Dodaj do ulubionych

Firma: Sys.tem Security – omijać!

07.01.10, 12:20
(nazwę firmy podałem specjalnie z kropką by nie promować firmy w
wyszukiwarkach).
Firma mieści się w Sędziszowie ale działa na terenie Krakowa, oto
moja z nią pouczająca przygoda:
Jako bezrobotny wybrałem sobie ofertę pracy w tej firmie w Grodzkim
Urzędzie Pracy (Kraków). W ofercie było 6zł neto za godzinę, stała
praca, pełny etat jako detektyw sklepowy.
Na rozmowie rekrutacyjnej która odbyła się w GUP (kwalifikacyjnej
nie można było jej nazwać bo nie pytali o nic) okazało się że to nie
ma być 6 zł ale 5 zł netto. Ale człowiek w desperacji, bo bez pracy
to myśli sobie – lepsze i to, niż żadne pieniądze. Po prawie
miesiącu telefon, że praca jest, żeby przyjechać na obiekt pojutrze,
na miejscu ustali się szczegóły i od razu można pracować. Obiektem
jest duży supermarket w Krakowie, otwarty do późna wieczorem, niemal
nocy. Na miejscu okazuje się że to nie detektyw sklepowy ale
ochroniarz, do tego praca na stojąco/chodząco po 11 godzin – no
trudno, praca uciążliwa, ale pracować trzeba. Do tego szefowa
zaczyna się zastanawiać czy wyjdzie z tego cały etat bo nas ma być
trzech na obiekcie, na zmiany co trzeci dzień. Mnie tam żadną miarą
nie wychodzi cały etat – co jej wyliczam godzinowo, lecz ta
niezrażona mówi – „że jakoś to będzie” i umawia się na następny
dzień do podpisania umowy na obchodne. Ja zostaję na sklepie
przebrany w uniform i dreptam koło kas, bo na sklep mi wejść nie
wolno, mój rewir ma być za kasami. Moje tłumaczenie kobiecie że z
stamtąd to ja złodzieja nie nakryję bo chyba musiałby być taki ślepy
i głupi by z daleka (sklep prawie jak boisko) nie zasłonić trafiły w
próżnię. Mam zbierać koszyki koło kas i tam być i koniec! No trudno –
myślę sobie, każą to każą.
Na drugi dzień pojechałem do siedziby Krakowskiej filii firmy, tyle
że „pocałowałem klamkę” bo pani vice prezes (szefowa) zapomniała o
spotkaniu, „a zresztą i tak księgowej nie ma” – usłyszałem w
telefonie zamiast przeprosin. Umówiliśmy się na dzień następny, i
tym razem zadzwoniłem przed spotkaniem by się upewnić, by nie jechać
znów po próżnicy. Tym razem była, a nawet księgowa była, więc
dostałem umowę. Umowa zlecenie, wpisane 220 zł brutto. Jak to tak? –
pytam. „A to 220 to tylko dla urzędu skarbowego, by płacić mniejsze
podatki” – usłyszałem od szefowej. Ja tam się na księgowych
kruczkach nie znam, więc OK. Tyle że jednak ma być nas trzech na
obiekt, i jednak nie wyjdzie pełny etat, ale pół. Czyli 400 zł z
hakiem (w soboty i niedziele sklep krócej otwarty), tyle że po
odliczeniu za dojazdy wyjdzie i bez haka te 400. Trudna decyzja bo
wyżyć za to nijak nie idzie (bo gdzie jakiekolwiek opłaty) ale z
drugiej strony lepsze to niż 0 zł, więc w desperacji się zgodziłem.
Teraz zacząłem zadawać trudne pytania o fach ochroniarza - a to
szkolenia, a to do obrony przed nożem chuliganów/złodziei
sklepowych. „Szkolenia są za drogie, bo to koło 500 zł”- usłyszałem,
a „najlepszą metodą przed nożem jest szybka ucieczka”- w sumie i
racja, tyle nie jak się ma kogoś/coś chronić. Więc liczyć na tonfę
(pałka taka) czy paralizator nie miałem co – do tego usłyszałem że
to „niebezpieczne narzędzia i jeszcze mógłbym bandycie zrobić
krzywdę” a ryzykowanie życia za 400 zł miesięcznie przeciw różnym
uzbrojonym świrom/bandytom to nic w porównaniu z tym co pani vice
prezes „ryzykuje jeżdżąc samochodem”, co w sumie może być i racja
gdy tak jeździ swym autem jak zarządzą firma security... Umowa
podpisana, i to nawet tylko po 2 dniach, co i tak dość fortunne, bo
inny pracownik na obiekcie już „mojej” firmy przez 2 tyg. pracy nie
miał takiego szczęścia by zobaczyć jakąkolwiek umowę (i w sumie nie
wiem czy już ma bo nie mieliśmy poza raz jednym kontakt przez
zmiany). Tylko miesiąc zajęło szefowej sporządzenie grafiku naszego,
po licznych skargach szefostwa chronionego obiektu że obiekt w
jakieś dni nie był chroniony. Tyle samo czasu zajęło jej przekazanie
dodatkowych obowiązków które w końcu wymogło szefostwa obiektu, a
które to obowiązki są standardem, tyle że skąd nowy w branży
pracownik ma o tym widzieć gdy mu się wcześniej tego nie przekaże?
Ale widać firma nie oszczędza tylko na pieniądzach (ten drugi
pracownik bez umowy, to nawet niekompletny uniform dostał) ale też
na szkoleniu... samych siebie. Bo skąd taka szefowa może wiedzieć o
tym jak należy coś chronić gdy się mnie po raz piąty z rzędu pyta
który mamy dzień miesiąca, przy poprawianiu w końcu sporządzonego
grafiku? Kierowniczkę sklepu (chroniony obiekt) chciała krew zalać
gdy rozmawialiśmy z moją szefową, bo tak niekompetentnej osoby to ja
chyba w życiu nie widziałem na stanowisku zwierzchniczym...
Całe szczęście nowe godziny pracy w niedzielę uniemożliwiły mi pracę
w Sys.tem Security za co mogę być tylko wdzięczny losowi, bo inaczej
nie miałbym nawet jak podjąć nowej uczciwej pracy (bez straty pensji
za cały miesiąc), bo ta fikcyjna umowa była obwarowana miesięcznym
wypowiedzeniem i wypłatą do 25 dnia następnego miesiąca.

Podsumowując: osobom bez pracy serdecznie odradzam tą firmę, bo
nie zarobią w niej nawet na chleb.
A Firnom odradzam zatrudnianie w roli security mojej ex firmy, bo
pracownicy nie są ani przeszkalani, ani naleźcie chociaż
instruowani, a jak już to bezmyślnie, i żadną miarą należytej
ochrony zapewnić nie mogą, nawet jakby bardzo chcieli...
A GUP’owi i Urzędowi Skarbowemu doradzam skontrolować tą firmę, bo
oferują pracę na innych warunkach niż w oferta GUP, a umowy mają
fikcyjne (lub żadnych).


Pozdrawiam
były pracownik Sys.tem Security
Obserwuj wątek
    • krakowista korekta 07.01.10, 12:26
      Edytowałem i wyszło nie po „polskiemu”
      Ma być: (i w sumie nie wiem czy już ma, bo nie mieliśmy poza razem
      jednym kontaktu, przez te zmiany).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka