Dodaj do ulubionych

Chirurg dziecięcy w Tychach?

06.05.06, 22:33
Czy ktoś z Was może polecić dobrego chirurga, który mógłby zająć się
napletkiem 4-latka? Wiem, ze w Ultramedzie na Nałkowskiej robią zabiegi, ale
nie wiem, jacy (w sensie podejścia do dziecka) lekarze tam pracują.

Będę wdzięczna za wszystkie informacje.
Obserwuj wątek
    • mamaigora1976 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 28.05.06, 11:35
      Ja tam chodziłam z moim synkiem, bo miał wodniaczka na jąderku, pracuje tam
      taki lekarz, tylko zapomniałam jak się nazywa - Kornacki, Kornakiewicz, w
      każdym razie na K, przyjeżdża z Katowic, ma bardzo dobre podejście do dziecka,
      i do rodziców szczerze mówiąc też smile
      • edytka_73 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 04.06.06, 21:36
        Dzięki za info, choć chyba się rozmyślę z tą wizytą. Ciągle mam wątpliwości co
        do słuszności "siłowego" traktowania napletka...
    • johana7611 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 16:53
      Jestem mamą 5 letniego chłopca i miałam ten sam problem conajmniej od 4 lat. I
      byłam bezradna.Każdy lekarz mówił co innego, byliśmy chyba u 4 różnych
      chirurgów w różnych miejscach. I mówię ci z całą odpowiedzialnością-nie idź
      gdziekolwiek, okupisz to cierpieniem dziecka. Na 100 % sprawdzony , fachowy,
      uprzejmy i delikatny dr. Mirosław Mikosiński.Pracuje w CZMiD w Katowicach
      Ligocie ale przyjmuje też na skierowanie w Szpitalu w Chorzowie na Mościskiego
      bodajże. TYlko ona nam pomógł i teraz jest siurak jak ta lala z katalogu. Moja
      kuzynka też była z dzieckiem z innymi problemami i bardzo jest zadowolona.
      Spróbuj.
      • edytka_73 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 18:08
        Johana, na czym polegała pomoc tego lekarza, o którym tak dobrze się wyrażasz?
        Na razie nie poszłam do tego chirurga.
        • johana7611 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 23:00
          Już odpisuję bo dopiero teraz znalazłam chwilkę czasu. Mój synek odkąd w ogóle
          dało się cokolwiek naciągnąc przy jakiś kontrolnych badaniach lekarskich miał
          straszną stulejkę. Dosłowinie przypominało to ,,lejek''. I może nie było by w
          tym nic złego, gdyby nie fakt, że bardzo często wdawały mu się stany zapalne,
          co objawiało się poprostu zaczerwienieniem, pieczeniem i swędzeniem. Przy
          sikaniu nie był to jeden strumień moczu, tylko tak jakbyś odkręciła prysznic.
          Nie siusiał jednym prawie ciągłym strumieniem, tylko jakby na raty. Te
          wszystkie rzeczy nas jako rodziców niepokoiły, chyba rozumiesz? Stąd bez
          paniki, przy różnorodnych wizytach u lekarzy pediatrów, czy to w przychodni
          czy prywatnie, prosiliśmy o zobaczenie tego siuraka. I w czym jest rzecz.
          Mianowicie w tym, że jeśli jemu to zupełnie nie przeszkadza, czyli nie ma
          żadnych przykrych dolegliwości z tym związanych to - zgadzam się z innymi- nie
          ruszaj bo po co?.Może z czasem samo się to zmieni.U nas sytuacja jednak była
          odwrotna i chciałam mu jakoś pomóc. Ilu lekarzy -tyle opinii.Jedni mówili
          zostawic, samo zejdzie w miarę dojrzewania i bagatelizowali te przykre objawy,
          o których Ci pisałam, inni że trzeba pomyślec o zsuwaniu mu tej skórki.
          Pytanie jak? Byliśmy u 3 chirurgów, którzy byli zgodni. Pierwsze
          zalecenie:proszę próbowac samemu w kąpieli zsłuwac tę skórkę, co u mojego synka
          było nierealne, bo nie dał się nawet tknąc. Więc , przy nadarzającej się
          okazji, jaką niestety było wycięcie 3 migdałka, poprosiliśmy chirurga żeby po
          zabiegu laryngologicznym,zobaczył naszego kochanego sisiaka i zrobił to tak jak
          ma byc, bo filip był w narkozie. Nie wierzę, że dałoby się to zrobic bez
          narkozy, przynajmniej w naszym przypadku, a nie chciałam specjalnie go usypiac
          bo mały źle znosi narkozę i jest to na pewno dla dziecka niepotrzebne
          zagrożenie.Chirurg (nazwiska nie chcę podawac)próbował zsunąc mu tę skórkę, ale
          się nie dało, cała skórka była przyklejona do napletka.Jak nam to pźniej
          relacjonował, musiał przeciąc kawałek tej skórki z boku, wyczyścic ten brud,
          który zebrał się w środku (był duży stan zapalny)i tak zostawił. Kiedy Filip
          obudził się po 3 godzinach z narkozy i doszedł do siebie -spał, nad ranem mąż
          przywiózł nas do domu i zaczął się dla niego i dla mnie horror. O jakimkolwiek
          bólu gardełka nawet nie wspomniał, tylko zachciało mu się siku, zaczeło go to
          wszstko strasznie szczypac, cały siuraczek był spuchnięty.Bał się strasznie i
          płakał w niebogłosy.Zadzwoniłam do lekarza i pytam, co mam robic ? , na to on
          że opuchlizna wkrótce minie, że w ciepłej wodzie mam na nic nie patrzec tylko
          ściągac, bo znów się poskleja i wszystko na nic.Zapewniam Cię że taka kąpiel
          jest niemożliwa. Bo dziecko nie da się tknąc. Zapakowaliśmy go do samochodu na
          drugi dzień i zwiozłam go do Szpitala w Katowicach, gdzie ten chirurg miał
          akurat dyżur i pokazałam mu tą ranę, prosząc o kakąkolwiek pomoc ,,W TEJ
          SYTUACJI''jakąś maśc przeciwbólową, cokolwiek. Nie dostaliśmy nic, tylko
          informację żeby przemywac rivanolem.(Tyle to każdy wie, ale jak ci dziecko tak
          płacze bo go boli-to nieba byś mu uchyliła, nie?)Odczekaliśmy jakiś tydzień,
          moczyłam siuraczka w rivanolu.O ściąganiu mowy nie było, ale czas płynął a ja
          bałam się ,że znów mu się to sklei. No i wtedy dostałam namiary na chirurga dr.
          Mikosińskiego w Chorzowie.Miałam skierowanie z przychodni, umówiliśmy wizytę i
          zrobiliśmy przerażeni kolejne podejście. Jakie było nasze pierwsze pozytywne
          wrażenie. Doktor pomału, spokojnie i bez pośpiechu porozmawiał z nami o tym.
          Jak to się zaczęło, co nas niepokoi,i zbadał Filipka.Spokojnie i delikatnie.
          Uspokoił nas że wszystko będzie w porządku, że On nam pomoże i NIE zmuszł mnie
          że ja mam mu to robic.Kazał nam przyjechac za tydzień ale godzinkę
          wcześniej.Przyjechaliśmy, posmarował Filipkowi kremem znieczulającym siuraczka,
          poprosił żebyśmy go mocno trzymali, i pomalutku spokojnie i ostrożnie z ,,
          dokładną prezyzją chirurga'' specjalnymi narzędziami odsłuwał skórkę od
          napletka, a w niektórych miejscach musiał nakłuwac igłą, bo przez ten tydzień
          znów się posklejało.Filipek płakał strasznie, bo to jest ból dla dziecka, ale
          ona cały czas z nim rozmawiał, żartował i myślę że przez to łatwiej było nam
          przez to przejśc.Po wszystkim posmarował mu siuraka żelem anastezjologicznym
          Lignokainą,żeby go tak nie bolało. Nam dał receptę na nieoceniony wtedy
          specyfik, a mianowicie maśc sterydową KUTERID i neomecynę. Kazał smarowac tą
          maścią w środku, dzięki czemu ta skórka się już nie przyklejała do napletka i
          zmniejszał się stan zapalny i zaczerwienienie. Stosowałam te maści na zmianę,
          czasami też Rivanol. Dzisiaj mój synek sam ściąga skórkę, myjemy wszystko w
          środku, nic nie jest przyklejone, nie ma stulejki, jest normalnie odsłonięty
          napletek. Ale ile nas to kosztowało przeżyc?? nie pytaj nawet. Na tej podstawie
          śmię twierdzic, że to fachowy specjalista i wie co robi. Bo nie sztuką jest
          zrobic dziecku zabieg, i wysłac go do domu z niczym. Może te moje opisy Cię
          troszkę przeraziły, ale jestem zdania że warto to zrobic, on nigdy nie zsłunął
          by sobie tego sam. Po pół roku, dzień przed wigilią nasz synek w zabawie
          przewrócił się i bardzo bolała go ręka. Baliśmy się i pojechaliśmy na Oddział
          Ratunkowy CZM i D na Ligocie w Katowicach.Jakie było nasze zdziwienie, jak
          przyjął nas właśnie dr. Mikośiński, jak zawsze pomocny i oddany swoim małym
          pacjentom.A zapewniam Cię że na takim Oddziale nie pracuje BYLE KTO. Już mnie
          ręka boli od pisania, odpisz mi czy ci w czymś pomogłam czy produkowałam się
          na marne.Pozdrawiam
          • mamkube Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 23:49
            no własnie podzielam twoja opnięsmile
            Jak sie nic nie dzieje to lepiej nie ruszać, ale jak są jakieś uboczne objawy
            to lepiej zasiegnać opinii dobrego lekarza.
            U nas jest ok, Kuby sirasek jest w porządku. Mam nadzieję ze u was też tak
            bedzie ...
      • edytka_73 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 18:15
        • mamkube Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 18:33
          A co jest z tym napletkiem nie tak???
          • edytka_73 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 19:52
            No przyklejony jest i nie daje się odsunąć. Tyle, że widać ujście cewki
            moczowej i ciut żołędzi.
            • mamkube Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 20:22
              to po co chcesz cos robić????
              Pediatra cie skierowała???
              Ja miałam podobny problem z Kubą, ja mu nie odciagałam napletka bo jakoś nie
              dało sie moim zdaniem. Dostawałam kilka razy skierowanie do chirurga od
              pediatry, ale po wielu konsultacjach "olałam" sprawę. Nie dotykałam i tyle, ile
              sie dało to zawsze ukradkiem podczas kąpieli przemyłam ale nie odciagałam. Nie
              powiem bałam sie, ale pediatra teraz do którego chodzimy prywatnie zajrzał i
              powiedział że jest ok, ja jak odciagałam to tak jak ty mówisz odrbinkę dało sie
              i widać było żołądź.
              Także ja sie bałam a lekarka jednym sprawnym ruchem odciagenła.
              Moim zdaniem, jeżeli nic sie nie dzieje, nie jest czerwony, nie ma obrzęków,
              nie zbiera sie ropka, nie boli przy siusianiu i nie siusia jakby miał stulejkę
              to nie ruszaj i tyle.
              Szkoda dziecku sparwiac nie potrzebny stres i ból.
              • mamkube Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 20:24
                a jak bardzo sie upierasz to ja bym poszła po jakąś tą maść sterydowa i sama
                próbowała po troszku, ale nic na siłe bo wiecej można zaszkodzić niż pomóc.
                A jeszcze mi sie przypomniało, że koleżanka była z synkiem na jakimś takim
                zabiegu a potem po paru miesiacach znowu sie "zarosło" i nie mogła odciagać
                napeltka. Teraz już odpuściła a chłopak z tego wyrósłsmile
                • edytka_73 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 17.06.06, 23:57
                  Własnie tak, jak piszesz. To było moje drugie skierowanie do chirurga (pierwsze
                  dostał na bilansie 2-latka...), które zignorowałam. Dopóki nie ma problemu to
                  moim zdaniem jest to tylko fundowanie dziecku stresu, bólu i urazu.
                  Mały sobie sam lekko odciąga, nic złego się nie dzieje więc daję spokój.
                  Podobno w USA jakaś rada pediatrów stwierdziła, że z odklejaniem nalezy czekac
                  do wieku dorastania...
                  • mamkube Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 18.06.06, 00:45
                    a ja zapraszam tu:
                    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=37203
                    • karolina_79 Re: Chirurg dziecięcy w Tychach? 01.07.06, 22:43
                      Jeżeli już to możesz spróbować w Medicusie na ul. Hercerskiej
                      Nasz synuś też miał problemy i dr. Półtorak mu pomógł. Dziś syn ma 6 lat i
                      wszystko jest okey.Mieliśmy skierowanie na oddział do Ligoty ale chciałam
                      zaoszczędzić mu bólu i stresu związanego z zabiegiem. Poszliśmy prywatnie,
                      założono mu maść z lignokainą i lekarz odkleił napletek, wyczyścił mastkę.
                      Fakt, siuroczek jest później bardziej tkliwy, zaczerwieniony, był strach przed
                      sikaniem ale po kilku dniach wszystko przechodzi. Ołady z rivanolu bardzo
                      pomagają.
                      Trzymam kciuki i życzę wszystkiego dobrego smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka