iit2
03.10.08, 15:52
Witam.
Chciałam podzielić się refleksją z mamami wypoczywającymi ze swoimi
niemowlakami za granicą . Czytając wszystkie posty na tym forum , również
zdecydowaliśmy się na zagraniczne wojaże z 9 miesięcznym niemowlakiem. Super
opisy forumowiczek pozwoliły nam nie bać się takiego wyjazdu, tylko lecieć, w
naszym przypadku do Turcji, wybieraliśmy starannie biuro podróży, termin
wylotu, hotel, słowem wszystko na wszystkie ewentualności i cieszyliśmy się
pobytem całe dwa dni, bo już potem zaczął się u maluszka katar, potem
temperatura, najpierw niewielka, następnie dochodząca do 40 stopni, no i
lekarz, antybiotyk i urlop z głowy, do wody nie wolno, kąpać nie wolno, na
słońce nie wolno, nie było to zbyt miłe, choć synek trzymał się dzielnie i
teraz już po powrocie zastanawiam się co zrobiliśmy nie tak. Doszliśmy do
wniosku, że nie ma takiej opcji by dziecko nie przeziębiło się, gdyż na
okrągło jest skazane na zmiany temperatury, począwszy od lotniska, poprzez
samolot, autokar, hotel, wszędzie klimatyzacja, bez której trudno się obejść.
Wszystkie dzieci widziałam w hotelu zakatarzone i smarkające, do tego
przeciągi itd i choroba gotowa. Nie wspomnę o zarazkach, przy takiej ilości
ludzi. Efekt, wróciliśmy 4 września, a mój 10 miesięczny już synek nadal ma
katar z niewielkimi przerwami. Zrobiłam mu wymaz z nosa, wyszła jakaś bakteria
i lekarz mówi, że może to być jakiś wirus, który teraz będzie powodował
częstsze infekcje. I jak tu wierzyć, że może być bez problemu? Z dziećmi ? Ja
już nie wierzę.I nie wiem, gdzie wyjechać za rok ? W Polsce wczasy odpadają,
bo chyba by z zapaleniem płuc wrócił, góry a jak będzie cały czas lało?
Samolotem, a jak będzie powtórka z rozrywki ? Mam dylemat, ale i trochę czasu
do przyszłych wakacji.