Mamy przed sobą lot trzygodzinny. Lecieliśmy już nieraz, ale młody
był wówczas w pampku. Od dwóch tyg. ma "szkolenie" nocnikowe. Jest
coraz lepiej. Pampersów już nie używamy, ale z sygnalizowaniem jest
jeszcze problem. I teraz sedno sparawy,czy spotkaliście się z
wysadzaniem na nocniczek dziecka w samolocie? szczerze powiem że
jakoś sobie tego nie wyobrażam, ale może jest jakiś sposób, miejsce,
gdzie Jaś mógłby w razie co zalatwić potrzebę. na pewno nie
przetrzyma na sucho trzech godzin(to sam lot) a jeszcze odprawa..
Pampers będzie wyjściem ostatecznym. Z góry dzięki za podpowiedzi