bruno5 13.03.07, 23:16 Tak 5 albo 6 razy w tygodniu to prze..e tak zapie..c.To nie Ameryka to katorga. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wujekjurek Re: Wrociliscie z roboty 13.03.07, 23:23 Ja dzisiaj siedziałem w domu, bo jestem chory. Odpowiedz Link Zgłoś
jot-23 Re: Wrociliscie z roboty 13.03.07, 23:37 a ja pracuje 3 dni w tygodniu...jutro skoro swit lece do pracy...az do piatku... ale w sumie wolalbym dzisiaj byc pracy a nie robic to co robilem ---> musialem zebrac miesieczny "load" z yardu po moim mastiffie... bo odwilz nadeszla.... Odpowiedz Link Zgłoś
hotdog1 Re: Wrociliscie z roboty 14.03.07, 00:03 tak !!! wrocilem Bruner z roboty !,caly dzien nosilem na plecach tablice z dykty z reklamami jak twoj kolega z Torunia !!,ehheehehhehe,hyyhhyhyhy! Odpowiedz Link Zgłoś
luiza-w-ogrodzie Re: Wrociliscie z roboty 14.03.07, 01:14 Wracam z milego biura, polozonego w zielonej okolicy, gdzie moge pracujac sluchac muzyki z laptopa i forumowac. Mam 15 minut dojazdu. Raz w tygodniu pracuje w domu. Po pracy robie obiad, ide na basen, pracuje w ogrodzie. To nie Ameryka, to Australia. Odpowiedz Link Zgłoś
hotdog1 Re: Wrociliscie z roboty 14.03.07, 01:23 Luiza nie zalewaj wody z tym sluchaniem muzyki w pracy i pisaniem na forum, bo w takie pierdoly malo kto wierzy !, Praca jest praca ,obojetnie czy wykonujesz ja w Helsinkach ,Berlinie, NYC czy Melburne lub Adelajdzie ..... nikt ci nie bedzie placil za opier...dalanie sie i udawanie ze pracujesz,bo predzej czy pozniej to wykapuja i powiedza ci.... bye,bye !!!!! [ juz kiedys tego doswiadczylas ] liczy sie wszedzie pracownik wydajny, sumienny ,skrupulatny , punktualny i pracowity !!,to chyba naturalne na "dzikim zachodzie" prawda ?? a juz dzisiaj w Polsce jest podobnie. Odpowiedz Link Zgłoś
luiza-w-ogrodzie Re: Wrociliscie z roboty 14.03.07, 02:24 hotdog1 napisał: > Luiza nie zalewaj wody z tym sluchaniem muzyki w pracy i pisaniem na > forum, bo w takie pierdoly malo kto wierzy !, Praca jest praca ,obojetnie > czy wykonujesz ja w Helsinkach ,Berlinie, NYC czy Melburne lub > Adelajdzie ..... A co to ma do rzeczy? Managerowie dostaja raporty na czas, plus dodatkowe ciekawe analizy o ktore nie prosili i nie obchodzi ich czy slucham muzyki i surfuje, byleby wszystko bylo na czas i rzetelnie zrobione. I jest. nikt ci nie bedzie placil za opier...dalanie sie i > udawanie ze pracujesz,bo predzej czy pozniej to wykapuja i powiedza > ci.... bye,bye !!!!! Zgadza sie, za opie..nie nie placa. Ale nie do mnie te uwagi :o) [ juz kiedys tego doswiadczylas ] A to jakas nowosc? Jeszcze mnie nikt nigdy nie zwolnil, musialam sie Tobie pomylic z kims innym. liczy sie > wszedzie pracownik wydajny, sumienny ,skrupulatny , punktualny i > pracowity !!,to chyba naturalne na "dzikim zachodzie" prawda ?? a juz > dzisiaj w Polsce jest podobnie. Zgadzam sie. Ale od polityki firmy i "first line manager" zalezy jak definiuja wydajnosc, sumiennosc, skrupulatnosc a szczegolnie pracowitosc. To, ze pracownik siedzi na tylku w biurze po 10 godzin dziennie niekoniecznie znaczy ze jest pracowity. Pozdrawiam i lece na joge na terenie firmy, byyyeeee ;o) Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link Zgłoś
hotdog1 Luizy bajeczki 14.03.07, 03:18 Luiza takie pier..doly to mozesz pisac takim co nigdy nie pracowali za granica. Kazdy Boss placi ci za godziny pracy ktore maja byc wydajne i wypelnione praca, i tylko praca a nie siedzenim i surfowaniem w necie,za to nikt nie placi od Honkongu po Breslau !!,tfu !!!!.....Wroclaw !!! Nie chce sie mi szukac starych postow w ktorych skazysz sie ze stracilas prace i musisz sie przekwalifikowac ...a wiec?? znowu krecisz ..ze niby nigdy nie bylas bez pracy lub nie zwolniono cie. Nie udawaj ze masz tak cudowna prace w ktorej mozesz sie tylko slizgac... no chyba ze jest ona za minimum placowe ...chyba w Australii za 6 Auis $$ Ostanio mayor Bloomberg na inspekcji posad miejskich w NYC ,natknol sie na pracownikow siedzacych na Necie ,zamiast zajmowac sie swoja praca.. nie bylo zmiluj sie , ludzie z kilkunasto letnim stazem i expirience wyladowali na bruku ...... to taki drobny przykladzik ,jak sie pracuje w US. Odpowiedz Link Zgłoś
luiza-w-ogrodzie Ciezka rzeczywistosc Hotdoga 14.03.07, 04:15 hotdog1 napisał: > Luiza takie pier..doly to mozesz pisac takim co nigdy nie pracowali za > granica. Kazdy Boss placi ci za godziny pracy ktore maja byc wydajne i > wypelnione praca, i tylko praca a nie siedzenim i surfowaniem w necie,za to > nikt nie placi od Honkongu po Breslau !!,tfu !!!!.....Wroclaw !!! Mnie placa za wykonane projekty, nie za godziny. Nie jestem na kontrakcie, tylko na pensji. Moze tu lezy roznica. > Nie chce sie mi szukac starych postow w ktorych skazysz sie ze stracilas > prace i musisz sie przekwalifikowac ...a wiec?? znowu krecisz ..ze niby > nigdy nie bylas bez pracy lub nie zwolniono cie. Hotdog, alez poszukaj starych postow, zobaczysz ze chodzilo o cos zupelnie innego. Kilka lat temu mialam podla managerke i zastanawialam sie czy by sie nie zwolnic, przekwalifikowac etc. Ona chciala mnie zwolnic, bo ktos jej doniosl co mysle na temat jej stylu zarzadzania. Nie miala haka na mnie, a ja sie uparlam, ze sie nie poddam i nie zwolnie na wlasna prosbe. Coz, przetrzymalam babe, juz jej nie ma :o) > Nie udawaj ze masz tak cudowna prace w ktorej mozesz sie tylko slizgac... no > chyba ze jest ona za minimum placowe ...chyba w Australii za 6 Auis $$ Nigdy nie mowilam, ze mam prace, w ktorej moge sie tylko slizgac! Odwalam kupe roboty, forumowe posty wpisuje zazwyczaj w momentach zastoju, gdy czekam na dane albo mam blokade tworcza. Gdy spietrza sie tygodniowe, miesieczne i kwartalne raporty, czasem nie wchodze na forum po kilka dni. Minimum placowe mnie nie dotyczy - stawki godzinowe obowiazuja kontraktorow, nie osoby zatrudnione na pelny etat. > Ostanio mayor Bloomberg na inspekcji posad miejskich w NYC ,natknol sie na > pracownikow siedzacych na Necie ,zamiast zajmowac sie swoja praca.. nie bylo > zmiluj sie , ludzie z kilkunasto letnim stazem i expirience wyladowali na > bruku ...... to taki drobny przykladzik ,jak sie pracuje w US. Wspolczuje tym wywalonym. Z drugiej strony urzednicy panstwowi to najbardziej leniwi pracownicy na swiecie. U nas wywalaja glownie za wchodzenie na strony pornograficzne i hazardowe - all made in USA :o) Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link Zgłoś
peerelski Re: Ciezka rzeczywistosc Hotdoga 14.03.07, 08:58 Luiza napisala: >Mnie placa za wykonane projekty, nie za godziny. Nie jestem na kontrakcie tylko na pensji. Moze tu lezy roznica.<< Nieee!!, tu lezy brak logiki... no chyba ze jestes na PENSION =(- Odpowiedz Link Zgłoś
artur666 Nie cierpie listonoszow. 15.03.07, 01:40 Znowu wpadlem w nawyk wstawania o 10-11.00 rano. Najgorsi sa listonosze i roznoszacy gazety, zawsze dzwonia u nas i zrywam sie nieprzytomny i wsciekly z lozka. Zycie potrafi byc jednak ciezkie nawet gdy mozna sie wyleniuchowac. Odpowiedz Link Zgłoś
peerelski Re: Wrociliscie z work do roboty ? 14.03.07, 08:51 Luiza napisala: >>Managerowie dostaja raporty na czas, plus dodatkowe ciekawe analizy o ktore nie prosili i nie obchodzi ich czy slucham muzyki i surfuje, byleby wszystko bylo na czas i rzetelnie zrobione. I jest.<< a czy pomyslalas ze twoi menagerowie tez maja swoich menegerow? i skad wiesz ze twoje analuizy sa dla nich ciekawe? w koncu jesli robisz tylko to o czym piszesz to stanowisz czesc tzw. OVERHEADS...a poza tym, wnioskujac na podstawie twojej dotychczasowej prezentacji tutaj, twoja praca nie jest, jak oni to okreslaja, VALUE-ADDED Odpowiedz Link Zgłoś
yaponczyk1 Zem wrocil :) 14.03.07, 04:02 Ja olewam ma prace juz teraz. Chodze bo musze na razie i robie cos tam.Juz od niechcenia i bez zapalu. Swoje zrobilem. Dzis bylem na lunchu w kolumbijskiej knajpie 2 godziny i nikt sie nie polapal Oni jeszcze nie wiedza, ze w ostatni wtorek maja zadzwonie i poinformuje ich unizenie, ze dzis byl ostani moj dzien w pracuni i juz nigdy mnie wiecej nie zobacza. Nie bedzie tortu w lunch room. Nie bedzie hugs and kisses. Nie bedzie wspolnych fotografii i glupkowatych usmieszkow.Kart z Hallmarku ze bylo milo ale sie skonczylo. Once I am gone, I am gone forever ..... ID wysle poczta, poleconym. Po drodze na lotnisko. Po 18 latach w USA zaczynam nowe zycie. Lepsze oczywiscie ! Odpowiedz Link Zgłoś
piss.doff Re: Zem wrocil :) 14.03.07, 05:37 nie wyglu[iaj sie, ja rozumiem ze chcesz ludzi powk..wiac, ja rozumiem ze masz neizla fantazje ale zeby zaraz stad emigroac? Czy ciebie jakies zle naszlo? Moze musimy to tobie jakos drukowanymi literami wytlumaczyc? I guess, if it is true, it must be " ale to sa swoje chamy' syndrom. Odpowiedz Link Zgłoś
des4 Re: op...anie się w pracy 14.03.07, 08:23 Pracuję w ubezpieczeniach, a dokładniej w firmie brokerskiej. Zaliczyłem staże w HQ w USA i w londyńskiej centrali, czesto też jeżdzę tam slużbowo. I nie do końca jest tak ze słynną anglosaską pracowitościa, ja to niektórzy tu przedstawiają. Ot chociażby Londyn. Start o 9.00 Dłubanina bieżących papierkowych sprawach. Ok. 10-11 wyjście na "rynek" czyli wizyty siedzibach firm ubezpieczeniowych/reasekuracyjnych i w syndykatach Lloyd's. Zawieraniek ontaktóew, negocjacje, kawka ,pogaduch itp. Ok. 13 na lunch, zwykle pobliski pub albo knajpa, czasem lepsza restauracja z klietem. Tak do godz. 14-15. Przy okazji załatwianie własnych spraw. Potem do 17-18 papierkowa robot w biurze. Nadgodziny bardzo rzadko, praca jest tak zorganizowana ze każdy się wyrabia w 8 godzinach. Internet prywatny bardzo czesto,c ale istnieje niepisana zasada, że dyskretnie i bez przesady. Zgadzam się z luizą, że w tkaich rozliczają z efektów pracy, a nie kontroluja czas pracy. Widocznie większośc Polonusow wciąz więc pracuje w systemie zegarowym, z superviserem nad ramieniem i limitowanym czasem wyjścia do toalety... Odpowiedz Link Zgłoś
peerelski Re: op...anie się w pracy 14.03.07, 09:04 >>Zgadzam się z luizą, że w tkaich rozliczają z efektów pracy, a nie kontroluja czas pracy.<< z efektow pracy to rozliczaja twojego bossa, albo menagera (jak mawia Luiza), a nie ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
yaponczyk1 Re: Zem wrocil :) 14.03.07, 13:08 Dlaczego mialo mnie zle najsc ?! A moze dobre ? Planuje ten ruch od lat, w koncu nie mam 25 lat wieczny tez nie jestem Pulapka Ameryki polega na tym, ze sie ludziom wmawia bezustannie ze tu najlepiej, jak gdzies- to tylko tu i nigdzie indziej, Ameryka to pepek swiata i gdzie indziej zginiesz marnie. I tak sie spedza tu cale zycie, w testamencie zaznaczajac, zeby truchlo imigranta KONIECZNIE pochowac w ojczyznie. A to juz troche za pozno na sentymenty, nie ? Zreszta, wyjezdzam jako jeden z ostatnich z mego grona znajomych, nie liczac paru osob, ktore wybraly Arizone reszta juz w Polsce i to od dawna. Odpowiedz Link Zgłoś
angelica200 [...] 14.03.07, 16:25 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
ratpole Re: Zem wrocil :) 15.03.07, 01:31 yaponczyk1 napisała: > Dlaczego mialo mnie zle najsc ?! A moze dobre ? > Planuje ten ruch od lat, w koncu nie mam 25 lat wieczny tez nie jestem > Pulapka Ameryki polega na tym, ze sie ludziom wmawia bezustannie ze tu > najlepiej Na tym samym polegalaby pulapka Polski, ale tylko wtedy gdyby istnieli frajerzy, ktorzy daliby sie zlapac na taki chlam, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
soup.nazi Re: Zem wrocil :) 14.03.07, 17:16 Jakbys 18 lat tubajfory na budowie ciungal i spal na jednym materacu z Bolkiem od Malolepszych, to targanie pustakow na budowie wlasnej chlewni w Grajewie tez wydaloby ci sie kuszace, hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
drizzlys Re: Zem wrocil :) 14.03.07, 19:01 Czy nie myslisz ze zlozenie 2-tygodniowego wypowiedzenia nalezy sie twojemu pracodawcy? Jak by nie bylo musza znalezc kogos na twoje miejsce. Placili ci za twoja prace tyle lat, wiec mysle ze byloby przyzwoicie ich poinformowac o rezygnacji z pracy a nie dezerterowac jak zwykly krapol. Odpowiedz Link Zgłoś
yaponczyk1 Hm...daj mi pomyslec... 14.03.07, 19:16 Juz wiem. Nie. Gdy zwalniano mnie z poprzedniej wiele lat temu pracy to gdy wrocilem z lunchu, papiery dla mnie byly juz przygotowane. Zaplacono mi za caly ten dzien..... W tej pracy mnie to nie dotyczy, ale gdy zwalniano mojego kolege (management position) to po prostu drzwi do jego gabinetu mialy juz zmieniony zamek gdy probowal sie dostac do srodka. W pol godziny byl na ulicy. Nie odczuwam moralnej potrzeby by dawac wypowiedzenie. PS Pracodawca placil mi za moja PRACE a nie za to bym sie poczuwal w obowiazku mu skladac wypowiedzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
ratpole Re: Zem wrocil :) 15.03.07, 01:29 yaponczyk1 napisała: > Oni jeszcze nie wiedza, ze w ostatni wtorek maja zadzwonie i poinformuje ich > unizenie, ze dzis byl ostani moj dzien w pracuni i juz nigdy mnie wiecej nie > zobacza. Nie bedzie tortu w lunch room. Nie bedzie hugs and kisses. Nie bedzie > wspolnych fotografii i glupkowatych usmieszkow.Kart z Hallmarku ze bylo milo > ale sie skonczylo. To ty w doope uprzejmy jestes szmaciasz. Wysoka bulbonska kultoora, hehe Odpowiedz Link Zgłoś
tato1 Re: Wrociliscie z roboty 14.03.07, 17:32 bruno5 napisał: > Tak 5 albo 6 razy w tygodniu to prze..e tak zapie..c.To nie Ameryka to > katorga. ________________ ...tak bruno......jak zawsze swiezy jasny wpis...bezdyskusyjny.zastanawia mnie jedno a minowicie jak wielu z was pracuje na etatach w firmach i ze nikt nie jest boss ew.wlasciciel firmy.czy to nie skrzywienie z polski(homo sovietus).bedac na emigracji(posrednio nadal jestem)juz po paru latach mialem wlasna firme i do glowy by mi nie przyszlo pracowac na kogos lub dla kogos.....wylaczajac moja rodzine.takie samozadowolenie(przyszedlem-am z pracy ktos tam krzywo patrzyl ale robie kariere,ale szef jest ze mnie zadowolony)...napisze krotko jak bruno.......................................kropka. Odpowiedz Link Zgłoś
luiza-w-ogrodzie Wole byc najemnym pracownikiem 15.03.07, 03:45 tato1 napisał: > zastanawia mnie > jedno a minowicie jak wielu z was pracuje na etatach w firmach i ze nikt nie > jest boss ew.wlasciciel firmy.czy to nie skrzywienie z polski(homo > sovietus).bedac na emigracji(posrednio nadal jestem)juz po paru latach mialem > wlasna firme i do glowy by mi nie przyszlo pracowac na kogos lub dla > kogos.....wylaczajac moja rodzine.takie samozadowolenie(przyszedlem-am z pracy > ktos tam krzywo patrzyl ale robie kariere,ale szef jest ze mnie > zadowolony)... Tato, wiekszosc ludzi pracuje dla kogos. Mialam wlasna firme w Polsce, pracowalam tez w Australii na kontrakt i wiesz co? Nie chce mi sie, wole byc najemnym pracownikiem. Pracuje 5 dni w tygodniu, o 4 wychodze z biura i po 15 minutach jestem w domu - mam cala reszte dnia dla siebie. Nie musze sie niczym przejmowac. Mam swietna kierowniczke. Firma jest duza i ma wiele udogodnien dla pracownikow (np praca z domu, joga w srody, albo to ze moge sobie przedluzyc pobyt w Polsce, wynegocjowawszy ze bede pracowac z biura poznanskiej filii oprocz brania urlopu). Bycie pracownikiem najemnym pozwala mi spedzac duzo czasu z rodzina i znajomymi. Oczywiscie nie kazdemu sie takie zycie i zatrudnienie podoba - to kwestia indywidualnego wyboru. Pozdrawiam Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link Zgłoś
luiza-w-ogrodzie Nie wrocilam, bo nie wyszlam 15.03.07, 01:41 Dzis czwartek i pracuje z domu. Za oknem widze ogrod w sloncu, z radia cicho saczy sie muzyka klasyczna, komputer pomrukuje, klawiatura klika, siedze za biurkiem i popijam herbate. Dzien dobry wszystkim Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link Zgłoś
kan_z_oz Re: Nie wrocilam, bo nie wyszlam 15.03.07, 03:08 luiza-w-ogrodzie napisała: > Dzis czwartek i pracuje z domu. Za oknem widze ogrod w sloncu, z radia cicho > saczy sie muzyka klasyczna, komputer pomrukuje, klawiatura klika, siedze za > biurkiem i popijam herbate. ODP: Praca z domu ma plusy. Niestety, mój syn mnie podparzył i też zaczął pracować z domu. No niech to chudy byk. Przestaje mi sie podobać, bo mój komputer zaczyna być Naszym komputerem. Moja cisza i prywatność, zaczyna być Naszą ciszą, a prywatnośc wyparowała. W sumie czuję się znowu jak w czasach, gdy miał 3 lata i trzeba było wysadzać, karmić i doglądać. Jeszcze się nie przyzwyczaiłam. No, mówię - muszę kończyć gaduły, bo ma projekt do dokończenia. Pozdrawiam Kan Odpowiedz Link Zgłoś
luiza-w-ogrodzie Re: Nie wrocilam, bo nie wyszlam 15.03.07, 03:37 Kan, kup drugi komputer, zrob wireless i syna zaklucz w pokoju z izolacja dzwiekowa, wtedy bedziesz znowu mogla sie oddawac rozkoszom prywatnosci :o) Dobrze jest czasem pobyc samemu - nawet w pracy. Luiza-w-Ogrodzie .¸¸><(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><(((º> Australia-uzyteczne linki Odpowiedz Link Zgłoś