0-pytam
21.09.09, 19:32
Kto tą drogą od czasu do czasu jeździ to wie co się na niej dzieje.
Poranne korki przy wlocie do Kielc, przed Rolmetem to jest już norma. Nie
rzadko korek zaczyna się już koło Piekarni pod Telegrafem i ciągnie ładnych
kilka kilometrów.
Jednak tego co działo się dzisiaj jeszcze nie pamiętam. Korek zaczynał się w
połowie podjazdu pod Piaseczną Górkę. To jest ponad 10 km do Kielc.
Wyjeżdżając z domu o 7.20 w pracy byłem o 8.10. Mam równe 20km... 50 minut.
Zaznaczam, że nie było żadnego wypadku, żadnych robót drogowych ani innych
przeszkód. A co będzie się działo jak spadną pierwsze śniegi albo przyjdzie
sroga zima???
Sytuacja jest już na prawdę TRAGICZNA, kierowcom po pół godziny staniu w korku
puszczają nerwy. Wyprzedzają na ciągłych, jadą na czerwonym koło Rolmetu.
Jeżdżę tą drogą od dobrych 10 lat, ale takiej sytuacji jak dzisiaj jeszcze nie
widziałem. I to jest coraz gorzej z miesiąca na miesiąc.
Czy na prawdę wszyscy odpowiedzialni za drogi w naszym województwie są ślepi
na tą sytuację? Czy my jako podatnicy nie mamy nic do powiedzenia w kwestii
wydawania naszych pieniędzy? Będziemy teraz czekać latami aż ktoś sypnie
jakimś groszem, żeby coś z tą drogą wreszcie zrobić?
Przecież to jest chore!!!! Nie ma pieniędzy na budowę 2-pasmówki, to chociaż
niech poprawią to co jest. Czy na tym jebanym przystanku koło Rolmetu nie da
się zrobić zatoczki???????? Czy w XXI wieku, na drodze krajowej, o takim
natężeniu ruchu autobusy i dziesiątki busów muszą stawać na środku drogi????
Czy nie można wyremontować i przebudować tego debilnego skrzyżowania koło
Rolmetu. Czy samochody muszą zbierać się pod górki, i przejeżdżać przez te
wertepy? Przez to włącza się do ruchu 2 razy mniej samochodów... z kolei
zielone światło dla nich mogłoby trwać o połowę krócej...
Ciężko jest wydzielić jakieś lewoskręty? Albo wstawić zakazy skrętu w lewo a
inaczej rozwiązać organizację ruchu? Przecież jeden skręcający samochód
powoduje korek...