drapieznik
04.04.02, 16:59
mozliwe bardzo prosto. Tylko trzeba sie na nowo urodzic wlasnie w USA.
Chrzescijanska interpretacja tego terminu nie jest (na razie) uznawana.
Ale poki co: Kazda osoba urodzona w USA AUTOMATYCZNIE staje sie obywatelem USA.
Proste i tanie, nie? A teraz jak to technicznie zrobic?
1. Przejac certyfikat urodzenia jakiegos nieboszczyka (najlepiej nie dac sie na
tym zlapac, bo USA ma juz komputery - w smietnikach. Sam juz kilka takich
spuscilem do kanalu czego potem zalowalem. Ostatnia zdobycz: laptop za darmo)
2. Byc kobieta i dac sie zaplodnic (moze byc naturalnie) po uzyskaniu wizy albo
tak kombinowac, zeby ambasada nie zauwazyla co sie szykuje.
3. Porod moze sie juz odbyc w samolocie na wodach terytorialnych USA ktore
coraz to sie rozszerzaja a wiec jest z tym coraz latwiej dla Polakow i nie
mozna powiedziec, ze amerykanie nie ida nam na reke.
4. Porod moze sie odbyc po wyladowaniu, ale tu uwaga: jak sie to zle obliczy to
moga zapakowac z powrotem na samolot (moga nawet zamowic czarter) i tylko sie
ta osoba na lata za darmo. To samo jak zauwaza brzuszek.
5. Ale jak sie dobrze zaplanuje, to po zejsciu mozna juz sobie poluzowac i ma
sie amerykanina w domu. No jeszcze z tym domem trzeba poczekac...
6. Mozna tez przyjechac, pracowac jak te zle strony internetowe przepowiadaja i
na weekend, wiadomo -dyskoteka, to co zawsze, tylko w USA. Troche to bedzie
trwalo (niecaly rok) ale bedzie tez duzo czasu na planowanie miekkiego (oby!)
ladowania.
7. Mezczyzni. No ci to maja ciezko ale tez mozliwe tylko trzeba sie popytac kto
i gdzie robi taka operacje.
8. Zaznaczam: adopcje sie nie kwalifikuja.
Tak, byc dlugonoga szczupla blondynka, moze byc tleniona (ale bez odrostow tu i
tam jak strasza na forum) i wszystko leci jak z platka. Nawet jezyka
(zaznaczam -angielskiego) nie potrzeba...