pani.popiolkowa
04.02.04, 14:52
w punkcie MPK, kolejek kilka, ale idą w miarę, okienek czynnych chyba pięć, w
jednym z nich pańcia blondynka w złotych okularkach i klient, starszy
mężczyzna, kupił bilet i pyta jeszcze o ceny innych biletów, ulgowych,
strefowych, człowiek jak człowiek nie wie to pyta, a nie pyta o cenę
marchewki na placu tylko biletów, które owa pańcia sprzedaje, w pewnym
momencie zdumiony słyszy KUPIŁ PAN BILET, TO NIECH PAN JUŻ IDZIE! Mowę
odebrało nie tylko jemu - A WOGÓLE TO ZAPŁACIŁ MI PAN ZA TEN BILET? - ciągną
dalej złote okulary - Droga Pani honoru bym chyba nie miał - i wyszedł
zdegustowany (nie tylko on);
jaja normalnie...
pozdro dla Filomeny