sezenka
10.06.05, 16:37
dobra musiałabym zaczac jakims niecenzuralnym slowem by wyrazic moje lne
emocje, ale pomine ten aspekt mego samopoczucia... moj problem trwa juz 2
lata pomimo ciaglej opieki psychiatry, wizyt u psychologow.. ostatnio bylam u
jednej pani w szpitalu na czerniakowskiej... miala to byc bezplatna
terapia,gdyz jak chyba kazdy wie, wizyty prywatne sa cholernie drogie
szczegolnie jesli ma sie je co tydzien lub czesciej... wizyta miala sprawdzic
czy "pani psycholog" bedzie chciala dalej prowadzic moja terapie heh. nie
wiem jak to opisac, moze po prostu zacytuje fragment naszej rozmowy ...
ona - no dobrze, a czego pani ode mnie, od nas, oczekuje?
ja - nie wiem, moze jakiejrady, pomocy..
ona - no tak, ale musze pania zmartwic, my nie udzielamy porad... tzn moze i
nazywamy sie poradnia ale porad nie udzielamy heheh..
myslalam ze wstane i ja walne, moze jakbym miala sile zarowno psychiczna jak
i fizyczna to bym tak zrobila... nastepnego dnia zadzwonilam tam i poprosilam
o zmiane terapeutki... "oczywiscie nie ma problemu, 1wsza wizyta bedzie w
sierpniu" hhahahaah wiem wiem doskonale wiem jak dziala nasza sluzba zdrowia
w tej kwestii. nie wiem kto ma gorzej, bo wiadomo ze nasze leczenie nie jest
refundowane wiec zarowno lekarze jak i pacjenci sa w kropce... jesli kogos na
to stac to oczywiscie nie ma problemu, gorzej jesli nie.. przemawia przeze
mnie ogromny sarkazm, po prostu mam dosc... i nie chodzi tylko o pieniadze..
kiedys na sobieskiego, gdy bylam juz zdecydowana na terapie na oddziale
zamknietym pani powiedziala mi: no przykro mi, ale skoro nie ma pani mysli
samobojczych, nie mozemy pani przyjac. spytalam ja czy gdybym miala,
przyjeliby mnie. oczywiscie odpowiedziala tweirdzaco. owszem wtedy takich
mysli nei mialam, pojawily sie pol roku pozniej.... wiec teraz juz by mnei
przyjeli... heh JEDNA WIELKA PARANOJA. biore leki od roku, te z kolei nic juz
nie daja, jestem pod opieka wspanialej pani psychiatry, ale za cholere nie
moge znalezc psychologa... mam cudownego chlopaka ale to tez za malo... i co
tu zrobic... nie nie zabije sie, ale moze ktos ma podobne przemyslenia i
jakas rade... heh musze byc serio nienormalna skoro pisze to na tym forum...