Gość: Doc Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.chello.pl 17.05.08, 21:37 Ale jaja, toż nawet na pochodach 1 majowych tak obecności nie sprawdzano. Niech nam żyje nowy okupant! Odpowiedz Link Zgłoś
j.an Re: Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa 17.05.08, 22:49 Gość:Doc.Wtedy w pochodach każdy dostawał szturmówkę albo portret, najgorszy był obciach jak przypadło nieść portret.Dlatego po pochodach brakowało zawsze szturmówek,portretów nikt nie sprawdzał,w protokóle pisało się,że szturmówki wyłopotały się na wietrze i było ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slavik222 Pieczątka sołtysa?OK, jest demokracja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.08, 21:48 Nie ma obowiązku chodzenia do kościoła czy na religię. Ale jesli sobie we wsi ustalili jakieś kryteria to ich sprawa i co komu do tego. A szczególnie członkom (nomen omen) Towarzystwa Przyjaciół Brukseli i Ateistów z kółka przy GW???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: świątek Kto się modli pod figurą IP: *.vide-sat.pl 17.05.08, 21:56 pewnie diabła ma za skórą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hem Re: Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.08, 21:56 Bardzo mi sie podoba inicjatywa czarnych ze Swiniar! Oby wiecej takich inocjatyw, w calym kraju, a ludzie w koncu przejrza na oczy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: com.bi-nerki Re: Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.08, 22:01 mkfabio. Oby Twoje przewidywania sie spełniły! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
arahat1 no coz: polska wies ciemnota stoi i strachem przed 17.05.08, 22:11 faceteami w czarnych sukienkach...radyjo tam tylko nadaje i lud w naboznym strachu truchleje gdy rydzyka glos poplynie po wsi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Przerażony Re: strachem ludzi od Kościoła odstręczacie IP: 78.41.24.* 18.05.08, 06:55 Księże kanoniku Zaręba! To Wy chcecie odepchnąć ludzi od kościoła, kto wam takie działania z pieczątkami zaleca? Sam szatan chyba! Bójcie się gniewu Bożego bo maluczkich deprawujecie! Odpowiedz Link Zgłoś
kleryk33 Kościół zakaze niedługo szczepień 17.05.08, 22:22 Religia kontra medycyna [1] Autor tekstu: Mariusz Agnosiewicz Czasami słyszy się, że „dawna" medycyna stała na tak niskim poziomie, że jej hamowanie przez Kościół nie było niczym innym jak hamowaniem wielu zabobonnych praktyk. Nie jest to prawdą. Przede wszystkim należy pamiętać, że „pogańska" medycyna stała na bardzo wysokim poziomie. Była nauką w pełnym tego słowa znaczeniu. Ojcem medycyny zwany jest Hipokrates (ok. 460-377), główny przedstawiciel słynnej koskiej (z wyspy Kos) szkoły lekarskiej. Naukę lekarską oparł na zasadach racjonalnych, stosował wnikliwą obserwację w diagnozach i logiczne wyciąganie wniosków prognostycznych, znana jest jego troska o chorego (naczelna zasada: Primo non nocere: po pierwsze nie szkodzić). Wskazywał iż ludzie w swej przesądności i niewiedzy mają częste skłonności do przypisywania chorobom boską proweniencję, dodając: „Ale jeśli wszystko, czego nie rozumieją, nazywaliby boskim, nie byłoby końca boskim przedmiotom." Nauka medycyny rozwinięta przez Hipokratesa była przez następne wieki rozwijana przez licznych kontynuatorów (w Rzymie był nim m.in. sławny Galen). Główną zasługą Hipokratesa było wyrwanie medycyny z praktyk magiczno-religijnych. Najsławniejsi medycy starożytności to Hipokrates a przede wszystkim Galen. Jest to poniekąd paradoks, gdyż Hipokrates jeszcze nie był metodologiem, czyli nie uprawiał medycyny jako dziedziny naukowej, a Galen już nim nie był. Prawdziwym twórcą medycyny naukowej był Herofilos z Chalkedonu (ok. 330-260) pracujący w Aleksandrii. Jak pisze Polibiusz w Dziejach „Racjonalna część [medycyny] wywodzi się głównie z Aleksandrii, od ludzi nazwanych herofilejczykami i kallimachejczykami". Wprawdzie Polibiusz błędnie rozumiał pojęcie racjonalności, jako coś przeciwstawnego empirii, lecz Herofilos był zarówno eksperymentatorem jak i teoretykiem. Za najważniejsze uważał empiryczne podstawy poznania. Przed Herofilosem cała niemal wiedza anatomiczna miała za podstawę wołu. Jego anatomię znali dobrze kapłani, którzy składali ofiary z tego zwierzęcia. Skrupuły religijne przed dokonywaniem sekcji zwłok ludzkich powodowały, że ówcześni medycy lecząc człowieka odwoływali się do budowy wewnętrznej wołu. Główną nowością medycyny hellenistycznej było stworzenie anatomii i fizjologii opartych na rozcinaniu zwłok ludzkich. Herofilos jako pierwszy opisał anatomię mózgu (Arystoteles sądził jeszcze, że służy on do schładzania krwi), odkrył nerwy, jajniki, opisał nasieniowody, zajmował się patologią, diagnostyką i terapeutyką. Jego szczególnym przedmiotem zainteresowania było oko o którym napisał osobny traktat w którym m.in. zawarł opis siatkówki (którą zwał pajęczynówką). Wprowadził mierzenie pulsu. Jako pierwszy opisał symptomy chorób umysłowych. W leczeniu stosował dietę, proste leki pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego oraz mieszanki różnych składników. Gdyby w jego czasach istniały komisje bioetyczne badań to pewnie wielu odkryć by nie dokonał, gdyż niektóre wymagały doświadczeń in vivo - w tym celu władca zaopatrywał Herofilosa w skazańców do wiwisekcji, którzy tym samym przyczynili się do wielkiego postępu naukowego. Nie był on samotnym białym żaglem naukowej medycyny, w jego ślady poszło wielu innych medyków ówczesnych. Herofilos założył swą szkołę w aleksandryjskim Muzejonie. Wśród jego bezpośrednich uczniów znajdowała się pierwsza kobieta-medyk - Agnodice. W wyniku jej sukcesu zawodowego (początkowo podawała się za mężczyznę) Areopag zmienił prawo pozwalając kobietom uprawiać zawód lekarza. W Aleksandrii działali nie tylko lekarze ogólni, ale i np. dentyści czy ginekolodzy (np. Demetrios z Apamei). Podobnie jak Herofilos, neuroanatomem był także Erasistratos z Keos pracujący na dworze Seleukosa I. Jednym z uczniów Herofilosa był Andreas — wybitny farmakolog, chirurg i fizjolog. Skonstruowana na jego polecenie maszyna do nastawiania zwichniętych kończyn cieszyła się sławą jeszcze w następnych stuleciach. Najwybitniejszych farmakologiem starożytności był prawdopodobnie Mantias, który z powodzeniem zajmował się mieszaniem różnych składników. Najwybitniejszym okulistą i oftalmologiem był Demostenes Filaletes żyjący w I w. n.e. — jeden z ostatnich przedstawicieli szkoły herofilejskiej. Stworzył on teorię pulsu, miał leczyć ponad czterdzieści różnych schorzeń oka, od gradówki do zaćmy. [_1_] Jules Elie Delauney — Zaraza w RzymieOlbrzymi dorobek tej szkoły został zaprzepaszczony, kiedy chrześcijanie spalili Muzejon (391). Wtedy i tak już nikt nie potrafił się zajmować naukową medycyną, zapanowało przekonanie, że choroby to kary boskie lub ataki złych duchów. Biblia mówi wyraźnie o istocie chorób, a Jezus pokazywał jak należy je leczyć. Wedle ewangelii choroby to złe duchy, zaś uzdrawianie polegało na przeganianiu owych czartów. Określenie „chory" stosuje Jezus zamiennie z określeniem "opętany" lub "diabelstwo mający". Jeśli stan chorego jest ciężki, pisze się, iż ma w sobie wielką liczbę czartów trapiących go. Epilepsja i lunatyzm to "duch niemy" (Mk 9,13), paralityk, to "ruszony powietrzem" (Mt 8,5), niemowa to "czart niemowy" (Łk 11,14), artretyzm to "duch niemocy" (Łk 13,10). W przypadku chłopca chorego na epilepsję Jezus wyjaśnia: "Ten rodzaj żadnym sposobem wyniść nie może, jedno za modlitwą i postem" (zob. Mk 9, 13n). „Opętania" z Nowego Testamentu medycznie wyjaśniał Thomas Bartholin (1616-1680), odkrywca układu limfatycznego u ludzi. Jego dzieło na ten temat: Paralitycy Nowego Testamentu — komentarz medyczny i filologiczny, trafiło w 1694 r. na Indeks Ksiąg Zakazanych. Zaś kilka lat później, w 1701 r. na Indeksie wylądowało dzieło Gideona Harvey'a — Ars curandi..., dotyczące głównie apopleksji. Św. Augustyn zauważył, że „wszystkie choroby chrześcijan trzeba przypisać owym demonom; głównie ich znęcaniu się nad świeżo ochrzczonymi chrześcijanami" [_2_]. Euzebiusz z Cezarei (ok. 260 — ok. 340), teolog, biskup i historyk kościelny, kpił z medyków: "Niektórzy modlą się, być może, do Galena". Tertulian utrzymywał, iż choroby, ból i śmierć to sprawki agentów Szatana (De resurrectione carnis 58). Inni jednak myśliciele chrześcijańscy byli przekonani, iż co najmniej niektóre z chorób zsyła Bóg dla pouczenia, oczyszczenia lub pokarania niepokornych (np. Ambroży, Epistles 79, Grzegorz z Nazjanzu, Mowa żałobna... 28, Bazyli, The Long Rules 55). Podobnie Tacjan Syryjczyk (ur. ok. 130): wyklina stosowanie leczniczych mieszanek, bo jest to używanie zła celem osiągnięcia dobra (Mowa do Greków 18). Inny „ojciec kościoła", Arnobiusz Starszy z Sikka (III w.), pisze o lekarzach jako o „kreaturach z tego świata nie odwołujących się do prawdziwej nauki" (Przeciw poganom, 1,48). Prawdziwą, „chrześcijańską medycynę" reprezentować miał Jezus, który zwany był przez „ojców kościoła" "Wielkim Lekarzem", „Prawdziwym Lekarzem" lub wprost „Jedynym Lekarzem". [_3_] Carl Sagan pisze: „W średniowieczu medycyna rozwijała się w świecie islamu, podczas gdy w Europie był to mroczny okres. Większość wiedzy o anatomii i chirurgii została utracona. Rozkwitała wiara w modlitwę i cudowne uzdrowienia. Zanikła działalność laickich lekarzy. Powszechnie stosowano modły cudowne mikstury, horoskopy i amulety. Ograniczono lub całkowicie zakazano sekcji zwłok, co pozbawiło osoby trudniące się medycyną najważniejszego źródła wiedzy o ludzkim ciele. Badania medyczne zamarły." [_4_] Aż do końca osiemnastego wieku utrzymywano pogląd, że przyczyną obłędu jest opętanie przez demony i że najskuteczniejszą na to metodą jest zadawanie opętanemu cierpień, co miało niszczyć demona. Z wielką niechęcią odnoszono się również do leczenia ziołami. W ten sposób wyrażali się m.in. patriarcha Sewer z Antiochii, Eznik z Kolb. Chrześcijański apologeta Tacjan Syryjczyk (ok. 130 — ok. 193), uczeń św. Justyna, uważ Odpowiedz Link Zgłoś
kleryk33 Re: Kościół zakaze niedługo szczepień 17.05.08, 22:27 Z wielką niechęcią odnoszono się również do leczenia ziołami. W ten sposób wyrażali się m.in. patriarcha Sewer z Antiochii, Eznik z Kolb. Chrześcijański apologeta Tacjan Syryjczyk (ok. 130 — ok. 193), uczeń św. Justyna, uważający kulturę grecką za niemoralną, pisał, iż sztuka lecznicza jest dziełem złych duchów: "Demony podstępnie odciągają ludzi od czci boskiej, nakłaniając ich by wierzyli w moc ziół i korzeni (...) Dlaczego ludzie, którzy pokładają ufność w rzeczywistości materialnej, nie chcą zaufać Bogu? Dlaczego nie przyjdziesz do mocniejszego Pana i wolisz leczyć się jak pies ziołami (...) Sztuka lekarska i wszystko co się z nią łączy, pochodzi z tego samego oszukańczego warsztatu". Trzeba wspomnieć, na marginesie, że demony po kilkunastu wiekach założyły w łonie kościoła swą agendę, za jaką z pewnością, w świetle świadectwa Tacjana, może być uznany zakon bonifratrów, specjalizujący się w ziołolecznictwie i do dziś oferujący w specjalnych aptekach tanie leki ziołowe „na wszystko", o dość mizernej skuteczności. Starożytną farmakologię zastąpiła relikwiologia. Głównymi praktykami „medycznymi" stały się: modlitwy, relikwie świętych, egzorcyzmy, pielgrzymki. Jedynymi badaniami prowadzonymi przez medyków było poszukiwanie tzw. stigmata diabolica, miejsc niewrażliwych na ból, świadczących o pakcie z diabłem podejrzanej o czary. Dobrym sposobem przebłagania gniewu boskiego było ofiarowanie darowizny Kościołowi, najlepiej z ziemi. Na ból zęba najlepsza była modlitwa do św. Apolonii, a na kaca — do św. Marcina. Kiedy w 1680 r. Rzym nawiedziła zaraza, duchowieństwo zdiagnozowało, iż wywołał ją gniew św. Sebastiana. Mieszczanie postawili mu pomnik i zaraza ustąpiła. W tym czasie opary naukowej medycyny Grecji trafiły do arabów. Arabscy lekarze dysponowali wówczas aż 2 tys. środków leczniczych. W 776 r. w Bagdadzie otworzono pierwszą publiczną aptekę. Alzahravius (ur. 930) napisał wiele ksiąg medycznych, w tym encyklopedię chirurgiczną, dokładnie opisał budowę czaszki oraz tracheotomię. Kiedy w Europie panowało przekonanie, że gruźlica to kara za grzechy, Avicenna (ur. 980), „książę lekarzy" arabskich, sformułował pogląd o zaraźliwym jej charakterze. Opisał ogromną liczbę leków, wraz z ich właściwościami, oddziaływaniem na pacjenta i dawkowaniem. Zajmował się fizjologią, anatomią, higieną, dietetyką. W Europie do X w. szczątki wiedzy medycznej praktykowane były przez zakonników. W XI w. nastąpiło pewne ożywienie chirurgii, które szybko zostało zdławione przez Kościół. W czasie soboru laterańskiego II z 1139 zakazano klerykom zajmowania się chirurgią (powtórzono to na synodzie w Tours z 1163), sobór laterański IV z 1215 zakazał jej wszystkim duchownym. Od XII w. duchowni nie mogli leczyć za pieniądze, leczyć nożem oraz studiować medycyny (jako jedynej uniwersyteckiej dziedziny naukowej). W latach 1266-1275 w szkole chirurgicznej w Bolonii dokonywano sekcji zwłok (głównie na skazańcach). W 1299 papież Bonifacy VIII zabronił dokonywania sekcji zwłok jako czynności bezbożnej. Sukcesywnie wycofywano chirurgię z uniwersytetów i programów nauczania, zaś dzieła chirurgiczne z bibliotek. Anatomia powróciła do posługiwania się organami zwierząt, na ogół świń. Przełomem kopernikańskim w dotychczasowej medycynie była „Fabrica" Andreasa Vesaliusa (1544). Napisał on prawdziwą książkę medyczną - bez duchów i diabłów, świetnie ilustrowaną. Swe odkrycia dowodził odwołując się do sekcji lub wiwisekcji a nie do teologii. Wreszcie ktoś wytknął wiele błędów Galenowi. Jego dzieło oburzyło ludzi Kościoła. Cesarz zaczął otrzymywać listy z żądaniem ukarania bezbożnika, który ośmielał się podważać naukę kościelną o liczbie żeber u mężczyzny (z jednej strony miało być ich mniej, bo jedno żebro Bóg przeznaczył na Ewę). Próbom emancypacji medycyny sprzeciwił się ponownie papież Pius V pod koniec XVI w. odnawiając wcześniejsze w tym zakresie dekrety, nakazujące lekarzom, aby wpierw wzywali księdza do chorego, gdyż „słabość cielesna często jest skutkiem grzechu", oraz aby odmawiali dalszej kuracji, jeśli pacjent w ciągu trzech dni nie wyspowiada się. [_5_] W dobie Oświecenia zaczął się przyjmować zwyczaj szczepienia ospy, powodującej dotąd wielkie epidemie i pandemie, będącej przyczyną bardzo wielu zgonów. Nim przyjęło się to na kontynencie szczepienia stosowali Anglicy (poprzez Konstantynopol). Wolter, wśród innych, będąc w Anglii prowadził propagandę na rzecz szczepień (zob. m.in. O szczepieniu ospy, List jedenasty, w: Listy o Anglikach...), które z oporami przyjmowało się mając przeciw sobie uprzedzenia i przesądy. Kościół od początku uznał tę praktykę za „niechrześcijańską". O przypadku Mary Wortley-Montague, która wprowadziła szczepienie do Anglii, pisał Wolter: "Kapelan owej damy na próżno jej tłumaczył, iż doświadczenie to, jako niechrześcijańskie, tylko u niewiernych udać się może". Kiedy w 1796 r. opracowano bezpieczną dla człowieka szczepionkę z wirusem ospy krowiej, kler oraz chrześcijańscy medycy uznali to za „próbę buntu przeciwko samemu Niebu, a nawet przeciwko woli Boga"; w Cambridge potępiono ją w kazaniu uniwersyteckim. Odpowiedz Link Zgłoś
kleryk33 Re: Kościół zakaze niedługo szczepień 17.05.08, 22:27 Louis Pasteur (1822-1895) udowodnił, że choroby zakaźne wywołuje szkodliwy dla nich zarazek bakteryjny, przeciw któremu można się uodpornić metodą szczepień ochronnych osłabionymi zarazkami. W 1880 r. wprowadził szczepienia ochronne przeciw cholerze drobiu, w 1881 — wąglikowi, w 1883 — różycy świń. Badania nad wścieklizną w latach 1881-85 doprowadziły go do udanego zastosowania pierwszej szczepionki przeciw wściekliźnie u człowieka pokąsanego przez wściekłego psa. Tymczasem przesąd stawiał temu zaporę. Wolnomyśliciel Stanisław Kostka-Potocki w Podróży do Ciemnogrodu (1821) ukazywał tytułowy kraj, mający być Państwem Kościelnym, jako zamieszkały przez ludzi zabobonnych, którzy "żadnej przeciw zarazie nie używają ostrożności mówiąc, że temu, co się dzieje z zrządzenia Nieba, opierać się człowiekowi nie godzi." A oto jeszczepapież Leon XIII (1878-1903) takie zajął wówczas stanowisko w kwestii epidemii ospy i szczepień przeciw niej, jakby na potwierdzenie swego ciemnogrodziańskiego statusu: "Nie mogę szczepienia ani pochwalić, ani też zakazywać, ale z mej strony traktuję je jako targnięcie się na prawa majestatu bożego" [_6_]. Idąc za głosem swego Pasterza katolicka część Montrealu odmówiła szczepień w roku 1885, kiedy wybuchła tam groźna epidemia ospy. Jeden z księży wyjaśnił nieszczęście w optyce teologicznej: „Jeśli zostaliśmy dotknięci ospą, to stało się tak z powodu karnawału podczas ostatniej zimy, z powodu ucztowania i uciech cielesnych, które obrażały Pana". „Ojcowie oblaci, których kościół mieścił się w samym centrum zainfekowanego okręgu, nadal potępiali szczepionkę; nawoływali wiernych, by ufali w skuteczność różnego rodzaju praktyk religijnych. Z upoważnienia hierarchii zarządzono wielką procesję z uroczystymi modłami do Dziewicy, opisując szczegółowo sposób posługiwania się różańcem" [_7_]. Kolejnym wolnomyślicielem, który sprzeciwił się „woli Bożej", był James Young Simpson (1811-1870) - bardzo ważna postać w historii medycyny. Wynalazł on otóż świętokradczy chloroform — środek znieczulający, stosowany dawniej w narkozie. Simpson zalecał jego stosowanie podczas porodów. Środek łagodzący ludzkie cierpienia, w szczególności kobiet, był oczywiście nie do pogodzenia z „prawem boskim". Kler szybko wytknął Simpsonowi, iż Bóg rzekł: „Pomnożę nędze twoje i poczęcie twoje; z boleścią rodzić będziesz dziatki" (Gen. 3,16). Chloroform był więc kpiną z woli Boga. Simpson, w Biblią w ręku, był w stanie dowieść, że nie ma niczego złego w podawaniu chloroformu mężczyznom, gdyż Bóg wprowadził Adama w głęboki sen, gdy wyjmował mu żebro. [_8_] Do dziś Kościół wysyła rzesze egzorcystów do „opętanych", "leczy" homoseksualizm, do dziś stara się blokować wiele badań, które mogą być błogosławione z medycznego punktu widzenia. Czymże innym niż ponurą reminiscencją anatem przeciwko szczepionce z wirusem ospy krowiej sprzed ponad dwustu lat, jest niedawny jazgot bioetyków i Kościoła w związku ze stworzeniem embrionu ludzkiego z zawartością 1% genów krowy. Eksperyment miał na celu lepsze poznanie ludzkich schorzeń i wynalezienie skutecznych terapii w ich leczeniu; może być przełomem w transplantologii i leczeniu chorób degeneracyjnych. Ponieważ dziś teologowie nie rozkazują już badaczom, więc współcześni rzecznicy Ciemnogrodu, weszli w przebrania bioetyków: nie mówiąc już o tym, że jest to sprzeczne z wolą Bożą, grzmią, że to „nieetyczne", „nieludzkie", „niehumanistyczne", „łamiące granice kulturowe" itd. Jakże żenujące było wysłuchiwanie jak na antenie TVN24 genetyk prof. Maria Sąsiadek z Akademii Medycznej we Wrocławiu tłumaczy się przed „filozofem i etykiem" z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, drem Kazimierzem Szałatą, wyjaśniając, iż eksperyment ten „nie polega na tworzeniu embrionu", jak gdyby teologowie i etycy mieli kompetencje do tego, aby reglamentować badania na embrionach! Etyk z UKSW domaga się jednak, aby „filozofii i antropologii" pozostawić ustalenie tego, czym jest embrion i na ile sobie można pozwolić. Oto najbardziej wsteczna współczesna implementacja etyki: bioetyka, najczęściej mocno „uduchowiona" przesądami świeckimi lub religijnymi, zakładająca cugle współczesnej nauce, współczesnej medycynie. Oczywiście nie tylko Kościół katolicki stawiał i stawia różne tamy medycynie. Świadkowie Jehowy sprzeciwiają się transfuzji krwi. Scjentologowie walczą z psychiatrią. Judaizm z kolei do dziś głosi przesądy anatomiczne związane z tzw. kością luz lub neskwi, znajdującą się ponoć między kręgosłupem a czaszką. Miał to być jedyny element ciała, który nie uczestniczył w popełnieniu grzechu pierworodnego. Wokół tej kości ma się odbudować ciało w dniu zmartwychwstania. W związku z tym odrzucają kremację. Medycyna "zrewolucjonizowała" nasze życie: z podle krótkiego i bezbronnego wobec wielu chorób, wydłużyła je ponad dwukrotnie dając do ręki coraz więcej skutecznych narzędzi przeciwko wszelkim chorobom. Jest to wielkie osiągnięcie medycyny naukowej. Praktyki religijne niczego nie dały poza ulotnym efektem placebo. Niczego wielkiego poza zyskiem dla szarlatanów nie dała też "medycyna naturalna", "niekonwencjonalna", "alternatywna", "holistyczna" czy jak się tam dziś zwie współczesny szamanizm. Medycyna naukowa jest najbardziej namacalnym efektem dobrodziejstwa nauki dla ludzkości. Pamiętajmy o tym. Najlepszym zaś wkładem religii w medycynę jest chyba następujący fragment Talmudu: „Nie ma lekarstwa na głupotę". Zaiste. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom_69 Dlatego jestem "przechtą" IP: *.silesialan.pl 17.05.08, 22:24 Wierzę w Boga, kocham Jezusa, wyznaje i praktykuje prawy zawarte w Piśmie Świętym ale nie potrafiłem znieść tego co robi Kościół Katolicki dlatego przeszedłem do innego kościoła chrześcijańskiego. Szkoda że Kościół Rzymsko-Katolicki pomimo masowego odpływu wiernych od kilku lat wciąż nie potrafi zrozumieć jak bardzo zmienił się świat i że swoim zachowaniem nie tworzy "wyznawców" tylko przeciwników... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Co to za zawód katechetka??? IP: *.icpnet.pl 17.05.08, 23:56 normalny zawód. nauczyciel w szkole. opłacany z twoich podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JaMU Re: Co to za zawód katechetka??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.08, 23:40 Gość portalu: mm napisał(a): w odpowiedzi na pytanie "co to za zawód katechetka?" > normalny zawód. nauczyciel w szkole. opłacany z twoich podatków. Otóż to nie jest normalny zawód, a w każdym razie merytorycznie nie jest porównywalny z zawodem nauczyciela. Katechetka nie musi mieć wyższego wykształcenia - żadnego, ani teologicznego, ani pedagogicznego. Nie realizuje nauczycielskich stopni awansu zawodowego. Nie jest zatrudniana przez dyrektora szkoły, tylko kierowana do niej przez władze kościelne. Jedyne, co się zgadza, to fakt, że jest opłacana z moich podatków, chociaż ten zakłamany sukinsyn Glemp, w imieniu innych zakłamanych sukinsynów w kiecach, obiecywał, że za wciskanie dzieciom kitu pt. nauczanie religii nie beda chcieli kasy. Odpowiedz Link Zgłoś
l.george.l Właśnie dlatego należy wypie..ć 17.05.08, 22:38 kościelnych agentów ze szkół. A przede wszystkim przestać utrzymywać darmozjadów z budżetu państwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stefan przepisy a praktyka? IP: *.autocom.pl 17.05.08, 22:50 Przecież przepisy wprowadzające religię do szkól wyraźnie precyzowały, że ocena z religii nie może być uzależniona od aktywności w życiu religijnym. I co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mozz Fajny Kraj macie, nie ma co IP: *.hvc.res.rr.com 17.05.08, 22:51 Na szczescie mieszkam w kraju gdzie zlo, zwane przez niektorych "religia, jest calkowicie wyodrebnione od urzedow swieckich. A jakbym mieszkal w Polsce i jakis zajebus "ksiadz" lub niezaspokojona seksualnie "katechetka" cos powiedziala o moim synku, np. ze jest niedobry bo go rodzice nie puszczaja na lekcje religi to normalnie bym zabil. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ech... Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: 83.230.8.* 17.05.08, 23:06 W mojej małej miejscowości to jest standard. Tłumy dzieci (począwszy od podstawówki a skończywszy na gimnazjum) lecą po mszy do ks. wikariusza, a ten przybija pieczątki... Muszą chodzić na różańce, drogi krzyżowe i inne nabożeństwa oraz msze niedzielne, bo z tego wystawia się ocenę z religii... i jest to standard Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Raziel Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.aster.pl 17.05.08, 23:15 No cóż tam gdzie kończy się logiks i zdrowy rozsądek tam zaczyna się Polska. Z tymi pieczątkami to chyba lekka przesada, ja rozumiem, że religia, że nabożeństwa i tak dalej, ale nie można zmuszać kogoś do chodzenia do kościoła. To jest osobisty wybór każdego z nas czy idzie na nabożeństwo czy też nie, a potem to sprawa jego sumienia co powie katechecie czy księdzu. Ja też przygotowywałem się do bierzmowania i też nakazywano nam chodzić na różne nabożeństwa i na początku też zapowiedziano że musi to być odnotowane i potwierdzone przez księdza, lecz już na pierwszym nabożeństwie okazało się że to nie możliwe jest aby po jednym nabożeństwie ksiądz podpisał obecność ponad stu osobom, więc sprawę obecności na nabożeństwach pozostawiono dla uczciwości naszego sumienia, a już napewno nikomu nie wystawiano oceny z religii na podstawie obecności na nabożeństwach i mszach czy za chodzenie do spowiedzi, to niedożeczne. Czytając ten artykół odniosłem wrażenie że ten ichni proboszcz jest jakiś nawiedzony albo przynajmniej bliski krewny ojca dyrektora. I nie wiem dlaczego pieczątka urzędowa ma poświadczać obecność w kościele i dlaczego posługują się nią osoby nie uprawnione do jej używania - tu wnuczka sołtysa. To tak jak by nauczyciel zaliczał uczniowi język polski na podstawie obecności na spektaklach - tyle że z samego chodzenia na spektakle uczeń nie nauczy się czytać i pisać. Tak samo od chodznia do kościoła człowiek nie zacznie wierzyć w Boga, ani nie będzie lepszym katolikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
hetmanwiechu fundamentalizm 17.05.08, 23:17 ...az oczy przecieram z podziwu, ze w XXI Polska wies dalej jest ciemna jak noc... widac ze kajdany feudalizmu trzymaja sie zdrowo w glowkach wiesniakow; no coz, wies dalej lubi pod pejczem charowac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: 80.48.174.* 17.05.08, 23:26 O jeny znowu świetna sensacja. Mnie tam nikt w tej parafii do niczego nie zmuszał i nie zmusza.Chce to się modlę, nie chcę to się nie modlę. Wiec pytam po co to wszystko opisywac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: yacho Re: Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.acn.waw.pl 18.05.08, 06:24 o bardzo proste: nalezy opisywąc bo nie wszędzie jest tak jak mówisz. Odpowiedz Link Zgłoś
zarone Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa 17.05.08, 23:33 To nie jest wina kościoła. Kościół tak gra jak mu się pozwala.A w Polsce zakłamanie to norma. Wiele osób krytykuje księży, ale gdy idzie o komunię, śluby,chrzty to wszyscy lecą do kościoła. W tamtym roku byłem w małej czeskiej miejscowości Breclav. Schludnie, czysto, ładny dworzec kolejowy, hala sportowa jakiej nie powstydziło by się duże polskie miasto.Kiboli i łysoli brak. W centrum kościół. W niedzielę były tam dwie kobiety. U nas kościoły pękają w szwach. I co z tego. Czy ta religia ma jakiś pozytywny wpływ. Czesi są społeczeństwem laickim. Polscy biskupi chwalą się jacy to jesteśmy religijni, snują wizję odrodzenia moralnego Europy, które dokona się dzięki Polakom. Co takiego, oprócz tego konformistycznego katolicyzmu Polska ma do zaoferowania Europie ? ??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iks Hahahahahahahaha. U katolików bez zmian! IP: *.acn.waw.pl 17.05.08, 23:41 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swiatowid Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.aster.pl 17.05.08, 23:49 Swiatowid rulez!!! Po to wygnano jedna religie, zeby wprowadzic druga, jeszcze glupsza i durniejsza. I zeby w tej drugiej kazdy glab mial swoje miejsce - a wiec robil co mu sie kaze i wierzyl, ze dostanie chociaz okruszek od koryta (nieba). Tak na prawde, to za duzo jest cwaniakow na tym swiecie. I przez tych popaprancow najlepszym sposobem na przezycie jest nie wystawanie ponad tlum. Przezywaja najbardziej wlazacy w dupe wladzy, kosciolowi, prezesom, szefom..... a ci co sa niezalezni - myja teraz gary w Irlandii. Ciekawe, czy jakby swiatowid dalej byl czczony, to to zaklamane religijnie bydlo tez by zbieralo pieczatki pod jego czterema twarzami? Ciemnemu narodowi latwo jest wszystko wmowic, ale przez tych debili nie mam zaiaru, zeby moje podatki szly na budowe czegos, co i tak nie dziala (kosciolow - bo zlo na swiecie jak bylo tak jest i ma sie dobrze pomimo modlitw) i utrzymywania setek ministrow (bo wladza ponoc pochodzi od kogos, kto zmajstrowal ten swiat - ale debilowi sie nie wytlumaczy, ze jest ru..y w d.pe i dzieki religii musi placic na rzesze zlodziej). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: analfabeta Re: Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.08, 00:53 ...skoro "swiatowid"---to daj temu wyraz i przynajmniej pisz poprawnie...ale do mycia garów w Irlandii chyba to wystarczy, bo i po co więcej??? ...ale powiedział, co wiedział...albo, kto, co mu powiedział.. Odpowiedz Link Zgłoś
arturpiotr A ja mam KK w d.... 18.05.08, 00:09 Jakiś czas temu jeszcze sie wahałem. Ale teraz wiem, że nie ma tam dla mnie miejsca... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nika Re: Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.mtvk.pl 18.05.08, 00:18 Bardzo mądrze napisane. Ja bym na miejscu tych rodziców wypisała dzieci z lekcji religii. Przecież nie ma obowiązku chodzenia na lekcje religii. Ciekawe co by zrobili księżulkowie, gdyby WSZYSTKIE dzieci wypisały się z religii. Przecież uczestnictwo w tzw. "sakramentach" wcale nie gwarantuje zbawienia. Po kiego grzyba całe te cyrki ????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zibi Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: *.swidnica.mm.pl 18.05.08, 00:34 W Świdnicy - całkiem sporym mieście, też małolaty z notesikami na mszę biegają, tyle że pieczątki ksiądz wbija - oczywiście po to by dzieci godnie przygotowały się do bieżmowania. Efekt tego taki, że w kościele (chociaż częściej pod kościołem) młodzieży więcej, ale prędzej można usłyszeć "ku..." i "ch..." i o tym kto kogo w sobotę zaliczył i ile wypił niż "Ojcze nasz..." pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kazio 3 pytania IP: *.autocom.pl 18.05.08, 00:44 1. Dlaczego udział w nabożeństwie ma mieć wpływ na ocenę z religii? 2. Dlaczego sołtys (świecki urząd) potwierdza powagą swego urzędu (pieczątka) udział w uroczystościach kościelnych? 3. Dlaczego osoba postronna (żona sołtysa) posługuje się pieczęcią urzędową sołtysa? Odpowiedz Link Zgłoś
dyzurny.psychiatra Polacy sa niezwykli 18.05.08, 00:47 Zmiszczylo komunizm, teraz zniszcza Kosciół. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hrb Uszaszowski Kosciol jest chory... IP: *.VIC.netspace.net.au 18.05.08, 07:16 JAK BEDZIE TAK POSTEPOWAL ,to sam sie zalatwi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: &7 Nabożeństwo majowe z pieczątką sołtysa IP: 85.134.205.* 18.05.08, 00:57 Opium dla ludu - a smiejecie sie z islamskich imamow i innych kacykow gloszacych w krajach Trzeciego swiata rozmaite dyrdymaly na tematy boskie. To samo tylko w swietokrzyskiem...zal ze ludzie sa tacy durni. Odpowiedz Link Zgłoś