Biblioteka Śląska

IP: *.tsi.tychy.pl 28.03.08, 22:37
Po ostatnich artykułach, w których dziennikarze GW pisali o Bibliotece
Śląskiej rzeczy nie do końca zgodne z prawdą, zapraszam wszystkich do
przeczytania opinii drugiej strony - dyrektora BŚ. Zachęcam do merytorycznej
dyskusji osoby, które kiedykolwiek w BŚ były.

Tego w „Gazecie Wyborczej” nie przeczytasz

Czytelnik w „Gazecie Wyborczej” nie przeczyta: rzetelnej analizy sytuacji, nie
odnajdzie sprostowań, replik, wyjaśnień. Znajdzie natomiast omówienia,
interpretację, która zawsze jest bliźniaczką nadinterpretacji i
tendencyjności, uogólnienia. Do postawienia takiej hipotezy badawczej
skłaniają mnie dwa artykuły Pana Redaktora Tomasza Malkowskiego, a potwierdza
to jego praktyka dziennikarska. Stwierdzam więc, iż w artykule „Czytelnicy
żądają zmian”

* nie opublikował Pan mojej pełnej odpowiedzi, o co prosiłem (to po pierwsze);
* nie ustosunkował się Pan do stwierdzenia niewiarygodności Pańskiej
informatorki (to po drugie);
* po trzecie – opisałem sytuację tej właśnie informatorki w y p o ż y c z
a j ą c e j, a nie zwracającej książkę. Czyżby świadome wprowadzenie w błąd
czytelników „Gazety Wyborczej” ?
* po czwarte – nie sprostował Pan fałszywej informacji o wielkości
księgozbioru;
* po piąte – nie podał Pan informacji szczegółowych (np. 3 woluminy na
minutę wypożyczane czytelnikom; uściślam informację: 1 książka na 20 sekund);
* po szóste – nie poinformował Pan, iż w dniu, kiedy Pan przebywał w
bibliotece (zapewne po raz czwarty w życiu), czas oczekiwania wynosił 17 min.
(magazyn automatyczny), 20-26 min. – magazyn tradycyjny. My informujemy o 30
min., jako czasie wyszukania książki na 8 kondygnacjach i wśród 2 milionów
woluminów. Zasłania się Pan anonimowością informatorów (Forum też czytam), w
obawie przed lustracją (sic!). Nie rozumie Pan pojęcia lustracja. To po
siódme. Proponuję zatem lekturę odpowiedniego hasła w „Encyklopedii Gazety
Wyborczej”, t. 10, s. 45-46. Dla mnie bliższy jest w tej sytuacji poker, gdzie
ważnym elementem gry jest kategoria „sprawdzam”. A więc sprawdzam.

Trzykrotnie korzystał Pan z naszej wypożyczalni i czytelni. W czytelni
otrzymał Pan książkę po 8 minutach (sic!). Książki, które zamówił Pan do
wypożyczalni, były wyszukane (przypominam: w 2 milionach woluminów i na 8
piętrach) – w czasie od 15 do 24 min. Raz, jedyny raz, jedna z trzech
zamówionych książek została sprowadzona z magazynu po 39 minutach.
Przypominam. Informujemy o 30 minutach. Statystycznie to 7:1. Prawidłowość a
wyjątek. Takie są Pańskie doświadczenia jako czytelnika biblioteki (po ósme).

Jakże się to ma do owego „mnóstwa studentów”? Licentia poetica czy kłamstwo?

Po dziewiąte – nie sprawdzał Pan, czy nasi czytelnicy otrzymują informacje
mailowe. A tak jest. I to od dłuższego czasu. Pan o tym nie wie.

Po dziesiąte – Biblioteka Śląska jest „ogólnodostępna i bezpłatna”. Nie dzieli
czytelników „na naszych” i „obcych”, jak to się często dzieje w bibliotekach
akademickich. Nie płaci się też kaucji za wypożyczoną książkę. Opłata „za
wyrobienie” karty to opłata za techniczny jej wyrób – w dosłownym rozumieniu
tego słowa. Kartę wyrabia się raz na całe życie.

Biblioteka Śląska nie jest biblioteką uczelnianą. Jest natomiast biblioteką
publiczną, naukową i wojewódzką. Należy do Narodowego Zasobu Bibliotecznego. O
czym też Pan nie poinformował czytelników, mino iż Pan o tym doskonale wie.
Cieszę się, że przypomina Pan bibliotekę w Jaworznie. To jedno z moich
ulubionych „dzieci”. Uczestniczyłem w dyskusji nad podjęciem decyzji o jej
budowie i z radością towarzyszyłem jej otwarciu. Szczerze też gratuluję
koleżankom i kolegom, władzom samorządowym sukcesu. Ale Pan Redaktor mija się
z prawdą.

Po jedenaste – myli Pan kawiarenkę z czytelnią. Kawiarenka znajduje się obok
wypożyczalni na parterze. Czytelnie są na piętrze. Konkluduję – po dwunaste –
nie zna Pan biblioteki w Jaworznie. A kawy w czytelniach się tam nie podaje.

Jeżeli Pan mi nie wierzy, proszę sprawdzić. Kawy w czytelniach Biblioteki
Miejskiej i Biblioteki Śląskiej nie będzie. I tylko dla porządku dodam, że
właśnie Biblioteka Śląska jest wzorem dla Biblioteki w Jaworznie.

Po trzynaste - dobrze, że przypomniał Pan seniorów i informatykę. U nas
seniorzy, już wiele lat temu, przygotowali do wydania XVII-wieczną książkę
kucharską, zamieszczają w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej unikatowe książki
(proszę sprawdzić), spotykają się w ramach „Czterech pór roku”. Są obecni w
Bibliotece od poniedziałku do soboty – służę przykładami. To dla nich również
organizowane są koncerty, od kameralistyki po jazz, recitale aktorskie,
dyskusje o książkach (również nagradzanych nagrodą „Nike”). Biblioteka Śląska
stanowi więc centrum kulturalne miasta. Ale od dwóch lat redakcja „Gazety
Wyborczej” nie informuje swoich czytelników (poza konkursem — Śląską
Fotografią Prasową, gdzie jurorką była przedstawicielka redakcji) o naszych
propozycjach kulturalnych.

Po czternaste – nieprawdą jest, iż pragnę ukarać wszystkich za nieodbieranie
zamówionych książek z wypożyczalni. Proszę o udokumentowanie tej tezy.

Pozwoli Pan Redaktor, iż sparafrazuję tytuł Pańskiej publikacji „Pracownicy
Biblioteki Śląskiej żądają zmian”. W „Gazecie Wyborczej”. Od starożytności
uczono, iż wypowiadać się publicznie mogą tylko ci, którzy mają wiedzę i etykę
(to zdanie Cycerona i Kwintyliana). Mieć wiedzę - to znać dogłębnie całość. W
szczególe i ogóle. Mieć etykę, to pisać prawdę i tylko prawdę. Bez
prawdopodobieństwa i fikcji.

W związku z opublikowaniem nieprawdziwych informacji w dniu 26 marca 2008 roku
uprzejmie proszę o umieszczenie mojego pełnego tekstu (bez skrótów i bez
omówień, które pod piórem p. red. Tomasza Malkowskiego wypaczają sens
wypowiedzi), w tym samym miejscu „GW” wraz z moim zdjęciem na tle budynku. I
pod tym właśnie tytułem. Proszę o wyraźną i jednoznaczną deklarację, czy mój
tekst ukaże się w całości.

Prof. zw. dr hab. Jan Malicki

www.bs.katowice.pl/gazeta/
    • Gość: Ala Re: Biblioteka Śląska IP: *.chello.pl 29.03.08, 06:08
      No, to już łajanie profesorskie widzimy w całej pełni. Ciekawe, ile było
      telefonów do naczelnego? Czy okażą się skuteczne i temat biblioteki zniknie z
      łamów na zawsze? Dotychczas metoda była skuteczna, tylko internet popsuł szyki
      profesorowi.
      A co do meritum, biorąc pod uwagę tak profesurę, jak i żonę dziennikarkę, to to
      bicie piany, zwłaszcza zarzuty braku dosłownego zamieszczania w artykule każdego
      zdania, świadczy dobitnie o wielkiej arogancji i znacznym stopniu przerostu
      formy nad treścią. Współczuję tak pracownikom, jak i użytkownikom.
      • airborell Re: Biblioteka Śląska 29.03.08, 07:34
        BTW, nie zauważyłem odniesienia się do konkretnych zarzutów (np. niemożności
        zamawiania książek przez internet)
      • Gość: ? Re: Biblioteka Śląska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 10:40
        Wam się chyba w głowach poprzewracało i to znacznie !

        Każdy ma prawo do przedstawienia i obrony swojego zdania, a może
        umożliwić mu to właśnie nie zmienianie wypowiedzi arbitralnie przez
        dziennikarza, z którym polemizuje !!!

        CO do meritum - niemożliwość zamawiania książki przez neta - jak
        sobie wyobrażasz takie funkcjonowanie ? Gdzie może zdarzyć się i
        tak, że w danej chwili będzie ogrom zamówień wysłanych i nikt się po
        to nie stawi ?

        Ja z BŚ jestem zadowolona, dla mnie jest szybko, sprawnie,
        przyjemnie i z dużym zbiorem (choć zdarza się, ze nie mają
        b.specjalistycznych książek z mojej dziedziny). Korzystam z kilku
        bibliotek, nie tylko na Śląsku (Kraków) - i ta póki co jest
        najlepsza.
        • Gość: czytelniczka Re: Biblioteka Śląska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.08, 14:14
          Gość portalu: ? napisał(a):
          >
          > CO do meritum - niemożliwość zamawiania książki przez neta - jak
          > sobie wyobrażasz takie funkcjonowanie ? Gdzie może zdarzyć się i
          > tak, że w danej chwili będzie ogrom zamówień wysłanych i nikt się
          po
          > to nie stawi ?
          >


          W Bibliotece Głównej Uniwersytetu Śląskiego jest to mozliwe, chociaż
          czytelników tez ogrom i na pewno zdarzają się osoby, które nie
          odbierają zamówionych przez net książek. Ale jakoś sie udaje nad tym
          zapanować. Może warto zapytać dyrekcję tamtej biblioteki, jak ten
          cud jest możliwy?
        • Gość: czytelnik Re: Biblioteka Śląska IP: *.tsi.tychy.pl 29.03.08, 16:30
          Ja także jestem bardzo zadowolony z BŚ. Większość argumentów autora artykułu w
          GW była po prostu śmieszna, np. o możliwości picia kawy w czytelni. Bardziej
          trafny był argument o utrudnionym zamawianiu książek, ale tutaj autor trochę
          przesadził i nagiął fakty. Zamawiać można w domu o dowolnej porze. Zamówienia
          tylko POTWIERDZA się w BŚ. Czas oczekiwania na książkę często wynosi jedynie 10
          min. System rzeczywiście nie jest zbyt przyjazny dla użytkownika, ale tylko w
          wersji w BŚ! W domu można po wejściu na stronę BŚ uruchomić program w wersji
          nowoczesnej i bardzo łatwej w obsłudze. Można przeglądać katalog, zamawiać i
          rezerwować książki. Biblioteka nie jest pozbawiona wad, ale w artykule GW było
          dużo manipulacji i - powiedzmy to wprost - kłamstw.
          • Gość: Barbara Re: Biblioteka Śląska IP: *.chello.pl 29.03.08, 18:40
            A ja nadal jestem bardzo niezadowolona ze straty czasu na czekanie (ponad pół
            godziny to norma) i podwójnej ceny ksero (w innych bibliotekach tez książki
            trzeba naprawiać). Tłumaczenie Pana dyrektora o tym, że to jedna z technik i
            wybór należy do mnie, jest dość chyba kpiną, ja rozumiem, że ten pan jest może
            niespełnionym autorem esejów na jakieś wiekopomne tematy, ale na litość boską,
            jaka jest alternatywa? Wkuć na pamięć, przerysować, samemu wykonać fotokopię,
            czy przyjść ze skanerem?
            Uważam, że pan dyrektor się z lekka zagalopował w pouczaniu użytkowników, i to
            już dowodzi, jak wiele z dotychczasowej krytyki znajduje uzasadnienie. Ponoć
            prawdziwa cnota krytyki się nie boi, ale tutaj nie daje się to zastosować
            właśnie dzięki bardzo przedmiotowemu traktowaniu czytelników przez dyrektora
            służącej im ponoć instytucji.
            • Gość: czytelnik Re: Biblioteka Śląska IP: *.tsi.tychy.pl 29.03.08, 21:31
              Ponad pół godziny czeka się bardzo rzadko. No, chyba, że uczysz się tylko w
              czasie sesji i tylko wtedy chodzisz do biblioteki.
              • Gość: Barbara Re: Biblioteka Śląska IP: *.chello.pl 29.03.08, 23:14
                Znowu wszystko spod jednego IP. Panie dyrektorze, apeluję, żeby przestał Pan
                wszystkich traktować jak smarkaczy, pouczać i mędrkować. Jeżeli nie stać Pana na
                przyjęcie słusznej krytyki, to tylko świadczy o małości człowieka. Ja z tej
                biblioteki korzystam akurat nie do nauki,tylko do pracy i przez lata
                nagromadziłam sporo niekorzystnych obserwacji, łącznie z Pańskimi wędrówkami po
                czytelniach z gaszeniem lampek i przesuwaniem ludziom fiszek na stołach. Nie
                wiem, czy powodem była pedantyczność, czy nuda, ale efekty śmieszyły i drażniły
                nie tylko mnie.
                • Gość: czytelnik Re: Biblioteka Śląska IP: *.tsi.tychy.pl 30.03.08, 10:07
                  Nie rozumiem o co ci chodzi. Wg ciebie na forum wolno wypowiadać się tylko raz?

                  Gość portalu: Barbara napisał(a):

                  > Znowu wszystko spod jednego IP.
                  • Gość: Morbo Re: Biblioteka Śląska IP: *.stk.vectranet.pl 31.03.08, 09:28
                    A więc, Drogi, Zadowolony Czytelniku. Korzystam z BŚ nie tylko w czasie sesji, uprzedzając Twoje stwierdzenie. Podobają Ci się ceny ksero i chory system kart do ksero? Nie czekasz pół godziny w ogonku do wypożyczalni w "godzinach szczytu", bo nikt nie obsługuje okienka dla zwracających książki? Nie ogarnia Cię złość, kiedy książka, której potrzebujesz, przez dobry rok znajduje się "w opracowaniu"? Nie śmieszy, gdy niektóre dzieła w kilku egzemplarzach dostępne są tylko w czytelni, a niektóre dzieła w jednym egzemplarzu tylko do wypożyczenia? :)
                    • Gość: czytelnik Re: Biblioteka Śląska IP: *.tsi.tychy.pl 31.03.08, 16:22
                      Nie ilość książek decyduje o możliwości wypożyczenia, a jakość, wartość, stan i
                      data wydania.
                • 1misiupysiu Re: Biblioteka Śląska 31.03.08, 09:49
                  Biblioteka Śląska to istne zdzierstwo dla biednych studentów i
                  zwykłych szaraków, kupujesz karte magnetyczną na ksero którego cena
                  przekracza dziesięciokrotnie cenę na mieście.Panie Dyrektorze, czy
                  Pan nie rozumie,że niektorzy cenią sobie wygodę i wolą poczytać na
                  kserówkach w domu?gratuluję pseudo super systemu:)
              • Gość: G Re: Biblioteka Śląska IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.08, 12:20
                A dlaczego w ogole ma sie czekac? Dlaczego gdzie indziej sie da wyslac zamowienie przez Internet, a w BS trzeba na miejscu? Czytelnicy sa zlosliwi tylko dla BS? Badzmy dorosli...
      • Gość: dj Re: Biblioteka Śląska IP: *.abz0.ifb.net 31.03.08, 17:19
        Niestety czytelnicy maja racje. Pan profesor to zwykly prymityw
        przypomina mi Stanislawa Aniola ,a biblioteke traktuje jak swoja
        wlasnosc. Na biednym slasku nigdy nie bylo elit i dlatego taki
        gensek moze byc dyrektorem
        • Gość: Elizja Re: Biblioteka Śląska IP: *.238.92.46.ip.airbites.pl 31.03.08, 19:45
          Radziłabym Ci uważać ze słowami zwłaszcza, gdy nie podajesz żadnego
          ich uzasadnienia. Prymitywna to jest Twoja wypowiedź. Nie masz
          pojęcia, jak wielkie prof. Malicki ma zasługi dla tej biblioteki - i
          dla całej kultury. Różnica między Stanisławem Aniołem a prof.
          Malickim jest taka, że Stanisław Anioł na Alternatywy 4 dostał się z
          przypadku, a żeby Biblioteka Śląska funkcjonowała tak jak
          funkcjonuje, żeby całość była centrum kulturalnym, żeby mieściła 2
          mln. woluminów - to prof. Malicki poświęcił wiele, wiele lat swojego
          życia, podróży, podglądania rozwiązań, wybierania złotego środka.
          Z Biblioteki korzystam od 5 lat i wiem, że ma wady. Czasem znudzony
          personel, nieuzadadnione podnoszenie głosu (życie - każdy ma złe
          dni). Czasem przedłużający się czas "zjechania" książki. Najbardziej
          jednak dotkliwy: karnet na ksero i konieczność kserowania samemu -
          nie znam się na tym urządzeniu, bałabym się zepsuć albo namieszać,
          więc siedzę w czytelni i przepisuję książki:(( Szkoda, że nie ma
          kogoś, kto kseruje - jedno miejsce pracy więcej, a tysiące
          zadowolonych osób.
          Ale czymże to jest w porównaniu do sytuacji, kiedy ta biblioteka
          nieraz ratowała mi skórę, kiedy absolutnie i koniecznie
          potrzebowałam książki, której nigdzie nie było?
          Kiedy czytam narzekania, że monitory są czarno-białe - na litość
          Boską - gdyby się stały kolorowe, z myszką, krzesłem, dostępem do
          internetu i milymi kelnereczkami serwującymi kawę - to ilość osób
          korzystających z Biblioteki ograniczyłaby się do kilkunastu
          dziennie! Toż to nie kafejka internetowa!
          Panie Profesorze - nasze społeczeństwo idiocieje. Może to jak w
          reklamie pewnego banku - wszystko przy jednym okienku. Proponuję
          zatem skupienie się nie na unowocześnianiu elektroniki, powiększaniu
          zbiorów - proszę wybudować solarium, spa, zatrudnić masażystę,
          dobudować jakieś sklepiki - i przekształcić Bibliotekę w Galerię
          Handlową. Dla każdego coś miłego.

          Artykuł w Gazecie Wyborczej - żenujący. Kiepski merytorycznie, pełny
          studenckiego kwękania na wszystko. Oj, Gazeto - a tak Cię ceniłam.

          Pozdrawiam wszystkich tych, którzy ponad widzenie wad umieją
          przedłożyć to wszystko, co jest wspaniałą przysługą świadczoną przez
          Bibliotekę.
        • Gość: alex81 Re: Biblioteka Śląska IP: *.mmj.pl 01.04.08, 20:22
          jeszcze jedno zdanie bo nie umiem sie powstrzymać ...

          do dj który tak uroczo przedstawił się na forum ...

          "drogi prymitywie bo inaczej nie umiem sie do ciebie zwrócić ...

          twoje porównanie jest nie tylko śmieszne nie jest też tylko prymitywne ale
          zasługuje na to żebyś wyjechał jak najszybciej ze śląska ...

          byle mniej takich de... jak ty na naszym śląsku ..

          najpierw poznaj dobrze historie Profesora Malickiego i jego zasługi dla Śląska
          a potem porównuj go do kogo chcesz...

          to może na tyle ... bo czasu szkoda ...
        • Gość: czytelnik Re: Biblioteka Śląska IP: *.tsi.tychy.pl 02.04.08, 18:32
          A ty należysz do elity? btw, jaki znów ,,biedny Śląsk"?!
      • Gość: alex81 Re: Biblioteka Śląska IP: *.mmj.pl 01.04.08, 20:13
        hehe widać teraz jak na dłoni że nie o dobro biblioteki wam chodzi ... tylko
        stoją wam w gardle stołki, które z chęcią byście zajęli ..

        może ujawni sie ten, który za tym wszystkim stoi. Czy w tym kraju tylko taką
        metodą podkładania świń możecie do czegoś dojść ?... żałosne

        a do pani Ali z forum jedno zdanie ... straszyć telefonami od naczelnego to
        sobie możesz w domu kobieto ... zdobądź profesurę a może ktoś będzie brał twoje
        zdanie pod uwagę... zazdrosna ???....

        żałosne ...

        Ps... tylko ludzie, którzy mają nudne życie i mają kompleksy wyładowują swoje
        frustracje na forum ... w rzeczywistości jesteście malutcy ...
        • Gość: Ala Re: Biblioteka Śląska IP: 89.76.170.* 02.04.08, 04:39
          Synku, ja te telefony odbierałam w innej redakcji, kiedy Ty pod trzepakiem sie
          bawiłeś, więc nie pouczaj innych wzorem profesora. A to PS zastosuj do siebie,
          to może nieco urośniesz, bo samoleczenie jakoś Ci nie wychodzi. Polecam
          wszystkim dyskutantom również forum opinie i komentarze pod pierwszym tekstem
          Małkowskiego - jak widać, argumenty przeważają nad wazeliną.
          • Gość: alex81 Re: Biblioteka Śląska IP: *.mmj.pl 02.04.08, 17:25
            hmmm ... zniżać się do twojego poziomu nie będę ... kobieto ...

            wazelinę to uskuteczniają takie pociotki jak ty względem tendencyjnego artykułu
            ... nie zdziwiłbym się gdybyś z autorem tego artykułu kłóciła się w domu o
            nieopuszczoną deskę klozetową ./..


            a stanąć w obronie człowieka, który bogu ducha winien jest tym oszczerstwom to
            dla mnie przyjemność ... a zupełną frajdą jest dla mnie napisać kilka słów do
            tak nadętej "redaktorki-telefonistki"
            z kącika porad dla kobiet w odmiennym stanie , które widzą wszędzie okazje dla
            wyładowania swoich nerwów ...

            owszem bawiłem sie kiedyś pod trzepakiem ... czy to kolejna próba ataku na
            "trzepak " ... bo to już chyba było ale w wykonaniu dwóch braci "K"

            pozdrawiam ...
    • Gość: aci Re: Biblioteka Śląska IP: *.omi.pl 02.04.08, 21:37
      Pan Malicki dokładnie wylicza czas dostarczenia książki, ale co to
      jest za czas? Czy to czas, po upływie którego książka jest
      FAKTYCZNIE do dyspozycji czytelnika? Czy nie przypadkiem jest to
      czas od momentu wysłania zamówienia do momentu, gdy na którymś tam
      piętrze automat odnajdzie książkę i zostanie wydrukowana karteczka z
      nazwiskiem czytelnika? A przecież ktoś jeszcze tę karteczkę musi do
      książki włożyć, książkę włożyć do pojemnika, nacisnąć zaczarowany
      guziczek, maszyneria musi ją na dół dowieźć, na dole ktoś ją musi z
      pojemnika wyjąć, potem następuje ocena stanu książki, zapisanie tego
      stanu na karteczce, w końcu ktoś na odpowiednią półkę w punkcie
      odbioru książkę wstawia i WTEDY dopiero jest do dyspozycji
      czytelnika. A to wszystko nie trwa kilku sekund, tylko co najmniej
      kilka, jak nie kilkanaście dodatkowych minut!!! I kto tu się mija z
      faktami? Czy nie przypadkiem pan dyrektor?
      Uwaga do "po czternaste": pan Malicki udaje, że nie rozumie po
      polsku. Ja osobiście czuję się ukarany za to, że jakiś inny
      hipotetyczny czytelnik mógłby nie odebrać zamówionej przez internet
      książki. Karą tą jest czekanie na zamówioną książkę i tracenie w ten
      sposób czasu.
      • Gość: oes Re: Biblioteka Śląska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.08, 10:42
        Biblioteka Śląska ma problemy i to wielkie. Peany na cześć
        miłościwie panującej Dyrekcji jej nie pomogą. Z wizji
        najnowocześniejszej biblioteki w Polsce, ba w Europie jaką roztaczał
        przed nami biednymi czytelnikami jej Szef nie zostało nic. Po
        pierwsze, Biblioteka jest zbyt mała, zwłaszcza jeśli weźmie się pod
        uwagę wzrost studentów w ostatnich latach. Problemem jest również
        księgozbiór - zbyt ubogi, nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o
        ksiązki wydawane na polskim rynku, ale literaturę zagraniczną,
        zwłaszcza fachową. Zamawianie ksiązek przez Internet - to kolejny
        problem, który można rozwiązać, ale dyrekcja Biblioteki nie bierze
        pod uwagę takiej możliwości. Czas oczekiwania - te wyliczone 7
        minut, to chyba żart przeważnie czas oczekiwania wynosi od 20 do 30
        minut, a czasami trzeba czekać godzinę. A potem swoje dodatkowo
        odstać w kolejce. Bzdurny przepis ograniczający ilość ksiązek, które
        można zamówić do czytelni - nie rozmumiem dlaczego mam latać i
        oddawać ksiązk, z których chcę korzystać by otrzymać następne.
        Przecież jeżeli pracuję nad czymś, to zgromadzenie odpowiedniej
        literatury na biurku jest podstawą. Zamykanie Biblioteki na cały
        sierpień to kolejna pomyłka /i proszę mi nie pisać o konieczności
        konserwacji systemu itd, bo można to załatwić bez zamykania
        biblioteki/, przecież właśnie okres letni jest dla częsci
        czytelników okazją do napisania pracy magisterskiej, doktorskiej czy
        habilitacyjnej. To tylko niektóre problemy BŚ, może pora żeby
        Dyrektor zaczął słuchać uwag czytelników?
    • madohora Re: Biblioteka Śląska 04.04.08, 15:25
      Więc i ja dorzucę tutaj coś od siebie. Nie jestem już studentką więc
      nie będę sie wypowiadać na temat ksero - bo po prostu nie mam
      potrzeby z niego korzystać. Do biblioteki zaglądam dość często i
      chyba tak jak u nas ludzi są tam i dobre i złe dni. Był okres kiedy
      byłam bardzo zadowolona z biblioteki, to też chyba zależało w pewnym
      stopniu od książek, które mi były potrzebne - trafiałam na takie,
      które akurat były i można je było wypożyczyć. Ale, gdy zmienił mi
      się "krąg zainteresowań" były problemy. Ja rozumię że zbiór jest
      duży ale - a zdarzyło mi się to aż trzy razy - zamówiłam książkę
      przez Internet (oczywiście wysłanie zamówienia na miejscu) podchodzę
      do okienka i okazuje się, że zamówionej książki nie ma bo ...Tak za
      chwilę powiecie, bo nie potwierdziłaś zamówienia...Nie, bo książka
      rozpadła się pani w rękach i musiała ją wycofać, proponując mi inny
      egzemplarz do przeczytania w czytelni, ale cała zabawa z zamawianiem
      i czekaniem od początku. Oczywiście to się nie działo w jednym dniu
      i chodziło o trzy różne książki. Jeżeli chodzi o czekanie, to ani
      razu nie zdarzyło mi się abym dostała książkę po siedmiu minutach
      zazwyczaj jest to 20 do 30 minut.
      Jeżeli chodzi o kawę w czytelni jakoś tego nie widzę. A może obok
      mnie siedzi osoba, której przeszkadza zapach kawy? W końcu na dole
      jest ta kawiarenka (mnie się zdarzyło trafić tylko dwa razy na
      moment kiedy była zamknięta) więc można sobie zrobić przerwę i wypić
      tam tę kawę jeżeli komuś jest aż tak bardzo to potrzebne. I nie
      krzyczcie teraz na mnie ale ja pamiętam czasy, kiedy biblioteka
      znajdowała się przy ulicy Francuskiej, wówczas do mojej pracy
      magisterskiej był mi potrzebny Kodeks Handlowy z 1934 roku i ...
      musiałam czekać na niego kilka dni, bo był sprowadzany z biblioteki
      w Bytomiu (tylko do korzystania w czytelni)a teraz mogę go mieć za
      pół godziny, więc powinnam być zadowolona.
      Jeżeli chodzi o złe strony to jeszcze kiedyś zdarzyło mi się, że
      pani w czytelni nie chciała mnie wpuścić z taką plastikową(trochę
      nietypową)teczką formatu A-4)(taką jak te tekturowe z gumką), gdzie
      miałam swoje notatki i coś do pisania bo wmawiała mi, że to jest
      torebka. Machnęłam wówczas ręką, bo stwierdziłam że pani ma chyba
      zły dzień. W tym dniu byłam w bibliotece cały dzień i z tą teczką
      pooglądałam fimy, odwiedziłam Silesianę i nikomu nie przeszkadzała.
    • Gość: zaiteresoway Re: Biblioteka Śląska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.08, 16:17
      Czy moge uzyskac informacje o spotkaniu Dyrekcji i pracownikow BSl
      z "czytelnikami ktorzy chca zmian" oraz autorem tekstu, ktory to
      ujawnil? Niestety podroz sluzbowa uniemozliwila mi osobisty udzial.
      Pozdrawiam wszystkich.
    • Gość: miki Re: Biblioteka Śląska IP: 81.219.121.* 16.04.08, 14:23
      wyrobienie karty kosztuje 5 zl.. nie dla mnie! zeby zapisac sie do
      bs trzbe przyniesc index z pieczatka biblioteki glownej uczelni -
      jako ze studiuje na politechnice to po pieczatke trzeba bylo jechac
      do gliwic. na tym nie koniec, bo zeby pieczatke dostac trzeba sie
      tam rowniez zapisac, czyli zaplacic kolejne 5 zl za karte do
      biblioteki z ktorej nie korzystam wcale, o kosztach dojazdu tam i z
      powrotem nie wspominajac.. niestety nie udalo mi sie dowiedziec
      dlaczego, jedna pani cos mowila o jakiejs umowie miedzy
      bibliotekami, ale w dalszym ciagu nie rozumiem, dlaczego , skoro juz
      tak potrzebna jest tak pieczatka, nie moze byc na z biblioteki
      wydzialowej, do ktorej nie trzeba jechac na drugi koniec regionu:/
Pełna wersja