Gość: ttt IP: *.broker.com.pl 06.09.08, 08:09 I slusznie, walke z korkami nalezy zaczac od siebie samych a nie od urzednikow. Brak kultury osobistej za kierownica i kultury jazdy to podstawa stresow na drodze Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
man_sapiens Walczący z korkami 06.09.08, 18:29 "Prof. Suchorzewski proponuje przenieść z Zachodu do Polski coraz bardziej powszechny, a w dodatku skuteczny sposób walki z korkami: to opłaty za wjazd do centrów miast. " Świetny pomysł ;) Trzeba tylko najpierw przenieść z Zachodu do Polski bardzo powszechny sposób walki z korkami: sprawną komunikację publiczną (metro, tramwaj, autobusy, kolej, trolejbusy). Powiązaną w jedną sieć, niedrogą i szybką, pokrywającą całe miasto plus okolicę, z czystymi pojazdami, często kursującą. Tak jak w Paryżu, Londynie, Berlinie, Wiedniu, Kijowie, Budapeszcie... żeby tylko stolice wymienić. Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph Re: Walczący z korkami 21.09.08, 18:03 Bo profesor żyje sobie w swoim własnym zamkniętym świecie. Pewnie mieszka niedaleko uczelni i w zasadzie jedyny kierunek przemieszczania się jaki obiera to tylko dom - uczelnia - dom i nic poza tym. Jak ja nie lubię takich ludzi którzy kompletnie nie zwracają uwagi na całość systemu tylko jak za PRL'u stosują na siłę konkretne rozwiązanie kompletnie nie zwracając uwagi system naczyń połączonych czyli oddziaływań jakie wynikną wprowadzenia danej decyzji w życie. Jak mówisz man_sapiens u nas brakuje komunikacji publicznej ale profesor pewnie się porusza piechotą bo kompletne nie wie jak wyglądają realia komunikacji publicznej w Polsce. Np. w Berlinie będąc, oglądając zatłoczenie komunikacji publicznej bardzo trudno, nawet w godzinach szczytu uświadczyć zatłoczone tramwaje/autobusy. Natomiast w Poznaniu brak możliwości wejścia do tramwaju na uczęszczanych kierunkach w godzinach szczytu jest normą. Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: Walczący z korkami 21.09.08, 22:19 Wiesz - nie znam się tak dobrze jak ty i nie jestem taki mondry, ale wydaje mi się, że jak będzie mniej aut z kierowcą tylko, to i komunikacja masowa będzie płynniej jeździć, bo korki będą miniejsze. Co do czystości - jeździłem w Kijowie, Wiedniu, Rzymie - większej różnicy nie widzę - umiarkowany syf jest wszędzie, u nas wcale nie większy. Odpowiedz Link Zgłoś
em_obywatel Mozna jeszcze inaczej 22.09.08, 09:53 Mozna jeszcze inaczej - osobny pas dla autobusow. Wtedy autobusy nie beda musialy stac w korkkach razem z samochodami osobowymi. Przychodzi mi tez do glowy jeszcze inny pomysl - mozna wprowadzic oplaty za wjazd do centrum tylko dla samochodow z samym kierowca. Auto z kierowca i pasazerm bylo by zwolnione z oplaty. Mozna by tez zroznicowac oplate w zaleznosci od dlugosci auta - smart placil by polowe tego co auto dwa razy dluzsze. Odpowiedz Link Zgłoś
aro7 Rowery Bajery... 22.09.08, 11:05 a co by było jakby 1/4 przsiadła sie na rower w takim wrocku czy wa-wie itp? to chyba wiecej pedałów niż na masie krytycznej... to chyba by sie całkiem miasto zatkało, a scieżki rowereowe byłyby nieprzejezdne jak mi sie wydaje Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kibol Re: Walczący z korkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.08, 23:58 W Budapeszcie, Kijowie faktycznie komunikacja jest rewelka. Śpij dalej. Odpowiedz Link Zgłoś
em_obywatel I sciezki rowerowe 22.09.08, 09:48 I sciezki rowerowe. Na dystansie 5km w miescie rower jest najlepszym srodkiem transportu. Jest bardziej praktyczny niz autobus, bo nie musimy sie zatrzymywac na kazdym przystanku. Jest lepszy niz samochod, bo wiekszosc samochodow nie zdazy rozgrzac silnika przez polowe 5 km trasy wiec bedzie spalac za duzo palwia. Jednak do jezdzenia na rowerze potrzebne sa sciezki rowerowe. Dzielenie przez rowery i skutery jezdni z samochodami doprowadzi tylko do frustracji zarowno rowerzystow jak i kierowcow. Jak powinny wygladac sciezki rowerowe mozna podejrzec tutaj: www.copenhagencyclechic.com/ Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph Walczący z korkami 21.09.08, 17:56 Co za durna indoktrynacja patentem "jazdy na suwak". Co jak co, ale zwykła prosta logika mówi że przepustowość drogi będzie taka jaka jest przepustowość najwęższego gardła. Więc jazda na suwak kompletnie, a to absolutnie nie zwiększa przepstowości bo niby do jakim cudem ?!? Teleportacją ?!?!?! Nie neguję jazdy na suwak. Jest ona potrzebna gdyż po pierwsze uczy kultury kierowców (co owocuje mniejszą ilością wypadków i jest głównym plusem) a po drugie zmniejsza długość zastoju przed owym zwężeniem nie blokując w skrajnych przypadkach poprzedniego skrzyżowania (gdzie część samochodów na skutek korku nie może pojechać w inne kierunki anieżeli zakorkowany kierunek na wprost). Tylko namawianie do jazdy na suwak poprzez dziennikarzy jest w Polsce totalną ignorancją. Dlaczego? Bo w polskim kodeksie drogowym nie istnieje takie coś a jazda na suwak może być zinterpretowana z wymuszeniem pierwszeństwa przy zmianie pasa i GROZI MANDATEM !!!wedle obiązującego prawa !!! Wpierw dziennikarze oragnizujcie petycję publiczną do ustawodawców a nie namawiajcie obywateli do ŁAMANIA PRAWA. Odpowiedz Link Zgłoś
airborell Re: Walczący z korkami 21.09.08, 18:33 Zwiększa. Problem przy zwężeniach polega na tym, że ci z zanikającego pasa czekając na wpuszczenie na właściwy zwalniają, często wręcz zatrzymują się. Potem się znów rozpędzają, spowalniając całą kolejkę na pasie właściwym. Zamek ten problem dokładnie rozwiązuje. Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph Re: Walczący z korkami 21.09.08, 19:14 Rzeczywiście w tym przypadku rozwiązuje. Jednak jak w większości jeżdżę głównie po Poznaniu to większość przypadków zwężenia jaki mijam jest także związany bądź z i tak obecnym korkiem po zwężeniu bądź światłami gdzie i tak przepustowość jest ograniczona światłami. Więc bardzo rzadko widzę ten przypadek o którym mówisz. Ba, powiem nawet że w przypadkach gdzie za tymczasowym zwężeniem znów trasa się poszerza ludzie atuomatycznie i intuicyjnie się "suwakują". Tam gdzie za zwężeniem jest korek ludzie tracą nerwy i wpychają się na siłę. Odpowiedz Link Zgłoś
talking_head Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 21.09.08, 18:46 Zmora polskich dróg w Warszawie, ale tak pewnie jest w całej Polsce, są żółwie na światłach. Mieszkałem w Berlinie i tam gdy zapali się zielone zarówno ten w pierwszej jak i w piatej linii oczekujacych ruszają z tą sama prędkością i to na pełny gaz. Nieprzyzwyczajony do tego parę razy otarłem sie o powazne tarapaty ślimacząc sie , jako pieszy, na przejściu. Kolejne żółwie tamuja ruch przy skrętach, zarówno w lewo jak i w prawo. Nawet teraz gdy wprowadzili strzałki dla skręcających w lewo dalej te patafiany stoja rozkraczone na skrzyżowaniu i czekają nie wiadomo na co. Wszystkiemu są winni instruktorzy nauki jazdy, koszą za pomyłkę o 10 cm przy parkowaniu a nie zwracają w ogóle uwagi na płynność jazdy Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 21.09.08, 19:15 To też jest jedna z polskich bolączek. Nierówne startowanie spod świateł gdzie np. może potem więcej przejechać kilka samochodów na cykl. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 21.09.08, 20:16 Bo w Niemczech pan generał Guderian nauczył kierowców, jak na komendę ruszać całą kolumną. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 21.09.08, 20:00 To nie jest problem 'żółwi na światłach' bo kolumna 30 samochodów nigdy nie ruszy ci tak płynnie, jak wyglądałby ruch, gdyby te 30 samochodów widząc przed sobą czerwone światło zaczęło coraz bardziej zwalniać, zwalniać, zwalniać... aż światło by się zmieniło na zielone i wtedy można by zacząć płynnie i w tempie reszty pojazdów zacząć przyspieszać. Ale nie. U nas istnieje kultura rajdowca, jak to słusznie zauważył cytowany w artykule pan od syrenki. Taki kierowca z gatunku "byle do świateł" dezorganizuje płynność ruchu na wszystkich pasach, bo nie dość, że najpierw przekracza dozwoloną prędkość, a potem się zatrzymuje i powoli rusza, to jeszcze skacze po pasach i zmusza innych do hamowania. Gdy ja prowadzę i jadę 50-tką po warszawskiej ulicy Rosoła, światła zmieniają się na zielone tuż przed tym, gdy do nich dotrę. Gdy jadę z "mądrą inaczej" koleżanką, która jeździ tam 80-tką, zawsze stoimy na czerwonym świetle. W rezultacie ja - 50-tką - osiągam większą średnią prędkość niż ona w cyklach 80 km/h - 0 km/h - 80 km/h - 0 km/h... Ale "mądrym inaczej" nie przetłumaczysz... Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 21.09.08, 20:17 Podstawową przyczyną korków są ZBĘDNE przejazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PW Żeby tak jechać trzeba znać dobrze trasę IP: *.polskieradio.pl 22.09.08, 08:58 Po wielu przejazdach wiadomo mniej więcej z jaką prędkością jechać, żeby za często się nie zatrzymywać. Dopóki jakiś nadgorliwy ulepszacz nie przeprogramuje sygnalizacji... Niestety nie wszyscy jeżdżą powtarzalnymi trasami i temu służą zielone fale z sygnalizacją zalecanej prędkości jazdy. Gdyby takie były u nas to pana koleżanka i inni kierowcy w większości by się dostosowali. Na razie osoby wyznające teorie płynnej jazdy oczekują od kierowców jasnowidzenia... Technika jazdy opisana przez właściciela syrenki sprawdzi się tylko przy niewielkim natężeniu ruchu. Przy dużym jezdnie blokowaliby ci, którzy źle ocenią czas włączenia zielonego i przez pół cyklu nikt by nie przejeżdżał - ci na początku stawki jechaliby tak, żeby na pewno się nie zatrzymać. A resztę (tę za sobą) to oni mają w poważaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Żeby tak jechać trzeba znać dobrze trasę 22.09.08, 17:05 > Po wielu przejazdach wiadomo mniej więcej z jaką prędkością jechać, żeby za > często się nie zatrzymywać. No, ale większość Warszawy ma jednak jedną prędkość maksymalną Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mp Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! IP: 91.109.133.* 21.09.08, 20:58 Nic podobnego. Frustraci ruszajacy z piskiem spod kazdych swiatel znajda sie wszedzie ale bynajmniej nie jest to regula. Wrecz przeciwnie, tutaj (w Anglii) zawsze mozesz zwolnic lub nawet zatrzymac sie by np. spytac o droge. Ty rowniez nie powinienes polegac na refleksie innych bo nigdy nie wiesz czy samochodu nie prowadzi 80-letnia babcia czy czlowiek bez prawa jazdy. Odpowiedz Link Zgłoś
sun_of_the_beach Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 21.09.08, 22:15 Typowe brednie młotka z nadmiarem testosteronu. A cóź takiego się stanie, jeśli spóźnię się o te 0,0003 sekundy??? Jadąc na jedynce czy dwójce nadrabiam to w mgnieniu oka. Problemem są speed kings jsdący lewym pasem i nagle przypominający sobie, że muszą psa zmienić i zmuszający mnie do hamowania, a ze mną całą kolumnę. Oraz ci, którzy w troce o płynność ruchu zapewne, jadą, mimo że mają czerwone, więc ja chcąc nie chcąc stoję na zielonym. Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 21.09.08, 23:27 > Kolejne żółwie tamuja ruch przy skrętach, zarówno w lewo jak i w > prawo. Nawet teraz gdy wprowadzili strzałki dla skręcających w lewo > dalej te patafiany stoja rozkraczone na skrzyżowaniu i czekają > nie wiadomo na co Skręcając na zielonej strzałce masz obowiązek ZATRZYMAC samochód przed zakrętem, a dopiero potem wolno ci ruszyć i skręcić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pan lezysel Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! IP: *.acn.waw.pl 22.09.08, 09:57 oczywiście. strzałka oznacza, że MOZESZ jechać, uprzednio atrzymawszy się, sprawdziwszy, czy ktoś z lewej ni nadjeżdża i czy aby nie przejdziesz pieszego po wojej prawej. naładowane testosteronem buraki w beemach myślą (myślą??) natomiast, że oznacza to, że mogą z piskiem opon skręcać w prawo co do propozycji przesiadki na rowery - faaajne, bardzo "fajne", ale chyba tylko dla studenciaków jadących se na luziku na uczelnię - ja w samochodzie woże dzieci, wielkie siaty z zakupami,a poza tym - o zgrozo - nie lubię marznąć i moknąć. więc raczej nie liczcie na mnie, "ekolodzy". co do suwaka, to mocno wątpię czy się w naszej "kulturze" jazdy sprawdzi, tym bardziej, że kojarzy się raczej z wpychaniem się buców na pas do jazdy prosto z pasa do skrętu w prawo:/ Odpowiedz Link Zgłoś
nessie-jp Re: Po pierwsze- ruszać z kopyta na światłach ! 22.09.08, 17:08 > ja w samochodzie woże > dzieci, wielkie siaty z zakupami,a poza tym - o zgrozo - nie lubię marznąć i > moknąć. więc raczej nie liczcie na mnie, "ekolodzy". Ale jednak cały osobny pas ruchu (w jezdni, nie ścieżka na chodniku, po której biegają dzieci, staruszki i psy) byłby wydzielony dla skuterów, rowerów i motocykli (z silnikiem do iluśtam decylitrów), to mogłoby się okazać, że wielu ludzi jednak woli trochę zmoknąć (albo założyć kask). Wtedy na pasie dla samochodów zostaliby ci, którzy faktycznie muszą samochodu użyć: bo wiozą ciężkie zakupy, bo wiozą dzieci, psa do weterynarza, itepe, itede. Natomiast młodzi ludzie jadący rano do pracy szybko i sprawnie dojechaliby tam na skuterze, zamiast stać w korku w samochodach. To byłby układ niejako samorównoważący się Odpowiedz Link Zgłoś