jlena
16.06.15, 21:26
Czy jest sposób, by pomóc 11-sto miesięcznemu dziecku w przystosowaniu się do innej strefy czasowej? Czy tylko czas może pomóc?
Wróciliśmy do Polski po półrocznym pobycie w Stanach Zjednoczonych, gdzie przez ostatni miesiąc pobytu różnica w czasie wynosiła 9 godzin (do tyłu, wcześniej 6h). Pojawił się problem ze snem nocnym, bowiem dla dziecka noc to do niedawna był dzień. Przez kilka pierwszych dni córka zasypiała normalnie bez żadnego problemu, ale budziła się po 2h, traktując sen jak drzemkę. Dalej spać nie chciała, z tym że była na przemian wesoła i marudna. Widać było, że jest zmęczona, ale nie może/nie chce iść spać, mimo że popłakuje. Każde podejście do łóżeczka to wielki płacz. Udawało się ją uśpić po 1,5-2h. Rano budziła się pomiędzy 6.30-8.30, po 8-10h snu. Dziś w ogóle nie chciała zasnąć i zachowywała się tak jak opisałam wyżej.
W ciągu dnia ma 2 drzemki, które po powrocie wydłużyły się do 1-1,5h każda (wcześniej zazwyczaj 35-45 min, czasem 1-1,5h), ponieważ organizm córki traktuje dzień jak noc i łatwiej jej wtedy zasnąć (drzemki odbywają się w wózku).
Wydaje mi się, że córka ma za mało snu w ciągu doby. Problemem mogą być długie drzemki w stosunku do relatywnie krótkiej nocy. Ale to tylko może przypuszczenia i nie wiem, jak mogę dziecku pomóc.