wiesiek75
16.02.07, 13:55
"Bomba" Antka jak pierdnięcie myszy. W raporcie są wymienione nazwiska
niektórych pracowników dyplomacji i dziennikarzy - korespondentów
zagranicznych. Nie trzeba czytac "rewelacji" A.M. by wiedzieć, że pracownicy
dyplomacji i dziennikarze-korespondenci współpracuja z tajnymi słuzbami. Tak
sie dzieje w każdym kraju. Aby to wiedzieć, wystarczy przeczytać kilka
książek o działalności wywiadów i kontrwywiadu. Słuzby informacyjne zbieraja
różne wiadomości, o życiu, obyczajach, ludziach w danym kraju. Chociazby po
to, zeby mieć materiał do przyszłego ewentualnego przeszkolenia agenta. Tu
przykład. W czasie II wojny niemiecki szpieg, doskonale przygotowany, wpadł w
Anglii przez głupstwo. zapukał do pubu o godź. 11 a każdy Anglik wie, że puby
od lat otwiera sie o 12. To zwrócilo uwagę miejscowych, że jest to ktos obcy,
nieznajacy miejscowych obyczajów.
Tak jak każdy szef zbiera informacje o pracownikach, tak WSI o politykach,
ich kwalifikacjach, słabostkach, przyzwyczajeniach. Pozwala to na
podejmowanie trafnych decyzji personalnych. Idę o zakład, że nawet każdy wójt
ma tajnego informatora, żeby wiedzieć, co sie dzieje w gminie i wśród jego
wspólpracowników. A proboszcz w parafii to nie ma swojego wywiadu? AM
zaliczył do informatorów-współpracowników WSI, każdego, od kogo te słuzby
uzyskały jakies informacje. W tym ujęciu kazdy szef instytucji z którym
rozmawia oficer kontrwywiadu jest współpracownikiem tychże służb? Raport jest
wytworem chorej psychiki autora.