Gość: ballest
IP: *.dip.t-dialin.net
14.02.04, 11:01
Korupcja kwitnie także w sąsiednich Niemczech, gdzie m.in. afera z wydawaniem
na cele prywatne państwowych pieniędzy zatacza coraz szersze kręgi.
Do dymisji podał się postkomunistyczny polityk partii PDS G. Gysi (rodzina
korzystała z biletów lotniczych), którego ojciec należał do czołówki
żydowskich komunistycznych funkcjonariuszy w NRD, a syn zrobił w
zjednoczonych Niemczech zawrotną karierę posła do Bundestagu i ostatnio był
senatorem do spraw gospodarczych w Senacie miasta Berlina. Niemiecka
instytucja, lustrująca polityków z byłej NRD, nie była w stanie
przedstawić "wystarczających" dowodów współpracy Gysiego z policją
bezpieczeństwa NRD - STASI.
W atmosferze skandalu, pod zarzutem korupcji finansowej (80 tys. marek
dogodnej "pożyczki" od "lobbysty" Hunzingera), swój mandat poselski oddał
poseł Partii Zielonych, jako jedyny w całym Bundestagu tureckiego
pochodzenia, Cem Oezdemir.
Kanclerz Schroeder nie był w stanie dłużej chronić wplątanego w różnorodne
afery finansowe ministra obrony w swoim rządzie R. Scharpinga,
który "współpracował" z tym samym "lobbystą" M. Hunzingerem, członkiem CDU.
Wybiegi Scharpinga (np. próby zatuszowania afery poprzez "rozliczenie" z 3-
letnim opóźnieniem przyjętej w formie honorarium łapówki) nie powiodły się.
Kanclerz chronił swego ministra obrony - "bohatera" wojny na Bałkanach -
ponad rok przed atakami prasy i oburzeniem opinii publicznej. W końcu
ustąpił.
Koalicyjny (SPD - CDU) rząd landu Brandenburgii i jego premier Matthias
Platzeck (SPD) też znaleźli się na pierwszych stronach gazet. Z rządu musiał
ustąpić jego minister sprawiedliwości i do spraw Unii Europejskiej Kurt
Schelter (członek partii CDU - były sekretarz stanu w ministerstwie spraw
wewnętrznych za rządów Kohla) i to na skutek - jak oficjalnie podano -
"prywatnych problemów finansowych". Minister sprawiedliwości "wpadł" przy
okazji handlu nieruchomościami (w Polsce ta metoda oszustwa jest też
stosowana), bo kupił po zawyżonej cenie (za 9,3 mln marek) przy pomocy
dogodnych kredytów bankowych kilkadziesiąt (43) mieszkań. Wyszło na jaw, że
sprzedający mieszkania zwracali ministrowi połowę otrzymanych od niego
pieniędzy (i tak się wszystkim opłacało). To się nazywa wolny rynek!
Afera Mannesmanna
Przed dwoma laty koncern Mannesmanna ogłosił bankructwo. Mimo że kanclerz
Schroeder próbował go ratować, Unia Europejska na to nie pozwoliła. Bohater
skandalu to były prezes Klaus Esser, który na odchodne otrzymał odprawę w
wysokości 60 milionów marek! Klaus Esser otrzymał tę zawrotną sumę przy
pomocy członków rady nadzorczej koncernu Mannesmanna, Josefa Ackermanna,
dyrektora Deutsche Banku (uwaga na Deutsche Bank Polska) i przedstawiciela
związków zawodowych w radzie nadzorczej (ID Metall) Klausa Zwickela - ten,
zamiast głosować przeciw, wstrzymał się od głosu!
Po kilkumiesięcznym ociąganiu się zmuszono do rezygnacji dyrektora
największego niemieckiego i europejskiego koncernu Deutsche Telekom (Arona)
Rona Sommera, wiedeńskiego Żyda, który wychował się w Izraelu, a w Niemczech
został szefem "sprywatyzowanej" niemieckiej telekomunikacji. Rząd RFN za
rządów Kohla zachował w koncernie (przy podziale Niemieckiej Poczty)
najwięcej udziałów dla państwa niemieckiego (43 proc.) i dlatego minister
finansów Eichel mógł, mimo długotrwałych i mocnych sprzeciwów Sommera,
odwołać go ze stanowiska szefa koncernu.
Aron Sommer (poprzez m.in. kontakty z finansjerą żydowską w Londynie)
zapłacił Amerykanom za UMTS - system telefonii komórkowej i Voice Stream,
zawyżoną cenę 50 miliardów euro. Szef Deutsche Telekom pozostawił
wielką "dziurę budżetową". Sommer otaczał tajemnicą swój życiorys i o tym, że
jest Żydem, mówi swobodnie dopiero teraz - po wymuszonej przez niemiecki rząd
rezygnacji.
Ponieważ Sommer za kierowanie koncernem otrzymywał 2,5 mln euro rocznie, a
jego umowa została podpisana do 2005 roku, koncern będzie musiał mu zapłacić
około 8 milionów euro oraz niemałą odprawę. Ile? To się jeszcze okaże!
Krach na giełdzie amerykańskiej i niemieckiej powodują przede wszystkim
fikcyjne bilansy - straty księgowane są jako zyski tak długo, dopóki prawda
nie wyjdzie na jaw. W USA zaostrzono przepisy i wprowadzono częste zmiany
organów kontrolujących po to, aby osoby sprawdzające bilanse nie mogły
się "przyzwyczaić" do kontrolowania tej samej firmy, czyli po to, aby
utrudnić korupcję. Kiedy polski parlament uchwali podobne prawo?! Wydaje się,
że nieprędko