ciotka_lipnicka
22.05.06, 21:00
Widzi je codziennie, stoja w grupach
na rogach ulic, czekaja na samochod,
ktory zawiezie je do srodmiescia do pracy
na sprzatanie wielkich biur jak tajemnicze
wyspy skarbow z powiesci o piratach,
kobiety marzycielki, podobne sa do siebie.
Przyjechaly do Chicago na zarobek:
jedna potrzebuje dokonczyc budowe domu
druga chce dopomoc corce
trzecia mysli o zalozeniu wlasnego biznesu
czwarta ta najmlodsza z czuloscia mysli
o chlopcu, ktorego zostawila z drugiej strony oceanu.
Kroki stawiaja ostroznie na chicagowskim bruku,
sny maja krotkie jak dzikie zwierzeta,
jeszcze nie znaja sie dobrze,obserwuja sie
nawzajem, wrogow poza immigration nie maja
nie liczac czasu, ktory musza tutaj spedzic
aby krople potu, niekiedy i lez zamienic
w zyciodajne dolary.
Krople potu zamienione w godziny a te w dolary,
dolary zamienione w domy, samochody
szczescie, kure w rosole, lepsze zycie, swiat,
zwykla proza zycia, zamieniona w codziennosc.
Jedynie czas jest poezja, magikiem zmieniajacym
zimy w wiosny,jesienne liscie w kwiaty lata,
wyrozumialy i bezwzgledny, cichy morderca
majacy niewinnych kobiet marzenia za nic.
Adam Lizakowski