Gość: berta
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
28.06.06, 12:32
Stało się! Zaczęłam czytać "Nasz Dziennik":).
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20060628&id=my31.txt
Kiedy koniec PRL w polskiej nauce?
Po roku 1989 nie brakło w naszym kraju debat na różne tematy: rybołówstwa,
energetyki, bezrobocia, lustracji, emigracji, prywatyzacji i wiele innych.
Nie było natomiast dyskusji o stanie polskiej nauki, jej przyszłości, ale i
przeszłości. Nauka polska po cichu wpasowała się w tzw. transformację
ustrojową, tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. A przecież jej
komunistyczna przeszłość nie wygląda różowo, dokładniej mówiąc - jest bardzo
czerwona. W nauce polskiej nie dokonała się ani dekomunizacja, ani nie było
lustracji, tak jak to miało choćby miejsce w byłej NRD, gdzie zwolniono z
pracy ok. 5 tysięcy profesorów politruków.
U nas wszystko poszło gładko. Za gładko. Nauka w służbie socjalizmu
W całym bloku sowieckim nauka była oczkiem w głowie najwyższych władz
państwowych. Nie, że we władzach zasiadali ludzie wyjątkowo wykształceni i
bezinteresownie poszukujący prawdy, ale dlatego że ideologia komunistyczna
wyznaczała nauce poczesne miejsce: sam marksizm określał siebie jako
światopogląd naukowy, zmiany społeczne dokonywały się w sposób naukowy,
świadomość społeczna była kontrolowana w sposób naukowy, państwo było
rządzone w sposób naukowy, świat miał być podbity i kierowany w sposób
naukowy. Natomiast to, co wrogie i "wsteczne", jak na przykład katolicyzm i
kapitalizm, to wszystko było nienaukowe, i dlatego było skazane na
unicestwienie. Oddał to trafnie premier Józef Cyrankiewicz, który z okazji
przyznania państwowych nagród naukowych tak kończył swoją przemowę: "Ginie
bezpłodne 'kapłaństwo wiedzy', rośnie zrozumienie istotnie społecznej funkcji
nauki" ("Życie nauki", nr 5-6, 1951, s. 528).
Jak w dziedzinie materialnej władza ograbiła Naród w imię tzw.
nacjonalizacji, tak nauka sukcesywnie poddawana była ideologizacji i
centralizacji. Ideologizacja oznaczała wsączanie marksizmu głównie do
humanistyki, a więc do takich nauk, jak: filozofia, socjologia, psychologia,
historia, polonistyka, na wszystkich szczeblach nauczania i na wszystkich
szczeblach kariery akademickiej, od magistra po profesora. Co więcej,
marksizm stał się obowiązkowym przedmiotem na wszystkich kierunkach studiów,
łącznie z weterynarią i inżynierią wodną, a ekonomia polityczna, czyli
marksistowska, była obowiązkowym przedmiotem, który musiał zdać każdy
doktorant. Z kolei centralizacja oznaczała kontrolowanie całego
zorganizowanego życia akademickiego i naukowego przez państwo, co praktycznie
oznaczało odebranie wolności nauce i jej upolitycznienie. Symbolem tamtych
czasów może być choćby nadanie Uniwersytetowi Wrocławskiemu imienia Bolesława
Bieruta w roku 1952. Ten patron przetrwał aż do roku 1989.
Zamordowana inteligencja
Papież Benedykt XVI przypomniał w Auschwitz, że w czasie wojny starano się w
pierwszej fazie "wyeliminować inteligencję", by Naród Polski nie był
samodzielnym "podmiotem historycznym", lecz Narodem niewolników. Dokładnie
tak było. W rok po zakończeniu wojny jeden z naszych profesorów tak
pisał: "Po złamaniu przez Niemców dziesięciokrotnie słabszej armii polskiej
zaciekłość barbarzyńskiego napastnika, orientującego się doskonale w
nieprzejednanym patriotyzmie nauki polskiej, z całą celową świadomością
przede wszystkim przeciwko niej się zwróciła, chcąc w ten sposób obalić ten
drugi obok wojska filar polskości". Zamordowano lub wywieziono do obozów
koncentracyjnych, nawet z całymi rodzinami, setki naszych profesorów (G.
Przychocki, Ogólne zagadnienia dotyczące zadań i potrzeb nauki
polskiej, "Życie nauki", nr 1, 1946, s. 69n.). Z kolei Katyń symbolizuje mord
dokonany na naszej inteligencji przez Sowietów, o którym jednak w latach
powojennych i przez cały okres PRL-u nie wolno było mówić i pisać.
Ideologia "na odcinku profesorskim"
Mimo tak wielkich strat życie naukowe powoli się odradzało. Zaczęły
funkcjonować wyższe uczelnie, reaktywowano ok. 50 towarzystw naukowych, w tym
Polską Akademię Umiejętności. Ale nowy system dawał znać, jak dalekosiężne są
jego zakusy. Już w 1946 r. reforma rolna pozbawiła stowarzyszenia
niezależności materialnej (odbierając im fundacje), prace naukowe objęto
cenzurą, poszerzał się zakres monopolu wydawniczego, władza państwowa mogła
arbitralnie odwołać profesora z katedry (ibid., s. 74).
W 1948 r. przeprowadzono reformę szkolnictwa. Jej ramy ideowe przestawiła na
zebraniu inauguracyjnym właśnie powołanej Rady Głównej do spraw Nauki i
Szkolnictwa Wyższego wiceminister oświaty Eugenia Krassowska. Stwierdziła
m.in.: "Uniwersytety muszą również współdziałać w ideologicznym procesie
wychowania nowego człowieka...", "Trzeba szeroko otworzyć okna i drzwi
naszych uczelni dla ideologii Polski Ludowej", "Przebudowa ideologiczna
uniwersytetów odbyć się może tylko w harmonijnym współdziałaniu z przebudową
ideologiczną, jaka się dokonuje na odcinku naszego życia społecznego i
politycznego w oparciu o ideologię mas ludowych" (E. Krassowska, Ministerstwo
Oświaty wobec nauki i szkół wyższych, "Życie nauki", nr 25-26, 1948, s. 20).
Tezy te poparł obecny na posiedzeniu prezydent Bolesław Bierut. Są one jasne:
nauka stanowi integralną część systemu komunistycznego, który swoje wymagania
egzekwować będzie w sposób instytucjonalny.
Był to ciągle początek walki o spacyfikowanie środowiska naukowego. Rok
później ta sama pani wiceminister na zebraniu plenarnym tej samej Rady
Głównej w referacie pt. "Wytyczne programowe na odcinku nauki i szkolnictwa
wyższego" dobitnie podkreśliła: "Nauka swoimi środkami musi współdziałać w
budowie fundamentów socjalizmu. Musi się stać istotnym czynnikiem postępu w
życiu zbiorowym" ("Życie nauki", nr 38, 1949, s. 130). W swoim wystąpieniu
potępiła prawicowo-nacjonalistyczne odchylenie niektórych środowisk
akademickich (oraz klerykalnych), zwłaszcza w sferze nauk humanistycznych.
Ale pani minister odnotowała też pozytywne zmiany "na odcinku nauki" w takich
ośrodkach, jak: Instytut Badań Literackich, Łódzki Instytut Socjologiczny,
Warszawski Instytut Historyczny. Mówiła: "obserwujemy również na terenie
humanistyki aktywizację elementów marksistowskich; zjazd wrocławski
historyków zadecydował o powstaniu grupy historyków marksistów, podobną grupę
utworzyli ekonomiści" (ibid., s. 134n.). Były też problemy kadrowe; chodziło
z jednej strony o to, żeby nie uważać wszystkich "starych naukowców za
reakcjonistów", z przychylnością odnosząc się do profesorów "postępowych", z
drugiej, by wykształcić własną kadrę i ją wysuwać na kierownicze stanowiska.
Przełom w powołaniu nowej kadry miał miejsce w 1963 roku. Władze
przywiązywały dużą wagę do "procesu przebudowy świadomości" oraz
do "podnoszenia poziomu ideologicznego na odcinku profesorskim" (ibid., s.
148), a także do zmiany programów nauczania zgodnie ze zmianami
ideologicznymi. Pani minister wprost wyznawała: "Musimy zdecydowanie skończyć
z fikcją apolityczności nauczania na szczeblu uniwersyteckim, co pociągnie za
sobą rozszerzenie zakresu przedmiotów światopoglądowych na wszystkich
wydziałach (elementy filozofii marksistowskiej)" (ibid., s. 156).
PAN kontra PAU
Władza miała jednak ciągle problemy z opanowaniem środowiska naukowego w
skali kraju, ale od wewnątrz. Największą organizacją naukową była Polska
Akademia Umiejętności, posiadająca wielkie tradycje zarówno z czasów
rozbiorów (od 1815 r. jako Towarzystwo Naukowe, potem od 1872 r. jako
Akademia Umiejętności, a od 1919 r. jako Polska Akademia Umiejętności), jak i
w okresie międzywojennym.
Ale nie była to agenda państwowa, lecz suwerenne stowarzyszenie naukowców,
które w dalszym ciągu stawiało silny opór, świadome dziejącego się dramatu.
Wtedy to dojrzała idea powołania "centralnej komó