Gość: malop
IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl
11.05.04, 21:43
Najstarsza Straż w Galicji
W tym roku mija 140 lat istnienia Straży Pożarnej w Bielsku-Białej, od samego
początku była to jedyna organizacja niosąca pomoc na terenie obu miast. Z
powodu jubileuszu zostały przygotowane bardzo ciekawe obchody, które
zapoczątkowało otwarcie wystawy w Muzeum Techniki, gdzie zaprezentowano nie
tylko pamiątkowe zdjęcia i dokumenty, ale również sprzęt jakim posługiwali
się strażacy na przełomie XIX i XX wieku. Eksponaty na wystawie zostały
podzielone chronologicznie, uwzględniając zmiany organizacyjne jakie w tym
czasie się dokonały wraz z rozgraniczeniem, na poszczególne dzielnice miasta.
Ciekawostką wśród eksponatów są dwa sztandary OSP Komorowice i Straconki,
które zostały przejęte przez strażaków od działających wcześniej organizacji.
I tak na przykład kiedy dokładnie przyjrzymy się sztandarowi OSP w
Staraconce, dowiemy się, iż został on przejęty od Towarzystwa Weteranów
Wojennych, gdyż można na nim odczytać wypruty wcześniejszy napis „Za cesarza
i ojczyznę” – informuje Piotr Kenig kierownik Muzeum Techniki w Bielsku-
Białej.
Warto wiedzieć, iż z inicjatywy członków Towarzystwa Gimnazjalnego w Bielsku
została założona 9 sierpnia 1864 roku Bielsko - Bialska Ochotnicza Straż
Pożarna z siedzibą w Bielsku. Dała ona początek obecnym jednostkom straży
pożarnej w Bielsku - Białej. Bielska Straż Pożarna może uchodzić za jedną z
najstarszych w południowej Polsce, gdyż była wcześniejsza od Krakowskiej. Od
początku powołana Straż Pożarna obejmowała swoim działaniem dwa odrębne
wówczas miasta. W tym kształcie przetrwała do 1939 roku. Pierwszymi
strażakami byli: adwokaci, lekarze, przemysłowcy i kupcy, ludzie dosyć
majętni, gdyż to oni byli najbardziej zainteresowani szerzeniem tych idei,
które przyszły do nas z Austrii i Niemiec – informuje dr Jerzy Polak
przygotowujący monografie Straży Pożarnej. Bezpośrednim powodem powołania
Straży Pożarnej były częste pożary wybuchające w obiektach przemysłowych,
zwłaszcza włókienniczych, które zagrażały całemu miastu. Ponad 100
ochotników, szkoliło się i gromadziło potrzebny sprzęt. Dynamiczny rozwój
Straż Pożarna zawdzięcza temu, że cieszyła się poparciem finansowym
towarzystw ubezpieczeniowych, władz obu miast i właścicieli fabryk. W 1884 r.
bielska Straż Pożarna otrzymała pierwszą remizę z prawdziwego zdarzenia przy
ul. Sobieskiego 6 (obecnie siedziba PCK), w której zainstalowano pierwszą w
monarchii austriackiej centralę telefoniczną, zapewniającą łączność z 150
punktami w mieście i okolicy (odpowiednik dzisiejszego monitoringu).
W 1891 r. została oddana do użytku druga remiza przy P l. Ratuszowym w
Białej. Początkowo strażacy posługiwali się sikawkami ręcznymi, ale od 1894
r, posiadano już sprzęt na parę a podczas akcji ratunkowych używano zaprzęgów
konnych. Równolegle z ochotniczą strażą istniały od 1870 roku przyzakładowe
straże pożarne, które były lepiej wyposażone niż ta miejska. Taką straż na
przykład posiadał właściciel wielkiego młyna zbożowego w Białej, którego
strażacy 25 lat wcześniej od miejskiej straży posiadali na swoim wyposażeniu
sikawkę parową – dodaje dr Polak. W 1904 r. zmodernizowano system alarmowy,
instalując w mieszkaniach wszystkich członków straży dzwonki.
W latach 1927 - 1929 Bielsko - Bialska Ochotnicza Straż Pożarna została
zmotoryzowana pojawiły się samochody STAYER w nowoczesnym gmachu remizy przy
ul. Grunwaldzkiej. Strażacy byli bardzo dumni ze swej remizy, a ten budynek
był uważany, za jeden z najpiękniejszych obiektów jakie posiadała straż w
okresie między wojennym. Przez długi okres czasu straż miała charakter
niemiecki, jednak od samego początku służyła tam duża grupa Polaków,
szczególnie w drugiej kompanii śikawkowych. Do lat 30-tych XX wieku strażacy
pełnili również funkcje pogotowia ratunkowego – informuje dr Polak. Straż nie
tylko walczyła z powodziami, ale wyjeżdżała do wypadków samochodowych.
Pierwszy taki wypadek odnotowany zdarzył się 1891 – dodaje historyk.
W trakcie II wojny światowej straż nadal wypełniała wszystkie zadania, a
nawet jak wspomina mjr. pożarnictwa w stanie spoczynku Józef Kopeć: Niemcy
zorganizowali specjalny pobór do niej. A gdy się wycofywali zabrali większość
nowoczesnego, na ówczesne czasy sprzętu, to zaś, co pozostało padło łupem
wkraczającej do miasta Armii Czerwonej. Po II wojnie światowej zrezygnowano z
dotychczasowej formuły ochotniczej straży pożarnej, tworząc zawodową
formację. Już w pierwszych dniach marca 1945 r. powołano komendanta Miejskiej
Zawodowej Straży Pożarnej, był nim podporucznik Henryk Klimek, następnie
podporucznik Kazimierz Mielczarski. Główny Inspektorat Pożarniczy w Warszawie
wydelegował do Bielska na komendanta kapitana Tadeusz Żytowieckiego, który
przybył wraz z grupą operacyjną i z zadaniem dalszej organizacji pożarnictwa
zawodowego. Wszystkie te i wiele innych informacji będzie można już niedługo
przeczytać w bogato ilustrowanej monografii przygotowywanej przez dr Jarzego
Polaka. Główne uroczystości rocznicowe zaplanowano na drugą połowę maja.
Jacek Kachel