Dodaj do ulubionych

Pieskie zycie psa w Nowym Jorku

26.06.02, 20:00
Wracajac z lunchu znalazlem pod plotem sklepu z mat. budowlanymi starego psa,
zdychal najprawdopodobniej, bo ciezko dyszal i nie chcial nawet pic wody, ktora
mu dali faceci z tego sklepu.
Ktos go chociaz oslonil od slonca i dal mu jedzenie, ale tez nie chcial jesc.
Zaraz wychodze z pracy i wezme go do wterynarza jesli jeszcze bedzie zyl.
To nie pierwszy taki przypadek w tym sasiedztwie , bo tu mieszkaja jebane Spyki
a oni kupuja malego psa do zabawy, a jak jest stary i smierdzi, to go
wypierdalaja na ulice.
I niech mi tu nikt nie pierdoli, ze wszyscy ludzie sa tacy sami, bo zadem
Amerykaniec by tego nie zrobil i Polak pewnie tez nie.
Obserwuj wątek
    • Gość: alka Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.oc.oc.cox.net 26.06.02, 20:05

      Tez chcialabym w to wierzyc, ale zdaje sie, ze nie masz racji.
      Napisz, co z psem.
      Pozdrawiam.
      • newyork2 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:08
        Przygotowalem karton, bo nie chce go brac na rece, piorun wie czy nie jest
        czyms zarazony.
        Zobaczymy.
        • Gość: theend Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: 213.78.112.* 26.06.02, 20:10
          newyork2 napisał(a):

          > Przygotowalem karton, bo nie chce go brac na rece, piorun wie czy nie jest
          > czyms zarazony.
          > Zobaczymy.

          wlasnie tworzysz sobie wspominke..ktora bedziesz mogl opowiadac wnukom..
          ps co to sa 'spyki'?
          • newyork2 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:13
            .
            >
            > wlasnie tworzysz sobie wspominke..ktora bedziesz mogl opowiadac wnukom..
            > ps co to sa 'spyki'?
            Pierdoleni Latynosi

            • Gość: theend Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: 213.78.112.* 26.06.02, 20:19
              newyork2 napisał(a):

              > .
              > >
              > > wlasnie tworzysz sobie wspominke..ktora bedziesz mogl opowiadac wnukom..
              > > ps co to sa 'spyki'?
              > Pierdoleni Latynosi
              >

              fakt zel..ale sam sie pierdol przy okazji pierdolenia..dwie aktywne strony..to
              wazne..
        • aniutek Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:12
          jesli przezyje, co z nim zrobisz?
          • newyork2 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:14
            aniutek napisał(a):

            > jesli przezyje, co z nim zrobisz?
            Zobaczymy pozniej

            • aniutek Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:16
              newyork2 napisał(a):

              > aniutek napisał(a):
              >
              > > jesli przezyje, co z nim zrobisz?
              > Zobaczymy pozniej
              >
              daj znac
              • newyork2 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:19
                aniutek napisał(a):

                > newyork2 napisał(a):
                >
                > > aniutek napisał(a):
                > >
                > > > jesli przezyje, co z nim zrobisz?
                > > Zobaczymy pozniej
                > >
                > daj znac

                Dam. Pies jest maly, wielkosci duzego kota smile)
                Cos chyba na ksztalt terierka, moze zatrzymam, choc szanse slabo widze.
                Lece, olac prace.


                • aniutek Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:24
                  newyork2 napisał(a):

                  > aniutek napisał(a):
                  >
                  > > newyork2 napisał(a):
                  > >
                  > > > aniutek napisał(a):
                  > > >
                  > > > > jesli przezyje, co z nim zrobisz?
                  > > > Zobaczymy pozniej
                  > > >
                  > > daj znac
                  >
                  > Dam. Pies jest maly, wielkosci duzego kota smile)
                  > Cos chyba na ksztalt terierka, moze zatrzymam, choc szanse slabo widze.
                  > Lece, olac prace.
                  ple??
                  jesli nie mozesz zatrzymac psiaka pisz na pivate cos pomyslimy

    • Gość: kluba1 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.we.client2.attbi.com 26.06.02, 20:10
      newyork2 napisał(a):

      > Wracajac z lunchu znalazlem pod plotem sklepu z mat. budowlanymi starego psa,
      > zdychal najprawdopodobniej, bo ciezko dyszal i nie chcial nawet pic wody, ktora
      >
      > mu dali faceci z tego sklepu.
      > Ktos go chociaz oslonil od slonca i dal mu jedzenie, ale tez nie chcial jesc.
      > Zaraz wychodze z pracy i wezme go do wterynarza jesli jeszcze bedzie zyl.
      > To nie pierwszy taki przypadek w tym sasiedztwie , bo tu mieszkaja jebane Spyki
      >
      > a oni kupuja malego psa do zabawy, a jak jest stary i smierdzi, to go
      > wypierdalaja na ulice.
      > I niech mi tu nikt nie pierdoli, ze wszyscy ludzie sa tacy sami, bo zadem
      > Amerykaniec by tego nie zrobil i Polak pewnie tez nie.

      Dobrze ze chcesz psu pomoc. Zajrzyj na strone "zwierzeta male i duze" a dowiesz
      sie, ze w Polsce niektorzy ludzie aby pozbyc sie niechcianych zwierzat
      przywiazuja je do drzewa w pobliskim lasku i zostawiaja na smierc z pragnienia
      lub glodu. Slyszalam, ze to samo dzieje sie w Hiszpani ..... wiec....!!! .
      LUDZIE, bez wzgledu na to skad sa, bywaja czasami bardzo okrutni i bezmyslni.
      Zgadzam sie z twoim oburzeniem . Dobrze , ze o tym napisales !!!!
      • newyork2 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:15

        > sie, ze w Polsce niektorzy ludzie aby pozbyc sie niechcianych zwierzat
        > przywiazuja je do drzewa w pobliskim lasku i zostawiaja na smierc z pragnienia
        > lub glodu. Slyszalam, ze to samo dzieje sie w Hiszpani ..... wiec....!!! .
        > LUDZIE, bez wzgledu na to skad sa, bywaja czasami bardzo okrutni i bezmyslni.
        > Zgadzam sie z twoim oburzeniem . Dobrze , ze o tym napisales !!!!

        Tego sie boje najbardziej, bo jakbym gnoja zlapal na czyms takim, to za siebie
        nie odpowiadam. Szast prast....i co dalej?

      • reggie Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:16
        Popieram, napisz co z nim jest, masz dobre serce stary - szacunek dla Ciebie...
        Pzdr.
        • karelia Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:36
          wiecie co? kiedys czytalam reportaz , nawet teraz , jak sobie przypomne ,
          wiecie no , to bylo bardzo.... Rzecz sie dziala w Polsce i bylo o tym , jak
          ojciec rolnik odwozi swinke do rzezni. Towarzyszy mu mala corka, ktora oswoila
          swinke i traktowala jak zwierze-przyjaciela.
          Najstraszniejsze byly dialogi w tym reportazu, kiedy dziewczynaka uspokaja
          swojego zwierzaka , mowiac , zeby sie nie bala ta swinka, bo to nie bedzie
          bolalo, bo to szybko....to bylo po prostu , ja nie wiam , jak mam napisac....Ja
          nawet teraz nie chce myslec o tej dziewczynce, ktora plakala jadac na wozie z
          ojcem i swinka- przyjacielem do rzezni. Mnie po prostu cos w gardle dusi.

          End i inni, please , darujcie sobie komentarz , OK?
          • Gość: Jankes Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.broadcom.com 26.06.02, 20:50
            A co jadlas na sniadanie?
            Bulke z szynka moze?

            Jankes
            • aniutek Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:51
              hmmm jankes to chyba twoje menu

              Gość portalu: Jankes napisał(a):

              > A co jadlas na sniadanie?
              > Bulke z szynka moze?
              >
              > Jankes

              • Gość: Jankes Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.broadcom.com 26.06.02, 21:02

                Ja jednak nie placze z powodu zabijanych przez ludzi zwierzatek gdyz jedzac
                bulke szynka robie swiadomy wybor.

                Jankes
            • karelia Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 27.06.02, 00:21
              na sniadanie jadam jajka gotowane , twarozek, mieszanka flingowa.... owszem ,
              nie wypieram sie , jem mieso. Ale uwierz mi , ten artykul byl wstrzasajacy,
              ukazujacy dziecko jak odprowadza zwierze na rzez. Dziewczynka wie, ze juz nie
              spotka swojego zwierzaka, placze ale chce wynagrodzic zwierzeciu i pociesza
              jak moze w dzieciecym jezyku. Uwierz mi, reportaz byl wstzasajacy ze wzgledu
              na kontrast- swiat doroslych i swiat postrzegany przez dziecko.... ja juz nie
              bede o tym pisac, sorry.......................
      • Gość: gaga Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: 80.116.215.* 26.06.02, 20:33
        Nie tylko w Hiszpanii, we Wloszech tez i szlag mnie trafia. Mialam psa, zyl z
        nami przez 14 lat i stal sie czlonkiem rodziny. Nie rozumiem jak mozna sobie
        robic zabawke z psa. szkoda, ze nie mozna przywiazywac tzw. "wlascicieli" na
        poboczach autostrad.
        • karelia Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 20:46
          Po prostu powiedzmy sobie prawde- nie ma bardziej okrutnego zwierzecia niz
          czlowiek. Zwierze zabija z glodu albo ze strachu. A czlowiek? Dlaczego zabija,
          dlaczego meczy? Dlaczego sie zneca? ..... Popatrzmy tez na Forum, DLACZEGO???
          Skreslam osobnikow , ktorzy sa jawnie chorzy, pozostaja tacy "niby "normalni,
          DLACZEGO?????
          Ty wsciekly typie wiesz o czym mowie , prawda??? Co ci psycholu kobieta
          zawinila?
          • Gość: theend Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: 213.78.112.* 26.06.02, 21:03
            karelia napisał(a):

            > Po prostu powiedzmy sobie prawde- nie ma bardziej okrutnego zwierzecia niz
            > czlowiek. Zwierze zabija z glodu albo ze strachu. A czlowiek? Dlaczego zabija,
            > dlaczego meczy? Dlaczego sie zneca? ..... Popatrzmy tez na Forum, DLACZEGO???
            > Skreslam osobnikow , ktorzy sa jawnie chorzy, pozostaja tacy "niby "normalni,
            > DLACZEGO?????
            > Ty wsciekly typie wiesz o czym mowie , prawda??? Co ci psycholu kobieta
            > zawinila?

            kara+lita..pokazala twarz o ktorej nie mialem zielonego pojecia..twarz wscieklego
            i sfrustrowanego psa..ja cie krece..trzymaj sie..mocno..

            znasz troche historie i lit..dlaczego?? zranione uczucia ..
            a wiesz co jest gorsze?..placzacy generalowie..syf..
            to wszystko prawo+kac-ja..
            • aniutek Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 21:10
              Gość portalu: theend napisał(a):

              > karelia napisał(a):
              >
              > > Po prostu powiedzmy sobie prawde- nie ma bardziej okrutnego zwierzecia niz
              >
              > > czlowiek. Zwierze zabija z glodu albo ze strachu. A czlowiek? Dlaczego zab
              > ija,
              > > dlaczego meczy? Dlaczego sie zneca? ..... Popatrzmy tez na Forum, DLACZEGO
              > ???
              > > Skreslam osobnikow , ktorzy sa jawnie chorzy, pozostaja tacy "niby "normal
              > ni,
              > > DLACZEGO?????
              > > Ty wsciekly typie wiesz o czym mowie , prawda??? Co ci psycholu kobieta
              > > zawinila?
              >
              > kara+lita..pokazala twarz o ktorej nie mialem zielonego pojecia..twarz wsciekle
              > go
              > i sfrustrowanego psa..ja cie krece..trzymaj sie..mocno..
              >
              > znasz troche historie i lit..dlaczego?? zranione uczucia ..
              > a wiesz co jest gorsze?..placzacy generalowie..syf..
              > to wszystko prawo+kac-ja..
              prowokacja - hehehehe
              BTW widziales ostatni odcinek band of brothers on HBO?
              To byl dopiero prawdziwy General smile
              • Gość: theend Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: 213.78.112.* 26.06.02, 21:13
                aniutek napisał(a):

                > Gość portalu: theend napisał(a):
                >
                > > karelia napisał(a):
                > >
                > > > Po prostu powiedzmy sobie prawde- nie ma bardziej okrutnego zwierzeci
                > a niz
                > >
                > > > czlowiek. Zwierze zabija z glodu albo ze strachu. A czlowiek? Dlaczeg
                > o zab
                > > ija,
                > > > dlaczego meczy? Dlaczego sie zneca? ..... Popatrzmy tez na Forum, DLA
                > CZEGO
                > > ???
                > > > Skreslam osobnikow , ktorzy sa jawnie chorzy, pozostaja tacy "niby "n
                > ormal
                > > ni,
                > > > DLACZEGO?????
                > > > Ty wsciekly typie wiesz o czym mowie , prawda??? Co ci psycholu kobie
                > ta
                > > > zawinila?
                > >
                > > kara+lita..pokazala twarz o ktorej nie mialem zielonego pojecia..twarz wsc
                > iekle
                > > go
                > > i sfrustrowanego psa..ja cie krece..trzymaj sie..mocno..
                > >
                > > znasz troche historie i lit..dlaczego?? zranione uczucia ..
                > > a wiesz co jest gorsze?..placzacy generalowie..syf..
                > > to wszystko prawo+kac-ja..
                > prowokacja - hehehehe
                > BTW widziales ostatni odcinek band of brothers on HBO?
                > To byl dopiero prawdziwy General smile

                telewizja? 'nie ma tutaj bohatera'
              • Gość: Jankes Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.broadcom.com 26.06.02, 21:16
                Ja widzialem ale nie pamietam bo wydawalo mi sie, ze w tym filmie glownym i
                jedynym watkiem byly jatki niemiecko-amerykanskie.
                Nawet fajnie to brzmialo w "dygital serrand sand" ale to chyba bylo najlepsze z
                tego filmu. "Czterej pancerni" byli lepsi.

                Szarik tez lepszy

                Jankes
                • aniutek Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 21:20
                  well jak powiedzial poeta- sa gusta i gusteczka jednemu podoba sie matka drugiemu
                  coreczka.
                  Mnie sie general armi niemieckiej podobal, zachowal godnosc mimo przegranej, opiekowal sie
                  swymi ludzmi, roznie mozna na to patrzec ale mozna miec szacunek do wroga.
                  • Gość: Jankes Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.broadcom.com 26.06.02, 21:25
                    Masz racje co do gustow i gusteczek. Tylko kto ma co? To tez podlega dyskusji.

                    Ja tam bym nie byl dumny z Niemieckiego generala. Raz ze pewnie wymordowal kupe
                    ludzi a dwa pozwolil wyslac swoich zolnierzy na smierc. Jakby naprawde chcial
                    sie opiekowac toby przynajmniej bral udzial w spisku przeciwko Hitlerowi.

                    Kieeepski film... Ale efekty dzwiekowe kulaste musze przyznac.

                    Jankes
                  • Gość: theend Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: 213.78.112.* 26.06.02, 21:26
                    aniutek napisał(a):

                    > well jak powiedzial poeta- sa gusta i gusteczka jednemu podoba sie matka drugie
                    > mu
                    > coreczka.
                    > Mnie sie general armi niemieckiej podobal, zachowal godnosc mimo przegranej, op
                    > iekowal sie
                    > swymi ludzmi, roznie mozna na to patrzec ale mozna miec szacunek do wroga.

                    nie..nie mozna miec szacunku dla wroga..wrog wedlug mnie to czlowiek ktorego sie
                    nie szanuje..trace szacunek kiedy ktos mnie nie szanuje..logiczne????
                    • newyork2 ZAKONCZENIE AKCJI PIES 26.06.02, 22:20
                      Podjechalem,pies wylazl z kartonu, przy ponownych ogledzinach okazalo sie ze
                      pies (suka) jest w ostatniej fazie ciazy. Z facetami ze sklepu ustalilismy, ze
                      zadzwonimy po Animals Control, bo suka moze rodzic w kazdej chwili, to pewnie
                      byl tez powod ze ledwie dyszala.
                      Goscie z AC przyjechali po 40 min- wiec jednak warto dzwonic w takich
                      przypadkach-(718) 649 8600 w NY i stwierdzili, ze to nie ciaza bo to jednak
                      pies (!) tylko robaki go napuczyly do tego stopnia.
                      Poza tym pies mial zaropiale oba oczy calkowicie i stracil prawdopodobnie wech,
                      wiec dlatego nie jadl.
                      Wypil za to zimna wode ktora mu zabralem....dobre i tyle.
                      Pies niestety bedzie uspiony, bo wg. ich oceny nie da sie go uratowac w zaden
                      sposob.
                      Sorry....
                      • aniutek Re: ZAKONCZENIE AKCJI PIES 26.06.02, 22:40
                        Biedny zwierzak jak sie musial meczyc. Pytanie co za bydle zostawilo cierpiace stworzenie
                        bez pomocy w taki straszliwy upal.....
                        • newyork2 Re: ZAKONCZENIE AKCJI PIES 26.06.02, 23:45
                          aniutek napisał(a):

                          > Biedny zwierzak jak sie musial meczyc. Pytanie co za bydle zostawilo cierpiace
                          > stworzenie
                          > bez pomocy w taki straszliwy upal.....
                          Ten pies byl na ulicy od paru tygodni, to nie dzis go wyrzucono.
                          W sumie to za los zwierzaka powinni czuc sie odpowiedzialni p..leni ludzie, ale
                          tak nie jest, niestety.
                          To itak nic w porownaniu z psim horrorem, ktorego bylem swiadkiem w rejonie
                          Everglades na Florydzie. Takich psow tam latoalo kilka tysiecy, w stadach po 30-
                          40.
                          No, ale co sie dziwic, to blisko od Miami, a tam jest ogromne skupisko
                          pierdolonych Spykow.
                          Jaki pan taki kram.
                          Kazdy Spyk zlapany na porzuceniu psa powinien zostac przywiazany za jajca do
                          drzewa, drzewo podpalone. Obok na stoliczku, brzytwa....Samoobsluga.

                    • aniutek Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 26.06.02, 23:37
                      Gość portalu: theend napisał(a):

                      > aniutek napisał(a):
                      >
                      > > well jak powiedzial poeta- sa gusta i gusteczka jednemu podoba sie matka d
                      > rugie
                      > > mu
                      > > coreczka.
                      > > Mnie sie general armi niemieckiej podobal, zachowal godnosc mimo przegrane
                      > j, op
                      > > iekowal sie
                      > > swymi ludzmi, roznie mozna na to patrzec ale mozna miec szacunek do wroga.
                      >
                      > nie..nie mozna miec szacunku dla wroga..wrog wedlug mnie to czlowiek ktorego si
                      > e
                      > nie szanuje..trace szacunek kiedy ktos mnie nie szanuje..logiczne????
                      NIE wrog to czlowiek ktorego sie nienawidzi co nie wyklucza, ze w konfrontacji z nim nie
                      uszanuje sie jego godnosci - czlowieka, zolnierza etc

                      • baloo1 Przyjaciele malych puszystych zwierzatek 27.06.02, 00:06
                        Wyrazy szacunku, newyork2...

                        ale nie tylko "spyki" maja na to monopol ... W domu naprzeciwko mnie mieszka
                        taka ogolnie szanowana osoba, postepowa, ekolo, kochajmy zwierzeta i przyrode,
                        te rzeczy ... (n.b. wlascicielka apteki zielarsko-homeopatycznej : kasy ma
                        jak lodu). Bajka sie skonczyla, gdy sie okazalo, ze jej kotka bedzie miala
                        male. Nic nierozumiejacy kanapowiec znalazl sie w kilka minut na chodniku, na
                        szczescie zaopiekowala se nim sprzataczka tejze Pani, osoba calkiem
                        niepostepowa.

                        Ale to pikus : w wiosce obok pewne malzenstwo przyjaciol zwierzat zgarnialo
                        z ulicy wszystkie porzucone i blakajace sie psy i koty. Dopiero po bardzo
                        dlugim czasie (na pewno ponad rok-dwa) sasiedzi zadzwonili po policje i
                        straz. Gdy dzielni strazacy weszli do pomieszczenia, w ktorym "uratowane"
                        zwierzaki byly przechywane (cos kolo 40-50 sztuk) , to czesc chlopow trzeba
                        bylo od razu wycofac z akcji, a reszta weszla w gaz-maskach. Okazalo sie, ze
                        para uroczych staruszkow trzymala swoich ulubiencow w klatkach scisle
                        odpowiadajacych ich rozmiarom, cos w stulu przemyslowej hodowli kurczakow.
                        Zywili je i poili i nic ponadto. Calosc byla schorowana, zapchlona i pokryta
                        pancerzykiem sklejonej sierci i wlasnej mierzwy. Weterynarze z calego kanonu
                        podzielili miedzy siebie te zwierzaki i kilka tygodni trzeba bylo je kurowac,
                        zeby nadawaly sie chocby do schroniska. Para milych staruszkow czeka na
                        rozprawe, ale mieszkaja gdzie indziej, bo sie boja we wsi pokazac ... A
                        wszystko to z milosci ....
                        Przepraszam za przydlugi post
                        Baloo
                        • Gość: ciufla Dobre wiadomosci a propos zwierzat. IP: 149.142.158.* 27.06.02, 00:23
                          No to ja mam troszke lepsze wiadomosci. Wlasnie odkrylam u siebie (Los Angeles)
                          schronisko dla psow bez krat, kup i smrodu. Zwierzaki maja jasne "pokoje", w
                          ktorych stoja fotele, kanapy i inne legowiska, pokoj z torem przeszkod o
                          wielkie podworko,po ktorym moga hasac bez smyczy. Schronisko rowniez dziala jak
                          przedszkole, dla tych psow, ktorych wlasciciele pracuja standartowe 40 godzin i
                          nie chca ich zostawiac samych w domu.

                          Co najfajniesze, to, ze studenci biologii z UCLA moga odbebniac praktyki w tym
                          schronisku, bawiac sie z psami i obserwujac ich zachowanie. A potem pisza o tym
                          papier i jeden wielki krok, by dostac sie "grad school" zalatwiony.

                          Cytujac za Bruce Willis, ktory wychodzi z samolotu w pierwszej czesci "Die
                          Hard"/ "Szklana pulapka": "Fucking California...!"

                          Pozdrawiam smile))))))))))))))))
                      • pajacyk2 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 27.06.02, 00:09



                        > >
                        > > nie..nie mozna miec szacunku dla wroga..wrog wedlug mnie to czlowiek ktore
                        > go si
                        > > e
                        > > nie szanuje..trace szacunek kiedy ktos mnie nie szanuje..logiczne????
                        > NIE wrog to czlowiek ktorego sie nienawidzi co nie wyklucza, ze w konfrontacji
                        > z nim nie
                        > uszanuje sie jego godnosci - czlowieka, zolnierza etc


                        przeprasam ze siem ftroncam
                        Najogolniej mowiac wrog to ten kto ma sprzeczne do naszych interesy. Wszystko
                        inne jest juz tylko konkretnym rozpatrywaniem przypadkow, przy ktorych wystepuje
                        okreslona (lub nie) ilosc zmiennych z roznym natezeniem.
                        Po co wulgaryzowac teorie jakims szacunkiem, generalami etc.

                      • Gość: Mirko A w Indiach... IP: *.union01.nj.comcast.net 27.06.02, 00:16
                        ...90% populacji sępów padło przez ostatnie 20 lat. I ni diabła wiadomo
                        dlaczego. Podejrzewają jakis tajemniczy/niewykryty wirus. Niektóre spadały z
                        nieba, w trakcie lotu.
                        Sęp w Indiach to bardzo ważne ptaszysko, święte itd. Załatwia(ł) problem wielu
                        pogrzebów - nie wszyscy Hindusi są kremowani - wielu zmarłych wystawia się na
                        rytualne pożarcie sępom, do tego padłe święte krowy i szczury, którym nic
                        innego praktycznie nie daje rady i których populacja wzrosła znacznie od czasu
                        problemu z sępami.
                        Wiem, wiem, szok kulturowy itd, ale jest to naprawdę jedna z najpoważniejszych
                        ekologicznych katastrof ostatnich lat.
                        • aniutek Re: A w Indiach... 27.06.02, 00:23
                          Mirko- czemu uzywasz polskich znakow, u wiekszosci na ekranie ukazuja sie robaczki ....
                          • Gość: robaczek Re: A w Indiach... IP: *.sympatico.ca 27.06.02, 00:27
                            aniutek napisał(a):

                            > Mirko- czemu uzywasz polskich znakow, u wiekszosci na ekranie ukazuja sie robac
                            > zki ....

                            U kogo jeszcze, nazwiska? Popros... kogos o ustawienie
                            kompa. Najlepiej przy oknie.
                            • aniutek Re: A w Indiach... 27.06.02, 01:01
                              Gość portalu: robaczek napisał(a):

                              > aniutek napisał(a):
                              >
                              > > Mirko- czemu uzywasz polskich znakow, u wiekszosci na ekranie ukazuja sie
                              > robac
                              > > zki ....
                              >
                              > U kogo jeszcze, nazwiska? Popros... kogos o ustawienie
                              > kompa. Najlepiej przy oknie.
                              najlepiej przy Twoim OKNIE cobym mogla dobrze wycelowac w ten glupi leb
                              czemu sam ich nie stosujesz he????? na swojej super duper IBM machinie?
                              • Gość: robaczek Re: A w Indiach... IP: *.sympatico.ca 27.06.02, 02:45
                                aniutek napisał(a):

                                > najlepiej przy Twoim OKNIE cobym mogla dobrze wycelowac w ten glupi leb
                                > czemu sam ich nie stosujesz he????? na swojej super duper IBM machinie?

                                Dumna durna posiadaczko służbowegp Power Book G4.
                                Zapytaj studenta to ci wszystko wytłumaczy tłumoku.
                                • Gość: aniutek Re: A w Indiach... IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 27.06.02, 03:03
                                  Gość portalu: robaczek napisał(a):

                                  > aniutek napisał(a):
                                  >
                                  > > najlepiej przy Twoim OKNIE cobym mogla dobrze wycelowac w ten glupi leb
                                  > > czemu sam ich nie stosujesz he????? na swojej super duper IBM machinie?
                                  >
                                  > Dumna durna posiadaczko służbowegp Power Book G4.
                                  > Zapytaj studenta to ci wszystko wytłumaczy tłumoku.
                                  hehehehe wlasnego tongue_out maly srebrny sliczny hehehehe
                                  a student u mnie moze brac lekcje z maca smile
                                  • Gość: DundeeGi Re: A w Indiach... IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 27.06.02, 03:06
                                    Aniutek, czy To naprawde Ty? jak Student sobie radzi?

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: aniutek Re: A w Indiach... IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 27.06.02, 03:09
                                      Gość portalu: DundeeGi napisał(a):

                                      > Aniutek, czy To naprawde Ty? jak Student sobie radzi?
                                      >
                                      > Pozdrawiam
                                      to ja - patrz na koncowke wink
                                      student OK - wiecej na priva
                                      • Gość: DundeeGi Re: A w Indiach... IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 27.06.02, 03:20
                                        Poslalam smile
                                  • kare1ia Re: A w Indiach... 27.06.02, 04:10
                                    Gość portalu: aniutek napisał(a):

                                    > a student u mnie moze brac lekcje z macania smile

                                    Co Ty Aniutek, tylko z macania????
                • Gość: what Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.sympatico.ca 27.06.02, 00:15
                  Gość portalu: Jankes napisał(a):

                  Nawet fajnie to brzmialo w "dygital serrand sand"

                  ??????? A nie byl to piasek w oczy?
                  • jajecznica1 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 27.06.02, 01:40
                    Aniutek !! - nie denerwuj sie !! zobacz lepiej wyzej co tam znowu
                    powypisywali na ciebie , - ale jaja !!!
                    • Gość: Renka Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: 5.3R* / *.home.cgocable.net 27.06.02, 07:24
                      No i prosze, generaly sie poplakaly. Wrog to ten co ma NIE NASZE
                      interesy.Dobre..dobre..
                      Trudno jest dogodzic generalowi, szczegolnie jak dowodzi owczarnia, hihihi
    • Gość: mordyga Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku IP: *.bauboden.com, 27.06.02, 08:41
      Tez jestem wrazliwa na niedole zywych stworzen. Jednak od momentu kiedy w
      Indiach zobaczylam na ulicach umierajacych ludzi czy okaleczone, czesto przez
      wlasnych rodzicow dzieci aby mogly lepiej zarabiac na zycie jako zebracy to
      widok umierajacego zwierzecia juz mnie tak nie przeraza.
    • Gość: Tom Co to sa Spyki IP: *.nyc2.dsl.speakeasy.net 28.06.02, 17:04
      mieszkam tez w NY ale zabij mnie nie wiem co to Spyki, czy ktos moglby mnie
      oswiecic.
      • newyork2 Re: Co to sa Spyki 28.06.02, 17:33
        Gość portalu: Tom napisał(a):

        > mieszkam tez w NY ale zabij mnie nie wiem co to Spyki, czy ktos moglby mnie
        > oswiecic.

        Spic ( fonetycznie Spyk) to osoba pochadzaca z tzw. Ameryki Lacinskiej lub
        Centralnej, poslugujaca sie jezykiem hiszpanskim w mowie codziennej.
        Jest to okreslenie obrazliwie, wiec zanim zostanie uzyte, nalezy upewnic sie ze
        mamy otwarta i niczym nie zablokowana droge konieczna do opuszczenia miejsca
        konwersacji ze Spykiem.
        Jest to slowo podobne do tzw. N- word w odniesieniu do ludnosci murzynskiej.

    • cracovian Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 28.06.02, 17:21
      newyork2 - ja wiem, ze ty jestes popierdolony polak z osiedla, ale od latynosow
      sie odpierdol, bo ci w czache przyloze pusta butelka po wodce smile
      • newyork2 Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 28.06.02, 17:35
        cracovian napisał(a):

        > newyork2 - ja wiem, ze ty jestes popierdolony polak z osiedla, ale od latynosow
        >
        > sie odpierdol, bo ci w czache przyloze pusta butelka po wodce smile

        Na pewno nie z twojego osiedla cwelu.

        • cracovian Re: Pieskie zycie psa w Nowym Jorku 28.06.02, 18:09
          Pewnie, ze nie jestes z mojego osiedla, bo jakbys byl to w nowym jorku dane by
          ci bylo jezdzic na wozku inwalidzkim smile Mysle, ze i tak powinni ci dac
          handicapped status, bo masz popierdolone w glowie. A jesli chodzi o te
          przekonania rasistowskie, ktore z polski ze soba przywiozles to i tak predzej
          czy pozniej cie dogonia, scurvysynu...

          Dla tych co nie wiedza:
          Spyk = spic = hispanic
          Dumb Pollack = prime example: newyork2 plus wiecej niz potrzeba kompleksow
          • newyork2 A co tam dzis ciekawego w Nowej Hucie ? 28.06.02, 18:17
            • cracovian Re: A co tam dzis ciekawego w Nowej Hucie ? 29.06.02, 02:53
              Nic, tylko gazy i siarki. Trzeba bedzie malucha podpierdolic na czesci zeby na
              wodke starczylo przez weekend. Potem pojde na mecz ligowy. Slyszalem, ze
              Wiselka paru czarnych graczy z Afryki juz sobie kupila. Kolezkowie juz kupuja
              banany, bo rzucac trzeba bedzie. Nie tylko Polacy psami sie tak dobrze
              opiekuja, ale do tego czarnych przeglodzonych tez karmia - takie z nich dobre
              dusze... A jak tam ci udawanie Amerykanina w NYC idzie? Pewnie caly czas
              milczysz, bo jak powiesz "fuuuck" z tym ciezkim twoim akcentem to od razu
              wiadomo, zes z Polskiej wsi przyjechal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka