1.ophio
21.03.13, 09:40
"....przy akwenie wodnym...." ???
Ciekawe czy są też akweny pustynne, leśne czy chociażby geologiczne. Ciekawa nowomowa w wykonaniu dyr. Hajdorowicza.
I kolejny cytat : Stąd przeznaczenie dużego terenu - od ulicy Klonowej po lustro wody - pod "świadczenie usług rekreacji, sportu, turystyki i rozrywki". Posługując się polszczyzną dyr. radzę sięgnąć pamięcią "wstecz do tyłu" i przypomnieć sobie casus nieruchomości po dawnym "Relaksie". Tam też był plan zagospodarowania zakładające powstanie kortów, basenów, plaży itp szeroko pojętej infrastruktury rekreacyjnej. Od nich uzależniona była atrakcyjna dla inwestorów cena za ten teren. A co z tych planów pozostało? Za zgodą Prezydenta i Rady Miasta zamiast basenu jest biurowiec, zamiast kortów apartamentowce, a boiska "zmieniły" się w parkingi. W ogóle cała wypowiedź Hajdorowicza poprzez sformułowania
"jakieś korty i boiska", "trzeba jakichś 15-20 lat" świadczy albo o nomen omen "zielonej" wiedzy na temat przyszłości okolic zalewu lub też wyjątkowo "lekkim" podejściu do powagi planu zagospodarowania i założeniu, że papier wszystko przyjmie, a to co sie zapisało można, jak pokazują inne "dziwne przypadki" umów Miasta tak pozmieniać, żeby było dobrze dla.... no raczej nie dla Kielc i jego mieszkańców. Obym się mylił, ale na przykładzie minionych 20 lat widać, że Miasto nie ma pomysłu na Zalew i okolice. Remont niecki, który doprowadził do degradacji sanitarnej wody w zalewie i w efekcie "śmierci" plaży i funkcji kąpielowej zalewu, areator, który nie spełnia swojego zadania jakim miało być natlenianie wody, ścieżki pieszo-rowerowe, które zamiast funkcji rekreacyjnej rodzą konflikty miedzy spacerowiczami a cyklistami, blokowanie remontu Tęczy i co za tym idzie zamkniecie basenu letniego, przypadek terenów rekreacyjnych po Relaksie i w końcu enigmatyczne "jakieś", "za jakieś" itp, itd świadczą o tym dobitnie. Zdaje sobie sprawę, że trudno jest pogodzić interesy i oczekiwania wszystkich włascicieli działek wokół zalewu, ale to Miasto powinno określać potrzeby ogółu mieszkańców, a nie dostosowywać je pod oczekiwania kilku posiadaczy czy inwestorów. Skoro można twardo egzekwować potrzeby ogółu np w przypadku dróg i ulic, to nie widzę przeszkód, aby zrobić to w przypadku potrzeb rekreacyjnych.