brutus36
23.07.08, 17:32
23 lipca w Mińsku Mazowieckim została zablokowana eksmisja Bogdana
Wociala wraz z rodziną. Lokator miał zostać eksmitowany do jednego z
rozpadających się baraków, pełnego szczurów. Wocial miał problemy z
płaceniem czynszu przez dłuższy czas, bowiem był chory i nie
pracował. Obecnie płaci czynsz.
O godzinie 8.00 rano około 40 aktywistów z Kancelarii
Sprawiedliwości Społecznej, Nowej Lewicy, Organizacji Młodzieżowej
Nowej Lewicy i Młodych Socjalistów, usiadło na schodach budynku przy
ulicy Mireckiego 11. Niedługo zjawił się komornik Marek Dziedzic,
odpowiedzialny za eksmisję chorego na raka Mirosława Raźniaka, który
nazajutrz po eksmisji zmarł.
Policjanci przybyli wraz z Dziedzicem wezwali posiłki. Wkrótce
przyjechała prewencja i ich komendant. Łącznie policjantów było
ponad dziesięć. Spisali oni wszystkich uczestników protestu.
Architekt społecznie zatrudniony przez Kancelarię Sprawiedliwości
Społecznej dokonał analizy owych baraków i stwierdził, iż nie nadają
się one całkowicie do zamieszkiwania przez ludzi. Marek Dziedzic po
przedstawieniu owej analizy oraz oznajmieniu policji, iż ich siły są
niewystarczalne do usunięcia protestujących, odstąpił od eksmisji
(www.lewica.pl).
Brawo! Wreszcie powstaje ruch oporu przeciw złu.