kamika200
15.10.08, 07:32
Witam
Ostatnio przeżyłam straszną tragedię. Na moim rękach umarł mój kot.
Lekarze w lecznicy Cztery Łapy nie potrafili powiedzieć mi, co mu
jest. Jeździłam z kotem do nich od dwóch dni. Widać było, że kot się
dusi. Oni natomiast podali jedynie kroplówkę i jakieś leki przeciw
wstrząsom. Zadzwoniłam do Piaseczna do weterynarza. On od razu
stwierdził kocią astmę. Niestety, kiedy sugerowałam, to lekarzom z
Czterech Łap, to nawet nie chcieli mnie słuchać. Przecież oni wiedzą
lepiej. A właściwie, to nic nie wiedzieli, bo stwierdzili, że nigdy
nie mieli takiego przypadku i jest on dla nich zagadką.
Proszę o opinie na temat Czterech Łap. Bardzo chcę poznać zdanie
innych ludzi. Czy tylko ja tak bardzo źle ich wspominam, czy jest
więcej osób, które czują to samo.