Dodaj do ulubionych

Tajne dane osobowe?

IP: proxy / 10.1.0.* 25.10.03, 11:58
A czemuż to Gazeta w Kielcach pozbawiła nas notek biograficznych w
dziale „Parlamentarzyści” o posłach i senatorach świętokrzyskich. Czyżby
Ustawa o ochronie danych osobowych??? A może parlamentarzyści poczuli się
zawstydzeni?
Może wreszcie zadziałała Szefowa USC w UM Pani Barbara Staniek, osoba
przywiązująca niezwykłą wagę do tej Ustawy?

P.S.
Dane te są wprawdzie w dziale „Ludzie regionu”, ale szuka się dłużej.
Obserwuj wątek
    • Gość: Jakub Zmiany biograficzne w życiorysach IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 16:37
      Przecież to normalne! Zdziwia mnie Twoje zdziwienie. O tej porze roku
      obywatelki małżonki zmieniają futra, a ich towarzysze baroni życiorysy.

      Nawet w PO linieją przed zimą.
      • wojciech.domagala Jak mija niedziela Jakub ?! 26.10.03, 16:38
        Jak mija niedziela Jakub ?!
        • Gość: Jakub Re: Jak mija niedziela Jakub ?! IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 26.10.03, 22:18
          Znowu pada deszcz nie w porę!
          Zimno, wiatr... Niedziela bez spaceru to jak wiec bez Lenina!
          Całe lato nie padało, nasz kraj wysechł pod rządami SLD (dawne PZPR). Jakie
          rządy, taka pogoda. I nic dziwnego, bo polska gospodarka jest w rękach Żydów i
          ich przydupasów, a cała Polska jest kolonią Izraela. Upodabniają więc
          krajobrazy. Już wiadomo, co po Żydach zostanie w Polsce.
          - Nie! Nie, Wojtku, nie gówno. Pustynia. Wtedy się wyniosą. Chyba, że znajdzie
          się klient na duże ilości piasku. Wtedy nadal nie zaznamy spokoju.
          Zobacz, co zostało z żyznego Egiptu po wyjściu z niego żydów. Piasek, piasek i
          piasek, a na końcu piramidy ..., ale tylko dlatego, bo ich minister gospodarki
          Egiptu Baalcer Cwi wcześniej sprzedał największe dźwigi spółce ze Słowacji.
          (Ręcznie rozebrać nie szło). - Straty muszą być - zeznał w synagodze. I mu się
          udało! Wzięli go ze sobą na ucieczkę po pustyni. Szli i szli przez lat
          czterdzieści, bo Mojżesz zapomniał, w którym garnku ze złotem Egiptu ukrył
          tajną mapę i raport swojego szpiega Ibrahima ibn Jakuba. A miał ich, że ho!
          Tych garnków. Niektórzy robili już szeptankę, że niby tylko się wałęsa i
          wałęsa. - Nasz Wałęsa - mówili...
          W końcu [kaniec kańcow], gdy znalazł właściwy garnek, byli już hen na jugie.
          Kazał im, temu swojemu ludowi, ustawić się na abarot' i urra! na sewier'.
          Ale żydki zaczęły mu się burzyć! W końcu czterdzieści lat w te i we wte latali
          po pustynii o suchym pysku i kaszce mannie. Laska Mojżeszowi też dawno połamała
          się od ciągłego walenia w skałę, więc i pić już nie było co. (Winogron jeszcze
          nie wynaleziono. To dopiero w Polsce.) Zresztą wszędzie tylko piasek, a Mojżesz
          gnał ich do przodu: wperiod i wperiod, darł się. Nawet gazety codziennej nie
          dał założyć. Wyborczej też nie. Gdzieeee! haha.
          - Jakie wybory! - darł się. - Ja wam dam wybory. Wy jesteście narodem już
          wybranym! - uświadamiał ich.
          - Jak to wybranym, gdzie, kiedy, przez kogo? - szemrała niedopita opozycja z
          Platformy P.O. a,lej! ...Po-a-lej! Poalej, Syjon Poalej.
          - Przez Boga! żydzi, przez Boga! A jak? Za moim pośrednictwem jako waszego
          przedstawiciela! - ryknął na nich, jakby już był mężem znanej skrzypaczki. - A
          jak wam się nie podoba, to znaczy, że wy chcecie władzy!
          - Mich, mich, mich - zaciął się przywódca opozycji, ten co chciał wyborczej. -
          Gibt mich, mich, mir, uns waser... - wydukał, bo nie znał jeszcze dobrze jidisz.

          Mojżesza jakby szlag trafił. - Cooo? Wody? To znaczy, że wy chcecie władzy!

          Koniec końców, musiał jednak pokazać tajny raport Ibrahima ibn Jakuba.
          - "Opis podróży do Polski i innych krajów słowiańskich" - wyrecytował,
          machając dokumencikiem.
          - Co,co,co,co ty pieprzysz!? - niby zdumiał się znany opozycjonista. -
          Po,po,po,po,pookaż to! - I zręcznym manewrem wytrącił Wałęsie argument z ręki.
          Zrobił się rejwach! Żydzi latali w te i we wte. Jakby byli na pustyni. A ten
          cwaniak Baalcer Cwi latał najbardziej: jak żyd po pustym sklepie. Niedopita
          opozycja otoczyła Mojżesza, skubała mu brodę, zaglądała w kieszeń, aż któryś za
          pejsami znalazł mapę.

          Jąkała odetchnął z ulgą. Ma wreszcie kwity na Mojżesza, nawet nie musiał go
          nagrywać. Takie długie ukrywanie mapy przed żydami powinno wystarczyć.

          - Masz, Mojsze, ten twój "Opis", ale: wyborcza, papier i drukarnia ... -
          rozcapierzył palce.

          Mojżesz spojrzał uważnie na uniesioną jak do błogosławieństwa dłoń tak śmiałego
          gracza. Palców miał redaktor jeszcze pięć, ale żądań tylko trzy. Najwyraźniej
          nie zdążył przygotować postulatów strajkowych, improwizował. Mojżesz czuł, że
          odzyskuje przewagę. Dziesięć przykazań boskich, które wciąż miał dla żydów w
          ukryciu, przeciwko ledwo trzem postulatom socjalistów, którzy, gdy poczuli
          kasę, zapomnieli o pracy, chlebie, wodzie, równouprawnieniu dla kobiet i
          mniejszości seksualnych, a nawet o prawie do strajku dla swoich mas,
          uciekających przez pustynię z Egiptu. Pięć. Powinno być pięć, jest trzy. I nic
          nowego. Żadnego z przykazań boskich nie zdołali wykraść.

          - Słuchaj, Aaron. Słuchajcie, żydzi! Nasz brat, Ibrahim syn Jakuba był w
          wielkim kraju nad Wajksel, gdzie połowę żyznej ziemi pokrywają zielone lasy
          (aj,waj,aj,waj), a rzek i jezior jest tyle, że wody nigdy nie zabraknie
          (aj,waj,aj,waj) i nie ma tam żadnych żydów! (Adonaj! Dzięki Ci Boże!).
          - Słuchajcie, co pisze nasz brat, syn Jakuba: ...[tu następuje opis raju]. - I
          my możemy tam być jeszcze przed Polakami! - zakończył, a z gardeł urzeczonych
          opisem niebiańskiego raju wydobył się ten jakże radosny rejwach aj-waj, aj-waj.

          - Przeprowadziłem Cię, mój ludu, jako ten wałęsa przez Morze Czerwone. Czy
          pójdziesz za mną?
          - Naprzód! Aj-waj! Wpieriod! - krzyczeli rozentuzjazmowani wieczni tułacze -
          prowadź do Polin, naszej ziemi obiecanej!

          Mojżesz uśmiechnął się dostojnie do tłumu, aby ten go jeszcze głośniej wielbił
          i wyciągnął rękę w kierunku grupki opozycjonistów:
          - Adaś, oddaj kwity na mnie, oddaj mapę.
          - A,a,a ale wyborcza...
          - A,a,a a chcesz nieść tablicę z pięcioma przykazaniami boskimi? - zająknął
          się jak najdobitniej przywódca swojego ludu, zdławiwszy ostatecznie rewolucję
          socjalistyczną.

          Mojżesz wolał nie informować opozycji, ile przykazań otrzymał w rzeczywistości
          od Boga. Stanowczo ci Żydzi, spadkobiercy idei Bundu, mieli zbyt lepkie ręce.
          Strzeżonego Pan Bóg strzeże!


          POSŁOWIE
          Prowadzone od ponad stu lat, z wieloma jeszcze dłuższymi przerwami, najnowsze
          badania największych w tej specjalności historyków żydowskich, wszystkich bez
          wyjątku pochodzenia żydowskiego, kilkakrotnie, choć nierównomiernie i w różnych
          odstępach czasu, ale przez to jeszcze dobitniej, bo według ich autorów
          bezsprzecznie, wykazały, że wyznawcy judaizmu przybyli w zorganizowanych od
          razu gminach wyznaniowych na ziemie polskie, tak pięknie opisane przez Żyda z
          Półwyspu Iberyjskiego, Ibrahima ibn Jakuba, jeszcze zanim chrześcijanie tu się
          przytelepali i objęli te ziemie w posiadanie swojego rzymskiego kościoła.

          W ostateczności niektórzy uczeni żydowszy są skłonni trochę ustąpić i zgodzić
          się, że chrześcijaństwo nieco tylko, o jakieś kilkadziesiąt lat, wyprzedziło
          przybycie do Polski gmin wyznawców judaizmu. Ale żeby tę zgodę uzyskać, Polacy
          muszą bardziej się starać i jeszcze kilka razy przeprosić. No i w końcu oddać
          wszystkie majątki żydowskie ich stęsknionym spadkobiercom. A gdyby tych
          majątków jeszcze trochę zostało, to wezmą je międzynarodowe organizacje
          żydowskie, zwłaszcza te z New York, miasta cudownie ocalałego z Holocaust.
          • Gość: BBB Re: Jak mija niedziela Jakub ?! IP: proxy / 10.1.0.* 26.10.03, 22:34
            :))))))))))))))))))))))))))))))))
          • Gość: przytak Re: Jak mija niedziela Jakub ?! IP: *.kielce.msk.pl 27.10.03, 01:21
            tak, lubie historie
            • Gość: pablo Re: Jak mija niedziela Jakub ?! IP: *.proxy.aol.com 27.10.03, 04:19
              Bardzo intrygujace.
              Ale fraza "koniec koncow" nie pochodzi z jezyka polskiego tylko z rosyjskiego.
              To tak na przyszlosc.
              czekam na wiecej.
              • Gość: Jakub Re: Jak mija niedziela Jakub ?! IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 07:22
                To tak na przeszłość, pablo, to tak na przeszłość. A w Izraelu na
                teraźniejszość.

                Gdy zaczyna Cię świerzbić ręka, to najpierw przeczytaj drugi raz. Zwłaszcza
                teksty satyryczne, a przez to aluzyjne. :)

                Pozdrawiam
                • wojciech.domagala Co będziesz robił w poniedziałek ?! 27.10.03, 07:32
                  Cześć Jakub ;-))

                  Co będziesz robił w poniedziałek ?!

                  --
                  szacuneczek
                  ----
                  wojciech.domagala@gazeta.pl
                  ------
                  free.art.pl/makrofotografia/
                  • Gość: Jakub Re: Co będziesz robił w poniedziałek ?! IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 08:47
                    Będę słuchał Real Player'owej Stacji Radiowej W Internecie z webowej stronki
                    www.radiomaryja.pl

                    Pozdrowienia z okazji poniedziałku; gdzie tam, pozdrowienia od razu na cały
                    tydzień!
                • Gość: Jakub [dopisek mój, Jakuba] IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 27.10.03, 09:24
                  Pablo, jeszcze raz wyjaśniam, bo poprzednio aluzję próbowałem wyjaśnić aluzją,
                  a to nie zawsze rozjaśnia sytuację.

                  Rusycyzmy (nie tylko ten, który zauważyłeś; są jeszcze inne), to odniesienie do
                  naszych doświadczeń z przeszłości.

                  1. Przez sporo lat po II wojnie światowej, spora liczba "Polaków" w Polsce
                  najłatwiej porozumiewała się przy pomocy ruszczyzny. To taki język niby trochę
                  polski, ale w grucie rzeczy bardziej ruski (nie mylić z piękną polszczyzną
                  kresową!, ta nie ma nic wspólnego z opisywaną sytuacją). Do Polski przybyło
                  wtedy sporo współczesnych "bieżeńców" i innych, ale gojów, aby objąć różne
                  stanowiska w administracji przyszłej republiki radzieckiej. Bieżeńcy nie znali
                  innego języka, w domu mówili w jidisz (goje przeważnie po ukraińsku),
                  publicznie więc walili ruszczyzną, bo urzędować trzeba było.

                  2. Ogólnie: od 1944 (linia Wisły) i od 1945 roku Polska była zniewolona przez
                  Związek Radziecki, którego oficjalnym językiem był język rosyjski. (Np. cała
                  wierchuszka SLD mówi biegle po rosyjsku, to był dla nich elementarz
                  wykształcenia politycznego; większość narodu unikała przymusowej nauki tego
                  języka). Tu: aluzja do zniewolenia Polski przez Rosjan, a ogólniej: do
                  postępującego obecnego zniewolenia już nie przez Rosjan.

                  3. Rusycyzmy to również odniesienie do współczesności narodu żydowskiego. W
                  Izraelu język rosyjski jest codziennością dla ogromnej części żydowskich
                  mieszkańców tego państwa, imigrantów z Rosji. Stąd lud mojżeszowy, który na
                  pustyni wyznaczył sobie azymut na Polin - ziemię obiecaną - mówił także po
                  rosyjsku. To prawo satyry.

                  Pozdrawiam
                  • Gość: pablo Re: [dopisek mój, Jakuba] IP: *.proxy.aol.com 27.10.03, 20:40
                    Przyjmuje, ze fraza ta i inne rusycyzmy zostaly przez Ciebie uzyte jako aluzje
                    i z czysta premedytacja. :)))))))
                    • Gość: Jakub Re: [dopisek mój, Jakuba] IP: *.sandomierz.sdi.tpnet.pl 30.10.03, 10:17
                      No! Bo miałem już niedelikatnie zacytować objaśnienie tego judeozjawiska
                      językowego, które to objaśnienie przecież umieściłem w tekście, znając
                      znakomicie inteligencję i wiedzę części forumowiczów Gazety Wyborczej, w tym
                      piszących służbowo.

                      "W końcu [kaniec kańcow], gdy znalazł właściwy garnek(...)".

                      Paniał, to dobrze. Ale czy paniali chałaciarze?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka