Gość: ciekawy
IP: *.fortes.pl
06.09.05, 09:58
Od kilku dni w mediach króluje prezydent Donald.
Tusk tu, Tusk tam. Wśród Polaków w Grodnie, na konferencji prasowej w
Warszawie, uśmiechający się przymilnie z billboardów na ulicach miast.
Na tych billboardach zwraca uwagę i zastanawia jeden szczegół. Występujący na
nich kandydat PO nie ma imienia. Czyżby wstydził się go? Uznał, że przyszła
głowa państwa nie może mieć na imię Donald? Po co w takim razie kandyduje? I
czy wstydzi się czegoś jeszcze?
Wykazana przez Rzeczpospolitą z 9 sierpnia 2005r. pozycja lidera wyraźnie
wyrwała z letargu kandydata Donalda. Czy jego zwolennicy już zaczęli mówić o
nim "wulkan"? Skąd u tego lenia i politycznego lawiranta ten nagły zryw?
Oczywiście jest to aktywność wyłącznie na pokaz, sztuczna i wymuszona przez
doradców Tuska. Widać to chociażby po licznie serwowanych ostatnio wywiadach.
Znacznie wzrosła ich częstotliwość, ale jakość przekazu pozostała marna.
Kandydat Donald w dalszym ciągu udziela ich bez przekonania, byle zbyć,
mamrocząc coś bezbarwnym głosem. Czuje, że nie ma szans na zwycięstwo i robi
to, co umie najlepiej. Po prostu chodzi i mendzi.
Zdaniem polskojęzycznych mediów pod rządami koalicji PO-PiS czeka Polskę wręcz
świetlana przyszłość. Do wyborów jednak ciągle dość daleko i nie należy
zbytnio niepokoić się takimi zagrywkami liberałów. Wszyscy doskonale wiemy, że
nie do pomyślenia jest stabilny i dostatni kraj rządzony przez Kaczorów z
Donaldami.
(Artykuł ściągnięty ze strony
lepper.linuxpl.com/modules/xfsection/article.php?articleid=13)