Gość: Artur
IP: *.mcbone.net / *.pppool.de
28.12.02, 18:25
Bylem ostatnio na party.
Przyszlo troche malzenstw, przyszlo tez duzo fajnych i chetnych panienek.
Kawalerowie zatarli rece i ruszli do ataku.
Ozenieni mezczyzni, mogli sobie tylko pomlaskac. Pozniej stworzyla sie z nich
gupka...i wszyscy zaczeli tak walic drinki, ze glowa boli.
W pewnym momencie...zastanowiłem sie nad taka rzecza:
"hm...jak bym byl zona na tym party, pelnym biegajacego zwierza i nie moglbym
na nic zapolowac, chyba, cholera tez bym sie uchlał"