somepoint210
01.08.04, 19:52
Przemówienie prof. Jana Moora-Jankowskiego wygłoszone 4 maja 2004 roku podczas
dorocznego Dnia Pamięci Holokaustu w Stanach Zjednoczonych w obecności ponad
600 pracowników rządu USA. Profesor Jan Moor-Jankowski został zaproszony przez
rząd USA jako główny mówca. Jak zauważa sam autor, podczas 11-letniej historii
Dni Pamięci Holokaustu po raz pierwszy zaistniała możliwość powiedzenia o
polskich ofiarach holokaustu. Dotychczas pracownikom rządu USA znane były
fakty historyczne dotyczące jedynie niemieckiej zbrodni na Żydach.
Z wielkim bólem podejmuję za każdym razem wspomnienie horroru II wojny
światowej. Od tamtego czasu wyrosły już trzy nowe pokolenia, a ja nie chcę
rozdrapywać starych ran. Pragnę patrzeć w przyszłość, nie oglądać się wstecz.
Z drugiej strony musimy pamiętać, że Hitler przystąpił do realizacji własnego
planu ludobójstwa, wiedząc, jak szybko świat zapomniał o tureckim ludobójstwie
dokonanym na Ormianach w latach 1907-1915. Wspominanie dokonanych zbrodni
winno być zatem ostrzeżeniem dla następnych pokoleń, iż nie mogą pozwolić, by
taki horror ponownie się wydarzył.
Holokaust nie-Żydów w Polsce jest w zasadzie na Zachodzie nieznany. Nie
zostały podjęte żadne studia uniwersyteckie na ten temat, nie istnieją żadne
muzea, nie ma pomników; jest zaledwie garść angielskojęzycznych publikacji na
temat Holokaustu nie-Żydów w Polsce. Jest na przykład powszechnie znany fakt,
iż Hitler nakazał, aby Żydzi nosili znak z gwiazdą Dawida, zwany znakiem hańby
("Schandzeichen"). Jednak prawie nieznane jest, że każdy z blisko trzech
milionów Polaków wywiezionych do Niemiec na roboty przymusowe, musiał także
nosić widoczny "znak hańby" - żółty romb literą "P". W nazistowskiej symbolice
kolor żółty oznaczał zdradę. Polacy, którzy musieli nosić ten znak, nie byli
więźniami obozów koncentracyjnych; byli oni robotnikami przymusowymi.
Wywiezieni do Niemiec na roboty, żyli i pracowali wśród Niemców, ale nie wolno
było im nawiązywać z Niemcami żadnych kontaktów społecznych: nie chodziło li
tylko o zakaz zawierania jakichkolwiek znajomości, lecz także o zakaz używania
ławek na ulicach, uczęszczania do parków, kin, restauracji. Stosunki seksualne
między osobami narodowości polskiej a osobami narodowości niemieckiej
określane były jako "zdrada rasowa" i karane śmiercią strony polskiej.
Hitlerowski plan zagłady Polaków został zarysowany po raz pierwszy w roku 1927
w książce "Mein Kampf". Hitler wezwał wtedy Niemców do zaniechania wysiłków na
rzecz odzyskania utraconych po I wojnie światowej kolonii, i powrotu do
odwiecznego parcia Niemców na wschód ("Drang nach Osten"), aby zdobywać nowe
terytoria w Polsce celem powiększenia niemieckiej "przestrzeni życiowej"
("Lebensraum"). Dwanaście lat później, w mowie do zwierzchników niemieckich
sił zbrojnych Hitler rozkazał: "Zabijajcie bez współczucia i litości
wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia czy języka. Tylko
w ten sposób osiągniemy przestrzeń życiową [Lebensraum], której potrzebujemy.
Zniszczenie Polski jest naszym pierwszorzędnym celem. Środkiem jest
unicestwienie wszelkich żywych sił (polskich)".
Już w maju 1939 r. niemiecka policja polityczna gestapo utworzyła wydział
"Zentralstelle IIP Polen" (Wydział centralny II P Polska). Koordynatorem
czystki etnicznej mającej dokonać się na Polakach został Reinhardt Heydrich.
Ponad 2 lata później, podczas niesławnej konferencji w Wannsee, ten sam
Reinhardt Heydrich został koordynatorem "ostatecznego rozwiązania" -
ludobójczego planu unicestwienia Żydów. Holokaustowi Polaków nadano kryptonim
"Tannenberg" ("Grunwald") od nazwy wsi, gdzie na początku XV wieku polski król
zadał klęskę niemieckiemu zakonowi Krzyżaków. Jak widać, nawet po 600 latach
pamięć haniebnej klęski nurtowała umysły niektórych Niemców.
Na początku, jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, 2 tys. Polaków
mieszkających w Niemczech zostało wysłanych do obozów koncentracyjnych, by
nigdy stamtąd nie powrócić. Wspomniany wydział gestapo Zentralstelle IIP
przygotował listę 61 tys. obywateli należących do polskiej elity narodowej w
dokumencie pod tytułem: "Sonderfahndungsbuch Polen" (specjalna księga listów
gończych za Polakami przeznaczonymi do aresztowania). Uczyniono to jeszcze
przed atakiem Niemców na Polskę 1 września 1939 r. W pierwszych miesiącach
wojny wszyscy Polacy umieszczeni we wspomnianej księdze listów gończych
zostali bez legalnych procesów sądowych albo zamordowani przez władze
okupacyjne, albo posłani do obozów śmierci. W ten sposób wymordowano
ziemiaństwo, arystokrację, inteligencję, duchowieństwo, profesorów
uniwersytetów, nauczycieli, lekarzy, prawników i innych przywódców
społeczeństwa, nie pomijając wybitnego sportowca Janusza Kusocińskiego, który
zdobył złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Berlinie w 1936 roku.
W pierwszych dniach września 1939, aby sterroryzować ludność, zamordowano
dodatkowo 20 tys. cywilnych obywateli polskich nie-Żydów na ulicach i polach,
dokonując 310 masowych aktów zbrodni, także w Częstochowie, gdzie wtedy
mieszkałem. Stosy ciał, głównie kobiet i dzieci, porozrzucane były na dużej
przestrzeni w pobliżu częstochowskiej katedry. W tym samym czasie dodatkowe 50
tys. ludności cywilnej zabito w wyniku barbarzyńskich nalotów oblężonej
Warszawy. Za pierwszy cel nalotów wybierano dobrze przecież oznakowane
szpitale. Wtedy zostałem po raz pierwszy ranny. 95 proc. budynków w mieście
zostało uszkodzonych bądź zniszczonych. Gdy mój ojciec, weteran I wojny
światowej i wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, wyszedł z piwnicy-schronu po
pierwszym wielkim bombardowaniu i zobaczył zrujnowane miasto, z jego oczu
pociekły łzy. Kolejne straszne bombardowania miały jeszcze nadejść.
W maju 1940, na specjalny rozkaz szefa SS Heinricha Himmlera, pojmano
specjalny "kontyngent" 20 tys. ludności cywilnej i wysłano do obozów śmierci.
Od listopada 1939 do maja 1940 przetoczyła się przez okupowaną Polskę seria
tzw. Intelligenzaktionen, to znaczy akcji planowego wymordowania polskiej
inteligencji i przywódców Narodu. Nie mając dostępu do dokładnych liczb, podam
tylko, że wskutek samej tylko "Intelligenzaktion Pommern" (akcja przeciwko
inteligencji na Pomorzu), przeprowadzonej na jesieni 1939 r., Niemcy
zamordowali ponad 23 tys. Polaków. W całej okupowanej Europie istniało 9 tys.
obozów koncentracyjnych różnych typów. 2 tys. z nich Niemcy wybudowali w
okupowanej Polsce. (Do tego trzeba dodać około 300 gett i obozów zagłady,
jakie Niemcy przygotowali dla Żydów.)
Pod koniec 1939 roku Niemcy założyli niesławny obóz Auschwitz z przeznaczeniem
dla Polaków, którzy byli pierwszymi więźniami. W 1942 roku zbudowany został
nowy podobóz Birkenau. Służył Niemcom jako obóz zagłady najpierw dla
wymordowania Polaków i sowieckich jeńców wojennych, a następnie jako
zbrodnicze narzędzie "ostatecznego rozwiązania" dla wymordowania Żydów,
Cyganów i innych "podludzi". Transporty i mordowanie Polaków w Auschwitz
trwały równolegle do akcji eksterminacji Żydów. Niewiele było rodzin w
okupowanej Polsce, które nie straciłyby jednego lub więcej swoich bliskich w
KL Auschwitz. W 1943 roku sam uciekłem z transportu niechybnie zmierzającego
do Auschwitz. Trzeba tu dodać, iż w tamtym czasie Niemcy budowali liczne obozy
koncentracyjne i więzienia, w których więzili i mordowali Polaków. Takim
więzieniem był Pawiak w Warszawie, gdzie z ponad 100 tys. więzionych przeżyło
zaledwie 3 proc. Spędziłem tam kilka miesięcy przed ucieczką.
Mogę podać tylko przybliżoną liczbę ofiar holokaustu dokonanego na Polakach,
ponieważ bardzo trudno jest otrzymać informacje o tych morderstwach. Sowieccy
i polscy komuniści, którzy rządzili w Polsce do 1989 roku, cieszący się nadal
wielkimi wpływami, mieli swoje powody, aby nie ujawniać rozmiaru tych zbrodni.
Przykładem niech będzie tu Konzentrationslager Warschau, gdzie - jak się
oblicza - Niemcy zamordowali blisko 200 tys. mieszkańców stolicy. Byłem tam
więziony zimą