Dodaj do ulubionych

Polski holokaust

01.08.04, 19:52

Przemówienie prof. Jana Moora-Jankowskiego wygłoszone 4 maja 2004 roku podczas
dorocznego Dnia Pamięci Holokaustu w Stanach Zjednoczonych w obecności ponad
600 pracowników rządu USA. Profesor Jan Moor-Jankowski został zaproszony przez
rząd USA jako główny mówca. Jak zauważa sam autor, podczas 11-letniej historii
Dni Pamięci Holokaustu po raz pierwszy zaistniała możliwość powiedzenia o
polskich ofiarach holokaustu. Dotychczas pracownikom rządu USA znane były
fakty historyczne dotyczące jedynie niemieckiej zbrodni na Żydach.

Z wielkim bólem podejmuję za każdym razem wspomnienie horroru II wojny
światowej. Od tamtego czasu wyrosły już trzy nowe pokolenia, a ja nie chcę
rozdrapywać starych ran. Pragnę patrzeć w przyszłość, nie oglądać się wstecz.
Z drugiej strony musimy pamiętać, że Hitler przystąpił do realizacji własnego
planu ludobójstwa, wiedząc, jak szybko świat zapomniał o tureckim ludobójstwie
dokonanym na Ormianach w latach 1907-1915. Wspominanie dokonanych zbrodni
winno być zatem ostrzeżeniem dla następnych pokoleń, iż nie mogą pozwolić, by
taki horror ponownie się wydarzył.
Holokaust nie-Żydów w Polsce jest w zasadzie na Zachodzie nieznany. Nie
zostały podjęte żadne studia uniwersyteckie na ten temat, nie istnieją żadne
muzea, nie ma pomników; jest zaledwie garść angielskojęzycznych publikacji na
temat Holokaustu nie-Żydów w Polsce. Jest na przykład powszechnie znany fakt,
iż Hitler nakazał, aby Żydzi nosili znak z gwiazdą Dawida, zwany znakiem hańby
("Schandzeichen"). Jednak prawie nieznane jest, że każdy z blisko trzech
milionów Polaków wywiezionych do Niemiec na roboty przymusowe, musiał także
nosić widoczny "znak hańby" - żółty romb literą "P". W nazistowskiej symbolice
kolor żółty oznaczał zdradę. Polacy, którzy musieli nosić ten znak, nie byli
więźniami obozów koncentracyjnych; byli oni robotnikami przymusowymi.
Wywiezieni do Niemiec na roboty, żyli i pracowali wśród Niemców, ale nie wolno
było im nawiązywać z Niemcami żadnych kontaktów społecznych: nie chodziło li
tylko o zakaz zawierania jakichkolwiek znajomości, lecz także o zakaz używania
ławek na ulicach, uczęszczania do parków, kin, restauracji. Stosunki seksualne
między osobami narodowości polskiej a osobami narodowości niemieckiej
określane były jako "zdrada rasowa" i karane śmiercią strony polskiej.
Hitlerowski plan zagłady Polaków został zarysowany po raz pierwszy w roku 1927
w książce "Mein Kampf". Hitler wezwał wtedy Niemców do zaniechania wysiłków na
rzecz odzyskania utraconych po I wojnie światowej kolonii, i powrotu do
odwiecznego parcia Niemców na wschód ("Drang nach Osten"), aby zdobywać nowe
terytoria w Polsce celem powiększenia niemieckiej "przestrzeni życiowej"
("Lebensraum"). Dwanaście lat później, w mowie do zwierzchników niemieckich
sił zbrojnych Hitler rozkazał: "Zabijajcie bez współczucia i litości
wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia czy języka. Tylko
w ten sposób osiągniemy przestrzeń życiową [Lebensraum], której potrzebujemy.
Zniszczenie Polski jest naszym pierwszorzędnym celem. Środkiem jest
unicestwienie wszelkich żywych sił (polskich)".
Już w maju 1939 r. niemiecka policja polityczna gestapo utworzyła wydział
"Zentralstelle IIP Polen" (Wydział centralny II P Polska). Koordynatorem
czystki etnicznej mającej dokonać się na Polakach został Reinhardt Heydrich.
Ponad 2 lata później, podczas niesławnej konferencji w Wannsee, ten sam
Reinhardt Heydrich został koordynatorem "ostatecznego rozwiązania" -
ludobójczego planu unicestwienia Żydów. Holokaustowi Polaków nadano kryptonim
"Tannenberg" ("Grunwald") od nazwy wsi, gdzie na początku XV wieku polski król
zadał klęskę niemieckiemu zakonowi Krzyżaków. Jak widać, nawet po 600 latach
pamięć haniebnej klęski nurtowała umysły niektórych Niemców.
Na początku, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, 2 tys. Polaków
mieszkających w Niemczech zostało wysłanych do obozów koncentracyjnych, by
nigdy stamtąd nie powrócić. Wspomniany wydział gestapo Zentralstelle IIP
przygotował listę 61 tys. obywateli należących do polskiej elity narodowej w
dokumencie pod tytułem: "Sonderfahndungsbuch Polen" (specjalna księga listów
gończych za Polakami przeznaczonymi do aresztowania). Uczyniono to jeszcze
przed atakiem Niemców na Polskę 1 września 1939 r. W pierwszych miesiącach
wojny wszyscy Polacy umieszczeni we wspomnianej księdze listów gończych
zostali bez legalnych procesów sądowych albo zamordowani przez władze
okupacyjne, albo posłani do obozów śmierci. W ten sposób wymordowano
ziemiaństwo, arystokrację, inteligencję, duchowieństwo, profesorów
uniwersytetów, nauczycieli, lekarzy, prawników i innych przywódców
społeczeństwa, nie pomijając wybitnego sportowca Janusza Kusocińskiego, który
zdobył złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936 roku.
W pierwszych dniach września 1939, aby sterroryzować ludność, zamordowano
dodatkowo 20 tys. cywilnych obywateli polskich nie-Żydów na ulicach i polach,
dokonując 310 masowych aktów zbrodni, także w Częstochowie, gdzie wtedy
mieszkałem. Stosy ciał, głównie kobiet i dzieci, porozrzucane były na dużej
przestrzeni w pobliżu częstochowskiej katedry. W tym samym czasie dodatkowe 50
tys. ludności cywilnej zabito w wyniku barbarzyńskich nalotów oblężonej
Warszawy. Za pierwszy cel nalotów wybierano dobrze przecież oznakowane
szpitale. Wtedy zostałem po raz pierwszy ranny. 95 proc. budynków w mieście
zostało uszkodzonych bądź zniszczonych. Gdy mój ojciec, weteran I wojny
światowej i wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, wyszedł z piwnicy-schronu po
pierwszym wielkim bombardowaniu i zobaczył zrujnowane miasto, z jego oczu
pociekły łzy. Kolejne straszne bombardowania miały jeszcze nadejść.
W maju 1940, na specjalny rozkaz szefa SS Heinricha Himmlera, pojmano
specjalny "kontyngent" 20 tys. ludności cywilnej i wysłano do obozów śmierci.
Od listopada 1939 do maja 1940 przetoczyła się przez okupowaną Polskę seria
tzw. Intelligenzaktionen, to znaczy akcji planowego wymordowania polskiej
inteligencji i przywódców Narodu. Nie mając dostępu do dokładnych liczb, podam
tylko, że wskutek samej tylko "Intelligenzaktion Pommern" (akcja przeciwko
inteligencji na Pomorzu), przeprowadzonej na jesieni 1939 r., Niemcy
zamordowali ponad 23 tys. Polaków. W całej okupowanej Europie istniało 9 tys.
obozów koncentracyjnych różnych typów. 2 tys. z nich Niemcy wybudowali w
okupowanej Polsce. (Do tego trzeba dodać około 300 gett i obozów zagłady,
jakie Niemcy przygotowali dla Żydów.)
Pod koniec 1939 roku Niemcy założyli niesławny obóz Auschwitz z przeznaczeniem
dla Polaków, którzy byli pierwszymi więźniami. W 1942 roku zbudowany został
nowy podobóz Birkenau. Służył Niemcom jako obóz zagłady najpierw dla
wymordowania Polaków i sowieckich jeńców wojennych, a następnie jako
zbrodnicze narzędzie "ostatecznego rozwiązania" dla wymordowania Żydów,
Cyganów i innych "podludzi". Transporty i mordowanie Polaków w Auschwitz
trwały równolegle do akcji eksterminacji Żydów. Niewiele było rodzin w
okupowanej Polsce, które nie straciłyby jednego lub więcej swoich bliskich w
KL Auschwitz. W 1943 roku sam uciekłem z transportu niechybnie zmierzającego
do Auschwitz. Trzeba tu dodać, iż w tamtym czasie Niemcy budowali liczne obozy
koncentracyjne i więzienia, w których więzili i mordowali Polaków. Takim
więzieniem był Pawiak w Warszawie, gdzie z ponad 100 tys. więzionych przeżyło
zaledwie 3 proc. Spędziłem tam kilka miesięcy przed ucieczką.
Mogę podać tylko przybliżoną liczbę ofiar holokaustu dokonanego na Polakach,
ponieważ bardzo trudno jest otrzymać informacje o tych morderstwach. Sowieccy
i polscy komuniści, którzy rządzili w Polsce do 1989 roku, cieszący się nadal
wielkimi wpływami, mieli swoje powody, aby nie ujawniać rozmiaru tych zbrodni.
Przykładem niech będzie tu Konzentrationslager Warschau, gdzie - jak się
oblicza - Niemcy zamordowali blisko 200 tys. mieszkańców stolicy. Byłem tam
więziony zimą
Obserwuj wątek
    • somepoint210 Re: Polski holokaust cd 01.08.04, 19:53
      Przykładem niech będzie tu Konzentrationslager Warschau, gdzie - jak się oblicza
      - Niemcy zamordowali blisko 200 tys. mieszkańców stolicy. Byłem tam więziony
      zimą 1943/1944 i odniosłem wiele ran podczas przesłuchań. Większość więźniów
      stanowiła przypadkowa ludność cywilna złapana na ulicach Warszawy. Co kilka dni
      z bardzo dużego pomieszczenia, gdzie byłem więziony, Niemcy wyprowadzali
      większość więźniów, pozostawiając tylko niektórych rannych i okaleczonych (jak
      mnie) lub czekających na dokończenie przesłuchania. Później pomieszczenie znów
      wypełniało się nowymi więźniami po to tylko, by wieczorem znów opustoszeć.
      Dopiero w 2002 roku dowiedziałem się, że więźniowie ci byli mordowani w komorach
      gazowych i krematoriach KL Warschau. Dokumenty pokazują, że zaraz po ucieczce
      Niemców w 1945 r. w dużej części obozu znaleziono kanały i kolektory ściekowe
      wypełnione kośćmi i popiołami ludzkimi. Niestety, prawie natychmiast kontrolę
      nad obozem przejęło NKWD i używało zastane tam komory gazowe i krematoria do
      mordowania Polaków sprzeciwiających się sowieckiej okupacji. W 2002 roku
      ówczesne władze Polski wstrzymały śledztwo wokół KL Warschau, które było
      prowadzone przez polską sędzinę Marię Trzcińską. Pani Trzcińska zajmowała się
      tym śledztwem od 1973 roku, ostatnio pracując dla Instytutu Pamięci Narodowej.
      Niestety, wielu członków obecnych władz wywodzi się z komunistycznej
      nomenklatury i obawia się ujawnienia swoich przeszłych związków z NKWD. Maria
      Trzcińska niezależnie opublikowała wyniki żmudnego śledztwa w książce
      zatytułowanej "KL Warschau". Publikacja ta wywołała w Polsce wrzawę. Oto
      przykład występujących nawet dzisiaj trudności w pokazaniu pełnej prawdy o
      holokauście dokonanym na Narodzie Polskim.
      Planowe mordowanie Polaków przez Niemców trwało aż do wycofania się tych
      ostatnich z okupowanej Polski w 1945 r. Oblicza się, że Niemcy codziennie,
      każdego dnia okupacji, mordowali średnio 400 Polaków. Porównując z sytuacją w
      okupowanej Francji, znanym przypadkiem bestialstwa niemieckiego była pacyfikacja
      wsi Oradour-sur-Glane, gdzie Niemcy, oddzieliwszy wpierw mężczyzn od kobiet i
      dzieci, tych pierwszych rozstrzelali w stodołach, natomiast kobiety i dzieci
      zamknęli w kościele i żywcem spalili. Wioska została także spalona. Jest to
      jedyny udokumentowany przypadek barbarzyńskiej zagłady całej wioski w okupowanej
      przez Niemców Francji, podczas gdy w Polsce setki wiosek i ich mieszkańców
      zostało zamordowanych według tej samej metody.
      W sierpniu 1944 w Warszawie polskie wojsko podziemne Armia Krajowa powstało
      przeciwko niemieckiemu okupantowi. Walka trwała 63 dni. W trakcie Powstania
      Niemcy zamordowali ponad 200 tys. nieuzbrojonej ludności cywilnej. Dokonali też
      zaplanowanego i konsekwentnego zniszczenia miasta poprzez podpalanie i
      wysadzanie w powietrze ocalałych ruin. Pozostałych 600 tys. mieszkańców po
      kapitulacji Powstania wysłano do obozów pracy przymusowej i obozów koncentracyjnych.
      Na skutek polowania na ludzi, łapanek i innych akcji eksterminacyjnych podjętych
      przez Niemców podczas okupacji 2 mln 800 tys. Polaków złapanych na ulicach, w
      kościołach i na polach zostało wypędzonych ze swoich domów i wysłanych do
      Niemiec jako robotnicy przymusowi. Wielu z nich już nie wróciło. Polacy zostali
      określeni w ideologii niemieckiego nazizmu jako rasa "podludzi"
      ("Untermenschen"). Mimo to około 200 tys. polskich dzieci o blond włosach i
      niebieskich oczach zostało siłą porwanych od swoich rodziców i poddanych
      germanizacji. Dokonywała tego specjalna organizacja "Lebensborn". Po wojnie do
      Polski powróciło zaledwie 15 proc. z tej grupy dzieci.
      Różne publikacje ustalają, że ponad 3 mln obywateli Polski nie-Żydów zostało
      podczas wojny zamordowanych w różnych okolicznościach. Jedną z takich
      okoliczności - jeszcze obecnie zbyt mało znaną - były automatyczne wyroki
      śmierci na tych, którzy ukrywali lub pomagali współobywatelom żydowskiego
      pochodzenia. Wyrok śmierci nie dotyczył tylko "sprawcy przestępstwa", lecz całej
      jego rodziny ("Sippenhaft" - odpowiedzialność zbiorowa) i sąsiadów. Nierzadko w
      odwecie za pomoc okazywaną Żydom Niemcy mordowali i palili całe wsie. Studia
      historyczne pokazują, iż w pomoc Żydom angażowało się od 0,5 do 1 mln Polaków.
      Nie znamy jednak dokładnej liczby tych Polaków, którzy za pomoc Żydom w czasie
      II wojny zapłacili własnym życiem.
      Również Rosjanie dopuszczali się w okupowanej Polsce wielu masowych morderstw i
      deportacji. Stalin nigdy nie wybaczył Polakom, że podczas wojny
      polsko-bolszewickiej 1920 roku sam ledwie uszedł z życiem. W latach 30. Stalin
      osobiście rozkazał, by wszyscy dorośli Polacy zamieszkujący terytoria
      autonomiczne w sowieckich republikach Ukrainy i Białorusi zostali zabici lub
      zesłani do gułagu. Rozkaz ten dotyczył kilkusettysięcznej grupy Polaków. W
      listopadzie 1944 przebywałem w mieście Żytomierz na Ukrainie. Miasto przed wojną
      zamieszkiwane było przez Żydów i Polaków. Jednak gdy tam przyjechałem, wszyscy
      Żydzi zostali już wymordowani przez Niemców w 1941. Zostali tylko Polacy powyżej
      60. roku życia i ich wnuki. To rzucało się w oczy - na ulicach nie było ludzi
      średniego pokolenia; tylko starcy i dzieci.
      17 września 1939 roku Rosjanie w porozumieniu z Niemcami zaatakowali Polskę od
      wschodu. Pod sowiecką okupacją znalazła się prawie połowa terytorium Polski.
      Rosjanie natychmiast podjęli akcję ludobójstwa i deportacji. W 1940 roku w
      Zakopanem doszło do spotkania wysokich rangą przedstawicieli gestapo i NKWD.
      Dwaj jeszcze wtedy sojusznicy, Niemcy i Rosja, dokonali koordynacji wspólnej
      polityki eksterminacji i deportacji Polaków. Jak się oblicza, jeszcze przed
      wojną niemiecko-rosyjską, jaka wybuchła 22 czerwca 1941 roku, Rosjanie
      wymordowali lub zesłali do gułagu 1 mln 700 tys. Polaków. W momencie ataku
      Niemców NKWD nie miało już czasu na ewakuację więźniów politycznych: tysiące z
      nich zostało zamordowanych z zimną krwią lub okrutnie torturowanych, nierzadko
      krzyżowanych na drzwiach cel więziennych i pozostawionych na powolną śmierć.
      Szczególny przypadek stanowi mord dokonany przez Rosjan na ponad 21 tys.
      polskich oficerów w 1940 roku. Oficerowie polscy mordowani byli indywidualnie
      strzałem w tył głowy w Katyniu, Starobielsku i w Twerze. Byli to w większości
      oficerowie rezerwy, stanowiący elitę Narodu, którą Stalin postanowił unicestwić
      jednym nagłym uderzeniem. Straciłem w Katyniu mego kochanego wujka, który był
      lekarzem.
      Rosyjska okupacja Polski przyszła na nowo w 1945 roku. NKWD deportowało ogromną
      liczbę Polaków do gułagów. Inni zostali zabici w więzieniach na terenie Polski.
      Deportacje trwały do 1957 roku, jednak do dziś nie można ustalić prawdopodobnej
      liczby ofiar.
      Wszystkie informacje zaczerpnięte zostały z istniejących dokumentów i opracowań.
      prof. Jan Moor-Jankowski

      Warto przeczytać:
      1. Lukas Richard, "The Forgotten Holocaust: The Poles Under German Occupation
      1939-1944", Hippocrene Books: New York 1997, polskie wydanie: "Zapomniany
      holocaust", Kielce 1995
      2. Lukas Richard, "Did The Children Cry? Hitler�s War Against Jewish and Polish
      Children", Hippocrene Books: New York 1994
      3. Davis Norman, "Rising �44: The Battle for Warsaw", MacMillan: London 2003
      4. Powers Samantha, "A Problem from Hell. America and the Age of Genocide",
      Perennial New York 2002
      • fiodorus Re: Polski holokaust cd 01.08.04, 20:25
        Witaj Samepoint210!
        SZkoda, że dzieło Richarda C. Lucasa nie cieszy się w Polsce popularnością na
        miarę Davisa!
        Dobrze, że przypomniałeś tę książkę!
        jej pelny tytuł brzmi:
        "Zapomniany Holocaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939 - 1944. Jest trudna
        do zdobycia (wydanie było niewielkie), ale warto ją kupić w antykwariacie lub
        choćby pożyczyć!
        • somepoint210 Re: Polski holokaust cd 01.08.04, 20:29
          Witam i dziekuje za sprostowanie Fiodorus,
          Pozdr.
    • somepoint210 Plan zagłady Słowian - Generalplan OST 01.08.04, 20:30
      Fragmenty książki dr A.L.Szcześniaka "Plan zagłady Słowian - Generalplan OST"

      GENERALNY PLAN WSCHÓD

      GENERALPLAN OST (GPO) - był to plan realizacji narodowosocjalistycznej idei
      zdobycia dla niemieckiej "rasy panów" ("Herrenrasse", "Herrenvolk") należnej jej
      rzekomo "przestrzeni życiowej" ("Lebensraum"). Przestrzeń tę Niemcy zamierzali
      uzyskać przede wszystkim kosztem "niższych ras słowiańskich - podludzi"
      ("slawische Untermenschen") oraz w mniejszej skali kosztem innych narodów Europy
      Środkowo-Wschodniej. GPO przewidywał zniemczenie obszarów na wschód od granic
      III Rzeszy Niemieckiej sprzed marca 1939 roku, drogą zniewolenia, deportacji i
      eksterminacji "małowartościowych" narodów tam zamieszkałych, a następnie
      osiedlenia Niemców i Germanów z innych krajów Europy, i stworzenie
      "Wielkogermańskiej Rzeszy" ("das Grossgermanische Reich") i "Nowego Ładu" ("Neue
      Ordnung") w Europie. "Nowy Ład" miał polegać na bezwzględnej hegemonii potężnej
      Rzeszy na obszarach od Portugalii do Uralu, na wytępieniu Żydów, przesiedleniu
      bądź wytępieniu "małowartościowych" Słowian i innych pomniejszych ludów oraz na
      korzystaniu z niewolniczej pracy "podludzi". GPO nie jest pojęciem
      jednoznacznym. Składał się on z kilkunastu dużych i kilkudziesięciu mniejszych
      planów, realizowanych w różnym czasie i przestrzeni, a całość zamierzeń
      podzielona była na dwie części: Mały Plan (Kleine Planung), czyli działania
      przesiedleńcze, niewolnicze i ludobójcze wykonywane w czasie wojny, i Duży Plan
      (Grosse Planung), którego realizacja, mająca początkowo trwać przez ok. 30 lat
      po wojnie, została w VI 1942 roku przyspieszona, skrócona i w rezultacie tego
      rozpoczęła się już w listopadzie akcją na Zamojszczyźnie. W ostatecznym
      kształcie Duży Plan GPO miał doprowadzić do zgermanizowania dalszych kilku
      milionów ludzi uznanych za "wartościowych", do zniewolenia ok. 14 mln i do
      wysiedlenia na Syberię lub do wyniszczenia 51 mln ludzi (w tym 80-85% Polaków,
      50% Czechów i Morawian, 65% Ukraińców, 75% Białorusinów oraz bliżej nie
      sprecyzowaną liczbę Rosjan i Tatarów Krymskich). Do GPO należało również
      "Ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej" ("Endlosung der Judenfrage"),
      chociaż planowane w odmiennym trybie. Plan zdobycia dla Niemców "przestrzeni
      życiowej" składał się z wielu elementów i zamierzeń o charakterze politycznym,
      represyjnym, ekonomicznym i eksterminacyjnym, nawzajem się zazębiających i
      uzupełniających. Były to przede wszystkim wielkie operacje, takie jak:
      Unternehmen "Tannenberg" (od VIII 1939 do X 1939 - zagłada polskiej inteligencji
      z "listy gończej": "Sonderfahndungsbuch"); akcje przeciwinteligenckie
      -Intelligenzaktionen: Pommern, Posen, Masowien, Schlesien, Litzmannstadt; akcje
      specjalne Sonderaktionen: Krakau, Ischenstochau, Lublin i Burgerbraukeller (od
      XI 1939 do IV 1940); AB-Akcja - Ausserordentliche Befriedungsaktion (V-VII
      1940); "Generalny Plan Przesiedleńczy" ("Generalsiedlungsplan", w tym Nahplane
      od IX 1939); "Plan Odbudowy Wschodu" ("Planung und Aufbau im Osten" - od jesieni
      1941); "Program SS Budowy Pokoju" ("SS-Friedensbauprogramm", od XII 1941);
      "Operacja Reinhardt" ("Unternehmen Reinhardt", od IV 1942); "Duży Plan" GPO od
      VI 1942, w tym Zamojszczyzna od listopada tegoż roku; trwająca całą okupację
      akcja germanizacyjna (Wiedereindeutschung) i jej odmiana z 1944 "Heu-Aktion"
      oraz realizacja wynikających z GPO zbrodniczych rozkazów, jak np.
      "Kommissarbefehl" z 6 VI 1941 (od l mln do 2 mln ofiar). Istotną częścią GPO był
      system obozów niemieckich - od przesiedleńczych do natychmiastowej zagłady,
      obejmujący Rzeszę i tereny okupowane. GPO stanowił pierwszy cel w rozpętanej
      przez niemiecki narodowy socjalizm II wojnie światowej.

      "Przestrzeń życiowa dla rasy panów"

      Jednym z głównych dążeń nazistów było zdobycie nowych obszarów dla narodu
      niemieckiego. Miało to zapobiec rzekomej degeneracji i skarłowaceniu Niemców i
      stworzyć im warunki do intensywnego rozwoju. Zdobycie nowych przestrzeni miało
      się odbyć kosztem słabych "bezwartościowych" narodów. Hitler zamierzał przy tym
      wrócić do zawieszonej na pewien czas odwiecznej niemieckiej polityki "parcia na
      Wschód", czyli "Drang nach Osten". Wyraził to w Mein Kampf, w rozdziale: "Cele
      narodowosocjalistyczne polityki zagranicznej": "(...) Rzesza Niemiecka jako
      państwo winna postawić przed wszystkimi Niemcami zadanie, aby nie tylko zachować
      i zjednoczyć cały rasowo wartościowy element, lecz powoli i pewnie dążyć do
      osiągnięcia panowania nad innymi. (...) Tak jak nasi przodkowie nie otrzymali w
      prezencie z nieba ziemi, na której dziś żyjemy, lecz zdobywali ją z narażeniem
      życia, tak i my w przyszłości zdobędziemy ziemię zwycięskim mieczem, poprzez
      gwałt i przemoc, a nie z łaski innych ludów. Uczynimy to dla życia naszego
      narodu (...). Prawo do roli i ziemi musi stać się obowiązkiem, ponieważ bez
      rozszerzenia naszej przestrzeni wielki naród chylić się będzie do upadku (...).
      Albo Niemcy staną się światową potęgą, albo w ogóle przestaną istnieć. (...) My
      narodowi socjaliści, świadomi tego, przekreślamy kierunek naszej polityki
      zagranicznej okresu przedwojennego. Rozpoczniemy działanie tam, gdzie
      zatrzymaliśmy się przed sześcioma wiekami. Wstrzymamy nasze odwieczne parcie
      Germanów na południe i zachód Europy i skierujemy spojrzenie na kraje na
      wschodzie. Skończymy wreszcie z polityką kolonialną i handlową okresu
      przedwojennego, a zajmiemy się polityką przyszłości - zdobyciem ziemi (...)".
      Słowa te padały na podatny grunt, gdyż po zakończeniu I wojny światowej 90%
      Niemców uważało za święty obowiązek wojnę, która by wymazała hańbę powstałą
      przez wytyczenie polskiego "korytarza". Hitler po dojściu do władzy w roku 1933
      miał już przygotowany grunt pod rozpoczęcie realizacji marzeń o "Lebensraum".

      Mały Plan GPO

      Pierwsze plany dotyczące podboju Europy Środkowo-Wschodniej opracowane zostały
      na długo przed atakiem na Polskę, jeszcze wtedy, gdy Hitler zapewniał Polskę o
      przyjaźni i podpisywał pakt o niestosowaniu przemocy. W czasie opracowywania GPO
      objęte one zostały tzw. Małym Planem, tzn. że miały być realizowane jeszcze w
      czasie wojny. Wśród znanych elementów tego planu na szczególną uwagę zasługuje
      zamiar fizycznego unicestwienia przywódczej warstwy narodu polskiego, jako
      pierwszy etap podboju, a następnie zniewolenia i stopniowej zagłady pozostałych
      "niebezpiecznych" Polaków. Już w maju 1939 roku w Głównym Urzędzie SD
      Reichsfuhrera SS została utworzona komórka "Zentralstelle" II/P (Polen), której
      zadania polegały m.in. na sporządzaniu list "osób przewidzianych do ujęcia w
      Polsce", jakimi się interesował wywiad SS. Podobną pracę wykonywała berlińska
      centrala Gestapo, z tym jednak, że listy jej dotyczyły "Polaków wrogo
      ustosunkowanych do niemczyzny" (P. Dubiel, Wrzesień 1939 na Śląsku). Na
      podstawie tych list powstała "specjalna księga gończa" ("Sonderfahndungsbuch
      Polen") obejmująca w układzie alfabetycznym ponad 61 tys. nazwisk wybitnych
      Polaków. Byli to działacze polityczni, przedstawiciele świata kultury, nauki i
      sztuki, uczestnicy powstania wielkopolskiego i powstań śląskich z lat 1918-21,
      aktywiści plebiscytowi na Mazurach, Warmii i Śląsku, członkowie Związku
      Zachodniego i Związku Polaków w Niemczech.

      Operacja "Tannenberg"

      "Księga gończa" stała się podstawą do przygotowania operacji "Tannenberg"
      (Unternehmen "Tannenhcrg"), której celem było fizyczne wyniszczenie polskiej
      warstwy kierowniczej ("Liquidierung der polnischen Fuhrungsschicht", "physische
      Liquidierung des fuhrenden Polentums"). Operacja "Tannenberg" miała charakter
      nadzwyczaj radykalny, chodziło w niej mianowicie m.in. "o likwidację polskich
      kół kierowniczych, obejmującą tysiące osób" (R. Heydrich do Reichsfuhrera SS 2
      VII 1940; por. H. Krausnick "Vierteljahrshefte fur Zeitgeschichte" 2/196).
      Dowództwo nad operacją "Tannenberg" powierzono Reinhardowi Heydrichowi, szefowi
      Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa (Sipo und SD). Realizował ją przy
      pomocy Sp
      • somepoint210 Re: Plan zagłady Słowian - Generalplan OST 01.08.04, 20:31
        Realizował ją przy pomocy Specjalnego Referatu do spraw Operacji "Tannenberg",
        który został stworzony 25 VIII 1939 w berlińskiej siedzibie Gestapo. Do zadań
        tego Referatu należało m.in. zbieranie nadsyłanych przez grupy operacyjne
        materiałów i meldunków oraz opracowywanie na ich podstawie sprawozdań o
        przebiegu i wynikach operacji "Tannenberg" na użytek Reichsfiihrera SS - H.
        Himmlera. Jako organowi wykonawczemu przydzielono z czasem Heydrichowi 8
        specjalnych Grup Operacyjnych (Einsatzgruppen Sipo und SD) oraz dodatkowo 16
        Samodzielny Oddział Operacyjny. GO działały na tyłach Wehrmachtu i formalnie
        podlegały jego dowództwu. W rzeczywistości działały samodzielnie i im właśnie
        podporządkowane zostały wszystkie rodzaje policji, łącznie z pułkami
        SS-Totenkopf (Trupie Główki). Już w VI 1939 roku Główny Urząd Policji
        Bezpieczeństwa (Sipo) skierował do organów bezpieczeństwa w Prusach Wschodnich
        rozkaz przygotowania środków transportowych na potrzeby "przewidywanej akcji
        poza granicami Rzeszy" (MiD WIH, zesp. 175). Cele niemieckiej polityki wobec
        Polski określił wyraźnie Hitler na kilku spotkaniach z dowódcami. Przykładem
        jest odprawa z dnia 23 V 1939 roku, powiedział on wtedy: "(...) Gdańsk nie jest
        obiektem, o który nam chodzi. Idzie nam o rozszerzenie Lebensraumu na Wschodzie
        i zabezpieczenie wyżywienia oraz rozwiązanie problemu bałtyckiego (...)."
        Natomiast na odprawie przed atakiem na Polskę, odbytej 22 VIII 1939 roku,
        stwierdził dobitnie: "(...) Zniszczenie Polski jest na pierwszym planie.
        Zadaniem naszym jest zniszczenie sil żywych nieprzyjaciela, a nie dotarcie do
        określonej linii. Nawet gdyby wojna wybuchła na Zachodzie, zniszczenie Polski
        musi być zasadniczym celem (...). Nasza siła leży w naszej szybkości i
        brutalności (...). Wydałem rozkazy i każę rozstrzelać każdego, kto piśnie słowo
        krytyki wobec zasady, że wojna ma na celu fizyczne zniszczenie przeciwnika.
        Dlatego wysiałem na Wschód tylko moje Totenkopfstandarte z rozkazem zabijania
        bez litości i pardonu wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci polskiej rasy i
        języka. Tylko w ten sposób zdobędziemy teren, którego bardzo potrzebujemy. (...)
        Polska zostanie wyludniona i skolonizowana przez Niemców. Mój pakt z Polską miał
        na celu jedynie zyskanie na czasie, a zresztą moi panowie, w Rosji stanie się to
        samo, do czego doprowadziłem w Polsce. Po śmierci Stalina (a jest on poważnie
        chory) rozbijemy w puch Związek Radziecki (...)" (T. Cyprian, J. Sawicki,
        Agresja na Polskę w świetle dokumentów). Realizację operacji "Tannenberg"
        rozpoczęto w Rzeszy Niemieckiej przed agresją na Polskę, już w VII 1939 roku
        zaaresztowano i zesłano do obozów koncentracyjnych ok. 2 tys. aktywistów Związku
        Polaków w Niemczech. Więźniów tych stopniowo w obozach likwidowano, a ich
        rodziny wysiedlono w pierwszej kolejności do Generalnego Gubernatorstwa. Od l IX
        1939 roku operacja "Tannenberg" realizowana była na ziemiach polskich w
        instrukcjach dla Einsatzgruppen pojawiło się nowe zadanie: rozstrzeliwanie
        zakładników (Geiselerschiessungen); zakładano, że będzie to jedna z rutynowych
        metod eksterminacji Polaków. 7 IX 1939 roku przesądzony został ostatecznie los,
        już nie tylko tych Polaków, których nazwiska zamieszczone były w
        "Sonderfahndungsbuch Polen", ale w ogóle całej inteligencji polskiej. W tym dniu
        na odprawie kierownictwa operacji "Tannenberg" Heydrich przekazał do realizacji
        dyrektywy kierownictwa Rzeszy, które przewidywały, że "czołowe warstwy ludności
        polskiej należy unieszkodliwić w tym stopniu, na ile to jest możliwe". Ustalono
        wówczas, że "warstwy kierownicze w żadnym wypadku nie mogą pozostać na miejscu i
        zostaną wysłane do niemieckich KZ-tów, zaś dla drugorzędnych osób utworzy się
        prowizoryczne KZ-ty poza obszarami grup operacyjnych nad granicą, skąd
        ewentualnie można je będzie deportować natychmiast na tereny nie anektowane"
        (MiD WIH, zesp. 175). Na przeprowadzonym dzień później spotkaniu z admirałem W.
        Canarisem, szefem Abwehry, Heydrich wytłumaczył jak należy rozumieć takie
        rozkazy: "(...) Codziennie dokonuje się już 200 egzekucji. Sądy wojenne pracują
        zbyt powoli. Ludzi należy rozstrzeliwać lub wieszać natychmiast bez dochodzeń
        (...)". Uzasadnienie takiego postępowania dał inny z nazistowskich dygnitarzy,
        A. Forster: "(...) eksponentami polityki polskiej i polonizacji byli przede
        wszystkim duchowni, szlachta, nauczyciele i inna polska inteligencja, należało
        tych eksponentów polityki polonizacyjnej usunąć zaraz po objęciu kraju i w ten
        sposób, od samego początku, uniemożliwić ich wpływ na masy (...)" ("Danziger
        Vorposten", 7-8 II 1942). Operacja "Tannenberg" realizowana była z całym
        rozmachem; od l IX do 25 X 1939 roku, to jest w czasie działań wojennych i
        niemieckiego zarządu wojskowego nad okupowanymi ziemiami polskimi,
        Einsatzgruppen, Wehrmacht oraz wszelkiego rodzaju formacje policyjne i SS
        dokonały - według niepełnych danych - ponad 760 masowych mordów, w których
        ofiarą padło 20,1 tys. osób, w większości z "listy gończej". Do najbardziej
        znanych miejsc straceń tego okresu należą: Bydgoszcz ok. 1500 osób (10 IX;
        później kilka tysięcy), Przekopna - 900, Katowice - 750, Dynów -300, Tułowice -
        300 (w tym 150 jeńców), Częstochowa - 227, Zambrów - 200 (jeńcy), Tarnów - 200,
        Przemyśl - 600, Szymanków - ok. 100 (kolejarze z rodzinami), Uryce - 100
        (jeńcy), Majdan Wielki - 100 (jeńcy), Lasy Panewickie - ponad 150 (powstańcy
        śląscy, harcerze), Grudziądz - 300, Środa i okolice - 300, Lasy Szpęgawskie
        (Pelplin) - 78 (księża i nauczyciele), Gruczno i okolice - 189, Tuchola - 128,
        Kocborów -595 (pacjenci szpitala psychiatrycznego), Ciepielów -300 (jeńcy). Już
        od l IX 1939 roku tworzono na ziemiach polskich obozy dla jeńców i ludności
        cywilnej, z czasem większość z nich przekształcona została w samodzielne obozy
        koncentracyjne lub ich filie. Były to m.in. obozy w Nieborowicach (pow.
        Gliwice), w Orzeszu, w Pszczynie, w Opolu, w Skorochowicach, w Stutthofie, w
        Bajdytach (Prusy Wschodnie), w Potulicach, w czeskich Sudetach, w Mikołowie
        (Górny Śląsk), w Toruńskich i Poznańskich Fortach, w Radzimiu i Karolowie (pow.
        Sępolno), w Działdowie, Gdyni. Od pierwszych dni IX 1939 roku zaczęto je
        zapełniać ofiarami masowych aresztowań, dokonywanych przez Einsatzgruppen,
        Selbstschutz, SS i inne formacje w lamach akcji przeciwinteligenckich. Pod
        koniec IX 1939 loku w obozach w Gdyni było ponad 6200 więźniów, w Wielkopolsce -
        9400. Do 26 X 1939 roku liczba więźniów uległa zwielokrotnieniu, np. tylko obóz
        w Stutthofie osiągnął stan 7 tys. więźniów, a Wejherowo - 3,5 tys. Poza masową
        eksterminacją polskiej inteligencji i aktywu politycznego, której świadectwem na
        Pomorzu jest ok. 280 a w Poznańskiem ponad 300 mogił, miejsc egzekucji i kaźni,
        niemieckie oddziały specjalne wysiedliły ponad 20 tys. ludności żydowskiej za
        San, zbliżoną liczbę osób z północnego Mazowsza za rzekę Narew (Biuletyn ŻIH
        1961) oraz prawie 38 tys. mieszkańców Gdyni, przemianowanej już wówczas na
        Gotenhafen. 29 IX 1939 roku szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy Heydrich
        poinformował kierowników departamentów central Sipo i SD, iż obszar między Wisłą
        a Bugiem ma stanowić "rezerwat" (Naturschutzgebiet) lub też Reichsgetto, gdzie
        pomieszczone zostaną wszystkie "elementy polskie i żydowskie", które wysiedli
        się z terenów włączonych do Rzeszy. Pod koniec niemieckiej administracji
        wojskowej utworzone zostało w Piotrkowie Trybunalskim pierwsze getto; ludność
        żydowską z Wielkopolski kierowali Niemcy do Łodzi i Kalisza, Po 26 X 1939 roku,
        a więc po przejęciu władzy przez niemiecką administrację cywilną, nasiliły się
        działania eksterminacyjne wobec Polaków. Prowadzone one były w kilku
        zasadniczych formach: masowe rozstrzeliwania ofiar według "specjalnych list
        gończych" ("Sonderfahndungsbuch Polen"), aresztowania i zsyłki do więzień,
        obozów karnych i koncentracyjnych osób figurujących na tych listach oraz
        wszystkich, którzy mogli stanowić dla Rzeszy potencjalne niebezpiecze
        • somepoint210 Re: Plan zagłady Słowian - Generalplan OST 01.08.04, 20:33
          Po 26 X 1939 roku, a więc po przejęciu władzy przez niemiecką administrację
          cywilną, nasiliły się działania eksterminacyjne wobec Polaków. Prowadzone one
          były w kilku zasadniczych formach: masowe rozstrzeliwania ofiar według
          "specjalnych list gończych" ("Sonderfahndungsbuch Polen"), aresztowania i zsyłki
          do więzień, obozów karnych i koncentracyjnych osób figurujących na tych listach
          oraz wszystkich, którzy mogli stanowić dla Rzeszy potencjalne niebezpieczeństwo.
          Rozpoczęto pacyfikacje i mordy typu odwetowego oraz masowe deportacje ludności
          polskiej z ziem przyłączonych do Rzeszy lub przeznaczonych na cele wojskowe oraz
          koncentrowanie ludności żydowskiej w miastach w celu tworzenia gett.

          Akcje przeciwinteligenckie

          Główny jednak ciężar działań eksterminacyjnych przypadał na akcje
          przeciwinteligenckie. Przeprowadzona jesienią 1939 roku Intelligenzaktion
          Pommern spowodowała m.in. następujące ofiary: Lasy Piaśnickie - 2 tys.
          zamordowanych w licznych egzekucjach, Włocławek - 217 zabitych nauczycieli,
          Toruń - z obozu karno-represyjnego, liczącego w marcu ok. 2 tys. więźniów,
          wywieziono na rozstrzelanie kilkaset osób, a zapełniający się stale obóz
          opróżniano wysyłką do obozów koncentracyjnych. W okolicach Pelplina i Tucholi
          przez całą jesień 1939 roku trwały egzekucje małych grup więźniów. W
          Inowrocławiu w publicznej egzekucji zamordowano 59 osób oraz kilkaset osób
          wywieziono z obozu przejściowego do miejsc zagłady. W tym też czasie zakończono
          zagładę aresztowanych w VIII 1939 roku aktywistów Związku Polaków w Niemczech.
          Ogółem, w ramach Intelligenzaktion Pommern poddano eksterminacji ponad 230 00
          Polaków. W Intelligenzaktion Masowien wymordowano m.in. na przełomie 1939-40: w
          Ostrołęce ok. 500 osób, w Giel-czynie pod Łomżą kilkuset więźniów (z ogólnej
          liczby rozstrzelanych tu 12 tys.), w Wyszkowie również kilkuset więźniów (z
          ogólnej liczby 7 tys. zamordowanych tu w czasie okupacji), w Wysokiem
          Mazowieckiem dokonano egzekucji ok. 2 tys. osób, w Ciechanowskiem - 3 tys. osób.
          W Intelligenzaktion Litzmannstadt w ciągu dwóch dni (9 i 10 XI 1939)
          zaaresztowano i wywieziono 1500 osób; część z nich rozstrzelano natychmiast,
          resztę zesłano do obozów koncentracyjnych. W przeprowadzonej wiosną 1940 roku
          Intelligenzaktion Schlesien poddano eksterminacyjnym działaniom ok. 2 tys. osób
          oraz rozpoczęto budowę wielozadaniowego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W
          Intelligenzaktion Posen stolica Wielkopolski straciła jesienią 1939 ok. 2 tys.
          osób, a w dalszym przebiegu operacji "Tannenberg" w Wielkopolsce wymordowano ok.
          10 tys. osób. Egzekucje odbywały się w Poznańskich Fortach oraz w różnych
          miejscach kaźni poza obrębem miast. W Sonderaktion Lublin eksterminacji poddano
          2 tys. osób (w tym wielu duchownych), w Sonderaktion Krakau aresztowano 183
          pracowników naukowych, których wywieziono do obozu koncentracyjnego Oranienburg.
          W XI 1939 roku przez kraj przeszła fala aresztowań, wykonanych w ramach akcji
          "Burgerbraukeller", do której pretekstem był zamach na Hitlera w Monachium oraz
          polskie święto 11 Listopada. Aresztowano wówczas: w Radomiu - 150 osób, w
          Krakowie -120, w Nisku uczestników zjazdu nauczycieli z Rzeszowszczyzny, w
          Lublinie - 50 księży, w tym dwóch biskupów. W Warszawie, Częstochowie i wielu
          innych miastach uwięziono bliżej nieokreśloną liczbę osób, w tym prezydenta
          stolicy, Stefana Starzyńskiego. Akcję tę uznano za stosunkowo łagodniejszą,
          bowiem aresztowanymi zainteresowała się światowa opinia publiczna, szczególnie
          amerykańska. Wielu aresztowanych później zwolniono; Starzyński przypłacił to
          jednak życiem. Dotkliwe straty przyniosła AB-Akcja (Ausserordentliche
          Befriedungsaktion - Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna) przeprowadzona w V-VII
          1940 roku. W wyniku masowych mordów zginęło wówczas ponad 3,5 tys. osób spośród
          czołowych przedstawicieli inteligencji Generalnego Gubernatorstwa (Palmiry,
          Jasło, Częstochowa, Zamek Lubelski, więzienie Montelupich w Krakowie, Nowy Sącz,
          Bliżyn koło Kielc, Firlej, Tarnów). AB-Akcja została wykonana według "listy
          gończej" - "Sonderfahndungsbuch Polen". Niezależnie od realizacji zbrodniczych
          działań według list, już od pierwszych dni wojny Einsatzgruppen i Wehrmacht
          dokonywały mordów o charakterze represyjno-odwetowym. Taki charakter miały
          prawie wszystkie (310) eksterminacyjne działania Wehrmachtu w czasie kampanii
          wrześniowej i duża część działań Grup Operacyjnych Sipo i SD. Działalność
          represyjnoodwetowa nie ustała po 26 X 1939 roku. Do akcji tego typu należał mord
          107 zakładników w Wawrze, pacyfikacja wsi Gałki, Huciska i Skloby (ok. 300
          zamordowanych) oraz masakra na rynku w Olkuszu, w której życie straciło kilkaset
          osób. W GG środowiska inteligencji, zwłaszcza młodszej, zostały poważnie
          zdziesiątkowane w wyniku deportacji do obozów koncentracyjnych "kontyngentu 20
          000 Polaków", którą w końcu IV 1940 roku zarządził Reichsftihrer SS -H. Himmler.
          W ramach akcji eksterminacyjnej wiosną 1940 roku wiele transportów, liczących
          często ponad 1000 osób, przybyło do obozów koncentracyjnych również z terenów
          wcielonych, np. do Oranienburga 12 IV - 1200 osób z Torunia, 5 V - 1200 osób z
          Suwałk. Wydarzenia z końca 1939 i początku 1940 roku miały tylko pośredni
          związek z operacją "Tannenberg". 20 XI 1939 roku Grupy Operacyjne Sipo i SD
          zostały oficjalnie rozwiązane i po częściowej reorganizacji przekształciły się w
          stały aparat Sipo i SD. Akt ten właściwie jest finałem operacji "Tannenberg",
          jednak tylko w sensie instytucjonalnym, gdyż działalność nowych organów, na
          których czele stanęli byli dowódcy Grup i Oddziałów Operacyjnych, stanowiła
          automatyczną kontynuacją zbrodniczych praktyk zapoczątkowanych w operacji
          "Tannenberg" (K. Radziwończyk, Akcja "Tannenberg" Grup operacyjnych Sipo i SD w
          Polsce jesienią 1939r.).
    • slezan Re: Polski holokaust 01.08.04, 20:36
      Nadużywanie pojęcia holocaust doprowadzi z czasem do jego zupełnej dewaluacji.
      Holocaustów można bowiem wskazać w XX wieku wiele:
      - ten żydowski
      - romski
      - słowiański
      - chłopów na Ukrainie
      - niemieckiej ludności cywilnej w okresie nalotów dywanowych
      - ormiański w Turcji
      itd.

      Co ciekawe za każdym razem użycie tego słowa ma podkreślać wyjątkowy charakter
      tragedii. Nadużywanie rodzi odwrotny skutek.
      • somepoint210 Re: Polski holokaust 01.08.04, 20:47
        W pewnym sensie masz racje, natychmiast jednak nasuwa sie pytanie; "Czy w latach
        1939-45 byt narodu polskiego byl zagrozony?". Przy odpowiedzi - tak, slowo
        holokaust, jak sie wydaje, jest adekwatne. Pozdr.
        • slezan Re: Polski holokaust 01.08.04, 20:50
          Jeżeli weźmiesz pod uwage plany nazistów, to oczywiście był zagrożony, jeżeli
          dane dotyczące liczby ofiar, to nie. Rzecz jasna to kwestia podejścia. Chodzi
          mi jedynie o nadużywanie pojęć o silnym zabarwieniu emocjonalnym.
          • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 21:02
            Prof Lucas we wstępie swej książki przytacza slowa Czesława
            Miłosza: "Niepokojące jest gdy znaczenie słowa holocaust ulega stopniowym
            modyfikacjom, tak że staje się ono elementem historii wyłącznie Żydów, jak
            gdyby wśród ofiar holocaustu nie było też milionów Polaków, Rosjan, Ukraińców i
            ludzi innyc narodowości."
            W tym ujęciu holokaust będzie dotyczył tych narodów, wobec których Niemcy
            prowadziły politykę ludobójstwa dążą do ich zagłady.
            W takim znaczeniu tego slowa nie mieszczą się absolutnie ofiary nalotów
            dywanowych w 1944 i 1945 roku ponieważ celem tych nalotów nie była zagłada
            Niemców a sterroryzowanie ludności cywilnej i osłabienie jej morale.
            • slezan Re: Polski holokaust 01.08.04, 21:09
              Z tego co pamiętam naziści również nie zakładali całkowitej eksterminacji
              Słowian. A dociekanie, jakie były intencje aliantów jest bezproduktywne. A co
              jeżeli uznać naloty dywanowe za element planu Morgenthaua?
              • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 21:31
                slezan napisał:

                > "Z tego co pamiętam naziści również nie zakładali całkowitej eksterminacji
                > Słowian. A dociekanie, jakie były intencje aliantów jest bezproduktywne. A co
                > jeżeli uznać naloty dywanowe za element planu Morgenthaua?"

                Kwestia luddobójczej polityki nazistów wobec innych narodów była dynamiczna.
                Pisał o tym swego czasu Madajczyk. Pisze o tym też Lucas. Tajne plany nazistó
                zakladały - prędzej czy późnie - ludobójstwo wobec narodów, które uznano
                za "podludzkie". Pozostawała taktyczna kwestia kolejności i wymiaru zagłady.
                Początkowo (1939) Niemcy skłaniali się ku rozwiązaniu tej kwestii począwszy od
                Polaków (pisze o tym przekonywująco)> Potem zdecydowali sie rozpocząć od Żydów,
                Slowian pozostawiając na później. Co do Ślowian naziści zakładali uczeninienie
                z nich taniej, nieswiadomej sily roboczej. Plan ten zakładał likwidacje elit
                narodowych i znaczącą "depopulacj" narodów słowiańskich. Nie zmienia to faktu,
                że naród polski mial - prędzej czy późnie - przestać istnieć.

                Nie musimy "bezproduktywnie dociekać jakie były cele alianckich nalotów.
                Sprawa ta jest w źródłach dość dobrze ukazana.
                • fiodorus suplement! 01.08.04, 21:32
                  Sorki!
                  mialo być: (pisze o tym przekonyewująco Lucas)
                • slezan Re: Polski holokaust 01.08.04, 21:46
                  Żródeł nie przyjmuje się bezkrytycznie. Zwłaszcza jeżeli chodzi o działania
                  państw demokratycznych, w których władza nie może przyznać się przed
                  społeczeństwem do zwykłej nikczemności.
                  • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 21:51
                    slezan napisał:

                    > "Żródeł nie przyjmuje się bezkrytycznie. Zwłaszcza jeżeli chodzi o działania
                    > państw demokratycznych, w których władza nie może przyznać się przed
                    > społeczeństwem do zwykłej nikczemności."

                    Masz rację!
                    Aby tego uniknąć, jest krytyka źródeł i metologia historii. Interpretację,
                    którą przedstawiłem oparłem m.in. w oparciu o badania Davida Irvinga, ktorego
                    trudno posądzić o chę ukrycia ewentualnych zapędów ludobujczych Aliantów gdyby
                    takowe istniały!
                    • slezan Re: Polski holokaust 01.08.04, 22:17
                      Jak to było z tym argumentem z autorytetu?;-)
                      • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 22:20
                        Celna riposta, ale ja podalem przykład Davisa jako historyka, ktory nie miałby
                        skrupułów w ujawnienie ewentualnych zamiarów ludobojczych aliantów. Jesli
                        chcesz moge CI przedstawić baże źródłową i ustalenia innych historyków choć
                        raczej nie dzisiaj :-)
            • bartoszcze Re: Polski holokaust 01.08.04, 21:16
              fiodorus napisał:

              > Prof Lucas we wstępie swej książki przytacza slowa Czesława
              > Miłosza: "Niepokojące jest gdy znaczenie słowa holocaust ulega stopniowym
              > modyfikacjom, tak że staje się ono elementem historii wyłącznie Żydów, jak
              > gdyby wśród ofiar holocaustu nie było też milionów Polaków, Rosjan, Ukraińców
              > i ludzi innyc narodowości."
              > W tym ujęciu holokaust będzie dotyczył tych narodów, wobec których Niemcy
              > prowadziły politykę ludobójstwa dążą do ich zagłady.
              Czyli - jeżeli mnie pamięć nie zawodzi - Żydów i Cyganów (Romów).
              • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 21:42
                bartoszcze napisał(a):

                W tym ujęciu holokaust będzie dotyczył tych narodów, wobec których Niemcy
                prowadziły politykę ludobójstwa dążą do ich zagłady.
                Czyli - jeżeli mnie pamięć nie zawodzi - Żydów i Cyganów (Romów).
                Między innymi, ale nie tylko!
                Lista narodó i grup etnicznych przeznaczonych do zagłady była znacznie dłuższa!
                Pozdrawiam!
                Fiodorus
                >
                • bartoszcze Re: Polski holokaust 01.08.04, 22:17
                  fiodorus napisał:

                  > W tym ujęciu holokaust będzie dotyczył tych narodów, wobec których Niemcy
                  > prowadziły politykę ludobójstwa dążą do ich zagłady.
                  > Czyli - jeżeli mnie pamięć nie zawodzi - Żydów i Cyganów (Romów).
                  > Między innymi, ale nie tylko!
                  > Lista narodó i grup etnicznych przeznaczonych do zagłady była znacznie
                  dłuższa!
                  Ale w stadium realizacji weszła jednak chyba tylko w stosunku do tych dwóch
                  narodów?
                  Bo nie chciałbym mówić o "polskim Holocauście", jeżeli był dopiero planowany..
                  • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 22:23
                    Witaj Bartoszcze!
                    Nie napisalbym tak!
                    W pełni, dzieki Bogu nie udalo się jej zrealizować w stosunku do żadnego narodu.
                    Najbardziej zaawansowana była rzeczywiście w stosunku do Zydów i Romów, ale nie
                    można napisać, że w stosunku do Polaków była ona dopiero w sferze planowania
                    skoro ok. 3 ml Polaków zostalo zamordowanych (czyli mniej więcej tyle co
                    polskich Żydów!
                    • carrramba Re: Polski holokaust 01.08.04, 22:26
                      fiodorus napisał:

                      > Witaj Bartoszcze!
                      > Nie napisalbym tak!
                      > W pełni, dzieki Bogu nie udalo się jej zrealizować w stosunku do żadnego
                      narodu
                      > .
                      > Najbardziej zaawansowana była rzeczywiście w stosunku do Zydów i Romów, ale
                      nie
                      >
                      > można napisać, że w stosunku do Polaków była ona dopiero w sferze planowania
                      > skoro ok. 3 ml Polaków zostalo zamordowanych (czyli mniej więcej tyle co
                      > polskich Żydów!
                      To był jak najbardziej holokaust. Oczywiście, w sferze życzeń hitlerowców była
                      kompletana eksterminacja naszago Narodu.
                      • bartoszcze Re: Polski holokaust 01.08.04, 22:42
                        Mimo wszystko zapytam jednak, czy polityka hitlerowska wobec Polaków -
                        jakkolwiek zbrodnicza - miała analogiczny program i przebieg, jak wobec Żydów i
                        Romów? Czy transporty do Auschwitz z Pawiaka były porównywalne z transportami
                        Żydów do Birkenau i innych obozów? Czy analogicznie były tam traktowane?
                        Pomocniczo zapytam także: czy w takim na razie inne narody europejskie mogą
                        mówić o swoich mniejszych lub większych holokaustach, i od jakiego progu
                        dopuszczamy użycie tego terminu?
                        Uważam po prostu - osobiście - że istniały jednak róznice jakościowe, dlatego
                        słowo Holocaust zachowałbym dla jedynego w swoim rodzaju zjawiska. Żeby nie
                        zdewaluować tego pojęcia (tak jak pomału dewaluuje się gdzieniegdzie
                        słowo "ludobójstwo")
                        • somepoint210 Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:05
                          bartoszcze napisał(a):

                          > Mimo wszystko zapytam jednak, czy polityka hitlerowska wobec Polaków -
                          > jakkolwiek zbrodnicza - miała analogiczny program i przebieg, jak wobec Żydów i
                          >
                          > Romów? Czy transporty do Auschwitz z Pawiaka były porównywalne z transportami
                          > Żydów do Birkenau i innych obozów? Czy analogicznie były tam traktowane?
                          > Pomocniczo zapytam także: czy w takim na razie inne narody europejskie mogą
                          > mówić o swoich mniejszych lub większych holokaustach, i od jakiego progu
                          > dopuszczamy użycie tego terminu?
                          > Uważam po prostu - osobiście - że istniały jednak róznice jakościowe, dlatego
                          > słowo Holocaust zachowałbym dla jedynego w swoim rodzaju zjawiska. Żeby nie
                          > zdewaluować tego pojęcia (tak jak pomału dewaluuje się gdzieniegdzie
                          > słowo "ludobójstwo")
                          >

                          Zachecam do przeczytania fragmentow ksiazki Szczesniaka "Plan zaglady
                          Slowian-Generalplan Ost" (post wyzej). Pozdr.
                          • bartoszcze Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:12
                            Czytałem, somepoint.
                            Czy - Twoim zdaniem - istnieje różnica pomiędzy "Endlosung der Judenfrage", a
                            planem postępowania wobec Slawische Untermenschen (także w ramach GPO)?
                            Dla mnie taka różnica istnieje już w założeniu, nie mówiąc o realizacji.
                            Pozdr
                            • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:27
                              Róznica nie jest aż tak wielka. To raczej róznica (żeby użyć terminologii
                              Engelsa) ilościowa a nie jakościowa. Żydzi, Romowie, Polacy, Rosjanie, inne
                              narody słowiańskie to "podludzie". Mają przestać istniec jako narody.
                              Niktórych - jak Zydów czy Cyganów trzeba w całości i od razu zlikwidować. Inni -
                              vjak Polacy mają być likwidowani stopniowo aby zapewnić "przestrzeń życiową" i
                              niewolniczą siłe roboczą dla "rasy panów".
                              • slezan Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:29
                                Słowacy też byli podludźmi?
                                Ostatnio była tu dyskusja - kiedy Polaków uznano za Untermenschów. W Mein Kampf
                                pojęcie to odnosi się wyłącznie do Żydów.
                                • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:37
                                  Oto dwie wypowiedzi sprzed kampanii wrześniowej:
                                  Adolf Hitler
                                  "Naszym podstawowym obowiązkiem jest zniszczenie Polski. Celem jest nie tylko
                                  zajęcie kraju, zle unicestwienie każedej żywej istoty. (...) Bądźcie
                                  bezlitosni! Bądźcie brutalni! (...) Postepujcie z najwyższą surowością. (...)
                                  Ta wojna ma być wojną zagłady!"

                                  Heinrich Himmler
                                  "Polacy zostaną starci z poweirzchni ziemi. (...) Niebywale istotną jest
                                  rzeczą, by wielki naród niemiecki potraktował jako swój podstawowy obowiązek
                                  zagładę wszsytkich Polaków."
                                  • carrramba Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:40
                                    fiodorus napisał:

                                    > Oto dwie wypowiedzi sprzed kampanii wrześniowej:
                                    > Adolf Hitler
                                    > "Naszym podstawowym obowiązkiem jest zniszczenie Polski. Celem jest nie tylko
                                    > zajęcie kraju, zle unicestwienie każedej żywej istoty. (...) Bądźcie
                                    > bezlitosni! Bądźcie brutalni! (...) Postepujcie z najwyższą surowością. (...)
                                    > Ta wojna ma być wojną zagłady!"
                                    >
                                    > Heinrich Himmler
                                    > "Polacy zostaną starci z poweirzchni ziemi. (...) Niebywale istotną jest
                                    > rzeczą, by wielki naród niemiecki potraktował jako swój podstawowy obowiązek
                                    > zagładę wszsytkich Polaków."

                                    Niezmiernie żałuję, że nie można używać wulgaryzmów. Pieprzony naziol, ćpun i
                                    niedorozwój umysłowy. I taki debil porwał miliony ! Żałosne!
                                  • slezan Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:48
                                    Ktoś to w tamtym wątku cytował. Zwracam jednak uwagę, że nie ma tu mowy o
                                    podludziach, co oczywiście dla ofiar eksterminacji nie jest specjalnym
                                    pocieszeniem.
                              • bartoszcze Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:41
                                Wiesz, fiodorus, twoja argumentacja jakby nie do końca się zgadza ze źródłami
                                zacytowanymi powyżej w tym wątku przez somepointa..
                                I nie jestem przekonany, czy fakt, że eksterminacja 100% Żydów, realizowana w
                                pierwszej kolejności, a planowane wysiedlenie lub wyniszczenie 85% Polaków
                                (żeby już przy tych liczbach pozostać) to jest różnica tylko ilościowa.
                                Poza tym pozostaje pytanie, od którego momentu w odniesieniu do poszczególnych
                                narodów mozna mówić o ich holocaustach - np. wobec Czchów (planowane
                                wysiedlenie lub wyniszczenie 50%)?
                                • fiodorus Re: Polski holokaust 01.08.04, 23:57
                                  Polityka zagłady realizowana przez Niemcow nie jest do końca uchwytna a to ze
                                  względu na celowe kamuflowanie pewnych zamiarów czy używanie w dokumentach
                                  eufenizmów kiedy mowa była o ludobojstwie. Generalnie hitlerowcy zakładali
                                  wymordowanie Zydów w 100 % przed zakończeniem wojny. Narody slowianskie miały
                                  służyć jako bezwolna sila robocza na czas wojny a ich holokaust miał dokonać
                                  się po zakończeniu działań wojennych. Jak powiedział Martin Bormann: "Słowianie
                                  mają dla nas spracować. Kiedy juz nie będą potrzebni mogą umrzeć."
                                  Ponieważ plany te były znane w zarysach i ulegały częstym zmianom nie jesteśmy
                                  wstanie domyslać się szczegułów tego slowiańskiego holocaustu. Możemy tylko być
                                  pewhni, że był planowany a w stosumku do Polaków wprowadzano go w życie już od
                                  1939 roku.
                                  • bartoszcze Re: Polski holokaust 02.08.04, 00:00
                                    Cóż, fiodorus, pozostaję przy swoim stanowisku - że słowa Holocaust nie należy
                                    nadużywać przez rozszerzanie go na kolejne narody. Choćby dlatego, że w
                                    przeciwnym razie stanie się ono kolejnym banalnym synonimem zbrodni.
                                    A poza tym fakty mają dla mnie większą wagę niż przypuszczenia i potencjalne
                                    plany.
                                    Pozdrawiam
                                    • fiodorus Re: Polski holokaust 02.08.04, 00:01
                                      Rozumiem Twoje stanowisko, ale się z nim nie zgadzam!
                                      Idę już spać do jutra!
                                      :-)
                                • hierowski Re: Polski holokaust 02.08.04, 10:42
                                  Jeżeli uznano, że narody te docelowo ulegną wyniszczeniu, to można ten termin
                                  zastosować - bo czym w tym wypadku rózni się w taki razie ich sytuacja od
                                  sytuacji żydów?
                                  • bartoszcze Re: Polski holokaust 02.08.04, 15:39
                                    Nadal uważam, że różnica była zarówno na poziomie planowania, jak i realizacji.
                                    Ponadto mam - niestety - wrażenie, że tworzenie terminu "polski holokaust" jest
                                    spowodowane przynajmniej w części swego rodzaju rywalizacją o "palmę
                                    pierwszeństwa w męczeństwie" o pokazanie, że niekoniecznie Żydom należy się
                                    smutny tytuł głównej ofiary nazizmu. Tym bardziej, że powołany jako źródło
                                    prof. Moor-Jankowski nie jest historykiem, lecz lekarzem, zaś jego prelekcja
                                    była - o ile się nie mylę - współorganizowana przez Kongres Polonii
                                    Amerykańskiej, organizację, której stosunek do Żydów jest hmm.. powiedzmy że
                                    konkurencyjny.
                                    • fiodorus Re: Polski holokaust 02.08.04, 22:38
                                      bartoszcze napisał(a):

                                      > "Nadal uważam, że różnica była zarówno na poziomie planowania, jak i
                                      realizacji.
                                      >Ponadto mam - niestety - wrażenie, że tworzenie terminu "polski holokaust" jest
                                      >spowodowane przynajmniej w części swego rodzaju rywalizacją o "palmę
                                      > pierwszeństwa w męczeństwie" o pokazanie, że niekoniecznie Żydom należy się
                                      > smutny tytuł głównej ofiary nazizmu. Tym bardziej, że powołany jako źródło
                                      > prof. Moor-Jankowski nie jest historykiem, lecz lekarzem, zaś jego prelekcja
                                      > była - o ile się nie mylę - współorganizowana przez Kongres Polonii
                                      > Amerykańskiej, organizację, której stosunek do Żydów jest hmm.. powiedzmy że
                                      > konkurencyjny."

                                      WItaj!
                                      To nie jest tak, moim zdaniem!
                                      Slowo Holocaust, czo często się zdarza, ma dwa znaczenia. Węższe: dotyczy
                                      zagłady Żydów przez nazistów. Szersze: oznacza działanie mające na celu zagładę
                                      jakiegoś narodu (mogą być to Ormianie, Polacy, Rosjanie itd.).
                                      To prawda, że węższe ("żydowskie") znazenie tego slowa jest pierwotne, ale jest
                                      też prawdą, że oddaje ono najlepiej taki charakter ludobójstwa. Dlatego, moim
                                      zdaniem, w sposób calkowice naturalny się przyjęłó. wszak Żydzi nie byli
                                      jedynym narodm, ktorych w imię jakiś obłędnych idei skazano ma zagładę!
                                      Trzeba też pamiętać, że kiedy poraz pierwszy, w nowożytnych dzieja ch
                                      zastosowano ludobójstwo (a mam tu na myśli brutalną pacyfikację Wandei w 1793
                                      roku) to wówczas przez dziesięciolecia nie znaleziono odpopwiedniej nazwy dla
                                      tego zjawiska!
                                      Pozdrawiam!
                                      >
                                      • Gość: ! Re: Polski holokaust IP: *.dip0.t-ipconnect.de 02.08.04, 22:41
                                        czyzby polacy chcieli stworzyc wlasna religie holocaustu?
                                      • bartoszcze Re: Polski holokaust 03.08.04, 00:17
                                        fiodorus napisał:

                                        > bartoszcze napisał(a):
                                        >
                                        > To nie jest tak, moim zdaniem!
                                        > Slowo Holocaust, czo często się zdarza, ma dwa znaczenia. Węższe: dotyczy
                                        > zagłady Żydów przez nazistów. Szersze: oznacza działanie mające na celu
                                        zagładę
                                        > jakiegoś narodu (mogą być to Ormianie, Polacy, Rosjanie itd.).
                                        > To prawda, że węższe ("żydowskie") znazenie tego slowa jest pierwotne, ale
                                        jest
                                        > też prawdą, że oddaje ono najlepiej taki charakter ludobójstwa. Dlatego, moim
                                        > zdaniem, w sposób calkowice naturalny się przyjęłó. wszak Żydzi nie byli
                                        > jedynym narodm, ktorych w imię jakiś obłędnych idei skazano ma zagładę!
                                        Ale mimo wszystko uważam, że zagłada Żydów i Cyganów miała odmienny charakter,
                                        niż te "planowane" działania wobec Słowian. Różnica nieusuwalna tkwi w
                                        założeniu dla każdego z tych scenariuszy. O ile bowiem Słowianie byli dla
                                        nazistów ludnością zajmującą tereny przeznaczone dla Niemców w ramach doktryny
                                        Drang nach Osten etc., o tyle w przypadku Żydów i Cyganów trudno zbudować
                                        jakiekolwiek takie uzasadnienie, jedyną racją był czysty rasizm.
                                        I dlatego operowanie pojęciem "holocaust" w znaczeniu szerokim uważam jedynie
                                        za upraszczanie sobie życia i wygodnictwo językowe, powodując zarazem
                                        rozmywanie pierwotnego, niepowtarzalnego znaczenia (nie bez powodu starałem się
                                        pisać Holocaust wyłącznie w odniesieniu do tych dwóch narodów). Ot, boję się,
                                        że za rok czy dwa przeczytam np. w gazetowym tekście o reformach
                                        sformułowanie "holocaust w służbie zdrowia" czy coś podobnego (tendencja do
                                        używania słów nieadekwatnych wśród dziennikarzy pleni się coraz szerzej). Brr...
                                        Pozdrawiam
                            • somepoint210 Re: Polski holokaust 02.08.04, 15:10
                              bartoszcze napisał(a):

                              > Czytałem, somepoint.
                              > Czy - Twoim zdaniem - istnieje różnica pomiędzy "Endlosung der Judenfrage", a
                              > planem postępowania wobec Slawische Untermenschen (także w ramach GPO)?
                              > Dla mnie taka różnica istnieje już w założeniu, nie mówiąc o realizacji.
                              > Pozdr
                              >

                              Roznica istnieje, ale rzeklbym "logistyczna". Nawet Niemcy nazistowskie ze swa
                              doskonale funcjonujaca maszyna nie byly w stanie rownoczesnie prowadzic tych
                              dwoch "operacji" rownoczesnie. Zdecydowaly sie rozwiazac "kwestie zydowska" jako
                              pierwsza z bardzo prozaicznych przyczyn, w ich oczach (mowie o nazistach) Zydzi
                              nie byli przydatni jako sila robocza. Slowianie, przynajmniej w poczatkowej
                              fazie mieli byc owymi "labours". W koncu bylo ich znacznie wiecej, istniala
                              takze drazliwa kwestia sojusznikow slowianskich (np; Slowacy). Stad odroczony
                              plan wyniszczenia, ale z jego zalozen jasno wynikalo, ze szykuja nastepny
                              holokaust. Nie jest moim zamierzeniem dewaluacja slowa holokaust, przyznasz
                              jednak, ze plan zakladal dokladnie to samo, braklo po prostu czasu, na
                              szczescie. Pozdr.
          • somepoint210 Re: Polski holokaust 02.08.04, 15:20
            slezan napisał:

            > Jeżeli weźmiesz pod uwage plany nazistów, to oczywiście był zagrożony, jeżeli
            > dane dotyczące liczby ofiar, to nie. Rzecz jasna to kwestia podejścia. Chodzi
            > mi jedynie o nadużywanie pojęć o silnym zabarwieniu emocjonalnym.

            Naturalnie, ze nie z liczby ofiar to wynika, ale z zlozen planu. Z drugiej
            jednak strony, jesli zrealizowali by plan zaglady polskiej inteligencji, to kto
            wie. Inteligencja jest "nosnikiem" rozwojowym narodu, jej wyeliminowanie
            powoduje rozciagniety w latach zanik tozsamosci.
            Trudno podchodzic do tego bez emocji, ale zgodze sie, ze zbyt czesto niektore
            czynniki zeruja na nich. Pozdr.
    • somepoint210 Rozmowa z prof. Richardem C. Lukasem 01.08.04, 21:52
      Jak pokazać "naszą stronę historii"?
      Rozmowa z prof. Richardem C. Lukasem,
      autorem "The Forgotten Holocaust" - rozmawia dr Wojciech A. Wierzewski

      Wojciech A. Wierzewski : Mieliśmy sposobność rozmawiać parę lat temu, kiedy
      Kongres Polonii Amerykańskiej zorganizował w Kalifornii panel dyskusyjny na
      temat filmu "Shtetl" - i rysującej się już wówczas tendencji do coraz szerszych
      i drastyczniejszych przekłamań obrazu zachowań Polaków podczas II wojny św. a
      zwłaszcza relacji polsko - żydowskiej. Wystąpił pan potem z referatem na
      Zjeździe Stowarzyszenia Polsko - Amerykańskich Klubów Artystycznych, który odbił
      się szerokim echem, stawiając w nim tezę, że wkroczyliśmy w nowa fazę
      historycznego rewizjonizmu, w której z ofiary wojny, jaka była Polska, pewne
      siły i środowiska usilnie starają się teraz zrobić kata i oprawcę. Użył pan tam
      doskonalej metafory, że historia stała się dziś dla pewnych "naukowców"
      notatnikiem, z którego wyrywa się bez skrupułów niewygodne strony, a wstawia
      teraz kartki nowe, których nigdy tam nie było. Świeżo przykładem na to stały się
      teraz dwa filmy - brytyjska "Enigma" pokazująca Polaków jako zdrajców Zachodu,
      czy telewizyjny film NBC ,"Uprising", przeciwstawiający powstanie w getcie r.
      1943 całej tradycji polskiego oporu wobec Niemiec. Jakie, w takim oto układzie,
      mamy szansę obiektywnego przedstawienia "naszej strony" dziejów, przekazania
      potomnym ( zwłaszcza na Zachodzie ) prawdy o zachowaniu Polaków ?

      Richard Lukas: Jest to rzeczywiście zupełnie zasadniczy problem z jakim mamy
      dziś do czynienia w uniwersyteckich środowiskach, i o którym zresztą żywo
      debatujemy w gronie kolegów - historyków. Mówiąc szczerze, wszystko to, co
      dzieje się z badaniami historycznymi w ostatnich czasach wprawia nawet mnie w
      głębokie zdumienie. Zawsze byłem niepoprawnym optymista, działałem w
      przekonaniu, że nasza dyscyplina ma żelazne kanony, reguły, które po prostu
      należy przestrzegać. Mowie o zasadzie naukowej rzetelności w badaniu materiałów
      i przedmiotu. Sam się nią kieruje, i zgódźmy się, że nie jestem w końcu jedyny;
      na szczęście tacy historycy wciąż jeszcze istnieją. Natomiast w dziedzinie, do
      której czyni pan czytelną aluzję, w domenie stosunków polsko - żydowskich,
      doszedłem ostatnio do takiego wniosku, że najwidoczniej musi jeszcze przejść
      parę generacji zanim emocje zdołają opaść i na tyle osiąść, aby pozwolić stronom
      na większy obiektywizm w widzeniu ich relacji. Dziś obserwujemy głownie
      eksplozje skrajności, dochodzących w dodatku do głosu z wyjątkową wręcz
      regularnością.

      Wypowiedziałem kiedyś taki pogląd przed swoimi studentami, że nie mam
      najmniejszych wątpliwości, iż doczekamy w przyszłości obiektywnego spojrzenia na
      cała tę epokę ludzkiego cierpienia i męczarni narodów, a zwłaszcza na nader
      powikłane sprawy polsko - żydowskie. Tego jestem pewien, że doczekamy się ich
      bezstronnego opisu, ale wygląda mi na to, że przedmiot czeka teraz na
      neutralnego badacza, który musi przyjść z zewnątrz. Być może właśnie z tradycji
      i kultury anglo - saksońskiej. Oczywiście takiego, który pokona barierę języków
      i mentalności, by móc się w tym temacie całkowicie swobodnie poruszać, a
      jednocześnie takiego, który przybędzie tu wolny od całego tradycyjnego bagażu
      emocjonalnego, który stał się dla dzisiejszych historyków kamieniem u szyi. Tego
      natomiast już nie zrobią, to wiem z rosnącą pewnością, ani badacze żydowscy, ani
      niestety, także polscy. Co nie zmienia faktu, i mam nadzieje, że się ze mną
      wiele osób zgodzi, iż do tej pory historycy polscy, a także polsko - amerykańscy
      poczynili w tej mierze znacznie większe wysiłki niż ich żydowscy partnerzy, aby
      dotrzeć do bardziej prawdziwego obrazu polsko - żydowskiej przeszłości.

      WW: Nie sposób jednak uciec od świeżego przykładu wyjątkowego nadużycia w sferze
      historii najnowszej, jakim stała się ogromnie nagłośniona i skrajnie
      kontrowersyjna książka Jana T. Grossa, "Sąsiedzi", wydawana na domiar złego w
      tłumaczeniach na rynek amerykański, czy niemiecki, gdzie rozmiar szkód
      wyrządzonych wizerunkowi Polski i Polaka przez nierzetelnego badacza, który
      wymyślił sobie, że " każde świadectwo ocalałego z Holocaustu przyjmować należy
      bez zastrzeżeń", aksjomat ideologiczny, wręcz bezprecedensowy w sferze nauki !

      RL: Poczyniłem już na jej temat, otwarcie, swoje obserwacje w prasie. Jest to
      książka zupełnie przerażająca, metodologicznie i naukowo nie kwalifikująca się
      wręcz do zaaprobowania. Gdyby rzecz taka została mi przedstawiona na uczelni
      jako praca dyplomowa (bo z racji na swoja mała objętość nie mogłaby być złożona
      jako dysertacja ) musiałbym ją z miejsca odrzucić. Taki student nie otrzymałby u
      mnie nawet zaliczenia. Tyle z formalnego punktu widzenia, powszechnie przyjętych
      kryteriów naukowych wymagań. Co do meritum: zapewne w Jedwabnym doszło do pewnej
      formy kolaboracji z Niemcami, być może, trzeba by na to pewniejszych dowodów niż
      te, które przedstawia Gross. Tymczasem autor, z niewyjaśnionych przyczyn, stara
      się przedstawić cały epizod arbitralnie i jednostronnie, jako "polski pogrom".
      Stawia w książce tezę, że Polacy nagle, z niewiadomych czytelnikowi powodów,
      stali się skrajnymi antysemitami i postanowili Żydów pozabijać. To nie ma
      żadnego sensu. Tak jak użycie określenia "historyczne studium" nie ma w tym
      przypadku żadnej racji bytu.

      WW: W swoim wykładzie "Historia z kołonotatnika" postawił pan dramatyczna tezę,
      że tak manipulowana i amputowana historia, jak ma to dziś miejsce w pracach
      "nowych rewizjonistów", którzy mierzą w całą dotychczasową reputację Polski,
      grozi zdegradowaniem całej dyscypliny badań historycznych do poziomu doraźnej
      politycznej propagandy. Czy nie jest to zarazem zagrożenie dla wiarygodności
      dawnej poważnej nauki - zwanej historią ?

      RL: Kiedy byłem na studiach, widzę teraz ile wówczas miałem szczęścia,
      znajdowałem się w otoczeniu młodych ludzi, którzy wyszli z bardzo rożnych grup i
      środowisk etnicznych, bo byli tam i Niemcy, Żydzi i Czesi. Otóż wszyscy oni byli
      jednomyślnie i absolutnie dedykowani dążeniu dotarciu do prawdy. Zgadzaliśmy się
      też wtedy także i w tym punkcie: jeśli nawet rezultaty moich badań stawiają mnie
      w kolizji z własnymi przekonaniami i nastawieniem, jeśli nawet konkluzje te są
      sprzeczne z moimi oczekiwaniami, trzeba mieć - jako historyk, tę moralną odwagę,
      aby ogłosić w całości, co ujawniają zbadane fakty. Osobiście można tej prawdy
      nie lubić, nie być szczęśliwym z konieczności jej ujawnienia, ale nie wolno
      historykowi jej kryć. To była wtedy dla nas wszystkich żelazna zasada profesji
      historyka.

      Kiedy ukazała się książka Grossa, i kiedy zapoznałem się z zawartością
      "Sąsiadów", poczułem dosłownie ból w sercu. Wydawało mi się, że po tylu latach
      starań obie strony, Polacy i Żydzi, osiągnęli pewien niezaprzeczalny postęp w
      opisie skomplikowanej przeszłości polsko - żydowskiej. Po tych wszystkich
      konferencjach, w których uczestniczyłem, po tym wszystkim co sobie
      powiedzieliśmy, byłem przekonany, że wkroczyliśmy w etap większego wzajemnego
      respektu, przyzwoitości i ucywilizowanych manier. Słyszałem wręcz głosy: " tak,
      rzeczywiście nie pisaliśmy dotąd o tym, tak, to powinniśmy włączyć w przyszłości
      do naszych prac i rozważań" .I po tym wszystkim przychodzi taka książka Grossa !
      Poczułem po jej lekturze nieopisane obrzydzenie i odrażę. Chce jednak
      powiedzieć, że może nie należy za to wszystko co się stało obwiniać samych tylko
      historyków. W naszej kulturze, w naszych środowiskach wytworzyło się dziś
      przekonanie, że najprostszą i najskuteczniejszą drogą zwrócenia na siebie uwagi
      i zrobienia w tej dziedzinie pieniędzy wiedzie przez "pójście na sensacje", bez
      względu na sam temat.

      I to jest chyba , w moim odczuciu, najlepsza charakterystyka zawartości tamtej
      książki: motywowała ją chęć wywołania rynkowej sensacji poprzez odwołanie się do
      najniższych ludzkich instynktów tutejszego czytelnika. I oto mamy wszystkie te
      wiodące pisma wschodniego wybrzeża - "New
      • somepoint210 Re: Rozmowa z prof. Richardem C. Lukasem cd 01.08.04, 21:53
        I to jest chyba , w moim odczuciu, najlepsza charakterystyka zawartości tamtej
        książki: motywowała ją chęć wywołania rynkowej sensacji poprzez odwołanie się do
        najniższych ludzkich instynktów tutejszego czytelnika. I oto mamy wszystkie te
        wiodące pisma wschodniego wybrzeża - "New York Times", "New Yorker" które tokują
        w koło na jej temat - i co najbardziej mnie ubodło - absolutnie, bezkrytycznie
        przyjmując za niepodważalną prawdę wszystko to, co w niej zostało zawarte ! Taka
        jest więc sytuacja: z drugiej strony mamy młodego historyka, Marka
        Chodakiewicza, który występował także na tej konferencji .Ten młody człowiek
        pojechał do Jedwabnego, czego nie zrobił Gross, przemierzył tamte miejsca,
        zrobił rekonesans w archiwach, opowiadał mi zajmujące rzeczy o swoich
        odkryciach. Ale jakie ma on teraz szansę, aby zwrócić swoją doskonale nawet
        udokumentowaną książką na temat Jedwabnego - choćby w cząstkowym stopniu uwagę
        publiczną - taką jaką stworzono dla "Sąsiadów" Grossa ?

        Czy wieść o jego studium dotrze do większego kręgu ludzi niż tylko czytelników
        paru akademickich periodyków, jakie z pewnością książkę tę zrecenzują ? I oto co
        naprawdę szczerze mnie martwi i wydaje mi się wyjątkowo niesprawiedliwe. Książka
        Grossa celowo i świadomie zagrała na uprzedzeniach i niechęci zakorzenionych w
        tutejszych środowiskach, nadając im sankcje - i umacniając je jeszcze głębiej z
        w żywionej od dawna wobec Polaków wrogości.

        Cokolwiek przedstawi teraz ktoś inny, najrzetelniej własne badania dokumentując
        ( Marek Chodakiewicz jest tu dla mnie tylko jednym z przykładów) startuje już z
        góry skazanej na niepowodzenie pozycji. Szkoda została bowiem dokonana, i straty
        będzie teraz ogromnie trudno komukolwiek nadrobić. To wręcz tragedia
        współczesnej historii: dla wielu ludzi, dla tylu środowisk jest ona dziś niczym
        innym jak łatwym do wykorzystania narzędziem wdrażania własnej agendy
        politycznej, swojej propagandy. Nie waham się użyć tego słowa, że historyk,
        który na taką rolę wyraża zgodę, prostytuuje w rzeczy samej siebie i całą naszą
        profesję.

        WW: I jak teraz w świecie tak traktowanej dziś historii czuje się pan i pańscy
        koledzy, którzy żywili do niej naukowy szacunek i uczynili niekiedy z niej
        życiową pasję, misję całego życia ?

        RL: Mogę pana zapewnić, że w swojej działalności naukowca i wykładowcy
        przejawiałem zawsze tylko i wyłącznie nabożny respekt wobec wyzwań historii i
        jej społecznej misji. Nie twierdzę, że napisałem najlepsze i najważniejsze prace
        w swojej dziedzinie. Że dokonałem zasadniczego przełomu w zakresie, którym się
        zajmowałem. Starałem się natomiast uczciwie zdawać sprawę z tego, co ujawniło
        się jako rezultat moich studiów. Jednym z uroków historii jest wszakże zawsze
        to, że ulega ona nieuchronnemu i nieustannemu ewoluowaniu. Nikt z nas dziś nie
        wie, co przynieść mogą przyszłe badania - i na ile zdołają one zmienić oblicze
        naszej obecnej wiedzy w dążeniu do "prawdy". Dzieje nie są nigdy ostatecznie i
        definitywnie zamknięte, podobnie jak ich oceny nie są finalne. W moim wieku, po
        tych wszystkich sześciu książkach, jakie wydałem - też wciąż się dalej uczę,
        wciąż chłonę, "główkuję" i "majsterkuje" - i chyba tak być powinno.

        Natomiast osobiście głęboko wierze, że musimy znów powrócić - w nauczaniu, w
        szkole, w naszych badaniach, w tej profesji - do założenia, że historia opierać
        się powinna na zasadzie świętego zaufania do rzetelności wysiłków i dążenia do
        prawdy ludzi, którzy jej się poświęcili. Że zdołamy w końcu oczyścić ja z
        brudnych tendencji do "nadużywania i wykorzystywania" ( nota bene - właśnie
        wyszła książka dokładnie o tym tytule, nazwisko autora niestety mi uciekło z
        pamięci - co wyczyniano w dziejach ludzkości z historią ) ale jest to kwestia o
        ogromnej doniosłości i aktualności także i dziś.

        WW: Panie profesorze - na zakończenie - kiedyś historia służyła jako pokojowy
        arbiter, ostateczny punkt odniesienia, jej przykłady i precedensy godziły
        powaśnione strony. Dziś jakby stało się na odwrót - ożywione przez pewnych
        historyków ( jak ów autor "Sąsiadów" ) spory o przeszłość wnoszą żagiew
        wrogości, nienawiści, podziału i konfliktów. Czy doczekamy zatem kiedykolwiek
        chwili, kiedy będziemy mogli opowiedzieć głośno, przedstawić "urbi et orbi"
        własną stronę naszej polskiej historii ? Czy nadejdzie moment, na który czekamy
        wręcz od pokoleń - gotowości innych do jej wysłuchania ?

        RL: Podzielam pana odczucie, że jedna osoba dokonać może w tej mierze olbrzymiej
        szkody, przekreślić lata wysiłków dialogu. Podobnie jak zniwelować wypracowany
        szacunek wzajemny stron dla siebie i odmiennych czasem punktów widzenia. To
        smutna konstatacja, ale powiem, że to co mnie szczerze zdumiewa, to dzisiejszy
        brak głosów rozsądku i rozwagi, a zwłaszcza zawodowej, etycznej uczciwości. Mogą
        zdarzyć się wyskoki, skrajne wystąpienia, ale należałoby mieć choć na tyle
        odwagi i zasad, aby głośno powiedzieć, że nastąpiło przekroczenie przyjętych
        reguł gry, że mamy do czynienia z nawoływaniem do etnicznej nienawiści i wręcz
        ze szkalowaniem jednej grupy przez druga ! Nie oczekiwałem nigdy, aby wszyscy
        musieli się ze mną zgadzać, ale spodziewałem się osobiście znacznie więcej ze
        strony środowisk naukowych w rozpoznaniu prawdy od fałszu, badań od kalumnii.

        Ostatnim doświadczeniem stała się dla mnie lektura recenzji książki Grossa w
        "New York Times", gdzie prof. Istvan Deak z Columbia University, po świetnej
        analizie rozlicznych luk i słabości "Sąsiadów", której przyklasnąłem, dochodzi w
        finale do takiej oto konkluzji, podyktowanej chyba tylko obawą przed odrzuceniem
        jego krytyki przez środowisko i wydawcę. Pisze on tam ni mniej ni więcej :
        "Pozytywnym aspektem tej książki jest fakt, że zmusiła on naród polski do
        rozpoczęcia rozrachunku z cala swoja antysemicka przeszłością". Myślałem, że
        spadnę z krzesła ! Profesor Deak, którego skądinąd zawsze wysoko ceniłem,
        powinien być świadom, że takie wysiłki rozliczenia się z "antysemicka
        przeszłością" istniały w polskim społeczeństwie od dziesięcioleci, i
        przypisywanie w tej mierze jakichkolwiek zasług oszczerczej książce Grossa
        zakrawa na krwawą ironię.

        WW: Dziękuję za te gorzką, choć w sumie jednak wielce pouczającą rozmowę.
        Pocieszające po naszej dyskusji, której egzemplifikacje nie napawały zbytnim
        optymizmem, jest dla mnie choćby to, czego wspólnie byliśmy niedawno świadkami -
        i co dowodzi, że jednak zdarzają się wyjątki w regule. Choćby ta wrześniowa
        konferencja w Greensboro, o której wcześniej pisałem, poświecona polskim
        doświadczeniom w okresie II wojny światowej, w której [konferencji] obaj
        uczestniczyliśmy, a panu przypadło w udziale wygłoszenie głównego referatu, tak
        uważnie i życzliwie przyjętego w końcu przez prawdziwie amerykańską publiczność.

        Rozmawiał Wojciech A. Wierzewski

        Od red.: Rozmowa publikowana była w "Zgodzie", "Dzienniku Zwiazkowym" (Chicago),
        nowojorskim "Głosie", a wkrótce będzie opublikowana także w "Gwieździe Polarnej".
        ( Podkreślenia w tekście moje - WK. )

        prof. Richard C. Lukas, dr Wojciech A. Wierzewski, Zgoda - pismo Kongresu
        Polonii Amerykańskiej, 2002-01-30
        • fiodorus Re: Rozmowa z prof. Richardem C. Lukasem cd 01.08.04, 22:09
          Ciekawy wywiad!
          • psie.pole Re: Rozmowa z prof. Richardem C. Lukasem cd 03.08.04, 11:40
            Można gdzies dostać tę książkę ?
            • fiodorus Re: Rozmowa z prof. Richardem C. Lukasem cd 03.08.04, 22:49
              psie.pole napisał:

              > "Można gdzies dostać tę książkę ?"
              Obawiam się, że nie!
              Spróbuj na allegro!!!
              Ewentualnie w jakimś dobrym antykwariacie!
              Niektórzy antykwariusze mogą dla Ciebie znaleźć książkę, której szukasz!
              Pozdro!
              • psie.pole Re: Rozmowa z prof. Richardem C. Lukasem cd 22.09.04, 15:59

                Chyba już wiem gdzie to można kupic. Pozdro !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka