elvirka
22.01.02, 17:36
Pani Maria Pańczyk z Radia Katowice jest autorką program,u - rywalizacji
pt. „Po naszymu, czyli po śląsku". Rozpoczęty spontanicznie przed laty, w tym
roku miał 10-tą edycję.
Rywalizacja polega na ustnym przedstawieniu swojego tekstu w dialekcie - języku
śląskim, ale uwaga! z pewnym ograniczeniem. Tzw. germanizmy są niechętnie
widziane i niepozwalają na zajęcie czołowego miejsca. Jury konkursowe,
właściwie niezmienne od 10-ciu lat w składzie: polonista prof. Uniwersytetu
Wrocławskiego Jan Miodek, dalej prof. polonista prof. Uniwersytetu Opolskiego i
senator pani Dorota Simonides (wydaje się, że najlepiej nadawałaby się ze swoim
głosem do jodłowania w Tyrolu), oraz doktor honoris causa tegoż Un Op.,
reżyser, publicysta warszawiok? - Senator Kazimierz Kutz, pilnują
by „germanizmy" odprawiać z niczym I-sze miejsce w rywalizacji wycenione
zostało przez organizatora na 25 tysięcy zł/Pl.
Równocześnie Radio Katowice otrzymało dla równowagi" zadanie zlecone
pt. „Dyktando polskie" pod egidą red. Krystyny Bochenek, ono też zostało
docenione przez Centralę - uwaga! na 35 tysięcy zł/Pl - zadanie realizowane
również 10-ty raz w Katowicach nigdy nie zagrożone (odwrotnie; „Po naszymu..."
miało już nie być!)
Katowiczcyzna - bo przecież to żaden Śląsk, musi skłodać powinność ze swojej
podległości, a prof. Miodek, prof. Simonides szczególnie zabiegają
by „germanizmów" - nie było w tekstach.
Laureatka tegoroczna z powodu użycia jakby germanizmów w swoim tekście, w roku
ubiegłym została przez w.w. jurorów cofnięta na drugie miejsce i nie było
nagrody. Ale pani magister romanistyki Betina Zimończyk z Rybnika łatwo nie
zrezygnowała z 25 tysięcy złotych (samochodu „Italiano") i w tym roku (2001)
przedstawia tekst narodowo-katolicki, wyraźnie też odżegnała się od germanizmów
(szranku itp.) oraz wtrącając negatywmną opinię na temat Unii Europejskiej - w
pełni zadowoliło profesorów, polonistów, centralę wszechpolską. W sali Domu
Muzyki i Tańca w Zabrzu odczytano też list arcybiskupa katowickiego Damiana
Zimonia, a do programu musiała być kapela warszawsko i lwowsko.
Natomiast pan Tadeusz Wojacki emeryt kolejowy magister ekonomii z Kończyc
Małych na ziemi cieszyńskiej kiery zaś godoł piyknóm gworóm o fojermonach co
chcieli kupić sikowka, a po dotacja pojechali do Kajzera Josepha do Wiednia -
to od tej polskij trójcy: Miodek, Simonides, Kutz - chyba za kara, że
przipomnioł te stare dobre czasy - dopiyro III-ci miejsce dostoł. Dlo mnie, to
On był najlepszy!