Gość: gugcia0
IP: *.chello.pl
13.01.10, 10:29
trochę to wszystko dziwne - po pierwsze niczego nie powinno
brakować, bo auta jeżdżą na ropę, nie na prąd i chleb i inne rzeczy
powinny być dowozone,dwa- na campingu w RFN widziałem świetne lampy
na gaz propan butan i dwie takie lampy po 100 zł sklep
prowizorycznie oświetlą,( nie trzeba zaraz agregatu za 6 tys zł!),
transakcje można notować na papierze, trzy- dlaczego kawy albo
herbaty nie można zagotować na kuchence turystycznej na propan, są w
kazdym sklepie turystycznym i butle do nich też,propanu nie brakuje,
po cztery- czy już nikt nie ma na tych wsiach i małych miastach
pieców na węgiel,kominków na drewno, lamp naftowych, gazu? Mam domek
14 km od Krakowa, koło Korzkwi, prąd tam był często odcinany, w PRL
stale był problem i jakoś się żyło - do dziś mam piec, zapas
węgla,drewna,kuchenkę na propan,pełną butlę, lampę na naftę,świece.
A mięso to jak może się zepsuć gdy na dworze jest stale minusowa
temperatura? Rozumiem problemy tych ludzi ale dziwi mnie trochę
jakaś taka ich nowoczesna bezradność. Ja, 50 letni, w Komunie
chowany umiem sobie radzić w każdej sytuacji. A bez telefonu czu
komórek to dawniej żyliśmy 50 lat i też jakoś żyliśmy. Trochę mnie
to wszystko dziwi - ten raport z bezradności.