Gość: Yogi
IP: 81.6.130.*
01.06.07, 03:52
W Krakowie po prostu posiedli umiejętność posługiwania się kalkulatorem.
Rachunek jest dosyć prosty. Jeżeli na pojedynczy mecz ME 2012 ma dotrzeć 40
tys. ludzi (tyle miejsc ma mieć stadion), to muszą oni dotrzeć w ciągu 2-3
dni. Przepustowość lotniska w Balicach wynosi obecnie 1,5 mln pasażerów
rocznie (choć terminal był zaprojektowany do obsługi połowy tego, czyli 700
tys. rocznie), co po podzieleniu przez 365 dni w roku daje 4100 osób dziennie
zarówno przylatujących jak i odlatujących, co w przybliżeniu daje nam
możliwość przyjęcia dziennie 2000 przylatujących pasażerów. Na mecz na
stadionie liczącym 40 tys. miejsc zlatywaliby się 20 dni i tyleż odlatywali
(niezła farsa).
Po rozbudowie lotniska i terminala w Balicach przepustowość ma wzrosnąć do 3
mln pasażerów rocznie, co daje w przybliżeniu 4000 pasażerów przylatujących
dziennie, więc zlatywaliby się "tylko" 10 dni i tyleż odlatywali (jak dla
mnie nadal farsa). Choćby Kraków stanął na głowie, to bez kilku lotnisk
pomocniczych nie da rady obsłużyć takiego ruchu. M.in. bez Obic sobie nie
poradzą. Katowice-Pyrzowice nic nie pomogą, bo same będą zapchane kibicami
przylatującymi na stadion śląski w Chorzowie. Rzeszów trochę jakby daleko,
ale nawet gdyby, to sam Rzeszów to za mało. Jeżeli Kraków nie chce się
skompromitować podczas ME 2012, to musi wspierać budowę Obic. Czysty rachunek
ekonomiczny.
Yogi