Dodaj do ulubionych

Przed in vitro...

28.12.10, 12:18
Witam,
od 2lat staramy się z M i ciągle nic,badania wszystkie możliwe wszystko ok u męża jak i u mnie , kolejne hsg wszystko ok, mc temu laparoskopia...wynik endometrioza I stop decyzja lekarza nie czekac zacząć dzialania w kierunku in vitro...czekam na decyzje czy moze zacząć od inseminacji czy to strata czasu moj lek mial to skonsultować jeszcze ...sama nie wiem lekarz db nie naciagacz i doświadczony i mam pełne zaufanie...ale nie moge tego przetrawić...in vitro matko a wydawalo s ,ze jestesmy zdrowi a jestesmy stawiani przed takim rozwiazaniem...juz doszlismy do siebie jak najbardziej zrobimy wszystko jak trzeba i pójdziemy za in vitro ale czy musi to byc takie ciezkie..pierwsze dni po tych wieściach-diagnozie przepłakałam kilka dni...maz tylko pow ze remont lazienki poczeka a zaczniemy działać...Jak myslicie in vitro to za szybko moze sprobowac od inseminacji czy to tylko moj system obronny...czy tez miałyście takie rozterki kiedy przedstawiono Wam takie ,,ostateczne"rozwiązanie...
Obserwuj wątek
    • arpona Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:00
      Witaj,
      to, co przeżywacie, ten szok, to rzecz jak najbardziej normalna, chyba większość z nas piszących na tym forum to przechodziła. Dla nas (mnie i M) in vitro było rozwiązaniem, którego nigdy nie mieliśmy brać pod uwagę, liczyliśmy na to, że wszystkie przeszkody uda się usunąć farmakologicznie, że to tylko kwestia czasu, odpowiednich leków, dobrego specjalisty itd., bo przecież nie jesteśmy na tyle "beznadziejnym" przypadkiem, by potrzeba było uciekać się do sztucznego zapłodnienia. Niestety, monitoring owulacji, stymulacje clo ani kolejne inseminacje nie przyniosły pożądanego skutku, więc decyzja o IVF. Lekarz nie naciskał, ale dał do zrozumienia, że szkoda czasu na coś, co daje w naszej sytuacji nikłe szanse powodzenia (mam m. in. niedrożny jeden jajowód, problem niepękających pęcherzyków). Z ciężkim sercem, ale jednocześnie z nadzieją, że IVF pomoże nam zostać rodzicami, przystąpiliśmy do pierwszego programu. Głównym powodem, dla którego podjęliśmy tę decyzję, był nasz wiek (oboje jesteśmy mocno po 30-tce). Niestety, zakończył się klapą, podobnie jak dwa kolejne. Naprawdę ciężko o optymizm i nadzieję, gdy nawet to, co wydawało się kiedyś ostatecznością, nie przynosi pożądanych rezultatów, i to mimo kolejnych prób. Ale na tym i innych forach opisano sporo szczęśliwych zakończeń i to jeszcze trudniejszych przypadków niż mój - to dodaje mi sił do dalszej walki i wiary w to, że warto.

      Jednak w Waszym przypadku decyzja o in vitro na tym etapie wydaje mi się nieco pochopna, zwłaszcza że nie gwarantuje Wam, że będziesz w końcu w ciąży. Znam kilka dziewczyn, które mając taką diagnozę jak Ty, zaszły w ciążę naturalnie po leczeniu farmakologicznym lub operacyjnym (czy ta laparoskopia, o której piszesz, była tylko diagnostyczna?). Może warto rozważyć jeszcze takie leczenie, skonsultować się z innym lekarzem?
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:17
        Dzieki,za slowa ,ze to normalny szok.... to byla laparo diagnostyczna i wyszła niby endometrioza I stop ale plus jeszcze na pecherzu mocz choc nie wiem czy ma to jakies znaczenie...no lekarz ma mi dac odpowiedz bo sam mial jeszcze jakies watpliowsci...ale odrazu zaproponowal in vitro preraza mnie to ,ale coz jak sila wyższa...no ja mam 33lat takze czas leci....dzieki
        • nadave Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:31
          U nas prawie cztery lata walki o upragniona ciaze i prawie dwa lata leczenia. Mialam laparoskopie, gdzie znaleziono ogniska endometriozy i miesniaka blisko szyjki macicy. Poza tym wszystko ok. Jajowody drozne, hormony spoko. WSZYSTKO OK. A jednak nic....
          My zdecydowalismy sie najpierw na iui, mialam trzy, stymulowane. Nic... Kolejny krok in vitro. I w cyklu, w ktorym mialam zaczac stymulacje do in vitro zaszlam w ciaze. Naturalnie. A szczerze, to nawet nie wiem jak smile bo mysmy z mezem prawie wcale sie nie kochalismy smile
          Totalny szok!! Do dzis zreszta, a to juz 29 tydzien smile
          Kochana ja radze najpierw, jesli porobilas WSZYSTKIE badania, rob iui. I prosze, wyluzujcie sie. Ja wiem, mowa trawa, mnie tez wkurzali "madrzy doradcy", ktorzy radzili mniej stresu i spokoj. Ale z perspektywy czasu przyznaje im racje.
          Trzymam kciuki i nie trac nadziei. Bedzie dobrze. Ja to wiem, bo sama przez to przeszlam.
          Pozdrawiam poswiatecznie smile
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 13:37
            Dziekuje nadave...az mam lzy w oczach ,ze zawsze jakis promyk nadziei jest..i zeby s nie poddawać bo sama przez to przeszłaś....zawsze to jakas sila ,wsparcie.Gratuluje Ci bardzo i trzymam kciuki za Ciebie i Twoje dzieciatko...sklaniam s ku IUI tak mysle......... ,ale przeraza mnie to wszystko...porobione mam wszystkie badania jakie mozna bylo zrobic...teraz kwestia działan dalszych...
            Powodzenia smile
    • alonka7 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 14:35
      Masz DOPIERO 33 lata czyli masz czas. Mozesz spokojnie (sicsmile zrobic kilka ui i zobaczyc czy juz jestescie gotowi na in vitro.
      Ja o koniecznosci in vitro (to bylo w naszym przypadku jasne na podst wynikow badan) dowiedzialam sie majac 37 lat. Pol roku zabrala mi decyzja a ostatecznie udala sie dopiero piata proba (jestem w osmym miesiacu ciazy).
      Takze spokojnie: macie czas!
    • kathrinn82 Re: Przed in vitro... 28.12.10, 14:50
      Kochana, ja też przeszłam długą drogę (8 lat) i to że pozostało nam tylko invitro też było dla nas wielkim szokiem. W między czasie próbowaliśmy wszystkiego innego, laparo, dwie operacje, które potworzyły mi olbrzymie zrosty i w końcu in vitro stało się koniecznością. trochę do tego dojrzewaliśmy, no ale w końcu wzięliśmy kredyt (:/), wybraliśmy klinikę, zrobiliśmy wszystkie badania i w styczniu mieliśmy zacząć stymulację...na początku grudnia dowiedziałam się że jestem w ciążysmile nie wiem jak, kiedy...po prostu szok totalny...teraz jestem na etapie drżenia czy będzie wszystko ok.
      2 lata z mojej perspektywy to nie długo...ale z drugiej strony, jeśli nie chcesz marnować czasu i zależy Ci na nim, to nie wiem czy decydowałabym się na pobieżne rozwiązania (iui itp). wybrałabym od razu in vitro....chociaż też odkładałam w nieskończoność...smile
    • annajustyna Re: Przed in vitro... 28.12.10, 20:46
      Mnie po laparo tez wyszla endo (II stopnia) - ale zostala w czasie laparo usunieta. W pierwszym cyklu po zabiegu bylam w ciazy. Czy u Ciebie w czasie laparo cos naprawiono, czy tylko zdiagnozowano endo i to by bylo na tyle?
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 29.12.10, 07:59
        Witaj,
        u mnie zdiagnozowano tylko endometrioze i nic nie robiono lek określił tylko ze to I stop i wyjaśnił skąd bolesność przy siusianiu jak wyszlo ze tam to paskudztwo jest również...no to moj pierwszy cykl po...ale boje s juz liczyć po raz kolejny i kolejny ,ze może tym razem...gratuluje Ci szczęściaro!!!!Ciężkie to wszystko...
        • annajustyna Re: Przed in vitro... 29.12.10, 10:09
          Istotny jest nie tylko stopien endo, ale jej umiejscowienie! Ja mialam dokladnie na jajnikach + pozarastany lewy jajowod (udalo sie go udroznic i polepszyc droznosc w prawym). Sa kobiety z IV stopniem, ale tak umiejscowionym w miednicy, ze mimo to bez problemu moga i kilkoro dzieci urodzic (a endo wychodzi przypadkiem). Byc moze ta endo na pecherzu nie jest u Ciebie w ogole istotna - ale to powinien wyjasnic Ci szczegolowo lekarz (i dlaczego jej nie usunieto, byc moze nie mozna). A przydatki poza tym w jakim stanie?
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 29.12.10, 11:06
            Witaj,
            jajowody drożne już wczesniej podczas zabiegu znowu sprawdzone ok jajniki też...nie wiem może czegoś mi lek nie powiedział czy jak cos mówił o miednicy i pęcherzu ,ale jak pow ,ze to jest w małym stop , ze w tej skali jest to I stop i może dlatego nie usunięto zapytam go przy wizycie najbliższej...zdziwiło mnie tylko jego decyzja od razu in vitro...nic przeczytam jeszcze raz opis laparo to Ci powiem dokładnie...dzięki za pomoc
            • zosia9 Re: Przed in vitro... 29.12.10, 13:30
              Endometrioza I stopnia. Zrobiłam jedną inseminacje i wramach nie łudzenia się in vitro (oszczędnosc czasu i kasy) udane za pierwszym podejsciem (choć z przeszkodami).
              • coco7710 Re: Przed in vitro... 30.12.10, 08:07
                NO to super gratuluje, ze się udało....matko tez bym tak chciałasmile
            • annajustyna Re: Przed in vitro... 29.12.10, 13:43
              Jesli u meza wyniki w normie, to probowalabym nadal naturalnie. A o IVF lekarz pewnie mowil, bo faktycznie byloby to jakies ulatwienie (i kasa dla kliniki swoja droga).
              • coco7710 Re: Przed in vitro... 30.12.10, 08:09
                U męża wszystko ok.o to chodzi on pierwszy poszedł pod obstrzał...u mnie tak samo wszystko ok do momentu laparoskopii i wykrycia tej endo I stop w zagłebieniu maciczno-pęcherzowym cokolwiek to oznacza...
                • annajustyna Re: Przed in vitro... 30.12.10, 12:23
                  Wez wyniki laparo i idz do innego lekarza.
        • agnieszka2597 Re: Przed in vitro... 11.02.11, 10:23
          Hej,
          pozwólcie, że dołącze do dyskusji.
          Właśnie wczoraj dowiedzieliśmy się z mężem, że jedyną szansą dla nas jest in vitro. Leczymy sie od ponad 2 lat i nic. Powód-bardzo słabe wyniki nasienie (obj 0,4 liczba 0,1 mln). To był dla mnie szok, cały czas myślałam że to nie możliwe aby to była jedyna szansa. Mój M przyjął to bardzo spokojnie. Ku mojemu zdziwieniu powiedział, że nie ma na co czekać. Mamy zacząć w najbliższym cyklu. Bardzo chcę żeby sie udało ale bije sie trochę z myślami czy nie za szybko ta decyzja została podjęta.
    • olivia.olivka Re: Przed in vitro... 30.12.10, 00:31
      Witam wszytskie Panie.
      My z mężem staramy się o dzidzie od 2 lat. Dzisiaj nasz lekarz przekazał nam iż bez in vitro się nie obejdzie. Jestem miesiąc po laparoskopi. Dwa lata temu poroniłam pierwszą ciążę i od tego momentu nic nie idzie dobrze. Zrobiliśmy mnustwo badań. Po długiej drodze i ciężkiej ( jak pewnie same wiecie o czym mówię), kolejny cios....in vitro. Myślałam, że nas to nigdy nie będzie dotyczyło. a jakże się myliłam. Jestem pełna obaw, ale tylko w kwestii duchowej... Czuję taki strach, że aż w żołądku mnie ściska. Czy Wy też tak się boicie??
      Mamy przemyśleć tę sprawę i podpisać zgodę, ale jesteśmy już zdecydowani...dostałam już receptę na anty...nigdy nie stosowałam pigułek anty, a tu masz ci los... Przepraszam, może trochę piszę nie zrozumiale i nie składnie ale dopiero to sobie wszystko układam w głowie... A jakie są Wasze przeżycia?? na jakim etapie jesteście?? Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 30.12.10, 08:16
        Witaj Olivko,
        to jesteśmy w podobnej sytuacji...tez po laparo mc temu dokładnie...z tym ,że ja nie poroniłam...obaw jest duzo, ale jak tu WIELKA SILA WSPARCIA DZIEWCZYN twierdzi jest to normalne...a czego s nie robi żeby mieć takiego maleńkiego szczęścia w domku...jesteśmy przed tym wszystkim czekam na decyzje kiedy co i jak znaczy się po NOwym Roku działamy...kiepsko się z tym czuję zwłaszcza , ze jak widzę w poczekalni u lek pare która ściska w dłoni obrazek usg małej fasolki...a Tobie chce s krzyczeć matko a czy ja kiedyś doczekam się takiego szczęścia...
      • annajustyna Re: Przed in vitro... 30.12.10, 12:46
        Ale na jakiej podstawie lekarz zakwalifikowal Was do IVF?
        • olivia.olivka Re: Przed in vitro... 30.12.10, 14:13
          Witaj,
          Nas lekarz zakwalifikował z tego względu iż nasienie mojego męża jest za słabe na naturalne zapłodnienie oraz na zapłodnienie przez inseminację. Brał cynk, przeszliśmy oboje na dietę, ja mam problem jeszcze z hormonami więc z mojej strony też jest problem. Dziewczęta musimy się wspierać może chociaż w ten sposób będzie nam troszkę lżej psychicznie. Trzymam za Was kciuki.
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.01.11, 08:20
            No dokładnie bez wsparcia cięzko sobie poradzić zwłaszcza , ze nie da s zapomnieć o problemie...a tu życzenia za życzeniami...gdyby tak widzieli ,że powiększenie rodziny to nie bułka z masłem dla nas...nie rozumie tylko ten co nie przeszedł tego sam...Z NOWYM ROKIEM NOWE NADZIEJE tego życze sobie i Wam kobietki!!
            • coco7710 Re: Przed in vitro... 07.01.11, 10:02
              Mam pytanie jakie badanie robiłyście na początku przed podejsciem do in vitro...
              • coco7710 Re: Przed in vitro... 10.01.11, 22:52
                Za tydzien zaczynam walke....kobietki powiedzcie ,ze warto przeraża mnie to wszystko...
                • pigulka1 Re: Przed in vitro... 11.01.11, 09:43
                  Ja też wciąż walczę.... warto smile tak słyszałam smile
                  • coco7710 Re: Przed in vitro... 12.01.11, 08:10
                    No tak myślę,że nagrodą będzie to maleństwo w końcu każdy czeka w swojej kolejce po dzieciątko...ja już w piątek ide na I wziyte w spr in vitro i zaczynam walkę cd...
                    • coco7710 Re: Przed in vitro...zaczynamy 19.01.11, 08:50
                      Jestem juz po I wizycie i wyjasnieniach co do in vitro...lece na tbl anty...piszac tu czlowiekowi lżej ,ze nie jest sam ,ale jak zobaczylam na żywo w klinice jak tylko wchodza i wychodza same pary z takim samym problemem co ja to przerazilo mnie to...no nikt tam nie jest z przyjemnosci ale bo musi bo inaczej nie da rady...przykre bardzo ,ale to chyba każdy przezywa taki I szok...szkoda tylko, ze tak mało mamy pomocy ze str państwa zero dofinansowań nic...boli to bardzo bo człowiek musi wypruwać z siebie flaki żeby mieć na ten I raz i ma nadzieje,ze ten I raz wystarczy....Jak s czułyscie po tych zastrzykach bo chyba kolejny etap to zastrzyki o ile db wiem.
                      • starajacasie82 Re: Przed in vitro...zaczynamy 26.01.11, 19:32
                        A gdzie podchodzicie? Jak możesz to pisz, jak to po kolei wygląda, cała ta procedura.
                        Ja też pewnie nie uniknę tego, póki co to podczytuję sobie o tym, bo jak nic nie wyjdzie naturalnie, to pewnie też w tym roku spróbujemy, bo już nie mam po prostu sił czekać...
                        A co do wizyt w klinice, to faktycznie widać ile ludzi ma ten problem, ale dla mnie zawsze pocieszeniem jest fakt że przynajmniej co któraś kobieta jest w ciąży. Może nam też się uda. Póki co trzymam kciuki za Ciebie.
                        • martik78 Re: Przed in vitro...zaczynamy 26.01.11, 22:25
                          Witam wszystkie forumowiczkismile
                          Jestem tu nowa i trochę zagubionasad
                          9 miesiąc starań,przygotowujemy się do in vitro z długim protokołem. Czekamy jeszcze na wyniki badań genetycznych . W sumie to nie wiem ,po co te badania? Wiecie czy to standardowa procedura ?Jeśli wyjdą źle to ni e możemy podchodzić ?
                          Nic z tego nie rozumiem?
                          • coco7710 Re: Przed in vitro...zaczynamy 27.01.11, 13:18
                            Marti78 -Standardowo robi s badania...ale jakos krótko 9mc starań?????????????konsultowalas to jeszcze z jakims innym lekarzem?
                            • martik78 Re: Przed in vitro...zaczynamy 27.01.11, 20:51
                              Mam 32 lata ,wiec szybko zaczelismy sie badac i niestety u męza tylko 1mln plemnikowsad((
                              4 miesiące brania leków i żadnej poprawy ,wiec nie mamy na co czekać
                              Czy ktoras z was miala złe wyniki badan genetycznych? Co się wtedy robi?
                        • coco7710 Re: Przed in vitro...zaczynamy 27.01.11, 13:17
                          Witajsmile
                          no ja lecze s w Lbnie, teraz jestem na tbl antykoncep za tydz mam kolejna wizyte i prawdopodobnie zaczynam zastrzyki, do tej pory mialam zrobic jeszcze badania krwi cala mase...wlasnie juz dzis zakonczylam robienie teraz tylko odbior wyników, powiem Ci szczerze, ze dla mnie tez jest duzym pocieszeniem jak dziewczyny chwala s fasolkami mam nadzieje,ze ja i Ty oraz reszta dziewczyn dolaczy do ,,chwalacych"się.Trzymam kciuki i dawaj znac jak tam ps. ja tez mam dosc czekania dlatego odrazu po decyzji przeszlismy do in vitro nie czekalismy z decyzja...walczymy dalej
                          • robis-bobis Re: Przed in vitro...zaczynamy 28.01.11, 11:44
                            ja przeszłam w Novum 5 inseminacji - z przerwami w ciągu 3ch lat chodziliśmy wczesniej na różne leczenia w Novum, wyjezdzaliśmy na wakacje, zdrowo żylismy itp i i teraz z perspektywy czasu uważam że jak ktoś juz zaczyna leczenie to niech prze do przodu ku celowi. U mnie skończyło się na in vitro i udało się za pierwszym razem. Gdybym mogła cofnąć czas o wiele wcześniej bym się na nie zdecydowała (mimo że i ja i mąż jestesmy "zdrowi" )- choć prawdą jest to że do tej decyzji trzeba dojrzeć bo trzeba mieć siłę na tą walkę - leki, zastrzyki, ja po transferze jak już wiadomo było że się udało przez 3 miesiące codziennie jeszcze musiałam chodzić na zastrzyki - wiem co mówię na prawdę trzeba mieć siłę na tą walkę.Ale warto dlatego nie zwlekajcie tylko działajcie.
                            • coco7710 Re: Przed in vitro...zaczynamy 28.01.11, 12:28
                              No tez mi s tak wydaje i dlatego odkad s dowiedzialam ,ze takie rozwiązanie tylko in vitro wiec dzialam...dzieki za slowa otuchy i potwierdzenia,ze do przodu pre w dobrym kierunku...
    • coco7710 Re: Przed in vitro... 30.12.10, 08:11
      Witaj,
      nie ja jestem z Lublina..i tu sie lecze.
      jedrychor napisał:

      > a bylas u dr Dworniaka w InviMedzie?
    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 28.01.11, 23:01
      Witam
      jestem tu nowa ale tak jak Ty miałam rozterki związane z in vitro, długo zastanawialiśmy się na podjęcie tego kroku ale zdecydowaliśmy się, bo to Nasza jedyna nadzieja na dzidziusia
      Po roku starań mąż zrobił badania nasienia i okazalo się że nie ma wogóle plemników, byliśmy załamani ale po wizycie w klinice lekarz zaproponował 3 miesięczną kuracje testosteronem, po miesiącu plemników przybyło ale nie tyle żeby mogło dojść do naturalnego zapłodnienia, po drugim miesiącu plemników zaczeło ubywać więc lekarz zaproponowal Nam jak najszybciej zamrozić nasienie. Na początku lutego mamy wizyte na której dowiem się jak będę stymulowana, biorę już tabletki antykoncepcyjne, oj boje się tego całego zabiegu ale mam nadzieję że wszystko będzie ok
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 29.01.11, 12:48
        Witaj zuzanna,
        no każda ma takie dylematy ale moze jak s czlowiek wygada bedzie lzej...no in vitro ostateczne rozwiazanie ale wez z niego zrezygnuj i nie ryzykuj jak czlowiek nie wyobraza sobie by nie miec malenstwa i nie poczuc s w koncu matka -kobieta w pelni spelnioną....pisz a jakos moze w gronie bedzie lzej...ja tez jestem na etapie antykow od srody zaczynam kolejny etap bo mam wyznaczona wizyte z tego co wiem to zastrzyki....jestem juz po calej serii badan...powodzenia i glowa do gory w koncu i nam s uda nie ma innej opcji...
        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 29.01.11, 13:55
          Ja też jestem po całej serii badań, które robiłam w innej klinice niż teraz się lecze ( Provia Katowice ) lekarz stwierdził, że moje wyniki są ok ale najbardziej się boje stymulacji bo wyczytałam że dziewczyny ciężko ją przechodzą i wiem że każdy organizm inaczej reaguje na leki, ja ide do lekarza w piątek i myślę że po zastrzyki
          napisz jak tam po wizycie i jakie przepisał Ci zastrzyki
          mam nadzieje że będziemy w kontakcie
          • sofi75 Re: Przed in vitro... 29.01.11, 13:58
            No to Ci powiem, ze ja stymulacji nawet nie zauwazam - tak ja przechodze.
            Takze nie wysnuwaj wnioskow z kilku wpisow na forum smile

            Podobniez nie zauwazam punkcji i transferu.
            Zauwazam jedynie te 2 tygodnie czekania na wynik ...
            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 29.01.11, 16:26
              no to mnie pocieszyłaś, może będę miała tyle szczęścia co Ty smile
              • sofi75 Re: Przed in vitro... 29.01.11, 19:41
                zycze zebys miala go wiecej, bo wiesz ... ja mam juz 3 ICSI za soba ...
              • zosia9 Re: Przed in vitro... 29.01.11, 19:48
                Bo to że in vitro jest jakimś szczgólnie trudnym zabiegiem to mit. Ja przeszłam wszystko bardzo ok. Nawet hiperstymulacje (nie ok, był szpital, ale ja wogólele się czuje w szpitalu jak mi nic nie jest). mówię tutaj o kwiestich psychicznych. Znacznie trudniejsza była dla mnie depresja poporodowa.
                Podchodziłam długim protokołem, ale dzień przed właściwą stymulacją miałam nagły skok ciśnienia, ból glowy w efekcie migrene i lekarz powiedział że w takim stanie nie mogę być w narkozie. Więc poszłam krótkim protokołem za kilka miesięcy i 35 komórek, jajniki 10 cm. Brzuch jak w 6 miesiącu i szpital, bilans płynów idt. oczywiscie żadnego transferu nie było. Potem czekałam na @ potem znów lekka stymulacja i krwawienia (znów bez transferu) i kolejna stymulacja, do transferu doszło, z sukcesem. Wszytsko to jakoś przeszłam bezbolesnie.Więc nie można zakładać że jest to coś strasznego. i trudnego.
                ps
                Dylematów moralnych związanych z in vitro nie miałam nigdy a cała procedura pomogła mi zferyfikować mój system etyczny.
              • coco7710 Re: Przed in vitro... 31.01.11, 08:14
                Zuzanna,
                bedziemy w kontakcie jak to wyglada u kazdej...super,ze sofia to tak przechodzila...mam nadzieje,ze i ja w ten sposob przejde zwalszcza ze wszystkie wyniki badan bdb i zawsze db reagowalam na jakiekolwiek leki...Zuza trzymam kciuki bedziemy w kontakcie....Jesli ktoras tez tak db to znosila to poprosimy o pozytyw energie bo strach ma wielkie oczy,...
                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 31.01.11, 14:31
                  coco a byłaś już po zastrzyki?jak tak,to napisz jakie Ci przepisał i ile kosztują, Ja w piątek idę na wizyte i prawdopodobnie przepisze mi zastrzyki tylko tak się zastanawiam nad badaniami tz. zrobiłam praktycznie już wszystkie,oprócz badań na HIV i grupe krwi więc może teraz skieruje mnie na te badania, hmm?
                  • coco7710 Re: Przed in vitro... 31.01.11, 15:02
                    Zuzu ide we srode wieczorem to we czw napiszesmileco za zastrzyki dostane...ja juz z badan wszystko...bedziemy w kontakcie
                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 31.01.11, 19:14
                      Tak się jeszcze zastanawiam nad kosztami in vitro, bo lekarz Nam powiedzial że od 10tys.wzwyż, zabieg in vitro około 5000tys., punkcja około 1000zł., transfer zarodków około 800zł a reszta to zastrzyki?
                      • coco7710 Re: Przed in vitro... 01.02.11, 08:10
                        tak reszta to leki i ich calkowity koszt zalezy od tego jak bedziesz s stymulować czy bedzie trzeba dodatkowo jakis leków wszystko zalezy od Twojego organizmu jak bedziesz reagowala...
                        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 02.02.11, 21:53
                          coco, no i jak tam po wizycie u lekarza?
                          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.02.11, 09:56
                            Witaj Zuzu,
                            jak tam u Ciebie samopoczucie...
                            a juz pisze dzis kończe antykoncp a od jutra zaczynam kłucie diphereline i we srode kolejna wizyta +usg i decyzja jak jeszcze bedzie potrzeba to przedluzamy jeszcze pare dni stymulacje ale jak nie to ustalamy juz we srode kiedy punkcja i jak db pojdzie pod koniec mc transfer..strasznie s ciesze ze tak szybko,bad wszystkie bdb nam wyszly po za moim 1dnym d-dimery mam podwyższone...czy ktoraś miala z Was z nimi problem?dajcie znac.Przesyłam pozytywne fluidy....
                          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.02.11, 10:00
                            Witaj Zuzu,
                            jak tam u Ciebie samopoczucie...
                            a juz pisze dzis kończe antykoncp a od jutra zaczynam kłucie 1xdz diphereline i we srode kolejna wizyta +usg i decyzja jak jeszcze bedzie potrzeba to przedluzamy jeszcze pare dni stymulacje ale jak nie to ustalamy juz we srode kiedy punkcja i jak db pojdzie pod koniec mc transfer..strasznie s ciesze ze tak szybko,bad wszystkie bdb nam wyszly po za moim 1dnym d-dimery mam podwyższone...czy ktoraś miala z Was z nimi problem?dajcie znac.Przesyłam pozytywne fluidy.... no czekam na wieści od Ciebie jak tam Tobie w pt pojdzie....i co wymyslil Ci ginek.
                          • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.02.11, 10:07
                            Witaj Zuzu,
                            ok powiem bdb wrecz od jutra zaczynam dipherline we sr usg bad krwi i decyzja kiedy punkcja no chyba ze slabo bede s stymulowac to pare dni przedluzamy zastrzyki...jak db pojdzie transfer pod koniec lutego.Bad wszystkie bdb lacznie z mezem...oprocz 1dnego d-dimery mam podwyzszone czy ktoras miala z tym problem co s robi mi ginek mowil o jakis zastrzykach...Zuzu trzymam kciuki za jutrzejsza wizyte co Ci zaleci Twoj ginek daj znac bo bede ciekawa!!!
                            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 03.02.11, 13:23
                              no to supersmile więc może w marcu będzisz szczęśliwą przyszłą mamą ( tego Ci z całego serca życzę ) mam nadzieje że u mnie to też pójdzie szybko i sprawnie smile dam znać jak u mnie po wizycie, trzymaj kciuki
                              • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.02.11, 15:09
                                Pewnie,ze trzymam kciukismiledaj znac!
                                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 04.02.11, 18:56
                                  witaj coco smile
                                  ja już po wizycie, no i.......dużo pisania ale najważniejsze to,że mam dobre wyniki od i 14lutego przez 8dni zaczynam brać zastrzyki gonapeptyl, następnie usg, estradiol, LH, no i po tych badaniach lekarz zdecyduje jak dalej będę stymulowana, bo w drugim tygodnu marca czeka mnie transfer smile kurcze już nie mogę sie doczekac, boje się ale mam nadzieje że wszystko będzie dobrze, mam naprawde fajnego lekarza, odpowiedział mi na mnóstwo ( niekiedy głupich) pytań, na kolejna wizyte napewno też przygotuje liste pytań bo chętnie na nie odpowiada smile
                                  • aqa11 Re: Przed in vitro... 04.02.11, 22:29
                                    Cześć trzymam za Was kciuki, musicie być bardzo silne, wytrwałe i wierzyć że się uda. Zastrzyki są okropne i brzuch strasznie boli - ale da się wytrzymać. Przeszłam kilka inseminacji i invitro. Od 5 lat leczę się w Provicie. Po nieudanych zabiegach starciłam już nadzieję... a tu niespodzianka smile jestem teraz w 16 tyg. ciąży.
                                    Pozdrawiam
                                    • coco7710 Re: Przed in vitro... 04.02.11, 23:30
                                      dzieki wsparcie jest niesamowicie wazne a taki przyklad jak Ty przyszlej mamy motywuje i dodaje sil,ze naprawde warto,ze w koncu bedziemy po tej drugiej stronie...spokojnej ciazy i liczymy na dopingsmile
                                  • coco7710 Re: Przed in vitro... 04.02.11, 23:28
                                    witaj zuzasmile,
                                    no to super widze,ze jesteś zadowolona i bdb grunt to db nastawienie a jak będziemy s kobitki trzymały razem to jakoś tam zawsze lzej...no ja dzis pierwszy zastrzyk i czekam środy na bad krwi+usg+wizyta jak dalej i kiedy punkcja...no ja to samo siedziałam i zadawałam pytania a on jak student na egzaminie na wszystko odp i tak powinno byc.... bedziemy w kontakcie, trzymaj s fajnie ze odpisalas bo juz bylam ciekawa jak Ci poszlo stad ta pozna godz....
                                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 05.02.11, 08:28
                                      Fajjnie, że są takie fora na którch można się wyżalic, dowiedzić się czegoś nowego a najważniejsze poznać fajnych ludzi, którzy mają podobne problemy i są razem z Nami
                                      Coco praktycznie jesteśmy na tym samym etapie starań, napewno są jeszcze jakieś dziewczyny które tak jak my,teraz zaczynają starania, więc może dołączą ,bo przecież razem raźniej smile a Ty informuj o każdym kroku, o samopoczuciu no i wogóle o wszystkim co jest związane z przygotowaniem do in vitro a potem z przebiegiem ciązy ( bo mam nadzieje że będzie) Ja też będe na bieżąco
                                      Pozdrawiam
                                      • martik78 Re: Przed in vitro... 05.02.11, 09:27
                                        Witam.
                                        Ja jestem na podobnym etapie.
                                        14.02 odbieram wyniki kariotypow , potem wizyta, od 17 powinnam zacząc anty , póżniej stymulacja, i moze, oby !! pod koniec marca transfer.
                                        Wiem,ze trochę optymistycznie podeszłam do tych terminow ,ale sie nastawiałam ,ze te kariotypy beda ok i nawet nie dopuszczam innej mozliwosci do siebie .
                                        Dodam ,ze to moje pierwsze ICSI , u mnie wszystko ok ,a u M mało plemnikow i słabiutkiesad
                                        Pozdrawiam wszystkie Staraczkismile)
                                        Od razu mi raźniej jak was poczytam
                                        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 05.02.11, 09:56
                                          Ja też jestem pełna optymizmu, bo trzeba wierzyć że uda się, to też moje pierwsze in vitro, nawet nie podchodziliśmy do inseminacji,nasienie męża jest bardzo kiepskie i nawet jest już zamrożone, bo jest ryzyko że za pare dni wogóle nie będzie plemników.
                                          • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trkacie.. 06.02.11, 13:11
                                            Kazda z nas chce aby bylo tylko 1dno podejscie i zakończone sukcesem...no ja jestem przy trzecim zastrzyku dzis i powiem szczerze zaczynam odczuwac...prace swoich jajników pobolewają tak jak na okres...i zaczynam jakas zla chodzic...musimy jakoś to przetrzymać Zuzu....db ze zabezpieczyli Twojego meza i chociaż nie musisz s obawiać ze kiedy trzeba będzie to ich nie będzie...no ja tez nie podchodziłam do inseminacji i chyba db bo liczę na powodzenie inv...
                                            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trkacie.. 06.02.11, 16:07
                                              coco a to dopiero początek, ciekawe jak ja to będę przechodzić,hmm?już wkrótce się okaże
    • mambo.mambo Re: Przed in vitro... 06.02.11, 15:41
      szkoda kasy na posrednie rozwiazania...podejdz do tego na luzie...
      my dalismy sobie spokoj z lataniem po lekarzach ( slabiutkie plemniki) tylko od razu przystapilismy do iVF
      wiecej kasy wydasz na wizyty , inseminacje i inne zabiegi nie przynoszace efektu...od razu ivf .
      Nie takie to straszne smilesynek ma 8 miesiecy
      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 06.02.11, 15:55
        mambo to miałaś szczęście, chciałabym też tak kiedyś napisać "nie takie to straszne" i podnieś na duchu dziewczyny starające się o dzidziusia, hmm?może to wkrótce nastąpi...
        • coco7710 Re: Przed in vitro... 06.02.11, 21:11
          dołączam s zaraź nas tym ,ze nie takie straszne tez tak mysle...ze najważniejsze żeby s udało i tak jak Zuza mówi prosimy o więcej pozytyw energii i dodania nam ,,walczącym" więcej wiary bo przyda s...a same wiecie jak to było na poczatku wiec z doświadczenia a nikt nie zrozumie czlowieka najlepiej jak ten kto to samo nie przejdzie...mam pytanko jak s czułyście po dipherline?ktoras to może brała moze cos powiedzieć...Zuza nastapi w 100% w końcu skazane jesteśmy na sukcessmile
          • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 09.02.11, 17:09
            coco, no i jak samopoczucie po serii zastrzyków?
            • coco7710 Re: Przed in vitro... 09.02.11, 22:30
              Witaj zuzusmile
              mialam pisac bylam dzis na wizycie krew+usg i kolejne zastrzyki diphereline kończe w calosci i od pt zaczynam po 0,5amp a nie po calej i 2amp menopur i to mam brac razem i to z samego rańca a nie tak jak teraz wieczorkiem...w pon kolejna wizyta a we srode stwierdzil ze zrobimy próbny transfer tzn.ma tylko zobaczyc jak to będzie wygladało u mnie(chodzi o moja budowe) zeby potem nie bylo niespodzinek przy wlasciwym transferze..wiec mysle ze nie glupi pomysł niech robi tak by było db...w koncu on jest lek a nie ja...a Ty jak Zuzu od pon zaczynasz zastrzyki taki maly prezent walentynkowysmilePow Ci szczerze, ze jakos tak sobie odczuwam te zastrzyki troche nabuzowana ,ale da s wytrzymac...żadnych rewelacji nie masmile
    • mambo.mambo Re: Przed in vitro... 06.02.11, 15:45
      Piszecie jakby ivf to byla amputacja nogi smile
      musicie sie przygotowac, o jakiejs traumie, przezyciu itp...nie wiem moze ja jestem inna ale podeszlismy na LUZIE
      To byl a'la wyjazd na wakacje do Suprasla (polecam smile z tym ze mielismy codzienne wizyty i stymulacje...
      udalo sie i po krzyku, mmy dziecko i to jest najwazniejsze a jakim sposobem - WHO CARE?
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 06.02.11, 21:29
        Mambo,
        ciesze s ze Tobie s udalo i jesteś poza tym wszystkim i moze dlatego masz takie podejście bo ,,juz po krzyku" ale zawsze w kilka raźniej s rozwiać wątpliwości.....dla mnie tez to nowość te wszystkie procedury,badania,leki itd....i na bank bede dodawać otuchy wszystkim dziewczynom jak będe miała ,,juz po krzyku"...narazie jestem po tej drugiej str i nie jest to moja amputacja tylko....smile
        • olivia.olivka Re: Przed in vitro... 10.02.11, 09:20
          Hej dziewczynki smile Dawno się nie odzywałam... Jestem po wizycie u gin, teraz biorę zastrzyki, a 14.02 idę na hormony i usg... Po zastrzykach czuję się normalnie, Wy też macie takie doświadczenie?? ja leczę się w LBN, czy któraś z Was też?? Mam strasznego pietra, chociaż nie przyznaję się mężowi do tego. Dziewczyny, damy radę co??
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 10.02.11, 09:54
            No ja tez w Lbnie, jestem juz po takiej wizycie pierwsza serie zastrzykow wzielam i dołozono mi kolejne zastrzyki tj pisałam wczesniej do zuzy...zobaczymy jak po nich....brzuch jak balon smilew pon kolejna +usg i krew...Dac rade damy a kto jak nie mysmile))))))w końcu to kobiety rodza a nie faceci...o strachu mi nic nie mow....
            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 10.02.11, 10:21
              Pewnie że damy rade smile
            • olivia.olivka Re: Przed in vitro... 10.02.11, 21:14
              To po tych kolejnych zastrzykach brzuch rośnie?? Hmm ja po tych pierwszych w sumie nic nie odczuwam, ale pewnie dlatego, że to dopiero 3 zastrzyk.
              • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 08:30
                Wiesz nie wiem dziś 1szy raz wzięłam ten menopur x2amp i po nim najprawdopodobniej ,,napompuje s troszkę"w pon bede po 8dawkach i mam wizyte jak to tam wyglada.... no po tyg zaczynam juz odczuwać ogólnie te zastrzyki, ale mam nadzieje,że wszystko zakończy s sukcesem... NIE MA INNEJ OPCJI!!!!!no u Ciebie jeszcze chyba za wczesnie po 3zastrzykachsmile
                • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 09:10
                  Oj przejdziemy i wahania nastrojów i ogromny brzuch i wiele wiele innych skutków ubocznych tego leczenia, by w rezultacie tulić do siebie małgo człowieczka i czuć bicie jego serduszka big_grin Dziewczyny tyle wycierpiałyśmy, to teraz trzeba zbierać siły i do boju wink Bardzo mnie boli tylko to, że nie ma pomocy ze strony Państwa o Kościele nawet nie wspomnę... Jak sobie z tym radzicie??? Albo jak sobie z tym poradzić??? Czy wiecie coś na temat spowiedzi z in vitro?? Bo to co czytałam to mnie przeraziło sad
                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 09:20
                    No na pewno jakoś tam damy rade by tylko s udało,ale nastroje trzeba gdzieś przelaćsmile...oj uderzyłaś w czuły punkt ostatnio właśnie w aptece dyskutowałam przy płaceniu big rachunku, ze nie mam żadnej szansy na jakkolwiek refundacje, że nasze Państwo s wypięło na osoby z takimi problemami bo inaczej nie można powiedzieć...a co wyczytałaś o spowiedzi ja jakoś narazie omijam ten temat chociaż on wraca jak bumerang...
                    • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 09:47
                      Czytałam, że osoby które poddały się in vitro nie dostanął rozgrzeszenia sad Nie wiem jaka jest prawda, bo jakoś boję się o tym rozmawiać z księdzem, ponieważ widzę jak księża reagują na ten temat. Może któraś z Was rozmawiała z księdzem i wie coś na ten temat?? Dla mnie to ważne, ponieważ jestem osobą wierzącą, ale nie zgadzam się z Kościołem co do tego tematu. A Państwo też, zamiast pomóc to utrudnia. My wzięliśmy kredyt na leki, wizyty itp., bo no niestety aż takiej sumy pieniędzy nie mamy odłożonej, a wiem że takich osób jak my jest dużo. A co będzie jak za pierwszym razem się nie uda??( Bo przecież trzeba się i z tym liczyć). Kolejny kredyt?? Nas już na to nie będzie stać sad I wiem, że dużą liczbę par też nie. To jest przykre i to boli, że jesteśmy traktowani jakbyśmy nie zyli w społeczeństwie tylko po za nim. A przecież niepłodność to choroba społeczna. Coraz częściej się zdarza.
                      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 16:19
                        Ja też jestem osobą wierzącą i mam podobny dylemat, gdyż wiem że Kościół tego nie popiera ale słyszała od koleżanki, że jej znajoma była w spowiedz po zabiegu in vitro i udzielił jej rozgrzeszenia, więc jak mi się uda ( a wierze że tak) to pójde do spowiedzi i zobacze co mi powie a odnośnie pomocy ze strony państwa, to mam nadzieje że kiedyś in vitro będzie refundowane, tylko szkoda że Nas to ominie sad
                        • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 19:58
                          no ja podpisuje s też pod waszymi obawami, no ale nie poddajemy s inv z własnego widzi misie tylko jest to jedyna droga do macierzyństwa ....zuzu podaj namiary gdzie ten ksiadz urzędujesmileod pon zaczynasz zastrzyki czy juz s kłujesz?O refundacji oj długo będzie trzeba poczekać a dane,że co trzecia para w Polsce ma problem z płodnością nie robią wrażenia..
                          • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 20:20
                            hej dziewczyny,
                            zaczynamy przygotowania od najbliższego cyklu, czyli za jakieś 2 tygodnie. Może mi któraś z was powiedzieć co to znaczy "protokół długi"? Może głupie to pytanie ale według wytycznych lekarza tak będzie w naszym przypadku. Tak sobie czytam te wasze zwierzenia i nabieram nadziei, że wreszcie się uda. Trzymam za was kciuki. Pozdrawiam
                            • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 20:31
                              Ja idę takim protokołem no podobno bezpieczniejszy i mniejsze zagrożenie hiperstymulacją tak mi tłumaczył lekarz niż krótkim tyle ,a dobór protokołu zależy indywidualnie od każdej z nas....poczytaj na necie np www.polmed.info.pl/in_vitro.htm#hormonalna
                              • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 20:41
                                dzięki bardzo, napewno poczytam. Od wczoraj o niczym innym nie myślę. A jak widzę małe dzieci to mam łzy w oczach. Chyba popadam w depresję
                                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 21:15
                                  aga, Ty nie popadaj w depresje tylko weź się w garść a płakać to będziesz ze szczęścia jak urodzisz dzidzusia smile
                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 21:19
                                    zuzanna dzięki za pocieszenie. Musze się wziąć w garść skoro już się zdecydowaliśmy.Wy jesteście pełne optymizmu więc i ja dam radę biorąc z was przykład. Ja zaczynam za jakieś 2 tyg od tabletek anty. Mam nadzieje ze uda się za pierwszym razem smile
                                    • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 12.02.11, 12:45
                                      Hej Agnieszka.
                                      Ja też będę podchodzić długim protokołem, mam nadzieję ,że zacznę antykoncepcje w przyszłym tygodniu. Jesteśmy na tym samym etapie , więc musimy się wspierac . To moje pierwsze ICSI i mam nadzieje,że uda się za pierwszym razem , choc nie chce sie za bardzo nakrecac ,żeby nie było rozczarowania.
                                      Pozdrawiam wszystkie dziewczyny
                                      • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 13.02.11, 13:29
                                        Hej,
                                        dzięki martik. Ja też trzymam za nas kciuki. Dziś już inaczej to przyjmuję. Wszystko przemyślałam i bardzo chcę spróbować. To też moje pierwsze podejście. Martik gdzie podchodzisz?
                                        • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 14.02.11, 22:39
                                          Podchodzę w Novum
                                          Dziś zaczęłam brać antyki , za tydzień mam kolejną wizytę i dowiem się szczegółów.
                                          Pozdrawiam
                                          • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 07:51
                                            Hej
                                            Ja w niedziele zakończyłam brać antyki a od poniedziałku biorę już zastrzyki, kurcze chyba nieudolnie je robie, bo strasznie mnie szczypie a tak poza tym nie dostałam okresu( zawsze miałam regularnie co 28dni), lekarz mi powiedział że moge mieć skąpą miesiączke ale ja mam tylko plamienia
                              • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 21:04
                                Ja też ide długim protokołem, w niedziele kończe tabletki antykoncepcyjne a od poniedziałku zastrzyki smile
                                • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.02.11, 22:07
                                  Kto ma dać radę jak nie my?? No kto?? Wszystko będzie dobrze. Najważniejsze to się nie poddawać smile Czeka na nas najcenniejsza nagroda big_grin Wierzę, że wszystko będzie dobrze. Trzymam za nas kciuki tongue_out
                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 12.02.11, 18:52
                                    I wzajemnie za Ciebie olivia też trzymam kciuki... masz racje i tak dlugo walczymy ,ze poddawac s nie możemy...co tam ,ze tylek bolismile ale jaka nagroda za to wszystko ,ze potem moment zapomina s jak s walczylo...na pewno warto tego jestem pewna...
                                    • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 10:24
                                      Zuza,
                                      plamienie bedziesz miala a raczej niby okres bo ja dostalam i bylam zdziwiona o usg nie wspomne podczas krwawienia ale ginek wcale s tym nie przejmował...wczor bylam na kolejnej wizycie i konsultacji anestezjologicznej...dostałam dodatk dawkę na popol menopuru wiec i rano i wiecz s kluje...no zastrzyki raczej szczypać nie powinny albo spróbuj druga stronęsmile ukłuć.Ja juz nie czuje siedzenia...no ,ale walcze dalej
                                      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 15:01
                                        jutro spróbuje ukłuć się w inne miejsce smile tak się zastanawiam czy stosujecie diete, bo wyczytałam że podczas stymulacji niektóre dziewczyny są na specjalnej diecie międzi innymi jedzą orzechy brazilijskie,piją dużo wody mineralnej, jedzą dużo nabiału,nie piją kawy,hmm?co Wy na to?
                                      • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 15:08
                                        Ja jestem już po wizycie usg, konsultacji z anestezjologiem. Dostałam dodatkowe zastrzyki menopur (rano 1x 2) i puregon (wieczorem),więc kłuję się 4 razy dziennie. Do zastrzyków się już przyzwyczaiłam, w sumie czuję się po nich ok. Myślałam, że będzie gorzej. Puregon robiłam w brzuch i o wiele mniej boli niż w ramię. Następna wizyta za kilka dni. USG tez miałam podczas krwawienia...hmm wy piszecie, że macie plamienie?? Ja mam normalny okres uncertain Dziewczyny wszystko jest do przejścia. Ciągle powtarzam...musimy być silne smile Pozdrawiam was serdecznie.
                                        • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 15:20
                                          no to powinnyśmy założyć klub ,,kłujących" się ...czemu 4razy s kłujesz nie możesz za 1zastrzykiem zrobic podwójna dawkę tego menopuru?zawsze to 1ukłucie mniej nie wiem tak robi mi pielęgniarka...1 ukłucie i dwie dawki... diety nie trzymam jem co zawsze nie chce czytać bo rożnie piszą a bądz tu mądry człowieku....No dziewczyny trzymajmy s razemsmile
                                          • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 17:50
                                            nie byłam pewna czy tak można, ale w sumie jedno ukłucie w tą czy w tamtą już mi różnicy nie robi smile A co do diety, to ja już od kilku miesięcy uważam na to, co jem ( zero fast food-ów, chipsów, coli, zero alkoholu). Staram się nie jeść "chemii". Nie wiem, może to w czymś też pomoże. Nie mogłam zrezygnować ze słodyczy, próbowałam ale co najmniej raz w tygodniu muszę zjeść coś słodkiego big_grin ( no może nawet częściej niż tylko raz wink :p )
                                            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 20:24
                                              ja tak wogóle to fast food-ów nie lubie, chipsy jem sporadycznie ale lubie od czasu do czasu wypić lampke dobrego wina ale to na zdrowie smile za to jem dużo warzyw i owoców, kiedyś zajadałam się słodyczmi ale z wiekiem chyba smaki się zmieniają, bo ostatnio wogóle nie mam ochoty na smakołyki i nawet dobrze smile
                                              • porada30 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 15.02.11, 21:29
                                                czesc!
                                                chcialam Wam powiedziec, ze za wszystkie Was trzymam bardzo mocno kciuki i zyczę powodzeniasmile Sama tez przeszlam dlugą i ciężką walkę o macierzyństwo ale sie udalo - za pierwszy podejsciem!Wiem dobrze, co znaczy widziec dziecko na kazdym rogu ulicy, dowiadywac sie o ciążach w rodzinie i wsrod kolezanek...itd
                                                Piszę tu jeszcze,zeby Wam powiedziec, ze w Kielcach w panstwowym szpitalu przy ul Prostej jest mozliwosc calkowice darmowej stymulacji do in vitro - za leki tez nic sie nie placi!!!Mozecie zadzwonic i sie same dowiedziec! Wiem, ze to moze dac większe szanse komus kto nie ma zbyt wiele pieniedzy! To zmniejsza koszty o polowe! do punkcji i transferu trzeba juz podejsc w specjalistycznej klinice i oczywiscie zaplacic.
                                                Trzymam kciuki - mam nadzieje, ze Wam wszystkim sie uda bo najwazniejsze to wierzyc i probowacsmile

                                                • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 08:23
                                                  Dzięki za info i za wsparcie czekamy z dziewczynami na takie promyki światełka pozytywnej energii i wieści ,ze warto...ja trzymam kciuki by nasz team poszedł za Iszym razem udało s zafasolkowaćsmilenie kobietki przecieramy szlaki udanych invsmile i do grona przyszłych mamsmile
                                                  • biedronka.online Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 08:29
                                                    coco i olivia dobrze doczytałam, że jestescie z Lublina? u kogo i gdzie robicie program i czemu w u nas jeśli moga zapytac? a i powodzenia oczywiście życzę
                                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 08:49
                                                    Hej,
                                                    ja też trzymam kciuki za nas wszystkie. Chociaż ja zaczynam antyki za kilka dni dopiero. Uszy do góry, będzie dobrze. Bo kto ma to wszystko wytrzymać jak nie my smile
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 09:30
                                                    Dokładnie kto jak nie my...Tobie też powodzenia Agasmilei będzie jak coś pisz śmiało i pytaj.
                                                    Biedronkosmilew Lbnie na Bocianiej u dr Gasiora...a dlaczego bo mi polecono tego lek no i pracuje wiec ciężko mi jechać do Wawy czy do Białegostoku co 2-gi dzień bo niestety nie stać mnie na wolne długoterminowe bo jak sama wiesz to kosztuje....wiec dziele prace z działaniami invsmilei jakoś daje radęsmile
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 09:53
                                                    Ja również leczę się na Bocianiej, ale u prof. Putowskiego. Tak jak koleżanka, pracuję i ciężko byłoby mi dojeżdżać do innego miasta.
                                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 11:52
                                                    dziewczyny jak to jest z tymi zastrzykami?? same je robicie? nie boicie się? co ile trzeba robić usg aby sprawdzić jak rosną pęcherzyki? wybaczcie, może głupie pytanie, ale ja dopiero jestem przed braniem antyków. Jestem zielona w tym temacie
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 12:14
                                                    Ja jestem już po antykach i 3 zastrzykach, robie je sama,troche szczypie ale można to znieść, jak narazie nie odczuwam żadnych skutków ubocznych ( bóle głowy, nabrzmiały brzuch ) W poniedziałek kończe 1 serie zastrzyków, ide na USG no i po wizycie napisze coś więcej smile
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 12:27
                                                    Co 2dni mam wizyty +usg +krew jestem przy drugiej zastrzyków 2xdziennie porcje rano i wieczorem dostaje zastrzyki...ciotka była pielęgniarka robi zastrzyki no nie boli bo wiadomo fachowa ręką, czuje s w miarę , trochę czuje jak jajniki pracują ,ale nic poza tym..zresztą wszystko jest do zniesienia...także jestem przed punkcja dziś mam kolejna wizytę wiec może ustalę kiedy punkcja już jestem po wizycie z anestezjologiem...dam znać i napisze jak tam
                                                  • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 12:59
                                                    Ja jestem dopiero w trakcie antykow, ale juz drżę na myśl o tych zastrzykach,ale wszystko dla dzidziusiasmile)
                                                    A te zastrzyki to w pupę , czy w brzuch, ,a leki gdzie kupiłyście ?
                                                    Mozna w każdej aptece bez problemu dostać. Ile ok na nie trzeba przeznaczyć kasy?
                                                    Do Agismile
                                                    Na innym forum przeczytałam ,że Ty podchodzisz w Gamecie,a zrezygnowałas z Novum.
                                                    Można zapytać dlaczego ?Bo ja podchodzę w Novum i jak czytam te wszystkie opinie to mam juz mętlik
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 17:46
                                                    Zasrzyki robię w brzuch- okolice pępka a kupłam je w klinice (47zł za gonal), bo były tańsze niż w aptece, no i w aptece trzeba zamawiać, nie wiem jakie przepisze mi na następnej wizycie ale napweną będą już droższe sad
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 16.02.11, 19:52
                                                    Ja robie wszystko do mięśniowo...można s przyzwyczaić jak do wszystkiego grunt żeby przynosiły rezultaty i przyniosły.... dzis miałam probny transfer przy pełnym pęcherzu ginek chciał zobaczyć jak ,,dostac" sie tam do środka, komóreczek j coraz wicej wiec juz wiem ,ze w przyszłym tyg czeka mnie punkcja i transfer...leki kupuje w aptece niedaleko kliniki i faktycznie taniej niż w innych aptekach no i jest problem z dostaniem leków oprócz tych,,przy klinikowych"bo tam zawsze jest ...Jestem ciekawa jak ta punkcja przebiega moze ktos wie jak to tam wygląda lek kazal wziasc wolne na ten dzień....
                                                  • agnieszka2597 do martik78 17.02.11, 08:42
                                                    leczyliśmy się z mężem ponad rok w N i nie było żadnych rezultatów. Przepisywano tylko mężowi leki, szprycował się nimi i nic. Kiedy wyniki sie trochę poprawiły to lekarz powiedział, żeby jeszcze poczekać i znów leki. A kiedy sie pogorszyły wskazał iui co skończyło sie klapą. M się wkurzył, daliśmy sobie trochę czasu spokoju od tego wszystkiego i teraz postanowiliśmy skonsultować to z innym lekarzem. Tak trafiliśmy do Gamety. Co prawda lekarz nie słodził i powiedział, że z takimi parametrami nasienie (tylko 100 tys w 1 mln) skuteczność ciąży przez iui jest tak samo prawdopodobna jak przy naturalnym.
                                                    P.S. Dziewczyny od kilku dni nic nie robię tylko siedzę w internecie i czytam na ten temat. Trochę mnie zaniepokoił fakt możliwości wystąpienia zespołu hiperstymulacji. Co o ty sądzicie? Czy któraś z was ciężko przechodzi stymulację?
                                                  • martik78 Re: do martik78 17.02.11, 09:06
                                                    My zaczelismy tam leczenie we wrzesniu , u androloga,M ma słabe plemniki tylko 1mln,miał zrobione wszystkie badania i podejrzenie zylakow powrozka nasiennego , dostał leki na 3 miesiace ( Undestor , Tamoxifen i Agapurin ) Po 3 mieiącach zadnej poprawy , wiec lekarz stwierdził ,że dalsze leczenie farmakologiczne nie ma sensu i zaczelismy przygotowania od razu do in vitro , bo przy takich parametrach nasienia inseminacja nie ma sensu.
                                                    Dodam ,że u mnie wszystko ok , nieznaczenie tylko podwyższona PRL , modlę się ,żeby ICSI udało się za pierwszym razemsmile
                                                    Też się naczytałam o tej hiperstymulacji i troche mnie to przeraza , ale mam nadzieje,ze nas to ominie smile
                                                    W Walentynki zaskoczyła mnie @ , wiec szybko pobiegłam do gina i dostałam antyki.Dopiero w pon mam wizyte , na ktorej dostanę cały protokół z rozpisaną stymulacja i dowiem się wszystkiego , mam jeszcze do zrobienia posiew i badanie w kierunku Chlamydii.
                                                    Coco i Zuza jekie antyki dostałyscie? Ja biorę Cilest
                                                    POzdrawiam
                                                  • agnieszka2597 Re: do martik78 17.02.11, 09:25
                                                    to u ciebie "krótka piłka" że tak powiem. Mój też brał te same leki dodatkowo jeszcze androvit. Ja tez mam przepisany Cilest. Podobnie jak ty też bym chciała, zeby udało sie za pierwszym razem. Trzeba być dobrej myśli. Damy radę. Fajnie jak tak jedna drugą wspiera. Jesteśmy silne smile
                                                  • 1.zuzanna Re: do martik78 17.02.11, 09:33
                                                    Ja brałam marvelon i nawet dobrze się czułam tylko piersi strasznie mi urosły i miałam plamienia sad a ja w walentynki zaczełam się kłuć smile na to wychodzi że pierwsza transfer będzie miała coco, potem Ja a następnie Ty, no i mam nadzieje że wszystkie zabiegi będą owocne smile
                                                  • coco7710 Re: do martik78 17.02.11, 11:40
                                                    Ja dostalam Yasmine i było ok...
                                                • i_december Re: Przed in vitro...i w trakcie! 24.02.11, 12:48
                                                  A który lekarz? ja chodzę do Gamety. Mam nadzieję, że dobrze wybrałam. Porada 30- miałaś IVF? (jeśli już pisałaś wcześniej a ja znowu pytam to przepraszam, nie śledzę forum dokładnie).
                                                • miaslo Re: Przed in vitro...i w trakcie! 28.02.11, 23:13
                                                  Witajcie.
                                                  w środę mój ... 5 raz. tym razem crio (3). jeden mrożak - o ile zdecyduje się odmrozić - da mi znowu 10 dni życia z nadzieją, że się udało. tym razem nacinamy osłonkę.

                                                  świadomość większa, strach też. będę panikowac razem z Wami smile
                                                  • eva-braun miaslo! 01.03.11, 20:30
                                                    moja pazdziernikowa towarzyszko niedoli smile
                                                    trzymam kciuki za Cie szczegolnie!
                                                    Ostatnio Cie szukalam i zauwazylam, ze po pazdziernikowym watku, w ktorym zylysmy nadzieja zniknelas. Mam nadzieje, że choć Tobie się uda tym razem i ogromnie za to kciuczę smile
                                                    Nam po tym walentynkowym nieudanym transferze i stymulacji zostały 2 mrozaki, ale będę najpierw drążyć temat u lekarki, by znaleźć przyczynę niepowodzeń... Może w kwietniu podejdziemy do crio.
                                                  • miaslo Re: miaslo! 02.03.11, 16:22
                                                    witaj eva smile
                                                    ja też Cię pamiętam z października... po tym październiku u mnie był jeszcze grudzień, ale zero reakcji czyli beta poniżej 1 . potem jeszcze histeroskopia bo lekarz też szukła czegoś u mnie (mam nadzieję, że nic nie pomyliłam) i wynik jak najbardziej ok. generalnie diagnoza od 2 lat taka sama - slabe nasienie męża.
                                                    ja na szczęście jak koń. ale efektu nie ma... z drugiej strony ze słabym nasieniem są slabe zarodki i koło się zamyka... dziś wzięłam tego ostatniego bidula. poszczerbili go nam bo nacięli osłonkę. i znowu czekanie.
                                                    jak się nie uda to sprobujemy raz jeszcze pełny raz plus potencjalne crio o ile uda się coś wyprodukować i będzie taka potrzeba.
                                                    potem chyba już pas. przynajmniej na dziś tak myślę. ale oczywiście teraz się uda. Tobie też w kwietniu smile
                                                    doczekam się swojego Antoniego, a może ... (bo po nacięciu wzrasta ryzyko mnogiej) Anoniego x 2 smile
                                                    zmądrzałam też bo rok temu zamiast leżeć jak było krwawienie to biegłam do pracy i w końcu skoczyło się źle... wzięłam zwolnienie do next soboty. praca beze mnie da radę smile trocę będę stukać z domu ale generalnie ksiązka, film , prasa kolorowa i trochę intrenetu plus spacery. wykorzystuję moje l4 a ja nie to mam jakies 45 dni urlopu...
                                                    powodzenia obecnym i przyszlym "staraczkom" smile
                                                  • eva-braun Re: miaslo! 03.03.11, 22:01
                                                    ech... podobnymi przypadkami jesteśmy...
                                                    U nas też czynnik męski i też pomyślałam o jakiejś głębszej diagnostyce po tym lutowym drugim niepowodzeniu (za mną 3 podejścia, ale za pierwszym razem do transferu nie doszło, bo komórka była niedojrzała), tj. histeroskopia albo sama nie wiem co jeszcze, choc wskazań medycznych nie ma. Teoretycznie u nas też wina słabych zarodków, chociaż do tej 2-3 doby wszystko idzie świetnie (7-mo, 8-mio, a nawet 9-ciokomórkowce). Nigdy nie były hodowane do etapu blastocysty, a u Was? Może tu byłoby widać, że np.na 4 dobę podział ustaje...? Z mrozaczkami chyba tego nie da się już zrobić, więc póki co przed ich transferem spróbuje z głębszą diagnostyką.
                                                    Miaslo, masz może jakiś adres mailowy? wink
                                                  • miaslo Re: miaslo! 05.03.11, 16:25
                                                    to od końca - adres miaslo@gazeta.pl
                                                    ja leczę się w novum i tam nie hoduja do blastocyty - przynajmniej o tym nie wiem...
                                                    teraz lekarz zaproponował histerosokospię - nie opierałam się, w końcu ufam specjaliście. nie mam pomysłu co jeszcze. jak pewnie sama wiesz na początku robią full service badań hormonalnych więc co jeszcze?? niestety te zarodki z drugiego in vitro jakieś słabsze choć też przed podaniem mówili , że ładne, że się dzielą etc... ale ani ze świeżych ani z crio nic nie wyszło... a w pierwszym była biochemiczna i potem ciąza aż do poronienia. dawało to nadzieję, że coś się dzieje. ale teraz po tych kolejnych dwóch razach już nadzieja trudna do utrzymania.
                                                    staram się nie rozczlć nad sobą i iść do przodu ale sama wiesz... czasami jest trudno..

                                                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 23.03.11, 10:04
                                                  Dziewczyny odebrałam wyniki beta 181,20 no i chyba jestem w ciążysmile)))))) dzisiaj mam wizyte u lekarza no i myśle że wtedy to potwierdzi smile nie mogę w to jeszcze uwierzyć, pierwsze podejście i już smile)))
                                                  kobietki trzymam kciuki też za Was
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 23.03.11, 10:08
                                                    gratulacje zuzusmile
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 23.03.11, 10:15
                                                    Jeszcze może za wcześnie na gratulacje ale dzięki, coco Tobie też się uda zobaczysz i innym kobietką
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 23.03.11, 11:52
                                                    mam nadz ze s uda...
                                                  • camila111 Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 23.03.11, 10:15
                                                    o jakie dobre wieści! Gratuluję. czekamy na wieści jak było u gina.
                                                    Powodzenia
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 23.03.11, 21:43
                                                    no i już po wizycie smile lekarz stwierdził że mam bardzo ładną bete 181,20 ale jak narazie to nic pewnego, wszystko się okaże za tydzień podczas USG ale mam myśleć pozytywnie bo jest naprawde dobrze i nawet są szanse na bliźniaki smile nie chce zapeszać ale coś tak czuje że będzie dobrze, musi być!!! oj a przede mną dlugi tydzień, hmm?jakoś przeżyje smile
                                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...udało się!!!!! 24.03.11, 07:24
                                                    Zuza gratulacje !!!! Bardzo sie cieszę i życzę ci aby wszystko szło po twojej myśli. Aż miło czytac takie wiadomości. Jak już mówiłam trzeba walczyć do końca. Ja będę. Pozdrawiam wszystkie marcówki i mocno trzymam kciuki za kolejne dobre wiadomości. smile
                                                • xxczarnyaniolxx Re: Przed in vitro...i w trakcie! 04.11.11, 12:45
                                                  Czesc
                                                  My dopiero jesteśmy na początku tej długiej i krętej drogi. Jestem już po badaniach i wizycie w szpitalu (miałam hysterioskopie) wszystko u mnie jest ok, niestety mój partner ma mało plemników więc przygotowują nas do in-vitro.
                                                  Mam jednak problem sama nie pracuje jesteśmy na jednej pensji mąż na sam zabieg weźmie kredyt ale leki są strasznie drogie. Poszukuje w tej chwili leku o nazwie Diphereline 3,75 w aptece koszt dochodzi do 450zl. nie stac mnie na taki wydatek.
                                                  Zwracam się do wszystkich którzy mają możliwośc odsprzedania leku w rozsądnej cenie.
                                                  Paradoksalnie lek ten refundowany jest tylko dla osób z rakiem prostaty czy to nie absurd przecież My też jesteśmy potrzebujący!!!!
                                                  Trzymam za wszystkich kciuki aby dopieli swojego celu Pozdrawiam
                                                • justynaa.b Re: Przed in vitro...i w trakcie! 24.01.12, 13:37
                                                  Byłam przed invitro. Określona jako beznadziejny przypadek. Czułam, że invitro to nie jest rozwiązanie i problem jest gdzie indziej. Długo by tutaj pisać. Proszę o kontakt w razie pytań. Dzisiaj mam 10 miesięczne dziecko, urodzone naturalnie. Pozdrawiam
                                                • 5kaja11 Re: Przed in vitro...i w trakcie! 11.04.12, 18:47
                                                  witam smile
                                                  Ja zaszłam w ciąże za drugim invitro w invimed wrocław prowadził mnie Dr Żórawski i moge powiedzieć że jestem bardzo szczęśliwa że tam trafiłam
                                                  Staraliśmy się o dzidzie 5 lat z mężem a nikt nam nie podał przyczyny dlaczego niemoge zajść w ciąże wszystkie wyniki super a my przez długi czas nic w końcu zdecydowaliśmy się na invitro pierwsze nie udane po roku było kolejne no i udało się jestem w 5 miesiącu ciąży smile Trzymam za was kciuki dziewczyny nie poddawajcie się smile
    • agnieszka2597 Re: Przed in vitro... 18.02.11, 11:19
      A co tutaj taka ciiiisza uncertain
      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 19.02.11, 22:02
        hmm?masz racje jakoś tu cicho sad
        Ja w poniedziałek zdam relacje po wizycie u lekarza, mam nadzieje że wszystko będzie ok wyniki badań, usg no i do transferu już coraz bliżejsmile
        • martik78 Re: Przed in vitro... 20.02.11, 10:16
          Dla mnie najgorsze jest to czekanie..,
          najchętniej przespałabym ten czas do punkcji . Dobrze,że mam absorbującą prace , gdybym musiała siedzieć w domu , to chyba bym oszalała...Ale po transferze to chyba zrobie sobie trochę wolnego
          Jutro mam wizytę u gina i miałam dostać cały protokoł , tylko cały czas plamię ,więc chyba nie ma sensu iść i przełożę tą wizytę ,jak myślicie?
          • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 20.02.11, 12:25
            martik!
            idz do tego lekarza absolutnie nie przekładaj wizyty, plamienie to nic takiego, ja przez okres brania antyków plamiłam i nawet teraz podczas zastrzyków mam plamienia i jutro ide do lekarza, bo przecież dla niego to żadna nowość
            • martik78 Re: Przed in vitro... 20.02.11, 15:24
              Wiem ,że dla gina takie plamienia to chleb powszedni i tym sie nie przejmuje smile
              Tylko miał mi brać wymaz na posiew i dlatego kazał przyjść po miesiączce , a ja cały czas plamie i nie wiem. Ale chyba masz rację pójdę, najwyżej każe mi przyjść jeszcze razsmile))
              • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 21.02.11, 07:18
                Martik daj znać jak po wizycie u lekarza smile
                • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie 21.02.11, 08:43
                  plamienia martik tj zuza mówi chleb powszechni ja tez jak plamilam-krwawilam robil mi usg my kobietki jesteśmy tym faktem bardzie skrepowane niz ginek na nim to żadnego wrażenia nie robi...ja dzis dowiem kiedy mam pukncje bo juz odczuwam jak jajeczka rosna wiec na dniach bedzie final a caly poprzedni tydz obserwowalismy jak rosna zastrzyków mam juz serdecznie dosc....tylek boli jak...ale coz powtarzam sobie ,ze wiecej za niz przed...Trzymajcie s dziewczyny
                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie 21.02.11, 13:20
                    a ja czekam dopiero na @ żeby zacząc brać antyki. Coco daj znać co u lekarza. Pozdrawiam
                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie 21.02.11, 18:55
                      no i już po wizycie tz.USG w porządku, dostałam serie kolejnych zastrzyków rano gonapeptyl a wieczorem gonal dawka 187,5 no i tak przez tydzień acha no i jeszcze encorton, 2marca mam kolejne USG no i około 10.03 punkcja smile oczywiście jak wszystko będzie w porządku a mam nadzieje że będzie smile
                      • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 20:16
                        witajcie,
                        juz po wizycie we czwart punkcja!!!!!Tak myslalam bo czuje jak tam rosnie i jajniki pracuja...endometruim bdb,jajeczka juz sa na tyle duze ,ze jutro ostatnie zastrzyki a wieczorem mam wziąć dawkę pregnylu we srode wolne od kłucia a potem czekam czwartku...zabieg z samego ranasmiletakze trzymajcie kciuki bede pisac co i jak ...zuza bedzie db i 10.03 bedziesz miala punkcje trzymam kciuki za Ciebiesmile
                        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 20:33
                          Pewnie że trzymamy kciuki, koniecznie musisz wszystko opisać co i jak, bo ja chyba będę następna a potem inne dziewczyny, które też napewno są ciekawe smile trochę przerażają mnie zastrzyki, bo teraz będę się kłuć dwa razy dziennie sad no i te zastrzyki gonal cholernie drogie, tz musze wydać około 1800zł sad dzisiaj policzyłam ile już wydałam i się przeraziłam 4500tys. ale czego się nie robi żeby mieć ukochane dzieciątko smile
                          • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 20:44
                            jako że czekam na wyniki ubiegłotygodniowego transferu, mogę trochę Wam opisać jak to przebiega smile
                            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 20:49
                              chętnie poczytamy, wiec pisz smile
                              • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 20:55
                                ale co?
                                o czym teraz? wink
                                o punkcji?
                                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 21:04
                                  od punkcji może być smile nie musisz pisać teraz ale jak znajdziesz chwile czasu smile
                                  • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 21:28
                                    mam chwilę, bo na zwolnieniu oczekuję na wynik transferu smile
                                    Przede wszystkim trzeba pamiętać, że na 6 godzin przed punkcją nie wolno nic jeść, pić, żuć gumy, łykać leków.
                                    Warto zabrać swoją koszulę (wygodnie z krótkim rękawem, żeby łatwo wenflon wkłuć), bo w klinice dostępne są tylko takie cienkie (fizelinowe?), przezroczyste, a że jest się bez bielizny, to komfort w swojej bawełnianej koszuli większy smile No i skarpetki, coby na boso nie chodzić smile Anestezjolog pyta o wagę, podpisuje się zgodę na punkcję i... na fotel smile
                                    Tam płukanie pochwy, oczyszczenie ze śluzu, a potem podanie narkozy, którego najbardziej się bałam, a raczej tego, że się z niej nie wybudzę wink Ale spoko, bardzo przyjemnie się odpływa, a budzą jakieś 20 min.po. Położna przeprowadza do sali obok, gdzie można "dospać" i gdzie jest się podpiętym pod kontrolę ciśnienia i pulsoksymetr. Ja dostałam też worek z lodem na brzuch, bo zostałam mocno pokłuta od środka, gdyż ciężki był dostęp do pęcherzyków. W tzw. międzyczasie położna informuje o ilości pobranych komórek, a mąż idzie oddać nasienie (standardowo tak jest, ale np.może też oddać przed, jeśli np.wymaga do tego żony smile ). Po ok 0,5h można się ubrać, wyjść na poczekalnię, gdzie dostaje się kanapki i oczekuje na wypis (jakieś 1,5 h). W czasie wypisu trzeba podpisać oświadczenie o ilości zapładnianych komórek i ewentualnych mrożonych zarodków. U nas udało się już w czasie wypisu dowiedzieć ile z pobranych komórek było dojrzałych i to ułatwiło decyzję, ale czasami jeszcze po tak krótkim czasie od punkcji laboratorium może nie mieć takich informacji i wtedy dzwonią po południu. Po punkcji można trochę plamić. Na drugi dzień po punkcji laboratorium telefonuje z informacją o tym, ile komórek się zapłodniło.
                                    Na 2 lub 3 dobę przeprowadzany jest transfer.
                                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 21:50
                                      hmm?to najlepiej chyba rano iść na punkcje, bo w ciągu dnia 6godzin bez picia i jedzenia ciężko wytrzymać, kurcze dla mnie chyba będzie ciężko poddać się narkozie, bo jak wspomniałaś to zawsze jest strach że się nie wybudzisz a tak poza tym nie jest tak strasznie smile dzięki
                                      • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 22:03
                                        hmm... niekoniecznie, bo jak np. punkcja jest na 13.00, to spokojnie można do 7.00 zjeść porządne (ale lekkostrawne) śniadanie i np.wypić kawkę (tak miałam poprzednim razem), a jeśli na 9.00, czy 10.00 (ja teraz miałam o 10.30), to na całkiem pusty żołądek i aż skręca za choćby herbatą wink
                                        A narkoza to np. nic strasznego - środek usypiający idzie w żyłę, nie ma żadnej maski czy czegoś podobnego, więc po prostu mówisz, mówisz, mó.... i odlatujesz wink
                                      • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 22:14
                                        Ja dostałam dziś cały protokół:
                                        Od 6.03 zaczyam zastrzyki : 1 raz dziennie Diphereline podskórnie + Encorton + Bromergon.
                                        Po 14 dniach wizyta kontrolna , na której trzeba będzie oznaczyć poziom E2 ,LH , progesteron i dostane jeszcze jakieś zastrzyki . Troche się martwię ,że te wizyty tak rzadko i że nie będzie podgladania pecherzyków,, ale lekarz chyba wie co robi, mam nadzieję.
                                        No i cały czas plamię , za tydzien mnie jeszcze obejrzy ,ale jak nie przestane to nici ze stymulacji w tym cyklusad
                                        Coco i Zuza ile płaciłyście za Dipherelinę ?
                                        • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 21.02.11, 22:18
                                          Coco trzymam kciuki za punkcję smile Ty podchodzisz jako pierwsza z Nas i mam nadzieje , ze rozpoczniesz owocną dla Nas wszystkich serięsmile
                                          • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 07:43
                                            eva-braun a czy mąż był cały czas przy Tobie?trzymam kciuki za udany transfer smile
                                            martik78 ja nie brałam diphereline tylko gonapeptyl a teraz jako drugi zastrzyk biore gonal
                                            • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 08:21
                                              witajcie dziewczynki,
                                              moje drogie przecieram szlaki na dobra passe wiec pociagne Was za soba jak db pojdzie MUSI POJSC DB trzymamy s razem w koncusmile, za diphereline placilam 5amp 199zł wiec calkiem przyzwoicie szukalam normalnie w innych aptekach nie ,,przy klinicznych" 240-250zł wiec liczy s każdy grosz...sama w pelni rozumiem zuzu mnie tez wykańczały te rachunki w aptece 1000-800zł -600zł i to co drugi dzien....wczoraj o dziwo zaplaciłam polowe mnie ten pengryl kosztuje okolo 30paru zl za amp a mam wziasc 2szt....jesli chodzi o punkcje mam o 7.00rano wiec wiecz we srode mam zjesc jeszcze lekka kolacje i do 22.00moge pic tj eva pisala potem nic susza...strasznie s ciesze transfer bedzie wstepnie w ndz popoludniu...brzuch troszke mnie ciagnie ale da s wytrzymac, a punkcja jakos damy rade w koncu moje drogie tyle znioslysmy to co taka punkcja...opisze dokladnie jak to u mnie przebieglo...tj eva opisywala mniej więcej mi tłumaczono wiec...przecieram szlaki...klucie neizbyt przyejmne...ale jaka nagroda za tosmile
                                            • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 08:23
                                              podczas punkcji mąż nie może być z żoną - jest to po prostu jak zabieg, no nie wiem, powiedzmy chirurgiczny w szpitalu, więc nikogo prócz obsługującego personelu nie może być na sali zabiegowej. Na pozabiegowej zresztą też. Leży się z innymi kobitkami, jedną lub dwoma. Ale generalnie do domu trzeba wracać w asyście, nie można prowadzić pojazdu do końca dnia. Wyjątkiem jest punkcja robiona na cyklu naturalnym, kiedy to jest jeden, góra dwa pęcherzyki - wtedy nawet narkozy pełnej się nie ma, tylko taki jakby "głupi jaś" - świadomym się jest, ale nie boli jak tam gmerają wink Po takim zabiegu spokojnie można samej komunikacją miejską wracać do domu smile
                                              Za to podczas transferu mąż obecny jest cały czas.
                                              • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 08:52
                                                Dziewczynki, mocno trzymam kciuki za owocną stymulację, jak najwięcej bąbelków smileJa wśród was jestem na samym końcu bo dopiero będę brała antyki za parę dni. Z tego co pisze eva-braun to nie taki diabeł straszny....
                                                Ale tyle sie naczytałam o tym wszystkim, że i tak jest we mnie jakis niepokój. Ale wierzę, że się uda. coco ty przecierasz szlaki. Coś mam czutkę, że zakończy sie dobrzewink Wszysktim nam kobitki sie uda. Skoro tyle walczymy to ta walka nie może tak iść na marne.
                                                • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 09:15
                                                  rzeczywiście, nie straszny smile
                                                  A w Novum naprawdę bardzo miło się przy tych wszystkich procedurach z człowiekiem obchodzą.
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 09:23
                                                    Ja podchodze w Provicie i jak narazie nie narzekam ale zobaczymy podczas punkcji jaka bedzie opieka
                                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 09:40
                                                    Dziewczyny, a jak organizujecie sobie to wszystko jeśli chodzi o pracę? Brałyście urlop czy jak? A jeśli tak to kiedy.
                                                  • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 09:51
                                                    na punkcję urlop. Poprzednim razem to chyba nawet tylko pół dnia, bo na 13.00 bodajże miałam, a od dnia transferu zwolnienie.
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 12:55
                                                    Na punkcje juz wziełam urlop...a reszte to albo umawialam s popoludniu po pracy albo zwalniałam s na godz wczesniej...ciezko ,ale jakos s udalo.....
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 14:09
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    wczoraj miałam próbny transfer, dostałam kolejne zastrzyki, jutro mam wizytę, w czwartek mam wziąć pregnyl więc punkcję będę miała prawdopodobnie w sobotę. Próbny transfer mnie troszkę zestresował. Ale wszystko do wytrzymania. Od kilku dni czuję jak jajniczki pracująsmile Trzymam kciuki za nas dziewczynki )
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 14:32
                                                    no ja jutro biore pregnyl i po 36h musi byc punkcja....no a probny transfer no daje s wytrzymac...smilenie moge doczekac s czwartkusmile
                                                  • eva-braun Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 16:34
                                                    ale co było nie tak? przecież transfer to tylko wprowadzenie cewnika, nic bolesnego. No, uciążliwy może być tylko pełen pęcherz, bo naprawdę ciężko z nim już po transferze, kiedy to z 15 min. czeka się z nogami do góry na fotelu wink
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 22.02.11, 17:14
                                                    Właśnie o pełny pęcherz chodzi wink myślałam, że się posikam tongue_out za dużo się napiłam przed próbnym transferem i troszkę się opóźnił, bo czekałam na lekarza. Ale wszystko jest do przeżycia. Dziewczęta nie martwcie się znieczulenie, ja to przechodziłam już 2 razy ten będzie 3. Szczerze, to wolę znieczulenie ogólne niż miejscowe. Zasypiasz, nic nie czujesz i się budzisz...no i można czasem gadać głupoty przy wybudzaniu ( wiem, bo sama plotłam trzy po trzy do lekarza jak się budziłam ;P )
    • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 23.02.11, 07:55
      no ten pecherz i mi sprawiał problem jeszcze to czekanie ,,chwile" trwało a tu Cie ciśnie,ze hej reszta oczywiście do przeżycia...jestem 12h po tym penygrylu...matko ciagnie i rozpiera,ze hej...grunt do jutra do 7,00...trzymajcie kciuki mam juz troche stresa dzis rano juz s budzilam...nie denerwuje s tym znieczuleniem tylko,żeby wszystko poszlo db i wszystko ładnie s połączyło....napisze jak będę po....przetrę szlakismilemam nadzieje,ze z sukcesem...
      • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 23.02.11, 10:45
        coco trzymam kciuki za jutrzejszy dzień. Życzę jak najwięcej jajątek smile
        Ja to chyba będę musiała ze 2 tyg wziąć urlopu uncertain bo z mojej miejscowości mam 150 km do kliniki. Porażka.....
      • martik78 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 23.02.11, 10:46
        Mocno trzymam kciuki Coco smile
        • coco7710 Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 23.02.11, 11:19
          dzieki kochane jutro zdam pelna relacje dmucham w kciuki wiec trzymajcie je mocnosmile ja mam na miejscu wiec to zaden problem współczuje dojazdów...będzie dobrze musi...
          • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...i w trakcie punkcja:) 23.02.11, 12:20
            Też trzymam kciuki smile będzie dobrze,zobaczysz smile
            a Ja od wczoraj umieram tz.cholernie boli mnie głowa, dzisiaj nawet nie poszłam do pracy,tak myśle że to mogą być skutki uboczne zastrzyków (lekarz mi powiedział) a od jutra dochodzi jeszcze gonal,no ale musze to jakoś wytrzymać nawet tabletki nie pomagają, maskarasad
            • coco7710 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 12:34
              witajcie,
              zyje jest do przezycia chociaz strach ma wielkie oczy jak widzisz ,ze nad Toba ,,tańczy"6osób....wszystko pod znicz nic nie czułam dopiero juz jak mnie wybudzili okropnie pr jajnik mnie bolał dostalam dożylnie ketonal by troszke przestało, kazano odczekać 2h zjesc sniad i wziąć np apap na którym teraz jadę.I najważniejsze pobrano 18jajeczek z czego 16jest bdb i nadaje s do zapłod.smile Dostalam tbl- unidox,duphaston, oczywiscie folik mam brac i od sob.luteine.Jutro popołud. mam dzwonić ile udało się zapłodnić i kiedy na transfer(prawdop.niedz popolud.)Uprzedzono,ze może być plamienie,ale narazie nic s nie dzieje.Db,że wzięłam wolne bo jednak ten stres i te emocje na człowieka działają....Także moje drogie żyje da się przeżyć...proszę pytać chętnie dodam otuchy bo chyba mamy w sob kolejna punkcje?smileZuzu po zastrzykach ja też cierpiałam na ,,globusa"może nie tak bardzo jak Ty no ale musisz wytrzymać..
              • gatta74 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 12:46
                Witam wszystkie starające się,

                pozwolicie, że dołączę do Was. Mnie dopiero to wszystko czeka, jestem już po konsultacji, od przyszłego miesiąca mam przyjmować any a później stymulacja. Mam do was pytanie o efekty uboczne podczas przyjmowania leków, wyczytałam o mega bólach głowy, ogólnym osłabieniu a co z wagą, jak to u Was wygląda?
                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 13:05
                  Witaj gatta74
                  u mnie wyglądało to tak
                  podczas antyków plamiłam, piersi mi trochę urosły a przytyłam może 1kg a teraz biorę zastrzyki i nie ukrywam że strasznie boli mnie głowa sad
                  coco, teraz trzymam jeszcze mocniej moje małe kciuki smile kurcze chciałabym być na takim etapie jak Ty,no ale też już coeaz bliżej smile
              • eva-braun Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 13:35
                łał! 16 dojrzałych na 18 pobranych to piękny wynik! i rzeczywiście po takim "positkowaniu" jajniki moga boleć. nie wyobrażam sobie co muszą czuć kobiety, którym np.30 jajeczek się pobiera...
                No, Coco, to teraz musicie zdecydować, ile transferujecie smile Macie już jakies typy? wink
              • olivia.olivka Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 17:48
                coco7710 mam pytanko, z tego względu, że idę w sobotę na punkcję chciałabym się dowiedzieć w jakim momencie Cię uśpili?? tzn. czy przed uśpieniem jeszcze coś przy Tobie robili?
                • coco7710 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 18:25
                  smile
                  zuzu, zleci i Tobie zobaczysz i będziemy trzymać za Ciebie kciukismilejeśli chodzi o transfer w klinice praktykuje s 2zarodki i chyba przy tej liczbie zostaniemy..nie mam nic przeciwko bliźniakomsmile) jesli chodzi o znieczulenie olivka nie robili przy mnie nic dopóki nie usnęłam także miałam ten komfort ,że jakby nic nie robili przy mnie...wkłucie w łapkę zimny płyn w rączce szedł i usnęłam momentalnie...potem obudziłam s była przy mnie pielęgniarka i anestezjolog pomogła mi s ubrać potem gdy juz sobie siadłam rozmawiałam z ginkiem i 2gim lekarzem pytali jak tam s czuje itd...embriolog pow o tej 16bdb i z nia będe jutro rozmawiać....no ja nie wiem jak mozna mieć 30jajeczek matko gdzie to s mieścilo..ja troszkę napuchłam ,ale tj na okres....olivka będzie db pytaj jak coś
                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 18:59
                    uff, kamień spadł mi z serca smile jejku trzymam kciuki za Was wszystkie i za siebie wink wszystko da się przeżyć byle finał był szczęśliwy smile Dzisiaj biorę Pregnyl. Brzuch mnie trochę boli, ale to z tego powodu, że tych pęcherzyków się trochę nagromadziło i rosną smile Po zastrzykach się czułam trochę zmęczona, ale bólu głowy nie miałam no i pobolewa mnie brzuch...szczególnie przy siadaniu.
                    • coco7710 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 19:09
                      oj pregnyl zadziała szybko zobaczysz a i jest sporo tych pęcherzyków to gdzieś muszą s pomieścićsmile i sie rozpycha wszystko jutro cały dzień będziesz czuła.... da s wytrzymać spokojniesmiległowa do góry będę trzymać kciuki będzie dobrze
                      • gatta74 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 19:39
                        Dziewczyny, trzymam za Was kciuki i kibicuje z całego serca, by pęcherzyki rosły, zapłądniały się i zagnieżdżały. Tak jak pisałam ja dopiero rozpoczynam "przygodę z in vitro" a już się odrobinę boje chociaż generalnie do strachliwych się nie zaliczam. U mnie antyki od ok. 12.03 wiec szansa na jakiś transfer ok 15 - 18 kwietnia. Coco 18 pęcherzyków to naprawdę dużo, ja przy owulacjo gdzie był 1 czasem brałam środki przeciw bólowe, ale przecież o to chodzi by ich było jak najwięcej. Chciała bym to już mieć za sobą......
                        • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 24.02.11, 22:28
                          Witajcie,
                          coco gratuluję 18 babelków smile trzymam mocno kciuki za ciebie i oczywiście za nas wszystkie. Uszy do góry-będzie dobrze. relacjonuj nam na bierząco co i jak.
                          getta - ja jestem na podobnym etapie jak ty (zaczynam od antyków, dziś powinnam dostać @ ale jeszcze nie ma), tez podchodzę w Gamecie.
                          zuza- teraz twoja kolej tak? zaciskam kciukasy. Oby były z tego wszystkiego same dobre wiadomości (fasolki wink )
                          • coco7710 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 25.02.11, 17:53
                            kochane z 16 bdb bąbelków -13 udało się zapłodnić jutro dowiem sie jak s dalej podzieliłysmile w niedziele po 16,00-17.00 najpawdop transfer...a jeszcze jedno nie wiem czy bierzecie czy znacie-ten duphaston matko jak wszystkie zastrzyki przeszłam bz zadnych dolegliwości moze czasem ból głowy to po tym jest mi nie dobrze ciągle mnie muli...czytałam,ze efekt uboczny tego leku ,ale pogadam z lek by ta luteina od jutra moze wystarczy albo mniejsza dawke brac bo fatalnie s po tym czuje...
                            • martik78 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 25.02.11, 19:36
                              Gratuluje bardzo Coco i w niedziele tez oczywiście trzymam kciuki smile
                              Zuza , ty chyba na dniach masz punkcje ? Tez trzymam kciuki ?
                              Mam jeszcze do Ciebie , czy przez cały czas brania antyków plamiłaś?
                              Ja plamie już 12 dzień i trochę się martwię. W środę mam jeszcze wizytę i na USG mamy obejrzeć endometrium ,ale mój ginek mnie trochę postraszył ,że jak będę tak cały czas plamic to przełożymy stymulacje , więc ja już panikujęsad((
                              • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 25.02.11, 21:44
                                Coco,to teraz tylko czekać na niedziele i szczęśliwe zakończenie, oczywiście trzymam kciuki smile
                                Matrik, ja przez cały okres brania antyków plamiłam ale tylko wtedy, teraz biore zastrzyki i jest ok,tz.nie plamie,teraz głowa mnie boli sad zobaczysz, że plamienia się skończą jak odstawisz tabletki, więc nie martw się smile Ja do 2.03 jestem na zastrzykach w tym samym dniu mam wizyte i oczywiście USG no i wtedy, tak myśle,okaże się kiedy będzie punkcja, tylko nie wiem jak to pogodze z pracą, bo do 10-tego zawsze mam gorący okres, no ale dziecko przecież najważniejsze smile
                                • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 26.02.11, 08:47
                                  no i zaczęło się....
                                  zaczęłam brać antyki. Dziś zadzwonię do lekarza, żeby umówić sie na wizytę. Coraz bardziej dociera do mnie co się dzieje. Bardzo się boję uncertain
                                  Nie wiem jak to wszystko będzie z pracą, bo u mnie też taki okres że o wolne trudno. zuzanna trzymam kciuki, coco za twój transfer też
                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 26.02.11, 12:11
                                    agnieszka, no i zaczęło się.....jesteś już bliżej niż dalej smile trzymamy kciuki również za Ciebie smile
                                    • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 26.02.11, 13:06
                                      dzwoniłam dzis do kliniki, wizyta na 08,03 zobaczymy co będzie.....
                                      smile
                                      • coco7710 Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 26.02.11, 14:47
                                        olivka napisz jak po punkcji bo chyba dzis mialo byc..aga bedzie dbsmile....w koncu zniesiemy wszystko zeby osiągnąć cel...ja tez zdalam sobie sprawę co s dzieje dopiero jak zaczely s zastrzyki i chodzenie do ginka na usg i krew...przerazona bylam ile kobieta ,,walczaca" o dziecko musi zniesc nie mowiac jakie jest upokarzające dla kazdego faceta oddanie nasienie do kubeczka....pow tylko tyle,ze zleci szybko chociaż czasem brakuje cierpliwości ile jeszcze a potem wszystko dzieje s jak lawina...strach dalej jest zapewniam bo tyle zachodu czlowiek i serca w to włożył... miejmy nadzieje z happy endem...jutro czekam popoludnia....,,13" dalej s dzieli także jest bdb...
                                        • olivia.olivka Re: Przed in vitro...już po punkcji:) 26.02.11, 19:03
                                          coco7710 już jestem po punkcji, obyło się bez środków przeciw bólowych ale przespałam cały dzień, do tego po wybudzeniu gadałam jakieś głupoty także w klinice trochę było śmiechu. Pobrano 11 oocytów jutro będę wiedziała ile się zapładnia, jak się dzielą itd....prawdopodobnie we wtorek będzie transfer. Trzymam kciuki za Ciebie smile za Was dziewczyny również. A co do Duphastonu ja już go wcześniej brałam, nie mdliło mnie po nim ale przed okresem zdarzało się, że mdlałam po odstawieniu wszystko minęło. Mam brać też Luteinę i jeszcze na jutro mam antybiotyk, no i folik też mam brać. Pozdrawiam serdecznie.
                                          • coco7710 Re: Przed in vitro...po punkcji:)transfer tuż... 26.02.11, 19:15
                                            oj super,ze juz po bylam ciekawa jak tam u Ciebie..no antyb tez mialam ,nie wiem czy to zasluga tego duphastonu ale mam jakies blado brazowa wydzieline moze to jeszcze po punkcji oczyszcza s org chociaz czyt ze po tym duphastonie moze tez byc..nic zapytam jutro ginka bo troche martwie s a chce zeby wszystko bylo ok moja ,,13" s dzieli i jest ok dzis dzwonili jutro z pelnym pecherzem mam byc na 16....ale mam stresa oby s tylko udalo...trzymam kciuki za Ciebie zeby s podzielila,,11" i za dziewczyny kolejnej bedziemy kibicowac-zatem jaki mam nastepny termin punkcji dziewczyny?pozdr....
                                            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...po punkcji:)transfer tuż... 26.02.11, 21:36
                                              teraz chyba padnie na mnie smile ja tak po cichutku sobe marze o bliźniaczkach Martusi i Zosi,oj żeby Nam się wszystkim udało, fajnie by byłosmile
                                              • olivia.olivka Re: Przed in vitro...po punkcji:)transfer tuż... 26.02.11, 22:05
                                                smile
                                                • martik78 Re: Przed in vitro...po punkcji:)transfer tuż... 27.02.11, 10:26
                                                  Coco i Oliwka trzymam kciuki za transfersmile
                                                  Chciałabym już być na waszym etapie, to czekanie jest straszne...
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...po punkcji:)transfer tuż... 28.02.11, 08:03
                                                    Coco,no i jak po transferze????
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 08:07
                                                    A teraz czekanie...
                                                    wczoraj przed transferem dostałam tbl relanium ,zeby s wyluzować caly transfer trwa 5min najgorsze ,ze człowiek ma pełen pęcherz a lek jeździ aparatem do usg po brzuchu ...nic nie boli...łza s zakreciła ,że to już...poszły do brzuszka 2maleństwa na tyle zdecydowaliśmy się... potem leżenie okolo 15min i do domku...11.03. badanie krwi beta hcg....powiem Wam,że strasznie się boje...teraz wszystko w rękach Boga...ale wierzę ,że i mi s uda i Wam kochane z całego serca życzę i dopinguję kolejne zmagania, punkcje,transfery - u Olivki teraz....jakaś taka refleksja z rana...
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 09:30
                                                    coco7710, trzymam za Ciebie kciuki... we wtorek moja kolej...bardzo się boję...
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 09:52
                                                    wiem kochana,
                                                    to samo wczoraj miałam jak wróciliśmy położyłam s z tych emocji...powiem Ci ,ze obaw mam teraz jeszcze więcej....trzymaj s będzie db...to nic nie boli jak bad ginek tylko te emocje....
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 11:23
                                                    coco7710, to chyba z tego powodu, że to już...tak szybko a wydawało się takie odległe. Dostałaś jakieś zwolnienie?? Czy normalnie do pracy można chodzić? Trzymam kciuki...
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 12:36
                                                    Tak sobie myślę... Przecież nerwy mogą tylko zaszkodzić.... trzeba się jakoś wyluzować, myśleć o czymś co nie jest z tym związane, oglądać przyjemne filmy... może nawet bajki z dzieciństwa... byle nie myśleć o niepowodzeniu. Złe myśli niech spadają na drzewo smile Wszystko będzie dobrze!!!!
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 15:07
                                                    no chyba tak ja chodzę normalnie do pracy nie klade s bo to nie naturalne lezec non stop wiec...co ma byc to będzie a będzie na pewno db i tego s trzymajmy!!!!!jestem i tak juz rozbita wiec...starczy zamartwiania s...
                                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 18:50
                                                    o rany...
                                                    dziewczyny jak wam dobrze. jesteście juz coraz bliżej. Tez bym tak chciała już sad ja dopiero 4 dc i antyki, gdzie mi do was
                                                    coco trzymam kciuki mocno, żeby sie udało. Za kolejne dziewczynki też. Dacie radę
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 19:00
                                                    Czekanie jest chyba najgorsze, więc trzeba się czym zająć a nie tylko myśleć czy się uda( bo przecież się uda) ja jak narazie czekam na punkcje, jeszcze dokładnie nie wiem kiedy będzie ale stram się normalnie żyć tz.chodze do pracy, spotykam się ze znajomymi tylko martwi mnie to ,że wogóle nie bolą mnie jajniki tz.nie czuje ich pracy a to przecież już 14zastrzyk gonapeptylu i 4 gonalu,hmm? i mam do Was jeszcze pytanie tz.kiedy płaciłyście za punkcje i transfer? a tak poza tym to mam nadzieje że już wkrótce założymy nowy wątek"szczęśliwe przyszłe mamy" smile) no albo coś w tym rodzajusmile
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 28.02.11, 19:40
                                                    Zuzu Pomału zaczną bolec spokojnie później jak zacznie s produkcja jajeczek to zobaczyszsmilecierpliwości daj sobie czassmileorganizm to indywidualna sprawa każda z nas inaczej reaguje na leki...ja płaciłam po każdym etapie po punkcji potem po transferze...no rozpoczęcie nowego wątku chętnie zacznęsmilei pociągnę resztesmile no żebyś wiedziała czekanie straszne bo jak działasz to s cos dzieje czujesz jak posuwasz s do przodu...a tu nagle odpoczywasz od dzialań łykasz leki i...czekasz...
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 01.03.11, 19:12
                                                    olivka jak tam transfer????mam nadz ze wszystko poszlo ok...oj cos dziewczyny odpuscily cisza....
                                                  • martik78 Re: Przed in vitro...czekanie... 01.03.11, 20:17
                                                    Wcale nie odpuściły smile Ja cały czas śledzę forum , aż M na mnie krzyczy że tylko tym żyję.
                                                    Na dodatek zewsząd otaczają mnie ciężarne , a ja duszę w sobie złość, że innym to przychodzi tak łatwo , a ja muszę walczyć. Wkurza mnie to , choć ja i tak stosunkowo krótko walczę ....
                                                    W czwartek czeka mnie jeszcze wizyta u gina ,żeby mnie dokładnie obejrzał i od 6.03 zaczynam zastrzyki. Dziś właśnie wykupiłam receptę , udało mi się dostać Diphereline 185 zł za 7 ampułek smile
                                                    Pozdrawiam serdecznie wszystkiesmile
                                                    Oliwka napisz jak po transferze
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie... 01.03.11, 20:59
                                                    Ja nie mam zamiaru odpuszczać smile jutro ide do lekarza, więc wieczorem napisze co i jak, mam nadzieje że w końcu dowiem się kiedy punkcja smile
                                                    no a teraz kibicujemy Oliwce smile
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 01.03.11, 21:46
                                                    Już po... przed transferem uzgodniliśmy z lekarzem ile zarodków wprowadzamy... wprowadzono 3 maleństwa, to u nas da większe prawdopodobieństwo, że którys się zagnieździ i będzie sie rozwijał... u każdej osoby jest to indywidualna sprawa... zazwyczaj przed 30 rokiem życie wprowadza się 2 zarodki, ale u nas jest tak a nie inaczej, że najbezpieczniej wprowadzić 3... Tak jak pisała coco7710, transfer nic nie boli, jest tylko sporo emocji, ja dostałam jakąś pastylke na uspokojenie ale nawet nie pytałam co...no i pomogła. Lekarz kazał się oszczędzać i powiedział, że jak jest taka możliwość to żebym przez te 2 tygodnie odpuściła sobie pracę ( z tego względu, że u mnie w pracy są sprzęty i środki chem., które mogą zagrozić ciąży). To chyba będę najdłuższe 2 tygodnie w moim życiu... ale i tak wszystko pozostaje w rękach Boga. Będę się modlić co dziennie o to, by się udało...za Was dziewczyny też... Zobaczycie jak szybko minie Wam czas stymulacji...baaaaaardzo szybko. trzymam kciuki...Czyja teraz kolej??
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 02.03.11, 08:10
                                                    no ładną cenę znalazłaś za diphereline...db bo bedziesz troszke musiała tego nakupować a kazda zł s liczy przy takich kosztach leków..chodzę normalnie do pracy nie mam zadnych szkodliwych czynników a wystrzegam s tylko dźwigania i jak cos to prosze o pomoc.....powiem Wam ,że licze każdy dzień na do tego 11.03 dłuzy mi strasznie zaczyna mnie to drażnić,ze wcześniej nie da s dowiedzieć bo moga byc nie miarodajne wyniki...wczoraj dzwoniłam już zamrożono 3moje zarodeczki reszta jeszcze pracuje wiec dzis mam dzwonić ile dało s jeszcze...także dziewczynki kochane zleci Wam momentalnie na tych zastrzykach cierpliwości...choć osiągniecie jej jest cięzkie bo sama mam z tym problem...jeszcze 9dni...olivka kiedy dzownic masz ile zarodeczkow do zamrozenia?Nam lekarz odradził absolutnie 3zarodki i poszły 2...mniejmy nadzieje,ze wystraczy...musi wystraczyć.......
                                                  • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie... 02.03.11, 16:25
                                                    coco ja testuje dzień po Tobie - w sobotę. bedzie to co prawda 10 dpt ale jak mowił lekarz juz można skoro jestem taka niecierpliwa...
                                                    uda się prawda?? wink
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie... 02.03.11, 19:13
                                                    witam smile
                                                    Ja już po wizycie, no i prawdopodobnie w poniedziałek lub wtorek punkcja ale wszystko się jeszcze okaże podczas piątkowej wizyty, wszystko przebiega ok a transfer około czwartku piątku, już się nie mogę doczekać a zarazem jeszcze to do mnie nie dociera,że to już za tydzień smile
                                                    dziewczyny zobaczycie będzie dobrze smile))
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 02.03.11, 20:15
                                                    miaslo oj moja droga sama mam takie rozterki..uda s kurcze komu jak komu ale nam musi...ile bedziemy czekaćsmile no zuzu najgorętszy czas przed Tobą w piatek po wizycie daj znac kiedy punkcja....szybko zlecismile
                                                  • martik78 Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 09:01
                                                    Ja już po wizyciesmile Od niedzieli zaczynam Diphereline i po 14 dniach mam zameldować się w Warszawie, oznaczą mi poziomy hormonów i przepiszą następne leki. Punkcja mam nadzieje na koniec marca, już nie moge się doczekać.
                                                    A leki w cenach hurtowych znalazłam w aptece w Kozienicach , nie mają wszystkiego od ręki ,ale można zamówić i są na drugi dzień. Więc jeśli ktoś ma możliwość tam podjechać ,to można zaoszczędzić parę stówek.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 13:12
                                                    strasznie s mecze tym czekaniem matko jeszcze 8dni...to chyba trudniejsze niż branie tych zastrzyków, ciągłe usg wizyty itd....mówię Wam zwariuje do przyszłego piątku...
                                                  • arpona Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 13:40
                                                    coco7710 napisała:

                                                    > strasznie s mecze tym czekaniem matko jeszcze 8dni...to chyba trudniejsze niż b
                                                    > ranie tych zastrzyków, ciągłe usg wizyty itd....mówię Wam zwariuje do przyszłeg
                                                    > o piątku...

                                                    Oj, znam ten stan aż za dobrze! W dodatku u mnie wygląda to tak, że pierwsze kilka dni po transferze jestem pełna nadziei i optymizmu, że się udało. Gdzieś w 6-7 dniu ogarnia mnie pesymizm, tracę wiarę w powodzenie, choć jednocześnie wyszukuję na siłę objawów w nadziei, że może się mylę?... Czekanie na wynik bety to już w ogóle stan przedzawałowy...
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 13:56
                                                    To fakt. Czekanie jest najgorsze... już mogłabym znieść kolejne dawki tych zastrzyków i punkcje, byle nie czuć się tak okropnie jak teraz....moja psychika ledwo wytrzymuje...nie wiem jak sobie z tym poradzić....
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 14:06
                                                    człowiek jak w hipnozie żyje tylko tym wynikiem...a o objawach tj pisałyście na poczatku full entuzjazm ze moze udało się..potem pesymizm...czytanie jakie normy beta hcg,progesteron itd...dzis znów ze może..huśtawka nastrojów ,że hej....ja na pewno wykorzystam zaległy urlop i ide na parę dni juz nie mówiąc o dniu kiedy mam badanie...db ,że możemy s sobie wygadać i nie zwariować ,że inne też tak maja...
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 14:28
                                                    dziewczyny wierze Wam, czekanie jest najgorsze. ja jak narazie czekam na punkcje i transfer i już się nie mogę doczekać a co to dopiero będzie jak będę musiała czekać 2tyg. na wyniki, hmm?
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 17:41
                                                    Ja wolę niczego w internecie nie sprawdzać, bo się tylko nakręcę, a to jeszcze gorsze...wydaje mi się, że na jakie kolwiek objawy to jeszcze dużo za wcześnie... Coco jak się czujesz po lekach?? Bierzesz Duphaston i Luteinę??
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 18:26
                                                    Biorę duphaston 3x1tbl i luteine 2x2...no po duphastonie nie czułam s db caly czas mnie muliło na samym początku teraz już o dziwo nie wiec chyba zaczęłam to tolerować lepiej...no ja juz sobie obiecałam nie czytać na necie i nie nakręcać...ale wiesz jak to jest ....nie wiem jak z objawami bo kurcze nie chce popadać w paranoje ze to może....... nic nie mowie głośno bo s boje zapeszyć ogólnie bdb s czuje, nie mam żadnych plamień...i o tak czekam dalej...olivko którego robisz hcg?ja prosto po wyniku11.03( w ciągu godziny ma być)umówiłam s z lekarzem...
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 03.03.11, 21:10
                                                    Test robię 3 dni po Tobie, czyli 14.03 i jak będzie ok to zrobię tego dnia hcg. Mnie po któryś lekach powyskakiwały plamy na buzi chyba po luteinie, bo duphaston już kiedyś brałam i było ok. Ja dodatkowo się dołuję tym, że nie mamy żadnych mrozaczków, przestały się dzielić dlatego podano mi 3 które sie najszybciej zapłodniły i podzieliły. Dziewczyny, jak ja bym chciała żeby wszystko się udało...
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 04.03.11, 08:05
                                                    Moja droga ja mam takiego samego stresa mimo , ze moje 8 jest zamrozone...będzie db musi wszystkie dziewczyny nam kibicuje my tez czekamy na kolejne punkcje i transfery by dodac otuchysmileUda s trzymam za Ciebie kciuki jak i za reszte dziewczyn i pomyślnie przeszly stymulacje i nie mialy hiperstymulacji bo wszystko da s znieść...wiem,ze mamy teraz najgorszy czas i powinnyśmy myśleć tylko pozytywnie bo to też ma wpływ...będzie dobrze zobaczysz pociesz s ,ze ja też panikuję i za tydz testuje na sama myśl sciska bo boję s rozczarowania....ja pewnie test zrobię,ale hcg będzie najpewniejsze...
                                                  • shameeka do martik78 04.03.11, 20:58
                                                    Czy moglabys podac nr telefonu do tej apteki. W jakiej klinice w Wawie sie leczysz?? MAsz moze maila?


                                                    martik78martik78 napisała:

                                                    > Ja już po wizyciesmile Od niedzieli zaczynam Diphereline i po 14 dniach mam zameld
                                                    > ować się w Warszawie, oznaczą mi poziomy hormonów i przepiszą następne leki. Pu
                                                    > nkcja mam nadzieje na koniec marca, już nie moge się doczekać.
                                                    > A leki w cenach hurtowych znalazłam w aptece w Kozienicach , nie mają wszystkie
                                                    > go od ręki ,ale można zamówić i są na drugi dzień. Więc jeśli ktoś ma możliwość
                                                    > tam podjechać ,to można zaoszczędzić parę stówek.
                                                    > Pozdrawiam
                                                  • martik78 Re: do martik78 05.03.11, 08:30
                                                    Apteka GEMINI w Kozienicach tel. 48 614 22 55
                                                    Stymulacje , punkcje i transfer będę miała w Novum ,
                                                    a przygotowywał mnie do zabiegu dr W. w Radomiu.
                                                    mail : pszczolka_7@wp.pl
                                                    Pozdrawiam
    • jusia_i_klara Re: Przed in vitro... 04.03.11, 20:59
      Ja powinnam testować dokładnie za tydzień ale waham się czy wcześniej nie zrobić bety?? Jeśli TAK to kiedy ma sens???? Wiecie może???? 25 podano mi mojego sześcioKOMÓRKOWCA w 2 doby po punkcji!!!
      • miaslo Re: Przed in vitro... 04.03.11, 21:15
        ja bym wcześniej niż 10 dpt nie testowała. sama właśnie wtedy idę i jak zrozumiałam lekarza jest to jeden w najwcześniejszych sensownych treminów do testu. oczywiście mówię o becie a nie sikancu. jak sobie jednak przypominam wpisy z forum to były rekordzistki robiące to wcześniej wink
        ja z pewnością przed betą zrobię testy w domu choć wiem, że to bez sensu. ale rozum to jedno a emocje drugie...
        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 04.03.11, 22:47
          oj kobietki byłam dzisiaj u lekarza no i pęcherzyków coraz więcej i coraz większe smile w niedziele mam ostatnie USG i we wtorek punkcje, dzisiaj chyba tak naprawde doszło do mnie że finał coraz bliżej, puściły mi emocje i płakałam jak dziecko nie wiem czy ze strachu czy ze szczęścia,że to już na dniach
          a za wszystkie testujące w najbliższych dniach trzymam kciuki i oczywiście za dziewczyny które dopiero zaczynają smile
          • camila111 przed kolejnym crio... 04.03.11, 23:03
            cześć dziewczyny, podczytuję Was od początku i oczywiście kibicuję.
            Czy mogę się do Was dołączyć? Póki co jest prawie 5 marca i nikt nie założył marcowego in vitro. Ja co prawda podchodze do crio. Pół roku temu przeszłam całą procedurę, w grudniu pierwsze crio a za tydzień będe po kolejnym.
            dziś byłam u gina, endo nawet całkiem ładnie urosło jak na moje zdolności - jakies 8,2 mm-8,7 mm. w czwartek czeka mnie i M wycieczka do kliniki jakies 700 kmsmile
            Powodzenia.
            • eva-braun Re: przed kolejnym crio... 05.03.11, 09:10
              Camila, a my też nie spotkałyśmy się już razem na październikowym wątku? uncertain
              Ja w marcu w poczekalni...
              • camila111 Re: przed kolejnym crio... 05.03.11, 12:35
                Tak eva-braun spotkałyśmy się w pażdzierniku smile wtedy się nie udało, w grudniu przy podanych 2 blastusiach udało się ale na któtko bo w drugi dzień świąt poroniłam. teraz czeka na nas już tylko jedna blastocysta.
                W marcu odpoczynek a co dalej?
                • eva-braun Re: przed kolejnym crio... 09.03.11, 17:27
                  camila, sama nie wiem, co dalej. mamy mrozaczki, ale nie wiem, czy nie powinnam jeszcze jakichś dodatkowych badań przejść, żeby wykluczyć, że brak ciąży to wina tylko i wyłącznie słabych zarodków. Za kilka dni mam wizytę u lekarza, to pogadam, co jeszcze mogę zrobić, by mrozaki zostały z nami.
          • martik78 Re: Przed in vitro... 05.03.11, 08:31
            To teraz trzymamy kciuki za twoja punkcję smile
            A ja chyba będę następna
            • libera6 Re: Przed in vitro... 06.03.11, 18:56
              Martik78- to chyba Ty pisalas o badaniach genetycznych. Jakie robiliscie te badania? My kariotypy, CFTR- wyszly ok, ale dopiero po po zrobieniu AZF - okazalo sie co jest przyczyna slabego nasienia u meza, tez ok. 1 mln mial...Uszkodzenie chromosomow, co powoduje azoospermie.m
              Widze, ze pisza tu moje rodaczki z Lublina. Ja tez lecze sie w Ab Ovo, ale mam teraz przerwe. Pozdr. wszystkie
              • martik78 Re: Przed in vitro... 06.03.11, 21:37
                My robiliśmy kariotypy CFTR i AZF , wszystko wyszło prawidłowo, a u m mało plemnikówsad
                Badania robiliśmy w Novum , wyniki były po 4 tygodniach.
                Jestem juz dzis po pierwszej Dipherelinie , m mi robił , bo sama nie mogłam się odważyć.
                Na szczęście gładko poszło.
                Pozdrawiam serdecznie smile
        • eva-braun Re: Przed in vitro... 05.03.11, 09:11
          Miaslo, pisałam do Cię na poprzedniej stronie wink
          • miaslo Re: Przed in vitro... 05.03.11, 16:34
            już odpisałam smile

            oczywiście wiem, że to ma małe znaczenie ale muszę Wam napisać - znowu tyję... ustaliliśmy z lekarzem, ze wracam do progynowy bo z nią była ciąża i po prostu czuję jak z dnia na dzień jestem coraz cięższa. w ciągu dnia mam skoki o 2,5 do 3 kg! od wagi z porannej do wagi wieczornej . męczę się na schodach i mam wieeeeeelkki wydęty brzuch jakbym jakąś krowę wciągnęła.... po prostu szał! przy poprzednim crio (był na clo oraz tak jak teraz na encortonie) waga nie wzrosła a teraz... lekarz mówił, że tak działa ta progynova ale i tak jestenm w szoku jak patrzę na siebie i na swoje nagle opięte ciuchy. i żebym choć wiedziała, że to jednak ciąża to bym się tym nie stresowała ale boję się będzie tak poprzednio. demolka fizyczna i psychiczna a potem trzeba się będzie zbierać do kupy...
            • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 05.03.11, 19:19
              zuzu super Ci idzie wiec we wt będziemy trzymać kciuki no i zaraz Cie dogoni martiksmile i może kolejne dziewczyny ,które dołącza... no teraz dopiero dochodzi do człowieka ,,ze zaczęło się..."gdy juz się jest lada dzień przed punkcją....co do testowania zostało mi jeszcze 6dni no i nie będę wcześniej robić bety tj dziewczyny pisały moje komóreczki s podzieliły tez b szybko i podano mi 8 i 7 juz podzielone... wytrzymam chociaż powiem ciężko okropnie bo ja juz nic nie mogę zrobić .... same zobaczycie jak będziecie po transferze moje drogie...
              • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 05.03.11, 20:10
                oj nie wiem czy super mi idzie, od wczoraj wciąż płacze nawet nie wiem już dlaczego, czytam gazete-płacze, oglądam film- płacze, no i dzisiaj poszłam do Kościoła w którym też płakałam (jestem osobą wierzącą) miałam potrzebe wyspowiadania się a że był akurat mój ulubiony ksiądz więc poszłam i wiecie co dostałam rozgrzeszenie, oczywscie w konfesjonale też płakałam, siedziałam tam chyba pół godziny ale nie żałuje, chyba tego potrzebowałam bo lżej mi na duszysmile
                no ale wracając do punkcji to ja jestem chyba następna a za mną martik smile
                coco naprawde trzymam mocno za Ciebie kciuki, to tylko 6dni, wytrzymasz smile
                • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 06.03.11, 20:41
                  wyobrażam sobie jaka ulga co...ja wciaz obawiam s odrzucenia ze strony ksiedza...a nie powiem brakuje mi tej bliskości bo jestem również wierzącą....powiem jedno strasznie s boje im blizej tym coraz to mieszane uczucia ,obawy i strach...tak bym chciala zeby s udalo...dziękuje za wsparcie i rowniez Ci zycze i czekam kiedy dasz znać o terminie punkcji....a potem martiksmile
                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 06.03.11, 21:05
                    ulga jest niesamowita smile coco idż wyrzuć to z siebie i zobaczysz będzie dobrzesmile
                    dzisiaj byłam na ostatniej wizycie przed punkcją, niedawno wstrzyknęłam sobie ostatni zastrzyk ovitrelle i we wtorek o 8.40 zaczynamysmile w piątek prawdopodobnie transfer i czekanie na upragione 2 kreseczki smile
                    jutro ide ostatni raz do pracy a potem do końca tygodnia urlop a potem zobacze, mam nadzieje że wszystko będzie ok i wróce szybko do pracy smile
                    • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie.. 06.03.11, 21:38
                      Dziewczyny, będzie dobrze, wszystkie zobaczymy te dwie krechy!
                      Zuzanna, jeśli bedzie wszystko przebiegało zgodnie z planem to razem będziemy miały transfery. Mnie już nosi, chciałabym być juz w klinice!!!
                      Chciałabym żeby już był wynik bety...
                      Wczoraj podczas kolacji rodzinnej dowiedziałam się kolejnej ciąży w rodzinie... przeżyłam horror a musiałam być twarda i nikomu nie pokazać co poczułam, jaką złość i niemoc odczułam co do mojego losu!!! uciekłam do łazienki, oczy zaszły łzami, białka stały się czerwone, ale musiałam zacisnąć zęby, ochłonąć i z niby usmiechem wrócić do stołu. beznadziejny weekend...sad
                      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 07.03.11, 17:13
                        camila a w której klinice się leczysz?bo Ja w Provicie w Katowicach, raźniej będzie podchodzić "razem" do transferusmile ale z tego co jestem zorientowana to pare dziewczyn praktycznie jest na podobnym etapie,coco i oliwka są już po a martik tuż za Nami więc mam nadzieję że w tym roku jeszcze zostaniemy mamusiami smile
                        a jeśli chodzi o ciąże koleżanek, kuzynek to znam ten ból,bo w mojej rodzinie w krótkim czasie zaciążyły 2 dziewczyny, które w tamtym roku wyszły za mąż no i mam nadzieje że teraz do nich dołącze smile
                        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 07.03.11, 17:58
                          coco ile zarodków Ci podano?
                          • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie.. i po in vitro ... 07.03.11, 20:23
                            dziewczyny, oficjalnie ogłąszam, że wariuję... help... jakie macie objawy (pytanie do tych już po transferze)

                            u mnie dziś 5 dpt. ponieważ jestem juz recydywistką transwerową sad to szukam tych objawów które miałam gdy sie udało. i smutno bo mam wrażenie, że przestają boleć mnie piersi i nie mam zawrotów głowy. dziś jakiś taki leciutko ćmiący ból i ciągle wzdęty brzuch. i tyle...
                            a u Was?
                          • martik78 Re: Przed in vitro...czekanie.. 07.03.11, 21:45
                            Jutro Mocno trzymam kciuki Zuzasmile
                            • martik78 Re: Przed in vitro...czekanie.. 07.03.11, 22:10
                              Camila111 za Ciebie oczywiście teżsmile
                          • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 08:36
                            2 powodzenia daj znac jak poszlo....powodzenia
                        • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie.. 07.03.11, 21:55
                          Ja mam dośc nietypowąsytuację, ponieważ mój lekarz współpracuje z prof. Wołczyńskim.Przygotowuje mnie do całej procedury albo do crio na miejscu w Sz-nie a na finał jeżdzę do BS do Artemidy a tak na prawdę prosto do szpitala na Skłodowskiej.
                          • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 08:42
                            nie wiem jakie objawy powinny byc a jakie nie.... u mnie wczoraj bylo dosyc nieciekawie...strasznie s boje jestem 9dpt w pt mam robic hcg wczoraj bolal mnie brzuch jak na okres....przeleżałam caly wieczór w łóżku...dzis w miare ok ale strasznie s boje....ja dopiero 5dpt zaczylam odczuwac dol brzuszka wczesniej zupelnie nic...zuzu napisz jak bedziesz po martik kiedy Twoja kolej?i Camilla mialas juz jakis transfer bo mowisz o crio????
                            • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 11:02
                              tak coco, miałam w październiku 2010 transfer 1 blastocysty- beta<1; w grudniu crio podano 2 blastocysty-beta >1 ale w 7tc poronienie. no i teraz trzecie podejście - ostatnia blastocysta. w czwartek wyjazd, w piątek okolo 10-11:00 criotransfer. Nerwy mam starszane do tego niesnaski z M sad ciaża w rodziniesad zero pozytywnego mysleniasad Nawet słoneczko za oknem nie napawa mnie optymizmem. boje sie kolejnej porażki.

                              ale nie powiem, milo Was czytać, bo jest w Was wiele pozytywnej energi i wiary, że sie nam udasmile
                              • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 11:06
                                Kochana trzymam kciukaski mocno za Ciebie i czekamy na relacje jak poszlo...no ciaze dookola nie sa przyjemne ale zobaczysz uda s to zmienisz zdanie...musimy trzymac s razem bo zawsze to inaczej...w koncu skazane jestesmy an sukces nie...ja strasznie s boje ale wierz,ze z Boza pomoca uda mi s....oby do piatku...
                              • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 11:14
                                heh. Camila widzię, że mamy podobny "przebieg".
                                tj ja tez październik (crio), grudzień (crio) , tylko teraz trochę Cię wyprzedziłam w działaniu smile
                                i nawet długość ciąży podobna (ja w 8 tc) ale to inne crio ze stycznia 2010. rany... jaka historia. a pooki co ja na spacer. a Wam drogie Panie powodzenia! naprawde mocno i szczerze...
                                • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 11:32
                                  mam pytanko do Was panie jakie odstepy sa wymagane od jednych do drugich transferow jak s za pierwszym razem nie wyjdzie....matko ja juz panikuje wrecz ...miaslo jak s czulas teraz po tym udanym transferze?Ja wczoraj mialam jakies dziwne bole jak na okres lezalam cale popoludnie grzecznie ...dzis ok zadnych boli wiec boje s ze cos nie tak....zwariowac mozna czekajac...
                                  • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 11:43
                                    odstępy zależą od sytuacji wczesniejszego niepowodzenia. ja np. po pełnym programie (transfer 09.10.10)i becie<1 odczekałam 2 miesiące i miałam juz nastepny criotransfer (4.12.10). Nie bylo duzych komplikacji po nieudanym transferze, tylko jakas torbielka wiec 1 cykl antyków przed 1 crio i tyle. ale juz po pierwszym crio jak poroniłam to musielismy czekac na normalna@ później brałam tez opakowanie antyków żeby jakas torbiel sie nie zrobiła, pózniej estrogeny no i 11.03.11 kolejny criotransfer. Gdzieś w głębi serca mam nadzieję, że sie uda!! Boga już w to nie mieszam...tylko los...

                                    miaslo pamietam Cie z październikowych starań...
                                    Miłego dnia Kobietki smile
                                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 13:42
                                      dziewczyny ja już po punkcji smile nie było tak źle,wyobrażałam to sobie dużo gorzej, dostałam zastrzyk po ktorym nie wiem kiedy zasnęłam no i chyba po 30minutach obudziłam sie, dostałam kroplówke i wypoczywałam następnie przyszła pani biolog i powiedziała że pobrano 7komórek smile jutro mam zadzwonić żeby się dowiedzieć ile udało się zapłodnić i w piątek prawdopodobnie punkcja, jak narazie dobrze się czuje, mam wypoczywać i nie denerwować się, więc też tak zrobie smile
                                      • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 13:57
                                        No to super, ze juz jesteś po. A jak jest u Ciebie w klinice, transferują blastocysty czy nie?

                                        Ja jak miałam punkcje to bolał mnie brzuch po tym wszystkim, ale pewnie było to na skutek przestymulowania. a po punkcji nie oszczędzałam się w ogóle. A Ty jak masz mozliwość to oczywiście wypoczywaj i daj znać ile dało sie zapłodnić.
                                        • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 14:10
                                          zuzu no to super ze juz masz po..odpoczywaj niech spłyną wszystkie emocje bo człowiek jest przerażony przed...a w pt transfer...to juz bez zadnego strachu i bólu.... ....a ja w pt testuje....matko ciśnienie sięga zenitu...trzymam kciuki za nas obie oby jak najwięcej udalo s zapłodnić komóreczek tego Ci życzę....
                                          • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 14:28
                                            Zuza - spokoju i cierpliwości... tego będziesz potrzebowac najbardziej... i oczywiście oby wszystkie 7 się super zapłodniło!

                                            co do pytania o odstępy pomiędzy transferami, to jak pisała Camila. nie ma reguły. ja po poronieniu musiałm psychicznie odpocząć. nie umiałam się szybko zebrać. teraz jak nic nie zaskoczyło to 2 msc przerwy i do boju...

                                            jesli chodzi o pytanie o moje objawy przy udanym transferze to głównie pamiętam mega bolacy biust i nie pamiętam juz którego dnia ale takie mocne zawroty głowy. i malejący ból piersi ok 8 tyg - wtedy ciąża obuumarła sad a co do takiego bólu jak na @ - to rzeczywiście był, więc może to dobry objaw?
                                            przy nieudanych transwerach tego nie było. dlatego teraz mam doła (juz niestety) bo piersi przestają boleć i zawrotów tez brak... najgorsze jest , że jesli się nie uda to całość od początku. a sama nie wiem czy mam jeszcze siłę na "pozbieranie" się. oj zresztą co sie będę użalać. każda z Was wie o czym mówię...
                                            • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 17:12
                                              Cześć dziewczyny,
                                              ja dzisiaj byłam na wizycie. Idę długim protokołem. Do 17 antyki a od 18 gonapeptyl. Strasznie się boję tych zastrzyków.Nie wiem jak to przeżyję, na widok igły odpływam a co dobiero samej sobie wstrzyknąć. Masakra. Dziewczyny jak wam dobrze, bo jesteście już na mecie prawie. A ja dopiero zaczynam tak naprawdę. Trzymam mocno kciuki za was wszystkie.Wierzę, że się uda.
                                              A tak przy okazji to Wszystkiego Najlepszego z okazji dzisiejszego święta smile
                                              • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 08.03.11, 19:46
                                                kobietki dzięki za ciepłe słowa i te kciuki smilejak narazie czuje się dobrze, brzuch mnie nie boli i tak szczerze to mogłabym iść jutro do pracy hmm?ale z drugiej strony jak mam już te L4 to chyba pobycze się w domu smile
                                                coco, do piątku to tylko 3dni,szybko minie i zobaczysz będzie dobrze smile
                                                • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 09.03.11, 13:08
                                                  zuzu odpoczywaj pewnie nie ma co s spieszyć....ja kiepsko s czuje i...dalej pobolewa mnie brzuch pielęgniarka kazała wziąć no spe...nie wiem.....
                                                  • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie.. 09.03.11, 16:05
                                                    juz w piatek testujesz... o matko...
                                                    idę na spacer. wariuję. wariuję. wariuję...
                                                  • libera6 Staraczki z Lublina 09.03.11, 18:45
                                                    Witam, jestem libera z Lublina. Doczytalam ze Coco chyba Ty jestes moja krajanka? Moge zapytac u kogo sie leczysz?
                                                  • coco7710 Re: Staraczki z Lublina 09.03.11, 18:54
                                                    na Bocianiej u dr Gasiorasmilea Ty gdzie s starasz...
                                                  • libera6 Re: Staraczki z Lublina 09.03.11, 19:06
                                                    ja tak samo na Bocianiej, tylko mam przerwe...masz jakas emalie, bo chce Cie o cos zapytac,,,
                                                  • coco7710 Re: Staraczki z Lublina 09.03.11, 19:09
                                                    napisz przez gazete bo juz tak nawiązałam kontakt jak klikniesz na moj coco7710@gazeta.pl napisz o co chodzi...
    • eva-braun Re: Przed in vitro... 09.03.11, 17:24
      Ech, dziewczyny, wiem , co przeżywacie - ten stres potransferowy, a przedtestowy, ale... chciałabym nie mieć przerwy i móc czekać z Wami... Wiadomo, najlepiej byłoby w ogóle nie musieć tak się stresować kolejny i kolejny raz, ale przerwy też są niefajne - człowiek myśli o upływających miesiącach, w czasie których i tak nie ma co liczyć na cud, a tu już by się chciało działać, działać, działać smile
      Mam nadzieję, że marzec będzie szczęśliwy dla wszystkich w nim testujących!
      • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 18:58
        no dokladnie...jestem juz tym wszystkim wykończona i zmęczona zwłaszcza ,ze nie za ciekawie s czuje a wszystko szlo tak dobrze...10dpt...skusilam i zrobilam hcg..8,19...nie wiem czy jest jakaś szansa...nie wiem w pt juz wg zalec lekarza zrobię hcg i progesteron przed wizyta...nie powiem s ,ze robilam...czuje s strasznie psychicznie zwłaszcza psychicznie bo bol fizyczny mozna zagluszyc a srodka niestety nie...
        • eva-braun Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 19:06
          coco, jest szansa! to dobry wynik 10 dpt. Jeśli w piątek będziesz miała 2x większy, to git! Trzymam kciuki za to, że rozpoczęłaś dobrą marcową passę wink
          • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 19:12
            no jeszcze mam nadzieje,ze podskoczy ale caly dzien jestem w rozsypce...jutro leze plackiem tak s boje ....dzieki za slowa otuchy bo to duzo daje takie wsparcie...dobra passe kochana z przyjemnością bym rozpoczęłasmilei gwarantuje ,ze pociągnę dalej reszte dziewczynsmilejesli tylko mi s uda...dam znac..dzieki..
        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 19:21
          coco, jeszcze troche musisz wytrzymać i przede wszystkim myśleć optymistycznie,szansa zawsze jest, zobaczysz będzie dobrze,naprawde mocno trzymam kciuki
          dzisiaj dowiedziałam się,że zapłodniło się 5komórek, jutro mają zadzwonić i podać godzine transferu smile
          • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 20:34
            wzajemnie zuzu powodzonkasmile dadzą Ci tbl relanium 30min przed to zrelaksujesz s troszke....ale emocje temu towarzysza....trzymam i za Ciebie kciukismile
            • asia-81 Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 21:11
              W poniedziałek dostałam dipherelinę. Za tydzień ok środy mam usg i zobaczymy. To mój 4ty program ivf. Mam 3 letniego synka i staramy się o rodzeństwo.
              Trzymam kciuki i życzę powodzenia staraczkom.
              • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 22:09
                Cześć dziewczyny,
                coco, wierzę że nie mogłaś wytrzymać i zrobiłaś betesmile trzymam kciuki, oby do piątku.
                Zuzanna - również 3mam kciuki żeby transfer poszedł bez jakichkolwiek problemów.
                Asia smile patrz jak to z jednej strony zleciało, wziełas już ostatnią dipherelinę a z drugiej pewnie czasem ciągneły się te trzy miesiące. Mam nadzieję że w marcu-kwietniu spełnią się nasze życzenia!!!
                A ja już prawie spakowana i jutro z rana wsiadamy do pociągu i heja na wschód smile
                • asia-81 Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 23:05
                  No w sumie to zleciało, dużo się działo przez ten czas.
                  Zobaczymy na wizycie co gin powie i czy da zielone światło na podejście do programu. Nie wiadomo jak ta dziurka w macicy, czy się po tej serii diphereliny zabsorbowała. Obawiam się też jak będzie się zachowywała w trakcie stymulacji... ech same obawy...
                  A jeśli chodzi o twoją podróz to pamiętam że nienawidziałm tych eskapad do BS uncertain wrrrrrrrrr
                  mam nadzieję, że to wasza ostatnia podróż i będzie zakończona sukcesem
                  A jak endometrium w tym cyklu, czym cię Giż stymuluje?? Jakieś dobre rady dał ??
                  Ja sobie zrobiłam teraz cytologię na świeżo i posiew w kanału szyjki i wyszły mi jakieś bakterie także jeszcze na pewno jakieś globulki w trakcie stymulacji dostanę, żeby było czysto przy transferze.
                  Pozdrawiam ciepło.
                  • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie... 09.03.11, 23:30
                    Endo w 14dc 8,2-8,7mm a stymulował mnie od 3dc 3x1 estrfem i co 3 dni 2 plastry system50 a od 16dc plastry bz, estrofem 2x1,duphaston3x1, pabi-coś tam1x1niby na to zeby macica nie odrzuciła zarodka bo o dziwo Giż był jakoś optymistycznie nastawiony do tego crio na ostatniej wizycie i już 7dpt zrobić pierwszą bete. Aż go nie poznałam jak mówiłsmile
                    No ale nie teraz tylko grzecznie trzeba zgłosić się do szpitala i czekać...
                    A ty wykuruj się z tych bakterii i będziemy kibicować mam nadzieję że w większym gronie, już tak bardzo bym tego chciała... nie mam tak dużo siły co inne dziewczyny i nie wiem ile jeszcze wytrzymam tej walki!
                    do jutra, bede on-line.
                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 10.03.11, 09:27
                    dzieki camila i asia powodzonka w tych podrozach ja mam to szczęście ,ze mam na miejscu u siebie,ale tez często myślałam jaka to mordega jezdzic kawal drogi na ,,chwile"do lekarza i spowrotem...camila masz synia dzieki inv jak s czulas mialas tez takie bolesci jak na okres po transferze...to moje pierwsze podejscie i troche mam obaw...jutro juz na 100%bede wiedziala co i jak dzis czuje s juz db...narazie...powodzonka wszystkim dziewczynom zagladajacym tu...cos s olivka nie odzywa miala transfer 2dni po mnie....
                    • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 10.03.11, 09:49
                      coco ja też wczoraj miałam bóle w dole brzucha takie jak na miesiączkę...poszłam do pracy na 3 dni i na zajęcia i się przeliczyłam, wzięłam no spe i leżałam...teraz do końca tygodnia nie pójdę do pracy, będę leżeć...dzisiaj brzuch tylko ćmi albo mi się już wydaje...to czekanie jest okropne....ale powiem szczerze, że w I ciąży brzuch też mnie bolał tak jak na mies., a tu się okazało że ciąża...niestety przestała się rozwijać w 7 tyg. i poroniłam...Wiem jedno ból brzucha nie musi oznaczać najgorszego więc się nie stresuj nie potrzebnie, bo to tylko szkodzi. Ja testować będę w poniedziałek. Jak zawsze trzymam za Was kciuki.
                      • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 10.03.11, 10:00
                        witaj, juz martwilam s ,ze cos nie tak...no ja dzis juz duzo lepiej juz zaczelam myslec co ma byc to bedzie bo oszalec mozna z tym czekaniem...aby do jutra...no ale lezenie i mi pomoglo dzis tez leniuchuje i odpoczywam dobrze,ze wzielam sobie wolne te 3dni przed testowaniem chyba sa najwazniejsze....kochana trzymam kciuki za Twoje pon testowanie i za reszte dziewczyn..ja jutro juz bede wiedziala...
                        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie... 10.03.11, 14:36
                          dziewczyny tak sobie myśle, że teraz to już tylko z górkismile coco jutro, oliwka w poniedziałek, martik,camila i asia też w krótce, Ja jutro o 12 mam transfer no i pod koniec miesiąca okaże się czy będę mamą upragnionych bliźniaczek, wiem że te dwa tygodnie będą najdłuższe w moim życiu ale dam rade, jakoś dzisiaj jestem bardzo optymistycznie nastawiona do życia,no i i niech ten optymizm trwasmile nie pisze już że trzymam kciuki, bo to oczywiste ale życze dużo siły i wytrwania smile
                          aha dziewczyny czy przed transferem trzeba być na czczo? bo zapomniałam zapytaćsad
                      • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie... 10.03.11, 14:26
                        coco pomyliłaś mnie z Asią, to ona ma synka ja póki co czekam smile

                        Właśnie wyjechaliśmy z W-wy, jeszcze prawie 2 h i bedziemy w BS.

                        pozdrawiam
                        • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 10.03.11, 16:18
                          zuzu nie musisz byc na czczo przed transferem masz byc tylko opita bo musi byc pelen pecherz...sorry camilasmilezuzu trzymam kciuki powodzeniasmile
                          • martik78 Re: Przed in vitro...czekanie... 10.03.11, 20:19
                            Coco jutro od rana trzymam kciuki i jakieś takie dobre mam przeczucie , ze Ty będziesz ta pierwszą ,która nas pociągnie .))))
                            Ja wzięłam już pięć zastrzyków i czuję się bardzo dobrze.Nawet się odważyłam i robię sama.
                            17.03 mam wizytę w Warszawie i dostanę następne leki .Nie mogę się doczekać , dłuży mi sie to wszystko strasznie. Nawet nie probuję sobie wyobrazić , co sie czuję po transferze , czekajac na testowanie. Ale damy radę dziewczyny.
                            Zuza owocnego transferu jutro smile
                            • miaslo hcg 11.03.11, 13:31
                              u mnie chyba biochemiczna. hcg 12... w 9 dpt. teoretycznie jest jeszcze cień szansy bo to mrożak i nie blastocyta ale... miałam już jedna biochemiczą więc wiem, że taki wynik jest słaby.ale oczywiście czekam i powtarzam w poniedziałek...
                              • olivia.olivka Re: hcg 11.03.11, 13:51
                                a co oznacza biochemiczna?? Ja jestem 10 dpt ale nie robiłam ani testu ani beta hcg, boję się, poczekam do pon. Ale mam jakieś złe przeczucie...nie mam żadnych objawów, dolegliwości...
                                • miaslo Re: hcg 11.03.11, 14:05
                                  w skrócie;
                                  Ciąża biochemiczna – w przypdaku kiedy próba ciążowa wypada dodatnio i bardzo wcześnie dochodzi do poronienia...

                                  • olivia.olivka Re: hcg 11.03.11, 14:17
                                    aha. Nie myśl w ten sposób, przecież beta może jeszcze urosnąć masz jeszcze kilka dni, by zrobić test...lekarze nie bez przyczyny mówią, żeby nie testować wcześniej. Sama się dołuję, że nie mam żadnych objawów, ale to jeszcze niczego nie przesądza... każda ciąża jest inna, każdą przechodzi się inaczej. Jeszcze nic nie jest pewne, najważniejsze to się nie denerwować. Trzymam za Ciebie kciuki. Ciekawe jak tam Coco? Od rana sprawdzam czy już coś napisała. Za nią też trzymam kciuki smile
                                    • miaslo Re: hcg 11.03.11, 14:23
                                      o ja tez czekam co napisze... zawsze to podonosi na duchu jak się udaje..
                                      • 1.zuzanna Re: hcg 11.03.11, 15:02
                                        kurcze żeby jej się udało, chciałabym żeby Nam wszystkim się udało smile
                                        a Ja już po transferze, niebyło źle, wstrzyknięto mi 2 zarodki a 3 zamrożono, teraz tylko czekać oj długie dni przede mną ale wierze że się uda, musi się udaćsmile
                              • eva-braun Re: hcg 11.03.11, 15:25
                                ja myślę, że w 9 dpt to całkiem dobry wynik i wierzę, że CI się tym razem uda! smile
                                • miaslo Re: hcg 11.03.11, 16:14
                                  no tak Zuza - Ty dziś transfer!! egoistka ze mnie. zapomniałam...
                                  nie będe oszukiwać ciężko sie czeka ze świadomości, że niewiele można pomóc... ale jedyne co możesz to brać leki i myśleć optymistycznie. bardzo bardzi mocno ściskam i życzę powodzenia!

                                  eva- miło, że pocieszasz ale ja juz zarzuciłam dr Google i te moje 12 nie wyglądaja za rożowo... sama wiesz, czego zresztą nie kryję, że rcydywistka in vitrowa ze mnie... ale pani położna dziś była dla mnie bardzo miła... była ta sama co przy tranferze... pogroziła palcem, ze tak szybko...
                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 18:27
                                    witajcie,
                                    oj dziewczyny emocje na maxa jak pisałam 10dpt miałam 8,19 hcg....dzis byla juz 20,67!!!progesteron 11,17 lekarz kazal mi zrobic powtórna ostateczna hcg w pon i wtedy jak urosnie to na sto procent ,ze udalo s...narazie pow ze ladnie rosnie i jest 50% ze ok...matko jaki stres i to czekanie myślałam,ze wyjdę z siebie...co kazał lezec i odpoczywac i nie stresowac s....ale wez tu nie stresuj s...zuzu ciesze s ,ze jestes po teraz najtrudniejszy okres przed Toba...takze kochane oby do pon...
                                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 18:46
                                      coco no w końcu jakaś wiadomość, super że wszystko ok,trzymanie kciuków pomogło smile
                                      i wiesz co? w poniedziałek będziesz świętować, naprawde Ci tego życze smile a co do emocji to wierze że były duże, bo moje przy transferze były ogromne
                                    • martik78 Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 18:47
                                      Coco , ale super smile) ogromne gratulacje
                                      Teraz trzymamy kciuki za Oliwkę i Zuzę smile
                                      Nie mogę się już doczekać kiedy ja...A od wczoraj koszmarnie boli mnie głowy , nie wiem ,czy ma to jakiś związek z przyjmowaną Diphereliną , czy to po prostu migrena . Najgorsze ,ze warczałam dziś na wszystkich w pracy i M tez mówi ,że jestem nieznośna sad
                                      Cóż trzeba zacisnąć zęby i przetrwać i to...
                                      Spokojnego weekendu dziewczynkismile
                                      • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 18:52
                                        No pelna para bede cieszyc s w pon....moja droga niech maz uzbroi s w cierpliwość...a glowka nie wiem czy nie po dipherelinie boli czasem...pomalu przyzwyczai s organizm do leku i przejdziesmileno kibicujemy sobie nawzajem ja mam nadz ze odetchne w pon chociaz wciaz s boje...no i kibicujemy olivka w pon i zuzie by db s czula po transferze...kciukasy wciąz zaciniętesmile
                                        • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 19:31
                                          Coco Twoj wpis dał mi optymizm tak teraz potrzebny. ja też do poniedziałku rano muszę zachowac spokój.

                                          na dodatek mój mąż w permamentnym fochu do mnie od tygodnia. dziś poprosiłam smsm -owo (!) go żeby się permamentnie ode mnie zmył. bo jak nie może pomóc to niech choć nie przeszkadza. tydzień ma focha. dziś na badanie zareagował 4 słowami sms. normalnie by mnie to zdołowało. teraz myślę, że to on bedzie tego żałował. że go coś omija...

                                          eh ta beta... przyrośnie. na pewno.... (?) póki co no cóż wariuję... zaopatrzyłam sie w testy sikane. jak bedzie przyrastać to krecha w niedzielę powinna jakaś wyrażniejsza być. chyba. muszę sobie chyba pochlipać...
                                          • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 20:50
                                            miaslo: niech Twojemu męzowi ktoś mocnego kuksańca da w bok, bo to Ty jesteś w ciąży, a nie on i to Ty powinnaś mieć fochy wink no ale cóż takie są chłopy... ehh...
                                            coco : huraaaa!!!! smilesmile jest dobrze i będzie dobrze smilesmile od rana sprawdzałam czy coś napisałaś... wiedziałam, że będzie dobrze smile
                                            w pon. robię test taki zwykły, a we wtorek robię bete...tylko, że co do mnie to już aż tak optymistyczna nie jestem...mam stresa i jakieś dziwne przeczucie...ale staram się nie myśleć o tym...
                                            • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 21:04
                                              oj ten podziedziałek to widzę nabiera dla nas rangi. żadnych smutków Olivka! DAMY RADĘ!
                                              a mój mąż... masz racje szkoda gadać. widać ma inne priorytety sad
                                              • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 21:09
                                                Zobaczysz, że mu rura w końcu zmięknie...a poniedziałek to faktycznie dla wielu z nas będzie jakby wyrocznia wink
                                          • eva-braun Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 21:11
                                            przyrośnie! przyrośnie! masz przykład coco, która 8 z hakiem betę miała wink
                                            Męża na księżyc odeślij, ja swojego mogę dołączyć, raźniej im będzie wink
                                            Trzymaj się dzielnie miaslo!
                                    • eva-braun Re: Przed in vitro...czekanie... 11.03.11, 21:09
                                      a mówiłam! smile))
                                      dobra marcowa passa rozpoczęta! smile
                                      • camila111 Re: brak criotransferu 12.03.11, 10:55
                                        Cześć Dziewczyny,
                                        coco - super wieści mamy od ciebie, strasznie się cieszę, że Tobie udało się i miejmy nadzieję, że już do końca będzie dobrze.

                                        A ja nie odzywałam się po transferze, bo transferu NIE BYŁO sad w piątek przyszliśmy na transfer, czekaliśmy na profesora bo miał CC a jak przyszedł to nie miał dobrych wieści dla nas. Powiedział, że jeszcze rano blastocysta była ok, a już po paru godzinach zaczeła obumierać no i oczywiście nie zrobili mi crio sad. Już czekałam na sali w koszuli po zastrzyku a tu dupasadsad.
                                        Był płacz, lament, złość...
                                        Po południu poszliśmy do kliniki, profesor ustalił nowe leki i powiedział że jak będziemy gotowi to znów mamy przyjechać. no i przyjedziemy w lipcu...
                                        Znaleźlismy jakieś pociągi do domu, zdaliśmy mieszkanko w BS i wracaliśmy do Sz-na.

                                        Obawiałam sie tego, że nasza ostatnia blastocysta nie przezyje rozmrażania. Obawiałam się, ale chciałam wierzyć, że jednak się uda,bo dlaczego miało by się na nie udać. Niestety los wystawił nas na kolejną ciężką próbę, znów oczekiwanie na kolejne podejście, może w międzyczasie jakoś naturalnie sie udawink.

                                        Czekając na pociąg chodziliśmy po sklepach, kupiłam nowe spodnie do biegania i postanowiłam znow zacząć biegać - czas szybciej zleci, umusł się oczyści - może to pomoże przetrwać trudne chwile.
                                        • 1.zuzanna Re: brak criotransferu 12.03.11, 12:15
                                          oj camila bardzo mi przykro sad odpocznij troche, wyluzuj może zdarzy się cud i tak jak wspomniałaś naturalnie się uda a jak nie to w lipcu znowu spróbujecie, kobietko bądż dzielna, jesteśmy z Tobą smile
                                        • miaslo Re: brak criotransferu 12.03.11, 12:40
                                          Camila. oczywiście każde słowa w tej sytuacji to mało. mogę tylko życzyć Ci siły i odporności. nie wiem dlaczego życie tak daje w kość. nie wiem. trzymaj się. pozbieraj szybko, odpocznij i powodzenia!
                                          • camila111 Re: brak criotransferu 12.03.11, 12:55
                                            dzięki za słowa otuchy, tak jak mówicie, trzeba odpocząć, zacząć znów działać i póki jeszcze jest nadzieja to walczyć o swoje szczęście!
                                            W końcu muszą spełnić się nasze marzenia!!! czego sobie i Wam serdecznie życzę.
                                          • agnieszka2597 Re: brak criotransferu 12.03.11, 13:48
                                            Hej,
                                            coco moje gratulacje, bardzo sie cieszę. A pamiętasz jak na początku mówiłam co że mam czutkę że sie uda. I udało się. Teraz trzymam kciuki za kolejne kobitki. Przede mną to jeszcze dłłłłłłłłłługa droga. Jak dobrze pójdzie to ja będę miała transfer dopiero pod koniec kwietnia. Chyba dobrze liczę?? Podpowiedzcie proszę ile mniej więcej trwa długi protokół (od pierwszych zastrzyków do crio).
                                            P.S. Po takich wiadomościach aż człowiek nabiera sił do walki smile
                                            • asia-81 Re: brak criotransferu 12.03.11, 16:55
                                              Gartuluję dziewczyny pozytywnych bet, kroczek do przodu i nadzieja dla nas staraczek smile)
                                              Kamilka zastanów sie nad zmianą kliniki, w każdej klinice zdarza się, ze blastocyts nie udaje się odmrozić ale w BS zdarza się to bardzo często. Wyobraź sobie że my mieliśmy 11 zarodków klasy A i B i niby żaden nie przeżył rozmrażania. Teraz wiem że to było niemożliwe, trochę wtedy na ten temat czytałam i dowiadywałam się.Albo popełniają błędy przy odmrażaniu albo mają kiepskie podłoże na którym hodują te nasze zarodki. Dla mnie BS to była strata czasu, zdrowia i pieniędzy. Pamiętam jaką czułam złość i żal...gniew i rozczarowanie...
                                              • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 13.03.11, 08:27
                                                nie dziękuje dziewczyny kochane ja jeszcze czekam na jutrzejsza bete..narazie ciesze s na pol gwizdka wiec mam wiele obaw zwlaszcza ,ze codziennie pobolewa mnie brzuch i biore no spe i mam jakies plamienie od czw...mimo,ze beta wyszla db w pt....
                                                camilka strasznie mi przykro, ale pamietaj, ze warto i nie poddawaj s idzie wiosna wszyscy nabieramy sil i motywacji do dzialania i na pewno i Tobie s uda jak nie teraz to troszkę pózniej...olivka db ,ze robisz dopiero we wt bete bo w pon może byc za wcześnie tj ja myślałam ,że w pt będe wiedziała na 100% a tu nie 50%...jutro dowiem sie już na bank...miaslo...faceci tak maja czesto inaczej reaguja niz jak bysmy chciały.. wcale nie przejmuj s najwazniejsze jest ,zeby s udalo czy nie tak?także moje drogie trzymam kciuki za Was wszystkie..grunt aby do jutra wieczorkiem napisze co wyszło...smile
                                                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 13.03.11, 13:38
                                                  dziewczyny a po jakim czasie po transferze coś się działo tz.ból brzuch, złe samopoczucie?
                                                  bo ja jak narazie nie czuje żadnych dolegliwości( 2 dzień po transferze) normalnie funcjonuje i chyba jutro pójde do pracy, bo w domu zwarjuje sad i chyba za dużo myśle, bo zastanawiam się czy dobrze zrobiłam decydując się na 2 zarodki a nie na 3, bo zarodki były klasy B, troche o tym czytałam no i wiadomo że najlepsze są typu A, no ale to już po fakcie,nic tylko czekać, chyba po tygodniu zrobie sobie test bo nie wytrzymam
                                                  coco Tobie jutro życze dobrej wadomości a olivce we wtorek, trzymam kciuki mooooocnosmile
                                                  miaslo a z tym facetami tak to niekiedy jest, nie potrafią Nas zrozumieć no ale wiadomo - są z innej planety smile
                                                  • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie.. 13.03.11, 14:28
                                                    zuza. 2 dni po transferze ja tez nic nie czulam. jeśli dobrze pamiętam to gdzieś 5 dni zacżęlo mi się takie ćmienie. ale czy do tobrze czy źle - to jak wiesz jeszcze nie wiem. co co pracy - to chyba najważniejsze jest jaka to praca. u mnie tak 11 h to norma smile i stresior też. dlatego, teraz wykorzystałam ten monent , że zakończyłam większość dużych spraw a drobnicę robiłam z domu. ale to tez oczywiście nie ma reguły. Waże abyś nie forsowała sie i nie stresowała... heh jak to łatwo doradzać smile
                                                    tylko u mnie jest nadal taka śmieszna dolegliwość, że mnie pupa boli jak siedzę tak - tak po pół godzinie muszę wstawać.. eh...
                                                    oczywiście moich schoz cd bo mam wrażenie, że mnie juz w środku nie "rozciąga", w zasadzie poza lekko tkliwym biustem nic nie czuję. a myślę że teraz ważne dni bo jeśli miałaby przyrastac beta to powinnam coś czuć... mówię Wam histeria... boję się , że wynik będzie zly, ze nie przyrośnie albo , że przyrośnie mało.

                                                    a jak pozostałe dziewczyny? te jeszcze przed? coś nie piszecie...
                                                    Coco - a Ty coś czujesz? masz jakieś objawy? wiem, ze to może trochę denerwujace, że Ce podpytuję ale mamy podobne terminy i ja czekam na poztywy od Ciebie bo to także nadzieja dla mnie...
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 07:55
                                                    aga pytala jak dlugo trwa dlugi protokół, 21tbl antykoncep, potem ja brałam 3tyg zastrzyki po 36h od ostatniego zastrzyku(gonal) punkcja a po kolejnych 36h transfer tak to mniej wiecej wyglądało...
                                                    zuzu ,miaslo, ja nic nie czułam na poczatku dopiero okolo 7dni po transferze zaczely s codziennie jakies takie delikatne bóle podbrzusza no tj czytalam ,ze zaplodniony zarodek zaczyna implantacje pomiedzy 6-10dniem po zaplodnieniu....a tak to stralam s duzo odpoczywac gorzej z nerwami...dzis bede wiedziala ,ale powiem Wam nie wiem jak będzie...nie wiem czy jestem db przykładem jak powinno czy nie powinno byc bo sama podchodze Iszy raz do inv....napisze wieczorem, ale mam obawy...duże.....co widać po moim nastroju....
                                                  • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 11:16
                                                    no i pupa...
                                                    12 dpt hce juz <1. progesteron 89. ale jakie to ma znaczenie...
                                                    idę po raz 5 lizać rany. i zbierać siłę do kolejnego. będzie to 3 pełna stymulacja. jak na razie przegrałam 5 razy...jeszcze się nie zastanawiam ile razy warto i czy jeszcze jest sens. ale pewnie juz niedługo zacznę. powodzenia dziewczyny!
                                                  • camila111 Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 12:20
                                                    Przykro mi miaslo, mozemy podać sobie ręke... nic więcej nie będe pisała... jedynie tylko może znów za jakis czas spotkamy sie na wątku dla staraczek. 3maj się ciepło, ściskam.
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 13:50
                                                    a już myślałam że marzec będzie dla Nas szczęśliwy, przykro mi sad może uda się następnym razem, trzeba walczyć do skutku, miaslo nie poddawaj się
                                                  • miaslo Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 14:42
                                                    mam nadzieję, że ja i camila wyczerpałyśmy limit złych wiadomości w marcu i że pozostałym sie uda. Np. Coco musi miec dziś dobrą nowinę!
                                                    dziś pozwalam sobie na złość potem będzie trochę łez i moblilizacja. nie wiem tylko czemu mi los taki psikus sprawił, że w piątek dał nadzieję a dziś ją zabrał. cóż bywa. jeśli miała to być lekcja pokory - przyjmę choć juz niejedną miałam... ehhhh.

                                                  • eva-braun Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 17:39
                                                    o fuck! sad

                                                    miaslo, tak bardzo, bardzo mi przykro...
                                                  • kasia-j81 Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 18:36
                                                    Witam was wszystkie, od samego poczatku sledze ten watek, ale jeszcze nigdy sie nie udzielalam. Czytajac calym sercem bylam z wami, gdyz sama bylam na podobnym etapie. 25 lutego transfer(pierwszy raz) 11 marca test(w tym samym dniu co coco) Zadzwonili do mnie o 1:06 jednak pomimo, ze staralam sie nie rozstawac sie z tel. jakos przegapilam ten momet, za pare minut zauwazylam nagrana wiadomosc na kom. no i odsluchalam :...(
                                                    oczywiscie bralam pod uwage i taka mozliwosc, nawet w ramach pocieszenia wrazie sie nie uda wymyslalam sobie ci bede robic na weekend wrazie sie nie udz. Ale nie spodziewalam sie, ze to az tak mnie udezy!!! odechcialo mi sie robic czegokolwiek(przez ten weekend)
                                                    P.S. po punkcji 6 kom. z tego 4 sie podzielily, wsadzili dwie ponoc bardzo ladne a 2 mialy jeszcze dojzewac, po kilku dniach dowiedzialam sie ze nic z nich nie bedzie. Wiec sie nie udalo i zadnych zapasow...
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie na cud... 14.03.11, 19:42
                                                    miaslo kochane strasznie Ci współczuje i calym sercem wspieram i kibicuje i wierze,ze bedzie db...szczerze mówiąc dzis na 100% bylam pewna,ze dolacze do Ciebie...nawet z rana mialam Ci zaraz odpisać...
                                                    dziewczyny byłam dzis 15dpt robic powtórną bete hcg....dziewczyny urosla dalej z20,86 dzis na 33,86 czyli moje maleństwo chyba tam wciąz walczy i jest caly czas szansa na powodzenie sama w to nie wierze...bo juz s bałam,ze przez to plamienie (brąz) to już po zawodach a tu okazuje s, ze jednak nie walczy,....lek kazal byc przy nadziei i za tydz ,zeby s nie denerwować skontrolować hcg i juz robić usg...zeby s co drugi dzien tak nie kłuc i nie stresować...także moje drogie , bede dalej,,walczyć" mam nadz,ze pomyślnie...czego Wam i sobie życzę...leże i odpoczywam...smile
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie na cud... 14.03.11, 19:50
                                                    kasia j81 miło ,ze doalczyłas...i przykro mi ,ze nie poszło tj trzeba....pamietaj ,ze zawsze jestesmy grupą wsparcia ktora zawsze pomoże...wiec dzis masz s wyżalic ,wypłakac masz do tego pelne prawo choc tyle ulzy...
                                                    zuzu powodzenia jutro z hcg...czekamy na wyniki może u Ciebie szybciej urosnie i będziesz już wiecej wiedziała.....
                                                  • kasia-j81 Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 19:45
                                                    Dziewczyny, czy wiecie kiedy mogę zaczynać kolejna stymulacje, rozmawiałam dzisiaj z lekarzem i powiedział ze jak tylko dostane okres(co niby powinno nastąpić w przeciągu tygodnia) to możemy zacząć, anyt. i następnie cala reszt. Co prawda powiedziałam mu, ze chce jak najszybciej z wielu względów, ale czy aby na pewno tak szybko można? U nas problemem jest słabe nasienie u męża, u mnie niby wszystko ok. młody wiek, więc dlatego tez liczyłam na powodzenie, możne po nieudanym powinniśmy zrobić jakieś dodatkowe badania(na początku lekarz mówił, ze po pierwszym nie udanym wiele wychodzi na jaw) ale co ma wyjść jak nic nie sprawdzają? Jestem tym bardzo zaniepokojona i zniesmaczona to będzie moja 2 i na bank ostatnia próba wiec chciała bym być do tego dobrze przygotowana żeby przez jakąś głupią nie zdiagnozowana rzecz znowu nie było porażki.
                                                    Przepraszam, ze się tak rozciągam, ale jeżeli miałyście jakiekolwiek doświadczenie to proszę dajcie znać, chciała bym wiedzieć o co się pytać lekarza i co zasugerować abym nie wyszła ma wielka mądrale.
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 20:23
                                                    kasia-j81 witaj, fajnie że do Nas dołączyłaś smile
                                                    bardzo współczuje, coś ten marzec naprawde pechowy sad nie odpowiem Ci na pytanie, bo Ja też pierwszy raz podchodze, mąż też miał słabe nasienie a u mnie ok, tylko ja nie jestem już taka młoda jak Ty, więc szanse są mniejsze i jak teraz nie wyjdzie to też będzie moja 2 i ostatnia próba, oj ale się boje sad no ale co ma być to będzie, wszystko w rękach Boga jak to kiedyś napisała coco smile
                                                    coco teraz w Tobie nadzieja, coś tak czuje że Ty jako pierwsza będziesz mamą smile bo wszystko zmierza w dobrym kierunku smile
                                                    coco a Ja dopiero testuje 23 a nie jutro sad
                                                  • martik78 Re: Przed in vitro...czekanie.. 14.03.11, 21:44
                                                    Kurcze...smutno się jakoś zrobiło w naszym wątku....
                                                    Nie wiem , co nawet co Wam napisać, bo ja jestem dopiero na początku drogi...
                                                    Musimy być silne i nie poddawać , w końcu musi się kiedyś udać !
                                                    Trzymajcie się dziewczyny
                                                  • agnieszka2597 Re: Przed in vitro...czekanie.. 15.03.11, 11:03
                                                    maslo i camila- bardzo mi przykro. Tak mocno trzymałam za was kciuki. Najważniejsze to się nie poddawać, bo nadzieja umiera ostatnia. Zyczę wam wytrwałości i wiem, że w końcu sie uda.
                                                    coco- moje gratulację. Jesteś przykładem, ze takie historie, jak twoja kończą się szczęśliwym zakończeniem. W takich sytuacjach aż chce się podnosić z kolan i walczyć dalej, bo to ma sens. Trzymam kciuki za nas wszystkie. Pozdrawiam smile
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie.. 15.03.11, 16:25
                                                    No i nie wiem co mam myśleć...znów niepewność...ja zwariuję. Zrobiłam bete dzisiaj mija 14dpt hcg ilościowo 70,51 mIU/ml, w czwartek mam powtórzyć, a jutro mam wizytę u gin. Jeżeli beta wzrośnie w czwartek to będzie ok jeżeli nie to dupa. sad
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro...czekanie.. 15.03.11, 17:20
                                                    olivka piekna beta czym Ty s martwisz moje gratulacje...ja mam wczoraj 15dpt 33,86,,tylko" wiec ja nie wiem czym Ty s martwisz...ja żyje jeszcze w niepewności bo u mnie cos pomalu to idzie znaczy się rośnie wolno ale idzie w góre ,ale u Ciebie pięknie....głowa do góry powtórzysz bete za 2dni i zob że bedzie oksmiletrzymam kciuki
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie.. 15.03.11, 18:20
                                                    coco ale mi pani z laboratorium powiedziała, żebyśmy się za wcześnie nie cieszyli, bo niektóre kobietki mają nawet 140 w tym dniu...ja nie wiem o co chodzi... a Tobie co mówili?? Ty tez jesteś w Ab Ovo tak??
                                                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...czekanie.. 15.03.11, 19:33
                                                    coco, olivka chciałabym już być na tym etapie co Wy, korci mnie zrobienie testu ale to dopiero 4dzień, wczoraj planowo miałam dostać okres, no i jak narazie nie dostałam to chyba dobry znak smile ale coś mnie boli prawy jajnik, hmm?
                                                  • asia-81 Re: Przed in vitro...czekanie.. 15.03.11, 20:30
                                                    a jakie do tej pory były przyrosty tej bety ?
                                                  • olivia.olivka Re: Przed in vitro...czekanie.. 15.03.11, 21:50
                                                    To jest moje pierwsze oznaczenie 14 dpt, wczoraj zrobiłam test płytkowy i wyszedł pozytywnie, a dzisiaj betę i tyle wyszło. W czwartek mam zrobić drugie oznaczenie.
                                                  • asia-81 olivka 16.03.11, 19:55
                                                    oby to było TO! Kciuki zaciśnięte. Myśl pozytywnie. Musi się udać!
    • 1kendry Re: Przed in vitro... 17.03.11, 14:55
      Z żona od jakieś czasu staramy się o dziecko, powoli zastanawiamy sie na wybraniem do jakiejśc kliniki leczenia niepłodności, tylko nie wiemy ktora wybrac. Zdajemy sobie sprawe ze wybór w tej kwestii jest bardzo ważny. Kiedys znalazłem taka strone:
      leczenie niepłodności
      Jest tam szereg kliniki leczenia niepłodności ktylko ktora wybrac uncertain
      • agnieszka2597 do 1kendry 17.03.11, 22:35
        Hej,
        wiem że wybór jest bardzo trudny. Też byliśmy w takiej sytuacji. Tak naprawdę nie potrafie ci podpowiedzieć czym masz się kierować. Ja dużo czytałam w necie na forach, pytałam po znajomych. W tej chwili zmieniłam klinikę, to już druga w której sie staramy. Jak narazie jestem zadowolona. Zobaczymy jak to dalej będzie.
        • 1.zuzanna Re: do 1kendry 18.03.11, 13:13
          witaj smile
          na ogół jest tak, że polecają klinike w której się udało, Ja wybrałam Provite ze względu na to, że jest w okolicy( jestem za Śląska a klinika jest w Katowicach) a poza tym o niej czytałam i raczej były pozytywne opinie smile
          • asia-81 Re: do 1kendry 18.03.11, 16:55
            zaczęłabym od kliniki lub specjalisty od niepłodnosći w okolicy zamieszkania
            • coco7710 Przed in vitro...nie udalo s... 18.03.11, 19:18
              Nie udalo s....we srode dostalam krwawienia...hcg jeszcze31,7....dzis juz 3,30....zal bardzo...pocieszam s ,ze jest 8 zamrozonych...jak to jest jesli ktoras moze mi pow jak szybko mozna próbować, jakie koszty ponosi s wtedy i wogóle...mam serdecznie dość...
              • asia-81 Re: Przed in vitro...nie udalo s... 18.03.11, 21:44
                Przytulam . Czemu ten los tak z nami igra, daje takie nadzieję a potem...rzuca na kolana...
                Kamila miała bardzo podobną sytuację do twojej, więc na pewno będzie miała najświeższe informacje jak i kiedy. O ile pamiętam można od razu podchodzić w kolejnym cyklu jak jest wszystko ok. Cena to koszt kilkuset złotych ale nie pamiętam dokładnie ile...600??
                • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...nie udalo s... 18.03.11, 22:29
                  coco, po prostu nie mogę w to uwierzyć a było już tak blisko sad naprawde,strasznie mi przykro sad ale masz jeszcze 8 mrozaczków, wiec w końcu musi się udać smile trzymaj się ciepło
                  • martik78 Re: Przed in vitro...nie udalo s... 18.03.11, 23:25
                    Coco tak mi przykro....trzymaj się... w końcu musi się udać.
              • camila111 Re: Przed in vitro...nie udalo s... 18.03.11, 23:46
                to niemozliwesad strasznie mi przykro, niestety wiem jak się czujesz, tylko pewnie każda z nas przeżywa to na swój sposób. Tak jak Asia napisała, niedawno przezyłam to samo... na szczęscie ty masz jeszcze 8 śnieżynek! Ja po poronieniu miałam torbiel, wiec zjadłam półtora opakowania antyków i zaczełam brac estrogeny. od poronienia do następnego crio musiało minąć w moim przypadku 2,5 miesiąca. Jak po tym nieszczęsciu nie będziesz miała jakis przykrych niespodzianek to pewnie od razu mozno podchodzić do crio. Crio kosztowało mnie 496 pln.

                PS. Coco mam pytanie czy może odstawiłas jakies leki w tym tygodniu?
                Trzymaj sie ciepło. głowa do góry. w końcu musu być dobrze.
                • coco7710 Re: Przed in vitro...nie udalo s... 19.03.11, 09:05
                  dzieki dziewczyny...sama nie moge uwierzyć..nie nic nie odstawialam bralam do końca duphaston3x1 i luteine 2x2 odstwilam jak przyszlam do domu to juz na wieczor nie bralam...no w pon popolud mam wizyte z moim ginkiem chce pogadac czemu nam nie poszlo i kiedy podchodzic mozemy znowu...czuje s jakby mnie pociag przejechal normalnie...mam nadz. ze reszcie pojdzie lepiej....
                  • camila111 Re: Przed in vitro...nie udalo s... 19.03.11, 11:26
                    Pierwsze dni są najgrsze, wypłacz się, wyżal to minie. Ja tłumaczyłam sobie tym, że widocznie zarodek nie był do końca zdrowy i silny żeby dotrwać do 9 miesiąca. Natura wie co robi choc my z nią bardzo igramy.
                    Pytałam czy coś odstawiłaś, ponieważ ja odstawiłam estrogeny, ciągle brałam duphaston i po 4 dniach dostałam krwawienie. Myślałam, że może u ciebie było podobnie. Też zastanawiam się dlaczego tak sie stalo i co zrobić żeby sytaucja się nie powrórzyła.
                    Trzymaj się ciepło, buziaki
                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro...nie udalo s... 19.03.11, 13:20
                      oj ten marzec pechowy, Ja dzisiaj nie wytrzymałam i zrobiłam test 8dzień po transferze no i klapa, jedna krecha sad wiem że test może być niewiarygodny ale po ciuchutku marzyłam o tych upragnionych 2kreskachsad brzuch mnie nie boli, nie mam żadnych plamień nawet piersi mnie nie bolą, sama nie wiem co myślećsad
                      • olivia.olivka Re: Przed in vitro... udalo się... 19.03.11, 13:40
                        Coco bardzo mi przykro, ja w czoraj przechodziłam koszmar... we wtorek beta wynosiła 70,51...wczoraj po zrobieniu kolejnej bety dostałam krwawienia...po prostu koszmar... płakałam...poddałam się..nie chcę więcej próbować...pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć - myślałam... po dwóch godz. wróciłam do kliniki po odbiór wyników, wiedziałam co zobaczę i wiecie co... beta wyszła 288,84!!! Po prostu jakby mi ktoś przyłożył w twarz... ale przecież ja mam normalnie okres powiedziałam do lekarza... okazało się, że czasem tak jest... dostałam zwolnienie, mam leżeć, odpoczywać i się nie denerwować, odciąć się od tych wyników i w ogóle... po prostu mieć święty spokój.... za trzy tyg. wizyta i usg... Dziewczyny... nie warto jest się doszukiwać w internecie informacji o objawach ciąży i się denerwować niepotrzebnie, każda ciąża jest inna, każdy organizm reaguje inaczej...nerwami można sobie tylko zaszkodzić...a w ogóle to ja wierzę, że się w końcu wszystkim uda. Modlę się codziennie do św. Judy Tadeusza i to on mi bardzo pomógł. Odpoczywajcie, nie denerwujcie się i trzymam za Was kciuki.
                        • coco7710 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 19.03.11, 21:55
                          no moj koszmar wlasnie s skończył okresem jeszcze we sr uspokajał mnie lek ,ze tak s zdarza nawet okres...nic nie ma co roztrząsać...olivka życzę Ci żeby wszystko szło dbsmileno camila ja tez właśnie staram s tłumaczyć, ze byłam blisko ale najwidoczniej cos tam do końca nie grało i lepiej ,żeby na samym początku niz później kiedy już bym cos widziała...nic będziemy walczyc dalej moje drogie olivka nas ,,pociągnie" za soba smile ciezkie jest to wszystko do przejścia...
                          • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... nie udalo się... 19.03.11, 22:30
                            olivka cuda się jednak zdarzają a Ty jesteś tego przykładem smile
                            coco,camila,asia walczcie dalej w końcu musi się udać smile
                            • nel.w Re: Przed in vitro... nie udalo się... 20.03.11, 15:20
                              Masz rację - cuda się zdarzają. Czytając Wasz wpisy przypominam sobie wszystko co ja przerzywałam. Dwa poronienia po naturalnym (jednak długotrwałym zajściu w ciążę) następnie diagnoza i in vitro + 4 crio transfery które niczym się nie zakończyły. Jak już nie miałam żadnej nadzieji i skupiłam się zupełnie na czym innym (stwierdziłam że widocznie nie jest nam dane, a nic na siłę nie będę robic) okazało się że jestem w kolejnej naturalnej ciąży. Teraz mam 3 letnią córkę i mam zamiar zacząc kolejne próby - choc nie wiem jaki będzie efekt. Pozdrawiam Was gorąco i trzymam kciuki.
                              • coco7710 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 21.03.11, 08:12
                                Każda z nas wiele zniesie by ten cud narodzin s spelnil...róznica jest tylko taka ,ze jednym idzie to szybciej a innym troszke wolniej..nic grunt,ze z każdego upadku trzeba znalezc w sobie tyle sily żeby s podnieść...i walczyc, nie poddawac s trudne jest strasznie,ale walczyć dalej będe i nie poddam się...olivka trzymaj s, zuzu jak tak samopoczucie nie pospieszylam s z tym testowaniem poczekaj...wiem co mówię...camilka jak samopoczucie...nel.w powodzenia masz córcie i to jest powód żeby s nie poddawać...
                                • agnieszka2597 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 21.03.11, 08:55
                                  Witajcie,
                                  nie zagladałam tu kilka dni ponieważ nie chciałam zapeszyć waszych starań. Ale w tej chwili aż mam łzy w oczach kiedy czytam co sie stało. coco jestem z tobą, jest mi bardzo przykro. Ale ty musisz walczyć, słyszysz!!!! Nie poddawaj się!!! Nadzieja umiera ostatnia. Wiem, że to przykre-my musimy przejśc piekło żeby doczekać sie upragnionego maleństwa, a inni maja ot tak i to najczęściej z przypadku. Mam tylko nadzieję, że ten wysiłek będzie wreszcie wynagrodzony. Może nie za miesiąc, dwa ale wiem że kiedyś będzie.
                                  Olivka moje gratulację. Na to wszystko chociaż jedna wesoła nowina. Pozdrawiam was wszystkie staraczki. Z myślami jestem z wami.
                                • camila111 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 21.03.11, 08:58
                                  Coco masz rację trzeba mieć dużo siły żeby walczyć o swoje. Tylko jest jeszcze jedna rówznica bo to mnie wkurza najbardziej, nawet jak będziesz miała siłe i chęć walczyć a skończą sie fundusze to co wtedy...??
                                  Pytasz o moje samopoczucie, staram się nie mysleć za dużo, jak wcześniej wspominałam zaczełam znów biegać i rzeczywiście to pomaga, człowiek troche sie zmęczy a jak wraca do domu to czuje na ciele i w umyśle jakieś 5 kg mniejwink
                                  Niestety czasem ból i rozpacz powraca np, wczoraj byłam u szwagierki i wyrzucała do śmieci po młodszym dziecku pokrowiec na pieluchy, powiedziałam jej że szkoda wyrzucać może komuś się przyda, a ona na to że nam uszyje nowy pod kolor pokoju. Z jednej stony miło mi sie zrobiło bo wierzy ze nam sie kiedyś uda, ale jak przyszłam do domu to wszystko mi sie przypomniało i troche sie zesmuciłam...
                                  a Ty coco jak sie czujesz?
                                  • coco7710 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 21.03.11, 09:33
                                    camilka podobnie..nie mam jakiegos db nastroju,ale staram s myśleć pozyt i zbierac sily....cięzkie to jest wszystkie ja jeszcze w sob bylam w odwiedzinach dawno umówionych u kolezanki z 4mc malenstwem...no dlugo tam nie posiedziałam nie moglam...dzis ide do swojego ginka i będziemy rozmawiać co i jak dalej...w końcu te promyczki zamrozone jeszcze sa wiec chyba czekaja na swoja kolej...aga dzieki za wsparcie..no faktycznie dawno nie zagladalas do nassmile
                                    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... nie udalo się... 22.03.11, 07:23
                                      Cześć dziewczyny
                                      Jakoś smutno się zrobiło w tym wątku ale z drugiej strony jak mieć tu dobry nastrój przy takich niepowodzeniach sad
                                      Ja jutro rano idę na bete hcg a po południu odbieram wyniki i do lekarza, oj boje się, boje no ale mam nadzieje że wszystko będzie dobrze smile
                                      Pozdrawiam
                                      • coco7710 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 22.03.11, 08:16
                                        ZUzu,
                                        bedzie db zobaczysz to ,ze nam s nie udalo nie ozn że reszta s nie przebije...powodzonka trzymamy kciuki za Ciebie i koniecznie napisz jak tam hcg...ja wczor bylam u ginka ten cykl odpoczywamy a w przyszlym mc zaczynamy...kazal mi brac juz od nastepnego cyklu 3dc-estrofem?Brałycie to- camilka Ty nie wspominalas cos na ten temat czasem?No i mam brac wieksze dawki duphastonu 3x2 i luteiny 3x2...musi s udać koniec i kropka
                                        • martik78 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 22.03.11, 09:01
                                          I tak trzymać Coco , na pewno się uda.
                                          Każda by chciała by udało się za pierwszym razem , żeby juz nie przechodzic tych wszystkich mało przyjemnych zabiegów ,a przede wszystkim ogromnego rozczarowania ,ale niestety statystyki są nieubłagalne i tylko 30- 40 % zabiegów kończy się sukcesem. Ja sobie nawet robiłam taki amerykański test i też mi wyszło tylko 36 %. Ale będziemy walczyć i staram się psychicznie przygotować na kilka prób.
                                          Póki co 6 dzień stymulacji , brzuch cały w siniakach wzdęty i tkliwy , na szczęście głowa lepiej .Jutro mam wizytę i dowiem się jak rosną pęcherzyki.
                                          Pozdrawiam ciepło
                                        • camila111 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 22.03.11, 11:09
                                          super coco, że juz w nastepnym cyklu zaczynacie przygotowania do crio. dobrze pamietasz ja brałam od 3dc 3x1 estrofem ale oprócz tego musiałam przyklejać sobie dwa plastry system 50 co 3 dni dlatego ze mam małe endo. no i od 16 dc zmiejszyłam estrofem do 2x1 a wprowadziłam 3x1 duphaston a plastry bz. 21dc crio. będe 3mała kciuki za udane crio.
                                          • coco7710 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 22.03.11, 11:49
                                            jeszcze mam pytanko jak s czulas tzn tez tak ostro odczuwałas jajniki..ginek mówił no że po takiej stymulacji musza troszke podokuczać zanim dojda do równowagi zawsze po okresie spokój a teraz odczuwam troszkę mam nadzeje,ze to szybko minie...jakie plastry?nie znam tematu...estrofem kazal 2x1 od 3dc...i 13-14dc na usg najpierw..no nic kobietki walczymy dalej...a jak miaslo cos nic nie pisze...
                                            • camila111 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 22.03.11, 11:59
                                              Ze względu na moje marne endo musiałam brać estrogeny doustnie i przezskórnie i dlatego własnie dostałam plastry. Pewnie jak ma się duże endo to tyle estrogenów co ja przyjmowałam nie trzeba brać.po takiej dawce leków miałam endo na poziomie 8-9 mm. Ciekawe jak będzie u Ciebie w tym 13-14dc?
                                              Ja po stymulacji, punkcji i transferze czułam sie fatalnie miałam wielki brzuch i bolały mnie wszystkie mięśnie brzucha i brzuch jeszcze przez 10dpt. Kazdy inaczej to przechodzi.
                                              • asia-81 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 22.03.11, 21:47
                                                też przy crio miałam poza estrofemem w tabletakach plastry, moze i trochę to pomogło, bo endo zawsze kiepskie.
                                                Kamilka a ty przy pełnym programie jakie endo osiągnęłaś, bo pewnie większe niż przy crio?
                                                Ja dziś 4 dzień stymulacji i zaczynam czuć jajniki uncertain
                                                • camila111 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 23.03.11, 07:52
                                                  Hej Asia,
                                                  własnie czytam wątek marcowych starań, przykro mi że juz odczuwasz boleści. Mam nadzieję, że nie przestymulujesz się. Nie wiem czy to pomaga ale może pij dużo wody. Ale co ja Ci będe radziła Ty wiesz najlepiej co robić żeby było dobrze, w końcu jestes doświadczona w tych sprawach.
                                                  A co do endo przy pełnym programie to nie miałam jakiegos powalającego wyniku... raptem 9mm przy estradiolu 3500. Nie wiem co można zrobic żeby to endo było ładniejsze? Może macie jakieś pomysł?wink
                                                  • coco7710 Re: Przed in vitro... udalo się... 25.03.11, 08:39
                                                    zuzu trzymamy kciuki za blizniakismile camilka nie wiem czy oprocz leków można jakos wplynac na nasze endo...asia pomalutku i tj camilka mowi opijaj s moze to jakos zmniejszy te bolesnosci...ja czekam kwietnia cięzko ale czekam...mam nadz.ze tym razem uda s bo jakos cięzko...jak dookoła wszystkim s udaje
                                                  • camila111 Re: Przed in vitro... udalo się... 25.03.11, 09:13
                                                    Niby czerwone wino półwytrawne bądź wytrawne i orzechy pomagaja na wzrost endo ale juz sama nie wiem czy to prawda. Ostatnio miałam dosyć dużą dawke leków i piłam codziennie lampke wina i jadłam orzechy a moje endo było 8,2-8,8mm. żadna rewelacja.
                                                    Na forum jest wątek jak sie przygotować do programu jak go znajdę to dam znac.
                                                  • camila111 znalazłam wątek 25.03.11, 09:23
                                                    Coco znalazłam wątek o diecie pomagającej stymulacji i implantacji. Jest u góry.
                                                  • asia-81 Re: znalazłam wątek 25.03.11, 09:28
                                                    jakoś sceptycznie podchodzę do tych wszystkich pomysłów, człowiek robi cuda wianki a g...o z tego wychodzi i ręce i siły opadają sad
                                                  • camila111 Re: znalazłam wątek 25.03.11, 09:35
                                                    Ja niestety też podchodzę do tego sceptycznie. Staram się o dziecko i żyję normalnie (normalne jedzenie-czasem mniej zdrowe, alkohol, imprezy) bo jakbym miała zyć bardzo "zdrowo" bo chcę dziecko to już w ogóle bym oszalała przez te wszystkie lata.

                                                    Ciekawa jestem Asia jak będzie po dzisiejszej wizycie. Jak sie czujesz?
                                                  • asia-81 Re: znalazłam wątek 25.03.11, 09:56
                                                    też jestem ciekawa smile
                                                    Czuję sie ok, nie mam duszności ani bóli w klatce piersiowej póki co, czego się najbardziej obawiam, bo wtedy wiem że wyląduję z przestymulowaniem, ale może to za wcześnie. Najgorzej jest po punkcji i w okolicy transferu. Ale może już ze względu na wiek nie będę taka produktywna, tamte programy były prawie 5 i 6 lat temu. Czuję tylko ciężkość i rozpieranie w jajnikach a poza tym okey smile
                                                    zmykam,ciao
                                                  • coco7710 Re: znalazłam wątek 25.03.11, 10:51
                                                    camilka nie wiem gdzie.... nie moge znalezc...sorry mam dzis jakis kiepski dzien...no tez zdaje sobie sprawy ,ze nie wiadomo co bysmy nie robily to jak ma s udac to s uda...cuda diety i lezenie plackiem tez nic nie pomoze...ale fakt ostsnio myslalam o diecie...asia napisz jak po wizyciesmile
                                                  • camila111 Re: znalazłam wątek 25.03.11, 11:31
                                                    wątek nazywa się:
                                                    JAK POMÓC STYMULACJI I IMPLANTACJI - DIETA I INNE załozyła go Kaczucha31
                                                  • coco7710 Re: znalazłam wątek 25.03.11, 12:25
                                                    ok juz mam dziękismile
                                                  • asia-81 Re: znalazłam wątek 26.03.11, 13:12
                                                    Napisałam w marcowych przygotowaniach do ivf smile) zmykam robić obiadek
                                                    miłego wekendowania
                                                  • olivia.olivka Re: :( 26.03.11, 21:48
                                                    Cześć dziewczyny, w środę dowiedziałam się, że moja beta spada...niestety nie udało się... jestem załamana, bo już zabłysnął mały promyczek nadziei, a w rezultacie zgasł... poddaje się... nie mam siły przechodzić tego na nowo, nie wspomnę o zapleczu finansowym... pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć... może Bóg ma w tym jakiś swój cel...nie wiem. Życzę Wam dziewczęta, aby wszystko się powiodło, byście wytrzymały to wszytsko fizycznie i psychicznie. Ściskam i pozdrawiam.
                                                  • 1.zuzanna Re: :( 26.03.11, 22:22
                                                    olivka jestem w głębokim szoku, nie mogę w to uwierzyć, kochana bardzo mi przykro sad wiem że to boli ale nie możesz się poddawać, bo kiedyś przecież musi się udać
                                                    mocno ściskam
                                                  • martik78 Re: :( 27.03.11, 17:32
                                                    Oliwka tak mi przykro.. trzymaj się
                                                    Strasznie pechowy ten marzec , a ja jutro mam punkcje i strasznie się boję sad
                                                  • asia-81 Re: :( 27.03.11, 21:54
                                                    Smutne to strasznie. Mam nadzieję, że z czasem ochłoniesz, zbierzesz siły i będziesz próbowała dalej.
                                                    Trzymaj się kochana. Nic mądrego ani wzniosłego nie da się w takiej sytuacji powiedzieć. Uszy do góry...
                                                  • coco7710 Re: :( 28.03.11, 09:10
                                                    olivka strasznie mi przykro...wiem co przechodzisz bo sama jestem w takiej sytaucji...nie wolno nam s poddawać i koniec kropka jak nie za Iszym to za II gim razem pojdzie db napewno....ciezko to przetrawic i podniesc s na nowo bo sama przez to przechodze i reszta dziewczyn ,ale co poradzisz moze to lepiej teraz niz jakbys zobaczyla na usg malenstwo...moze cos nie tak bylo i organizm dlatego odrzucil ja sobie w ten sposob tlumacze...wyplacz s wyzlosc masz prawo do tego i jest to normalne...pamietaj ,ze nie jestes sama i caly sztab wspiera...ja juz pomalu dochodze do siebie i optymizm tez powraca...trzymaj s bedzie db zobaczysz!!!!
                                                  • coco7710 Re: :( 28.03.11, 09:13
                                                    Martik głowa do góry dasz rade punkcja do przezycia...napisz potem jak poszlosmile
                                                  • darka-1 Re: :( 28.03.11, 23:06
                                                    Witajcie dziewczyny. Dziś znalazłam Wasz wątek na forum i przeczytałam cały., ponieważ poniekąd jestem w takiej samej sytuacji jak większość z Was. Tym z Was, którym się udało oczywiście gratuluję a za resztę trzymam kciukaski. Mam nadzieje, ze w końcu nam się uda. Ja rok temu miałam I próbę, niestety tak pechową, ze zeszło mi cały rok aby znów coś działać. U mojego męża bardzo słąbe nasienie a u mnie "chyba wszystko ok" Ale teraz to juz sama nie wiem. Mam zamiar zmienić klinikę na novum i wystartować w kwietniu. Jestem bardzo rozbita bo nawet nie wiem do kogo w tym novum mam się zapisać. Jak macie jakies propozycje to dajcie znać
                                                  • coco7710 Re: pechowy marzec.... 29.03.11, 10:35
                                                    zuzu, jak tam u Ciebie teraz w Tobie nadzieja.ze pojdzie dbsmile
                                                    darka no nieciekawie, ze musialas czekac rok na ponowna próbę...masz jakies mrozaczki czy od poczatki caly protokół?moze na bocianie znajdziesz jakiego lek polecają w novum...albo popytaj tu dziewczyn...
                                                  • asia-81 Re: pechowy marzec.... 29.03.11, 11:12
                                                    Czy w ogóle z tego wątku komuś się udało sad(
                                                    wrrrr
                                                  • coco7710 Re: pechowy marzec.... 29.03.11, 13:54
                                                    mam nadzieje, ze tak...troche optymizmu trzeba tu tchnąc...no dziewczyny nie ma co s poddawaćsmile
                                                  • 1.zuzanna Re: pechowy marzec.... 29.03.11, 14:29
                                                    ja jutro wieczorem idę na USG, no i mam nadzieje że lekarz na 100% potwierdzi ciążesmile dobrze się czuję, piersi mam nabrzmiałe i wrażliwe na dotyk, no i wciąż zajadam kapuste kiszoną smile
                                                  • darka-1 Re: :( 29.03.11, 14:01
                                                    Niestety nie mam mrozaków. Z dziewięciu pobranych zapłodniła się tylko 1 i został mi podany po odmrożeniu, ale nawet nie było szans. Ze mną to długa historia. Zeszło mi aż rok, bo po pierwsze aż się boję znowu zaczynać od początku a po drugie ze względów finansowych.
                                                  • coco7710 Re: :( 29.03.11, 14:38
                                                    zuzu czekamy na dobre wiesci napisz jak bedziesz po trzymamy kciuki za Ciebiesmile
                                                    oj darka to współczuje...ale nowe siły, nowe szanse i bedzie db musi s w końcu i nam udać w końcu tyle czekamy na swoja kolej...no to tyle db ,ze wiesz jak wyglada cala procerdura to juz czlowiek inaczej podchodzi do tego...ja bede próbować już za mc o tej porze może ciut wcześniej także cierpliwie czekam...
                                                  • darka-1 Re: :( 29.03.11, 15:00
                                                    Zuziu trzymamy za Ciebie kciuki - oby się udało do końca. Jesteś iskierką nadziei dla tych par ze słabym nasieniem, bo odnoszę wrażenie, ze właśnie te pary mają mniejsze szanse, bo w końcu ten plemnik jest całym fundamentem. Ściskam Was smile
                                                  • martik78 Re: :( 29.03.11, 20:11
                                                    Punkcja ok ,zaraz po mnie bolało ,ale dostałam leki i było ok , wieczorem juz nic nie bolało dziś tez ok.Udało się pobrać 7 komorek . Dziś dzwonili z labu ,że 5 było dojrzałych i 4 się zapłodniło .Jutro o 14.30 mam transfer .
                                                    Trochę jestem rozczarowana, bo wydaje mi się ,żę mało tych komórek ,a podobno ze mną wszystko ok , nie wiem może za słaba stymulacja sad Jakos dziś pesymistycznie jestem nastrojona, boję się bo u nas tez problem ze słabym nasieniem ,a wtedy zarodki tez są słabe. Myślałam ,że jakoś to łatwiej będzie wszystkosad
                                                    Ja leczę się w Novum i ogólnie jestem zadowolona, stymulowałam nie doktor L , punkcję robił dr Zamora, a transfer ma robić dr Zygler. Wszyscy są bardzo mili , ale to trochę taka fabryka (w pon było ok 15 punkcji ) Przerażające ,że tyle par ma ten problem sad
                                                    Zuza trzymam jutro za Ciebie kciuki .Choć jednej z nas musi się udać
                                                  • darka-1 Re: :( 29.03.11, 20:39
                                                    Martik trzymam kciuki, będzie dobrze, musimy być dobrej myśli. PS. wysłałam Ci e-mail na pszczolka.... ale nie wiem czy dotarł no i czy mi odpiszesz. Bardzo proszę Cię o kontakt
    • coco7710 Re: Przed in vitro... nie udalo się... 30.03.11, 08:04
      martik powodzenia i czekamy później na relacje jak było...głowa do góry ilością nie przejmuj s może nie będzie trzeba więcej uda s teraz....no u mnie darka problem nie z mezem a z moja endometrioza, która sprawia problemy niestety..ulrzot...tego nam trzeba dopingu...
      olivka mam nadz.ze pomalutku dochodzisz do siebiesmilezuzu trzymamy kciuki za Ciebie pamietajsmile
    • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... nie udalo się... 30.03.11, 08:13
      darka-1 nie poddawaj się, trzeba walczyć do skutku
      martik trzymam kciuki za dzisiejszy transfer w sumie to nic bolesnego, tylko potem te 2tygodnie jest najgorsze, bo czekasz i czekasz a do głowy przychodzą rózne myśli, niekoniecznie złe smile
      coco a Ty kobietko masz dużo w sobie optymizmu i jak zauważyłam, to wszystkie dziewczyny podtrzymujesz na duchu, więc z całego serca życze, żeby Tobie tym razem się udało smile
      • coco7710 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 30.03.11, 08:21
        kochana szukam w sobie siły i podnoszę s za każdym razem...będę walczyć dopóki się uda i wierze nawet jestem pewna ,ze będę matka kwestia czasu tylko...i tym chce zarazić reszte kobietek tu zgromadzonych..bo każda z nas zasługuje na najpiękniejszy prezent od życia jakim jest posiadanie własnego potomstwa...czego i Tobie i reszcie zyczę z całego serca...a TY moja droga przecieraj szlaki niedługo ,,spóźnione"ale dogonimy Ciebiesmileno pomału nabieram siły i db energii by być w formie na kolejną próbę...smile
        • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 30.03.11, 22:54
          dziewczyny jestem w ciąży smile)))))))) jeszcze nie mogę w to uwierzyć, do mnie to nie dociera, to cud po prostu cud, za pierwszym podejściemsmile na USG było już widać mały punkt,mam już pierwsze zdjęcie mojej przyszłej kruszynki, serce jeszcze nie bije ale za 2tygodnie mam wizyte, no i wtedy mam nadzieje że zobacze smile chyba przetarłam szlak, więc teraz na Was kolej, trzymam kciuki smile
          • coco7710 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 08:15
            kochana trzymamy kciuki i jak najbardziej przecieraj szlaki dla nas żeby nam było juz łatwiej za 2gim podejsciem...teraz spokój, relax i zero stresu no i za 2tyg zobaczysz więcejsmilesuper wiadomośćsmilea jak CI wyszło hcg?
          • gatta74 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 08:17
            Szczerze Gratuluje smile Na Święta B.N. dostaniesz najpiękniejszy prezent jaki sobie można tylko wymarzyć.
          • nel.w Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 08:31
            Gratulacje! Wyobrażam sobie co teraz czujesz smile Szczęście i niedowierzanie. Pozdrawiam.
            • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 08:43
              dzięki dziewczynysmile ale tak na 100% będę szczęśliwa jak zobacze serduszko a mama nadzieje że 13kwietnia zobacze smile
              coco,HCG nie robiłam bo lekarz stwierdził że badanie jest już nie potrzebne, wystarczy USG
              • darka-1 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 09:03
                Zuza jaka ty musisz być teraz szczęśliwa. Jesteś dla nas nadzieją, ze ze słabym nasieniem też może się udać. To dobrze wróży dla Martik. Ja nie wiem co mam robić, aż boję się zadzwonić do lekarza i umówić się na pierwszą wizytę po nieudanym podejściu 1 temu. Tym bardziej, że rozważam zmianę kliniki na novum i zupełnie nie wiem co mam zrobić. Czy udać się najpierw do lekarza, który z nimi współpracuje w m. mojego zamieszkania, tj. do dr. Woźniaka czy ominąć pośrednika i iść od razu do novum, (ale nie wiem do kogo). Jestem taka rozbita, jak czytam forum to myślę sobie, ze Wy macie to już za sobą a przede mną dłuuuga droga. Doradźcie coś.
                • coco7710 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 09:45
                  no u mnie nasienie jest w porzadkusmile darka idz bezposrednio do novum zobacz tych lekarzy jacy tam przyjmują...i wrzuc na neta i poczytaj opinie na pewno dziewczyny cos pisały i polecały kogos...działaj dziewczyno nie marnuj czasu!!!!
                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 10:08
                    Darka,nie zwlekaj, coco ma racje idź bezpośrednio do novum, poczytaj na forum o lekarzach
                    którzy tam przyjmują i jak najszybciej umów się smile Ja też tak zrobiłam, najpierw poczytałam o klinice, potem o lekarzach a nastepnie zapisałam się do lekarza polecanego przez dziewczyny, na pierwszą wizytę musiałam trochę poczekać ale opłacało się smile ale tak naprawde to nie wszystko zależy od lekarza raczej od organizmu,bo każda z Nas jest inna.
                    Ciekawe co tam u Martik, jakoś po tym transferze nie odzywa się, hmm?
                    • martik78 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 10:17
                      Jestem , jestemsmile
                      Wczoraj po południu miałam transfer , szybciutko , bezboleśnie ,ale jakoś tak dziwnie .
                      Podali mi 2 zarodki 4- komórkowe i 2 poszły do mrożenia .
                      Teraz w domu odpoczywam i czekam na testowanie.
                      Chciałabym jakos pomóc tym moim maleństwom ,ale nie wiem co mozna zrobic .
                      Zuza , szczęściaro , masz jakieś patenty smile
                      A tak w ogóle to ogromne gratulacje.
                      Ściskam serdecznie
                      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 10:40
                        martik no w końcu odezwałaś się smile
                        mi podali też 2 zarodki a 3 poszły do mrożenia
                        patentu żadnego nie mam, jedynie w dniu transferu odpoczywałam ale już na drugi dzien funkcjonowałam normalnie( tak mi lekarz powiedział), miałam oczywiście L4 ale jakoś za dużo nie odpoczywałam, zrobiłam świąteczne porządki chciałam nawet umyć okna ale mąż mi to wybił z głowy, po trzech dniach poszłam do pracy,bo już nie mogłam wysiedzieć w domu a prace raczej mam spokojną tz. siedze za biurkiem smile nawet dziewczyny trochę mnie odciążyli smile aha i nadrobiłam zaległości kulinarne smile
                        no i taki jest mój patent smile
                        więc kobietko żyj normalnie,jedynie co to nie dzwigaj ciężkich rzeczy smile
                        trzymam kciuki
                        • coco7710 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 11:21
                          oj to fajnie martik ,ze jestes juz po...duzo odpoczywaj, staraj sie nie stresować-mnie to chyba zeżarło...chociaż tj zuza mówi każda z nas ma inny organizm, który reaguje tak a nie inaczej....i powodzenia w przecieraniu szlaków dla nassmile
                          • agnieszka2597 Re: Przed in vitro... uda się na pewno... 31.03.11, 22:21
                            zuza moje GRATULACJE smile nawet nie wiesz jak się cieszę. Az serce rośnie jak się czyta takie dobre wiadomości. Gratuluje tym bardziej że udało ci się za pierwszym podejściem. No szacun koleżanko. Dbaj o siebie kochana, Martik powodzenia, mam nadzieję że będziesz kolejna z dobrymi wiadomościami. Ja dopiero punkcje bedę miała gdzieś po 10 kwietnia. Jeszcze sporo czasu. Ale juz bliżej jak dalej. Pozdrawiam
                            • coco7710 ... uda się na pewno...nam też 02.04.11, 14:03
                              jak tam zuzu s czujesz?szczęściaro mniejmy nadzieje,ze martik Cie do goni i pociagnie db passe jaka zaczęłaś....camilka jak tam bieganie Ci idzie...tez masz czasem tak,ze jakbys mogla to byms czas przyśpieszyła,zeby juz zacząć dzialac...olivka kochana mam nadz.ze juz lepiej s czujesz i odezwiesz s.....pamietaj,ze kazda z nas sluzy pomoca i db slowem a to wazne ,zeby s nie poddawać mimo wszystko...masz przeciez mrozaczki ...wiec jest szansa zawsze...eva -braun mam pytanko czy orientujesz s o co chodzi z tym nacinanie otoczek u zarodków czy to zwiększa szanse...nie wiem lek mi nic nie mowil o takiej mozliwosci...miłego weekendusmile
                              • camila111 Re: ... uda się na pewno...nam też 02.04.11, 14:43
                                hej coco, pewnie że chciałabym żeby był już czerwiec... ale niestety musimy poczekać. Mój M wierzy że moze naturalnie sie udawink nawet wczoraj pytał sie czy moze test bym zrobiła, ale ja w takie cuda na razie nie wierzę. jak mi sie @ spóźni parę dni to może uwierzę ale jeszcze jest za wczesnie.
                                moje postanowienie z bieganiem ciągle aktualne, właśnie zaraz wychodzę na przebieżkę.
                                Tobie też pewnie się dłuzy... kiedy zaczynasz przygotowania do crio?
                                • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 02.04.11, 15:05
                                  Jeśli chodzi o nacinanie otoczek to rozmawiałam z jednym z lekarzy przed wyjściem do domu. Powiedział, że stosuje się to jeżeli otoczki są grube i twarde, pomaga to urodzić się zarodkowi z tej otoczki i ma łatwiejszą drogę do zagnieżdzenia. To tak jak pisklak który wydobywa się ze skorupki. Pytałam dziś o to lekarza który mnie prowadzi i powiedział że moje zarodki mają cieniutką tą błonkę i nie ma potrzeby jej nacinania. Ale ja nie do końca to rozumiem, bo skoro to ułatwia zagnieżdzenie się to czemu im nie pomóc. Czy występuje wtedy ryzyko uszkodzenia tego zarodka, nie wiem.
                                  Jak nam się teraz nie powiedzie spróbujemy we wrześniu po urlopie z nowymi siłami. I tak do 40tki smile) będę próbowała.

                                  Dziewczyny ile płaciłyscie za programy?
                                  Nam za leki wyszło 1600 zł i z tego co zrozumiałam we wtorek mamy zapłacić 3900. I nie wiem czy coś jeszcze do tego dojdzie czy to już wszystko.
                                  A jeszcze pytałam o to czemu czasem jest tak jak waszym przypadku się zdarzyło, że beta rosła i potem bach...koniec
                                  No i wytłumaczył mi że każdy z tych zarodków składa sie najpierw z kilku a potem kilkunastu, kilkudziescieciu itd tych komóreczek. I zagniezdza się i jest wszystko az w któryms momencie któras z tych pojedynczych komoreczek nieodpowiednio zmutuje się np odpowiedzilana za jelito, serce, tawrzoczaszkę, mózg czy cokolwiek innego, to ta wadliwa komórka zaczyna się dzielić i dzielić razem z innymi w systemie dziesiątkowym i natura działa tak że taki uszkodzony zarodek po prostu obumiera i że dzieje się tak w 50 % naturalnych ciąż, ale na tak wczesnym etapie że kobiety nie zdają sobie z tego sprawy. To jest taka naturalna selekcja.
                                  • agnieszka2597 Re: ... uda się na pewno...nam też 03.04.11, 09:33
                                    ja też nie mam pojęcia o co chodzi z tym nacinaniem otoczki. Ale asia przedstawiła nam wystarczający wykład na ten temat smile U mnie na dniach punkcja, bardzo sie boję. W środe mam wizytę i pewnie padnie decyzja kiedy. Mam juz dośc tych zastrzyków.
                                    asia ja jak narazie zapłaciłam prawie 9000 (wizyty, wszystkie leki, badania i punkcja) jeszcze za transfer (1000) i ewentualnie zamrożenie zarodków (1500 na 5 lat)
                                    Dziewczyny gdyby (tfu tfu tfu) za pierwszym razem sie nie udało to jak to wygląda dalej?? cały proces od początku?? (chodzi mi o stymulację) chyba nie??
                                    • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 03.04.11, 10:14
                                      agnieszka nie myśl że za pierwszym razem się nie uda! bo przecież musi się udaćsmile a punkcja nie jest taka straszna, dostaniesz narkoze i nic nie poczujeszsmile
                                      Ja za wszystko tz.począwszy od badań zapłaciłam około 15 000,00, maskara sad
                                      no i udało się smile jak narazie jeszcze nie widziałam i nie usłyszałam serduszka ale mam nadzieje że 13kwietnia to nastąpi smile
                                      czuję się dobrze, jedynie co to dwa dni temu strasznie bolała mnie głowa ale po konsultacji z lekarzem wzięłam paracetamol no i przeszło smile
                                      a tak poza tym, piersi mam coraz bardziej wrażliwe,no i coraz większe, biorę wciąż luteine 2x4
                                      no i niestety zastrzyki Fragmin raz dziennie
                                    • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 03.04.11, 10:21
                                      Hej
                                      U mnie dziś 5 dpt i tylko lekko pobolewa mnie brzuch . Tak delikatnie ,że nie muszę brać No-Spy.
                                      Nie wiem , czy to dobrze , czy nie dobrze .??? Kiedy coś czułyście .???
                                      Bo ja wariuję już od tego czekania. A test mam dopiero 13 zrobić.
                                      Aga ,niestety jeśli nie ma się mrozaków to cała stymulacja od początku sad
                                      • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 03.04.11, 10:34
                                        Ja po transferze czułam się dobrze,brzuch mnie wogóle nie bolał i też wariowałam od tego czekanie, nawet zrobiłam sobie test chyba 7dni po transferze no i niestety byla tylko jedna krecha, trochę się załamałam ale potem wyczytałam że nie robi się tak wcześnie testu tym bardziej sikańca, bo przeważnie wychodzi negatywniy, więc nie rób tego błędu co Ja
                                        zobaczysz będzie dobrze, trzymam kciukismile
                                        • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 03.04.11, 11:01
                                          Jezeli nie ma mrozonych zarodków to cały program przechodzi się od samego początku sad(
                                          A jeżeli udało się coś zamrozić to robi się to albo na naturalnym cyklu albo stymuluje się samo endometrium-tylko estrofemem i podaje odmrożone zarodki do jamy macicy jak przy pełnym programie. W mojej klinice koszt transferu odmrażanego to 800 zł. I znowu odliczanie do testowania. Ja już nie mogę się doczekać wtorku, żeby podali mi te zarodki i żeby zaczęło się odliczanie...wykańcza mnie to czekanie i niepewność, wolę już wiedzieć, cokolwiek,ale wiedzieć...
                                          • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 04.04.11, 07:52
                                            asia powodzenia jutro......ja wlasnie bede brala estrofem camilko zaczynam od 3dc wiec czekam na okres i zaczynam dzialanie nie wiem co oprocz estrofemu mam zglosic s na usg 13-14dc....tj pow jesli nie masz agnieszko mrozaczków to cała procedura od poczatku ,ale nie ma co krakać za wczesnie trzeba mieć nadzieje...moj maz camilko też ma nadz ,że moze naturalnie by s udało,ale ja w to nie wierze...wiec nawet nie mowilam kiedy mielismy,,te dni"....ja zapłaciłam ok 10-11tys za calosc, zuzu co to jest za Fragmin na co go bierzesz?Ja mam podwyższone d-dimery i mam cos dostac w dniu transferu i chyba potem sama w brzuch s bede kuła nie wiem, ale chcemy zmniejszyc jak najbardziej niepowodzenie..martik czekaj cierpliwie mimo,ze Cie nosi w środku bo sama wiem jak to jest ja też już bym chciała być po transferze wiec czekam i doczekać s nie mogę...
                                          • agnieszka2597 Re: ... uda się na pewno...nam też 04.04.11, 08:17
                                            asia, trzymam kciuki za jutrzejszy transfer. Wiem ze masz juz tego wszystkiego dość. Ty przynajmniej jesteś juz prawie po wszystkim. ja nawet nie wiem jeszcze kiedy punkcja i wkurza mnie ta niewiedza. Jakbym wiedziała to było by mi łatwiej, przede wszystkim w robocie bym dokładnie sobie poukładała wszystko. A tak to.... eh szkoda gadać.
                                            coco bardzo sie cieszę że z takim nastawieniem podchodzisz do 2 rundy. Tak trzymaj kochana a zobaczysz że wszystko sie ułoży. Pozdrawiam wszystkie staraczki. Zaczął sie nowy miesiąc i wiem że będzie szczęśliwszy niż marzec. Jestem z wami smile
                                            • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 05.04.11, 13:09
                                              asia jak tam poszlo?aga współczuje Ci tego zawieszenia potem po punkcji jest troche gorzej bo czekasz na testowanie...a to dopiero zabawa w nerwysmile Ja juz nie moge s doczekac transferu jak tu przyspieszyc czas....jakas cisza nastała tutaj i odp na poprzedni post tez nie...
                                              • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 06.04.11, 08:55
                                                To czekanie jest najgorsze , od poniedziałku idę chyba do roboty , bo zwariuje inaczej. Ciągle tylko latam do łazienki i sprawdzam ,czy @ nie przyszła . Biorę luteinę . więc bez odstawienia raczej nie przyjdzie. I brzuch przestał mnie już ciągnąc ,sama nie wiem co o tym myśleć sad
                                                • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 06.04.11, 10:18
                                                  martik cierpliowsci...ja brałam luteine i okres i tak przyszedł wiec to nie ma znaczenia...mialam to samo latanie i patrzenie jest plamienie czy nie..kiedy testujesz?Trzymam kciuki db bedziesmile
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 06.04.11, 12:29
                                                    hej,
                                                    dawno nie pisałam ale postaram się to nadrobić smile
                                                    coco Fragnin to zastrzyki przeciwzakrzepowe, jak wyczytałam na forum to dużo dziewczyn je bierze w czasie ciąży
                                                    asia jakoś nie odzywa się po tym transferze, hmm? ale miejmy nadziej że wszystko jest oksmile
                                                    martik jeszcze trochę - wytrzymaj smile
                                                    kurcze a mnie jakoś od paru dni pobolewa głowa sad jedynie co mogę łykać to paracetamol- który za bardzo nie pomaga sad a poza tym nie chcę go za dużo brać, bo trochę się boje, że wpłynie negatywnie na dziecko
                                                    a już a może dopiero za tydzień mam USG i mam nadzieje że w końcu zobacze i usłysze serduszkosmile piersi dalej rosną i wciąż zajadam kapuste kiszoną, to chyba dobry znak smile
                                                  • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 06.04.11, 12:54
                                                    Dziś rozmawiałam z lekarzem i powiedział ,że betę mogę już zrobić 11.04 . Ale sama nie wiem może jednak odczekać równe 2 tyg , czyli do 13 , żeby mieć już pewność.
                                                    To jest czekanie jak na wyrok , ogromny stressad
                                                    Coś Oliwka się nie odzywa sad
                                                  • camila111 Re: ... uda się na pewno...nam też 06.04.11, 12:54
                                                    Zuza, Asia o swoim programie pisze na marcowych przygotowaniach do IVF więc tam poczytaj jak chceszsmile
                                                    Zdrówka życzę.
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 07.04.11, 08:08
                                                    zuzu cierpliwosci no a z głowa może jakieś częstsze spacerki sobie zapewnijsmile nie wiem ja też bym uważała z lekami wcześniej po transferze jak brałam no-spe też miałam wyrzuty...martik możesz zrobić bete wcześniej bo nie wiem czy wytrzymasz do tych pełnych 2tyg ja nie wytrzymałam...teraz postaram s wytrzymac i nie panikować aż tak...chociaz łatwo powiedzieć...camilka jak Twoje bieganiesmile no olivka nas chyba opusciła...dajmy jej czas..
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 07.04.11, 10:22
                                                    zuzu, jak s czujesz po tych zastrzykach w brzuch sa bolesne?sama je sobie robisz...? czuje ,ze ja też je zaczne robić jak bedę po transferze...no lek mi mówił ,że kobiety do któregoś mc ciązy je biorą zależy od wyników...
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 07.04.11, 11:20
                                                    coco, zastrzyki robie sama i troszeczkę boli ukłucie ale to chyba zależy od miejsca wstrzyknięcia jak brałam gonal to ukłucie mniej bolało, może daletego że tam były cieńsze igły a czuję się po nich dobrze, tylko brzuch mi rośnie tz.coraz więcej mam sadełka smile
                                                    w całym moim życiu nie barała tyle zastrzyków co w przeciągu 2miesięcy ale jak mają pomóc dziecku to mogę je brać do końca ciąży smile
                                                  • nel.w Re: ... uda się na pewno...nam też 07.04.11, 18:26
                                                    ja właśnie przez wszystkie moje wcześniejsze niepowodzenia musiałam brac Clexane do końca ciąży, jest to do zniesienia smile
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 09:51
                                                    nel.w ,
                                                    ale jednak pomogly te zastrzyki skoro piszesz ,ze do końca ciąży...matko chce juz za tym 2gim razem wszystkie ewentualności wykorzystać i brac ile s da oby tylko pomogło...nic narazie czekam na @...nel a brałas może estrofem?
                                                    Martik jak tam po trnasferze s czujesz kiedy testujesz?tylko s nie spiesz bo za wcześnie może nic nie wyjśc i dodatk stres nie potrzebny...
                                                    zuzu jak tam kiedy idziesz zobaczyć jak bije serduszko u Twojej dziecinkismile
                                                  • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 09:58
                                                    Ja biorę estrofem 2 x dziennie i acesan a tak to duphastone i luteinę. U mnie dziś 3dpt i życie z dnia na dzień, wielkie odliczanie...wrrrrrrrrrrr nienawidzę tego...
                                                  • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 09:58
                                                    W pon. 11.04 mogę już zrobić , to będzie 12dpt. Więc powinno już być coś wiadomo.
                                                    Mam mega stresa i żadnych objawów, no może trochę brzuch mnie ciągnie . z jednej strony chciałabym już wiedzieć , a z drugiej boję się rozczarowania i parę dni pożyć jeszcze nadzieją.
                                                    Trudne to wszystko..
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 10:21
                                                    hej smile
                                                    13 kwietnia mam nadzieje zobaczyć serduszko, to praktycznie zaraz po martiksmile no i mam nadziej że w obu przypadkach będzie to owocna wizyta smile
                                                    Ja też brałam estrofem ale tylko do 13dpt tz.do dnia gdy okazało się że jestem w ciąży, dziewczyny w Waszym przypadku też tak napewno będzie smile
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 10:57
                                                    no dziewczyn trzymam kciuki za Was i czekam na same super wiadomości...no przyszły tydz zapowiada s ciekawie kibicuje z calych sił..i czekam na relacje...szkoda tylko ,ze olivka nie chce s już odzywac...także kobietki liczę na db wieścismile
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 12:36
                                                    Hej dziewczyny !Przyłączam się do oczekiwania.Jestem 7dzień po transferze podali mi 1-4komórkowy zarodek ,testuje 14.04.To moje pierwsze podejście do ICSI .Jak na razie objawów zero,tylko trochę mnie boli brzuch jak na okres (od 3 dnia po transferze)więc nie wiem sama czy coś z tego będzie. Zastanawiam się nad tą betą w poniedziałek to by był 10dzien po transferze ale nie wiem czy tak wcześnie coś już będzie wiadomo?Pozdrawiam serdecznie
                                                  • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 13:14
                                                    W 10dpt bthcg wskaże czy jest ciąża czy nie. Czemu miałaś podany 1 zarodek? Ilu dniowy miałas podany ten zarodek, w sensie ile dni po punkcji?
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 13:43
                                                    kat,witaj smile tj asia mowi w 10pt powinna juz byc db beta hcg...chociaż najlepiej poczekać do 14dpt ale kto to wytrzyma....oj 1maleństwo miałaś podane nie chciałaś 2?zawsze to większe szanse...chociaż mi nie wyszło a miałam podane 7i8komórkowe nic może teraz s uda..mam nadzieje...
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 14:33
                                                    cześć kat smile
                                                    myśle tak samo jak coco, powinnaś poczekać do tego 14dpt, bo 10dpt może wyść negatywnie i się dopiero zdołujesz a te 4 dni to jeszcze poczekasz, pomyślisz fajnie mi się gada ale ja zrobiłam test chyba 7dpt i wyszedł negatywnie, no i byłam załamana ale 14dpt wyszło że jestem w ciąży smile no więc uzbrój się w cierpliwość i poczekaj smile
                                                  • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 15:49
                                                    test sikany raczej nie wyjdzie, ale bthcg tak. Jakos brzuch mnie zaczął pobolewać, dopadają mnie dołujace myśli, wzięłam nospę i pospałam sad
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 19:17
                                                    Hej dziewczyny!Ja bardzo chciałam 2 zarodki ale pani doktor nie chciała robić transferu ze względu na OHSS.(nie wiem czy ja to mam czy mogę mieć)Pobrano mi 19 komórek ,12 udało się zapłodnić ale w dniu transferu miałam bardzo powiększone jajniki i chciała nas odesłać do domu i odczekać miesiąc ,ten jeden to był ubłagany bo się poryczałam .Na 12 zarodków,było kilka podzielonych na 6komórek,kilka na 5,a mi podano 4komórkową,też nie wiem dlaczego te lepsze zamrozili?Transfer miałam 2dni po punkcji.Mam taką cichą nadzieje ,że ona najsłabsza ale da rade smiledzięki że mnie tak miło powitałyście pozdrawiam
                                                  • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 20:57
                                                    A jak się ogólnie czujesz. Ja miałam 3 razy ohss. Za pierwszym stopnia cięzkiego i też nie chcieli mi zrobić transferu - wybłagałam wtedy jeden zarodek i tak się nie udało. Miesiac leżałam w szpitalu. Za drugim i trzecim razem ohss był średniego stopnia i nie było problemu z transferami. Za 3 razem się udało. Teraz 4 podejscie- rodzeństwo smile do pełnego programu, brak ohss - lekarz zecydowanie przestraszony poprzednimi dośwaidczeniami zbyt asekuracyjnie podszedł do stymulacji i niestety udało się uzyskac tylko 1 zarodek sad( który mam nadzieję jeszcze we mnie siedzi uncertain
                                                    masz jakieś fizyczne objawy poza powiększonymi jajnikami?
                                                    Oni sie obawiają bo ciąza nakręca ohss, chociaż nie ma reguły.
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 22:02
                                                    Bolał mnie brzuch od wieczora po punkcji do wtorku(6dni)a teraz nic nawet jak naciskam.Dostałam antybiotyk augmentin ,mam diete lekkostrawna i zastrzyki fraxiparine.Czuje się dobrze poza skurczami tak jak na @ no i bardzo bolą mnie piersi ale to chyba od estrofemu.A jakie są niepokojące objawy?Co działo się z tobą,że wylądowałaś w szpitalu?
                                                  • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 08.04.11, 22:14
                                                    Za pierwszym razem było kiepsko. Bolało mnie w klatce piersiowej, miałam duszności,wymiotowałam,przestałam oddawać mocz, miałam brzuch jak balon - przybierałam na wadze 2 kg w ciągu doby - tyle wody się zbierało. Ogólnie było zagrożenie życia i nie bylam w stanie wstać z szpitalnego łóżka. Dosłownie miesiąc spędziłam na oddziale dochodząc do siebie. Za drugim razem równiez bolało mnie w klatce piersiowej i wymiotowałam, ale obyło się bez hospitalizacji. Za 3 razem to samo;ból w klatce piersiowej i po stymulacji zaczął mi sie skręcać jajnik więc bolał nie do wytrzymania. Skończyło się szpitalem i upragnioną ciążą smile)
                                                    Mnie ten brzuch bolał za każdym razem tak wysoko pod samą linią żeber, ulgę przynosiło tylko leżenie na wznak. Za każdym razem przetaczali mi albuminy. Acha i mnie zaczynało boleć już w trakcie stymulacji, po punkcji sie nasilało.
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 09.04.11, 12:11
                                                    Jejku Asiu teraz wystraszyłam się tego!Ja miałam też takie silne bóle ale już jest ok,może antybiotyk pomógł?Mam nadzieje ,że już nic się nie będzie dziać.Martwię się tymi skurczami na @, chyba będzie klapa sad w poniedziałek zrobię betę bo nie wytrzymam do piątku na test.A ty kiedy testujesz? Czy robisz bete wcześniej?
                                                  • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 09.04.11, 14:50
                                                    ohss nie odpuszcza albo jest albo go nie ma i na ogół lekarstwem jest leżenie, częste siusianie i picie. Antybiotyk pewnie brałas po punkcji w razie czego, niektóre kliniki tak robią. Ja w BS też dostawałam antybiotyk przed punkcją i brałam ileś tam dni już nie pamietam ile a Szczec nie podają antybiotyków.
                                                    Nie ma co się nakręcać. Wtedy przy tym moim udanym transferze też mnie brzuch bolał jak na @ i przy nieudanych też, więc nic nie wiadomo. Nie mam pojęcia dlaczego akurat wtedy się udało a wcześniej nie.
                                                    Ja robię betę w 10 dpt, dziś jest dopiero 4.
                                                    Ilu dniowy miałaś podany zarodek?
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 09.04.11, 17:59
                                                    Ja miałam podany 2dniowy -4komórkowy,choć było pare 5 i 6 komórkowych
                                                  • nel.w Re: ... uda się na pewno...nam też 09.04.11, 07:34
                                                    Zastrzyki te brałam na rozrzedzenie krwi aby nie robiły się skrzepy, bo gdyby choc najmniejszy skrzep dostał się do krwi dziecka mogłoby by po ciąży. Brałam je do dnia porodu, w dniu porodu już nie a potem jeszcze kilka dni po porodzie. Tak jak wcześniej napisałam też miałam trochę przejśc zanim się udało. Transfety miałam tylko z mrozaczków bo wystąpiła nadmierna stymulacja i musiałam miesiąc odczekac. Brałam masę leków, zastrzyków. Miałam transfery na zasadzie różnych wersji tzn. z różnymi lekami, z lekką stymulacją. Pobrano mi ponad 30 komórek z tego 27 zapłodniono. Transfery miałam 4. Po ostatnim kiedy już nie wiedziałam czy próbowac dalej czy nie postanowilam że odpocznę do końca roku i zajęłam się czymś innym. Wyjechaliśmy na urlop i po powrocie okazało się że jestem w ciąży. Z leków brałam cały czas Bromergon 1/4 tabl. który odstawiłam jak okazało się że jestem w ciąży ale w zamian dostałam inne leki.
                                                  • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 10.04.11, 19:29
                                                    Hej dziewczyny smile
                                                    Oczywiście rano nie wytrzymałam i zrobiłam test . Wyszła słaba druga kreska ( 11dpt )
                                                    Jutro idę na betę ,żeby już wiedzieć na pewno. Trzymajcie kciuki wink
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 10.04.11, 19:40
                                                    Martik- jesteś w ciąży smile Ja rano w dzień bety zrobiłam sobie test no i też mi wyszła słaba druga kreska, no i jestem w ciąży smile
                                                    ale i tak trzymam kciuki, no i oczywiście napisz co i jak smile
                                                  • eva-braun Re: ... uda się na pewno...nam też 10.04.11, 20:10
                                                    Martik, pięknie! smile
                                                    Ciekawe, czy oba maluszki się w Tobie zadomowiły smile
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 11.04.11, 08:21
                                                    martik supersmile trzymamy kciuki i czekamy na relacje po wizycie dzissmileno z samego pon same db wiadomosci..no zuzu na relacje z bicia serduszka tez czekamy tj pisalam tydzien zapowiada s bdb tak przed świąteczniesmilepowodzonka dziewczyn ja po świętach mam nadz juz dołączę takze tez czek swiatsmilei transfer po świętachsmile
                                                  • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 11.04.11, 20:50
                                                    Beta 245 , w środę mam jeszcze powtórzyć.
                                                    Boję się zapeszyć , ale po cichutku myślę ,że jest Ok smile
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 11.04.11, 21:56
                                                    Martik super, jest OK smile)) udało się, jesteś w ciążysmileJa w 14dpt miałam bete 181 i teraz czekam na USG na którym zobacze serduszko smile
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 12.04.11, 08:09
                                                    Martik gratulacje!!!!!!!!!!!!!!!!zuzu czekamy na badanko serduszkowesmilesuper dziewczyny zarażajcie i siejcie db energię by nam s udało ja czekam aby do światsmile
                                                  • darka-1 Re: ... uda się na pewno...nam też 12.04.11, 08:28
                                                    Martik suuuuuper. Teraz trzymaj za nas kciuki. Ja czekam na @ i pędzę na badania a potem zobaczymy, może maj albo czerwiec? Życzę Wam wszystkim powodzenia.
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 12.04.11, 14:51
                                                    Dziewczyny wczoraj robiłam bete 10dpt 3.71,chciałam odstawić leki a dziś jak wariatka zrobiłam i wyszła 5,16 to jest 11dptniby od 5>wczesna ciąża co o tym myślicie ?Inne dziewczyny miały dużo wyżej,mój zarodek miał tylko 4 komórki ,możliwe że beta się rozkręci?Ja chyba zwariuje!Martik gratulacje!!!!!!!!!!
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 12.04.11, 15:17
                                                    kat poczekaj moze do 14dpt nie wiem..różnie to bywa może u Ciebie póżniej zarodek s zadomawia...nie wiem....nie odstawiaj leków póki nie dostaniesz okresu i hcg potwierdzi ...
                                                  • asia-81 Re: ... uda się na pewno...nam też 12.04.11, 15:25
                                                    malutka te beta, obawiam się że to biochemiczna sad...
                                                    może zadzwoń do lekarza i skonsultuj czy robić jeszcze jedną betę
                                                    trzymaj się
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 12.04.11, 15:46
                                                    Nie chce dzwonić,bo kazali mi zrobić bete w 13dpt, a dziś jest 11dpt może on taki malutki i powalczy jeszcze?Może zrobie jeszcze w czwartek to bedzie akurat 13dpt?tak bardzo chce mieć jeszcze nadziejesad
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 12.04.11, 17:27
                                                    kat może jeszcze się uda, wyniki nie są rewelacyjne ale nadzieja zawsze jest, trzymam kciuki smile
                                                  • 1.zuzanna Re: ... uda się na pewno...nam też 13.04.11, 20:00
                                                    dziewczyny, no i zobaczaczyłam bijące serduszko mojego dzieciątkasmile)) to jest coś niesamowitego(same tego już wkrótce doświadczycie) aż się wzruszyłam, nie macie pojęcia jak się cieszymy, mieliśmy naprawde szczęście że udało się za pierwszym razem, wydaliśmy tyle kasy ale teraz to już nie ma znaczeniasmile szkoda że lekarz który Nas leczył, nie prowadzi ciąży, bo to naprawde wspaniały człowiek,cieszył się razem z Nami
                                                    teraz na Was kolej, ja przetarłam szlak smile)))
                                                  • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 13.04.11, 20:56
                                                    Super Zuza smile
                                                    U mnie dziś beta 514 ( 14 dpt ) , progesteron 153 , dr powiedział ,żę jest dobrze ,
                                                    mam się nie stresować i za tydzień w pt może już coś zobaczę na USG.
                                                    Trzymam mocno kciuki za resztę smile
                                                  • eva-braun Re: ... uda się na pewno...nam też 13.04.11, 21:29
                                                    dwa? wink
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 14.04.11, 08:10
                                                    zuzu supersmile strasznie s ciesze i brawo przecierajcie szlaki dziewczynki niedlugo my dołączamysmileno wyobrażam sobie jakie to wzruszajace zobaczyć ,że jest zycie....no martik kurcze blade rekordzistko może bedą bliźniaki jak masz taka wysoką bete.. niezle....smilestrasznie s cieszę ,że Wam s udało ja czekam za tydz w pt będę juz wiedziała kiedy transfer...super wieści dziewczyny rozsiewajcie DB ENERGIE DLA RESZTY KONIECZNIEsmile
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 14.04.11, 16:08
                                                    Zuzanna gratuluje serdecznie! A ze mna sama już nie wiem co jest,zrobiłam dziś kolejną betę 13dpt i urosła od 5,16 po dwóch dniach do 7,55 i zrobiłam test i wyszła słabiutka druga krecha.Nie wiem co o tym myśleć to laboratorium ma normy :wczesna ciąża od 5>25 ,3-4 tydz od 9-130,dziś po 18.00 mam dzwonić do kliniki to bede wiedziała coś więcej.A w jakich jednostkach wy macie badaną bete?
                                                  • martik78 Re: ... uda się na pewno...nam też 14.04.11, 20:56
                                                    Bliźniaki bardzo chętnie smile
                                                    Teraz najważniejsze,żeby tam wszystko się dobrze rozwijało .
                                                    Dziewczyny Wam też się na pewno uda. Z całego serca Wam tego życze
                                                    Asia testowałaś ?
                                                    Aga jak po punkcji.
                                                    Kat , nie trać nadziei , widać ,że dzieciątko walczy
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 15.04.11, 11:41
                                                    Dziewczyny dzwoniłam wczoraj do kliniki,kazali mi powtórzyć wynik dziś i jeszcze jutro jak bedzie spadać to odstawić leki a jak bedzie jeszcze rosła to się z nimi kontaktować. .Ja wiem ,że ta beta słabiutka i że prędzej czy później zacznie spadać,i nic z tego.Ale dla pewności dziś zrobiłam w innym labor.Pytałam się kiedy mogę przyjechać po mrozaczki i powiedziano mi ,że już w 5dc.Nie spodziewałam ,się że już tak szybciutkosmileNie bede sie załamywać,może następnym razem będzie ok,skoro teraz było już tak blisko.pozdrawiam i kibicuje reszcie
                                                  • coco7710 Re: ... uda się na pewno...nam też 15.04.11, 11:50
                                                    kat głowa do góry bedzie dobrzesmilenie możemy s poddawacsmile może Ci s uda mi zaczela rosnac potem jak zaczela spadac to niestety nawet przy hcg 30 dostalam okresu...
                                                    w 5dc po mrozaczki tak szybko??? ja czekam na nie i od 3dc estrofem a 12dc usg i wtedy decyzja kiedy transfer...
                                                  • kat7122 Re: ... uda się na pewno...nam też 15.04.11, 14:05
                                                    Sorry źle napisałam ,od 5dc mam do nich przyjechać.Mam taką nadzieje, że skoro kazali przyjechać to nie będzie przerwy tylko przepiszą mi coś i może w nowym cyklu podadzą.Coco ,który raz podchodzisz i gdzie?Bo moja to była pierwsza próba i staram się być silna i się nie załamywać
                                                  • camila111 Re: zuza, martik, kat 15.04.11, 14:22
                                                    zuza i martik serdecznie gratuluję takich wieści, coś się w końcu ruszyło!

                                                    Kat a za Ciebie trzymam kciuki mam nadzieję, że dzidzia powalczy i będzie z Tobą.

                                                    Zdrówka Wam wszystkim życzę!
                                                  • kat7122 Re: zuza, martik, kat 15.04.11, 15:04
                                                    Teraz to już wiem na pewno beta 6,25 leci w dół ,odstawiam leki i czekam na @.
                                                  • camila111 Re: kat 15.04.11, 15:14
                                                    Przykro mi... ale lepiej teraz niz później.
                                                    Kiedyś będzie jeszcze dobrze i ta beta bedzie rosła i rosła smile
                                                    3maj się!!!
                                                  • martik78 Re: kat 17.04.11, 13:08
                                                    Zuza , w którym dniu po transferze miałaś to serduszkowe USG ?
                                                    Ja idę w piątek ,ale nie wiem ,czy to już może być widać serduszko/a ? Tak szybko ?
                                                    Jeszcze to do mnie do końca nie dociera smile
                                                    Czuję się dobrze , na razie nie mam żadnych objawów.
                                                    A jak tam u Ciebie?
                                                    Pozdrawiam serdecznie wszystkie staraczki i z całych sił trzymam za Was kciuki smile
                                                  • 1.zuzanna Re: kat 17.04.11, 13:50
                                                    Ja serduszko zobaczyłam w 33dpt smile przeżycie ogromne smile ja do tej pory nie mam żadnych objawów ciąży, jedynie co to piersi mi urosły, czuję się bardzo dobrze a we wtorek będzie 8tydzień ciąży smile 6maja mam kolejną wizyte ale już nie w kilnice, bo po pierwsze wizyty są tam drogie, po drugie mam trochę daleko a po trzecie ciąży nie może prowadzić lekarz u którego się leczyłam a był naprawde super,więc zdecydowałam się też na prywatnego lekarza ale bliżej mnie smile jedynie co to w klinice mam jeszcze 17maja badania prenatalne.
                                                    Martik będzie dobrze i zobaczysz serduszko/a smile
                                                    trzymam kciukismileza inne kobietki też smile
                                                  • martik78 Re: kat 17.04.11, 19:24
                                                    Ja będę miała USG w 23 dpt ,wiec raczej nie będę jeszcze widzieć serduszka, dr ma zobaczyć czy jeden pęcherzyk , czy dwa . Na wizyty umawiam się u mojego lekarza , do kliniki tylko zadzwoniłam z wynikami bety. Mam się jeszcze odezwać po USG. Mój lekarz współpracuje z Novum ,wiec nie ma problemu. A ja nie muszę dojeżdżać smile
                                                    Zuza , mam jeszcze 1 pytanie . Jak Ci obliczyli , który to tydzień ciąży ? Wiem ,że naturalną to się liczy od ostatniej miesiączki, a jak w naszym przypadku?
                                                  • 1.zuzanna Re: kat 17.04.11, 20:18
                                                    no to z lekarzem Ci się udałosmilehmm?serduszka raczej jeszcze nie zobaczysz, bo ja w 20dpt nie widziałam ale lekarz już wtedy stwierdzil,że jest ciążasmile a wiek ciąży w Naszym przypadku to dwa tygodnie po ostatniej miesiączce czyli tydzień wcześniej od dnia punkcji tz.ja miałam miesiączke 15lutego, punkcje 8marca a 1tydzień zaczął się 1marca smile
                                                  • coco7710 Re: kat 18.04.11, 08:03
                                                    oj dziewczynki jak ja Wam zazdroszcze i liczenia który to tydzien...potem bedziecie mi podpowiadaly martik i zuzu jak to liczycsmile
                                                    KAt to równiez było moje Isze podejscie do inv i pierwszy protokół...w pt mam usg kiedy bede miala kolejny transfer bo mam 8mrozaczkósmileTeraz lykam estrofem 2x1...a swoja droga ciekawa jestem kiedy masz wizyte i co Ci wymysla lek...mialas zastrzyki w brzuch?bo mnie chyba to czeka biore wszystko aby tylko s udalo...no i ide na tydz wolnego to na pewnosmile
                                                  • 1.zuzanna Re: kat 18.04.11, 09:53
                                                    Coco, Ty też już wkrótce będziesz liczy dni i tygodnie, więc wszystko przed Tobą smile
                                                  • martik78 Re: kat 18.04.11, 21:55
                                                    To ja zaczęłam dziś 5 tc smile
                                                  • 1.zuzanna Re: kat 19.04.11, 08:22
                                                    martik na to wychodzi że moje maleństwo jest 3 tygodnie starsze smile bo dzisiaj zaczynam 8 tc smile
                                                    coco a kiedy Ty masz transfer?
                                                  • coco7710 Re: kat 19.04.11, 08:50
                                                    martik i zuza tak trzymacsmile...nie powiem ,ze zazdroszcze...ale ciesze s i mam nadzieje,ze dołączę juz nie długo...
                                                    zuzu w pt mam wizyte z usg i wtedy będziemy ustalali termin,ale sadze,że zaraz po świętach bo w pt to będzie mój 12dc..nie mogę s doczekać....
                                                  • 1.zuzanna Re: kat 19.04.11, 09:22
                                                    coco, zobaczysz już wkrótce i Ty do Nas dołączysz smile
                                                  • coco7710 uda s... 19.04.11, 09:28
                                                    dzięki zuzusmile tego mi teraz trzeba db energiismile i pozytyw myśleniasmile
                                                  • martik78 Re: uda s... 22.04.11, 17:56
                                                    Dziewczyny widziałam dziś na USG 2 pęcherzyki , dr powiedział ,że na tym etapie to może jeszcze się któryś wchłonąć , ale ja mam nadzieję ,że uda mi się 2 donosić . Niesamowite to wszystko ,cieszymy się ogromnie. Za 10 dni kolejne USG i mam nadzieję ,że będzie już widać serduszka . Na razie czuję się dobrze nie mam żadnych dolegliwości , byle tylko tak dalejsmile
                                                    Coco znasz już termin transferu?
                                                    Wesołych Świat smile
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s... 22.04.11, 20:24
                                                    Martik udało się,gratulacje smile podwójne gratulacje smile zobaczysz będzie dobrze i będą bliźniaki, ja mam nadzieje że jak za 2lata zdecyduję się na podanie zamrożonych zarodków to wtedy pojawią się również 2 pęchęrzyki smile
                                                    Teraz czas chyba na coco i dobre wieści smile
                                                    Wesołych Świąt, mokrego dingusa i bogatego zajączka smile

                                                  • kat7122 Re: uda s... 24.04.11, 16:55
                                                    Hej!Martik super ! Trzymam kciuki ,żeby były dwa serduszka!A ja mam miesiąc przerwy,i dopiero w 2 dc mam wizyte usg i zadecydują kiedy transfer .To była ciążą biochemiczna +ohss i dlatego najlepiej miesiąc przerwy.Mam nadzieje ,że tylko miesiącsad ,ciesze się chociaż ,że mój brzuch odpocznie od tych zastrzyków ,bo kazali nawet przeciw zakrzepowe odstawić. .coco mam nadzieje ,że u ciebie wszystko ok na usg i będzie po świętach transfersmile .Dziewczyny pozdrawiam i wesołych świąt
                                                  • coco7710 Re: uda s... 26.04.11, 08:03
                                                    Martik gratulacjesmilesuper wiesci trzymamy kciuki żeby 2 babelki s utrzymałysmile zuzu mam nadz ze dbasz o siebie i o swoje szczesciesmile kat zleci szybko zanim s obejrzysz bedziesz miala transfersmile
                                                    Ja moje drogie podchodze do transferu juz w piatek.....usg bdb 12dc endometrium 10mm od ndz zaczelam juz brac dodatkowo duphaston także czekam piatku.....i zbieram db energie od naszych ,,ciężarówek"szczęsliwych także chuchać w moja stronę moje drogie paniesmile
                                                  • eva-braun Re: uda s... 27.04.11, 17:27
                                                    coco, to będzie crio, o ile dobrze pamiętam?
                                                  • coco7710 Re: uda s... 28.04.11, 08:16
                                                    tak zostało mi po moim Iszym nie udanym protokole jeszcze 8mrozaczków...juz nie moge s doczekac jutra...jakies rady?a jak u Ciebie eva?
                                                  • martyna1891 Re: uda s... 28.04.11, 20:20
                                                    Witam.
                                                    Mam 29 lat.
                                                    Jestem po kilku inseminacjach i 3 In vitro nasieniem dawcy.
                                                    Niestety bez rezultatów.
                                                    Dostałam zalecenie wykonania badań (podaję wyniki)
                                                    AMH 4,2 ng/ml wart referencyjna >1,4
                                                    Inhibina B 19,6 (strzałka w dół) pg/ml wart. ref. >20
                                                    Białko C 128% wart. ref. 70-140
                                                    Białko S 105, 34 %
                                                    Cytokiny Th1/Th2 <20 pg/ml wart ref. <20
                                                    Proszę o pomoc w interpretacji.
                                                    Z góry dziękuję
                                                  • eva-braun Re: uda s... 28.04.11, 21:22
                                                    rady...? nie... bo ja sama przed majowym kriotransferem, moim pierwszym krio. Kwietniowy nie doszedł do skutku, bo endo kiepsko wzrastało, choć przy wcześniejszych stymulacjach nie było z tym problemu. Teraz decyzją lekarki i moją jestem na cyklu całkowicie stymulowanym, bez owulacji. Od wczoraj na Progynowie. A Ty jak jesteś stymulowana?
                                                    My mieliśmy zamrożone tylko dwa zarodki 10-komórkowe. Najbardziej obawiam się, że nie rozmrożą się, albo nie przeżyją do chwili transferu, ale ja to zwykle czarnowidztwo uprawiam uncertain
                                                    Ile zarodków będziesz miała podanych?
                                                    Trzymam ogromniste kciuki coco!
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s... 29.04.11, 07:12
                                                    coco ja również trzymam mocno kciuki, jak będzie po wszystkim to daj znać, w sumie transfer to drobnostka w porownaniu do późniejszego czekania, więc życze Ci wytrwałości smile
                                                    POWODZENIA smile))
                                                  • coco7710 Re: uda s... 29.04.11, 08:04
                                                    dzieki za wsparcie dziewczynkismile je biore estrofem od 3dc i od ndz duphaston 3x1 nic wiecej endo ladnie przyrastalo jak bylam tydz temu wiec chyba nie bylo potrzeby czegos brac dodatkowo...no denerwuje s jak one s tam rozmroza no jest ich sporo 8 5dniowych nie wiem ile dokladnie komorkowych wszystkiego s dowiem...matko mam nadzieje,ze wszystko pojdzie db i uda s....zuzu ,,zarazaj" zafasolkowaniemsmile
                                                  • martik78 Re: uda s... 29.04.11, 13:30
                                                    Coco , trzymam kciuki z całych siłsmile
                                                  • eva-braun Re: uda s... 29.04.11, 23:27
                                                    Coco, mam nadzieję, że wszystko przebiegło zgodnie z planem i po Twojej myśli smile
                                                  • coco7710 uda s...oczekiwanie 30.04.11, 10:43
                                                    Witajcie,
                                                    dzieki za kciukasy i wsparcie teraz najważniejszy okres...oj wczoraj bylam zmeczona i wczesniej poszlam spac...rozmrozono 3 mrozaczki ale tylko 2przezyly i je dostalam....musze brac zastrzyki w brzuch clexane 1xdz, tbl- acard, i duphaston, folik po staremu...troche jestem przerazona tymi zastrzykami wczoraj pokazala mi pielegniarka dzis moj debiut..zwolnienie 2tyd i 12maja testuje...takze zaczynam oczekiwanie...zuzu i martik bylyscie na zwolnieniu po transferze?Eva kiedy podchodzisz do transferu?
                                                  • martik78 Re: uda s...oczekiwanie 30.04.11, 17:08
                                                    Coco , wysyłam ciążowe fluidy , podwójnesmile
                                                    Po transferze byłam 2 tygodnie na zwolnieniu i odpoczywałam , nie wiem ,czy to pomogło czy nie. Ale mam dość stresującą pracę i wolałam nie ryzykować . Teraz już trochę pracuję , na szczęście sama sobie jestem szefową ,więc sobie reguluję ile chcę pracować i kiedy.Czuję się bardzo dobrze , na razie nie mam żadnych objawów. W pon na USG mam nadzieję zobaczyć serduszka. Zrobiłam też podstawowe badania , morfologia ,cukier , mocz ok , progesteron 254 i tak się zastanawiam , czy nie za duży , ( biorę 6 lutein dziennie )
                                                    Zuza jak tam u Ciebie?
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 02.05.11, 08:43
                                                    Hej kobietki smile
                                                    Przez weekend imprezowałam smile więc nie pisałam, sezon grillowy otwartysmile
                                                    Coco teraz tylko czekać na 2 krechy smile trzymam kciuki smile
                                                    Ja transfer miałam w czwartek, więc przez weekend odpoczywałam a do środy miałam L4 ale we wtorek poszłam już do pracy, bo w domu mnie rozrywało a czułam się dobrze, do tej pory czuję się bardzo dobrze a jutro zaczynam 10tc, nie mam mdłości, nie wymiotuje nawet smaki mi przeszły ale brzusio rośnie smile no i piersi też sad
                                                    Martic Ja wciąż biore luteine 2xdziennie i wieczorem zastrzyk, robiłam już badania krwi i moczu, wyszły OK tylko glukoze mam za niską ale wyczytałam że w pierwszych miesiącach ciąży może tak być, zresztą w piątek mam wizyte u lekarza więc zapytam smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 02.05.11, 12:49
                                                    witajcie cięzaróweczkismile
                                                    zuzu jakie bierzesz zastrzyki?tez w brzuch?Mi tym razem nie dal luteiny nie wiem zdaje s na jego wiedze i doswiadczenie nie wiem moze tych zastrzykow i acardu nie mozna laczyc no nie wiem...glupio mi s zrobilo bo sama s upomnialam o te zastrzyki gdy one juz byl przyszykowane mowi s nadgorliwosc gorsza od...no nic wole dmuchac na zimne, duzo odpoczywam i staram s pozytywnie myslec...no przy Waszym dopingu mam nadz.ze dolacze do szczesliwego grona...milego grllowaniasmile
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 02.05.11, 13:27
                                                    Ja wciąż biore przeciwzakrzepowe Fragmin, kurcze i ostatnio zaczynają mnie boleć tz.kłucie mnie bardzo boli, brzuch mam już posiniaczony sad teraz jak pójde do lekarza to zapytam czy mogę już odstawić te zastrzyki, bo lekarz który mnie przygotowywał do in vitro powiedział że do 12tc mam je brać ale teraz zmieniłam lekarza no i jestem ciekawa co powie aha i wciąż biore kwas foliowy.
                                                    Coco a Ty przede wszystkim myśl pozytywnie a wszystko będzie dobrze smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 02.05.11, 15:10
                                                    nie wiem zapytaj lekarza mi mowil,ze w niektorych przypadkach do 6mc s bierze te zastrzyki ale to zalezy...pewnie da ci skierow na badania i wtedy zadecyduje...ja mam kropki jak biedronka siniakow nie mam jeszcze...ale każde ukłucie mnie stresuje...dlaczego zmieniłas lekarza?no mysle pozytywnie i wole s kłuć grunt oby s tylko udalosmile
                                                  • martik78 Re: uda s...oczekiwanie 02.05.11, 19:52
                                                    Coco , odpoczywaj , nic nie dźwigaj , oglądaj dużo komedii ( ja widziałam Lejdis 4 razy ) podobno dobry nastrój zwiększa szanse , no i nasze kciuki mam nadzieję pomogą smile
                                                    Będzie dobrze smile)))
                                                    Ja dziś byłam na USG i widziałam 2 serduszka , magiczne przeżycie , oboje z mężem mieliśmy łzy w oczach. Do tej pory nie mogę w to do końca uwierzyć. Przecież to nasze pierwsze podejście i dopiero minął rok od rozpoczęcia starań .Jestem mega szczęściarą.
                                                    I tego samego Ci życzę Coco smile
                                                    Zuza , wcześniej wyczytałam ,że będziesz robić badania prenatalne . Można zapytać dlaczego ? Mi nic takiego lekarz nie zlecał?
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 02.05.11, 20:23
                                                    Martik moje gratulacje super wiescismiletrzymam kciuki za Twoje ,,podwojne szczescie" szczęsciarosmile nadrabiam zaleglosci filmowewink i odpoczywam!!!Pozdrawiam
                                                  • wiosenna24 Re: uda s...oczekiwanie 03.05.11, 13:30
                                                    Witajcie Dziewczyny!

                                                    Malutkimi kroczkami zbliżam się do Was. Czytam od dłuższego czasu Wasze posty na tym forum i trzymam z całego serca kciuki za Was i za siebie również. Gratuluję Szczęściarom, którym się udało i dzięki Wam Kochane wiem, że wszystko jest możliwe i cuda się zdarzają.
                                                    Zaczynam właśnie Diphereline a później Menopur i zobaczymy co z tego wyniknie. Jeśli wszystko pójdzie po naszej myśli transfer jeszcze w tym miesiącusmile U mnie bardzo niska AMH( stwierdzona dopiero w zeszłym roku), 5 lat starań, kilka inseminacji ... i wiara oraz siły na kolejne starcie
                                                    Pozdrawiam Was ciepłosmile
                                                  • eva-braun Re: uda s...oczekiwanie 03.05.11, 17:24
                                                    Coco, jutro się może bliżej czegoś dowiem, bo na razie 7 dc i hodowania endo smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 03.05.11, 23:17
                                                    Eva, powodzenia jutro i czekamy na dobre wiesci mam nadziejesmile witaj wiosennasmile
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 04.05.11, 07:12
                                                    Cześć dziewczynysmile
                                                    W domu padł mi net i byłam uziemiona, tak brzydka pogoda a ja bez kontaktu ze światem sad
                                                    ale w pracy to zawsze jest smile
                                                    Na początek Martic podwójne gratulacje, widzisz udało się za pierwszym razem smile będziesz styczniową mamą, ja listopadową smile badania prenatalne robie ze względu na wiek, bo w tym roku strzeliła mi magiczna cyfra 35 a no i tym wieku ciąża może być już zagrożona tz.można wykryć różne choroby, najlepiej poczytaj sobie na nacie( mam nadzieje że wszystko będzie OK), więc badania robi się bezpłatnie, bo tak kosztują około 300zł. a trzeba zrobić 3 sad
                                                    Coco lekarza musiałam zmienić, bo lekarz który mnie prowadził do in vitro zajmuje się tylko tym a jak się uda to oddaje Cię w ręce innego a do kliniki mam kawałek drogi a poza tym za wizyty życzą sobie dość dużo, więc zmieniłam na lekarza bliżej mnie, teraz w piątek mam u niego pierwszą wizyte smile
                                                    Eva, trzymam kciuki smile
                                                  • martik78 Re: uda s...oczekiwanie 04.05.11, 22:08
                                                    Raczej grudniową mamą smile dr wyliczył mi termin na 23.12 , ale z bliźniakami różnie bywa i mogą zechcieć pojawić się wcześniej na świecie smile
                                                    Zuza , to będziesz miała amniopunkcję ?
                                                    Witamy nową wiosenną staraczkę smile
                                                  • wiosenna24 Re: uda s...oczekiwanie 04.05.11, 23:26
                                                    Witajcie!
                                                    Dzięki za miłe powitanie!
                                                    Wiem, że to już za Wami ale czy miałyście jakieś objawy alergiczne po zastosowaniu zastrzyków Diphereline? Ja dopiero co zaczęłam a tu taka niemiła niespodziankasad pokrzywka i rumień razem do kupy.
                                                    Przed inseminacjami brałam Merional i nie było problemów, więc się trochę przestraszyłam
                                                    Pzdr ciepło
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 05.05.11, 07:30
                                                    wiosenna24, Ja nie miała żadnej alergii na zastrzyki ani lekarstwa więc Ci nie pomogę ale zdzwoń do lekarza on napewno Ci doradzi co zrobić smile
                                                    Martic amniopunkcja to jakaś odmiana badań prenatalnych, Ja takie badania mam 17maja, więc Ci napisze co i jak a robiłaś już badania krwi i moczu?
                                                    Coco a Ty kiedy testujesz?
                                                  • martik78 Re: uda s...oczekiwanie 05.05.11, 09:04
                                                    Ja tez nie miałam alergii po Dipherelinie , za to koszmarnie bolała mnie głowa i dr 2 razy zmniejszał mi dawkę leku. Najlepiej zadzwoń do klinki , a tak a propos gdzie podchodzisz?
                                                    Miałam już badania i wszystko ok , kolejną wizytę mam 23.05 , to wtedy zapytam o badania prenatalne?
                                                    Coco , jak tam dajesz radę ? To czekanie jest najgorsze, wiem
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 05.05.11, 10:43
                                                    no uczulenie na diphereline to chyba rzadkie ja rowniez nie mialam żadnych alergii wiosenna koniecznie lekarz...oj moje drogie pomalu odliczam juz za tydzien testuje...czyli 12.05 dzieki kochane za wsparcie i chuchanie zafasolkowanych kobieteksmilezaczynaja pojawiac mi s since na brzuchu po zastrzyakch ,ale co tam....,,no bliźniaki tak maja ze s wcześnie na ten świat pchaja"no zwlaszcza jak będą juz duże ,ale martik nie martw s jestes pod db opieka wiec...czytam,odpoczywam duzo spie robie wszystko by nie zwariowac....dzieki dziewczynysmile
                                                    wiosenna pytaj my troszke doswiadczone to sluzymy pomocasmile
                                                  • wiosenna24 Re: uda s...oczekiwanie 06.05.11, 00:02
                                                    Dzięki za pomocsmile w kwestii mojej reakcji alergicznej dzisiaj jakoś obyło się bez efektów specjalnych, całe szczęście. Być może to początkowa nietolerancja była... Podchodzimy z mężem w Krakowie- klinika Artvimed. Dość młoda stażem, ale przeważyły względy ekonomiczne, szybki dojazd (200 km) no i przede wszystkim pozytywne wrażenia oraz zasłyszane opinie. 3majcie się ciepło


                                                  • eva-braun Re: uda s...oczekiwanie 07.05.11, 07:25
                                                    coco, dajesz radę? wink
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 07.05.11, 10:52
                                                    eva smileoj zaczyna mnie dopadac licze dni i aby do czwartku...boje s cokolwiek mowic , myslec by nic nie zapeszac....ale kurcze myślę, ze będzie dobrze....okropne jest to czekanie nawet poraz drugi czlowiek s denerwuje chyba zawsze bo bardzo zależy kazdej z nas...a jak Twoje endo poprawilo s?Jak tam nasze ciezaróweczki zuza i martik to sa szczesliwe kobietki...smileszykujcie dla mnie miejscewinkwiosenna jak stymulacja ci idzie juz ok?pa
                                                  • wiosenna24 Re: uda s...oczekiwanie 08.05.11, 23:51
                                                    Hej Dziewczyny! Trzymam mocno za Was kciuki. Wiem, wiem nerwy okropne ale tylko spokój może nas uratować. Dobre, bo jak tu być spokojnymsmile U mnie już dobrze, jutro robię Estradiol i LH i będę wiedzieć co dalej ze stymulacją. Mam nadzieję, że wystarczą 2 a nie 3 tygodnie kłuciasmile Trzymajcie się ciepłosmile
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 10.05.11, 08:33
                                                    jakoś tu cicho sad
                                                    Ja teraz czekam na badania prenatalne w piątek byłam na USG, no i widziałam malutkie nóżki, rączki i słyczałam bijące serduszko- uczucie niesamowite, wciąż biore luteine i fragmin i tak prawdopodobnie do końca ciąży,czuje się rewelacyjnie, brzuszek mi już rośnie smile
                                                    dziewczyny zresztą same już wkrótce doświadczycie tego wszystkiego smile
                                                    trzymam kciuki smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 10.05.11, 14:14
                                                    Super zuzu tylko pozazdroscic...mam nadzieje,ze dołącze juz niedługosmilekurcze a moj ginek nie przepisal mi luteiny nie wiem ....kluje s w brzuch-clexane i szprycuje duphastonem 3xdz może nie trzeba nie wiem on jest lekarzem nie ja w końcu...ja czekam na czwartek umowiona jestem na hcg i progesteron a w pt juz z lekarzem...mam nadzieje,ze wszystko będzie ok......
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 10.05.11, 14:36
                                                    Coco zobaczysz będzie OK, maj to przecież najpiękniejszy miesiąc w roku, wszystko kwitnie i się udaje smile no i Ja się w nim urodziłam smile)) wiesz a z tą luteiną to tak dziwnie, bo przecież luteina jest na podtrzymanie ciąży, w piątek zapytaj lekarza
                                                    pozdrawiam
                                                  • martik78 Re: uda s...oczekiwanie 10.05.11, 19:43
                                                    Duphaston to to samo co Luteina ,czyli progesteron. Tylko inna firma robi i inaczej się nazywa . Jedni lekarze przepisują Luteinę , a inni Duphaston , ale działanie jest dokładnie takie samo ,
                                                    więc się nie stresuj Coco smile)) Będzie dobrze
                                                    Ja do wczoraj czułam się rewelacyjnie , niestety dziś od rana drapie mnie gardło .Zachciało mi się włączyć kilmę w samochodzie sad Na razie kuruje się domowymi sposobami, ale jeśli jutro mi się nie poprawi ,to pędzę do lekarza , cholera , denerwuję się
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 11.05.11, 07:15
                                                    Martic, mnie też od dwóch dni męczy katar i boli gardło, lekarz na katar polecił sól fizjologiczną do nosa a na gardło septolete smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 11.05.11, 11:26
                                                    dzięki dziewczyny za wsparciesmile oj to nie dobrze ,że Was pobiera choróbskocrying no plukanie gardla sola wydaje mi s bezpieczne no ,ale najlepiej zapytać lekarza nie ma po co ryzykować,albo poczyt. na forach...pogoda zmieniała s ostatnio strasznie to organizm ma prawo reagować....a tu male fasoleczki to tym bardziej musicie dbac o siebiesmilejutro juz bede sprawdzała hcg tym razem zupełnie inaczej do tego podeszłam spokojniej nie robiłam do tej pory hcg ani testu nic czekam jutra cierpliwie co ma byc to będzie a ja mam wielka nadzieje,ze jednak db będzie.....bo przeciez to maj jak mówi martiksmiletrzymajcie s szczęśliwe kobietkismile
                                                  • martik78 Re: uda s...oczekiwanie 11.05.11, 21:01
                                                    Kurcze , dziewczyny tak się denerwuję , że to moje przeziębienie zaszkodzi maluchom , to dopiero 8 tydzień, one są takie malutkie i bezbronne . A ja walczę z tymi cholernymi wirusami , gardło dziś trochę lepiej , ale mam też katar. Strasznie się boję sad
                                                    Coco jutro Twój wielki dzień , z całych sił zaciskam kciuki , na pewno się uda smile
                                                  • eva-braun Re: uda s...oczekiwanie 11.05.11, 21:53
                                                    Powodzenia jutro Coco! Trzymam moooocno kciuki!

                                                    Dla mnie niestety maj niefartowny - endo do d..., stymulacja przerwana sad
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 12.05.11, 07:23
                                                    Coco powodzenia, daj znać wieczorem co i jak smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 12.05.11, 17:28
                                                    hcg 2,0...progesteron 1,6...(13dpt)komentarzy chyba nie trzeba...martik spokojnie podobno zimne lody sa db na gardlo spokojnie maluszki sa silne....naprawdę jesteście wielkimi szczęściarami,że udało Wam s za Iszym podejściem...eva dolaczam do nie fartownego maja...
                                                  • eva-braun Re: uda s...oczekiwanie 12.05.11, 17:34
                                                    tulam coco...
                                                    W tym wypadku, niestety, będziemy dalej się wspierały w następnych wątkach sad
                                                  • wiosenna24 Re: uda s...oczekiwanie 12.05.11, 19:41
                                                    Cocco, Eva tak mi przykro sad sad Miałam wielką nadzieję, że dołączycie do szczęściar, którym się udało... Ale myślę , że trzeba nadal wierzyć, że będzie dobrze, że w końcu się uda. Może to puste słowa, ale ja się ich trzymam uparcie. Jeszcze niedawno lizałam rany po wczesnym poronieniu a teraz walczę ze zdwojoną siłą. Dziewczyny trzymajcie się i nie traćcie nadziei.

                                                    Wiem, że to nie najlepszy moment na pytania, ale muszę dowiedzieć się coś na temat próbnego transferu. Co to takiego, na czym polega i czy każda z Was miała taką próbę. Mam daleko do kliniki i nikt nam tego nie zaproponował. Proszę o pomoc. Pzdr
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...oczekiwanie 12.05.11, 20:45
                                                    Coco nie masz pojęcia jak mi przykro,brak słów, kurcze a myślałam że tym razem się uda sad
                                                    ale w końcu kiedyś musi się udać, więc dziewczyny nie poddawajcie się
                                                    Wiosenna24, Ja nie miałam próbnego transferu i też mi nie zaproponowali, bo w sumie po co?
                                                  • wypalona_zarowka Re: uda s...oczekiwanie 12.05.11, 20:51
                                                    ja też nic nie wiem o próbnym transferze. W sb. mam swoj nie próbny transfer :]
                                                  • martik78 Re: uda s...oczekiwanie 12.05.11, 22:21
                                                    Coco , tak mi przykro.....

                                                    Ja też nie miałam próbnego transferu.
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 13.05.11, 10:37
                                                    dzieki dziewczyny......czuje s jakby mnie przejechał walec.....wiosenna ja mialam próbny transfer chodzi o to ,żeby lekarz zobaczył jak tam ,,dostac s'' do Ciebie czyli wyglada to jak wizyta nic strasznego lek podczas badania ginekologicznego tlumaczyl mi co bedzie robił ,że mam s opic wody,ze usg itd. to jest takie przygotowanie ,,próba" przed właściwym transferem....
                                                  • wiosenna24 Re: uda s...oczekiwanie 14.05.11, 22:21
                                                    hej wypalona_żarówko jak tam Twój transfer. U mnie cienizna, pęcherzyków mało, myślałam że będzie lepiej, a tu takie rozczarowanie. Zaczynam się obawiać, że moje pierwsze starcie może nawet nie zakończyć się transferem. Czarne myśli mnie dopadły, ale powolutku zbieram się w sobie i zamierzam obudzić się rano z pozytywnym nastawieniem.
                                                  • coco7710 Re: uda s...oczekiwanie 16.05.11, 08:21
                                                    no czasem trudno o pozytywne nastawienie niestety jak spotykaja Cie rozczarowania....ten cykl odpoczywam a następny zaczynam dalej walke o swoje macierzyństwo...nie wiem ginek sam byl w szoku,że znowu nic nie wyszło.... moze powinnam zrobic jakies dodatk badania macie jakis pomysł dziewczyny?Zaczynam podreperować swoj organizm pomalutku...
                                                  • wypalona_zarowka Re: uda s...oczekiwanie 16.05.11, 09:02
                                                    coco niestety nie wiem co moglabys zrobić -jakie badanie.
                                                    Ja jestem po transferze pełna nadziei ale i strachu..
                                                    to sa tak niewiarygodne emocje..
                                                    ale powtarzam sobie ze musi sie udac!!
                                                    jesli nie wyjdzie tez bede probowala moze zrobci jakies badania...

                                                    wiosenna !! pozytywne myslenie sprzyja realizacji marzen !!
                                                    Trzymaj sie tej mysli.. moze pecherzyki zaczna sie same smile produkować
                                                  • eva-braun Re: uda s...oczekiwanie 16.05.11, 17:58
                                                    coco, może histeroskopia?
                                                    sama o niej myślę, ale wskazań nie ma.
                                                    Jeśli jednak criotransfer w lipcu się nie uda (czerwcowy cykl też odpoczywam i daje dojść organizmowi do własnych trybów), to przed następnym pełnym programem -jeśli taki będzie- spróbuję wyprosić jednak skierowanie na histero.
                                                  • coco7710 Re: uda s...kiedy.... 17.05.11, 07:50
                                                    eva, ja mialam 7mc temu robiona laparoskopie diagnostyczna z zastrzeżeniem ,ze jak bedzie trzeba zrobia histeroskopię..no i nie było potrzeby...juz sama nie wiem co mam robić...
                                                  • wiosenna24 Re: uda s...kiedy.... 17.05.11, 11:06
                                                    Coco, nie wiem co Ci poradzić, może kariotyp zrób, badania genetyczne, a może powtórzyć laparo...Ja miałam najpierw hsg z wynikiem bardzo dobrym, po dwóch latach laparo, które wykazało jeną stronę niedrożną i przy okazji zrobiono mi histeroskopię( zaraz po tym byłam w ciąży biochemicznej niestety) Jak widać często się u nas wszystko zmienia i nie można bazować na wynikach sprzed jakiegoś czasu. Sama jestem tego przykłademsmile Niestety niektórzy lekarze kurczowo trzymają się starych wyników i chcą zdziałać cuda, u mnie po kilku iui wyszła niedrożność po stronie z której owulowałam co m-c. Szkoda czasu i nerwów.

                                                    Trzymajcie kciuki, wygląda na to , że w pt mam punkcję. Pęcherzyków jest stosunkowo mało ale wierzę, że wykrzesać z nich można wielesmile
                                                  • coco7710 Re: uda s...kiedy.... 18.05.11, 10:57
                                                    oj coś ucichło....jak tam nasze cięzaróweczki się czują?zuzu i martik jak tam kiedy badanka jakieś robicie teraz, jak brzuszki rosnąsmileu mnie pomalutku małymi kroczkami odzyskuje równowagę...ciężko bo ta cała walka o macierzyństwo jest bardzo trudna....since na brzuchu powoli nikną, zestaw vitamin matruelle zakupiony zaczynam łykac by s podreperować troszkę...
                                                  • 1.zuzanna Re: uda s...kiedy.... 19.05.11, 12:33
                                                    Hej kobietki smile
                                                    Ja dzisiaj byłam na badaniu prenatalnym, nie ukrywam że bałam się, no ale wszystko w jak najlepszym porządku, kruszynka ma juz 6,5cm i rozwija się prawidłowo,kolejne badania prenatalne w 20tc, no i wtedy zobaczymy płeć maleństwa smile dziewczyny nie macie pojęcia jak się ciesze smile
                                                    w sume same już wkrótce zobaczycie, jakie to uczucie nosić w sobie życie smile
                                                    z całego serca Wam tego życze smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...kiedyś.... 19.05.11, 12:38
                                                    gratulacje zuzusmile
                                                    tak trzymać a co u naszej mamy bliźniaków martik wyszłas z tego przeziębienia...jak tam podwójna ciężaróweczkosmile
                                                  • martik78 Re: uda s...kiedyś.... 21.05.11, 10:16
                                                    Jeszcze trochę mam katar, ale ja od zawsze mam problemy z zatokami ,więc już się nim nie przejmuję . W pon mam kolejną wizytę u gina i zobaczymy jak maluchy. Zapytam tez o badania prenatalne , wcześniej wskazań nie było ,ale po tym przeziębieniu , sama nie wiem , czy nie zrobić . Ciekawe co ginek powie.
                                                    A tak poza tym to czuje się bardzo dobrze ,żadnych mdłości , czy wymiotów , za to brzuch już mi rośnie i nie mieszczę się w żadne spodnie smile
                                                    Pozdrawiam Was serdecznie i mocno trzymam kciuki Coco i Eva . Podziwiam Was i tak sobie myślę , że los czasami jest cholernie niesprawiedliwy....
                                                  • in-vitro Re: uda s...kiedyś.... 21.05.11, 21:55
                                                    Witam was wszystkie,ja swoją historię zaczęłam na forum in vitro krok po kroku forum.gazeta.pl/forum/w,191,124995065,125170532,Re_In_vitro_krok_po_kroku.html niezauważyłam że jest kilka watków a tu jest nas najwięcej,moja historia taka podobna do historii martiki jestem po perwszej weryfikacji była w 5 dpt beta 1,2 więc muszę jeszcze czekać jestem dobrej myślii życzę wszystkim powodzonka.To moja jedyna szansa gdyż niemam mrozaczków ,tylko dwa z siedmiu były rokujące.Niestać mnie na kolejne próby i moja presja jest jeszcze wieksza ,ale staram się myśleć optymistycznie ,swoja drogą w glowie się niemieści że w innych krajach jest to refundowane,przydałoby się żeby więcej nas się ujawniło i skrzyknęło choćby na facebooku i zaprotestowało ,chyba nadszedł czas o to zawalczyć,tylko jak tu znaleść jeszcze siły na to jak tyle rozczarowań za nami prawda?
                                                    www.facebook.com/home.php
                                                  • in-vitro Re: uda s...kiedyś.... 22.05.11, 08:42
                                                    www.facebook.com/Jestem.za.In.Vitro#!/?sk=nf
                                                  • coco7710 Re: uda s...kiedyś.... 23.05.11, 11:27
                                                    martik daj znac jak dzis u ginka trzymam kciuki za Twoje bliźniakiwink oj niesprawiedliwe to jest żebyś wiedziała zwłaszcza jak pomyślę ,że moje dzieciątko gdyby sie udało- byłoby starsze od zuzi może o tydz bo jakoś tak testowałyśmy ja jako pierwsza...próbuje się podnieść i myśleć pozyt., ale uwierz jest to strasznie trudne znosić porażki...dlatego chociaż Wam moje drogie kibicuje i nie poddaje sie...
                                                  • in-vitro Re: uda s...kiedyś.... 23.05.11, 12:10
                                                    Tak życie w naszych wypadkach jest niewątpliwie, nieuzasadnione niespradwiedliwe,ja wciąz czekam(7 dpo) ,od wczoraj pojawilo się jeszcze okropne pieczenie w dolnych okolicach podobno to od luteiny,staram sie chodzic bez bielizny po domu,ale niepomaga dzić troche w kolo posmarowalam alantanem kremem dla niemowląt na podrażnienia troche pomaga,ale do gina dopiero 31go niewiem jak sobie z tym radzic ,miałyście takie objawy?niechce sobie zaszkodzić.help sad
                                                  • coco7710 Re: uda s...kiedyś.... 23.05.11, 12:41
                                                    podobno s tak robi od brania luteiny łapie s infekcje.. mi polozna mowila ,,a jak złapałas infekcje-to ciąża bo to norma"...no niestety myliła s, ale mówiła(zanim nie sprawdziłyśmy hcg) by pić jogurty naturalne, tantum rosa może by nie zaszkodziła zewnętrznie...zadzwoń do kliniki i zapytaj położnej......najlepiej z ginkiem pogadać....
                                                  • in-vitro Re: uda s...kiedyś.... 23.05.11, 15:10
                                                    Dzięki za twoje cenne rady.pozdrawiam
                                                  • martik78 Re: uda s...kiedyś.... 23.05.11, 20:08
                                                    Maluchy rosną jak na drożdżach i na USG wyglądały już ,jak spore kijanki . Dr powiedział ,że wszystko ok , zlecił po raz drugi morfologię , cukier i mocz , a 11.06 jestem umówiona na genetyczne USG i zobaczymy , czy maluchy zdrowe smile
                                                    Dziewczyny, trzymam mocno za Was kciuki i z całego serca życzę by się udało smile
                                                  • coco7710 Re: uda s...kiedyś.... 24.05.11, 08:16
                                                    Martiksmile super wieści oby tak dalej maluchy rosły i db s chowały u mamy w brzuszkusmile ja czekam na konsultacje ginków czy nie robić jakiś dodatk bad przed kolejnym transferem bo boje s stracić kolejnej szansy....a tak narazie odpoczywam od szprycowania sie lekami...
                                                  • wypalona_zarowka do coco 24.05.11, 08:54
                                                    i co dalej? co mowil lekarz??
                                                    my musimy robic na nowo caly program.. wizyta dopiero przede mna..
                                                    chcialabym tez zrobic jakies dodatkowe badania aby wykluczyc.. nie wiem co smile ale chcialabym aby nastepnym razem sie udało.
                                                    Mowil cos lekarz u Ciebie dlaczego sie nie udało??
                                                  • in-vitro Re: do coco 24.05.11, 19:43
                                                    Witam ,was niemogę w to uwierzyć jeszcze to do mnie nie dotarło,aż boje się to napisać,bo dziś rano w 8dpt nieśmiało na teście pokazała się odrazu drufa kreseczka,powtórze jeszcze za dwa dni ,ale ta wiadomość dodała mi skrzydełsmile!modlę się za to żebyście wszystkie mogły to czuć....
                                                  • z_oe Re: do coco 24.05.11, 21:07
                                                    in-vitro trzymam kciuki za kolejne testowanko.
                                                    Bedzie dobrze.. napewno!!!
                                                  • coco7710 uda s...kiedyś... 25.05.11, 08:15
                                                    wypalona zarowka...nie wiem lekarze nie mogą znaleźć żadnej przyczyny i po konsultacjach wczoraj dowiedziałam s ,ze próbujemy dalej bez żadnych dodatk bad bo u mnie nie ma za bardzo do czego s przyczepić....tzn kiedy będę gotowa podchodzimy do kolejnego transferu a zostało mi 5zarodków...narazie szprycuje s zestawami vit dla cieżarnych i reperuje organizm troche...nie wiem czy nie odpuszczę kolejnego transferu na po wakacjach...by wyluzowac i przygotować się..in vitro -gratuluje II-kreseczki i trzymam kciuki by stala s gruba i widocznasmile
                                                  • 1.zuzanna Re: do coco 25.05.11, 08:18
                                                    in-vitro, dziewczyno jesteś w ciąży smile)) mi chyba po 12dpt ukazała się cieniutka mało widoczna krecha no i jestem w ciąży smile
                                                    a mi już leci 13tc, brzuszek jest coraz bardziej widoczny, dzisiaj pierwszy raz ubrałam spodnie ciążowe, przytyłam już 4kg a gdzie tam 9miesiąc smile czuje sie bardzo dobrze i chodze wciąż do pracy, chociaż mój lekarz tego nie popiera, bo twierdzi że mam iść na L4 ze względu na wiek-35 wiosen, no i ciąża po in vitro ale mu obiecałam, że jak źle się poczuje to od razu przychodze i biore zwolnienie
                                                    dziewczyny powodzenia smile
                                                  • coco7710 Re: do coco 25.05.11, 09:31
                                                    zuzu super słyszeć takie wieściwink...dodają otuchy ,ze udaje s wcześniej czy później ale udaje się....
                                                  • z_oe Re: do coco 25.05.11, 09:47
                                                    Zuzanna z calego serca gratuluje. Oby wiecej takich wiadomosci. Oszczedzaj sie i nie wariuj w tej pracysmile
                                                  • in-vitro Re: do coco 25.05.11, 19:14
                                                    Hi!dziś beta 100,71smile no to już poważnie sie robi 9dpt.
                                                  • z_oe Re: do coco 26.05.11, 06:33
                                                    Moge juz gratulowac!!!!! Piekna betka- super sie spisalas. Gratuluje z calego serca!!!!.
                                                  • coco7710 Uda s ...kiedyś... 30.05.11, 07:53
                                                    witajciewink
                                                    jak tam nasze ciężaróweczki jak samopoczucie-brzuszki rosnąsmile...mnie troszkę rozwalil dzien matki...bo chciałabym kiedyś i ja obchodzić ten dzień...moje działania chyba przełożymy po powrocie z wakacji, które planujemy w lipcu, żeby być potem cały czas na miejscu..a nie po transferze(a wypadłby koniec czerwca)pakować s w podróż...nie wiem czy to db pomysł może mój organizm troszkę odpocznie,łykam cały czas zestaw vit. a z drugiej str tak bardzo chciałabym by s w końcu udało....napiszcie co u Was...
                                                  • z_oe Re: Uda s ...kiedyś... 30.05.11, 08:01
                                                    My niestety zrezygnowalismy w tym roku z wakacji, nie chce tego wszystkiego przedluzac . Szkoda mi uplywajacego czasu ,poza tym zdaje sobie sprawe ze icsi na naturalnym to pomylka, nie uda sie-to tak jak milion wygrany w totolotka, by podejsc na pelnej stymulacji musze przejsc 6 razy na naturalnej-jakas paranoja-6 albo i wiecej miesiecy w d... Najgorsza jest mysl,ze wbijasz sobie igle w brzuch ,ale i tak nic z tego nie bedzie -chce miec to juz za soba i podejsc do pelnej stymulacji, wtedy wiem,ze ma sie wieksze szanse.

                                                    Dziewczyny nie poddawac sie, dla kazdej z Nas kiedys zaswieci sloneczko a wedy to bedziemy przezywac zblizajacy sie porodsmilesmilesmile
                                                  • coco7710 Re: Uda s ...kiedyś... 02.06.11, 11:46
                                                    z_oe no to niezle czeka Cie walka z czasem...powodzeniawink no te zastrzyki sa okropne, ale cóż robisz w imie db sprawy..gorzej jak s nie uda i człowiek przypomni sobie ile s kuł , łykał tbl i wszystko pod godzine....powiem szczerze,ze z jednej str przyspieszyłabym czas i juz bym podeszła do kolejnej próby transferu z mrozaczkami... a z drugiej str okropnie boje s kolejnej porażki...ciężko s podnieść po poprzednich....
                                                  • boobooo Tak trzymaj 02.06.11, 17:22
                                                    Ja mam teraz 40-tke. Staralismy sie o dziecko 7 lat, bezskutecznie.
                                                    W wieku 38 zdecydowalam sie na invitro - byle zdazyc przed menopaza smile
                                                    Troche to trwalo ..... moje FSH bylo juz nie takie jak powinno ...., pecherzykow za malo i za male... itd - ale mam teraz rocznego synka!!
                                                    Dziwne, karmilam piersia i lekarze mowili mi o antykoncepcji, olalam to - po co mi antykoncepcja skoro 7 lat w ciaze zajsc nie moglam, a i IFV nie szlo gladko. A tu nawet jednego okresu nie dostalam i znow jestem w ciazy - NATURALNIE

                                                    Moze tak niektore kobiety maja, ze idzie baaaaaaaaaardzo pod gorke a potem jak jazda na nartach.
                                                  • z_oe Re: Tak trzymaj 02.06.11, 17:30
                                                    boobooo to sie czyta z zapartych tchem..Dzisiaj wracalismy z Niemiec i tak sie zapytalam meza co zrobimy jak dzidzia sie urodzi?
                                                    Chodzilo mi o wybor antykoncepcji-mialam na mysli chyba bardziej spiralke, bo wyjasnilam Mu ,ze tak sie zdarza,ze zaraz po porodzie z "in-vitro", pojawiaja sie dzieciaczki z "sypialni"...Mamy juz synka z icsi-ma 5 lat, wiec nie wiem czy chcialabym miec 3 dziecko ...On mi madrze odpowiedzial,ze z prezentow sie nie rezygnuje i oczywiscie bedziemy sie cieszyc z kolejnej naturalnej ciazy hihi. No prosze a teraz czytam Ciebie...
                                                    Gratuluje z calego serca- to jest cud jak sie patrzy!
                                                  • boobooo Re: Tak trzymaj 02.06.11, 17:52
                                                    Hmm,
                                                    Nie wiem jak to bedzie, ale naszego z cisi nie pobije. Smiejemy sie z mezem ze taki dobry bo "recznie robiony" no i z tego najprzystojniejszego plemnika ......
                                                    Ale tak szczerze ... to walczylismy przez prawie dekade przechodzac wzloty nadzieji i glebokie depresje, tak ze czytajac to forum przechodze przez kolejne fale empatii....
                                                    A wszystko zakonczone tzw "niechciana ciaza" - ot paradox.
                                                    Co do tych ciaz to slyszalam, ze ciaza sama w sobie moze leczyc nieplodnosc - i u mnie chyba tak bylo.
                                                  • z_oe Re: Tak trzymaj 02.06.11, 18:05
                                                    U Nas problem lezy po stronie meza. Nigdy mi to nie przeszkadzalo, bo wiem,ze w ten sposob jestesmy i bedziemy po raz drugi rodzicami dzieci wyjatkowych.
                                                    Moj maz mial i ma czasem chwile zalu do samego siebie,ze mnie na to skazuje, wtedy Ja Mu tlumacze jaki jest "glupi" z tym swoim mysleniem, bo kazde Nasze dziecko urodzone z icsi to niepowtarzalny cud.
                                                    Kiedys sasiadka sie pytala gdzie My tak codziennie od tygodnia jezdzimy-ze nie w pracy a w drodze.wtedy Ja powiedzialam Jej.."no widzi pani, bo My juz dawno temu zlozylismy zamowienie na dzidziusia, teraz jedziemy po Jego odbior"smilesmilesmilesmile
                                                  • boobooo Re: Tak trzymaj 02.06.11, 20:25
                                                    Ludziom nie ma co tlumaczyc, jak ktos nie chce to i tak nie zrozumie.
                                                    Stymulacja jaka kobieta przechodzi jest niczym w porownaniu z leczeniem raka i chemioterapia, a wynik jakze udany i optymistyczniejszysmile.
                                                    W organizmie kobiety przed "naturalnym zaplodnieniem" dochodzi do ostrej selekcji zarowno plemnikow jak i komorek jajowych - ten jeden co dociera jest na prawde wybrancem, a ta jedna co go przyjmie to tez nie byle jaka. Nikt nie wie na pewno, ale prawdopodobnie 80% komorek jajowych albo nie zapladnia sie, albo jest brdzo wczesnie ronina z racji "wadliwosci".
                                                    Stad selekcja dokonywana przy ICSI nie jest prawdopodomnie wcale bardziej rygorystyczna niz "naturalna".
                                                    A dzieci sa dziecmi takimi samymi czy naturalne czy z probowki, moze te z probowki jedynie nieco mocniej kochane bo ich porzyjsciu na swiat towarzyszylo wieksze poswiecenie i oddanie i oczekiwanie.
                                                    Cieszmy sie ze zyjemy w czasach gdy dla par takich jak nasze jest jeszcze szanasa, 100 lat temu bylbysmy kompletnie bezplodne smile
                                                  • coco7710 Re: Tak trzymaj 03.06.11, 07:58
                                                    booboo masz racje z tymi czasami ,ze jest tyle sposobów na pomoc tj nam kobietom ,ktorymi troche ciężej idzie zostanie matkami...dziekuje za wsparcie bo jak sama wiesz doly i przygnebienie porazaki jest czescia tej drogi do macierzynstwa...a Ty jestes takim promykiem i światełkiem, nadzieja,ze kurcze no udaje s...sama z tym walcze maz wszystko bdb, u mnie prawie-endometrioza I stop i podobno ,,słaba droznosc"(w co nie wierze za bardzo, bo2razy byla sprawdzana i kontrast przeszedł) i dwa podejścia do in vitro za sobą...wiec kochana booboo nie opuszczaj naswink i zagrzewaj do walki bo jest to na wagę złota tutajsmileNo z tym pod górkę podoba mi s zwłaszcza I TYLKO z efektem potem zjazdu potem z gorki na nartachsmile
                                                  • jeza_bell życie bywa pełne niespodzianek :) 03.06.11, 09:42
                                                    Ja też trochę jak booboo.
                                                    16 lat się staraliśmy- 3 icsi, 7crio, masa iui. Jakoś bez skutku. Jak olałam sprawę to szybko zaliczyliśmy naturalną wpadkę, a za 18mies drugą. Mamy w domu małe dziecko i niemowlę oraz wiek 35+.
                                                    Teraz dopiero wierzę w przewrotność i nieprzewidywalność życia i Wam też radzę smile
                                                  • boobooo Re: życie bywa pełne niespodzianek :) 03.06.11, 17:20
                                                    Jak widze my z jeza_bell jetesmy po ponad dekadzie walki o macierzynstwo - U mnie to tak na prawde dluzej niz 10 lat, ale na poczatku to nie nazywam tego "walka" tylko po prostu nie stosowaniem zabezpieczen - jak bedzie to dobrze. Po paru latach zaczela sie walka kiedy uswiadomilismy sobie ze cos jest nie tak .....
                                                    Badania, lekarze i wszystko jest niby OK, tzn hormony moze nie optymalne ale OK, endometrioza jest, ale nie taka zeby wykluczac, plemniki klasy A sa, ale malo, tylozgiecie macicy jest, ale OK, jeden jajowod niedrozny, ale drugi OK, ..... itp, itd... Definitywnej przyczyny bezplodnosci zaden lekarz nie stwierdza ....... Leczy sie male niedociagniecia no i nic.

                                                    I tak mijaja lata, pieniadze i mlodosc ..... Jedno jednak co warto to zyc z wiara za jak ma byc to bedzie, jak nie dzis, to jutro, a moze za rok, a moze za 3 lata... Dbac zeby klopoty nie zniszczyly malzenstwa, nie stawiac dziecka ponad meza, rodzine, zycie zawodowe (bo sie zwarjuje). Niech walka o ta istote bedzie czyms co laczy, a nie dzieli.

                                                    Nie zaluje ani jednego dnia z tych 10 lat walki o dziecko. Pomimo upadkow bylo wiele nadziei, wzruszen, ciepla .... Udalo mi sie zrobic dobra kariere zawodowa, bo jak nie wychodzilo to pracowalam jak glupia zeby nie myslec ze znow .... Przezywanie wspolne porazek zwiazalo mnie z mezem bardziej niz namietna milosc pierwszych lat. A na koniec gdy stracilismy juz wiare dostalismy naszego "recznie robionego" synka i coreczke - na razie w 30 tygodniu ciazy.
                                                    Mysle, ze trudno byloby znalesc szczesliwsza droge zyciowa choc absurdalnie brzmi jak "droga przez meke" smile)
                                                    Przepraszam, ze tyle pisze - na forum powinno sie streszczac, ale jakos tak czytanie tego watku wprawilo mnie w "pismienny" nastroj smile ........
                                                  • camila111 Re: życie bywa pełne niespodzianek :) 03.06.11, 19:45
                                                    pisz, pisz... takie historie uskrzydlają i dają wiarę, że może w końcu nam się uda. Tym z małym stażemwink
                                                  • wiosenna24 Re: życie bywa pełne niespodzianek :) 03.06.11, 20:11
                                                    Dziewczyny! Gratuluję Wam serdecznie z całego serca. Ogromną radość sprawiają pozytywne wieści o tym, że wszystko jest możliwe. Ja nadal wierzę, choć nasze pierwsze IVF niestety nieudanesad Dziś zrobiłam betę 0,01. Tragedia, nawet nie doszło do zagnieżdżenia... Ogromny to żal i smutek, ale cóż jesteście przykładem, że wszystko się zdarzyć może, prędzej czy później... Oby nam wszystkim starczyło czasu, cierpliwości i determinacji w dążeniu do upragnionego celu.
                                                  • boobooo Re: życie bywa pełne niespodzianek :) 03.06.11, 20:21
                                                    Tych nieudanych prob moze byc wiele, ale latwo sie o nich zapomina jak w koncu przyjdzie ta udana. Mysmy z mezem mieli taki zwyczaj, ze jak sie nie udalo to robilismy impreze i zapraszali przyjaciol. Oznaczalo to caly dzien sprzatania, gotowania, zakupow... (odwracalo uwage) Spraszalismy jakies 15 osob (!!!)..... A na nastepny dzien leczylismy kaca i mowilismy "takich imprez z dzieckiem sie juz nie zorganizuje". A potem na week-end w gory, zeby spalic wypite kalorie i nacieszyc sloncem lub deszczem lub sniegiem.
                                                    A potem placac za kolejny transfer zartowalismy, ze organizujemy wyjatkowo drogie imprezy (przyjaciolom zwykle nie zwierzalismy sie z przyczyn, dzieki temu rozmowy nie toczyly sie wokol macierzynstwasmile.
                                                  • martik78 Re: życie bywa pełne niespodzianek :) 04.06.11, 10:04
                                                    Wiosenna , tak mi przykro..sad
                                                    Codziennie Was poczytuję i bardzo kibicuję , mocno wierzę ,że w końcu się uda.
                                                    Czytam o Waszej żalu i cierpieniu , to aż mi głupio pisać o moich kruszynkach.
                                                    To już 11 tc żadnych mdłości i wymiotów , czuje sie bardzo dobrze o wiele lepiej niż w trakcie stymulacji . No i brzuch coraz większy , przytyłam już 4 kg sad
                                                    Za tydzień mam genetyczne USG i zobaczymy , czy fasolki zdrowe.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                  • wypalona_zarowka wiosenna 04.06.11, 12:18
                                                    a w którym dniu robiłaś bete??

                                                    Musimy wierzyć że będzie dobrze... u mnie również nie doszło do zagnieżdżenia!!
                                                    Przygotowujemy się do kolejnego in vitro.
                                                  • z_oe Re: życie bywa pełne niespodzianek :) 04.06.11, 12:30
                                                    Przykro mi wiosenna, ale po burzy zawsze wychodzi sloneczko- zycze Wam tego sloneczka. Zbieraj sily na kolejne podejscie..ech zycie.
                                                  • wiosenna24 Re: życie bywa pełne niespodzianek :) 04.06.11, 12:53
                                                    Dziękuję Wam bardzo za miłe słowasmile Nie przestajemy wierzyć, że się kiedyś uda, ale ból jest ogromny. Betę robiłam w 11 dpt, lekarz prosił, aby powtórzyć jeszcze w pn i do tego czasu brać leki, ale powiem szczerze, wiem co ten wynik oznacza i boli cholernie kiedy szpikujesz się lekami i zastrzykami wiedząc, że już nic nie możesz zrobić...
                                                    Pozdrawiam wszystkie szczęśliwe przyszłe mamy i trzymam kciuki za prawidłowy przebieg ciąży- aby szybko do szczęśliwego finałusmile Kiedyś i nam się uda... Nam zostały tylko dwa mrożaczki ale wierzę, że może kolejnym razem...
                                                  • coco7710 życie bywa pełne niespodzianek:)dla każdej z nas 06.06.11, 07:54
                                                    wiosenna przytulam mocno...jestem z Tobasmile jeza_bell i booboo cudowne jest to co piszecie i jak to s mówi na wagę złota tuta bo ciężar porażek zwłaszcza psych jest ogromny a Wasze wsparcie NIEOCENIONE...wiem,ze wyczekane i ukochane będę te nasze maluchy i chce wierzyć, żeby potem powiedzieć naszym dzieciom , że mama i tata byli pewni ,że w końcu wcześniej czy później s pojawią...bo sa tak wyczekane...człowiek pomału podnosi s...podnosi s i walczy dalej....dziękujemy za wsparcie i prosimy o obecność:winkMartik nasza,,podwójna" kobietko trzymam kciuki za kolejne bad maluszków i jak najbardziej odzywaj s i zagrzewaj nas do walki te wciąż walczące...bo wiesz jak to jest byc po tej drugiej stronie...wink
                                                  • jeza_bell Re: życie bywa pełne niespodzianek:)dla każdej z 06.06.11, 12:46
                                                    Czytając Wasze wypowiedzi widzę siebie sprzed niedawna.
                                                    Tyle razy marzyliśmy sobie z mężem jakby to było cudownie już za rok, może za pół... A potem ciągle WIELKIE NIC- w końcu skończyła się kasa, siły na walkę i przekroczyłam próg wieku, po którym wcześniej obiecałam sobie odpuścić i zacząć cieszyć z tego co mamy. Kiedy przekonałam z wielkim trudem samą siebie, że "tak jest najlepiej" i na dodatek naprawdę zaczęłam w to wierzyć- zaszłam w ciążę. I wiecie co... wstyd mi się do tego przyznać, ale wcale się nie cieszyłam- byłam wściekła. Na wszystko. Że to nie tak miało być. Że za późno, że wakacje, że budowa domu, że MY w końcu mieliśmy być dla siebie aby nadgonić to, co niemalże zgubiliśmy po drodze.
                                                    Trochę to trwało. Dzieciak rósł, a wraz z Nim nasze szczęście. Do końca życia będę miała obraz łez męża przy narodzinach synka i tego, że pomimo wyczerpania nie mogłam z ekscytacji zasnąć przez kilka dni.
                                                    W tym roku dane było nam przeżyć to jeszcze raz smile i mam nadzieję czytać tu nie o takich przypadkach i nie u niejednej z Was. Tylko żeby może trwało to krócej niż u mnie, chociaż... nie narzekam smile
                                                    Powodzenia
                                                    --
                                                  • coco7710 trzeba życ nadzieją.. 06.06.11, 13:29
                                                    jeza super,że udało Wam...grunt to to ,że szybko nie zapomniałaś jak to jest być po tej drugiej str jak to często s zdarza niestety,,zapomniał wół jak..."...a o tym planowaniu ze moze za w przyszłym roku...oj ciężko wyłączyć to planowanie ucze s tego wciąż i biore na luz...ale strasznie ciężko...nic my odpoczywamy jedziemy na wakacje zbieramy siły i dopiero po w sierp podchodzimy do kolejnego transferu...stawiamy na siebie bo inaczej człowiek zwariuje jak żyje pod presją...
                                                  • boobooo Re: trzeba życ nadzieją.. 06.06.11, 15:24
                                                    Hej coco7710,
                                                    Tylko nie odpoczywaj za bardzo. Ja tak odpoczywalam przed kazdym nieudanym transferem - lezalam, dieta, przy kazdym ruchu wyobrazalam sobie jak niezagniezdzony embrionik obsuwa sie...... i za kazdym razem nic.
                                                    Az przed ostatnim transferem (nie moglam przejsc juz kolejnej stymulacji bo FSH bylo za wysokie i mnie zdyskwalifikowali) - powiedzialam ze mam to w nosie. Pojechalismy z mezem w gory, i dalismy sobie w kosc jak nigdy wczesniej. Dwa dni po transferze pojechalam na wycieczke rowerowa. "Zapomnialam" na 2 tygodnie, po czym zrobilam sobie test ciazowy ..... i byly 2 kreski.
                                                    Pozatym jak sie idzie z mrozeniaczkow prawdopodobienstwo zaplodnienia jest jedynie 20%, co znaczy ze nawet 5 prob jest wciaz w normie. Wiec nalezy nie tracic nadzieji.
                                                  • coco7710 Re: trzeba życ nadzieją.. 07.06.11, 07:51
                                                    boobooo, no wlasnie o porade prosze...za Iszym transferem swieżynek mialam hcg 33 nawet wyluzowałam wtedy i poszlam do pracy nastepnego dnia... prowadzilam normlane zycie, a za tym IIgim razem 2tyg zwolnienia i siedzenia w domu hcg...3...chcemy jechac w długa podroz i z tych wzgledów odkładamy transfer czerwcowy...bo akurat wypadnie ze bede zaraz po transferze...moze nie potrzebnie...to przesuwam....?
                                                  • coco7710 Re: trzeba życ nadzieją.. 07.06.11, 08:17
                                                    a i jeszcze jedno który tranasfer z kolei był tym ostatnim...?
                                                  • wiosenna24 Re: trzeba życ nadzieją.. 07.06.11, 13:15
                                                    Ja też mam pytanko. Czy któraś z Was miała przy ivf dodatkowo zastosowany assisted hatching?
                                                    Jeśli tak to jak to wpłynęło u Was na powodzenie ivf. Z góry dziękuję za info. Pzdr
                                                    Coco, mnie lekarz odradzał jakikolwiek ruch do 2-3 dni po transferze ze względu na proces zagnieżdżenia się zarodków, nie pomogło. Natomiast kiedyś po inseminacji, kiedy żyłam w totalnym stresie w pracy i żałowałam wtedy tego podejścia zaszłam w ciążę. Życie jest pełne niespodzianeksmile Myślę, że w tym przypadku nie ma pewnej reguły.
                                                  • boobooo Re: trzeba życ nadzieją.. 07.06.11, 13:29
                                                    Co do aktywnosci, mysle ze przed transferem nalezy byc jak najbardziej aktywnym zeby organizm byl "przyzwyczyjaony" do stresu fizycznego i ogolnie w jak najlepszej kondycji.
                                                    Stad nasz wycisk w gorach przed mysle ze byl dobry. Po btransferze dzien dwa, mysle ze najlepiej jednak sobie odpuscic i polezec.
                                                    A potem to niestety albo woz albo przewoz - mysle ze to czy jestesmy aktywne czy nie nic nie zmieni.
                                                    assisted hatching - podnobno zwieksza prawdopodobienstwo implantacji (czytalam, ze nawet o 30%), ale niestety rowniez pozniejszych ciaz mnogich, a ich nie chcemy. Prawdopodobienstwo donoszenia blizniakow jest znacznie mniejsze niz jedynaczka - jak juz tyle bolu sie przeszlo to chce sie miec ta najpewniejsza ciaze.
                                                    Stosuje sie to glownie u starszych kobiet 35+ z wysokim FSH.
                                                  • boobooo Re: trzeba życ nadzieją.. 07.06.11, 13:21
                                                    U mnie byla stymulacja i niestety tylko 4 zarodki - pierwsze dwa na swiezo, potem 2 mrozone. Potem druga stymulacja i tylko 2 zarodki, podane na swiezo.
                                                    Czyli sukces byl w 3 podaniu i 2 stymulacji
                                                    Pierwsza stymulacja normalna, druga skrocona i nastepnej by juz nie bylo - FSH za wysokie i z reszta nie mielibysmy pieniedzy. Rodzice nam pomogli i zaplacili za jedna, druga my sami, a o trzecia to by trzeba prosic Pana Boga smile

                                                    Przy czym to wszystko zajelo nstrasznie duzo czasu. Mysle ze od decyzji o IFV do dziecka to bylo ponad 3 lata.
                                                  • coco7710 Re: trzeba życ nadzieją.. 08.06.11, 11:52
                                                    nie wiem czy te nacinanie otoczki zarodka jest takie bezpieczne...pogadam z lekarzem jak bedziemy startowac z transferem... nie ma reguł na powodzenia raz czlowiek s stara raz to olewa i wynik bywa rozny...kwestia czas i ogromnego szczescia chyba....
                                                  • z_oe Re: trzeba życ nadzieją.. 08.06.11, 12:51
                                                    Tak jak coco pisze to chyba zalezy wszystko od szczescia-albo je masz albo nie. Jak czytam,ze dziewczyna zaszla w ciaze za pierwszym podejsciem to od razu mysle-ale mialas szczescie.
                                                    Statystyki sa niestety straszne, to wszystko dziala jak rosyjska ruletka, albo trafisz albo nie-niestety.
                                                  • 1.zuzanna Re: trzeba życ nadzieją.. 08.06.11, 14:18
                                                    Hej kobietki smile
                                                    Dawno mnie tu nie było, no i widze że pare osób dołączyło do grona starających się smile
                                                    Ja to już mam za sobą, bo noszę pod serduszkiem małego Oskarka smile wszystko jest dobrze, kruszynka rozwija się prawidłowo a Ja rosnę w oczach smile
                                                    dziewczyny z całego serca życze Wam żeby się udało ale w końcu kiedyś musi się udać,więc głowa do góry smile Ja należe do tych osób, którym udało się za pierwszym razem smile
                                                    Powodzenia
                                                  • coco7710 Re: trzeba życ nadzieją.. 08.06.11, 14:44
                                                    zuzu a jak bedzie dziewczynkawink?gratulacjesmile
                                                  • 1.zuzanna Re: trzeba życ nadzieją.. 08.06.11, 14:46
                                                    coco na 99,9% to chłopczyk w 14tc widziałam już jajuszka, byłam zaskoczona że tak wcześnie zobaczyłam płeć dzidziusia smile teraz już mogę kupować ubranka smile
                                                  • boobooo Statystyki 08.06.11, 15:43
                                                    Gratuluje 1.zuzanna
                                                    Statystyki sa bezwzgledne. Niestety za kazdym razem jak sie podchodzi do transferu prawdopodobienstwo jest to samo - jedynie 1 na 4 jest udany i to jak swieze.
                                                    Zawsze jest kilka co trafi za pierwszym razem, ale wiekszosc musi probwac kilka razy zeby to 1 na 4 zlapac.

                                                    Co do AH, to troche na ten temat czytalam i faktycznie wykazano ZE U PAR U KTORYCH NIE DOCHODZILO DO ZAPLODNIENIA POMIMO WIELOKROTYNYCH CYKLI IVF, taka procedura bardzo pomogla. Ryzyko uszkodzenia embrionu jest male, natomiast doswiadczenie w wykonaniu procedury jest bardzo istotne. Jak naciecie embrionu jest zbyt male zmniejsza prawdopodobienstwo implantacji, zbyt duze uszkadza embrion. Robi sie je zwykle jedynie w swiezych zarodkach, nie mrozeniaczkach. Niektore Centra IFV w USA zaczynaja juz uzywac AH jako standard.
                                                    Statystyki sa nastepujace:
                                                    Praca 1 (Cohen i inni, 1992): Control vs AH: 47 vs 54 (kliniczne ciaze); 35 vs 49 (narodziny)
                                                    Praca 2 (Hellebout, 1996): Control vs AH: 38 vs 42 (kliniczne ciaze); 35 vs 38 (narodziny)
                                                    Praca 3 (Lezendorf, 1998): Control vs AH: 42 vs 39 (kliniczne ciaze); 35 vs 29 (narodziny)
                                                    Praca 4 (Mansour, 2000): Control vs AH: 40 vs 44 (kliniczne ciaze); 36 vs 37 (narodziny)

                                                    Ponizej link do podsumowania skutecznosci IFV w USA
                                                    www.sartcorsonline.com/rptCSR_PublicMultYear.aspx?ClinicPKID=0
                                                    Jest o tyle przyjemny, ze mozna ograniczyc staystyki do diagnozy i procedury
                                                    Wiem ze sa to tylko liczby, ale ja zwasze lubialam byc swiadoma co do oczekiwan smile

                                                  • wiosenna24 Re: Statystyki 08.06.11, 22:16
                                                    boobooo dzięki za pomocsmile wciąż nie mogę pojąć dlaczego nasze maleństwa się nie zagnieździły i rozważam wszystkie za i przeciw, a to przecież statystyka jest... Tak czy owak dziękuję za wiadomości a z AH najprawdopodobniej skorzystamy przy następnym podejściu. Pzdr
                                                  • coco7710 Re: Statystyki 09.06.11, 07:48
                                                    no niestety nikt nie umie wytłumaczyć dlaczego s nie zagnieżdżają nasz maleństwa...i nie jest to pocieszające, ze niestety 1 na 4 s udaje...bo każda by chciala byc ta co s udaje...no nic jeza i booboo sa db przykładami ,ze udaje s w końcu i same zagrzewają nas do walki a to chyba najważniejsze,zeby nie tracić nadziei i walczyć walczyć walczyć.....
                                                  • wypalona_zarowka Re: Statystyki 09.06.11, 07:51
                                                    my mieliśmy AH i się nie udało.
                                                    Ja też zastanawiam si.ę co poszło "nie tak"
                                                    teraz wizyta u lekarza - może dodatkowe badania, histeroskopia.. i zaczynamy od nowa!!
                                                    nadzieja umiera ostatnia..
                                                    może za kolejnym podejściem się uda!!
                                                  • boobooo Re: Statystyki 09.06.11, 14:26
                                                    Jak widzisz AH pomaga, ale wzrost szans jest niewielki, rzedu 5% (zalezy od badan). Te 5 % to duzo, ale wciaz przy kazdym trasferze jest bardzo wysokie prawdopodonbienstwo ze nie wyjdzie. Mnie to pocieszalo, bo mowilam sobie ze to nie moja wina, tylko statystyki i ze trzeba probowac to w koncu wyjdzie .......
                                                    Mysmy byli gotowi "adoptowac" zarodek, tak na prawde nawet wolelismy nie-nasz, bo mielismy nadzieje ze bedzie latwiej. Lekarz przekonal nas zebysmy wpierw jednak probowali z naszym..... choc w nasz juz zesmy nie wierzeli.
                                                  • coco7710 Re: Statystyki 10.06.11, 07:56
                                                    no ciezko jest mówic ,ze każde podejscie nieudane to statystyka...bo człowiek obwinia s ,ze sam nawala i jest to jego wina ja jestem niestety na takim etapie...booboo w jakich odstepach podchodziłas do kolejnych transferów?Łykałas cos jakies vit itd?
                                                  • wypalona_zarowka Re: Statystyki 10.06.11, 08:02
                                                    coco a Ty bedziesz jeszcze podchodziła? co Wam lekarze mówią, jaki odstęp czasu najkorzystniejszy??
                                                  • coco7710 Re: Statystyki 10.06.11, 08:49
                                                    wypalona wiesz co lek mowil ze to zalezy ode mnie poczekac1-2cykle dac sobie odpoczac...ale zeby tez nie odwlekac zbyt dlugo bo mamy jeszcze 5mrozaczkow...po Iszej nieudanej próbie ze swiezynek po mrozaczki podeszłam w kolejnym cyklu...teraz wlasnie s zastanawiam ale chyba odpoczne i dopiero boje s ze za szybko wtedy s pospieszylam...zadnych bad nie robilam dodatk nic nie kazali robic mi...lykam vit i suplementy a u Ciebie masz jakies mrozaczki?
                                                  • jusia_i_klara Re: Statystyki 10.06.11, 08:54
                                                    Cześć dziewczynki!
                                                    Pewnie mnie nie pamiętacie udzielałam się na tym forum jakoś w lutym w trakcie stymulacji w Novum.
                                                    Miałam 7 jajeczek i 7 zarodków. na świeżo podany jeden cudny (KLAPA), miesiąc później dwa bardzo ładne (PODWÓJNA KLAPA) nie pisałam bo mi sie nawet pisac nie chciało z żalu i zmartwienia.
                                                    Nie ukrywam że najbardziej martwiłam się kasą i mimo że wiedziałam że trzeba próbować i próbować ale już widziałam sie za 5 lat bez środków do życia i upragnionego dziecka. ja mam córkę poczęta naturalnie ale od tego czau moja rodzina przeszła ogrom perypetii i juz nie możemy począć dziecka naturalnie a po tym co przeszłam potrzeba drugiego dziecka była większa niż przy pierwszym, wierzcie.
                                                    Powiedziałam mojej lekarce że sie mnie nie pozbędzie że będę przychodzić co miesiąc i nie odpuszczę nawet na chwilkę. dwa nieudanie transfery z pięknych zarodków podłamały mnie bardzo.
                                                    Transfer kwietniowy był nad wyraz karkołomny bo owulacja wypadała mi w Wielkanoc. Obdzwoniłam chyba 1000 miejsc, szpitali itp w wawie aby spytać gdzie zrobię usg w święta bo novum zamknięte. W końcu znalazłam jakiś prywatny gabinet X, pojechałam tam w ciemno sama w poniedziałek wielkanocny i za 300 Dziwna pani stwierdziła że ovu była.

                                                    Sam transfer przebiegał inaczej niz dotąd Pani Dr (nie moja) rozkrwawiła mi szyjke twierdząc że powinno sie oczyścić jakiś tam sluz bo on działa na zarodki jak poducha, odbija je. krew mi sikała, plus robiła dziwne miny, miałam wrazenie że coś jest nie tak, patrzyła znacząco na pielęgniarkę. Dodam że byłam sama stwierdziłam że nie mam co z małżem chodzić co miesiąc. Zarodki słabiusieńkie dwa ale jeden z jedna komórka mniej niż przed zamrożenien 2 kom i jeden 3 kom. nawet pierwszy raz mi zdjęć nie dali a ja nie prosiłam bo po co.
                                                    Po transferze od razu do pracy poszłam. Potem wpadłam w wir remontu domu. nawet winko piłam ;-( W 10 dpt moja przyjaciółka miała urodziny i prawdę mówiąc planowałam się upić i rano zrobiłam bete. Az śmiać mi sie chciało bo brzuch mnie na @ bardzo bolał. a tu beta 156. dziś zaczynam 9 tydzień. Jeden zarodek się rozwija jak na razie perfekcyjnie.
                                                    Dziewczyny, nie wiem jak to jest. Zarodki były naprawdę na maxa kaprawe. pierwszy nieudany transfer to było 7kom, a teraz 2 i 3. Może to czyszczenie sluzu pomogło. może fakt że podchodziłam mega naturalnie, bez zastrzyku na pekanie ani nic. Moja ovu była tak miej więcej stwierdzona i naprawdę myślałam sobie że przesadzam z tym comiesiecznym próbowaniem i w święta to może dam sobie spokój.
                                                    ja jestem wyjątkowo twarda baba i rozumiem ze potrzebujecie czasem odpoczynku ale trzeba isc za ciosem. mój mąz pocieszał mnie że to statystyka i trzeba z góry przygotować się na wiele prób. może udało sie bo pierwszy raz nie miałam nadziei i nie miałam czasu o tym myśleć. Nawet na godzinkę po transferze nie położyłam sie w domku. Nie wiem ale z perspektywy czasu nie żałuję mojego parcia po prąd mino wszelkich przeciwności i Wam też życzę wytrwałości. Nie poddawajcie się. Ja nawet pesymistycznie wzięłam kredyt na nastepną stymulacje która miała byc za 2 miesiące a tu taka niespodzianka.
                                                    Pozdrawiam Was i trzymam kciuki.
                                                  • jusia_i_klara Re: Statystyki 10.06.11, 09:05
                                                    coco

                                                    Dodam że ja tez żadnych badań nie robiłam, oprócz czystości pochwy i posiewu po 2 miesiącach bo się przeterminował. Mi moja lekarka, której naprawdę zaufałam powiedziała że nie ma co sprawdzać i badać więc szłam za ciosem. Postanowiłam traktować to jak starania naturalne, miesiąc w miesiąc. Przecież naturalnie tez nie zawsze wychodzi.
                                                  • coco7710 Re: Statystyki 10.06.11, 09:38
                                                    jusia zagrzewasz do walki swoja opowieścią nie ma cowink...ale widze doskonale rozumiesz bo ja po tym IIgim podejsciu nie moge podniesć s mimo ,ze jestem osoba, która szybko s nie poddaje i walczy...dzis dostalam@i od 3dc mam brac estrofem i 12dc usg jak tam i wtedy umawiamy s na transfer....no badan wlasnie nie kazali mi żadnych robić bo pow ze ni ma s czego czepić ani szukac na darmo...tylko próbować i próbować...
                                                  • jusia_i_klara Re: Statystyki 10.06.11, 09:53
                                                    Czyli co idziesz za ciosem, czy robisz przerwę. Przerwa jest podobno wskazana miedzy stymulacjami min 4 miesiące, a do crio można podchodzić miesiąc w miesiąc. nie chce sie wtrącać ale ja bym zrobiła transfer i jechała na wakacje ( zresztą miałam tak zaplanowane w lipcu). może mózg na wakacjach wyłączysz i to właśnie dobrze zrobi twojej kruszynie.
                                                  • coco7710 Re: Statystyki 10.06.11, 10:45
                                                    jusia chyba masz racje ...ide za ciosem nie bede zwlekac zwlaszcza ze to crio a nie zadna stymulacja a zwlekac ,ze moze zaszkodzic czy nie zaszkodzic wyjazd chyba nie ma sensu bo jak ma s udac to i tak s uda lub nie......a na wakacje pojadę i tak i takwinki nie bede sobie niczego żałowaćsmilekoniec zadręczania sięwinkdzięki wielkie za dodanie otuchywinktakiego kopa mi trzeba
                                                  • boobooo Re: Statystyki 10.06.11, 22:28
                                                    U mnie z transferami gorzej. Niestety jestem w USA - tutaj IFV kosztuje od $25,000 w gore (do 50K w zaleznosci od lekow i komplikacji). Nie stac mnie na to, szczegolnie ze pracuje w nauce (czyli dziedzinie niskoplatnej WSZEDZIE na swiecie smile i nie jstem tu na tyle dlugo zeby miec jakiekolwiek oszczednosci.

                                                    Na IFV przyjechalam do Katowic (Provita). Transfery musialy byc wtedy kiedy moje urlopy i nie bylo wyjscia - byly w duzych odstepach czasu, bo przciez nie moge latac co miesiac (najmniej pol roku). Finansowo tez ciezko, bo jak oplacilam loty z USA to juz na samo IFV nie starczalo, tym bardziej ze leki mialam pelnoplatne bo nie jestem ubezpieczona.

                                                    Jesli chodzi o przygotowanie to u mnie beznadziejnie. Zadne badania, ani hormony nie wchodzily w gre. Przylatywalam na sam zabieg, Dr sugerowal hormonoterapie przed, zeby lepiej przygowac sie do transferu, ale nie moglam bo nigdy nie wiedzialam na tyle w przod kiedy przylece. Jak zaszlam w koncu w ciaze, to tak na prawde wracalam do USA na nastepny dzien po transferze. Dr z Provity zalecil mi brac progesteron, ale nie zdazylam wykupic przed wylotem, a w USA nikt mi go nie chcial przepisac, bo tam nie ma zalecenia podawania progesteronu po transferze, czyli nic nie bralam. Zawsze bralam kwas foliowy przed i po, ale to z wlasnej inicjatywy.

                                                    Chodzilam do pracy i zazdroscilam kobitkom ktore juz w kilka dni po transferze wiedza czy im HCG rosnie, ja moglam jedynie robic sobie test ciazowy, a i ten robilam dopiero 17 dni po transferze, bo sie balam ze jak zrobie wczesniej i tak bede musiala powtorzyc bo bede wierzyla ze moze za wczesnie wiec nie wyszedl.

                                                    Jak wreszcie zobaczylam dwie kreski to od razu chcialam sie umowic u ginekologa, ale powiedzieli mi ze w USA ciaze uznaje sie dopiero od 3 miesiaca i wczesniej nie ma wizyt, bo za duzy odsetek poronien. Wiec czekalam te 3 miesiace jak na szpilkach.

                                                    O odpoczynku przed i po transferze nie bylo o czym mowic bo tutaj mam jedynie troche urlopu ktory caly wykorzystuje na wyjazdy do Polski (ktore sa dalekie od odpoczynku, czy wakacji). Zwykle jak wracam do pracy po transferach mam roboty tyle ze jak koncze przed 22 w nocy to ciesze sie ze jestem wczesnie w domu. Jesli chodzi o podroze to byly zawsze przed i po (przez ocean). Jako ze nie da sie uniknac w pracy naukowej wyjazdow, zawsze i w ciazy i pomiedzy transferami duzo latalam. Tuz przed udanym transferem lecialam do Pekinu na 2 tygodnie - gdzie mialam straszna robote przepytujac setki studentow ktorzy mam wrazenie rozumieli jedynie chinski. Z Pekinu lecialam na Konferencje do San Diego z ktorej po tygodniowej przerwie lecialam na transfer do Polski.

                                                    ***
                                                    Dla mnie jakos tak ciezko bylo zaakceptowac ze nie moge miec dzieci - ze jestem bezplodna. Niby to nie moja wina, ale jakos tak myslalam o sobie jak o kobiecie III-giej kategorii (II-ga to kobieta naukowiec). Czolam sie winna wobec meza, ze nie dam mu dziecka, wobec rodzicow - ze nie doczekaja sie wnukow i wobec siebie oczywiscie rowniez - ze nie bede widziec jak moje dziecko rosnie, ze nie bede miala w co ladowac moich nadziei i oczekiwan, ze bede sama....etc.

                                                    Leczenie, inseminacja i IVF pomogly, ale nie nawet w kwestii ze mi sie w koncu udalo, ale w tym, ze tuz przed tym jak mi sie udalo znalazlam cos w rodzaju pogodzenia sie z faktem ze jestem bezplodna. Pomyslalam - no dobra nie moge miec dzieci, ale przynajmniej zrobilam wszstko co mozliwe zeby to zmienic, nie udalo sie ale siebie nie moge obwiniac.
                                                    Niby powtarzalam to samo przez 10 lat, ale tak na prawde uwierzylam w to dopiero po tychze dziecieciu latach powtarzania (jak mantra. czy rozaniec). Przestalam sie wewnetrznie buntowac. Do transferu przystapilam na luzie wiedzac, ze wiecej juz po prosu nie moge i i tak zrobilam wiecej niz niejedna kobieta, juz bez wiary i bez oczekiwan .....

                                                    Ot i cala historia.... Potem przyszedl na swiat "recznie robiony", po ktorym w pierwszym cylku po przerwaniu odciagania pokarmu, naturalnie wpadlam bez zadnego transferu, leczenia, .....

                                                  • coco7710 Re: Statystyki 13.06.11, 07:40
                                                    booboo podziwiam za ta jazde tu do POlski az z USA ceny sa tam zawrotne nie ma co...ostatnio ogladalam program własnie jak w USA istnieje mozliwosc wyboru płci przy in vitro...( w filmie wszystkie kobiety mialy po 4chłopców a bardzo marzyły o dziewczynkach)co wydało mi s troche niedorzeczne bo każda z nas walczy o dziecko i bez względu na płeć.. a nie by spełnić swój kaprys....gratuluje,ze mimo wszystkich utrudnien logistycznych i nie tylko udalo Ci się i jestes doskonałym przykładem by nie marudzic tylko brać s do roboty...a transfer i zaraz lot samolotem co za róznica jak ma s udac to i tak s uda... i tak trzeba dalej walczyc o swoje dzieci....bo wartosmile
                                                  • martik78 Re: Statystyki 13.06.11, 09:52
                                                    Hej!
                                                    W sobotę byłam na genetycznym USG i mogę trochę odetchnąć maluchy są zdrowe i rozwijają się prawidłowo . Maja już po 6,5 cm i radośnie machają nóżkami i rączkami . Cudny widok ,który wynagradza wszystkie poniesione trudy.
                                                    Trzymajcie się dziewczyny i wytrwałości , bo warto smile
                                                  • coco7710 Re: Statystyki 13.06.11, 10:49
                                                    witaj martikwink super wiesci rosna maluszki zdrowo i to najważniejsze odetchnęłaś z ulgą cowink mam nadzieje,ze -wiem to ,że wszystko przede mna i tez bede to przeżywaćwink dbaj o siebie i o bliźniakismilekiedy nastepna wizyta?
                                                  • martik78 Re: Statystyki 14.06.11, 08:51
                                                    Za tydzień idę do swojego lekarza prowadzącego z wynikami morfologii , glukozy i moczu, mam nadzieję ,że będzie dobrze. Pewnie też zrobi mi USG , więc będę mogła podejrzeć moje kruszynki.Ten widok jest taki wzruszający , nie da się z niczym porównać.
                                                    Pozdrawiam serdecznie smile
                                                    PS. Coco podchodzisz w tym cyklu?
                                                  • coco7710 Re: Statystyki 14.06.11, 09:49
                                                    super martikwinkdmuchach, chuchaj w moim kierunku by w końcu u mnie zagościły moje kruszynkiwinkmoże db fluidy ciężarówkiwink zadziałają... tak walczę i w tym cyklu podchodzę....
                                                  • szyszunia7777 Re: Statystyki 15.06.11, 11:43
                                                    nigdy nie czytalam tego watku..i bardzo sie ciesze ,ze tutaj w koncu wszlam smile Dobrze czytac takie historie z happy andem smile Ja potrzebuje ich teraz bardziej niz powietrza ... tydzien temu dowiedzialam sie ,ze poronilam ..bylo to na zwyklej kontrolnej wizycie w tej samej klinice w ktorej
                                                    robilam ivf ..to byl 9tydz. udalo sie za pierwszym podejsciem..ogromna radosc ..wyobrazacie sobie , a potem taki cios ...ktory zawala z nog. Gdzies tam liczylam sie z tym ze moge poronic..ale pocieszalam sie ,ze to zdaza sie naprawde zadko sad Jak sie okazalo wcale nie tak zadko .Nie moge sie po tym pozbierac..chyba wolalabym zeby wogole nie doszlao do zaplodnienia..jutro czeka mnie jeszcze skrobanka ..nie wiem jak ja to zniose. W dodatku moj maz udaje ,ze nic sie nie dzieje , nie chce na ten temat rozmawiac..nie potrafi..wszystko tlumi w sobie ..przez co ja czuje sie strasznie samotna ...i nie wiem czy mam jeszcze dosc sily w sobie zeby walczyc. Na sama mysl ,ze jeszcze raz mogla bym poronic ..mam dosc ..to jest nieludzkie .Moze przesadzam...ale dzisiaj tak to czuje. Pewnie myslicie ,ze zawrjowalam od tego..moze ..nie wiem. Podchodzac do ivf , nie bylam przygotowana na takie przezycia..myslalam ,ze poprostu uda sie albo nie..poronienie..tego nie bralam pod uwage,i wszystkiego co sie z tym laczy. Moze bylam zbyt wielka optymistka ..?Kiedys przed tym wszystkim poprostu chcialam miec dziecko..teraz niczego innego nie pragne i tego tez sie boje. Co bedzie jesli okarze sie to nie mozliwe ? Moje zycie juz do konca bedzie pozbawione sensu i pelne niezaspokojonego glodu maciezynstwa ..to wszystko mnie dobija, nic mnie nie cieszy .
                                                    Przepraszam,ze tak marudze ..ale naprawde nie radze sobie sama z tymi wszystkimi myslami.
                                                  • boobooo Re: Statystyki 15.06.11, 13:43
                                                    Kiedys tam w wyniku leczenia i inseminacji udalo mi sie zajsc w ciaze.
                                                    Poronilam w 12 tygodniu - chociaz nawet nie poronilam, okazalo sie ze lozysko sie odkleilo. Probowali cos robic, progesteron, lezenie kolkiem, ale w 14 tc bylo juz oczywiste, ze plod jest martwy......
                                                    Pocieszalam sie, ze moze to lepiej, bo proronienie czesto zwiazane jest z defektem plodu. Lezalam na sali z 6-7 kobietami w zaawansowanej ciazy, ktore wszystkie mowily o pryszlosci ich Maciusiow, Beatek, anilkow, krolewiczow..... a ja wiedzialam ze u mnie juz zadnej przyszlosci nie ma i czekam na skrobanke..... to chyba bylo najgorsze.

                                                    Ale z czesem bol przechodzi - nie od razu, ludzie pytaja, jak sie czujesz, jak tam ciaza a ty musisz robic dobra mine do zlej gry ..... Trzymaj sie i ufaj ze dla czesci maluszkow tak jest lepiej, to po to aby te co sie urodza byly zdrowe i silne.
                                                  • coco7710 uda sie... 15.06.11, 14:15
                                                    szyszynia trzymaj s ale podpisuje s pod boobooo najwidoczniej cos tam nie gralo i dlatego tak s stało...grunt walczyć dalej i nie poddawać s czego booboo i reszta dziewczyn zaglądających tu jest doskonalym przykładem...nam tez s uda...
                                                  • wiosenna24 Re: uda sie... 15.06.11, 19:01
                                                    Szyszunia! Nie trać wiary. Wiem jak bardzo to boli, też przez to przeszłam, choć był to dopiero 6 tydz a w 5 tyg kruszynka przestała się rozwijać. Tłumaczyłam sobie, że nasz aniołek nie pozałatwiał tam na górze wszystkich swoich spraw i kiedyś znów do nas zawita...
                                                    Mnie ta sytuacja wzmocniła, dowiedziałam się o sobie czegoś nowego, mogę zajść w ciążę. Jeśli teraz się nie udało uda się kiedyś na pewno. I trzeba w to wierzyć. Uwierz, któregoś pięknego dnia znajdziesz w sobie sił e na ponowną walkę. Trzymaj się cieplutko.
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 20.06.11, 07:54
                                                    oj jaka tu ciszawink jak nasze ciezaróweczkismileczyżby zapomniały o nas....ja walczę i pozytywnie s nastawiam we środę ide n wizyte i usg zobaczyć jak moje edno i umawiamy kolejny transfer...walczymy dalej...
                                                  • boobooo Good luck!!! 20.06.11, 15:44
                                                    Walczcie - warto!!!!
                                                    Zaplanujcie zajecia ktore odwroca wasza uwage od transferu - spotkanie z rodzina, przyjaciolmi...
                                                    Wyjazd nad jeziorko, dobry film w kinie.....

                                                    Jakos tak gleboko wierze, ze "odpuszczenie" czyli oslabienie emocjonalnego napiecia zwiazanego z oczekiwanym transferem pomaga.
                                                  • z_oe Re: uda sie... 20.06.11, 20:05
                                                    coco i o to chodzi by isc w uparte.
                                                    Trzymam kciuki za srode!

                                                    Ja w srode bede czekac na tel. z kliniki czy przyjezdzac czy nie. Dzis mialam punkcje i choc nie nastawiam sie zbytnio to jakos nie przestaje myslec o tym.
                                                    Najgorsze to czekanie...oby doszlo do transeru ech...
                                                  • martik78 Re: uda sie... 20.06.11, 20:55
                                                    Witajcie smile
                                                    Zaczęłam dziś 14 tc i byłam na kolejnej wizycie. Jak na razie wszystko dobrze , maluchy rosną , a jeden to tak fikał koziołki ,że dr nie mógł mu wcale serduszka zbadać . Czuję się bardzo dobrze, brzuszek coraz większy, 3 kg na plusie. Kolejna wizyta za 4 tygodnie i będziemy robić ECHO serca .
                                                    Dziewczyny wysyłam do Was ciążowe fluidy , a do Ciebie Coco podwójnesmile
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 21.06.11, 08:08
                                                    dziękiwink booboo nie odpuszczam doping wskazany nawet podwójny martik ciesze się ,ze rośniecie i brzdące rozrabiająsmileoby tak dalejsmile i u zuzy naszej smile zoe daj znac jak będziesz po telefonie jak z transferem, ile zarodków...nie chce odpuszczać ,nie chce s poddawać chce walczyć o szczęście jakim jest bycie matką... bo czytając te wszystkie dopingi wiem ,ze warto i chce sama osobiście pod tym s podpisać....
                                                  • 1.zuzanna Re: uda sie... 21.06.11, 14:07
                                                    Cześć kobietki smile
                                                    oj dawno mnie tu nie było ale o Was nie zapomniałam, tym bardziej że tu zaczynałam "starania" smile
                                                    jestem już w 17tc i czuję się bardzo dobrze, nie wiem czy pisałam ale znam już płeć dziecka- to chłopczyk Oskarek, przytyłam już 5kg i wygladam jak mała kuleczka smile bo mam niespełna 160cm wzrostu i waże 60kg. ale najważniejsze że z kruszyną OK, dzisiaj mam kolejną wizyte i oczywście USG a jutro jade na urlop do Jastarnii smile
                                                    dziewczyny trzymajcie się ciepło i próbujcie do skutku- bo warto smile
                                                    Pozdrawiam
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 22.06.11, 10:07
                                                    no zuzu jakby mi s udalo to pamietasz pare dni przed Toba testowalam przy moim Iszym podejsciu....jakos tak mnie wzięło na wspominki...
                                                  • in-vitro Re: uda sie... 22.06.11, 13:08
                                                    Cześć dziewczynkismile ja też dawno niezaglądałam,ale do południa leniuchuję mam okropne mdłości,dziś zaczynam 6tc ,nadal biore 3 *4 luteinę pod język i 3*4 dopochwowo to jakaś masakra,ale jeszcze tydzień mam nadzieje,że gin przepisze mi coś lżejszego bo we wtorek będzie już wyraznie widać czy mam parkę w brzuszku!Pozdrawiam was serdecznie i trzymam kciuki,pomimo mdłości,opuchnięcia,wahań nastroju to najpiękniejszy okres mojego życia!
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 24.06.11, 11:50
                                                    in-vitro jak fajnie ,ze s odezwalas...supersmile powodzenia i wytrwalosci w braniu tych leków ale liczy s dzidziussmile ja jestem po kontroli endo 11,4 wink i w pon startuje na kolejny transfer..nie moge s juz doczekac...
                                                  • camila111 Re: uda sie... 24.06.11, 11:57
                                                    cocoładne to Twoje endo... ja przy pełnej stymulacji mam ledwie 9 mm.
                                                  • wiosenna24 Re: uda sie... 24.06.11, 22:51
                                                    Coco, trzymam mocno kciukismile Będzie dobrze, a endo naprawdę masz super!
                                                  • eva-braun Re: uda sie... 25.06.11, 00:24
                                                    Camillla, a Ty też na czerwiec jeszcze się "załapać" próbujesz?
                                                  • camila111 Re: uda sie... 25.06.11, 08:48
                                                    Eva póki co załapałam się na czerwiec - 10 dpt beta 57,10 jutro kolejna weryfikacja.
                                                  • eva-braun Re: uda sie... 25.06.11, 23:26
                                                    łaaaał! to pięknie! trzymam kciuki moooocne!
                                                    daj nadzieję...
                                                    I napisz jutro jak wynik smile
                                                  • camila111 Re: uda sie... 26.06.11, 17:55
                                                    12dpt beta 186,70 smile
                                                  • eva-braun Re: uda sie... 26.06.11, 20:53
                                                    piknie!!! big_grin big_grin big_grin
                                                    to crio- był?
                                                  • eva-braun Re: uda sie... 25.06.11, 00:19
                                                    piękne endo Coco! zazdraszczam wink
                                                    Czym je tak "podrasowałaś"?
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 25.06.11, 11:36
                                                    eva...estrofem od 3dc....tylko tyle...jakos zawsze bylo ok wiec nie wiem jak to s tam dzieje...no,ale liczy s efekt koncowy...czekam poniedzialku....winkdziekiwink
                                                  • eva-braun Re: uda sie... 25.06.11, 23:29
                                                    kciuczę, żeby wszystko szło po Twej myśli smile
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 26.06.11, 16:15
                                                    niom chcialabym bardzowink i wzajemnie eva -na jakim etapie jestes teraz?
                                                  • eva-braun Re: uda sie... 26.06.11, 20:59
                                                    raczę się winkiem czerwonym, obżeram migdałami, łykam wiesiołek itp. żeby wyhodować endo. Niestety, bez odpowiednio grubego nie podejdę do crio- , a już przez dwa cykle musiałam z tego powodu odwołać transfer uncertain Niestety, okazuje się że leki z estradiolem bardzo źle na mnie działają i muszę próbować naturalnie się wspomóc sad W czwartek mam wizytę, ale nie łudzę się, że będzie lepiej, niż w poprzednich cyklach sad Sama nie wiem, czy lekarz ma pomysł co dalej ze mną zrobić, żeby można było przeprowadzić transfer mrozaka...
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 27.06.11, 07:47
                                                    oj eva cos oporne to Twoje endo kurcze...może zwiekszyc dawke tego estrofemu trzeba co...?Ja biore 2x1...dzis dzwonie o 11,00bjak moje mrozaczki rozmroziły s...i na 17,30mam transfer...ale stresuje mnie ten telefon ...cały dzien w ogóle ekscytujący...
                                                  • martik78 Re: uda sie... 27.06.11, 09:41
                                                    Coco , super to Twoje endo .
                                                    Ja 2 dni przed punkcją miałam 9 mm , a w dniu transferu lekarka powiedziała tylko ,że moje endo aż krzyczy o tą ciąże . I Tobie życzę tego samego smile
                                                    Trzymam kciuki cały dzień smile
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 27.06.11, 13:32
                                                    Mam nadzieje,ze to endo pomoże...z 5mrozaczków zostały mi tylko 3 które beda dzis podane..moje ostanie podejście...ciezaroweczki prosze o cala masę fluidów ciążowych.......
                                                  • camila111 Re: uda sie... 27.06.11, 13:56
                                                    coco bedzie dobrze trzymam kciuki najmocniej jak potrafie. Odezwij się jak juz bedziesz po transferze.
                                                    Ja mam 14.07 pierwszą wizytę, mam nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze i dotrwamy do tej wizyty w komplecie.
                                                  • boobooo Re: uda sie... 27.06.11, 14:38
                                                    Zycze sukcesu!!!!
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 28.06.11, 07:47
                                                    witajcie,
                                                    po wczorajszych emocjach szybko padlam...no tj pisałam z 5 mrozaczków zastały 3 a potem juz przed podaniem tylko 2-ostatnie jakie mialam , które mi podano podobno ładne itd...nic 8lipca testuje tym razem nie dostalam zadnych zastrzyków w brzuch jedynie duphaston i folik mam zajadac...nie wiem czy to db czy nie czy ginek jakos mnie olal takie mialam wrazenie albo sam nie wiem... bo to 3cie podejscie...mam mieszane uczucia,pow ze zastrzyki dopiero jesli wyjdzie pozyt. hcg i progesteron tego 8.07....siedzac na poczekalni poznałam pare, która również była po inv maja córeczkę, która ma 8mc a teraz w sposób naturalny nie wierząc, ze kiedykolwiek beda mieli naturalnie poczęte dziecko po prostu wpadli ona znowu jest w ciąży...coz za przewrotność losu....pow. ze trzeba wierzyć...a uda s...mam nadz.ze i mnie to nie ominie.....
                                                  • z_oe Re: uda sie... 28.06.11, 09:21
                                                    coco pieknych widokow na tescie zycze Ci !
                                                    Ja mam niby testowac 7 lipca, czekam na ten dzien juz 6 dni...trafia mnie i chyba zrobie test sikany 1 lipca-z przymruzeniem oka,bo biore co 5 dni pregnyl 1500.

                                                    Wiara czyni cuda- wiem o tym..juz nie raz sie przekonalam. Bedzie dobrze coco, pozytywne myslenie to polowa sukceu-reszta to rosyjska ruletka niestety.
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 28.06.11, 10:24
                                                    wzajemnie z_oesmile czyli dzien wczesniej testujeszwink powodzenia!!!no pozytywne myślenie jest wazne i zamierzam tego s trzymac...gorzej z ruletka....i tym czekaniem,liczeniem dni....
                                                  • z_oe Re: uda sie... 28.06.11, 10:33
                                                    coco nie wiem jak bedzie,ale chyba nie wytrzymam do wyznaczonego dnia- bedzie to 16dpt. Cos mi sie zdaje.,ze zrobie test 3lipca z rana (11dpt) tuz przed podaniem pregnylusmile Mam nadzieje,ze pregnyl podany jutro nie wplynie na wynik testu 3 lipca. Mam dawke 1500smile
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 28.06.11, 10:57
                                                    3lipca spokojnie mysle ze mozesz zrobic to juz 11dpt to spokojnie powinno wyjsc...a dlaczego bierzesz ten pregnyl?jakies wskazania?
                                                  • z_oe Re: uda sie... 28.06.11, 11:04
                                                    coco wlasnie,ze nie wiem. Ja mam icis na naturalnym cyklu, bez stymulowania . Mialam 2 zastrzyki z cetrocide i 3 z gonalu, pozniej na 34 godz przed punkcja pregnyl 10.00. Po transferze przepisano tylko 3 zastrzyki z pregnylu 1500...nic wiecej): Co myslisz o tym pregnylu po transferze? Masz jakies doswiadczenia-niczego nie moge sie doszukac na necie buuu
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 28.06.11, 11:18
                                                    no pregnyl tez bralam przed punkcja tj Ty, ale po tym...nie mam zielonego pojecia why...ja teraz korzystałam z moich ostatnich mrozaczków to tylko estrofem na db endo brałam nic po za tym...nie wiem z_oe ale chyba ginek wie co robi...szkoda ,ze nie wypytałaś jego czemu ma służyć...cierpliwości jak ma pomoc to pomoże...sama wiesz rosyjska ruletkawink
                                                  • boobooo Re: uda sie... 28.06.11, 16:08
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    Zycze sukcesu - Co do testu ciazowego to w USA jest test, ktory wykrywa juz 20 mIUs hCG (standardowe testy wykrywaja zwykle 100 mIUs HCG). Podaje link: www.early-pregnancy-tests.com/pregnancytests.html
                                                    W 5 dni po transferze daje juz pozytywny wynik - oczywiscie jak jest negatywny to trzeba powtorzec w 7-8 dniu.

                                                    Pregnyl jest dawany czesto po transferze, niektore kliniki maja to nawet jako standard - Pyrangyl to syntetyczny HCG i pomaga podtrzymac wczesna ciaze szczegolnie u kobiet z niskim progesteronem. Z tego jenka co wiem to daje dosc nieprzyjmene wrazenia fizyczne zawrotow glowy i nie za dobrego samopoczucia. Aha i jak sie go bierze to najwczesniej mozna badac ciaze po 11 dniach.
                                                  • z_oe Re: uda sie... 28.06.11, 16:54
                                                    boobooo dzieki za link, zaraz tam zajrze. Ciekawe czy mozna zakupic online?
                                                    Ja jestem juz 2 tydz na pregnylu i czasem mam wrazenie,ze ja to nie ja. Od 1 dnia do dzis mam straszne ,utrzymujace sie bole glowy, spie cale dnie, nawet jak chodze to spie-24 godz na dobe "piasekw oczach"-jestem nie do zycia i nerwy o byle co, zlosc -nie panuje czasem nad soba-tragedia normalnie.
                                                  • boobooo Re: uda sie... 28.06.11, 17:20
                                                    Przykro mi slyszec, ale wiem ze wiele osob zle reaguje na Pregnyl. Dla podtrzymania implantacji Pregnyl podaje sie zwykle 2/3 razy do 9 dni po transferze. Ostatnio jednak sa grupy co probuja dawac go w niskich dawkach az do pierwszego USG. Podobno zwieksza, ale nieznacznie czestosc implantacji, aczkolwiek nie ma jak na razie dobrej dokumentacji czy faktycznie jest pomocny.

                                                    Jesli go zle znosisz, to pogadalabym z doc zeby Ci go wycofac i brac tylko estradiol z progesteronem. Dodatkowo dluzsze stosowanie wlasciwie nie pozwala Ci na zaden test ciazowy i musisz czegac 6-7 tygodni do pierwszego USG - co wiem ze jest bolesne sad

                                                    Trzymam kciuki!!!!
                                                  • boobooo Re: uda sie... 28.06.11, 17:58
                                                    rywa 20 IU to szwajcarski test medismart.
                                                    Link ponizej
                                                    W Polsce test ktory wykwww.novamed.pl/test-ciazowy-szwajcarski-medismart-diagnostyczny
                                                  • z_oe Re: uda sie... 28.06.11, 19:21
                                                    boobooo dziekuje za wyczerpujaca wiadomosc. Nie moge teraz zadzwonic do kliniki, w Holandii sie nie "cackaja"z pacjetntkami-mam brac co mi przepisano i nie marudzic. Zostalo mi jeszcze 2 dawki pregnylu-mam nadzieje,ze dam rade.
                                                    W sumie dzis caly dzien "chodzilam po scianach"czuje sie jak po psychotropach ,jakbym przechodzila menopauze-. Teraz mam odruchy wymiotne-drama.
                                                    Licze po cichu,ze te skutki uboczne przyniosa porzadany efekt.
                                                    Ps. w Holandii np. nie podaja znieczulenia do punkcji-robia na tzw. zywca. Fakt-kwestia przyzwyczajenia i nastawienia pozytywnego,ale co Ja sie nie naplakalam tuz przed zabiegiem-ze strachu o bol-to moje. Dobrze,ze maz mogl byc przy mnie-jakos bylo razniejsmile
                                                  • boobooo Re: uda sie... 28.06.11, 20:59
                                                    Hmmmm,
                                                    Na prawde szkoda mi ciebie bardzo,
                                                    Moze warto sprobowac w Polsce smile - Jak mozna wziasc 3 tygodnie urlopu to jest to do zrobienia. Mysle, ze nawet troche lepiej bo jak wczesniej pisalam koniecznosc lotu, powrotu do pracy i wszystkiego w okol powoduje ze mysl o ciazy i dziecku troszke sie odsuwa. Nie siedzi sie jak na gwozdziach tylko jak na szpilkach.
                                                    Co do pergnylu jak Ci zostaly tylko dwie dawki, to moze jakos to bedzie.

                                                    Co do odruchow wymiotnych to zycze Ci zebys jeszcze miala je przez 2 miesiace smile
                                                  • in-vitro Re: uda sie... 29.06.11, 11:47
                                                    Cześć Dziewczynki! wczoraj mialam usg,i jednak jest jedna fasolka,po drugiej zostaly tylko strzępy sad,właściwie już jest wyrazny zarys maleństwa,ma już 2,25cm termin jest na 1 lutego i usg pokazało 8tydzień ciąży a od transferu mineło 6 tyg ,niewiem czemu tak ,jestem cała w skowronkach i życze wam tego samego!Niestety mam złe wyniki moczu wiedziałam ,że tak będzie poziom białka podwyższył się niepokojąco,dlatego bo mam kamienie nerkowe,musze pić dużo wody i ograniczyć spożycie białka bo moge zaszkodzić dziecku sad zawsze coś........
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 29.06.11, 13:22
                                                    gratulacje in-vitrowink mile i budujace sa takie wiadomości,ze kurcze udaje s naprawdę.....ja bede czekac 8lipca na testowanie....
                                                  • z_oe Re: uda sie... 29.06.11, 13:26
                                                    In-vitro to cudowna wiadomosc...doczekalas sie kochana. Niech maluszek zdrowo rosniesmile

                                                    Ja zakupilam wczoraj 12 testow, od dzis robie po jednym kadego ranka... zobaczymy co sie bedzie dzialosmile 8 lipca wynik bedzie najbardziej prawdomowny!
                                                  • coco7710 Re: uda sie... 29.06.11, 13:58
                                                    z_oe dalas czadu 12testów...winkno nieźle....cala siata testówwink
                                                  • in-vitro Re: uda sie... 29.06.11, 14:50
                                                    Nom jesteś lepsza niż ja ,ja zużyłam tylko 4,ale pierwszy zrobilam już w 5 dpt niewiem po co no ale następny 9 dpt i już był wynik słaby ,ale był!
                                                  • z_oe Re: uda sie... 29.06.11, 17:05
                                                    Dziewczyny gdyby od ilosci zakupionych testow zalezal pozytywny wynik dokupilabym jeszcze z 20 i robila regularnie co 45 minsmile

                                                    Testy przyszly dyskretnie zapakowane w pudelkusmile...wscibskie sasiadeczki nie wiedzialy co to takiego.

                                                    Jutro idzie 2 test do zuzycia.
                                                    Poza tym mam watpliwosci.
                                                    Testy te widze i uzywam pierwszy raz-wczesnie mialam inne i jak pisalam pojawila sie dobrze , widzialna slaba 2 krecha. Nie wiem czy to pozytyw czy tak wygladaja te testy po uzyciu. Na ulotce jest pokazane,ze nie powinno nic tam byc (w tym okienku)
                                                    Dzis poprosze kolezanke by tez zrobila test-nie jest w ciazy i wtedy bede miala porownaniesmile

                                                    Od wczoraj mam mdlosci, od poludnia-dzis znow sie pojawily-takie uczucie,ze zaraz musze do kibelka...szkoda,ze nie sa z rana-mialabym wtedy tzw.poranna mdlosci i dowod na cosik w brzuszkusmile
                                                  • boobooo Do in_vitro 29.06.11, 17:17
                                                    Gratuluje!!!
                                                    Ciaze mierzy sie od pierwszego dnia ostatniego okresu - czyli teoretycznie w dniu transferu jestes juz w 2-gim tygodniu ciazy.
                                                    U mnie w 6 tygodni po transferze ciaza byla kalkulowana jako 9 tydzien smile
                                                  • z_oe Re: Do in_vitro 29.06.11, 17:31
                                                    Boje sie tego komentowac,co napisalassmilesmile Caluski smile
                                                    Jutro powtarzam test i bede robic tak az sie skoncza wszystkiesmile

                                                    Boobooo moze moje pytanie teraz bedzie naiwne-ale czy mialas wieczorne mdlosci? Ja mam takowe od wczoraj-slabo mi sie od tego robi...szkoda,ze nie sa z rana):
                                                  • boobooo Re: Do in_vitro 29.06.11, 17:38
                                                    Moj "recznie robiony" byl chlopczyk i nie mialam absolutnie zadnych objawow - tak dalece ze watpilam caly czas czy jestem w ciazy - nawet brzuch zaczal rosnac mi tak na prawde po 7 miesiacu smile
                                                    Teraz wpadlam i nosze corke - z nia to od poczatku tragedia - mdlaosci szczegolnie noca - zaczynaly sie wieczorem narastaly przez noc i przechodzily dobiero o 11 -12 rano, ale zle czolam sie porzez CALY DZIEN!!!. Podobno jak sie ma dwojke to moze jeszcze gorzej

                                                    Co do testu - jak masz 2 kreski (nawet bardzo slabe) - To jest POZYTYWNY!!
                                                  • z_oe Re: Do in_vitro 29.06.11, 17:43
                                                    Booboo dziwne,bo Ja z synem tez nie mialam zadnych akcji, jedynem objawem byly bole porodowesmile
                                                    Ja poki co stawiam na dzialania uboczne tego pregnylu, z tego co wiem ciezarowki maja rano mdloscismile, poza tym nic sie nie dzieje ciazowego... herbaty pic nie moge, jak sobie o niej pomysle to "mglo"mi sie robismile

                                                    Jezusicku ale My jestesmy...jak na wariackich papierachsmile
                                                  • boobooo Re: Do in_vitro 29.06.11, 17:47
                                                    Czytalam, ze dziewczynki ida z wyzszym HCG niz chlopcy i dlatego bardziej sie przy nich zyga.
                                                    A moze to taki urok - raz jest raz nie ma smile
                                                  • z_oe Re: Do in_vitro 29.06.11, 17:49
                                                    Dla mnie nie ma znaczenia, Ja tam moge cala siebie wyhaftowac oby sie utrzymala i zostala jak najdluzejsmile... No ciekawe, juz niedlugo zobaczymysmilesmilesmile
    • eva-braun Re: Przed in vitro... 29.06.11, 17:11
      in_vitro, gratuluję i szczęśliwej ciąży życzę! smile zarażaj nas tu moooocno! wink

      coco, moje endo nie reaguje na tabletki z estradiolem, nawet na 4/dobę uncertain Za to potwornie reaguje moje serducho i stąd decyzja o hodowaniu endo tylko na naturalnych wspomagaczach. Nie łudzę się, że coś z tego wyjdzie... Jutro chwila prawdy.
      • coco7710 Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 07:45
        eva daj znac jak poszlo po wizycie Twoje endo...u mnie nie najlepiej wczoraj 2dpt dostalam niewielkiego plamienia potem mini krwawienia, na wlasna reke zabralam s za luteine 2x2 nic zobaczymy ,ale zaczynam tracic nadzieje ....jestem w szoku ,ze tak szybko cos s dzieje w 3dpt....zaczynam wątpić w powodzenie tego transferu....
        • z_oe Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 07:51
          coco a ilu komorkowy byl zarodek ktory Ci podano?
          • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 07:56
            z_oe...opadam z sil...jedna byla blastocysta klasy I a druga morula....brak mi slow......sil
            • z_oe Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 08:47
              coco w takim razie nie rwalabym poki co wlosow z glowysmile
              Ze swoimi zarodeczkami mialas blizej do implantacji niz np.Ja, bo mialam podanego czterokomorkowca....
              Skad wiesz, moze to wlasnie byl ten moment?
              Wystarczy godzina, pare godzin by wszystko sie zmienilosmile
              Glowa do gory i kochana pozytywnie myslimy.
              Bierzesz jakies hormony na sztuczne podtrzymanie?

              Jak wyglada to plamienie?
              • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:07
                Kochana biore duphaston3x1 i estrofem2x1 do końca+folik...teraz samabiore dodatk od wczoraj wieczorem luteine2x2 narazie jakby s uspokoilo lekko brązowawe jest to plamienie wczoraj mini dzis ciut wiecej,ale bdb s czuje...po tym III transferze pyt ginka czemu nic wiecej oprocz praktycznie duphastonu( bo przy 2 transferze bralam dodatk clexane-zastrzyki w brzuch ale po tych zastrzykach zero plamien ale i zero hcg <2) a on pow ze dopiero po hcg 8.07 właczymy zastrzyki....badź tu mądry.....
                • z_oe Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:12
                  Nie wiem ale to mi wyglada na wczesna implamtacje i tego sie trzymajmysmile
                  Mialas podane w ostatnim statium zarodeczki, szybko dojrzaly , pekly i zlapaly sie mamusi z calej silysmile
                  Czytalam albo tu albo na bocku ze sporo dziewczyn mialo plamienia juz prawie od dnia transferu i dlugo sie utrzymywaly, wyszukalam info na necie i wyszlo szydlo z worka,ze to nie koniecznie oznacza klape, bo organizm roznie reaguje , jezeli plamienia nie sa krwisto czerwone to sa nieszkodliwesmile
                  • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:20
                    no nie sa krwisto czerwone...dziekuje Ci z_oe JESTES WIELKAwink troche mnie uspokoilas bo jestem wykonczona psychicznie...poczekamy,zobaczymy zwlaszcza,ze jakos wyjatkowo bdb s czuje dziś....caly mój optymizm zszedł ze mnie jak balon....a Ty podtrzymujesz na duchu....dzieki potrzebna jest taka ,,wiara w siebie" zaaplikowana przez osobę z podobnymi problemami....
                    • z_oe Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:27
                      coco musimy w trakcie trajektu mietolic jezorem,bo w samotnosci bysmy wyladowaly w szpitalu dla pychicznychsmile Np. takie forum, gdzie sa kobiety z takimi samymi problemami to normalnie zbawienie.
                      Nie znam nikogo z mojego otoczenia co przeszedlby taka wyboista droge do porodowki.
                      Mam dosc "zielonym" tlumaczyc "co" mi wlazyli, gdzie wlozyli i ,ze jeszcze nie czuje ruchowsmile A i tak patrza na mnie jakbym zarazala nieplodnosciasmile
                      • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:38
                        no żebyś wiedziała, zeżarłybyśmy s od srodka zamknięte same ze swoimi problemami, wątpliwościami...a większość nie zdaje sobie sprawy jakie człowiek może miec problemy z czyms co jest takie naturalne-posiadać potomstwo....ja również nie mam nikogo ,,na żywo" kto by wiedział i rozumiał i przechodziłby to samo....dlatego taka wiara wbijana do głowy(jak młotkiem) każdej z nas ,że będziemy matkami wcześniej czy poźniej jest b.ważna żeby mimo tych schodów,upadków dalej walczyć i wierzyć.....dziś Ty mi to dałas i czuję s o wiele....
                        • z_oe Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:44
                          Od godz 10 do 11 dzwonic ma moj niedorozwiniety lekarz rodzinny. Trzymaj kciuki by dal mi skierowanie na wtorek na betke, bo jak nie to od razu Mu podziekuje za wspolprace i powiem ,ze poszukam gdzie indziej pomoc i nowego lekarzasmile Juz tyle razy mi zalazl za skore,ze dzis doczeka sie prawdysmile
                          Mam nerwa ,ataki dusznosci, bole glowy i czuje sie do..du.py.
                          Pregnyl pewnie robi swojesmile
                          • z_oe Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:45
                            zapomnialam dopisac,ze mam taka jedna kolezanke co pytala sie czy rozcinanie brzucha boli jak mi wkladali dzieckosmile Nie wiedzialam czy sie smiac czy plakac-powazniesmile
                            • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 09:55
                              no to daj mu popalic i pow co myslisz...napisz czy dal ci to skierowanie..mozna na tych lekarzy rodzinnych liczyc nie ma co...a z wkładaniem dziecka bylo pow., ze tak boli i nawet wybierasz sobie plec dziecka taki mam luksus....matko ludzie to sa jacys z innej planety czasami mam wrazenie....powodzenia dobra duszkowink
                              • z_oe Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 11:49
                                Zebys wiedziala. Inni np. mysla,ze te dzieci wklada sie przez pepek.
                                Dzwonil wielmozny pan, powiedzialam o co chodzi a On mi z pytaniem wyskakuje po co mi to badanie krwi. To Ja znow tlumacze,ze sikaniec jest niewiarygodny i betke trza by bylo zrobic. No pomyslal troche i pyta sie czy raz mi wystarczy, mowie,ze nie-bo trzeba kontrolowac czy zwrastasmile Dal mi na 2 betki skierowanie-zaczynam we wtorek i koncze w czwarteksmile
                                Zalamal mnie tym,ze trzeba na wynik czekac kilka dni-jakos dziwnie w to nie wierze...w takim razie po co ta beta?
                        • in-vitro Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 12:00
                          Z_oe walcz!nieprzejmuj sie plamieniem ,tez słyszałam że można plamić,zajadaj się luteiną tak jak ja 3*4 pod jezyk i 3*4 dopochwowo i 5mg kwas foliowy to najsilniejsza dawka i to niepolecil mi lekarz tylko tu na forum bo lekarz kazal 3*2 a ja wyczytalam ,że niezaszkodzą większe dawki no ale ty łykasz dufaston więc też ok bo to i to progesteron,ja też napoczątku super się czułam miejwiecej do 20dp ta potem to się zaczeło ,żyję o chlebie i wodzie ale daję radę!
                          • in-vitro Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 12:12
                            Acha ,!a to dobre z tymi naszymi znajomymi,ja też tak mam brak zrozumienia itp.mnie to już smieszy ostatnio odezwala sie do mnie przyjaciolka z dawnych lat bylysmy dość blisko ,ale ona wyjechala.... myslalam że normalnie pogadamy a ona tymczasem wypytywala jakby miala doczynienia z czymś nadzwyczajnym a ja na luzie że malenstwa to ,...moje skarby to... a ona ooo! to są 2 słyszałam, że tak się zdaża przy in-vitro!niewiedzialam czy mam dalej ją edukować czy olać to ,ale z drugiej strony niestety dziewczynki nikt niema obowizku wiedziec jak to sie odbywa,powiem szczerze że ja musiałam dojżec do decyzji o in-vitro 4 lata temu podchodziła moja kumpela i wtedy choć już długo sie starałam dziwiłam się ,że stac ją na takie poświęcenia,a potem jak straciła ta ciąże(6m-c) utwierdziłam się w tym ,że tego niezrobię tak sie bałam tego cierpienia, a teraz została mamą małej Julki zaszła w ciążę naturalnie i natchnęła mnie na nowo do walki !
                            • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 13:12
                              in vitro wink no zaczelam pomagać sobie luteina wiec mam nadz.ze cos to da choc cien nadziei na powodzenie....a z_oe troche mnie uspokoila z tymi plamieniami....
                              • in-vitro Re: Przed in vitro...wciaz 30.06.11, 14:52
                                Poplątało mi się coś już sama niewiem ,która z was plam wink i,wybaczcie pomylke ale gubie sie z tymi ksywkami bo internet mi zrywa,i nonstop musze sie logowac,pozatym zauważyłam że wogóle ostatnio jestem rozkojażona,jakaś taka zagubiona wszystko mi się myli nieraz ciężko mi przypomnieć czy już jadłam foliowy czy nie to pewnie dlatego że siedze w domu dni mi się zlewają,a jakiego lenia zlapalam ,ja tytan pracy!oj kiepsko kiepsko cięzko wrocić będzie do realu......
                                • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 01.07.11, 13:16
                                  in vitrowink nie ma sprawy to tylko ja mam problem z plamienieiem ...chyba troche pomogla luteina i troszke s uspokoiło nie calkiem ale juz lepiej...pobolewa mnie raz brzuch jak na okres raz jest bdb..chyba przestane nasłuchiwać co tam bo zwariuje...za tydz zrobię hcg i okaże s...w kazdym razie z luteiny nie zrezygnuje i dalej s nia szprycuje...
                                  • in-vitro Re: Przed in vitro...wciaz 01.07.11, 20:55
                                    Coco trchę się naczytałam ,bo cofnełam sie do poczatku wątku i teraz mam pełen obraz,i muszę powiedzieć no kochana szacunek dla Ciebie,cały czas aktywna pomimo wszystko wspierasz staraczki ,zdębiałam jak poczytałam jak pokolei każdej z was malała betka nawet przy dobrych wynikach za pierwszym razem,Ty zaczełaś ten wątek i Ty powinnaś go zakończyć i przeniesiemy się do czerwcowego starania żeby wspierać się nawzajem co ty na to?odpędzmy złe duchy tego wątku!
                                    • boobooo Re: Przed in vitro...wciaz 01.07.11, 21:17
                                      Sorry ze sie wtracam smile
                                      Nie jest tak wiele kobiet na tym forum - wiele z nich ma juz mniej lub bardziej zaawansowana fasolke - Wcale nie mysle ze watek ten ma "zle duchy" - Nawe goraco wierze, ze zostanie on zakonczony tym ze KAZDA kobieta, ktora tu jest bedzie w ciazy!!!.
                                      Tego Wam zreszta goraco zycze.
        • eva-braun Re: Przed in vitro...wciaz 01.07.11, 21:15
          endo kiepskie, wczoraj nie miało więcej niż poprzednimi razami, kiedy to ze względu na nie nie dochodziło do transferu sad
          Dziś podobno o 5 mm grubsze (od wczoraj "pędzę" je estradiolem), ale... pęcherzyk nie pękł jeszcze po wczoraj podanym Pregnylu, więc jutro koło 8.00 następne podglądanko uncertain
          Coco, wierzę, że u Ciebie te plamienia to implantacja i uda Ci się w końcu! Trzymaj się dzielnie! Bez świrowania mi tu! Pion, Kochana, pion! wink
          • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 02.07.11, 10:03
            Tak jest evawink pion bedę trzymac do konca kurcze moze troszke winka czerwonego, jakies orzeszki,wiesiołek bo czyt.ze tym mozna wspomoc endo....kochana zaklinam tu i teraz ,ze kurcze ma byc grube jak cholerawink in vitro kochane ,,zle duchy" niech spadaja stąd walcze i nie poddaje s i wiem ,ze nam s uda i dzieki takiemu wsparciu jak np.booboo, ktora jest ,,zywym przykladem" na powodzenie i nas dopinguje walczymy wszystkie nadal...na czerwcowy watek czesto wchodze i podczytuje sobiewinkNarazie jade na luteinie i jest w miarewinkcięzka ta walka mam nadzieje,ze ja wygramy.....
            • camila111 Re: Przed in vitro...wciaz 02.07.11, 12:31
              Tak Trzymaj coco!!! na pewno kiedyś spełnią się największe marzenia. I tego Wam życzę... sobie też wink

              • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 03.07.11, 09:42
                Dzieki camilkawink trzymaj kciuki i powodzenia Tobie by z Twoja ciąża bylo wszystko okwink
              • eva-braun Re: Przed in vitro...wciaz 03.07.11, 20:55
                camilla, a u Ciebie tym razem to był transfer świeżynek, czy mrozaczków?
                • camila111 Re: Przed in vitro...wciaz 04.07.11, 09:54
                  Eva u mnie tym razem świezynki - tylko dwie były i dwie były podane teraz czekam na wiadomość czy sa ciągle dwie...smile
                  • eva-braun Re: Przed in vitro...wciaz 04.07.11, 19:57
                    będzie dobrze, będzie dobrze - zaklinaj rzeczywistość wink
            • eva-braun Re: Przed in vitro...wciaz 03.07.11, 20:54
              wszystko wdrożone było, no ale widać jakoś mało podatna jestem sad
              Jeśli wszystko się powiedzie, to w środę crio, mam nadzieję, że do tego czasu endo jeszcze się "podpasie" wink
              • camila111 Re: Przed in vitro...wciaz 04.07.11, 09:56
                Eva ja ostatnio jak miałam crio to endo mialam 6mm i udało sie. Co prawda po 2 tygodniach było poronienie. No ale coś sie zadziało.
                A u ciebie jakie miniumum chcą osiągnąć do crio?
                • coco7710 Re: Przed in vitro...wciaz 04.07.11, 10:09
                  eva, przypomniałam sobie ,ze ginek mowil mi o braniu wiagry dla kobiet nie wiem ,ze ona cos tam pomaga na to endo...kurcze opornete twoje endo jak...u mnie w dniu transferu przyrosło nawet do 12mm...zobaczymy jaki efekt bedzie ....w pt testuje licze dni....trzymaj s do tej srody
                  • eva-braun Re: Przed in vitro...wciaz 04.07.11, 20:01
                    ta v iagra to podobno średnio skuteczna uncertain
                    Coco, tyś moją nadzieją po swoim kriotransferze! Musi Ci się udać! smile
                • eva-braun Re: Przed in vitro...wciaz 04.07.11, 19:59
                  przy sobotnich 8,5 mm zapadła decyzja, że kriotransfer się odbędzie, a mam nadzieję, że do środy endo jeszcze się pogrubi. Tylko strasznie boję się jutra, a i pojutrza też i tego, żeby nie było telefonu, że "nici" z rozmrożenia...
    • gatta74 Re: Przed in vitro... 04.07.11, 13:13
      Witam wszystkie starające się i te którym już się udało. Ja również po nie udanych inseminacjach mam przed sobą in vitro. Teraz jestem na antykach ok 24 - 27.07 powinnam mieć punkcje i jeżeli wszystko będzie OK to transfer. Na 2 sierpnia mam zaplanowany urlop we Włoszech na wybrzeżu i stąd moje pytanie czy rozsądną decyzją jest jechać. Czy macie w tej kwestii jakieś doświadczenia ? Pytałam lekarza, on to skwitował tylko, że we Włoszech też wykonuje się In vitro i kobiety żyją normalnie, tzn. miedzy innymi jada na wakacje.
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 04.07.11, 13:29
        żyj normalnie i jedz na wakacje spokojnie nie dajmy s zwariować....testowanie jest ok 12-14dnia po transferze wtedy robi s hcg wtedy wychodzi czy jest ciaza czy nie ....+ testy ciążowe tez ok więc może już obrócisz z wakacji i nie będziesz siedziała i liczyła dni tylko wyluzujesz...powodzenia.Podobno jak s człowiek mniej przejmuje i ,,nasłuchuje" tym lepiej to działa w każdym razie leżenie nie pomaga to wiem na pewno, zachowuj aktywność taka jak przed transferem....
        • kat7122 Re: Przed in vitro... 04.07.11, 16:10
          Witaj coco7710 !Pamiętasz mnie?Ja podchodzę w tą środe do mojego pierwszego cryo transferu, miałam 2 miesiące przerwy po ostatniej nieudanej próbie,zregenerowałam siły i walczę dalejsmileCieszę się,że Cię tu widzę i gorąco kibicuje tobie i reszcie dziewczyn,muszą wyjść 2kreski!pozdrawiam
          • coco7710 Re: Przed in vitro... 05.07.11, 07:44
            witaj katwinkpamietam miałas tez duzo komóreczek pobranych tj jawinksuper ,ze znów jesteswinkjak tam uspokoiło s wszystko bo wiem ,ze mialas problem z jajnikami?Ile masz mrozaczków?POwodzenia jutro mam nadz.ze przeżyja rozmrożenie i zagoszcza u CiebiewinkJa jestem 8dzien po transferze w pt hcg i progesteron...
            • kat7122 Re: Przed in vitro... 05.07.11, 12:22
              Hej!Już jest wszystko Ok z jajnikami,tylko endo w tym cyklu słabe w 15dc 9,2 .Wcześniej nie miałam z endo żadnych problemów a w tym cyklu strasznie kiepsko przyrastało a nie dali mi nic na to endo.Mam 11 komórek dziś maja być rozmrażane,2 maja mi podać .Denerwuje się strasznie o nie bo były 2dniowe jak je zamrażali .Jutro ma być o 14.00 transfer jeśli będzie wszystko ok. A tobie ile podano komóreczek i jakie?Trzymam mocno kciuki za piątkowe hcg.pozdrawiam
              • coco7710 Re: Przed in vitro... 05.07.11, 13:12
                eva jak tam wiesci przed jutrzejszym transferem wiesz juz cos? Kat ja mialam podawana 1blastocyste i 1morulę także stadium b zaawansowane..A pozostałe jeszcze 3nie przezyly rozmarazania wiec nic juz nie mam w zanadrzu...nic odliczam dni do testowania-w piątek zaczynam juz s denerwować pomalutku....
                • eva-braun Re: Przed in vitro... 05.07.11, 22:41
                  Kat, zatem jutro nasz dzień smile

                  Choć ja jakoś się nie łudzę... Znaczy, myślę, że zadzwonią z informacją żeby nie przyjeżdżać uncertain
                  • coco7710 Re: Przed in vitro... 06.07.11, 07:41
                    eva troche wiarywink powodzenia kat i eva czekam na relacje jak poszlowinkSciskam kciukasy by był udany dzisiejszy dzień!!!!!
                    • eva-braun Re: Przed in vitro... 06.07.11, 19:51
                      króciutko, bo straszliwa senność mnie dopadła:
                      zarodki rozmroziły się pięknie, podano oba (ostatnie) - jeden 8-blastomerowy, drugi kompaktujący i w tym zdecydowałam o nacięciu otoczki. Bez owijania w bawełnę lekarka powiedziala, że najpóźniej we wtorek może dojść do implantacji, więc pewnie betę zrobię wcześniej niż po tych 14 dniach. Pierwszy raz transfer miałam pod kontrolą usg, może skuteczniejszy się okaże...?
                      • eva-braun Re: Przed in vitro... 06.07.11, 19:54
                        aha, endo nie było zadowalające - w najgrubszym miejscu 9 mm uncertain
                  • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 06.07.11, 07:47
                    Cześć kobietki smile
                    Oj jak dawno mnie nie było sad ale byczyłam się na urlopie, byłam w Jastarnii i było super smile
                    widze że dużo tu się dzieje, niektóre z Was czekają na transfer inne są już po smile
                    coco trzymam naprawde kciuki za udany transfer, bo w końcu razem zaczynałyśmy i tym razem musi się udać i już!!!
                    Trzymam kciuki również za inne kobietkismile
                    a Ja jestem już w 20tc czyli połowa ciąży, kurcze jak ten czas szybko leci, czuję się wyśmienicie, brzuszek rośnie ale maleństwo jeszcze nie kopie sad 12lipca mam drugie badanie prenatalne i mam nadzieje że wszystko jest OK, aha przytyłam już 6kg. i wyglądam jak mały pączek sad
                    martik a co tam u Ciebie, jak maleństwa?
                    • coco7710 Re: Przed in vitro... 06.07.11, 19:42
                      witaj zuzu no juz myslalam ,ze zapomnialas o naswink no caly czas z sentymentem wspominam ,że zaczynalysmy razem( nasza podwojna martikwink , olivka...) i byłabym już na takim samym etapie no pare dni do przodu...no ,ale nie bylo mi dane wiec walcze dalej....byle do pt trzymaj kciukasy przdadza siewink
                      • in-vitro Re: Przed in vitro... 07.07.11, 13:35
                        Cześć dziewczynki ,jak tylko wróciłam z krótkiego urlopu dopadłam kompa ,trzymam kciukasy jutro ważny dzień!smile przesyłam ciążowe fluidy ja 9tc już mi lepiej, mdłości po odstawieniu luteiny troche zmalały ,Coco zobaczysz już niedługo będziesz oglądać usg małego Cocusia!
                        • coco7710 Re: Przed in vitro... 07.07.11, 14:02
                          eva ściskam kciukasy za Twoje i swoje ostatnie mrozaczakismilewcale s nie dziwię,że wczoraj padłaś... ja jutro testuje wiec z rana lece na krewkę....in -vitro- wszystkie fluidy dla mnie poproszę na jutro koniecznie oj taki maly Cocus caly czas mi s marzywinkdzięki
                          • in-vitro Re: Przed in vitro... 07.07.11, 15:49
                            Wysylam,wysylam fluidy! a co tam u z_oe?
                          • eva-braun Coco, kciuczę mooocno! n/t 08.07.11, 07:03
                            • in-vitro Re: Coco, kciuczę mooocno! n/t 08.07.11, 10:38
                              Ja też mocno ściskam!!!!
                              • coco7710 ............... 08.07.11, 15:16
                                11dpt hcg 4,31 a progesteron 8,53...ginek kazal dla 100% pewnosci zrobic powtorke w pon...ale ja juz raczej nie licze na nic....rece mi opadly....
                                • in-vitro Re: ............... 08.07.11, 15:25
                                  Ojeny wspolczuję ,bardzo ale może jest jeszcze nadzieja.........trzymaj się Coco niech Ci rece nieopadają!
                                • eva-braun Re: ............... 08.07.11, 15:59
                                  Coco, przytulam Cię mocno... Nic więcej nie napiszę, bo słów pocieszenia brak sad
                                  • aniulka81 Re: ............... 08.07.11, 22:42
                                    Bardzo współczuję sad Śledzę ten wątek od początku i trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny, a w szczególności za Ciebie Coco, czekałam na Twoją betę prawie z takimi samymi nerwami jak na swoją, mocno ściskam...
                                    • martik78 Re: ............... 09.07.11, 18:41
                                      Coco brak mi słów.... ściskam mocno.
                                      U mnie było trochę nerwowo , w poniedziałek zaczął mnie strasznie boleć brzuch i tak dziwnie ciągnęło mnie w pachwinach, przestraszyłam się , na dodatek mój lekarz na urlopie , więc pojechałam do szpitala.Na izbie przyjęć czekałam ponad godzinę . Potem przyszła pani dr , bardzo miła , dokładnie mnie zbadała i na szczęście wszystko było ok ,ale zatrzymali mnie na obserwacji . Byłam swoistą ciekawostką, bo ciążą bliźniacza po ISCI , sam ordynator robił mi kolejne USG i na szczęście potwierdził ,że wszystko ok i puścili mnie do domu . Ale strachu się najadłam i nie ma co , muszę się bardziej oszczędzać i i siedzę grzecznie na zwolnieniu.
                                      Za tydzień mam ECHO serca u maluszków , a w pon wizytę u swojego ginekologa , mam nadzieję ,że poznamy płeć i będę mogła zacząć kompletować wyprawkę.
                                      Pozdrawiam serdeczniesmile
                                • z_oe Re: ............... 09.07.11, 18:58
                                  Przykro mi coco-nie tak mialo byc ...przytulam ):
                                  • kat7122 Re: ............... 09.07.11, 22:16
                                    coco ja wierze ,że ta beta jeszcze skoczy 11dpt to za wcześnie.trzymam kciuki!!!
                                    • eva-braun Re: ............... 09.07.11, 22:18
                                      kat, a jak u Ciebie? jak Twój transfer? jak samopoczucie?
                                      • coco7710 Re: ............... 11.07.11, 08:25
                                        dzieki dziewczyny....no nie tak mialo byc rzeczywiście...mimo bólu brzuch i poczucia zbliżającej s @( o dziwono braku jakiegokolwiek plamienia) zrobiłam hcg dzis rano popolud beda wyniki nie licze na cud bo jakos one mnie omijaja...nic w sob wyjezdzamy na 3tyg urlopu wiec moze zmiana otoczenie db mi zrobi...Oj martik siedz grzecznie na zwolnieniu niech maluchy nie wariują najadałas s strach co?winkz-oe jak tam?Mam pytanko czy któraś leczyla s Białymstoku?Kogo polecacie?
                                        • z_oe Re: ............... 11.07.11, 09:23
                                          coco nie mow tak, wiesz cuda sie zdarzaja - Ja nadal wierze w Twoja piekna bete.
                                          Wlasnie dzwonilam do kliniki, mowilam,ze tak naprawde wielkie krwawienie mialo miejsce 1 dzien, reszta to tylko takie mazanie sie... Kazali jutro zrobic bete-wkurza mnie to,bo daja nadzieje, choc mogla powiedziec "noke- zaczynamy od poczatku", bo na to sie nastawilam buuuu
                                          Trzymam kciukasy za Ciebie smile
                                        • eva-braun Re: ............... 11.07.11, 09:38
                                          Coco, jeszcze raz mocno Cię wirtualnie przytulam...
                                          Jeśli Cię to pocieszy, to mnie też cuda omijają, ani żadne kciuki czy modlitwy nawet tabunów ludzi nie działają sad
                                          Teraz też już czuję, że nic z tego uncertain
                                          Trzym się Kobietko dzielnie!

                                          PS.A Ty dotychczas w której klinice przeszłaś swoje procedury?
                                          • coco7710 Re: ............... 11.07.11, 10:11
                                            dzięki evawinkno tez mam takie nastawienie niestety...jeszcze s nie odbiłam.Cała procedure -długi protokół przechodziłam u siebie w Lbnie w AbOvo i b załuje...mo ginek odrazu proponował mi Białystok ,albo Lbn...kierowałam s wygodą i zostałam na miejscu...i duzy bład chce zmienić klinike. Z-oe przerbane jest to ciągania nas po tych hcg z dnia na dzien ja nie licze na nic...a cuda zdarzaja s ,ale jeszcze mnie wciąż omijaja...
                                            • z_oe Re: ............... 11.07.11, 10:29
                                              coco u Ciebie jest szansa, wiec nastaw sie poki co pozytywnie.
                                              U mnie 1 beta pozytywna, test wykazal ciaze i sie niestety "polalo". Ta jutrzejsza moja beta to chyba taka procedura przed kolejna proba-ale nie powiem denerwujace jest to,bo iskierka sie tli ale rozum mowi ,ze juz po wszystkim .
                                              Do kitu z tym wszystkim i juz.):
                                              • coco7710 Re: ............... 11.07.11, 12:07
                                                oj z_oe kochana trzymam za Ciebie kciuki...u mnie tj mówiłam dziś hcg <1więc...do kitu z tym wszystkim dokładnie....
                                                • z_oe Re: ............... 11.07.11, 12:23
                                                  Coco u mnie czwartkowa beta wynosila 8.5 wiec cos sie zaczynalo dziac, zwlaszcza,ze zaraz po oddaniu krwi zrobilam test-wyszedl pozytywny..ale co z tego buuuu.
                                                  Coco Ty nadal czekasz przeciez na wyniki co?
                                                  • coco7710 Re: ............... 11.07.11, 12:27
                                                    no u mnie taka byla za Iszym podejsciem na świeżo po punkcji...nie juz nie czekam tj pisałam wczesniej dzis hcg <1 wiec...po ptakach
                                                  • z_oe Re: ............... 11.07.11, 12:30
                                                    )smilesmile Witaj w klubie ): I co teraz? Masz plan dzialania czy odpoczynek?
                                                    Ja nie wiem...ide jak tylko sie da od razu. Nie mam sily no i czasu na odpoczynek,bo czas ucieka buuuu.
                                                    Szkoda,bo nic nie zapowiadalo porazki-juz sama nie wiem):
                                                  • z_oe Re: ............... 11.07.11, 12:31
                                                    Kurka te buzki mi wyszly usmiechniete a mial byc placz...ironia losu szlaban by trafil ):
                                                  • camila111 Re: ............... 11.07.11, 12:55
                                                    Coco bardzo mi przykro sad Teraz jedź na urlop wypocznij, nabierz nowych sił, wróć do rzeczywistości i zacznij znów działać. Marzenia na pewno sie kiedyś spełnią. Tego Ci życze z całego serducha!!!
                                                  • coco7710 Re: ............... 11.07.11, 13:08
                                                    Dzięki dziewczyny za poczucie ,ze człowiek nie jest sam podczas tej ,,rosyjskiej ruletki" jaka jest ta walka o macierzyństwo...I tak zamierza moje drogie jadę od sob na 3tyg urlopu zmiana otoczenia, nabiorę trochę dystansu i myślę , ze po powrocie nie poddamy s z męzem i dalej będziemy walczyć do skutku bo ja na prawdę wierzę,ze zostaniemy rodzicami...i wiem ,ze tak będzie. Myślę o zmianie kliniki i pomyślałam o Białystoku- Kriobank itd może inna jeszcze klinika....robię rozeznanie i liczę na Wasza pomoc i doświadczenie może ,któraś tam s leczyła...podpowie...poradzi będe wdzięczna!!!!
                                                    z_oe db duszko jestem z Tobacrying
                                                  • z_oe Re: ............... 11.07.11, 16:55
                                                    Coco jedz i odpocznij. Ja nie dam rady czekac, to mnie wykonczy myslac ,ze stracilam cykl w ktorym moglby sie udac.
                                                    Tez mysle o zmianie kliniki, bo cos mi sie wydaje,ze za szybko mi dzidzie oddali-spieszyli sie jakby im sie palilo. Transfer mialam w 2 dzien po punkcji, kruszynka byla 3komorkowa...moze dlatego taka slabiutka):

                                                    Jutro ta dziadowska beta- kolejne potwierdzenie tego co juz wszystkie wiemy.
                                                    Modle sie by w tym miesiacu byla owulacja-Boze nie opuszczaj mnie):
                                                • in-vitro Re: ............... 11.07.11, 12:48
                                                  To jakaś masakra Boże współczuję strasznie ,sama zaczęłam się martwić ,jakiego fuksa miałam że udało mi się za pierwszym razem,jak to możliwe? co na to wpływa?moje zdrowie przecierz też nie najlepsze (poczatki edometriozy,inhibina,i mulerian bardzo niskie)a jednak ..,fakt mąż zdrowy,czy pomogło leżenie cały czas już od punkcji,zero stresu ,tony luteiny nieiweim,może wiek ,niewiiem mam 30 lat,rosyjska ruletka na kogo wypadnie na tego bęc!to takie niesprawiedliwe,Coco Białystok jest bardzo znaną kliniką,ale czy skuteczną,moja koleżanka jest po nieudanej stymulacji po której dostała torbiele ,bo ją przestymulowali i dochodziola do siebie 3m-ce ,i teraz 3 tyg temu wychodowala tylko jedną komórkę i niestety po transferze zaczęła plamić.Co mnie zdziwiło w tym wszytkim to ,to że musiała być przez tydz na miejscu, i transfer miała dwa dni po punkcji,praktycznie niewiedzą co wkladają ja miałam punkcję w środę a dopiero w poniedziałek rano transfer ,i było dokładnie widać że jedna komórka już b.dobrze rokuje,całą stymulację byłam w domu niemusiałam jezdzic sprawdzac jak owulacja po 8dniach dopiero mialam usg i widzieli 8 balonikow i postanowili zwiekszyc dawke na dwa dni jeszcze,podobno Invicta jako jedyna w Polsce prowadzi opatentowany swój tryb leczenia,mój gin w moim miescie na pierwszym usg byl w szoku ze niezostalam przestymulowana,no ale udalo sie.Niemaja w Invccie mielj obsugi,i straszny tam ruch,ale ja uzbrojona w cierpliwosc sprawnie po 8wizytach doszlam do celu,i slyszalam ze znowu ruszyl program in vitro do skutku
                                                  • kat7122 Re: ............... 11.07.11, 20:25
                                                    coco strasznie mi przykrosad ja jestem po transferze w następną środę testuje,podali mi 2 embriony 8komórkowe .Mam przeczucie ,że też nic z tego nie będzie!Cały czas jajniki mnie bolą,nie wiem dlaczego?Jakoś teraz to wszystko poszło inaczej,luteiny tylko 6 na dobę a ostatnio kazali 10tabl a podali 1 zarodek a teraz 2 i tak mało tej luteiny,endo też słabe było !Sama już nie wiem
                                                  • eva-braun Re: ............... 11.07.11, 20:42
                                                    kat, mam podobnie uncertain w sensie przeczuć... Endo też miałam liche: między 8 a 9 i estrofem cały czas przyjmuję. A zamiast Luteiny Utrogestan. Na pierwszy test mam ochotę już w czwartek, bo zarodki były na tyle "stare", że lekarz stwierdził, że najpóźniej do jutra powinna odbyć się implantacja.
                                                    Trzymaj się jakoś!
                                                    A może ku pokrzepieniu poczytaj www.nasz-bocian.pl/phpbbforum/viewtopic.php?f=11&t=27938&start=120
                                                    Mi troszkę nadziei ten wątek wlał w serducho...
                                                  • kat7122 Re: ............... 11.07.11, 22:36
                                                    eva mi w tym cyklu nie kazali brać estrofemu a endo słabo przyrastało 11dc 4,6 w dniu transferu powiedzieli ,że ok 10.Od 3dc brałam clo i były 3pęcherzyki i cudem chyba popękały bo w 14dc po ovitrele jeszcze były,u mnie lubią robić się torbiele.Lekarz dyżurujący kazał mi brać luteine 10tabl. na dobe jak popękają pęcherzyki w dniu transferu inny lekarz 6 tabl na dobe ,sama już nie wiem ,który chciał dla mnie lepiej?A tobie ile kazano brać tego Ultrogestanu(to jest polska luteina?)Ja chciała bym wytrzymać z testem do przyszłej środy,ale zobaczymy czy się uda?Poczytałam i rzeczywiście troszkę poprawia samopoczucie i daje nadzieje!pozdrawiam
                                                  • eva-braun Re: ............... 12.07.11, 08:03
                                                    Utrogestanu biorę 10/dobę, co jest odpowiednikiem 10 Lutein. Wielu lekarzy wierzy w większą skuteczność Utrogestanu, choć to tylko francuski odpowiednik Luteiny (odpowiednio droższy i w PL nie do zdobycia), ale też wiele kobiet, w tym ja, ma uczulenie na Luteinę i po 4-5 dniach nie jestem w stanie wytrzymać swędzenia sad
                                                    Ja dziś na własną rękę robię badania estradiolu, progesteronu i betę - kontrolnie, żeby wiedzieć jak u mnie z poziomem tych hormonów i czy w ogóle jest szansa na ciążę, bo jeśli kiepsko przyswajam, to w nast.programie coś trzeba będzie z tym zrobić. Bo że w tym klapa, to już jestem więcej jak pewna uncertain
                                                  • eva-braun Re: ............... 12.07.11, 08:04
                                                    oczywiście, 5/dobę, co odpowiada 10 Luteinom.
                                                  • coco7710 Re: ............... 12.07.11, 09:00
                                                    eva i kat trzymam kciukasy za Was ,żeby chociaz Wam s udało....ja bralam tylko luteine nie znam tego drugiego leku i luteina zawsze mi pomagala zwlaszcza na plamienia...Niech te Wasze zarodeczki s wczepia ile sił i zostaną w brzuszkachwinkJa juz odliczam dni do wyjazdu...z_oe fajterko masz siłe przebicia nie ma co...zmieniasz klinike masz cos na oku...ale moze nie bedzie potrzeby jak Twoja beta dzisiaj?Napisz konieczniewinkpowodzenia
    • in-vitro Re: Przed in vitro... 12.07.11, 12:37
      O matko dziewczyny sad wstałam w nocy na siku patrze a tam krew,odrazu pojechaliśmy na pogotowie,byłam w szoku jak miło zostałam potraktowana,pełen profesjonalizm ,choc musiałam wszystkich obudzić ,jak mnie zobaczyli myśleli ,że przyjechalam do porodu(aż tak gruba chyba jestem sad )zbadał mnie ,usg itd.i wsztko dobrze niemiał do czego się przyczepić ,ciężko powiedzieć co to było bo przy badaniu niebyło już śladu krwi,pielegniarka sie uśmiechała i mówiła dozobaczenia na porodówce,prosze odpoczywać,a ja faktycznie wczoraj troche przesadziłam bo ogólnie nic nierobie drobne prace domowe, do kościoła i spowrotem a w niedziele poszłam na spacer z przyjaciólką bo miałam na pieńku z M i musiałam odreagować,i wczoraj wziełam się za garderobę,4godz ukladalm ,schylam sie i w nocy wyszło no niestety jestem chyba z tych kobiet co muszą bardzo uważać,mój skarb ma już 4,5cm piekny widok życzę wam takich widoków kochane!
      • kat7122 Re: Przed in vitro... 12.07.11, 20:48
        Eva i jak tam twoja beta?
        • eva-braun Re: Przed in vitro... 12.07.11, 21:38
          2,83 sad
          Tak naprawdę nie wiem, czy to jeszcze efekt Pregnylu (choć 12 dni po jego podaniu, to pewnie nie), czy mam się łudzić, wspominając jak in-vitro w 5dpt miała betę 1,2...
          Wyniki PRG i E2 dopiero za 3-4 dni, ale pani raczyła mnie o tym poinformować jak już zapłaciłam uncertain
          • kat7122 Re: Przed in vitro... 12.07.11, 21:44
            eva kiedy miałaś transfer,?Ja myślałam ,że ty miałaś razem ze mną w środe tj 6.07?i ilu dniowe miałaś zarodki podane?
            • eva-braun Re: Przed in vitro... 12.07.11, 21:47
              no tak, w środę, czyli dziś 6 dpt..? Ale Pregnyl miałam 30-go czerwca.
              Zarodki 3-dniowe.
              • kat7122 Re: Przed in vitro... 12.07.11, 22:00
                to może jest wszystko ok i będzie dobrze?może zrób juto jeszcze raz bete i zobacz czy przyrasta?
                • eva-braun Re: Przed in vitro... 12.07.11, 22:07
                  jak już to pojutrze może zrobię, a może dopiero w sobotę, ale nie łudzę się za bardzo sad
                  • z_oe Re: Przed in vitro... 13.07.11, 06:49
                    Eva zrob jeszcze raz bete, zobaczymy co sie dzieje. Gdybanie Nam nie pomoze buuuu. Do dup...z tym wszystkim no!
                    Po tylu dniach pregnylu nie powinno juz byc , wyplukal sie, poza tym napisz mi jaka dawke mialas podana? Trzymam kciukasy no holender jasna!
                    • coco7710 Re: Przed in vitro... 13.07.11, 08:01
                      eva głowa do góry, powtórz bete jest jeszcze duzo za wcześnie na wyrok, zreszta mi tez tłumaczono ,ze ta beta przy inv w różnym tempie przyrasta wiec spokojnie jeszcze jest szansa...kat kiedy testujesz?Ja jakos nie bardzo s czuje okres mam jakis skapy prawie wcale bym powiedziala a brzuch mnie strasznie boli wiec zaczynam s martwic bo poprzednio 2dni i odrazu potop a teraz 3doba i prawie cisza...z_oe jak u Ciebie?
                      • z_oe Re: Przed in vitro... 13.07.11, 09:24
                        coco u mnie dup...wolowa. Cykle mam 28 dni, rozpierniczylo sie wszystko po tym ostatnim icsi. Niby to krwawienie bylo oczyszczajace po wczesnej ciazy, teraz mam czekac na wlasciwa @ wedlug kliniki i dac znac-ruszamy dalej z tym koksem pregnylowym. Kurka wodna jak nie chcialam tej @ to teraz czekam na nia z utesknieniem
                        • coco7710 Re: Przed in vitro... 13.07.11, 09:53
                          co za paradoks nie z tym czekaniem na @ ja też w boleściach czekam by przed wyjazdem miec spokoj ...powodzenia z_oewink
                  • eva-braun Re: Przed in vitro... 13.07.11, 08:40
                    wiecie, zrobię chyba jutro po pracy, ale po dzisiejszym nocnym bólu brzucha już całkiem wyzbyłam sie złudzeń - do tej pory mnie tak ćmił jak na @, ale kwadrans po północy miałam taki silny 2-3 min. ból/skurcz, jakby wszystko w tym momencie ze mnie uchodziło uncertain
                    Na dodatek od wczoraj boli mnie gardło i temp.miałam wczoraj 37,5 sad
                    Ech, do du...
                    • camila111 Re: Przed in vitro... 13.07.11, 09:05
                      Eva jeszcze nie poddawaj się, zrobiłaś bardzo wcześnie tą betę. Jeszcze wszystko jest możliwe. Życzę Ci żebyś jutrzejszą betę miała sporo wyższą!!!
                      • 1.zuzanna Re: Przed in vitro... 13.07.11, 10:33
                        coco, brak mi słów jak przeczytałam że znowu klapasad nie masz pojęcia jak mi przykro, tym bardziej że razem zaczynałyśmy już nie pisze że nie możesz się poddawać, bo doskonale o tym wiesz, przypuszczam że Ci bardzo ciężko ale próbuj do skutku, bo kiedyś się uda
                        Na urlopie wypoczywaj i staraj się o tym nie myśleć ( wiem że to trudne) a może uda się naturalnie- cuda się przecież zadarzają smile więc trzymaj się ciepło smile))
                        a innym kobietką, życze udanych transferów i oczywiście trzymam za Was kciuki smile
                        Pozdrawiam
    • cocosanka71 Re: Przed in vitro... 13.07.11, 10:34
      Wiem coś o tym. Ale czytałam wiele artykułów na ten temat i nie uważam, żeby było to coś złego. In Vitro to szansa. www.ciazaidziecko.com/metoda-in-vitro/
      • coco7710 Przed in vitro... 13.07.11, 11:31
        witaj zuzu nasza ciężaróweczko kochanawinktoczysz swink jest strasznie przykro...ale dzieki za db słowo...no zamierzam odpocząć i zbierać siły na dalsza walkę..no cuda s zdarzają...tylko mnie coś ciągle omijają...
        • kat7122 Re: Przed in vitro... 14.07.11, 15:59
          Hej dziewczyny!Nie wytrzymalam i zrobiam dzisiaj test 9dpt i wyszla mi slaba druga kreska,zastanawiam sie czy isc jutro na bete? Nie chce sie cieszyc ,bo ostatnio bylo to samo i skonczylo sie biochemicznasad caly czas boli mnie brzuch jak na @ ,ale taka mala iskierka nadzieji jest !
          • eva-braun Re: Przed in vitro... 14.07.11, 19:38
            Kat Szczęściaro, gratuluję! Chćby była najbledsza z możliwych, to znak, że ciąża jest smile
            • kat7122 Re: Przed in vitro... 14.07.11, 20:43
              eva bo ja miałam zastrzyk z ovitrele 01.07 to chyba nie było by po zastrzyku ta druga kreska co ?bo dziś mamy 9dpt dobrze licze ?bo ona naprawdę taka bladziuchna jest!nikomu nic w domu nie mówiłam ,boje się cieszyć ,zrobię jutro jeszcze bete to będę wiedziała na 100% ale tak mnie boli brzuch jak na @ a od 2dpt jajniki ciągną i jeszcze podchodziłam do crio na antybiotyku.pozdrawiam, a ty robiłaś ta bete drugi raz?
              • eva-braun Re: Przed in vitro... 14.07.11, 20:53
                jesli nawet byłaby pozostałośc po zastrzyku, to nie w takiej ilości, by test ją wykazał. Testy wykazują od bodajże min.20 mlU/ml, więc Twoja krecha to na pewno ciąża. Ja liczyłam, że dzis jest 8 dpt., bo środy, kiedy był transfer nie liczę - tak naprawdę u Ciebie dziś minęła o 14.oo ósma doba po transferze, a u mnie o 15.30 wink
                Betę robiłam, ale wynik w nocy, albo nad ranem (do odczytania w necie), ale ja naprawdę już się nie łudzę po tym wczorajszym nocnym skurczu sad Chcę mieć tylko jasność sytuacji przed jutrzejszą imprezą smile
                • kat7122 Re: Przed in vitro... 14.07.11, 21:06
                  Dodałaś mi nadzieji, aż sama jestem ciekawa tej bety skoro liczysz ,że to nasz 8dpt.A obiecywałam sobie ,że wytrzymam do następnej środy z beta a nie wytrzymałam z sikańcem!. Ostatnio w 13dpt wyszła mi taka sama słaba kreska a beta była 7.69 i skończyło sie biochemicznasad daj znac jak bedziesz miała ta bete a ja mocno trzymam za ciebie kciuki
    • eva-braun aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 14.07.11, 22:43
      beta 14,4!!!!

      Ja wiem, że to jeszcze nic, ale jak przedwczoraj było 2,83, to znaczy że się zaimplantowało i przyrasta prawidłowo, a tu u mnie wieeelki sukces!
      Trzymajcie kciuki!
      • coco7710 Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 15.07.11, 07:46
        evawinksuper wiadomości trzymam kciuki żeby beta ładnie przyrastaławinkkat zaciskamy i za Ciebie by ta bladziutka kreska okazała s db znakiem i wyszła db betawinkpowodzenia dziewczyny!!!!
        • kat7122 Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 15.07.11, 22:04
          eva super gratulujesmile ja dziś odebrałam bete i wynosi 35,58mlu w 10dpt czyli jesteśmy w ciąży!!!
          • martik78 Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 16.07.11, 17:32
            Eva , Kat gratulacje !!!! i witamy w gronie ciężarówek .
            Jeszcze mocno trzymam kciuki za Coco i wierzę ,że tez wkrótce do nas dołączy smile
            Ja dziś byłam na USG i wiem już ,że będą 2 dziewczynki . Mogę nareszcie zacząć kompletować wyprawkę i wybierać imiona . Panny ważą już po 200 g , a ja przytyłam 4.
            A w pon mam jeszcze wizytę u swojego ginekologa ,zobaczymy co on powiesmile
            • in-vitro Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 16.07.11, 19:34
              Ale tu optymizmem powiewa ,super dziewczyny!same dobre wieści Coco już widzę Cię w naszym gronie!skoro jest nas już o dwie więcej!smile)Ja poki co wmiarę dobrze się czuję,ale po wtorkowym krwawieniui i wizycie na pogotowiu jestem tak zdenerwowana,że powoli sobie nieradzę,wszystko mnie przeraża już sad Myslalam że najgorsze mam już za sobą,a tu okazuje się ,że to czekanie na nastepną wizytę,to jak życie na bombie....... czy wszystko ok?czekanie na wynik bety to pikuś.Niewiem czy wytrzymam do nastepnej wizyty 26.07.wizyty co 4 tyg to dla mnie za długi odstęp sad(
              • kat7122 Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 17.07.11, 11:05
                hej dziewczyny !Czy ktos by mógł mi wytłumaczyć jak powinna ta beta przyrastać prawidłowo?pierwsza była 9dpt(nie 10 pomyliłam się) i poleciałam na drugi dzień czyli 10dpt i była 77,54 wiem ,że to co 2dni powinno się sprawdzać ale nie wytrzymałam,ale ile powinna prawidłowo przyrosnąć?coco czekamy za tobąsmile
                • z_oe Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 17.07.11, 11:19
                  Kat z tego co wiem beta powinna przyrastac minimum 66% w ciągu 48 godz.
                  Najlepiej sprawdzac co 2 dni... ale i tak masz sliczna betke jak na 10dptsmile smile smile smile
                • eva-braun Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 17.07.11, 13:28
                  pięknie przyrasta! Może bliźniaki? wink
                  Kat, a kto przeprowadzał u Cię transfer? (może ten, kto i mi, czyli dr O.). Kto w ogóle jest Twoim lekarzem powiedzmy prowadzącym w N.?
                  Ja byłam dziś na becie, ale jeszcze pewnie ze 2 godzinki nim wynik pojawi się w necie.
                  • kat7122 Re: aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!!! 17.07.11, 14:30
                    Mnie w N,prowadzi dr.Cz a transfer robiła dr.Z (za pierwszym razem tez ona robiła) Dziewczyny ale mnie cały czas boli brzuch jak na okres ,nie wiem czy to normalne?Ja dziś zrobiłam jeszcze jeden test 11dpt i kreska była już wyraźniejsza ,we wtorek zrobie jeszcze bete i progesteron .eva daj znać jak twoja beta
                    • eva-braun :-(((((((((((((( 17.07.11, 18:30
                      no i niestety... moja radość była przedwczesna...
                      beta tylko 17,3 sad
                      • kat7122 Re: :-(((((((((((((( 19.07.11, 00:12
                        eva naprawde strasznie strasznie mi przykrosad ,czyli była to ciąża biochemiczna?
                        • eva-braun Re: :-(((((((((((((( 19.07.11, 07:26
                          na to wygląda. u mnie to sukces, szkoda że tak krótkotrwały sad
                          Jeszcze dziś mam betę zrobić, dla pewności.
                          • kat7122 Re: :-(((((((((((((( 19.07.11, 08:00
                            ja też robię dzisiaj bete i progesteron mam nadzieje ,że będzie wszystko ok .pozdrawiam
                            • kat7122 beta w 13dpt 288 :) !!! 19.07.11, 14:58
                              hej dziewczyny moja beta 288 smile ,a progesteron 31,7 ng/ml chyba mogę się już cieszyć?nie wiem tylko co z tym progesteronem czy jest ok,?jutro dzwonie do kliniki zobaczymy co powiedzą ?ale brzuszek tragedia tak boli i od tygodnia nie mogę się załatwićsad
                              • eva-braun Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 19.07.11, 21:11
                                śiiiiicznie! Tak trzymaj Kat! big_grin
                                i Nospą się wspieraj.
                                • wiosenna24 Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 22.07.11, 13:54
                                  Coco i Eva tulę Was mocno. Brak mi słów, cały czas wierzyłam , że tym razem się uda...
                                  Kat gratulacje z całego serca!
                                  Jesteśmy po crio transferze naszych dwóch i jedynych śnieżynek. Wielkim sukcesem było to, że oba przetrwały rozmrożenie, ku mojej wielkiej obawie. Ze względu na brak zagnieżdżenia się zarodków ostatnim razem teraz zdecydowaliśmy się na AH. No i czekamy...Jeśli teraz się nie uda gramy znów od początku, a rezerwa jajnikowa coraz mniejsza... chyba łapie mnie jakaś deprechasmile będzie dobrze, tylko za którym razem.
                                  • eva-braun Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 23.07.11, 13:19
                                    to dokładnie jak u nas - też dwie jedyne śniezynki i decyzja o AH. No i AH pomogło na tyle, że do implantacji doszło. Niestety, tylko tyle sad
                                    Mam nadzieję, że u Ciebie będzie inaczej - życzę nawet i trojaczków! kiss
                                    • wiosenna24 Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 24.07.11, 22:48
                                      Dzięki Eva za miłe słowa, ja również życzę sobie jak i Tobie tego życzęsmile Ale moje przeczucia dają się we znaki. Jeśli dobrze przeczytałam robiłaś betę dość szybko po transferze, ja chcę zrobić 8 dpt, choć ginek polecił 1-2 dni później... Chyba niepotrzebnie się łudzęsad
                                      • eva-braun Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 26.07.11, 16:27
                                        robiłam w 6 dpt: 2,83; w 8 dpt: 14,4 i w 11 dpt: 17,3. Musiałam też kontrolnie zrobić w 13 dpt, żeby była pewność, ze spada, no i była 100% sad
                                        Kciuczę mocno!
                                        • wiosenna24 Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 28.07.11, 15:09
                                          brak mi słów beta 0,01sad moje przeczucia się sprawdziły, a szkoda... Teraz zastanawiam się, czy ktoś tam na Górze nie zaplanował dla mnie innego scenariusza. Adopcja?
                                          • eva-braun Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 28.07.11, 16:55
                                            Przytulam...
                                            Brak słów, by pisać coś więcej uncertain
                                          • kat7122 Re: beta w 13dpt 288 :) !!! 28.07.11, 16:56
                                            strasznie mi przykrosad przytulam
                              • eva-braun Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 16:56
                                z wizyty u ginka, z samopoczucia i w ogóle wink
                                • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 17:09
                                  Hej! Pierwsze usg mam w poniedziałek w Novum i mam nadzieje,że jest wszystko ok !Bete robiłam jeszcze w piatek 16dpt i była 1188 ale i tak sie jeszcze boje cieszyć . No i przeżywam koszmar z tą luteiną,mam pieczenie swędzenie itp.smaruje się maścią jaką kazał mi gin ale to nic nie pomagasad a tak to czuje się b.dobrze.A co u ciebie ?
                                  • eva-braun Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 17:17
                                    ja się na histero- umówiłam na koniec września na NFZ. I tak zakładałam odpoczynek, więc termin jak najbardziej mi odpowiada smile W sumie po usg podstaw nie było, ale skoro i tak na razie nie rozpoczynam kolejnego programu, to nic nie zaszkodzi skontrolować. Przy okazji różniste badania będę miała porobione, więc też dobrze przed kolejnym podejściem smile
                                    A Twoje usg też u dr Cz. będzie?
                                    • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 17:25
                                      Tak dr.Cz ,boje sie jak cholera tego usg.A ty ten utrogestan to w N ci zapisali?Bo mi ta luteina naprawde chyba nie służy?
                                      • eva-braun Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 17:46
                                        Tak. W N. Ale dostępny tylko za granicami Polski sad No i jedno op.40 zł...
                                        A długo masz tę Luteinę stosować?
                                        • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 18:06
                                          na ulotce jest na pisane ,że do 77dpt ale zobaczę co w N powiedzą.
                                          • magaprzy78 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 18:18
                                            Witam was dziewczyny ,a ja też w tej sprawie,Chodzi mi o branie tej luteiny...ja też miałam takie same objawy,no i powiedzcie mi,czy to nie ma wpływu na zagnieżdżenie się dzidzi bo u mnie crio zakończyło się niepowodzeniem.Czy mógł to być jeden z powodów klęski,czy nie?
                                            Twój Gin nic w tej sprawie nie mówił,że to niebezpieczne dla zarodka?Nie dał ci innego zamiennika...a może nie ma innego i trzeba się dalej z tymi objawami mordować...jak to jest,może któraś z was to wie?
                                            Trzymam kciuki za ciąże kat...
                                            • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 20:10
                                              Ja jak zadzwoniłam do kliniki to już znałam pozytywny wynik bety i nie kazali mi odstawiać luteiny tylko brać luteine pod język i podali przez tel.jakie leki mam brać na to swędzenie.Po recepte udałam sie do mojego gina ,bo do kliniki mam b.daleko.Mój gin.mnie zbadał , zapisał te same leki i powiedział,że to grzybica pochwy bo po antybiotyku nie brałam nic osłonowo.Po 3dniowym leczeniu musiałam stosować luteine dopochwowo i nic nie mówili o uczuleniu czy zamienniku,ale swędzenie i pieczenie wróciło jak zaczełam używać dopochwowo .Więc to chyba nie jest grzybica tylko naprawde uczulenie bo tutaj dużo dziewczyn tak ma ale jak widać to nie ma wpływu na zagnieżdżenie bo mi się udało a zaczeło się ok 8dpt.Ja jadę na wizyte do kliniki i mam zamiar porozmawiać o jakimś zamienniku ,bo nie mam zamiaru dać sie znów faszerować jakimis globulkami i kremami ,które nic nie pomagaja.pozdrawiam
                                              • magaprzy78 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 20:25
                                                Kat ja też przyjmowałam podczas crio antybiotyk i brałam osłonowo trilac więc nie powinna to być grzybica...a co to był za lek na to swędzenie? bo ja na własną rękę stosowałam maść clotrimazolum no i ona pomogła ale dopiero po kilku dniach.A co do zamiennika to słyszałam ,że jest ale drogi i dostępny poza granicami Polski(nie pamietam teraz nazwy)...a może jest jeszcze jakis inny.Daj znać jak będziesz wiedziała ok?
                                                Trzymaj sie cieplutko i dbaj o dzidzię,pozdrowionka...
                                                • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 20:46
                                                  Mi kazali brać globulki Pimafucin i krem ale to jest to samo co Clotrimazolum.Po antybiotyku też mi kazali brać osłonowo coś ale ja po prostu o tym zapomniałamsad zobacze co powie teraz mój lekarz w klinice ?to dam znać
                                              • in-vitro Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 20:50
                                                Witam ,wszytskie was!ja też miałam problem z luteiną na samym poczatku pieczenie bylo niedozniesienia,moj gin twierdzil ,ze jest to infekcja związana z podraznieniem pochwy i zmianą ph przez luteine przez nia stajemy się bardziej podatne na podrażnienie,pozatym i bez luteiny wiekszość kobiet w ciąży łapie infekcje,brałam 12 pod jezyk i 12 dopochwowo uczulenie ustapiło po2 tyg stosowania globulek i przedewszytkim po aplikacji luteiny nakładalam maść Pimafucin,teraz w 13 tc stosuje po kąpieli jedynie masc i czesto zmieniam wkladke,niemam juz rzadnego problemu z luteiną,a dawki niezmieniłam , pod jezyk juz nie musze tylko dufaston przyjmuje,nadal jednak mam potworne mdłości ,od transferu schudlam juz 6kg,i mam wraznenie ,ze już do końca ciąży będę wymiotować smile
                                                • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 20:59
                                                  In-vitro czyli często stosowałaś te globulki i krem?Bo ja mam jeszcze opakowanie globulek i krem ale boje się go stosować,żeby nie zaszkodziło.Mi się skończyła luteina pod język i musze wytrzymać do poniedziałku za receptą.A co do twoich wymiotów ,to bym chciała mięć już jakieś objawy bo ciągle jeszcze nie mogę w tą ciąże uwierzyćsmilepozdrawiam
                                                  • magaprzy78 Re: Kat, relacje proszę zdać 28.07.11, 21:54
                                                    Dziewczyny bardzo wam zazdroszczę ale zarazem i 3mam kciuki.Ja jestem teraz na etapie przerwy,jak długiej to sama nie wiem...z powodu stracenia pracy,a co za tym idzie i braku kasy na dalsze leczenie,braku siły itp.A z drugiej strony goni mnie wiek bo już nie taki młody 33lata,wyczerpująca sie rezerwa jajnikowa...Jestem zawieszona w próżni -bardzo chcę ale nie mogę.
                                                    Mimo moich problemów bardzo się cieszę,ze chociaż innym się udaje tak jak tobie kat czy tobie in-vitro...może i do mnie uśmiechnie się los i coś mi ześle...trzymam mocno moje piąstki i życzę wam nieuciążliwego przebiegu ciązy,moc uścisków...
                                                  • in-vitro Re: Kat, relacje proszę zdać 29.07.11, 20:01
                                                    Kat stosowalam te globulki dokladnie tak jak lekarz zalecil opakowanie mialo chyba 14 szt wiec bralam codziennie na noc po jednej, odnosnie masci kazal stosowa do ustapienia pieczenia,które faktycznie ustąpiło po kilku dniach ,teraz stosuję tą maś jak odczuwam suchość w dolnyh partiach smilei mam problem z aplikacją luteiny ale tak mam z 3 razy w tyg tylko,lekarz mowil ze ta masc jest calkowicie bezpieczna dla ciąży globulki chyba tez,ale to antybiotyk wiec niemozna go podawa jak sie chce bo organiz sie uodparnia,najlepiej spytaj sie twojego gina radze niebrac nic na wlasną rekę (nawet nospy mam złe doświadczenia z tym lekiem i bez konsultaji z lekarzem niełykałabym jej) smile acha lepszy efekt osiągałam gdy globulki i masc byly zimne z lodówki wink
                                                  • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 01.08.11, 19:42
                                                    Hej dziewczyny jestem po moim pierwszym usg i zobaczyłam mojego jednego 3,1mm maluszkasmile dr powiedział,że wszystko ok .dostałam recepte na utrogestan ale cenowo to masakra w porównaniu z luteiną!następną wizyte mam 16 sierpnia więc mam nadzieje,że wszystko będzie ok i posłucham już bijące serduszkosmile trzymam mocno kciuki za resztę starających się dziewczyn oby było nas tu jak najwięcejsmile
                                                  • kat7122 Re: Kat, relacje proszę zdać 01.08.11, 19:46
                                                    oczywiście jak najwięcej ciężarnychsmile
                                                  • in-vitro Re: Kat, relacje proszę zdać 02.08.11, 08:57
                                                    wink
                                                  • coco7710 Bialystok?kto i gdzie... 05.08.11, 07:22
                                                    witajciewink oj jak dawno mnie nie bylo...kat gratuluje i trzymam kciuki za ten maly cud,in vitro oj biedna z tymi wymiotami kochana pomysl ,ze Ci s udalo ja bym wolala cala ciaze wymiotwac niz przechodzic kolejne porazki...eva braun przykro bardzo tak i wiosenna kochane doskonale wiem jak s czujecie...sama jestem w podobnej sytuacji..wrocilam z 3tyg urlopu i chyba troche naladowalam bateryjki choc problem i bol porazki wciaz jest...ja narazie przerwa po wakacyjna kochane mysle nad zmiana klinki i mysle o Bialymstoku macie kogos godnego polecenia?
                                                  • aniulka81 Re: Bialystok?kto i gdzie... 05.08.11, 15:31
                                                    Cześć Coco, ja też zmieniłam klinikę, z tym, że ja po 3 nieudanych IUI z Gdańska na "Bociana" w Białymstoku. Miałam więc niewielkie porównanie, ale jak dla mnie podejście do pacjentów w Bocianie jest super. My z mężem od razu poczuliśmy różnicę. Prowadził nas dr Mrugacz, z tym, że my pojechaliśmy tam z myślą o in vitro. Udało się za pierwszym razem, obecnie jestem w 29 tc, dla nas to była dobra zmiana. Jak będziesz chciała o coś zapytać to śmiało pisz. Stale czytam te forum i kibicuję wszystkim staraczkom. Pozdrawiam.
                                                  • in-vitro Re: Bialystok?kto i gdzie... 06.08.11, 16:06
                                                    Aniulka ile dni po pika-upie miałaś transfer w tym Białymstoku?
                                                  • aniulka81 Re: Bialystok?kto i gdzie... 06.08.11, 18:00
                                                    W piątek ok.9 miałam punkcję, a transfer był w poniedziałek ok. 11.
                                                  • in-vitro Re: Bialystok?kto i gdzie... 07.08.11, 19:37
                                                    Pytam bo ciekawi mnie to od czego zależy czas hodowli komórek,czy to tylko od sprzetu jaki posiada klinika ja w invccie punkcje mialam w srode o 8 a transfer dopiero w poniedzialaek o 9 i do ostatniej doby przeżyły tylko dwa najsilniejsze więc miałam pewnośc ,że trafiły mi się lepsze komórki,warto chyba pytać o czas hodowli komórek,w danej klinice .
                                                  • coco7710 Re: Bialystok?kto i gdzie... 07.08.11, 20:08
                                                    aniulka mam pyt. o sprawy logistyczne bo ja mam do BS 240km ile dni musialas byc tam na miejscu jak wygladala częstotliwość wizyt przed sama punkcja i transferem itd. no i jak cenowo s przedstawia slyszalam db opinie o Mrugaczu...dzieki
                                                  • aniulka81 Re: Bialystok?kto i gdzie... 08.08.11, 06:13
                                                    Hej Coco, juz odpowiadam, ja do BS mam ok 35o km. Pierwsza wizyta 10 grudnia dostałam tabl. anty, następna 14 stycznia, wszystko ok, więc rozpoczęcie stymulacji, dostałam menopur do domu - 6 zastrzyków. Kolejna wizyta 20 stycznia (tu już musieliśmy zostać na dłużej), moja stymulacja trwała długo, bo do 25 stycznia włącznie. Słabo mi pęcherzyki rosły i miałam mierny wynik estradiolu. 6 ostatnich dni menopur wspierany był 2 jedn. gonalu. Wyhodowałam "tylko" 9 pęcherzyków, zostały 2, które mi podano, zostały z nami.
                                                    Punkcję miałam 28 stycznia, a transfer 31 stycznia.
                                                    Jak już byłam w BS na dłużej to wizyty były codziennie, miałam badaną krew, za te wizyty nie płaciłam, tylko za wyniki krwi, sama punkcja i transfer kosztowało 3900, ja dużo wydałam na leki do stymulacji ok 4000. Ogólnie z mieszkaniem, dojazdami i leczeniem wydaliśmy ok 11000.
                                                    Logistycznie ja miałam łatwiej bo nie pracowałam, mąż też po urlopie bezpłatnym wrócił do pracy w lutym, także dla nas nie było to ciężko zorganizować. Dzięki pomocy koleżanek z forum znaleźliśmy tanią kawalerkę, gdzie mieszkaliśmy aż do transferu.
                                                    Uff, ale się rozpisałam, jakbym o czymś zapomniała, to pytaj.
                                                  • coco7710 Re: Bialystok?kto i gdzie... 08.08.11, 10:22
                                                    aniulka dzieki za odp. no ja przy mojej pierwszej stymulacji a szlam dlugim protokołem bdb s stymulowalam wiec mysle ,ze moze nie bedzie problemu i tym razem...może ktos jeszcze poleci kogos...jakies rady..
                                                  • boobooo Re: Bialystok?kto i gdzie... 08.08.11, 22:56
                                                    Dobra opinie ma Grzegorz Mrugacz
                                                    Centrum Położniczo-Ginekologiczne Bocian, Bialystok
                                                    ---
                                                    Ja mam bardzo dobre zdanie o Krzysztofie Grettka z Provity, ale to Katowice.
                                                    Sam Grettka jest malomowny, mrukliwy i wydaje sie ze nie zwraca uwagi na pacjenta, ale ...
                                                    z lekazem sie nie zenie, a caly proces IVF byl bardzo sprawny, fachowy i zakonczony skucesem.
                                                  • coco7710 Re: Bialystok?kto i gdzie... 09.08.11, 14:14
                                                    witaj booboo wink no właśnie zastanawiam s nad tym Mrugaczem powiem szczerze duzo czytam i robię swoje rozeznania i rankingi...no i ten Bocian jest też przystepny cenowo jak widze... no nic...a jak tam nasze ciezaroweczki cos o nas zapomniały...no w sumie s nie dziwie jak s jest juz po tej drugiej stronie...
                                                  • boobooo Re: Bialystok?kto i gdzie... 15.08.11, 15:38
                                                    Slyszala ze Akademia Medyczna w Bialymstoku jest dobra. Nie wiem kto personalnie, ale wykonuja bardzo duza liczbe zabiegow rocznie, wiec maja doswiadczenie.
                                                    Jak tam decyzje?
                                                  • coco7710 Re: Bialystok?kto i gdzie... 16.08.11, 08:04
                                                    witaj booboo, no decyzja na pewno padała na Białystok dzwoniłam do Bociana no jak dostane @ wtedy ustawimy wizytę bo musi byc pomiędzy 2a5dc...i zobaczymy co nam ginek tam powie zapewne dostane tbl anty i potem wyznaczymy terminy dalszych wizyt..oj trochę mnie to przeraza ta jazda tyle km i te porażki może uda mi s trafić na kogoś kto mi pomoże...
                                                  • olivia.olivka czy aby na pewno to działa??? 17.08.11, 13:21
                                                    Hej dziewczyny,
                                                    dawno nie pisałam ale codziennie śledzę wątek także w sumie jestem na bieżąco. Ja podchodziłam do IVF w tym samym czasie co COCO, jednak nie udało się. Dopiero chyba doszłam do siebie ale nie wierzę już w tę metodę. Tyle kobiet podchodzi do zabiegu i tylko małej cząstce się udaje, a w sumie tyle jest przypadków, że gdy sobie wszelkie starania odpuszczą udaje im się zajść w ciąże naturalnie. Hmmm więc jak to jest ??? Podziwiam kobiety, które mimo iż za każdym razem się nie udaje one się nie poddają?? Skąd czerpiecie tyle siły?? I skąd brać na to pieniądze?? My z mężem myślimy o adopcji, ale mam jeszcze nadzieję, że uda się naturalnie... Nie rozmyślam o tym co dziennie, nie zachwycam się już każdym napotkanym maleństwem, po prostu podchodzę już do tego z dystansem, nie chcę robić sobie krzywdy. Co dziennie popijam ziółka o. Sroki big_grin Zajęłam się pracą, byle nie rozmyślać, nie katować się... a do IVF już nie podejdę za dużo mnie to kosztowało zdrowia o finansach nie wspomnę...
                                                    Pozdrawiam Was bardzo serdecznie. I mimo, że ja w tę metodę nie wierzę to życzę żeby Wam się udało za pierwszym razem.
                                                  • boobooo DZIALA! 17.08.11, 17:15
                                                    Tylko niestety nie u wszystkich i na za kazdym razem. Statystyki sa jasne procuje to w 50% przypadkow NEIPLODNOSCI, czyli tam, gdzie kobiety nie mogly miec dziecka przez co najmniej rok i po probach innych leczen.
                                                    Zalezy tez od tego co jest przyczyna nieplodosci. Jak jest to ruchliwosc spermy to IVF daje nawet 100%.
                                                    Niestety jest ta druga polowa, ktorej sie nie udalo. U czesci z tych kobiet moznan by jeszcze wywolac ciaze przez wielokrot ne IVF, jednak wiele po kilku niepowoidzeniach rezugnuje z powodow emocjonalnych i finansowych - same wiecie jak to trudno.

                                                    Pozostaje jakies 20-30% kobiet u ktorych nigdy sie nie uda. I to jest smutna prawda na ktora nalezy bec przygotowanym. Dlatego wiele z tych co przystepuje do IFV z zalozenia zaklada na ile jest w stanie zainwestowac i rowniez to co ja sugeruje KAZDEJ z nas - badzmy przygotowane na to ze sie nie uda i umiejmy z tym pozniej zyc szczesliwe - to chyba jest najtrudniejsze.
                                                  • eva-braun Re: czy aby na pewno to działa??? 17.08.11, 17:44
                                                    Hej Olivko,
                                                    chyba przy którymś moim podejściu też się "spotkałyśmy" w innym wątku, ale nie o tym chciałam wink
                                                    Chcę napisać o tym, o czym Ty w swoim poście wspomniałaś, a co ja "odkryłam" parę tygodni temu po przeczytaniu jednym duszkiem przyszpilonego na tym forum wątku "komu się udało- wpisujcie się!" - niestety, ze statystyki tego wątku wynika, że dwóm/trzecim, a może nawet 3/4 dziewczyn, które tam się wpisały, udało się zajść po zaprzestaniu procedur (czy to ze wzgl.finansowych, czy "odpoczynku"). Wspaniale, że się udało! Jak tu jednak wciąż wierzyć w statystyki IVF...? sad Nie napiszę jeszcze tak, jak Ty, że już nie wierzę w tę metodę, bo gdyby tak było, to nie miałabym w planach podejścia w tym roku do jeszcze jednej pełnej procedury, nie mniej jednak nadziei coraz mniej... sad
                                                  • boobooo Re: czy aby na pewno to działa??? 17.08.11, 17:45
                                                    Ja podchodzac do IVF zakladalam ze sie nie uda, tym bardziej ze przed nie moglam zajsc przez 10 lat!!!
                                                    Finansowo, od razu zalozylismy ile mozemy wydac na proby - gdy wydalismy wszystko rodzice zasponsorowali dodatkowa probe. Jak nam pomagali, to od razu prosilismy ich aby liczyli sie z tym ze te pieniadze przepadna.
                                                    Z drugiej strony 10 lat oczekiwan nauczylo mnie pokory i cierpliwosci. Prosilismy lekarze o transfer "obcego" zarodka - to taka lepsza odmiana adopcji i we dwojke z mezem nie widzielismy zadnego problemu z jej akceptacja. Lekarz zaproponowal, ze zrobi to jak ostatnia proba zawiedzie.
                                                    Z rozmow z kobietami tutaj w USA, widze, ze z regoly rezygnuja one po 3 razach. Tutaj w klinice IVF jest psycholog przygotowywujacy kobiete do porazki smile - (ale tu zabieg kosztuje $20,000). Ja latalam do Polski bez psychologa ale moglam pozwolic sobie na wiecej prob i to wybralam.
                                                  • coco7710 nie tracić nadziei... 18.08.11, 08:40
                                                    witaj olivkawink
                                                    jak fajnie ,ze odezwalas s pare razy wspominałam co u Ciebie jak tam czy podchodzisz jeszcze raz...nie wiem skąd biorę siły walczę dalej i nie poddaje s każda porażka kosztuje mnie sporego wysiłku i samozaparcia by wstać i iśc dalej...nikt nie daje 100%pewności juz s tego nauczyłam bo za Iszym razem liczyłam na pewniaka...no bo co bdb wyniki meza ja prawie podobnie wiec...no nic nie udało s zamierzamy podjeść jeszcze raz do całej procedury stąd szukałam pomoc już BS...ciężkie jest to wszystko zresztą nikt nie powiedział ,ze będzie łatwo nauczyłam s dużo pokory...kasę tym razem rodzina sponsoruje nasze podejście bo wierzą,że nam s uda i chcą pomoc....a jak chce żyć z poczuciem ,że wykorzystałam wszystkie możliwości i nie żałować ,że za wcześnie s poddałam póki są szanse....będę walczyć dalej....
                                                    bo udaje s czego przykładem jest zuzawink czy martikwink i tyle innych dziewczyn tu zaglądających...
                                                  • boobooo coco7710 - gratuluje podejscia 18.08.11, 15:19
                                                    Tak trzeba - to jest wazne, inwestowac ile sie da i ile mozna, aby kiedys nie zalowac ze sie nie zrobilo wszystkiego!!!!
                                                    Ja trzymam za Was wszystkie kciuki - Dziecko nie jest najwazniejsze w zyciu, ale jest bardzo wazne. Warto probowac.

                                                    Znam strasze osoby/rodziny (60-70 lat), ktore nie mialy dzieci. Czesc z nich chciala, leczyla sie na ile sie dalo w latach w jakich zyli i sie nie udalo - i te o dziwo sa pogodne i szczesliwe.
                                                    Czesc natomiast nie ma bo nie zdecydowala sie na dziecko w odpowiednim czasie i okolocznosciach. Wiele z tej grupy jest zgorzknialych, marudzacych, zalujacych, skierowanych w tyl zamiast w przod.
                                                    Nigdy nie chcialam byc w tej drugiej grupie - akceptowalam porazke, ale chcialam zawsze moc powiedziec zrobilismy wszystko co sie dalo.

                                                    Zrobilismy tylko jeden blad, leczylismy sie tak dlugo, ze gdy starcilam nadzieje i wystapilam o adopcje (ktora nota bene akceptowalismy od poczatku) - powiedziano nam ze jestesmy za starzy i nie mamy juz szans (mialam wtedy 37 lat).
                                                  • olivia78 boobooo 18.08.11, 15:31
                                                    Widze,ze mieszkach w usa,ja tez mialam tu dwa ivf,za pierwsze placilam cos ok 1500$,a za drugie 3 tys.Standard w NY to chyba 12-13tys.Sa tez state program z ktorego ja korzystalam.Jest tu duzo opcji zeby ivf tyle nie kosztowalo(nie wiem jak w innych stanach,ale NY,jest pomocny).
                                                    Dziewczyny trzymam za Was wszystkie kciuki.Chce wierzyc,ze jednak wszystkim sie uda!
                                                  • olivia78 boobooo 18.08.11, 15:31
                                                    Widze,ze mieszkach w usa,ja tez mialam tu dwa ivf,za pierwsze placilam cos ok 1500$,a za drugie 3 tys.Standard w NY to chyba 12-13tys.Sa tez state program z ktorego ja korzystalam.Jest tu duzo opcji zeby ivf tyle nie kosztowalo(nie wiem jak w innych stanach,ale NY,jest pomocny).
                                                    Dziewczyny trzymam za Was wszystkie kciuki.Chce wierzyc,ze jednak wszystkim sie uda!
                                                  • boobooo Re: boobooo 18.08.11, 16:11
                                                    Ja jestem w Michigan - Calkowity brak jakiejkolwiek pomocy. Mam bardzo dobre ubezpiecznie ale nie pokrywa zadnego dofinansowania IFV.
                                                    Tzw basic w najtanszej klinice jest $16,000 ale lekarz od razu powiedzial mi ze to tylko w przypadku pojedynczego transferu i bez mrozenia. Z mrozeniem i 2 transferami to $20,000.
                                                    Niestety 20,000 dolcow to dla mnie za duzo - moja pensja postdoka wtedy to rocznie bylo okolo tego smile
                                                  • olivia78 Re: boobooo 18.08.11, 16:20
                                                    No to nieciekawie,widze ze NY bardziej pomocny.20tys.$,to naprawde kosmos.Zapraszam do NY.
                                                  • olivia78 Re: boobooo 18.08.11, 16:22
                                                    Ale tylko w odwiedziny.
                                                  • boobooo Re: boobooo 18.08.11, 16:56
                                                    W Ann Arbor, gdzie mieszkam nie jest zle - Swietny Uniwersytet, dom z ogrodkiem 10 min od miejsca pracy, jeziora, lasy, czyste powietrze.
                                                    Wiele zalet duzego miasta (koncerty, teatry, tetniace zyciem studenckim miasteczko) bez korkow, spalin, cen pod niebiosa itp. Blisko do Chicago.
                                                    Ogolnie nie nazekam smile
                                                  • boobooo olivia78 18.08.11, 16:20
                                                    Ale nie zaluje lotow do Polski - to nie bylo wcale takie zle.
                                                    Musialam isc krotkim protokolem, bo brakowalo mi urlopu na dlugi smile - a potem nie mialam tego strasznego oczekiwania - bo trzeba bylo leciec z powrotem, lotniska, przesiadki .... szybkie nadganianie pracy, latwiej sobie radzic i z oczekiwaniem i z porazka.

                                                    Za to jak juz zaszlam w ciaze, nie mialam urlopu macierzynskiego - takiego tu nie ma, a urlopy wypoczynkowe wykorzystalam na leczenie smile. Stad w 4 tygodnie po porodzie (urlop zdrowotny), musialam wracac do pracy - to bylo troche bolesne, tym bardziej ze nie ma tu babci, dziadka, wiec dziecko musialo isc do zlobka. Serce mi sie krajalo jak taka 4-tygodniwa kruszynke zostawialam w obcych rekach.
                                                  • coco7710 Re: olivia78 23.08.11, 08:41
                                                    kurcze niezle z tymi cenami w USA....strasznie drogo...
                                                    a ja czekam cierpliwie na @ strasznie mi s dłuzy...oby do wrzesniawink
                                                  • coco7710 .............. 29.08.11, 09:10
                                                    oj jaka tu cisza nastapiła...
                                                    hej jak tam nasze cieżaróweczki martik-podówjna mamcia i zuza pojedyńcza nic nie dajecie znać jak tam znosicie burze hormonów i jak wizytki? Ja czekam na @ i od września startuje do BS...
                                                  • boobooo Re: olivia78 29.08.11, 15:11
                                                    Wrzesien juz za pasem smile - Glowa do gory, tym razem sie uda!!!
                                                    ****
                                                    Ja jestem juz "full term", czyli przeszlam 37 tydzien - moge rodzic w kazdej chwili, siedze w pracy i wykanczam doslownie "na gwalt" projekty.
                                                  • olivia78 Re: boobooo 29.08.11, 18:35
                                                    Trzymam kciuki i powodzenia z dwojka.Ja sama sie zastanawiam jak to bedzie,mala bedzie miala 25m,jak maly sie urodzi,a do spokojnych ona nie nalezy.Trzymam za Was kciuki!!!!
                                                  • boobooo Re: boobooo 29.08.11, 20:20
                                                    Moj ma teraz 21m - i tez do spokojnych nie nalezy - no ale zaobaczymy.
                                                    Mysle, ze los tak chcial - nigdy nie zdecydowalibysmy sie na drugie w naszym wieku. Nigdy bym tez nie uwiezyla ze po 10 latach walki o dziecko, gdzie nawet in vitro wypalilo doslownie w ostatniej chwili ... mozna wpasc od jednego razu. Mysle ze to jakas taka "nagroda" za cierpiliwosc. Dam znac jak sie urodzi - choc nie widac aby sie pchala na swiat.

                                                  • coco7710 boobooo 30.08.11, 09:15
                                                    kochana trzymam kciuki i czekam na relacje...no chyba tj mówisz jesteś db przykładem ,że te lata walki w końcu zostają wynagradzane i warto walczyć do końca..jak s nie pcha to znaczy ,że mu db u mamusi pod serduchem wink
                                                  • boobooo Re: boobooo 30.08.11, 13:48
                                                    Dlatego czymam za Was kciuki, bo wiem z autopsji, ze nawet lata braku sukcesu nie znacza ze sie nie da. Cierpliwosci coco i nawet jak IVF nie wyjdzie, to nie znaczy ze to juz koniec - jeszcze masz troche do 40-stki smile.
                                                  • coco7710 Re: boobooo 31.08.11, 12:05
                                                    No niby to wiadomo,za zawsze są szanse na sukces... ale rzeczywistość-finanse tez swoje robią...a niestety sa to drogie zabiegi...no kochana do 40stki troche jeszcze mam wink ale dosyć mam czekania i ciągłej walki....oby nie z wiatrakami....
                                                  • martik78 Re: boobooo 01.09.11, 10:16
                                                    Witajcie smile
                                                    Poczytuję Was prawie codziennie , ale nie udzielam się za bardzo. Rozumiem ,że czytanie o mojej ciąży może być dla niektórych przykre. Bardzo trzymam za Was kciuki i mocno wierzę ,że w końcu się uda smile
                                                    U mnie już 24 tc dziewczynki ładnie rosną , kopią coraz mocniej , nawet już widać jak mi brzuch podskakuję. Wyniki mam bardzo dobre , trochę tylko anemia ,ale przy bliźniętach to normalne , test z glukozą bardzo dobrze. Czuję się dobrze, nawet jeszcze trochę pracuje , choć dr wysyła mnie na zwolnienie.Brzuch mam ogromny , 11kg na plusie i trochę trudno mi się śpi. Ale kupiłam sobie już specjalną poduszkę i jest lepiej . Powoli kompletuję już wyprawkę i nie mogę się doczekać n a rozwiązanie.
                                                    Pozdrawiam serdecznie smile
                                                  • coco7710 Re: boobooo 01.09.11, 12:28
                                                    martik78winkciesze s ,ze odezwałaś s wink jakie super wieści jak najbardziej odzywaj s i zagrzewaj nas -wciąż walczące do walki takie wsparcie jest bardzo ważne i sama wiesz jak potrzebne...a TY jesteś db przykładem ,ze udaje s..Kochana jakie imiona dla swoich dziewczyn juz wybrałaś?Na kiedy masz tp? Sądzę, że te nadmierne kg zrzucisz w mgnieniu oka jak maluchy będą na świecie a grunt żeby były zdrowe te Twoje ślicznotki wink Trzymaj s i dbaj o siebie...ciekawe co u zuzy....startowałyśmy przecież razem..tylko ja zostałam w tyle...
                                                  • camila111 Re: martik 01.09.11, 16:46
                                                    Jeju martik to już 24 tc?! ale to zleciało. życzę zdrówka do samego rozwiązaniasmile
                                                  • in-vitro Re: martik 05.09.11, 12:59
                                                    Witam was dziewczynki ja tak samo jak Martik staram się dozować opowieści o mojej ciąży,ale jestem z wami codziennie i trzymam kciuki,u mnie też już wszystko wporządku,wlaśnie wchodzę w 19tc i jak dotąd nic nieprzytyłam ,ale zaczynałam z 15kg nadwagą także w dniu transferu ważylam 85kg a teraz 79kg,lekarz mówi że to nic złego bo dziecko itak swoje weżwie ,a brzuch i tak mam ogromny,wyniki mam dobre,łykam profilaktycznie omega3 i kwas foliowy 5mg i dopoch.luteinę 2*2 ,wczoraj nawet odważyłam się iśc na poprawiny weselne,to niesamowite jak inaczej jestem traktowana w rodzinie,wkoncu bez skrepowania stałam ze wszystkimi młodymi mamami w kółeczku ,aż dziwnie się czułam słuchając rozmów o kolkach,karmieniu,pierwszych ząbkach.....ach dziewczynki to jest nierealne tak niesamowite ,że tego doświadczam Boże to takie szczęście!już niedługo wszystkie będziecie to czuły!
                                                  • coco7710 kolejne podejscie.. 09.09.11, 08:23
                                                    Witaj in-vitro wink
                                                    oj u Ciebie też zleciało nie ma co kochana tygodnie leca brzuszek z maleństwem rośnie oby wszystko było ok tego Ci zyczęwinkdba o siebie-wrażenie pewnie niesamowite to na pewno...ja podchodzę znów do ivf.... jestem podczas krótkiego protokołu w pon jade na podglądano zmieniłam klinikę na Bociana w BS mam nadz ze to db wybór..trzymajcie kciuki za mnie kochana,żebym i ja doświadczała takich fantastycznych wrażeń....
                                                  • coco7710 Re: kolejna sznasa... 20.09.11, 14:31
                                                    witajcie winkale tu cicho...crying
                                                    Jutro transfer...jestem po krótkim protokole i jutro transfer...wszystko wyglada inaczej niż poprzednio...mam nadz ze to pomoże...
                                                    jak tam ciezaróweczki martik78, zuza, boobooo, in-vitro,camilla i inne jesli pominelam to z góry przepraszam- trzymajcie kciukasy by tym razem i mi s udalo na co bardzo czekam....i zaczne odliczanie do testowania...najcieższy czas przed mna....
                                                  • in-vitro Re: kolejna sznasa... 20.09.11, 15:12
                                                    O kurcze to już no to trzymam kciukasy ,super!!!musi być dobrze!!!ja w czwartek będe znala płeć już mam 21 tyg!!!
                                                  • boobooo Re: kolejna sznasa... 20.09.11, 15:17
                                                    TRZYMAM KCIUKI !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                                                    Jezeli pozytywne myslenie i zyczenia pomagaja (a podobno tak) - to powodzenie masz jak w BANKU!!!!!!!
                                                    --------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                    Wlasnie minal mi 40 tydzien i czekam na jakiekolwiek symptomy porodu, a tu nic.... Na szczescie pracuje w szpitalu, wiec na porodowke mam blisko, gorzej jak zaczne rodzic w domu.
                                                  • camila111 Re: kolejna sznasa... 21.09.11, 09:06
                                                    coco to juz wszystko wiem Bocian w BS dobry wybórsmile Jeśli będziesz miała transfer w szpitalu na Skłodowskiej-Curie to tam jest super podejście do pacjentki i pacjentasmile Byłam tam 3x. Ja dziś myślami jestem z Tobą i pozdrów ode mnie Białystok.
                                                    Ja równiez przesyłam ciążowe fluidki ode mnie i maszego synka i kogoś kto się jeszcze wstydzi pokazać co ma albo i nie ma między nogamiwink
                                                  • boobooo Re: kolejna sznasa... 22.09.11, 02:24
                                                    Uff, dzisiaj o 12:05 w nocy urodzila sie Ania.
                                                    Nie moze trzymc kciukow, ale na pewno gdyby mogla toby to zrobila smile.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • in-vitro Re: kolejna sznasa... 22.09.11, 11:11
                                                    Gratulacje!moja kuzynka też w nocy rodziła ,chłopiec Cyprian 4600kg, 60cm,ciężko było a ja też taki duży brzuch już ,o matko co to będzie,dziś poznam płeć!wink
                                                  • coco7710 Re: kolejna sznasa... 22.09.11, 13:26
                                                    dzieki kochane dziewycznkiwink
                                                    zawsze mozna polegać na Was wink booboo gratuluje córci i jej rączki tez malutkie kciuki trzymające wink)hihi camilka oj niesmiała może dziewcynka s chowa wink
                                                    Dzieki za slowa otuchy teraz przede mna czekanie na testowanie...mylse pozytywnie dwa bąbelki dostałam i je mocno trzymam...no Bocian bdb przyjęto zupelnie inaczej niż poprzednio mam nadzieje,ze z super efektem.....
                                                  • boobooo Re: kolejna sznasa... 22.09.11, 13:29
                                                    Moja Ania malutka - 2550g. To lepiej!! - porod od pierwszych skurczy do konca zajal godzine, a sama - bolesna, aktywna czesc - 10 min.
                                                  • coco7710 Re: kolejna sznasa... 22.09.11, 19:25
                                                    gratuluje jeszcze raz booboo Twojej pieknej ,malutkiej kruszynki Ani wink niech s chowa zdrowo i ładnie przybiera na wadze wink
                                                  • in-vitro Re: kolejna sznasa... 22.09.11, 21:35
                                                    No i bedzie Jas,jeny jak sie ciesze pocichu pragnelam synka!!!Coco mam nadzieje ,ze odpoczywasz naprawde oszczedzaj sie i jedz luteine!!acha i spij na lewym boku!!!ja niestety musze dalej sie oszczedzac ,niema szans na basen i szkole rodzenia,ale jest Jas!!
                                                  • z_oe Re: kolejna sznasa... 23.09.11, 07:09
                                                    boboo gratuluje zcalego serca, az mnie ciarki przeszly. Niech maluska zdrowo sie chowa, pieknie rosnie i ...no poprostu wszystkiego naj.

                                                    in-vitro a dlaczego ma coco spac na lewym boku? Kurcze to w czyms pomaga?
                                                  • coco7710 Re: kolejna sznasa... 23.09.11, 18:27
                                                    no wlasnie na lewym boku?ja na lewym zasypiam ,ale nie przywiazuje uwagi na ktorym zasyppiam ...
                                                  • camila111 Re: kolejna sznasa... 25.09.11, 11:36
                                                    Coco - trzymam kciuki i przesyłam ciążowe fluidki za pozytywny test 5.10

                                                    booboo - gratuluję córci, super szybki miałaś poródsmile
                                                  • in-vitro Re: kolejna sznasa... 25.09.11, 19:28
                                                    Wyczytałam ,że spanie na lewym boku jest najkorzystniejsze dla płodu i naszego kręgosłupa bo na prawym przygniatamy sobie główną tętnicę ,która dostarcza tlen czy coś takiego,niepamietam już dokladnie ,ale ja przezornie przeczytałam o wszystkim co wskazane,a co nie i pilnowałam się solidnie żeby potem niemieć wyrzutów ,że zjadłam coś ,albo że coś dzwignęłam ,albo ręce do góry niepotrzebnie podnioslam, mase tego,i wierzę w to ,że lepiej dmuchać na zimne niż potem żałować ,że sobie zaszkodziłam zresztą jestem tak zdeterminowana ,że gotowa bymbyła spać do góry nogami jakby to miało sprawić,że dzidzia dobrze będzie się rozwijać,to jest nasz czas ,i rzadna praca,sprzatanie,stres,wysiłek się nie liczy ,oprawiłam się w ramke i robie to na co mam ochote!!!
                                                  • kat7122 Re: kolejna sznasa... 26.09.11, 13:14
                                                    Hej dziewczyny! Ale tu się dzieje!!!Mnie dawno nie było bo sie nie bardzo dobrze czuje,jestem w 13tc i złapałam cytomegalie w ciaży i jestem w ciagłym stresiesad czekam za wynikami awidnosci ,wynikami papa itd. i modlę się żeby było wszystko ok z moja dzidzią! Coco trzymam za ciebie kciuki bardzo bardzo mocno!!!!kiedy testujesz?
                                                  • coco7710 Re: kolejna sznasa... 26.09.11, 13:21
                                                    kat7122 powodzenia z wynikamiwink a dzidzia db będzie nie martw ssmile dasz-dacie sobie radę!!!kochana dziś dopiero 5dpt...wiec kupa czasu...no mam termin betki na 5.10...tyle czasu...
                                                    in-vitro kochana dzięki za wyjaśnienie...no tj mówiłam ja zawsze zasypiam na lewym boku....
                                                  • in-vitro Re: kolejna sznasa... 29.09.11, 10:13
                                                    Hejka Coco i jak samopoczucie? jakieś symptomy?ja troche się cofnęłam na forum do maja i pamietam,że odważyłam się zrobić dosc szybko test ciążowy i byla już kreseczka,a potem dziewczyny na forum już mi to wykrzyczały dziewczyno jesteś w ciąży! i moment i 5mc zleciało,Coco niemasz pojęcia jak Ci kibicuję pamiętaj niejesteś sama,ja ogólnie chciałam podziękować wszystkim za wsparcie,bo w tym natłoku zdarzen i emocji jakoś mi to umknęło....Wypalona- żarówko,z_oe,zuzanna1,wtedy wy mnie dopingowałyście,a ja popadłam w taki zachwyt ,że zapomniałam podziękować.....,ja też zawsze będę was wspierć!smile
                                                  • coco7710 Re: kolejna sznasa... 29.09.11, 12:51
                                                    wita in-vitrosmile
                                                    oj kochana od wt mam takie bóle głowy ,ze hej wczoraj cały dzień przespałam cisn niskie jak ...97/60....no czuje s w miarę choc głowa pobolewa... zabrałam s za luteine juz wczoraj wziełam na noc i dziś bo zaczęłam wczoraj wieczorem troszkę plamić...no nic w niedz przypada @...a test mam robic we srode...więc najbliższe dni pokaża co i jak....proszę o gigantyczne kciukasy przyszłe mamcie wink
                                                  • in-vitro Re: kolejna sznasa... 29.09.11, 13:34
                                                    Mnie tez glowa pobolewa i też mam niskie cisnienie,ale podobno u niektórych kobiet zmiany hormonalne wywoluja migreny,kurcze plamienie...to niby nic nieznaczy ,wkońcu była tam ingerencja,ale wspieraj się luteiną ,lekarz zlecił mi po transferze pod jezyk 2*2 i do pochwowo 2*2 a ja mu powiedzialam że słyszalam że dziewczyny przyjmuja nawet po 12 na dobę ,a on odparł mi nato jeżeli jest pani wstanie trzymać pod jezykiem 12 lutein dziennie i 12 tam to prosze bardzo niezaszkodzi ,z góry założył że niezniosę skutków ubocznych,a pozniej jak okazało się że jeden zarodek obumarł tymbardziej nalega łna takie dawki,więc może wspomnij o tym swojemu ginowi może też Ci pozwoli,w takich przypadkach jak nasze luteina jest niezbędna...
                                                  • olivia.olivka Re: kolejna sznasa... 29.09.11, 13:54
                                                    coco trzymam kciuki za Ciebie, by w końcu się udało !!!
                                                  • boobooo Do coco7710 03.10.11, 18:42
                                                    I jak, czy cos tam widac na horyzoncie?
                                                  • boobooo Re: kolejna sznasa... 29.09.11, 14:08
                                                    Jestesmy z Toba!!!! i trzymamy kciuki.
                                                  • martik78 Re: kolejna sznasa... 30.09.11, 10:24
                                                    Witajcie.
                                                    Długo się nie odzywałam,bo zamknęli mnie na 3 tygodnie w szpitalusad
                                                    Ale może po kolei. 9.09 byłam na wizycie kontrolnej u mojego gina ,czułam się świetnie , nic mi nie dolegała. Niestety na USG wyszło ,że mam znacznie skróconą szyjkę ,więc kazał mi od razu jechać do szpitala.Tam dostałam sterydy i nakaz leżenia , koszmar . Po 2 tyg zrobili mi kolejne USG i okazało się ,że mimo leżenia ta cholerna szyjka coraz krótsza.Odesłali mnie do Warszawy. Tutaj założyli mi pessar i od wczoraj jestem w domu . Oczywiście też mam leżeć i się oszczędzać.Zobaczymy co będzie , nic mnie nie boli , nie mam skurczy , ani plamień ,ale boję się jak cholera. Jestem w 29 tc , dziewczynki ważą po ok 1000g . Modlę się ,żeby przynajmniej do 34 tc wytrzymać.
                                                    Także dziewczyny uważajcie na siebie , bo nie ma żartów. Ja teraz pluję sobie w brodę ,żę zamiast siedzieć na zwolnieniu pracowałamsad(( a to naprawdę nie warto.
                                                    Coco kciuki już zaciśnięte smile
                                                    Pozdrawiam serdecznie smile
                                                  • camila111 Coco 05.10.11, 08:29
                                                    Dziś testujesz... czekamy z niecierpliwością na wyniksmile 3mamy kciuki i wysyłam ciążowe fluidki!!!
                                                  • in-vitro Re: Coco 05.10.11, 17:47
                                                    smileja tez
                                                  • eva-braun Re: Coco 05.10.11, 20:46
                                                    i ja! i ja!
                                                    Coco, daj znać
                                                  • camila111 Re: Coco 06.10.11, 21:58
                                                    Coco...co jest...mam nadzieję, że nie działa Ci net i dlatego nie piszesz dobrych wieści.
                                                  • coco7710 Re: Coco 07.10.11, 07:47
                                                    witajcie,
                                                    we wt zrobiłam betka 44,7 był to 13dpt no i za 2dni ginek kazal powtórzyć wiec wczoraj w 15dpt zrobilam i wyszło tylko 52,4..ciąża biochemiczna...odstawiłam wczoraj leki...mam juz dość wszystkiego...jaki jest sens tego nie wiem....brak mi sił..
                                                  • gatta74 Re: Coco 07.10.11, 09:05
                                                    Coco, szczerze współczuje i przytulam , sama przez to przechodziłam w ten w poniedziałek. Musisz być dzielna, nic innego nam nie pozostaje tylko nadzieja, że się uda. Masz mrozaczki ?
                                                  • miaslo Re: Coco 07.10.11, 09:19
                                                    Coco, cokolwiek napisze to i tak teraz dla ciebie będzie miało małe znaczenie. Ale pozbierasz się, będziesz mieć sile, to rozczarowanie i złość po biochemicznych mija... Za jakiś czas. Ważne jest to czy masz mrozaki i ewentualnie kasę na próby. Lub czy doszlas już do takiego etapu ze poszukasz innych metod... Życzę ci byś ze wszytskim dała radę i szybko poczuła się spokojna i szczęśliwa. Bo powody są na pewno. Wszytskiego dobrego!!
                                                  • in-vitro Re: Coco 07.10.11, 10:51
                                                    Boże Coco jak Ci wspólczuje,tyle razy musiałaś już przez to przechodzić......podziwiam Cię za siłę i że masz wogóle siłe odpalać kompa,niewiem co Ci poradzić ,jak pocieszyć,czemu tak życie nas doświadcza ,pamiętaj ,że dla wszystkich kiedyś zaświeci słońce ,wierze w Ciebie jesteś dla nas wszytkich przykładem determinacji!!!
                                                  • olivia.olivka Re: Coco 07.10.11, 13:54
                                                    Coco bardzo mi przykro...wiem dokładnie co czujesz....musisz teraz odpocząć od tego, najlepiej wyjedźcie gdzieś z mężem na parę dni... nam to pomogło. Na razie dajcie sobie na luz. Mnie bardzo pomogła modlitwa, chociaż uwierz mi, nie przyszło to od razu. Do takich spraw trzeba czasu. Jak chcesz pogadać to mogę podać Ci prywatnego maila. Ściskam mocno i pozdrawiam. Trzymaj się cieplutko.
                                                  • asia-81 Re: Coco 07.10.11, 13:59
                                                    Rany Coco. Pewnie ta pozytywna beta rozbudziła w tobie jeszcze większe nadzieje i tym bardziej trudniej przełknąć i pogodzić się z porażką. To samo przechodziłam pół roku temu. Jeszcze bardziej wściekła byłam po tej pozytywnej becie bo podsyciła tylko we mnie wiarę, że moze być dobrze a potem ...jeb... koniec...do widzenia...nic z tego...
                                                    los z nas czasem tak okrutnie drwi...tak boleśnie
                                                    Trzymaj się ciepło i zbieraj siły do dalszej walki. Pozdrawiam
                                                  • camila111 Re: Coco 07.10.11, 15:02
                                                    Coco tak mi przykro... jak chyba większość na tym forum wiem co przeżywasz,ale życze Ci z całego serducha żeby finał był dla Was pełen radości.
                                                    Trzeba walczyć i miec nadzieję że wszystko zakończy się sukcesem. Jedni drogę do tego szcześcia mają krętą a inni muszą pokonać serpentyny w najwyższych górach, ale szczyt jest do zdobycia!!!
                                                    Będę 3mała za Was kciuki i mocno kibicowała!!!
                                                  • boobooo Re: Coco 07.10.11, 15:41
                                                    Strasznie mi przykro - Tym razem wierzylam ze Ci sie uda. Masz jakies mrozeniaczki?
                                                    sad
                                                  • szyszunia7777 Re: Coco 08.10.11, 14:20
                                                    coco ..trzymaj sie ! Czas leczy rany ..juz dzisiaj tez to wiem. Ale to co na pisze chyba nie bedzie ku pokrzepieniu serc. Mialam ivf w maju ..udalo sie - ciaza, radosc..to tak w skrucie. Potem poronienie ..nic nie musze chyba dodawac. Gdy ivf sie nie powiedzie .. to chyba trzeba sie jednak cieszyc ..ze tylko tak sie to skonczylo..ja przeszlam skrobanke..nieudana.. potem jeszcze
                                                    leki poronne + stan zapalny calego ukl. rozrodczego + deprecha . Pozbieralam sie . Podeszlam jeszcze raz ( mialam 2 mrozaki ) crio transfer - niestety tez nieudany. Strasznie to przezylam...nie potrafilam zapanowac nad swoimi uczuciami..bezprzerwy plakalam, mialam zal do calego swiata, siebie .. Dobrze , ze zaraz po mialam zaplanowany urlop.. 2 tyg.
                                                    w tym tydzien w mojej ukochanej Grecji ,ktora i tym razem nie nie zawiodla,,podniosla na duchu i tchnela we mnie zycie i radosc.
                                                    Znowu zastanawiam sie nad podejsciem..czuje sie znowu tak dobrze wrocilam do siebie ..ale boje sie strasznie..boje sie ,ze sobie nie poradze ze soba..ze nie dam rady pracowac, ze sama siebie zaczene znowu niszczyc. Przed ivf nie wiedzialam ,ze najwiekszy problem sprawi mi psychika - ze to bedzie najwieksza przeszkoda .
                                                    Wacham sie , staram sie dopingowac przekonywac sama siebie ,ze bedzie ok. Potem mam zal do siebie , ze wlasciwie sama siebie oszukuje i stosuje przemoc w obec siebie . Bo wszystko we mnie krzyczy - nie. Glupie to wszystko.. Mam mentylik straszny. Z drugiej strony , budze sie i zasypiam z mysla o dziecku ... jak to wszystko ogarnac..jak nie zwariowac ..hmmm
                                                  • szyszunia7777 Re: Coco 08.10.11, 14:54
                                                    jeszcze cos .. juz troche bardziej pozytywnie ,
                                                    nic tak nie ratuje przed depresja jak stary , kochany Elvis... smile moje ostatnie odkrycie ..bo tak naprawde robie co moge ,zeby nie tonac w tej ciemnej odchlani z ktorej jest mi bardzo ciezko potem wyjsc. Naprawde polecam !
                                                  • miaslo Re: Coco 08.10.11, 16:03
                                                    Szyszunia. Choć psychika wysiada to potem zaskakująco mocno i szybko można się pozbierać. Nie będę powtarzać swojej historii bo już ja nie raz wylalam na forum. Ale mobilizuje się zbieram i idę jak czołg. W międzyczasie awansowalam w pracy i sporo osiagnelam nie przestajac mieć sile na in vitrowa walkę, a nie jestem jakoś specjalnie silna osoba. Ot Zwyczajana baba. Wierze ze i ty to poczujesz. Powodzenia w zbieraniu się jak i potem w próbach.
    • eva-braun Re: Przed in vitro... 07.10.11, 18:07
      Coco...pewnie pamiętasz mnie i moją identyczną sytuację z lipca...
      Tulam Cię teraz moooocno kiss
      • coco7710 Re: Przed in vitro... 10.10.11, 09:54
        Dzięki olivka, camillka, booboo,szyszunia,eva i miaslo i jeśli kogoś nie wymieniłam... oj ciężko strasznie...mam 3mrozaczki jeszcze,ale...myslę ,ze jak rozm. wcześniej z moim gink usunę mięśniaka najpierw, i może jakieś dodatk badania(kariopty?) może macie jakieś rady...matko jak ciężko z tym wszystkim...czuję s taka zrezygnowana....
        • boobooo Trzymaj sie !!! 10.10.11, 16:26
          Trzymaj sie!!!. Wiekszosc z nas przez to przechodzila - tyle ze nam sie teraz latwo pisze, bo w koncu sie udalo, chociaz mojej kolezance nigdy sie nie udalo - przestala juz probowac.
          Ja zawsze stralam sie miec alternatywe - "skoro nie wyszlo to moze kupie psa".
          Teraz mam psa, kota i dziecko. Zycze Ci tego samego, ale wierz mi jak mialalm psa i kota to bylam juz przekonana na 100% ze dziecka nie bedzie. Nie trac nadziei, ale rowniez straj sie zdystansowac na ile sie da (latwiej jest wtedy zniesc porazke).
          Nie wiem co Ci napisac, bo z autopsji wiem ze nic nie pomaga. Co do badan, to lepiej ich nie rob (kariotypy) - jak jest nie tak to nie zajdziesz, a jak jest w porzadku, to badanie oslabia zarodki i zmniejsza szanse.
          Jak nie wyjdzie zawsze mozecie sprobowac nie swoj zarodek - ja tak chcialam i z mezem bylismy przekonani ze bedziemy kochac jak swoje - to nawet on bardziej chcial bo juz mial dosyc prob. I mysle ze nie mielibysmy z tym problemu (tzn z miloscia), lekarz jednak sugerowal wpierw "wykorzystanie wszystkich innych opcji".
          • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 12.10.11, 08:10
            dzieki za wsparcie jest jak lekarstwo...no nie wiedziałam ,ze ten kariotyp tak działa-wiem ,że polega to badanie na pobraniu krwi i cos jeszcze?Czekam aż wróci mój ginek z urlopu i pomyślimy co dalej...i dojde do siebie nabiorę sił....cięzkie to wszystko...
            • boobooo Re: Trzymaj sie !!! 12.10.11, 14:40
              Co do kariotypu to zalezy - jezeli jest to badanie partenrow (ojca i matki) to nie ma nic do zarodkow i jest bezpiczny, tylko relatywnie malo informacyjny. Czasami badaja jednak kariotyp zarodka - pobieraja wtedy jedna komorke i ja namnazaja - i to badanie jest obciazajace.
              Co do kariotypu to robi sie go aby stwierdzic czy do bezplodnosci nie dochodzi na skutek wady genetycznej - ale w takim przypadku kariotyp wykrywa zaledwie niewielki procent takich wad - bo tylko duze zmiany widoczne na poziomie chromosomow. Stad czesto kariotyp moze byc prawidlowy, a podloze bezplodnosci jest w ciaz genetyczne.

              Mysle, ze musi byc jakas przyczyna dlaczego Ci sie nie udaje, niestety w wielu przypadkach przyczyna jest nie do wykrycia (jak w przypadku nosicielstwa mniejszych zmian genetycznych).
              Nie wiem czy badano Cie juz pod katem immunologicznym. Ja nie bylam badana - ale po kilku nieudanych probach, do ostatniego udanego in vitro bralam dodadtkowo przed i po zaplodnieniu sterydy. Pogadaj z lekarzem - moze jest to opcja dla Ciebie. Sterydy oslabiaja uklad odpornosciowy i przy nie za duzej reaktywnosci matki w stosunku do zarodka moga pomoc utrzymac ciaze.
              • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 14.10.11, 08:02
                boobooo kochana jesli juz to myślałam żeby sobie zrobic ten kariotyp...narazie czekam na powrót ginka z urlopu i nic nie wymyślam...próbuje nastawić s na pozytywne myslenie bo te porazki ostatnio strasznie duzo mnie kosztują...cięzko mi znalezc sens w tym wszystkim...ale jak czytam ,że kurcze innym s udaje to sobie myślę no to może i mi s w końcu uda...czas najwyższy koniec kropka wink
                • in-vitro Re: Trzymaj sie !!! 17.10.11, 09:51
                  Brrrr,juz zimno wieczorami,a tu na spokój i cisza jak tam nastroje na polu walki o macierzyństwo,Coco jak się trzymasz mam nadzieje,że w twoim serduszku gości jeszcze słońce,ja już 27tc wciąż to do mnie niedociera,i są momenty że ogarnia mnie wielki lęk,nawet mam małe problemy z sercem bo mam podwyższony puls ponad 100 nawet po przebudzeniu,i biore tabsy na obniżenie,miałyście takie problemy może?,lekarz mówi że to może byc na tle nerwowym(bo taki nerwus ze mnie)i musze odpuszczać sobie stres ,ale czasem lęk o moje maleństwo jest silniejszy,a Jaś to chyba piłkarzem za tatą będzie bo kopie od rana!
                  • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 19.10.11, 08:15
                    witajcie wink
                    in-vitro niezły masz ten puls matko, nerwusku kochany wyluzuj chociaż latwo powiedzieć jak człowiek ciągle drży o dzieciątko...ja juz lepiej pomału odbijam s od...., zbieram siły i czekam cierpliwie do pon na powrót dr z urlopku, nie robię żadnych badań i nie wymyślam poczekam na decyzje dr...ale juz bym chciała działać...matko mam nadzieje,ze ten mój zapał nie zgaśnie szybko...bo dosyć mam juz tych porażek na prawdę a z drugiej str ileż to człowiek umie znieść...nigdy bym nie sądziła...no ,ale jak ma s taki doping w Was kochane moje to idę dalej ...do przodu...
                    • 1.zuzanna Re: Trzymaj sie !!! 20.10.11, 16:43
                      Cześć kobietki smile
                      Nie było mnie tu już wieki aż mi wstyd sad a przecież tu się wszystko zaczęło,oj jak to było dawno ale nie zapomniałam o Was, zwłaszcza o COCO z którą zaczynałam walke o dziecko,Coco kochana Ja Cię naprawde podziwiam wciąż walczysz, nie poddajesz się i wiesz co? jesteś wielka smile))
                      martik o Tobie też nie zapomniałam, bo przecież Nam się udało za pierwszym razem smile
                      a Ja, no cóż z niecierpliwością czekam na przyjście Oskarka, mam nadzieje że już za miesiąc zobaczę moją kruszynke(waży 2600g) termin mam na 22listopada, czuje się dobrze, od początku ciąży nie miałam żadnych dolrgliwości tz.wymiotów, mdłości itp. - ciąża mi służy smile)
                      przytyłam jak narazie 10kg więc też książkowo smile Oskarek mocno kopie, zwłaszcza nocą, więc przyzwyczajam się do nieprzespanych nocek smile wszystko już dla maleństwa mam, toba do szpitala spakowanasmile
                      postaram się do Was zaglądaćsmile
                      kobietki trzymajcie się ciepło i walczcie, bo naprawde warto smile
                      życze powodzenia
                      • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 21.10.11, 12:34
                        witaj zuzu winkmatko jak to zleciało pewnie ,że pamiętam jak zaczynałyśmy razem...martik, olivka...wspominam bo gdyby i mi s udało to podobny tp bym miała...no nic nie będę s rozwodzić jedni maja krótką drogę inni długą do tego naszego macierzyństwa..powodzenia z Oskarkiem no za mc o tej porze będziesz mamawinkMartik jak tam Twoje bliźniaki s maja?Boże jak ja Wam zazdroszczę ,ze jesteście na takich etapach już...no tak myślę,że warto jak piszesz...powodzenia wszystkim przyszłym mamusiom i czekam na relacje wink
                      • boobooo Re: Trzymaj sie !!! 21.10.11, 17:34
                        > przytyłam jak narazie 10kg więc też książkowo smile Oskarek mocno kopie, zwłaszcza
                        > nocą, więc przyzwyczajam się do nieprzespanych nocek smile

                        Ha, ha - moja Ania ma juz miesiac i powiem Ci - do tych nieprzespanych nocek nie da sie przyzwyczaic - pierwszy tydzien OK, ale po miesiacu jedyne o czym sie mysli to ta noc w ktorej spisz od polnocy do 6 rano bez przerw..... ale o tym tez sie szybko zapomina.
                        • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 25.10.11, 09:16
                          zuzu tj boobooo tu wspomina jedna rada wysypiaj s juz na zapas wink
                          a ja...jestem po rozm i ustaleniach z dr...czeka mnie kolejna laparoskopia by usunąć mięśniak teraz musze szczep p/zółtaczce x2...matko ta moja droga tj mówicie do ,,nie przespanych "nocy mi s wciąż dłuży...cieszcie s dziewczyny na prawdę i doceńcie ,że Wam s udało i jesteście bądź za chwilę będziecie mamami...
                          • camila111 Re: Trzymaj sie !!! 25.10.11, 10:17
                            I Ty coco będziesz... na pewnosmile 3mam kciuki
                            • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 26.10.11, 10:48
                              camilka jestes nieoceniona jak i reszta dziewczynwinkjak Twoje blizniaczki?jak s czujesz rosniesz cowinkja wczoraj przyjełam 1sza dawke szczep za mc powtórka i będę mogła zacząć działać dalej...czyli zabieg
                          • eva-braun Re: Trzymaj sie !!! 27.10.11, 20:49
                            rany, coco, chyba tylko my jeszcze walczymy z tych, co w ub.roku z nami w wątkach były...
                            smutne to sad
                            Myślisz, że nam się uda?
                            U mnie dodatkowo okazało się, że mam niedrożne ujścia jajowodów, więc gdyby nawet jakiś pojedynczy plemnior okazał się milion procent lepszy od tych pozostałych pojedynczych, to i tak na naturalną ciążę szans nie ma sad
                            W sobotę rozpoczynam kolejną walkę, ale to już nasza ostatnia...
                            • boobooo Re: Trzymaj sie !!! 27.10.11, 20:55
                              Jest jeszcze olivia.olivka - ale ona chyba zrezygnowala sad
                              Trzymajcie sie i probujcie, bo warto jak sie uda, a jak nie to tez nie ma sie do siebie zalu ze nie wszystko sie zrobilo.
                              Trzymam za Was kciuki i sledze na tym forum. Nawet nie wiecie jak bardzo Wam zycze sukcesu - to chyba juz tak jest - jak sie samemu przez to porzechodzi to pozniej poziom empatii jest tak duzy, ze niepowodzenie innych boli tak samo jak wlasne.
                              • asia-81 Re: Trzymaj sie !!! 27.10.11, 22:30
                                jeszcze ja walczę dziewczyny uncertain jeszcze ja ...
                                • eva-braun Re: Trzymaj sie !!! 27.10.11, 22:57
                                  ale u Ciebie już za chwileczkę, już za momencik... wink
                                  Kurde, jakoś bardziej wierzę w szczęście wszystkich innych, niż swoje uncertain
                              • miaslo Re: Trzymaj sie !!! 27.10.11, 22:35
                                Oj moje drogie, zapomnialyscie o mnie. Moje 6 podejście smile plus 7 mrozaczkow. Jak sie nie uda to wezmę je i pomyśle nad 4 pełnym programem. Ale co ja gadam. Teraz mi sie udaje.
                                Tak wiec walczę i sie nie poddaje smile
                            • eva-braun Re: Trzymaj sie !!! 27.10.11, 22:54
                              he he, dziewczyny, może osobny wątek dla nas pt. "dla spadochroniarzy" wink
                              miaslo, a Ty kiedy po te mrozaki bieżysz?
                              • miaslo Re: Trzymaj sie !!! 27.10.11, 22:59
                                Oby nieszybko smile we wtorek miałam transwer swierzakow po 3 pełnym programie smile wiec teraz mi sie Musi udać. Ale ponieważ doswiadzcenia mam takie jakie mam to mrozonki moje tez mam na uwadze. W next sobotę będzie 11 dpt wiec wszytsko będzie jasne. A Ty na jakim etapie, bo sie nie wczytakam przepraszam..
                                • z_oe Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 05:54
                                  miaslo moje kciukasy zarodkowe dla Ciebie wysylam...
                                  asienko razem walczymy, razem kochana...
                                  evus tym razem Nam sie nie wywiniesz...jakos czuje to w kosciach nosmile
                                  • miaslo Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 07:57
                                    Zoe, zaraz będziemy Cię prosić o fluidy bo kciuki już za mało wink
                                    Baaaaaaardzo sie cieszę, to już pisałam w innym wątku smile
                                    • z_oe Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 08:00
                                      miaslo zarodkowe fluidki wysylam juz od 12 dnismile..Prosze Boga by pozwolil mi juz niedlugo wysylac ciazowe fluidki i zarazac Was na dlugie 9 miesiecysmile
                                      • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 08:21
                                        witajciewink
                                        eva-braun, asia-81, miaslo no kochana nam idzie troszkę wolniej ,ale trzeba brać przykład z naszej dzielnej z_oe i dzieki np booboo,która często nas tu odwiedza i zagrzewa do walki idziemy dalej winkEvu-niu ja zaczynałam Iszy prog w tym roku od stycz.trzymamy s i kibicujemy sobie nawzajem w tych ciężkich niestety przejściach...asia-81, z_oe w najbliższym czasie mega kciuki za wasze betki POZYTYWNE o innych nie chce słyszećwink i tam żaden wątek spadochroniarzy wink a raczej tych ,,zawziętych"wink Ja juz po Iszej dawce szczep na żółtaczkę za mc 25.11druga i wizyta u mojego dr.wink
                                        • z_oe Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 10:57
                                          Dajcie czadu evuniu coco ,bo jak juz mowilam, tym razem Nam sie nie wywinieciesmile.
                                          Ja zyje nadzieja i karmie sie wizualnie zuzytymy testami-widok pierwsza klasa...ludzie ,czy to moze byc prawda?

                                          A ten watek to watek zatwardzialych przyszlych mamusiek- te co beda najbardziej dokazywaly na porodkowkach smile A co? Moze nie? smile

                                          • camila111 Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 16:08
                                            Coco, Marysia(427g) i Mikołaj (459g) ładnie rosną, tydzień temu miałam połówkowe. Dzieciaczki miały po 19 cmsmile u nich wszystko dobrze, jedynie mi skróciła się szyjka, lekarz mnie trochę nastraszył, kazał prowadzić kanapowy tryb życia i od tygodnia mam stesa odnośnie jakiegoś wcześniejszego porodu i takie tam... ale wierzę, że wszystko dobrze się skończysmile

                                            Dziewczyny - coco, eva, miaslo, asia i wam się uda, już od 23 tygodni wysyłam ciążowe fluidkismile Na Zoe już podziałały, teraz jeszcze ona do kompletu oprócz mnie i booboo będzie Was zagrzewała do walkismile
                                            • z_oe Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 19:23
                                              camila jeny Marysia i Mikolaj...dwa cudenkasmile
                                              Ty tu nie kracz tylko lez na tej kanapie i czytaj ksiazki o cieplych krajach..zobaczysz,ze bedzie dobrze smile
                                              Dawaj te fluidki,bo mnie cos brzuch na @ pobolewa-Jezusicku..czy to normalne?
                                  • eva-braun Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 22:05
                                    chciałabym, chiałaaaa wink
                                • eva-braun Re: Trzymaj sie !!! 28.10.11, 22:05
                                  ja jutro rozpoczynam kolejny pełen program. Ostatni już, bo więcej nie podźwigniemy...
                                  Protokół tzw.MILD, który nic mi nie mówi uncertain

                                  A ile wzięłaś świeżynek? smile
                                  • coco7710 Re: Trzymaj sie !!! 31.10.11, 08:49
                                    Camilko-cudne wieści niech s tam zdrowo chowają Mikołajek i Marysia- a mamcia niech prowadzi teraz tryb życia kanapowca wink nadrabia zaległości książkowe i prasowe-bo potem nie będzie czasu moja droga...
                                    eva- powodzenie w starcie w nowym programie winkco ozn. ten skrót?
                                    • eva-braun Re: Trzymaj sie !!! 31.10.11, 19:46
                                      he he, coco, na głupola wyszłam, boś mnie podpuściła z tym pytaniem ;-P
                                      To żaden skrót, tylko tłumaczenie "łagodny" smile
                                      Niby łagodna stymulacja, ale nie do końca. Jest ona raczej krótka, ale dość intensywna. Zaczyna się 5dc. Chodzi o to, żeby była szybka odpowiedź jajników, ale przy małym obciążaniu np.wątroby. Zobaczymy z jakim efektem smile
    • manielka887 Re: Przed in vitro... 31.10.11, 10:30
      Witam
      Wiem jak sie czujesz bo mam podobną sytuację,u mnie i męża takze wszystkie badania sa wporządku ale my zaczelismy jednak od insyminacji narazie była tylko jedna próba ale licze ze sie wkoncu uda.A tobie takze bym proponowała byscie zaczeli od insyminacji wconcu nie macie pewnosci czy za pierwszym podejscie in-vitro sie uda?
      Powodzenia
      • coco7710 Trzymaj s..... 02.11.11, 08:37
        eva- w takim razie jak juz wszystko wiemy o stymulacjiwink mega kciukasy by dala piękny efektwink
        manielka....moja droga my tu juz wszystkie po in vitro...a ja czekam na kolejna szczepionkę(25.11crying) i wizytę....
        • eva-braun Re: Trzymaj s..... 02.11.11, 19:49
          ech, no, taka słaba to ona raczej nie będzie wink
          dziś wieczorem "doszczepiono" mi kolejne 25 jednostek Puregonu i Cetotride, a od jutra od rana już po 3 zastrzyki _Puregon w zdwojonej dawce, Menopur i Cetotride i wizyta kontrolna w pt. Myslałam, że już z pt może punkcja, bo to 9 dc będzie, ale nie. Może w pon., a może we wtorek. Jajniory zaczynam czuć uncertain
          • boobooo Re: Trzymaj s..... 02.11.11, 20:24
            Tez tak szlam!!! - tylko zamias Cetrotide bralam Diheryline. Punkcje mialam w 12 dc, a tez liczylam na 9/10 dc. Zycze sukcesu - u mnie to poskutkowalo (bralam dodatkowo sterydy) - trzymam kciuki
            • eva-braun Re: Trzymaj s..... 02.11.11, 20:28
              Encorton i kwas foliowy to "chleb powszedni", dlatego nawet nie wspominam o nich wink
              Dużo dojrzałych komórek u Ciebie dało się uzyskać?
              • boobooo Re: Trzymaj s..... 02.11.11, 20:34
                kwas foliowy tez ominelam smile
                Bylo 4 przy czym 2 dobre, a 2 takie sobie smile. Nie byla to rewelacja, ale nie najgozej - po zaplodnieniu wyszlo 2 klasy A i 2 klasy B. Wszczepiono mi 1A i 1B - i nic, potem poszly mrozaczki 1A i 1B i o dziwo wyszedl moj "recznie robiony"
                • eva-braun Re: Trzymaj s..... 02.11.11, 20:58
                  Pozostaje mi póki co być dobrej myśli smile
      • in-vitro Re: Przed in vitro... 06.11.11, 14:22
        Hejka wszystkim,niebyło mnie bo byłam w szpitalu ,niestety Jaś spieszy się na swiat po części przezemnie bo nazbyt poczułam się pewnie i pozwoliłam sobie na 6godz podrózy i ciężko to zniosłam,teraz już wiem że dalekie wycieczki nie dla nas,ale juz jest dobrze dostałam kroplówki na skurcze i zastrzyki sterydowe na rozwojn plucek na wypadek wczesnego porodu,a szkoda gadać napatrzałam się na tej patologi ,dzieje się dzieje,teraz modlę się tylko by dotrwać do terminu porodu ,a 1 luty jeszcze daleko..........
        • z_oe Re: Przed in vitro... 06.11.11, 14:42
          in-vitrokochana lezymy i sie odstersowujemy...do lutego nie tak daleko ,ani sie obejrzysz i juz bedzie ten upragniony moment. Teraz kochana duzo nie "podskakuj",bo Jasio potrzebuje mniej ruchliwej mamusismile
          Najwazniejsze,ze juz w domku i,ze z Wami wszystko dobrze.
          Trzymaj sie!smile
    • airad2 Re: Przed in vitro... 02.11.11, 10:03
      Witam! jeste nowa na forum i moje pytanko do Was: Czy komuś się nie udał się etap laboratoryjny???
      • martik78 Re: Przed in vitro... 02.11.11, 17:05
        Witajcie smile
        U mnie juz 33 tc i nadal jestem w trójpaku , choć ciężko mi bardzo.
        Dodatkowo dopadł mnie zespół cieśni nadgarstka , w nocy budzę się z silnym bólem dłoni , jest cała obrzęknięta i drętwa , ale dam radę . Dziewczynki ważą już po 1900 i wszystko z nimi ok smile
        Za 2 tyg mam kolejną wizytę i umówimy się już na cc.
        Coco mocno trzymam kciuki, podziwiam Cię bardzo i z całego serca życzę powodzeniasmile
      • eva-braun Re: Przed in vitro... 02.11.11, 19:53
        a co masz na myśli pisząc etap laboratoryjny? chodzi o zapładnianie?
        • coco7710 Re: Przed in vitro... 03.11.11, 09:27
          witaj martiksmile TY trójpaku kochany wink matko ale to zleciało...juz na cc będizesz s szykować...kochana trzymam kciuki zeby wszystko s udałowink cetrodite -to jest by nie popękały jajeczka a diphereline -na wyciszeniewink cetrodite przy krótkich protokołach s bierzewinkEvuniu trzymam kciuki produkuj jak nioska jajeczkawinkzycze powodzenia i czekam na wieści.A reszta mamusiek zapomniały czy jak..a gdzie ten doping?Zuzu jak tam s czujesz jak maleństwo?Olivka powiedz co u Ciebie...in-vitro jak tam rośnieciewinkbooboo jak maluszek rośnie db s czujesz?
          • eva-braun Re: Przed in vitro... 04.11.11, 17:34
            dupa... nic się nie produkuje sad
            2 porządne pęcherzyki (15 i 16 mm), 2 mniejsze (12 mm), które marne szanse, że dorosną do poniedziałku, reszta całkiem nielicząca się.
            Poryczałam się jak głupia, bo boję się, że w tych dwóch dużych, to może się okazać, że nawet jednej dojrzałej komórki nie będzie, a co dopiero o mrozakach mówić uncertain
            MILD jednak nie dla mnie.
            • boobooo Re: Przed in vitro... 04.11.11, 17:56
              Nie poddawaj sie - jak Ci pisalam mialam tak samo 4 - przy czym tylo 2 OK, a dwa na ktore mi nawet szansy nie dawali. Wyszly z nich potem 2A i 2B. Badz dobrej mysli !!!!!!!
            • z_oe Re: Przed in vitro... 05.11.11, 08:27
              eva nic nie wiesz na 100%, a takie gdybanie to tylko doprowadza Nas do nerwicy. Wiem, wiem...latwo mi pisac,bo pewnie sama sralabym w gacie, ale kochana evus czekamy do poniedzialku dobrze? I wtedy zaczniemy sie martwic albo cieszyc co?
              Nie wiem co Ci napisac...wiara i nadzieja-to takie oklepane tu na forum,ze czasem az slabo sie od tego robi.
              Po prostu czekamy na to,co los Nam przyniesie skarbiesmile Trzymam kciukasy...za Ciebie tez swieczuszke zapale-w Twojej intencji!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka