pkrehbiel
17.09.08, 00:59
Nie przesadzajmy. Nie jest aż tak źle - nawet na dużych ulicach da
się jechać bez stresu rowerem. Problemy są inne:
Przede wszystkim idiotyczne koncepcje oddzielania ruchu rowerowego.
Takie rozwiązania są niebezpieczne i niewygodne dla wszystkich
uczestników ruchu, z kilku powodów:
1. zamiast drogi rowerowej (nie istnieje w naszym prawie "ścieżka
rowerowa") robiony jest ciąg rowerowo-pieszy, który jest niewygodny
i dla rowerzystów (trzeba ustępować pieszym, nie można się
rozpędzić) i dla pieszych (nie wszyscy rowerzyści ustępują)
2. Jeśli już jest droga rowerowa, to oddzielona jest od chodnika
najwyżej białą linią, co powoduje, że piesi na nią wchodzą. A można
przecież oddzielać je trawnikiem albo chociaż robić na różnym
poziomie (różnica 5-10 cm - taki nieduży krawężnik).
3. Wg obowiązującego prawa rowerzysta jadący ciągiem
rowerowo-pieszym wzdłuż jezdni nie ma pierwszeństwa przed pojazdami
skręcającymi w prawo. Jest to bardzo niewygodne i powoduje wiele
wypadków.
4. Brak ciągłości dróg rowerowych powoduje, że, chcąc jechać
legalnie, rowerzysta musi co chwilę zsiadać z roweru i go prowadzić.
A rowerzysta jadący główną jezdnią, na oddzielnym pasie jest
traktowany przez kierowców jak pełnoprawny uczestnik ruchu. No i
jedzie po asfaltowej nawierzchni.
Drugi problem wynika z pierwszego - nie chce się wpuszczać
rowerzystów na ulice, a można by im bardzo pomóc poprzez wyznaczanie
np. kontrapasów w centrum (pasów, po których rowerzyści mogą
jechać "pod prąd" ulicami jednokierunkowymi).
Wreszcie - można tanio polepszyć rowerzystom życie poprzez
ułatwienie przewożenia rowerów komunikacją miejską (przydaje się w
razie awarii / ulewy).