tomek9991
17.12.03, 20:17
1 maja 1996 r. Gorzelik pobił się pod pomnikiem Powstańców Śląskich w
Katowicach ze Zbyszkiem Zaborowskim, posłem SLD z Katowic. Dzień był ciepły i
duszny, a wszyscy - politycy SLD, anarchiści i członkowie Ligi
Republikańskiej - poirytowani. Gorzelik miał rozdawać buraki tym, którzy
kojarzą mu się z komuną. Podszedł do Zaborowskiego (- Wtedy nie wiedziałem,
kto to jest, ale znałem jego twarz z telewizji) i wręczył mu ubrudzone ziemią
warzywo. Dziś nikt już nie pamięta, który z nich uderzył pierwszy.
Gorzelikowi spadły okulary i trafił do kolegium za zakłócanie porządku.
Zyskał miano anarchisty i wstąpił do Ligi Republikańskiej.
Nim w 1997 r. przestał być członkiem Ligi (na znak protestu przeciwko jej
wejściu do AWS), zdążył zorganizować pikietę przed domem byłego polskiego
komendanta obozu dla Niemców w Łambinowicach pod Opolem.
Dobry kolega Gorzelika, działacz Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego: - On nie
jest dobrym politykiem, choć bardzo chciałby nim być. Szybko się zaperza, nie
umie chłodno kalkulować, łatwo daje się wypuszczać. Politycznie to on jest
folklor.
- Nikt go nie chce przyjąć, więc wymyślił sobie, że zostanie liderem jakiejś
partii. Na razie to jest partia wirtualna, bo istnieje w Internecie - śmieje
się inny kolega Gorzelika. - Tak jak republika śląska, o której marzą
sfrustrowani Ślązacy z Niemiec, Austrii, Australii, Stanów. Na stronach
internetowych wylewają żale, że Śląsk nie jest autonomicznym państwem, a
przynajmniej, że nie leży w Niemczech.
www.mniejszosci.republika.pl/slazacy1.htm