myszkoala
23.08.05, 21:28
jestem żoną górnika, od pokoleń moja rodzina mieszkała na Śląsku i żyła tylko
kopalnią. Wiem jak było za czasów babci, cisza w dumu bo dziadek przychodził
z szychty zmęczony, najlepsze kawałki też dla niego, buty mu moja mama
pastowała. Ale jak dziadek zapomniał po szychcie do domu wrócić, to go babcia
potrafiła z knajpy za kołnierz wyciągnąć, miała charakterek. I dziadek nigdy
w życiu babci nie uderzył, swoją matkę zawsze w rękę całował, ale nigdy w
życiu pieluchy nie zmienił, dzieckiem się nie zajmował. I dobrze im się tak
żyło. Ja próbowałam, ale rola pani domu mi nie odpowiada. I widze jak koledzy
mojego męża zajmują się dziećmi , a żony studiują i pracują,i nam też się tak
dobrze żyje. Każda epoka jest inna, wszystko wokoło przechodzi ewolucję to
czemu nie my Ślązaczki?Idziemy w dobrym kierunku.