podjęliśmy tę decyzję, był nasz wiek (oboje jesteśmy mocno po 30-tce). Niestety, zakończył się klapą, podobnie jak dwa kolejne. Naprawdę ciężko o optymizm i nadzieję, gdy nawet to, co wydawało się kiedyś ostatecznością, nie przynosi pożądanych rezultatów, i to mimo kolejnych prób. Ale na tym i innych forach opisano sporo szczęśliwych zakończeń i to jeszcze trudniejszych przypadków niż mój - to dodaje mi sił do dalszej walki i wiary w to, że warto.

      Jednak w Waszym przypadku decyzja o in vitro na tym etapie wydaje mi się nieco pochopna, zwłaszcza że nie gwarantuje Wam, że będziesz w końcu w ciąży. Znam kilka dziewczyn, które mając taką diagnozę jak Ty, zaszły w ciążę naturalnie po leczeniu farmakologicznym lub operacyjnym (czy ta laparoskopia, o której piszesz, była tylko diagnostyczna?). Może warto rozważyć jeszcze takie leczenie, skonsultować się z innym lekarzem?
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:17
        Dzieki,za slowa ,ze to normalny szok.... to byla laparo diagnostyczna i wyszła niby endometrioza I stop ale plus jeszcze na pecherzu mocz choc nie wiem czy ma to jakies znaczenie...no lekarz ma mi dac odpowiedz bo sam mial jeszcze jakies watpliowsci...ale odrazu zaproponowal in vitro preraza mnie to ,ale coz jak sila wyższa...no ja mam 33lat takze czas leci....dzieki
        • nadave Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:31
          U nas prawie cztery lata walki o upragniona ciaze i prawie dwa lata leczenia. Mialam laparoskopie, gdzie znaleziono ogniska endometriozy i miesniaka blisko szyjki macicy. Poza tym wszystko ok. Jajowody drozne, hormony spoko. WSZYSTKO OK. A jednak nic....
          My zdecydowalismy sie najpierw na iui, mialam trzy, stymulowane. Nic... Kolejny krok in vitro. I w cyklu, w ktorym mialam zaczac stymulacje do in vitro zaszlam w ciaze. Naturalnie. A szczerze, to nawet nie wiem jak smile bo mysmy z mezem prawie wcale sie nie kochalismy smile
          Totalny szok!! Do dzis zreszta, a to juz 29 tydzien smile
          Kochana ja radze najpierw, jesli porobilas WSZYSTKIE badania, rob iui. I prosze, wyluzujcie sie. Ja wiem, mowa trawa, mnie tez wkurzali "madrzy doradcy", ktorzy radzili mniej stresu i spokoj. Ale z perspektywy czasu przyznaje im racje.
          Trzymam kciuki i nie trac nadziei. Bedzie dobrze. Ja to wiem, bo sama przez to przeszlam.
          Pozdrawiam poswiatecznie smile
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:37
            Dziekuje nadave...az mam lzy w oczach ,ze zawsze jakis promyk nadziei jest..i zeby s nie poddawać bo sama przez to przeszłaś....zawsze to jakas sila ,wsparcie.Gratuluje Ci bardzo i trzymam kciuki za Ciebie i Twoje dzieciatko...sklaniam s ku IUI tak mysle......... ,ale przeraza mnie to wszystko...porobione mam wszystkie badania jakie mozna bylo zrobic...teraz kwestia działan dalszych...
            Powodzenia smile
    • alonka7 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 14:35
      Masz DOPIERO 33 lata czyli masz czas. Mozesz spokojnie (sicsmile zrobic kilka ui i zobaczyc czy juz jestescie gotowi na in vitro.
      Ja o koniecznosci in vitro (to bylo w naszym przypadku jasne na podst wynikow badan) dowiedzialam sie majac 37 lat. Pol roku zabrala mi decyzja a ostatecznie udala sie dopiero piata proba (jestem w osmym miesiacu ciazy).
      Takze spokojnie: macie czas!
    • kathrinn82 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 14:50
      Kochana, ja też przeszłam długą drogę (8 lat) i to że pozostało nam tylko invitro też było dla nas wielkim szokiem. W między czasie próbowaliśmy wszystkiego innego, laparo, dwie operacje, które potworzyły mi olbrzymie zrosty i w końcu in vitro stało się koniecznością. trochę do tego dojrzewaliśmy, no ale w końcu wzięliśmy kredyt (:/), wybraliśmy klinikę, zrobiliśmy wszystkie badania i w styczniu mieliśmy zacząć stymulację...na początku grudnia dowiedziałam się że jestem w ciążysmile nie wiem jak, kiedy...po prostu szok totalny...teraz jestem na etapie drżenia czy będzie wszystko ok.
      2 lata z mojej perspektywy to nie długo...ale z drugiej strony, jeśli nie chcesz marnować czasu i zależy Ci na nim, to nie wiem czy decydowałabym się na pobieżne rozwiązania (iui itp). wybrałabym od razu in vitro....chociaż też odkładałam w nieskończoność...smile
    • annajustyna Re: Przed in vitro... 28.12.10, 20:46
      Mnie po laparo tez wyszla endo (II stopnia) - ale zostala w czasie laparo usunieta. W pierwszym cyklu po zabiegu bylam w ciazy. Czy u Ciebie w czasie laparo cos naprawiono, czy tylko zdiagnozowano endo i to by bylo na tyle?
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 29.12.10, 07:59
        Witaj,
        u mnie zdiagnozowano tylko endometrioze i nic nie robiono lek określił tylko ze to I stop i wyjaśnił skąd bolesność przy siusianiu jak wyszlo ze tam to paskudztwo jest również...no to moj pierwszy cykl po...ale boje s juz liczyć po raz kolejny i kolejny ,ze może tym razem...gratuluje Ci szczęściaro!!!!Ciężkie to wszystko...
        • annajustyna Re: Przed in vitro... 29.12.10, 10:09
          Istotny jest nie tylko stopien endo, ale jej umiejscowienie! Ja mialam dokladnie na jajnikach + pozarastany lewy jajowod (udalo sie go udroznic i polepszyc droznosc w prawym). Sa kobiety z IV stopniem, ale tak umiejscowionym w miednicy, ze mimo to bez problemu moga i kilkoro dzieci urodzic (a endo wychodzi przypadkiem). Byc moze ta endo na pecherzu nie jest u Ciebie w ogole istotna - ale to powinien wyjasnic Ci szczegolowo lekarz (i dlaczego jej nie usunieto, byc moze nie mozna). A przydatki poza tym w jakim stanie?
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 29.12.10, 11:06
            Witaj,
            jajowody drożne już wczesniej podczas zabiegu znowu sprawdzone ok jajniki też...nie wiem może czegoś mi lek nie powiedział czy jak cos mówił o miednicy i pęcherzu ,ale jak pow ,ze to jest w małym stop , ze w tej skali jest to I stop i może dlatego nie usunięto zapytam go przy wizycie najbliższej...zdziwiło mnie tylko jego decyzja od razu in vitro...nic przeczytam jeszcze raz opis laparo to Ci powiem dokładnie...dzięki za pomoc
        • agnieszka2597 Re: Przed in vitro... 11.02.11, 10:23
          Hej,
          pozwólcie, że dołącze do dyskusji.
          Właśnie wczoraj dowiedzieliśmy się z mężem, że jedyną szansą dla nas jest in vitro. Leczymy sie od ponad 2 lat i nic. Powód-bardzo słabe wyniki nasienie (obj 0,4 liczba 0,1 mln). To był dla mnie szok, cały czas myślałam że to nie możliwe aby to była jedyna szansa. Mój M przyjął to bardzo spokojnie. Ku mojemu zdziwieniu powiedział, że nie ma na co czekać. Mamy zacząć w najbliższym cyklu. Bardzo chcę żeby sie udało ale bije sie trochę z myślami czy nie za szybko ta decyzja została podjęta.
    • olivia.olivka Re: Przed in vitro... 30.12.10, 00:31
      Witam wszytskie Panie.
      My z mężem staramy się o dzidzie od 2 lat. Dzisiaj nasz lekarz przekazał nam iż bez in vitro się nie obejdzie. Jestem miesiąc po laparoskopi. Dwa lata temu poroniłam pierwszą ciążę i od tego momentu nic nie idzie dobrze. Zrobiliśmy mnustwo badań. Po długiej drodze i ciężkiej ( jak pewnie same wiecie o czym mówię), kolejny cios....in vitro. Myślałam, że nas to nigdy nie będzie dotyczyło. a jakże się myliłam. Jestem pełna obaw, ale tylko w kwestii duchowej... Czuję taki strach, że aż w żołądku mnie ściska. Czy Wy też tak się boicie??
      Mamy przemyśleć tę sprawę i podpisać zgodę, ale jesteśmy już zdecydowani...dostałam już receptę na anty...nigdy nie stosowałam pigułek anty, a tu masz ci los... Przepraszam, może trochę piszę nie zrozumiale i nie składnie ale dopiero to sobie wszystko układam w głowie... A jakie są Wasze przeżycia?? na jakim etapie jesteście?? Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 30.12.10, 08:16
        Witaj Olivko,
        to jesteśmy w podobnej sytuacji...tez po laparo mc temu dokładnie...z tym ,że ja nie poroniłam...obaw jest duzo, ale jak tu WIELKA SILA WSPARCIA DZIEWCZYN twierdzi jest to normalne...a czego s nie robi żeby mieć takiego maleńkiego szczęścia w domku...jesteśmy przed tym wszystkim czekam na decyzje kiedy co i jak znaczy się po NOwym Roku działamy...kiepsko się z tym czuję zwłaszcza , ze jak widzę w poczekalni u lek pare która ściska w dłoni obrazek usg małej fasolki...a Tobie chce s krzyczeć matko a czy ja kiedyś doczekam się takiego szczęścia...
        • olivia.olivka Re: Przed in vitro... 30.12.10, 14:13
          Witaj,
          Nas lekarz zakwalifikował z tego względu iż nasienie mojego męża jest za słabe na naturalne zapłodnienie oraz na zapłodnienie przez inseminację. Brał cynk, przeszliśmy oboje na dietę, ja mam problem jeszcze z hormonami więc z mojej strony też jest problem. Dziewczęta musimy się wspierać może chociaż w ten sposób będzie nam troszkę lżej psychicznie. Trzymam za Was kciuki.
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.01.11, 08:20
            No dokładnie bez wsparcia cięzko sobie poradzić zwłaszcza , ze nie da s zapomnieć o problemie...a tu życzenia za życzeniami...gdyby tak widzieli ,że powiększenie rodziny to nie bułka z masłem dla nas...nie rozumie tylko ten co nie przeszedł tego sam...Z NOWYM ROKIEM NOWE NADZIEJE tego życze sobie i Wam kobietki!!
                  • coco7710 Re: Przed in vitro... 12.01.11, 08:10
                    No tak myślę,że nagrodą będzie to maleństwo w końcu każdy czeka w swojej kolejce po dzieciątko...ja już w piątek ide na I wziyte w spr in vitro i zaczynam walkę cd...
                    • coco7710 Re: Przed in vitro...zaczynamy 19.01.11, 08:50
                      Jestem juz po I wizycie i wyjasnieniach co do in vitro...lece na tbl anty...piszac tu czlowiekowi lżej ,ze nie jest sam ,ale jak zobaczylam na żywo w klinice jak tylko wchodza i wychodza same pary z takim samym problemem co ja to przerazilo mnie to...no nikt tam nie jest z przyjemnosci ale bo musi bo inaczej nie da rady...przykre bardzo ,ale to chyba każdy przezywa taki I szok...szkoda tylko, ze tak mało mamy pomocy ze str państwa zero dofinansowań nic...boli to bardzo bo człowiek musi wypruwać z siebie flaki żeby mieć na ten I raz i ma nadzieje,ze ten I raz wystarczy....Jak s czułyscie po tych zastrzykach bo chyba kolejny etap to zastrzyki o ile db wiem.
                      • starajacasie82 Re: Przed in vitro...zaczynamy 26.01.11, 19:32
                        A gdzie podchodzicie? Jak możesz to pisz, jak to po kolei wygląda, cała ta procedura.
                        Ja też pewnie nie uniknę tego, póki co to podczytuję sobie o tym, bo jak nic nie wyjdzie naturalnie, to pewnie też w tym roku spróbujemy, bo już nie mam po prostu sił czekać...
                        A co do wizyt w klinice, to faktycznie widać ile ludzi ma ten problem, ale dla mnie zawsze pocieszeniem jest fakt że przynajmniej co któraś kobieta jest w ciąży. Może nam też się uda. Póki co trzymam kciuki za Ciebie.
                        • martik78 Re: Przed in vitro...zaczynamy 26.01.11, 22:25
                          Witam wszystkie forumowiczkismile
                          Jestem tu nowa i trochę zagubionasad
                          9 miesiąc starań,przygotowujemy się do in vitro z długim protokołem. Czekamy jeszcze na wyniki badań genetycznych . W sumie to nie wiem ,po co te badania? Wiecie czy to standardowa procedura ?Jeśli wyjdą źle to ni e możemy podchodzić ?
                          Nic z tego nie rozumiem?
                        • coco7710 Re: Przed in vitro...zaczynamy 27.01.11, 13:17
                          Witajsmile
                          no ja lecze s w Lbnie, teraz jestem na tbl antykoncep za tydz mam kolejna wizyte i prawdopodobnie zaczynam zastrzyki, do tej pory mialam zrobic jeszcze badania krwi cala mase...wlasnie juz dzis zakonczylam robienie teraz tylko odbior wyników, powiem Ci szczerze, ze dla mnie tez jest duzym pocieszeniem jak dziewczyny chwala s fasolkami mam nadzieje,ze ja i Ty oraz reszta dziewczyn dolaczy do ,,chwalacych"się.Trzymam kciuki i dawaj znac jak tam ps. ja tez mam dosc czekania dlatego odrazu po decyzji przeszlismy do in vitro nie czekalismy z decyzja...walczymy dalej
                          • robis-bobis Re: Przed in vitro...zaczynamy 28.01.11, 11:44
                            ja przeszłam w Novum 5 inseminacji - z przerwami w ciągu 3ch lat chodziliśmy wczesniej na różne leczenia w Novum, wyjezdzaliśmy na wakacje, zdrowo żylismy itp i i teraz z perspektywy czasu uważam że jak ktoś juz zaczyna leczenie to niech prze do przodu ku celowi. U mnie skończyło się na in vitro i udało się za pierwszym razem. Gdybym mogła cofnąć czas o wiele wcześniej bym się na nie zdecydowała (mimo że i ja i mąż jestesmy "zdrowi" )- choć prawdą jest to że do tej decyzji trzeba dojrzeć bo trzeba mieć siłę na tą walkę - leki, zastrzyki, ja po transferze jak już wiadomo było że się udało przez 3 miesiące codziennie jeszcze musiałam chodzić na zastrzyki - wiem co mówię na prawdę trzeba mieć siłę na tą walkę.Ale warto dlatego nie zwlekajcie tylko działajcie.
    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 28.01.11, 23:01
      Witam
      jestem tu nowa ale tak jak Ty miałam rozterki związane z in vitro, długo zastanawialiśmy się na podjęcie tego kroku ale zdecydowaliśmy się, bo to Nasza jedyna nadzieja na dzidziusia
      Po roku starań mąż zrobił badania nasienia i okazalo się że nie ma wogóle plemników, byliśmy załamani ale po wizycie w klinice lekarz zaproponował 3 miesięczną kuracje testosteronem, po miesiącu plemników przybyło ale nie tyle żeby mogło dojść do naturalnego zapłodnienia, po drugim miesiącu plemników zaczeło ubywać więc lekarz zaproponowal Nam jak najszybciej zamrozić nasienie. Na początku lutego mamy wizyte na której dowiem się jak będę stymulowana, biorę już tabletki antykoncepcyjne, oj boje się tego całego zabiegu ale mam nadzieję że wszystko będzie ok
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 29.01.11, 12:48
        Witaj zuzanna,
        no każda ma takie dylematy ale moze jak s czlowiek wygada bedzie lzej...no in vitro ostateczne rozwiazanie ale wez z niego zrezygnuj i nie ryzykuj jak czlowiek nie wyobraza sobie by nie miec malenstwa i nie poczuc s w koncu matka -kobieta w pelni spelnioną....pisz a jakos moze w gronie bedzie lzej...ja tez jestem na etapie antykow od srody zaczynam kolejny etap bo mam wyznaczona wizyte z tego co wiem to zastrzyki....jestem juz po calej serii badan...powodzenia i glowa do gory w koncu i nam s uda nie ma innej opcji...
        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 29.01.11, 13:55
          Ja też jestem po całej serii badań, które robiłam w innej klinice niż teraz się lecze ( Provia Katowice ) lekarz stwierdził, że moje wyniki są ok ale najbardziej się boje stymulacji bo wyczytałam że dziewczyny ciężko ją przechodzą i wiem że każdy organizm inaczej reaguje na leki, ja ide do lekarza w piątek i myślę że po zastrzyki
          napisz jak tam po wizycie i jakie przepisał Ci zastrzyki
          mam nadzieje że będziemy w kontakcie
          • sofi75 Re: Przed in vitro... 29.01.11, 13:58
            No to Ci powiem, ze ja stymulacji nawet nie zauwazam - tak ja przechodze.
            Takze nie wysnuwaj wnioskow z kilku wpisow na forum smile

            Podobniez nie zauwazam punkcji i transferu.
            Zauwazam jedynie te 2 tygodnie czekania na wynik ...
              • zosia9 Re: Przed in vitro... 29.01.11, 19:48
                Bo to że in vitro jest jakimś szczgólnie trudnym zabiegiem to mit. Ja przeszłam wszystko bardzo ok. Nawet hiperstymulacje (nie ok, był szpital, ale ja wogólele się czuje w szpitalu jak mi nic nie jest). mówię tutaj o kwiestich psychicznych. Znacznie trudniejsza była dla mnie depresja poporodowa.
                Podchodziłam długim protokołem, ale dzień przed właściwą stymulacją miałam nagły skok ciśnienia, ból glowy w efekcie migrene i lekarz powiedział że w takim stanie nie mogę być w narkozie. Więc poszłam krótkim protokołem za kilka miesięcy i 35 komórek, jajniki 10 cm. Brzuch jak w 6 miesiącu i szpital, bilans płynów idt. oczywiscie żadnego transferu nie było. Potem czekałam na @ potem znów lekka stymulacja i krwawienia (znów bez transferu) i kolejna stymulacja, do transferu doszło, z sukcesem. Wszytsko to jakoś przeszłam bezbolesnie.Więc nie można zakładać że jest to coś strasznego. i trudnego.
                ps
                Dylematów moralnych związanych z in vitro nie miałam nigdy a cała procedura pomogła mi zferyfikować mój system etyczny.
              • coco7710 Re: Przed in vitro... 31.01.11, 08:14
                Zuzanna,
                bedziemy w kontakcie jak to wyglada u kazdej...super,ze sofia to tak przechodzila...mam nadzieje,ze i ja w ten sposob przejde zwalszcza ze wszystkie wyniki badan bdb i zawsze db reagowalam na jakiekolwiek leki...Zuza trzymam kciuki bedziemy w kontakcie....Jesli ktoras tez tak db to znosila to poprosimy o pozytyw energie bo strach ma wielkie oczy,...
                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 31.01.11, 14:31
                  coco a byłaś już po zastrzyki?jak tak,to napisz jakie Ci przepisał i ile kosztują, Ja w piątek idę na wizyte i prawdopodobnie przepisze mi zastrzyki tylko tak się zastanawiam nad badaniami tz. zrobiłam praktycznie już wszystkie,oprócz badań na HIV i grupe krwi więc może teraz skieruje mnie na te badania, hmm?
                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 31.01.11, 19:14
                      Tak się jeszcze zastanawiam nad kosztami in vitro, bo lekarz Nam powiedzial że od 10tys.wzwyż, zabieg in vitro około 5000tys., punkcja około 1000zł., transfer zarodków około 800zł a reszta to zastrzyki?
                      • coco7710 Re: Przed in vitro... 01.02.11, 08:10
                        tak reszta to leki i ich calkowity koszt zalezy od tego jak bedziesz s stymulować czy bedzie trzeba dodatkowo jakis leków wszystko zalezy od Twojego organizmu jak bedziesz reagowala...
                          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.02.11, 09:56
                            Witaj Zuzu,
                            jak tam u Ciebie samopoczucie...
                            a juz pisze dzis kończe antykoncp a od jutra zaczynam kłucie diphereline i we srode kolejna wizyta +usg i decyzja jak jeszcze bedzie potrzeba to przedluzamy jeszcze pare dni stymulacje ale jak nie to ustalamy juz we srode kiedy punkcja i jak db pojdzie pod koniec mc transfer..strasznie s ciesze ze tak szybko,bad wszystkie bdb nam wyszly po za moim 1dnym d-dimery mam podwyższone...czy ktoraś miala z Was z nimi problem?dajcie znac.Przesyłam pozytywne fluidy....
                          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.02.11, 10:00
                            Witaj Zuzu,
                            jak tam u Ciebie samopoczucie...
                            a juz pisze dzis kończe antykoncp a od jutra zaczynam kłucie 1xdz diphereline i we srode kolejna wizyta +usg i decyzja jak jeszcze bedzie potrzeba to przedluzamy jeszcze pare dni stymulacje ale jak nie to ustalamy juz we srode kiedy punkcja i jak db pojdzie pod koniec mc transfer..strasznie s ciesze ze tak szybko,bad wszystkie bdb nam wyszly po za moim 1dnym d-dimery mam podwyższone...czy ktoraś miala z Was z nimi problem?dajcie znac.Przesyłam pozytywne fluidy.... no czekam na wieści od Ciebie jak tam Tobie w pt pojdzie....i co wymyslil Ci ginek.
                          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.02.11, 10:07
                            Witaj Zuzu,
                            ok powiem bdb wrecz od jutra zaczynam dipherline we sr usg bad krwi i decyzja kiedy punkcja no chyba ze slabo bede s stymulowac to pare dni przedluzamy zastrzyki...jak db pojdzie transfer pod koniec lutego.Bad wszystkie bdb lacznie z mezem...oprocz 1dnego d-dimery mam podwyzszone czy ktoras miala z tym problem co s robi mi ginek mowil o jakis zastrzykach...Zuzu trzymam kciuki za jutrzejsza wizyte co Ci zaleci Twoj ginek daj znac bo bede ciekawa!!!
                            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 03.02.11, 13:23
                              no to supersmile więc może w marcu będzisz szczęśliwą przyszłą mamą ( tego Ci z całego serca życzę ) mam nadzieje że u mnie to też pójdzie szybko i sprawnie smile dam znać jak u mnie po wizycie, trzymaj kciuki
                                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 04.02.11, 18:56
                                  witaj coco smile
                                  ja już po wizycie, no i.......dużo pisania ale najważniejsze to,że mam dobre wyniki od i 14lutego przez 8dni zaczynam brać zastrzyki gonapeptyl, następnie usg, estradiol, LH, no i po tych badaniach lekarz zdecyduje jak dalej będę stymulowana, bo w drugim tygodnu marca czeka mnie transfer smile kurcze już nie mogę sie doczekac, boje się ale mam nadzieje że wszystko będzie dobrze, mam naprawde fajnego lekarza, odpowiedział mi na mnóstwo ( niekiedy głupich) pytań, na kolejna wizyte napewno też przygotuje liste pytań bo chętnie na nie odpowiada smile
                                  • aqa11 Re: Przed in vitro... 04.02.11, 22:29
                                    Cześć trzymam za Was kciuki, musicie być bardzo silne, wytrwałe i wierzyć że się uda. Zastrzyki są okropne i brzuch strasznie boli - ale da się wytrzymać. Przeszłam kilka inseminacji i invitro. Od 5 lat leczę się w Provicie. Po nieudanych zabiegach starciłam już nadzieję... a tu niespodzianka smile jestem teraz w 16 tyg. ciąży.
                                    Pozdrawiam
                                    • coco7710 Re: Przed in vitro... 04.02.11, 23:30
                                      dzieki wsparcie jest niesamowicie wazne a taki przyklad jak Ty przyszlej mamy motywuje i dodaje sil,ze naprawde warto,ze w koncu bedziemy po tej drugiej stronie...spokojnej ciazy i liczymy na dopingsmile
                                  • coco7710 Re: Przed in vitro... 04.02.11, 23:28
                                    witaj zuzasmile,
                                    no to super widze,ze jesteś zadowolona i bdb grunt to db nastawienie a jak będziemy s kobitki trzymały razem to jakoś tam zawsze lzej...no ja dzis pierwszy zastrzyk i czekam środy na bad krwi+usg+wizyta jak dalej i kiedy punkcja...no ja to samo siedziałam i zadawałam pytania a on jak student na egzaminie na wszystko odp i tak powinno byc.... bedziemy w kontakcie, trzymaj s fajnie ze odpisalas bo juz bylam ciekawa jak Ci poszlo stad ta pozna godz....
                                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 05.02.11, 08:28
                                      Fajjnie, że są takie fora na którch można się wyżalic, dowiedzić się czegoś nowego a najważniejsze poznać fajnych ludzi, którzy mają podobne problemy i są razem z Nami
                                      Coco praktycznie jesteśmy na tym samym etapie starań, napewno są jeszcze jakieś dziewczyny które tak jak my,teraz zaczynają starania, więc może dołączą ,bo przecież razem raźniej smile a Ty informuj o każdym kroku, o samopoczuciu no i wogóle o wszystkim co jest związane z przygotowaniem do in vitro a potem z przebiegiem ciązy ( bo mam nadzieje że będzie) Ja też będe na bieżąco
                                      Pozdrawiam
                                      • martik78 Re: Przed in vitro... 05.02.11, 09:27
                                        Witam.
                                        Ja jestem na podobnym etapie.
                                        14.02 odbieram wyniki kariotypow , potem wizyta, od 17 powinnam zacząc anty , póżniej stymulacja, i moze, oby !! pod koniec marca transfer.
                                        Wiem,ze trochę optymistycznie podeszłam do tych terminow ,ale sie nastawiałam ,ze te kariotypy beda ok i nawet nie dopuszczam innej mozliwosci do siebie .
                                        Dodam ,ze to moje pierwsze ICSI , u mnie wszystko ok ,a u M mało plemnikow i słabiutkiesad
                                        Pozdrawiam wszystkie Staraczkismile)
                                        Od razu mi raźniej jak was poczytam
                                        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 05.02.11, 09:56
                                          Ja też jestem pełna optymizmu, bo trzeba wierzyć że uda się, to też moje pierwsze in vitro, nawet nie podchodziliśmy do inseminacji,nasienie męża jest bardzo kiepskie i nawet jest już zamrożone, bo jest ryzyko że za pare dni wogóle nie będzie plemników.
                                          • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trkacie.. 06.02.11, 13:11
                                            Kazda z nas chce aby bylo tylko 1dno podejscie i zakończone sukcesem...no ja jestem przy trzecim zastrzyku dzis i powiem szczerze zaczynam odczuwac...prace swoich jajników pobolewają tak jak na okres...i zaczynam jakas zla chodzic...musimy jakoś to przetrzymać Zuzu....db ze zabezpieczyli Twojego meza i chociaż nie musisz s obawiać ze kiedy trzeba będzie to ich nie będzie...no ja tez nie podchodziłam do inseminacji i chyba db bo liczę na powodzenie inv...
    • mambo.mambo Re: Przed in vitro... 06.02.11, 15:41
      szkoda kasy na posrednie rozwiazania...podejdz do tego na luzie...
      my dalismy sobie spokoj z lataniem po lekarzach ( slabiutkie plemniki) tylko od razu przystapilismy do iVF
      wiecej kasy wydasz na wizyty , inseminacje i inne zabiegi nie przynoszace efektu...od razu ivf .
      Nie takie to straszne smilesynek ma 8 miesiecy
      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 06.02.11, 15:55
        mambo to miałaś szczęście, chciałabym też tak kiedyś napisać "nie takie to straszne" i podnieś na duchu dziewczyny starające się o dzidziusia, hmm?może to wkrótce nastąpi...
        • coco7710 Re: Przed in vitro... 06.02.11, 21:11
          dołączam s zaraź nas tym ,ze nie takie straszne tez tak mysle...ze najważniejsze żeby s udało i tak jak Zuza mówi prosimy o więcej pozytyw energii i dodania nam ,,walczącym" więcej wiary bo przyda s...a same wiecie jak to było na poczatku wiec z doświadczenia a nikt nie zrozumie czlowieka najlepiej jak ten kto to samo nie przejdzie...mam pytanko jak s czułyście po dipherline?ktoras to może brała moze cos powiedzieć...Zuza nastapi w 100% w końcu skazane jesteśmy na sukcessmile
            • coco7710 Re: Przed in vitro... 09.02.11, 22:30
              Witaj zuzusmile
              mialam pisac bylam dzis na wizycie krew+usg i kolejne zastrzyki diphereline kończe w calosci i od pt zaczynam po 0,5amp a nie po calej i 2amp menopur i to mam brac razem i to z samego rańca a nie tak jak teraz wieczorkiem...w pon kolejna wizyta a we srode stwierdzil ze zrobimy próbny transfer tzn.ma tylko zobaczyc jak to będzie wygladało u mnie(chodzi o moja budowe) zeby potem nie bylo niespodzinek przy wlasciwym transferze..wiec mysle ze nie glupi pomysł niech robi tak by było db...w koncu on jest lek a nie ja...a Ty jak Zuzu od pon zaczynasz zastrzyki taki maly prezent walentynkowysmilePow Ci szczerze, ze jakos tak sobie odczuwam te zastrzyki troche nabuzowana ,ale da s wytrzymac...żadnych rewelacji nie masmile
    • mambo.mambo Re: Przed in vitro... 06.02.11, 15:45
      Piszecie jakby ivf to byla amputacja nogi smile
      musicie sie przygotowac, o jakiejs traumie, przezyciu itp...nie wiem moze ja jestem inna ale podeszlismy na LUZIE
      To byl a'la wyjazd na wakacje do Suprasla (polecam smile z tym ze mielismy codzienne wizyty i stymulacje...
      udalo sie i po krzyku, mmy dziecko i to jest najwazniejsze a jakim sposobem - WHO CARE?
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 06.02.11, 21:29
        Mambo,
        ciesze s ze Tobie s udalo i jesteś poza tym wszystkim i moze dlatego masz takie podejście bo ,,juz po krzyku" ale zawsze w kilka raźniej s rozwiać wątpliwości.....dla mnie tez to nowość te wszystkie procedury,badania,leki itd....i na bank bede dodawać otuchy wszystkim dziewczynom jak będe miała ,,juz po krzyku"...narazie jestem po tej drugiej str i nie jest to moja amputacja tylko....smile
        • olivia.olivka Re: Przed in vitro... 10.02.11, 09:20
          Hej dziewczynki smile Dawno się nie odzywałam... Jestem po wizycie u gin, teraz biorę zastrzyki, a 14.02 idę na hormony i usg... Po zastrzykach czuję się normalnie, Wy też macie takie doświadczenie?? ja leczę się w LBN, czy któraś z Was też?? Mam strasznego pietra, chociaż nie przyznaję się mężowi do tego. Dziewczyny, damy radę co??
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 10.02.11, 09:54
            No ja tez w Lbnie, jestem juz po takiej wizycie pierwsza serie zastrzykow wzielam i dołozono mi kolejne zastrzyki tj pisałam wczesniej do zuzy...zobaczymy jak po nich....brzuch jak balon smilew pon kolejna +usg i krew...Dac rade damy a kto jak nie mysmile))))))w końcu to kobiety rodza a nie faceci...o strachu mi nic nie mow....
              • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 08:30
                Wiesz nie wiem dziś 1szy raz wzięłam ten menopur x2amp i po nim najprawdopodobniej ,,napompuje s troszkę"w pon bede po 8dawkach i mam wizyte jak to tam wyglada.... no po tyg zaczynam juz odczuwać ogólnie te zastrzyki, ale mam nadzieje,że wszystko zakończy s sukcesem... NIE MA INNEJ OPCJI!!!!!no u Ciebie jeszcze chyba za wczesnie po 3zastrzykachsmile
                • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 09:10
                  Oj przejdziemy i wahania nastrojów i ogromny brzuch i wiele wiele innych skutków ubocznych tego leczenia, by w rezultacie tulić do siebie małgo człowieczka i czuć bicie jego serduszka big_grin Dziewczyny tyle wycierpiałyśmy, to teraz trzeba zbierać siły i do boju wink Bardzo mnie boli tylko to, że nie ma pomocy ze strony Państwa o Kościele nawet nie wspomnę... Jak sobie z tym radzicie??? Albo jak sobie z tym poradzić??? Czy wiecie coś na temat spowiedzi z in vitro?? Bo to co czytałam to mnie przeraziło sad
                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 09:20
                    No na pewno jakoś tam damy rade by tylko s udało,ale nastroje trzeba gdzieś przelaćsmile...oj uderzyłaś w czuły punkt ostatnio właśnie w aptece dyskutowałam przy płaceniu big rachunku, ze nie mam żadnej szansy na jakkolwiek refundacje, że nasze Państwo s wypięło na osoby z takimi problemami bo inaczej nie można powiedzieć...a co wyczytałaś o spowiedzi ja jakoś narazie omijam ten temat chociaż on wraca jak bumerang...
                    • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 09:47
                      Czytałam, że osoby które poddały się in vitro nie dostanął rozgrzeszenia sad Nie wiem jaka jest prawda, bo jakoś boję się o tym rozmawiać z księdzem, ponieważ widzę jak księża reagują na ten temat. Może któraś z Was rozmawiała z księdzem i wie coś na ten temat?? Dla mnie to ważne, ponieważ jestem osobą wierzącą, ale nie zgadzam się z Kościołem co do tego tematu. A Państwo też, zamiast pomóc to utrudnia. My wzięliśmy kredyt na leki, wizyty itp., bo no niestety aż takiej sumy pieniędzy nie mamy odłożonej, a wiem że takich osób jak my jest dużo. A co będzie jak za pierwszym razem się nie uda??( Bo przecież trzeba się i z tym liczyć). Kolejny kredyt?? Nas już na to nie będzie stać sad I wiem, że dużą liczbę par też nie. To jest przykre i to boli, że jesteśmy traktowani jakbyśmy nie zyli w społeczeństwie tylko po za nim. A przecież niepłodność to choroba społeczna. Coraz częściej się zdarza.
                      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 16:19
                        Ja też jestem osobą wierzącą i mam podobny dylemat, gdyż wiem że Kościół tego nie popiera ale słyszała od koleżanki, że jej znajoma była w spowiedz po zabiegu in vitro i udzielił jej rozgrzeszenia, więc jak mi się uda ( a wierze że tak) to pójde do spowiedzi i zobacze co mi powie a odnośnie pomocy ze strony państwa, to mam nadzieje że kiedyś in vitro będzie refundowane, tylko szkoda że Nas to ominie sad
                        • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 19:58
                          no ja podpisuje s też pod waszymi obawami, no ale nie poddajemy s inv z własnego widzi misie tylko jest to jedyna droga do macierzyństwa ....zuzu podaj namiary gdzie ten ksiadz urzędujesmileod pon zaczynasz zastrzyki czy juz s kłujesz?O refundacji oj długo będzie trzeba poczekać a dane,że co trzecia para w Polsce ma problem z płodnością nie robią wrażenia..
                          • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 20:20
                            hej dziewczyny,
                            zaczynamy przygotowania od najbliższego cyklu, czyli za jakieś 2 tygodnie. Może mi któraś z was powiedzieć co to znaczy "protokół długi"? Może głupie to pytanie ale według wytycznych lekarza tak będzie w naszym przypadku. Tak sobie czytam te wasze zwierzenia i nabieram nadziei, że wreszcie się uda. Trzymam za was kciuki. Pozdrawiam
                            • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 20:31
                              Ja idę takim protokołem no podobno bezpieczniejszy i mniejsze zagrożenie hiperstymulacją tak mi tłumaczył lekarz niż krótkim tyle ,a dobór protokołu zależy indywidualnie od każdej z nas....poczytaj na necie np www.polmed.info.pl/in_vitro.htm#hormonalna
                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 21:19
                                    zuzanna dzięki za pocieszenie. Musze się wziąć w garść skoro już się zdecydowaliśmy.Wy jesteście pełne optymizmu więc i ja dam radę biorąc z was przykład. Ja zaczynam za jakieś 2 tyg od tabletek anty. Mam nadzieje ze uda się za pierwszym razem smile
                                    • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 12.02.11, 12:45
                                      Hej Agnieszka.
                                      Ja też będę podchodzić długim protokołem, mam nadzieję ,że zacznę antykoncepcje w przyszłym tygodniu. Jesteśmy na tym samym etapie , więc musimy się wspierac . To moje pierwsze ICSI i mam nadzieje,że uda się za pierwszym razem , choc nie chce sie za bardzo nakrecac ,żeby nie było rozczarowania.
                                      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny
                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 12.02.11, 18:52
                                    I wzajemnie za Ciebie olivia też trzymam kciuki... masz racje i tak dlugo walczymy ,ze poddawac s nie możemy...co tam ,ze tylek bolismile ale jaka nagroda za to wszystko ,ze potem moment zapomina s jak s walczylo...na pewno warto tego jestem pewna...
                                    • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 10:24
                                      Zuza,
                                      plamienie bedziesz miala a raczej niby okres bo ja dostalam i bylam zdziwiona o usg nie wspomne podczas krwawienia ale ginek wcale s tym nie przejmował...wczor bylam na kolejnej wizycie i konsultacji anestezjologicznej...dostałam dodatk dawkę na popol menopuru wiec i rano i wiecz s kluje...no zastrzyki raczej szczypać nie powinny albo spróbuj druga stronęsmile ukłuć.Ja juz nie czuje siedzenia...no ,ale walcze dalej
                                      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 15:01
                                        jutro spróbuje ukłuć się w inne miejsce smile tak się zastanawiam czy stosujecie diete, bo wyczytałam że podczas stymulacji niektóre dziewczyny są na specjalnej diecie międzi innymi jedzą orzechy brazilijskie,piją dużo wody mineralnej, jedzą dużo nabiału,nie piją kawy,hmm?co Wy na to?
                                      • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 15:08
                                        Ja jestem już po wizycie usg, konsultacji z anestezjologiem. Dostałam dodatkowe zastrzyki menopur (rano 1x 2) i puregon (wieczorem),więc kłuję się 4 razy dziennie. Do zastrzyków się już przyzwyczaiłam, w sumie czuję się po nich ok. Myślałam, że będzie gorzej. Puregon robiłam w brzuch i o wiele mniej boli niż w ramię. Następna wizyta za kilka dni. USG tez miałam podczas krwawienia...hmm wy piszecie, że macie plamienie?? Ja mam normalny okres uncertain Dziewczyny wszystko jest do przejścia. Ciągle powtarzam...musimy być silne smile Pozdrawiam was serdecznie.
                                        • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 15:20
                                          no to powinnyśmy założyć klub ,,kłujących" się ...czemu 4razy s kłujesz nie możesz za 1zastrzykiem zrobic podwójna dawkę tego menopuru?zawsze to 1ukłucie mniej nie wiem tak robi mi pielęgniarka...1 ukłucie i dwie dawki... diety nie trzymam jem co zawsze nie chce czytać bo rożnie piszą a bądz tu mądry człowieku....No dziewczyny trzymajmy s razemsmile
                                          • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 17:50
                                            nie byłam pewna czy tak można, ale w sumie jedno ukłucie w tą czy w tamtą już mi różnicy nie robi smile A co do diety, to ja już od kilku miesięcy uważam na to, co jem ( zero fast food-ów, chipsów, coli, zero alkoholu). Staram się nie jeść "chemii". Nie wiem, może to w czymś też pomoże. Nie mogłam zrezygnować ze słodyczy, próbowałam ale co najmniej raz w tygodniu muszę zjeść coś słodkiego big_grin ( no może nawet częściej niż tylko raz wink :p )
                                            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 20:24
                                              ja tak wogóle to fast food-ów nie lubie, chipsy jem sporadycznie ale lubie od czasu do czasu wypić lampke dobrego wina ale to na zdrowie smile za to jem dużo warzyw i owoców, kiedyś zajadałam się słodyczmi ale z wiekiem chyba smaki się zmieniają, bo ostatnio wogóle nie mam ochoty na smakołyki i nawet dobrze smile
                                              • porada30 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 21:29
                                                czesc!
                                                chcialam Wam powiedziec, ze za wszystkie Was trzymam bardzo mocno kciuki i zyczę powodzeniasmile Sama tez przeszlam dlugą i ciężką walkę o macierzyństwo ale sie udalo - za pierwszy podejsciem!Wiem dobrze, co znaczy widziec dziecko na kazdym rogu ulicy, dowiadywac sie o ciążach w rodzinie i wsrod kolezanek...itd
                                                Piszę tu jeszcze,zeby Wam powiedziec, ze w Kielcach w panstwowym szpitalu przy ul Prostej jest mozliwosc calkowice darmowej stymulacji do in vitro - za leki tez nic sie nie placi!!!Mozecie zadzwonic i sie same dowiedziec! Wiem, ze to moze dac większe szanse komus kto nie ma zbyt wiele pieniedzy! To zmniejsza koszty o polowe! do punkcji i transferu trzeba juz podejsc w specjalistycznej klinice i oczywiscie zaplacic.
                                                Trzymam kciuki - mam nadzieje, ze Wam wszystkim sie uda bo najwazniejsze to wierzyc i probowacsmile

                                                • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 08:23
                                                  Dzięki za info i za wsparcie czekamy z dziewczynami na takie promyki światełka pozytywnej energii i wieści ,ze warto...ja trzymam kciuki by nasz team poszedł za Iszym razem udało s zafasolkowaćsmilenie kobietki przecieramy szlaki udanych invsmile i do grona przyszłych mamsmile
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 09:30
                                                    Dokładnie kto jak nie my...Tobie też powodzenia Agasmilei będzie jak coś pisz śmiało i pytaj.
                                                    Biedronkosmilew Lbnie na Bocianiej u dr Gasiora...a dlaczego bo mi polecono tego lek no i pracuje wiec ciężko mi jechać do Wawy czy do Białegostoku co 2-gi dzień bo niestety nie stać mnie na wolne długoterminowe bo jak sama wiesz to kosztuje....wiec dziele prace z działaniami invsmilei jakoś daje radęsmile
                                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 11:52
                                                    dziewczyny jak to jest z tymi zastrzykami?? same je robicie? nie boicie się? co ile trzeba robić usg aby sprawdzić jak rosną pęcherzyki? wybaczcie, może głupie pytanie, ale ja dopiero jestem przed braniem antyków. Jestem zielona w tym temacie
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 12:14
                                                    Ja jestem już po antykach i 3 zastrzykach, robie je sama,troche szczypie ale można to znieść, jak narazie nie odczuwam żadnych skutków ubocznych ( bóle głowy, nabrzmiały brzuch ) W poniedziałek kończe 1 serie zastrzyków, ide na USG no i po wizycie napisze coś więcej smile
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 12:27
                                                    Co 2dni mam wizyty +usg +krew jestem przy drugiej zastrzyków 2xdziennie porcje rano i wieczorem dostaje zastrzyki...ciotka była pielęgniarka robi zastrzyki no nie boli bo wiadomo fachowa ręką, czuje s w miarę , trochę czuje jak jajniki pracują ,ale nic poza tym..zresztą wszystko jest do zniesienia...także jestem przed punkcja dziś mam kolejna wizytę wiec może ustalę kiedy punkcja już jestem po wizycie z anestezjologiem...dam znać i napisze jak tam
                                                  • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 12:59
                                                    Ja jestem dopiero w trakcie antykow, ale juz drżę na myśl o tych zastrzykach,ale wszystko dla dzidziusiasmile)
                                                    A te zastrzyki to w pupę , czy w brzuch, ,a leki gdzie kupiłyście ?
                                                    Mozna w każdej aptece bez problemu dostać. Ile ok na nie trzeba przeznaczyć kasy?
                                                    Do Agismile
                                                    Na innym forum przeczytałam ,że Ty podchodzisz w Gamecie,a zrezygnowałas z Novum.
                                                    Można zapytać dlaczego ?Bo ja podchodzę w Novum i jak czytam te wszystkie opinie to mam juz mętlik
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 17:46
                                                    Zasrzyki robię w brzuch- okolice pępka a kupłam je w klinice (47zł za gonal), bo były tańsze niż w aptece, no i w aptece trzeba zamawiać, nie wiem jakie przepisze mi na następnej wizycie ale napweną będą już droższe sad
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 19:52
                                                    Ja robie wszystko do mięśniowo...można s przyzwyczaić jak do wszystkiego grunt żeby przynosiły rezultaty i przyniosły.... dzis miałam probny transfer przy pełnym pęcherzu ginek chciał zobaczyć jak ,,dostac" sie tam do środka, komóreczek j coraz wicej wiec juz wiem ,ze w przyszłym tyg czeka mnie punkcja i transfer...leki kupuje w aptece niedaleko kliniki i faktycznie taniej niż w innych aptekach no i jest problem z dostaniem leków oprócz tych,,przy klinikowych"bo tam zawsze jest ...Jestem ciekawa jak ta punkcja przebiega moze ktos wie jak to tam wygląda lek kazal wziasc wolne na ten dzień....
                                                  • agnieszka2597 do martik78 17.02.11, 08:42
                                                    leczyliśmy się z mężem ponad rok w N i nie było żadnych rezultatów. Przepisywano tylko mężowi leki, szprycował się nimi i nic. Kiedy wyniki sie trochę poprawiły to lekarz powiedział, żeby jeszcze poczekać i znów leki. A kiedy sie pogorszyły wskazał iui co skończyło sie klapą. M się wkurzył, daliśmy sobie trochę czasu spokoju od tego wszystkiego i teraz postanowiliśmy skonsultować to z innym lekarzem. Tak trafiliśmy do Gamety. Co prawda lekarz nie słodził i powiedział, że z takimi parametrami nasienie (tylko 100 tys w 1 mln) skuteczność ciąży przez iui jest tak samo prawdopodobna jak przy naturalnym.
                                                    P.S. Dziewczyny od kilku dni nic nie robię tylko siedzę w internecie i czytam na ten temat. Trochę mnie zaniepokoił fakt możliwości wystąpienia zespołu hiperstymulacji. Co o ty sądzicie? Czy któraś z was ciężko przechodzi stymulację?
                                                  • martik78 Re: do martik78 17.02.11, 09:06
                                                    My zaczelismy tam leczenie we wrzesniu , u androloga,M ma słabe plemniki tylko 1mln,miał zrobione wszystkie badania i podejrzenie zylakow powrozka nasiennego , dostał leki na 3 miesiace ( Undestor , Tamoxifen i Agapurin ) Po 3 mieiącach zadnej poprawy , wiec lekarz stwierdził ,że dalsze leczenie farmakologiczne nie ma sensu i zaczelismy przygotowania od razu do in vitro , bo przy takich parametrach nasienia inseminacja nie ma sensu.
                                                    Dodam ,że u mnie wszystko ok , nieznaczenie tylko podwyższona PRL , modlę się ,żeby ICSI udało się za pierwszym razemsmile
                                                    Też się naczytałam o tej hiperstymulacji i troche mnie to przeraza , ale mam nadzieje,ze nas to ominie smile
                                                    W Walentynki zaskoczyła mnie @ , wiec szybko pobiegłam do gina i dostałam antyki.Dopiero w pon mam wizyte , na ktorej dostanę cały protokół z rozpisaną stymulacja i dowiem się wszystkiego , mam jeszcze do zrobienia posiew i badanie w kierunku Chlamydii.
                                                    Coco i Zuza jekie antyki dostałyscie? Ja biorę Cilest
                                                    POzdrawiam
                                                  • agnieszka2597 Re: do martik78 17.02.11, 09:25
                                                    to u ciebie "krótka piłka" że tak powiem. Mój też brał te same leki dodatkowo jeszcze androvit. Ja tez mam przepisany Cilest. Podobnie jak ty też bym chciała, zeby udało sie za pierwszym razem. Trzeba być dobrej myśli. Damy radę. Fajnie jak tak jedna drugą wspiera. Jesteśmy silne smile
                                                  • 1.zuzanna Re: do martik78 17.02.11, 09:33
                                                    Ja brałam marvelon i nawet dobrze się czułam tylko piersi strasznie mi urosły i miałam plamienia sad a ja w walentynki zaczełam się kłuć smile na to wychodzi że pierwsza transfer będzie miała coco, potem Ja a następnie Ty, no i mam nadzieje że wszystkie zabiegi będą owocne smile
                                                • miaslo Re: Przed in vitro...i w trakcie! 28.02.11, 23:13
                                                  Witajcie.
                                                  w środę mój ... 5 raz. tym razem crio (3). jeden mrożak - o ile zdecyduje się odmrozić - da mi znowu 10 dni życia z nadzieją, że się udało. tym razem nacinamy osłonkę.

                                                  świadomość większa, strach też. będę panikowac razem z Wami smile
                                                  • eva-braun miaslo! 01.03.11, 20:30
                                                    moja pazdziernikowa towarzyszko niedoli smile
                                                    trzymam kciuki za Cie szczegolnie!
                                                    Ostatnio Cie szukalam i zauwazylam, ze po pazdziernikowym watku, w ktorym zylysmy nadzieja zniknelas. Mam nadzieje, że choć Tobie się uda tym razem i ogromnie za to kciuczę smile
                                                    Nam po tym walentynkowym nieudanym transferze i stymulacji zostały 2 mrozaki, ale będę najpierw drążyć temat u lekarki, by znaleźć przyczynę niepowodzeń... Może w kwietniu podejdziemy do crio.
                                                  • miaslo Re: miaslo! 02.03.11, 16:22
                                                    witaj eva smile
                                                    ja też Cię pamiętam z października... po tym październiku u mnie był jeszcze grudzień, ale zero reakcji czyli beta poniżej 1 . potem jeszcze histeroskopia bo lekarz też szukła czegoś u mnie (mam nadzieję, że nic nie pomyliłam) i wynik jak najbardziej ok. generalnie diagnoza od 2 lat taka sama - slabe nasienie męża.
                                                    ja na szczęście jak koń. ale efektu nie ma... z drugiej strony ze słabym nasieniem są slabe zarodki i koło się zamyka... dziś wzięłam tego ostatniego bidula. poszczerbili go nam bo nacięli osłonkę. i znowu czekanie.
                                                    jak się nie uda to sprobujemy raz jeszcze pełny raz plus potencjalne crio o ile uda się coś wyprodukować i będzie taka potrzeba.
                                                    potem chyba już pas. przynajmniej na dziś tak myślę. ale oczywiście teraz się uda. Tobie też w kwietniu smile
                                                    doczekam się swojego Antoniego, a może ... (bo po nacięciu wzrasta ryzyko mnogiej) Anoniego x 2 smile
                                                    zmądrzałam też bo rok temu zamiast leżeć jak było krwawienie to biegłam do pracy i w końcu skoczyło się źle... wzięłam zwolnienie do next soboty. praca beze mnie da radę smile trocę będę stukać z domu ale generalnie ksiązka, film , prasa kolorowa i trochę intrenetu plus spacery. wykorzystuję moje l4 a ja nie to mam jakies 45 dni urlopu...
                                                    powodzenia obecnym i przyszlym "staraczkom" smile
                                                  • eva-braun Re: miaslo! 03.03.11, 22:01
                                                    ech... podobnymi przypadkami jesteśmy...
                                                    U nas też czynnik męski i też pomyślałam o jakiejś głębszej diagnostyce po tym lutowym drugim niepowodzeniu (za mną 3 podejścia, ale za pierwszym razem do transferu nie doszło, bo komórka była niedojrzała), tj. histeroskopia albo sama nie wiem co jeszcze, choc wskazań medycznych nie ma. Teoretycznie u nas też wina słabych zarodków, chociaż do tej 2-3 doby wszystko idzie świetnie (7-mo, 8-mio, a nawet 9-ciokomórkowce). Nigdy nie były hodowane do etapu blastocysty, a u Was? Może tu byłoby widać, że np.na 4 dobę podział ustaje...? Z mrozaczkami chyba tego nie da się już zrobić, więc póki co przed ich transferem spróbuje z głębszą diagnostyką.
                                                    Miaslo, masz może jakiś adres mailowy? wink
                                                  • miaslo Re: miaslo! 05.03.11, 16:25
                                                    to od końca - adres miaslo@gazeta.pl
                                                    ja leczę się w novum i tam nie hoduja do blastocyty - przynajmniej o tym nie wiem...
                                                    teraz lekarz zaproponował histerosokospię - nie opierałam się, w końcu ufam specjaliście. nie mam pomysłu co jeszcze. jak pewnie sama wiesz na początku robią full service badań hormonalnych więc co jeszcze?? niestety te zarodki z drugiego in vitro jakieś słabsze choć też przed podaniem mówili , że ładne, że się dzielą etc... ale ani ze świeżych ani z crio nic nie wyszło... a w pierwszym była biochemiczna i potem ciąza aż do poronienia. dawało to nadzieję, że coś się dzieje. ale teraz po tych kolejnych dwóch razach już nadzieja trudna do utrzymania.
                                                    staram się nie rozczlć nad sobą i iść do przodu ale sama wiesz... czasami jest trudno..

                                                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 23.03.11, 10:04
                                                  Dziewczyny odebrałam wyniki beta 181,20 no i chyba jestem w ciążysmile)))))) dzisiaj mam wizyte u lekarza no i myśle że wtedy to potwierdzi smile nie mogę w to jeszcze uwierzyć, pierwsze podejście i już smile)))
                                                  kobietki trzymam kciuki też za Was
                                                • xxczarnyaniolxx Re: Przed in vitro...i w trakcie! 04.11.11, 12:45
                                                  Czesc
                                                  My dopiero jesteśmy na początku tej długiej i krętej drogi. Jestem już po badaniach i wizycie w szpitalu (miałam hysterioskopie) wszystko u mnie jest ok, niestety mój partner ma mało plemników więc przygotowują nas do in-vitro.
                                                  Mam jednak problem sama nie pracuje jesteśmy na jednej pensji mąż na sam zabieg weźmie kredyt ale leki są strasznie drogie. Poszukuje w tej chwili leku o nazwie Diphereline 3,75 w aptece koszt dochodzi do 450zl. nie stac mnie na taki wydatek.
                                                  Zwracam się do wszystkich którzy mają możliwośc odsprzedania leku w rozsądnej cenie.
                                                  Paradoksalnie lek ten refundowany jest tylko dla osób z rakiem prostaty czy to nie absurd przecież My też jesteśmy potrzebujący!!!!
                                                  Trzymam za wszystkich kciuki aby dopieli swojego celu Pozdrawiam
                                                • justynaa.b Re: Przed in vitro...i w trakcie! 24.01.12, 13:37
                                                  Byłam przed invitro. Określona jako beznadziejny przypadek. Czułam, że invitro to nie jest rozwiązanie i problem jest gdzie indziej. Długo by tutaj pisać. Proszę o kontakt w razie pytań. Dzisiaj mam 10 miesięczne dziecko, urodzone naturalnie. Pozdrawiam
                                                • 5kaja11 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.04.12, 18:47
                                                  witam smile
                                                  Ja zaszłam w ciąże za drugim invitro w invimed wrocław prowadził mnie Dr Żórawski i moge powiedzieć że jestem bardzo szczęśliwa że tam trafiłam
                                                  Staraliśmy się o dzidzie 5 lat z mężem a nikt nam nie podał przyczyny dlaczego niemoge zajść w ciąże wszystkie wyniki super a my przez długi czas nic w końcu zdecydowaliśmy się na invitro pierwsze nie udane po roku było kolejne no i udało się jestem w 5 miesiącu ciąży smile Trzymam za was kciuki dziewczyny nie poddawajcie się smile
      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 19.02.11, 22:02
        hmm?masz racje jakoś tu cicho sad
        Ja w poniedziałek zdam relacje po wizycie u lekarza, mam nadzieje że wszystko będzie ok wyniki badań, usg no i do transferu już coraz bliżejsmile
        • martik78 Re: Przed in vitro... 20.02.11, 10:16
          Dla mnie najgorsze jest to czekanie..,
          najchętniej przespałabym ten czas do punkcji . Dobrze,że mam absorbującą prace , gdybym musiała siedzieć w domu , to chyba bym oszalała...Ale po transferze to chyba zrobie sobie trochę wolnego
          Jutro mam wizytę u gina i miałam dostać cały protokoł , tylko cały czas plamię ,więc chyba nie ma sensu iść i przełożę tą wizytę ,jak myślicie?
          • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 20.02.11, 12:25
            martik!
            idz do tego lekarza absolutnie nie przekładaj wizyty, plamienie to nic takiego, ja przez okres brania antyków plamiłam i nawet teraz podczas zastrzyków mam plamienia i jutro ide do lekarza, bo przecież dla niego to żadna nowość
            • martik78 Re: Przed in vitro... 20.02.11, 15:24
              Wiem ,że dla gina takie plamienia to chleb powszedni i tym sie nie przejmuje smile
              Tylko miał mi brać wymaz na posiew i dlatego kazał przyjść po miesiączce , a ja cały czas plamie i nie wiem. Ale chyba masz rację pójdę, najwyżej każe mi przyjść jeszcze razsmile))
                • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie 21.02.11, 08:43
                  plamienia martik tj zuza mówi chleb powszechni ja tez jak plamilam-krwawilam robil mi usg my kobietki jesteśmy tym faktem bardzie skrepowane niz ginek na nim to żadnego wrażenia nie robi...ja dzis dowiem kiedy mam pukncje bo juz odczuwam jak jajeczka rosna wiec na dniach bedzie final a caly poprzedni tydz obserwowalismy jak rosna zastrzyków mam juz serdecznie dosc....tylek boli jak...ale coz powtarzam sobie ,ze wiecej za niz przed...Trzymajcie s dziewczyny