manfred211
18.02.10, 07:32
Oczywiście, że jest tutaj wielkie nieporozumienie.
Tzw. Wydział Nauk o Zdrowiu, to zwyczajne wodolejstwo na temat ekonomii i
organizacji w służbie zdrowia.
Ma to niewiele wspólnego z normalną medycyną i nadawanie komuś takiemu tytułu
doktora nauk medycznych, to totalne nieporozumienie, a nawet nadużycie.
Doktor nauk medycznych, to ktoś, kto rozwiązał jakiś problem naukowy w
MEDYCYNIE a nie w OKOŁOMEDYCYNIE!
Jeżeli już ludzie zajmujący się ekonomiką i organizacją medycyny muszą robić
doktoraty, to niech je robią na Wydziałach zarządzania, ekonomii i dostają
tytuły naukowe z zakresu ekonomii, organizacji, zarządzania, ale nie z zakresu
medycyny!
Ludzie ci potrafią TO I OWO UWYPUKLIĆ w zakresie organizacji służby zdrowia,
ale do lekarzy medycyny to im bardzo daleko.
Są to na ogół ludzie, którzy nie dostali się na studia medyczne. Czasami nawet
nie próbowali się dostać, gdyż nie mieli talentów w dziedzinie np. fizyki,
chemii czy biologii, a teraz próbują coś mieszać w medycynie - bo jest taki
trend?!
Czasami odnoszę wrażenie, że chodzi po prostu o tworzenie nowych miejsc pracy,
by wchłonąć bezrobocie na rynku pracy?, stąd wymyślono nowy zawód SPECJALISTA
Z ZAKRESU ZDROWIA PUBLICZNEGO?!
Ciekawe , czy za jakiś czas nie wymyśli się zawodu (specjalista (doktor! -
sic) Z ZAKRESU ZDROWIA NIEPUBLICZNEGO?
To zmartwienie różnych polityków o zdrowie publiczne skutkuje tym, że mamy
coraz więcej instytucji i stanowisk pracy OKOŁOMEDYCZNYCH, co podnosi jedynie
koszty służby zdrowia i ... wydłuża kolejki do lekarzy.