Dodaj do ulubionych

W stanie wrzenia. Wspomnienia z karnawału, cz. 13

IP: *.unregistered.media-com.com.pl 06.08.05, 11:15
"Wspomnienia ujka Misia na imieninach u cioci".
Jak wiemy, w takich bajdurkach, najważniejsze jest, aby ujek Misio był w
centrum wydarzeń - bo wtedy reszta towarzystwa mówi:
-Och! Ach! A Ty ujek nie bałeś się wtedy? Ale Ty ważny byłeś!
I ujkowi rośnie tzw. ego i inne organy.
Jeśli kogo interesuje ta polemika, a sądząc z ilości głosów na forum,
tak jak Bitwa pod Grunwaldem, to może napiszę, jak było naprawdę? Zresztą
wystarczy sprawdzić to w byle jakim historycznym opisie.
Ujek Misio wrócił do roboty w połowie sierpnia, kiedy juz było w miarę
pozamiatane. Mógł co prawda słuchać Wolnej Europy,ale wiadomo, na wakacjach
człowiek nie ma głowy do polityki.
A Polsce bulgotało i wrzało od 1 lipca - od wprowadzenia podwyżki cen na
żywnośc i podwyższenia norm tzw. "wydajności" w zakładach pracy.
W dużych zakładach ludzie burzyli sie:
-Jak to jest, nie dość, że mamy mniej dostawać na 1-go, to jeszcze nie stać
mnie na kotleta?
I zaczęły sie protesty, małe, lokalne, załatwiane indywidualnie przez
władzę. "Architeksci" protestów czyli KOR nawoływał, zeby nie wychodzić na
ulice, bo wtedy mogło dojść do prowokacji, rozróby, starcia z MO, itp.
Matecznikami opozycji były wtedy URSUS, WSK Mielec, Autosan, Stocznie
Wybrzeża. Paradoksalnie, w tych ostatnich było spokojnie - mimo, że działały
tam juz od roku, nielegalne wtedy Wolne Związki Zawodowe!
O tym wszystkim trąbiła WE, czytano w bibule czyli "Robotniku", a gdyby ujek
Misiek nie był szpuntem w TV K-ce, to usłyszałby o tym od swego szefa na
naradzie.Widać, że nie był brany pod uwagę, bo wysłano go przecież wtedy na
urlop.
Dziwnie wtedy było z tą informacją, bo jak wspomina Jacek Kuroń, jego domowy
telefon 39 39 64 był centrum informacji o strajkach, z niego dzwoniono do WE,
do niego zgłaszano wszelkie kolejne przerwy w pracy, przestoje,zatrzy6mania
lidzi przez SB, itp. Jakoś nie zablokowano mu numeru? Oczywiście był na
podsłuchu, SB nie musiało się męczyć,wystarczył do obsługi jeden gostek ze
słuchawkami na uszach, magnetofon, nuda...
I nagle 7 sierpnia dyrekcja Stoczni w Gdańskiej "poszła wreszcie na rękę"
opozycji i zwolniła z pracy, na 5 miesięcy przed emeryturą, działaczkę
Wolnych związków Annę Walentynowicz.Prawdziwą robotnice, bo suwnicową.
Z durnoty, czy z premedytacją?
Przez tydzień trwało jeszcze zamieszanie i 14 sierpnia Stocznia ogłosiła
strajk w jej obronie.Poprzedzono go mocną akcją ulotkową w mieście.
Następnie do Stoczni dotarł Lech Wałęsa( od morza motorówką, przez płot?)też
zwolniony z pracy, tyle, że wcześniej i objął kierownictwo.
Postulaty były następujace: Przywrócić ich obgoje do pracy,podwyższyć pensje
i zasiłki rodzinne- do poziomu takich, jakie otrzymywali wojsko i milicja,
oraz postawienie pomnika ofiar Grudnia 1970. Do stoczniowców przyłączali się
inni, całe Trójmiasto.
Po dwóch dniach, 14 sierpnia ( akurat ujek Misiek wracał z wakacji) przyjęto
żądania protestujących i Wałęsa ogłosił koniec strajku. Wszyscy zaczęli sie
rozchodzić do domu. W imieniu władzy negocjował Pyka niejaki, b. sekretarz ze
Śląska, przyboczny chłop od Gierka. Kombinował, żeby gadać indywidualnie z
każdym Komitetem Strajkowym w Trójmiescie, każdemu obiecując podwyżki i
kotlety.
Co by było, gdyby tak to sie wszystko skończyło? Jak potoczyłaby się historia?
Czy Gierek by został, socjalizm, itp.? Czy czekalibyśmy w Polsce dopiero na
Gorbaczowa?
Ale wtedy Walenowicz i Pieńkowska, dwie kobiety(!), podniosły alarm:
-My załatwiliśmy swoje, ale co z innymi zakładami Trójmiasta? Poczekajmy z
zakończeniem strajku, aż oni też załatwią swoje postulaty!
Dziś świat wielbi Wałęsę, który wtedy poszedł sobie do domu, a Walentynowicz
klepie biedę na chudej emeryturce...Historia bywa czasem perfidna...
Stocznia była juz pusta, na miejscu było nie więcej niz 1000 ludzi, ale w
nocy przedostały sie do niej osoby z innych zakładów, stworzono
Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, obejmujący wszystkie zakłady Trójmiasta.
I wtedy dopiero pojawił się kapitalny dla dalszej historii postulat
zalegalizowania Wolnych Zwiazków Zawodowych, oraz inne żądania. M.in. także
dzielenia żywności na kartki, wolnych od pracy sobót, itp. Nikomu do głowy
nawet wtedy nie przychodził jakis kapitalizm, wolny rynek, itp!
Tymczasem warszawska opozycja stała sobie jeszcze z boku i patrzyła.
- To sie nie uda! - twierdzili intelektualiści -Rozejdzie po kościach...
Wręcz bano się takiej radykalizacji, wielu w KOR-e było przeciwnych
rejestracji "wolnych związków" uważając, że władza na to już na pewno sie nie
zgodzi. Do Gdańska pojechała nawet delegacja aby wyperwadować to stajkującym.
Pamiętajmy, że "władza" miała wtedy MO, ZOMO, Wojsko,a Polskę
otaczali "przyjaciele" z bratnią Armią Czerwoną... Stąd apel prymasa
Wyszyńskiego na Jasnej Górze, który jako były więzień za czasów Stalina, bał
sie czarnego scenariusza, dobrze wiedział, do czego może być zdolny Wielki
Brat. W sumie to była jego porażka, bo po raz pierwszy Polacy nie posłuchali
koscioła...
Ujek cos bzdurzy o zaskoczeniu, transmisjach, niby tam się przy tym kręcił,
ale wtedy całą transmisje zrobiła, jak zwykle w takich przypadkach, ekipa z
Warszawy, biorąc z Katowic tylko sprzęt i operatorów. Szyje też jakiś spisek
o agentach wokół prymasa, manipulacjach z montażem, itp. Prymas był
humanistą, bał się konfrontacji, zbyt wiele przecierpiał w zyciu, jak wielu
wtedy ludzi koscioła był raczej zwolennikiem "pełzającej rewolucji".
Oczywiście był tez ksiądz Popiełuszko, Jankowski,i inni.
Wtedy społeczeństwo było podzielone. Młodsi i zapalczywi gotowi byli
do "pójścia na czołgi", a starsi, pamiętający "dwie światowe" drżeli
przed "ruskimi". Hasło kolportowane przez PZPR: -Chcemy spokoju, wracajmy do
pracy- miało wbrew pozorom bardzo wielu zwolenników.
Dziś, gdy wiemy jak to się skończyło, możemy wzorem ujka Miska żartować sobie
i machać szabelką, wtedy naprawdę wiało grozą! Za rok sytuacja sie powtórzy,
przed stanem wojennym, bardziej dramatycznie. Jeśli kto pamięta tamte czasy,
to dzisiejsza nasza rusofobia jest śmieszna, wtedy to dopiero zaczęły się
afery, prowokujące karykatury, graffiti, ulotki z "niedźwiedziem szarpanym za
wąsy", a potem z wprost formułowanymi apelami typu "Wodzu prowadź na Kowno!"
( KPN, itp.)
20 sierpnia z apelem do narodu wystąpiła cała intelektualna warszawka,
pisarze, artyści, reżyserzy, i 24 sierpnia do Stoczni pojechali Gieremek z
Mazowieckim. Stworzyli tam tzw. Komisję Ekspertów doradzającą robotnikom w
rozmowach z rządem. Dalej były już rozmowy, negocjacje, i trzeba "oddać
diabłu ogarek", przy stanowisku KC PZPR, aby rozmawiać przy stole, a nie
czołgami na ulicach.Bo wielu partyjnych funkcjonariuszy wręcz nawoływało do
takiej interwencji, za rok poproszą wręcz Moskwę, aby wkroczyła do Polski...
30 podpisano porozumienia w Szczecinie( Jurczyk - Barcikowski), 31 w Gdańsku
( Wałęsa+ długopis z pomponem i Jagielski). Był piękna transmisja w TVP,
wielkie słowa o tym, że "Polak dogadał się z Polakiem".Nastąpił "pałacowy"
przewrót, Gierka zastąpił Kania, ale już w 3 tygodnie później zaiskrzyło po
raz pierwszy ( aresztowano Moczulskiego), potem w październiku były korowody
z rejestracją Solidarnosci w sądzie ( sławny sedzia Koscielniak),itp. czyli
Wielki Ciąg Dalszy, aż do generała i stanu wojennego.
A u nas na Śląsku cły czas było zacisznie i spokojnie. Kasa była, kiełbasa
też, górnika i resztę klasy robotniczej władza pieściła codziennie, a więc
ledwie udało sie powołac Komitet Strajkowy w Jastrzębiu, którego zresztą
pierwszy postulat brzmiał: Powiadomić Stocznię,oraz w telewizji całą Polskę,
że my też...
Ale władza zrobiła go w konia, wykorzystując technikę telewizyjną, informację
tę nadała lokalnie, ale tak chytrze, że w wszyscy na Śląsku myśleli, że
poszła na całą Polskę!
I to jest teraz zadanie dla ujka Miśka.
Owszem przyspał w sierpniu, trudno, zdarza się, ale może napisze "
Obserwuj wątek
    • Gość: szperaczek cią dalszy, bo mi cos zeżarło końcówke IP: *.unregistered.media-com.com.pl 06.08.05, 11:55
      ...może napisze o kulisach powstania komitetu strajkowego w Jastrzębiu?
      Którego pierwszy i podstawowy postulat brzmiał:
      -Powiadomić Gdańsk i całą Polske przez telewizję, że my też nie śpimy!
      I jak doszło do dziwnego zdarzenia - informacja poszła, ale tylko lokalnie, a
      wszyscy na Śląsku myśleli, że na cały kraj?
      Dwa dni trwały potem te korowody...
      A może napisze o dziwnej roli i postaci przywódcy strajku w Jastrzębiu,
      niejakim Sienkiewiczu? Bo do dziś różnie ludzie o nim gadają...
      Np. dlaczego tak popierał następcę Grudnia, tow. Żabińskiego?
      I czy był tym, no...co go tam Wildstein wykrył...

      A jak ujek tego nie wiedzom, to niech sie przyznajom jak menszczizna!
      Albo coś se poczytają na ten temat, i jakoś wpasują siebie w tamte
      wydarzenia,sądząc z dotychczasowych publikacji, to nie będzie takie trudne
      przecież, nie? Taka licencja poetica, dziś nikt dziś tego nie sprawdzi
      a "szperaczek" solennie obiecuje, że tym razem będzie milczał.
      Może to być np. taka historyjka:

      "...i zaraz po powrocie z wczasów, widząc co się dzieje, w tajemnicy, myląc
      agentów SB, nocą i chyłkiem przeprawiwszy się wpław przez Rawę,w przebraniu
      baby , wymknąłem się z Katowic.
      Pojechałem stopem do Gdańska, razem z .....( tu niech sobie wpisze jakiegoś
      zmarłego działacza-opozycjonistę)
      I siedzielismy nocami i doradzaliśmy Wałęsie, jak ma on obalić ten komunizm.
      Pamiętam telefon od Regana, Lechu mówi: - Odbierz, bo go nie rozumiem.
      I szybko przywołałem swój oxford -english, bo mówię przecież jeszcze po
      niemiecku, hiszpańsku, francusku..itp.
      A propos, ten jego długopis z pomponikiem, którym podpisał porozumienia
      był...mój! Dostałem go w gross pakecie od ciotki Elfrydy z NRF-u"
      ...itd.itd..itd...

      I to będzie hit, ludzie będa płakali a nakład gazety prześcignie "Fakt"!

      "Szperaczek" nie będzie jednak bezinteresownie rzucał pereł przed wieprze...
      Za inspirację twórczą należy mu sie zwykła, rutynowa skrzynka piwa...Możecie
      nawet obciąć ujkowi honoraria...
    • Gość: topspion dobry Szperaczek IP: 194.45.94.* 06.08.05, 16:47
      Witom,

      jo je za mlody coby sie wypowiydac na tyn tymat.

      Ale Szperaczek daje dobre kontry Smolorzowi, a tyn
      co tak cicho siedzi?

      Jo by poszol na pana miejscu panie Smolorz w dyskusyjo!

      A mozno Szperaczek pjyrszy ciepnie nowy artykul a Smolorz
      bydzie go komentowol?

      Chowcie sie

      topspion

      PS: Tyz robia we TV ale nie Katowice ani Warszawa
      • Gość: Adam Re: dobry Szperaczek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 09:39
        Brawa dla Szperaczka. Od jakiegoś czasu czekam na jego kompetentne i smakowite
        komentarze. Jest paradoksem, że autorzy tej klasy co Szperaczek tułaja sie na
        forum, a cieniutki "serial" Smolorza drukowany jest w odcinkach jak co
        najmniej Trylogia Henryka Sienkiewicza. Znaj proporcje, mocium panie. To
        Szperaczka należałoby drukowac na łamach katowickietgo wydania "GW" i cieszyc
        sie z pozyskania autora tej klasy, który przydałby blasku lokalnemu
        dodatkowi.Redakcjo katowickiej "GW", zreflektuj się i napraw bład.Szperaczku
        przyjmij wyrazy uznania głodnego wiedzy Czytelnika.
        • Gość: szperqaczek do Adama IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl 07.08.05, 11:19
          Dzięki za uznanie, fajnie mnie pogilgałeś ale sory.
          Trochę szalbierz jestem - bo też z branży.
          Kilka razy chciałem polemizować w gazecie, ale wiem, że z oczywistych względów
          jest to niemozliwe.
          Gazeta ma swój format, plan, miejsce, działy i politykę redakcyjną.
          Najwazniejsza dla niej jest ilość znaków. Trudno by im było drukować moje
          elaboraty a na skróty bym sie nie zgodził. Zostają tylko "listy do redakcji" a
          one też są limitowane.
          Dlatego najlepszym miejscem jest internet. Bo popatrz:

          -Polemika dotyczy tylko ludzi zainteresowanych tematem. Trzeba przeczytać
          Smolorza a potem mnie. A wielu czytelnikom gazety ten cykl "Wspomnienia z
          karnawału" zwyczajnie lata. Kawałek o gostku z chorobą skóry, co go nie chcieli
          wpuścić do Mc Donald'sa, wywołał burzę. O autonomii Śląska - kocioł dyskusji.
          A pisanina Smolorza? Zwykle nie ma żadnych komentarzy, chyba że stanie na
          uszach i przywali w kogoś, lub w coś, ze wszystkich rur i otworów w organiźmie!
          A i tak potem ktoś napisze tylko tyle : Smolorz jest gupi! Albo: Ma pan rację!
          A tak jest zabawa - On też powinien być zadowolony, bo ma czytelników. Ja bo
          sie z nim podroczyłem i ktoś to przeczytał. Gazeta też jest zadowolona, "bo
          temat wzbudził kontrowersje".
          A jeśli Ty się dowiedziałeś przy tym czegoś ciekawego, coś co poszerzyło Twoje
          poglądy i wiedzę na jakiś temat - szczęście jest powszechne!

          -Internet to bliska juz przyszłość całej tzw. "prasy". Niebawem na rynku
          pozostaną tylko bezpłatne gazety, tygodniki dla koneserów, tanie tabloidy z
          bonusami, a całe czytelnictwo przeniesie sie do netu.
          Popatrz na siebie. Kupujesz dzienniki? Drukowane "żyją" jeden dzień - a w necie
          przez c. tydzień i dłużej. Chcesz wrócić do sprawy sprzed 2 tygodni? Klikasz w
          necie i ją masz. A ta sama "sprawa" wydrukowana w gazecie dawno już jest wraz
          nią na hasioku.
          Gazeta po wydrukowaniu wczorajszych i nocnych wiadomości zapada w letarg. Musi
          czekać do następnego dnia, a w tzw. "wielkim międzyczasie" - od rana do
          następnego dnia "dzieje się życie".I nic tu redakcja nie moze zrobić, bezsilnie
          patrzy i cierpi. A czytelnik klika sobie na portale, zerka na Tivi,słucha
          radyjka w autku i jest na bieżąco z całym światem. Do tego może od razu
          skomentować sobie temat na forum, pogadać z kimś innym, kogo też to
          zainteresowało, itd.itp.
          Czyli koniec tradycyjnych drukowanych dzienników?

          -Internet to wolność wypowiedzi - oczywiście pozorna, bo biegły komputerowiec
          bez kłopotu wyśledzi kim jest autor.Ale pozory są. To, zakładam, uwalnia w
          ludziach szczerość, czasem bezkomprowisowość sądów, oczywiście też
          nieodpowiedzialną hucpę,chamstwo, itp. Gazeta nie wydrukowałaby tych moich
          złośliwości i osobistych awansów pod adresem Smolorza, bo po pierwsze to jest
          ich kumpel, a po drugie powiedzą: - Idźcie sobie za róg i dajcie po ryju. Po co
          mieszać w to gazetę.
          Słowo drukowane- wołem stoi - W gazecie boją się procesów o zniesławienie,o
          obrazę kogoś, zasłaniają się "brakiem odpowiedzialności za drukowane opinie",
          itp. Niby afera i sąd robią jej dobrze na czytelnictwo - ale cena takiej zabawy
          jest wysoka.
          Do tego jest polityka. Każda gazeta, nawet ta najgłosniej trąbiąca o swej
          bezstronnosci, musi mieć "linię": wydawcy którego intersuje nakład( kasa),
          opcji politycznej, itp. Oraz czytelnika!On jest najwazniejszy!
          I jesli nawet wydrukuje list od jakiegoś wariata, niby ot, tak sobie, bo
          ciekawy - to ktoś z dysponentów zapyta: - A po co cytujecie taką opinię? Czemu
          ona niby ma służyć? Przeciez jest niezgodna z naszym kierunkiem! Napiszcie, pod
          nią, że się z nią nie zgadzacie , jest durna i bzdurna.
          Zadaj sobie takie pytanie: Czy wyborcza może zamieścić coś pozytywnego o takim
          np. Lepperze? Nie. Jeśli to będzie list jego sympatyka, to musi go ośmieszyć.
          Bo czytelnik wyborczej tez nie lubi Leppera i jak będzie o nim pozytywnie, to
          nie kupi jej już wiecej.
          Każda gazeta jest w pewnym sensie niewolnikiem swojego czytelnika. Pokaż mi
          gazete, która napisze tak:
          "Wczoraj i dziś jest fajnie, świat wcale nie jest taki zły, ludzie są dobrzy, a
          nawet coraz lepsi, z tymi wszystkim strachami, końcami świata, terrorystami -
          to przesada jest! A ci gostkowie posłowie co kradli to w sumie margines!
          Itd.itd."
          Kumasz o co mi biega? "Ustalono", że czytelnik lubi być straszony i wprowadzany
          w fatalny nastrój. I mamy wyścig: - Kto bardziej go postraszy! Dawną propagandę
          sukcesu zastąpiła propaganda klęski. Im gorzej tym lepiej. Psychologicznie
          uzasadnione - jesteś bezrobotny, to jak poczytasz, że nie sam ale jeszcze z
          dwoma, czy trzema milionami podobnych, zaraz Ci lepiej, nie? Nie masz kasy?
          Aferzyści ukradli. Bałagan w polityce? Spisek starych SB-ków. Historia Polski i
          Świata prosta jak budowa cepa. My i Oni. Czerwone i Białe.
          A tu w necie możesz sobie napisać, że wszystko jest o.k., podoba Ci sie, jest
          Ci fajnie i ogólnie to idziesz na piwo.Albo wręcz przeciwnie. Masz to wszystko
          w d... I ktos się odezwie" - Ja też!
          Hulaj dusza - piekła nie ma! Nieba zreszta też...

          -A na koniec pytanie: Czy chciałbyś fajnej gazety internetowej, wolnej od tych
          wszystkich problemów, które mają te drukowane?
          Jaka Twoim zdaniem powinna ona być?
          Czy te nasze pogaduchy, to juz nie jest jakaś gazetka?


          • Gość: Adam Re: do Szperaczka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.05, 14:32
            Trudno zaprzeczyc, że forum daje mozliwosć swobodnej, pełnej wypowiedzi. Jest
            to jego zaleta, ale i wada. Sporadyczne, ciekawe i wartosciowe wypowiedzi,to
            grudki złota, które płyną na ogół w potokach brudu i głupoty. Czytając dzikie
            opinie można się niekiedy załamać, z rozpaczy rwac włosy z głowy, że takie
            przekonania mają nasi znajomi czy koledzy. Dlatego z radościa i satysfakcją
            czyta sie wypowiedzi, z którymi można się utożsamić. Niestety są to wyjątki od
            reguły.Dlaczego więc Szperaczku, kiedy Cie dla siebie odkryłem i publicznie na
            forum pogiglałem, piszesz, że jestes blagierem, człowiekiem z branży.
            Dystansujesz sie od tego co napisałeś twierdząc, że polemizujesz
            niezobowiązująco, ot tak sobie, dla zabawy, żeby było ciekawiej, by "sierpniowe
            wrzenia" Smolorza nie pozostały bez echa i by on był zadowolony i redakcja
            miala alibi, że porusza istotne sprawy. No coz, jako człowiek starej daty i
            raczej prostolinijny, jestem troche zawiedziony. Czyżbym zagalopował sie w
            pochwałach? Mam nadzieje, że nie wszyscy dziennikarze polemizuja robiąc do
            siebie oko, że to niby zgrywa pic na wodą dla naiwnego Czytelnika.
            • Gość: szperaczek Re: do Adama IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl 07.08.05, 18:12
              Za poważnie do wszystkiego podchodzisz.
              Wyluzuj. Nie przejmuj się.Bo żyłka Ci pęknie.
              Nie ma się o co zabijać.
              To są tylko słowa, jakieś prywatne poglądy, oceny i osądy, na szczęście każdy
              może je wypowiadać, im ich więcej, tym ciekawiej.
              Ale nic z nich nie wynika. Bo nie ma jednej, jedynie słusznej, prawdziwej
              obiektywnej racji.Wszystko jest relatywne.To co dziś smutne, samotne i
              ostateczne - jutro staje sie barwną anegdotą. I odwrotnie.
              Najgorsi sa napaleni na "prawdę" tzw. fanatycy. Pół biedy gdy bronią jej, lub o
              nią walczą, mając na oku indywidualne korzyści, jakiś prywatny biznesik, grę,
              itp. Fatalnie, gdy głęboko wierzą w to co myślą- bo wtedy stają się
              niebezpieczni, grożą nam śmiercią lub kalectwem. "Przekonają" cię do swojej
              wersji "prawdy" ogniem, mieczem i żelazem.
              Krótko mówiąc: spotkasz fanatyka- stracisz zycie. Przy cyniku - co najwyżej
              portfel.
              Chcę wierzyć, że gazeta, Smolorz to cynicy, stąd tę "pisaninkę" jego i swoją
              traktuję jako zabawę. Bo ogólnie, to niczego juz nie traktuje powaznie i
              rozśmiesza mnie byle co. I robi sie nawet coraz weselej!
              Np. ostatnio ten "monter"...To ja przez całe zycie zastanawiałem się, kto ma
              rację w sprawie wybuchu tego Powstania Warszawskiego? Raz wychodziło mi, że
              winne są ruskie, bo nie pomogli. Stali i patrzyli jak Niemce wybijają nam
              inteligencję. I dzięki temu mieli łatwo założyć nam potem zniewolenie czyli
              PRL. Ale po co też mieli pomagać, jak te powstańce byli de facto ich wrogami?
              Jakby "wyzwolili" W-wę to od razu by mieli w niej powstanie? Stolica była w
              Lublinie, KRN-y i manifesty, wawka by sie wk..., nie?
              Inny argument był,niepopularny bardzo,komunistyczny, że chcieli ale nie mogli,
              bo ich Niemce przetrzepali pod wawką. Tak w szkole dzieci uczono, niesłusznej
              bo socjalistycznej.
              A tu, parę dni temu gazeta pisze, że wszystko przez tego
              hydraulika...tfu...montera...Rąbnął sie w ocenie sytuacji militarnej i wypuścił
              w maliny Bora-Komorowskiego i ten wydał durny rozkaz. Potem chciał go cofnąć,
              ale juz było za późno...Nie mieli wtedy komórek, wiadomo, zacofanie jeszcze
              było...No to moze by teraz przeprosić ruskich, za to że ich podejrzewalismy
              przez 60 lat o taką perfidię?
              Ogólnie to samych siebie zrobiliśmy w konia,i zamiast sobie pluć w brode, to z
              tej okazji postawiliśmy sobie muzeum. A w nim dalej bredzimy, że wszystkiemu
              winne ruskie, bo nie pomogli...Młodzi przewodnicy taką "historię" opowiadają
              zwiedzającym. Jak ich posłuchałem, to mi wyszło, że właściwie to nawet
              wygraliśmy, ale zapomnielismy o tym powiedzieć Niemcom, bo to "zwycięska
              porażka" była....
              Abstrachując od faktu, że nie ma na świecie kraju, w którym stawia sie pomniki
              i muzea narodowych porażek, klęsk i pomyłek - czy to wszystko jest normalne?
              A może tak trzeba, nie mamy sukcesów to świętujmy klęski. Aktualna nasza
              historia to całe pasmo klęsk, niewykorzystanych sukcesów, jeden wielki spisek
              całego świata przeciwko nam. Nawet komunizm obalilismy nieprawidłowo, "bo nie
              tak miało być" w tym kapitaliźmie.
              Ludzie muszą coś świętować, obchodzić, mieć jakies daty w kalendarzach, stawiać
              i burzyć pomniki, muszą mieć bohaterów! A my co rusz, jak już kogoś wyniesiemy
              na cokoły, to góra na jedno pokolenie, w następnym zwalamy go z hukiem i
              wdeptujemy w błoto. Aktualna wersja sierpnia 80 to spisek:
              opozycji - komuny - bezpieki - Reagana - papieża i Żyda Michnika.
              50 lat gadano, że II Światowa zaczęła się 1 września, teraz okazało sie, że 17-
              tego...A skończyła nie w 45 tylko w 89, dopiero jak Szczepkowska-aktorka jedna
              ogłosiła to w TV...
              Taka z nas inna rasa jakaś, mutantów-palantów, czy co?
              No to trzeba chyba wyluzować, bo jakby to wszystko brać poważnie, zamkną cię do
              psychiatryka.
              Albo olać, tak jak to robi młodzież, której wisi ta cała nasza porąbana
              historia. Kaska, bania, rura i bajobongo!
              Tyle, ze zaraz pojawia sie kolejny Smolorz i robi jej wodę z mózgu.
              Kumasz teraz bazę, czyli "szperaczka"?
      • Gość: szperaczek do topszpiona IP: *.tsi.tychy.pl / *.tsi.tychy.pl 07.08.05, 09:42
        Jo sie myśla czasem- po co jo to pisza?
        Przeca to strata czasu, mógłbych sie siedzieć na piwie, abo robić co innego?
        Robia to ino chyba dlo zabawy.Co by znerwować Smolorza. Co by mu nie było lekko
        tak sie fandzolić o bele czym i poczuł, że biera go od zadku. No i chca mu
        pomóc, po staryj znajomości, bo go wyciepną z zeitunga!
        Wszystkie żurnalisty na Ślonsku go znajom i nie chce im sie z nim godać - majom
        go za piźniętego na mózgu. Ale to nie jest prowda - On to pisze, co by na
        takiego wyjść. Jak wszystkie widzom biołe, to tyn chop powie- to jest czorne!
        I czeko na oklaski...A tu cicho. Kulawy pies nawet nie chce go obsikać.
        A jak som wiesz, najgorsze dla żurnalisty jest, kiedy coś nakryklosz w
        zeitungu,puścisz w ti-vale, a wszystkim to lotto. Szef Cie biere na bok i godo:
        -Chopie! Nikt cie nie czyto! Nawet nie napisze, żeś jest c..l! Zrób jakoś
        łostuda! Patrz sie na somsiada obok, na Kutza. Napisoł, co lubi Cimoszewicza i
        od razu wzion i dostoł po pysku...Muszymy cos zrobić, bo tyn Fakt nas wyścignie!
        -No to jo napisza, że tyn Grudzień był gupi- godo Smolorz.
        -Który już raz? A kogo to obchodzi? Jak byś tak napisoł prowda ,co Gierek był
        fajny,Grudzień przystojny jak tyn Brad Pit, PRL ci sie podoboł jak pieron,
        lubisz krupnioki i Bercika, słuchosz Szlagier-Maszyny, mosz na videło nagrane
        wszystkie odcinki "Świętej Wojny"...
        -Ciiii- godo Smolorz- Nie godej tego głośno! Jo to robia w pywnicy, w nocy jak
        wszystkie śpiom! Nawet moja baba o tym nie wie...
        I patrz sie topszpion jakie trudne jest to życie Smolorza! Jak sie tyn borok
        menczy...To może noprowda piznąć chopu na mózg!
        No to mu napisza , że fandzoli, łatwo mi to przyjdzie bo tak jest, szef widzi
        co była polemika, tyś sie terozki dołączył i juz som dwa głosy, ludzie na
        mieście rysujom sie kółka na czole i chop sie jakos utrzimie w tym zeitungu.
        Ubiere sie skórzany mantel i sie może poasić:
        - Patrzcie na mnie wszystkie! Jo jest najlepszy żurnalista na Ślonsku! Bojom
        sie mnie nawet portiery w magistratach! Wszystkich wos opisza! Wy nie wiecie
        kto jo jest!!!!
        I to jest dobre dlo chopa. Na trawienie, czyli na ego.
        No to terozki widzisz, co jo mu robia blank dobrze i humanitarno przysługa.
        A Ty w jakiej telewizji robisz? Bych sie podłączył i obejrzoł. Bo jo lubia sie
        popatrzeć jak terozki redaktory ściemniajom, i mi ich żol.
        Szczepańskiego brakło, nie ma ich kto uczyć, jak cyganią to im sie kurzy z
        uszu i nosa, wszystkie zaroz to widzom, ciężko robota...W zimie mogom ściemniać
        w czopkach i nausznikach ale w lecie?
        I sie martw coś młody, jak chcesz to sie mogymy zamienić.
        Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu, a rozumie do tyłu. Ja tam
        już nie jestem na tyle młody, żeby wszystko wiedzieć. Ot co...
        Pisząc powieść dochodzimy do prawdy poprzez stek kłamstw, co jest
        przeciwieństwem próby dojścia do steku kłamstw poprzez mówienie prawdy - kiedy
        jest się dziennikarzem. Smolorzowi, co sie uwazo za pisarza, wszystko sie
        po...ło....
        I jak to przeczyto, chop jest intyligyntny, to może sie trocha pomyśli nad
        sobą? Chociaż szkoda gdyby przestoł fandzolić, bo przynajmnij jest śmiesznie.

        • Gość: topspion nazot do Szperaczka IP: 80.242.180.* 07.08.05, 18:18
          Witej Szperaczku,

          jedne Ci powiym, gupie sam niy piszesz!

          Nale niy bydymy zuzywac placu na GW, poslij
          we majlu Twoje namiary na seba(at)slonzoki.de to sie pogodomy
          jak chop z chopym :)

          Chow sie

          topspion

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka