Pomodorino, Bonarka 5

01.08.10, 14:07
Miejsce nieco dziwne - knajpa mieści się mniej więcej między McDonald'sem,
myjnią samochodową a Biedronką, ale niewykluczone, lokalizacji na peryferiach
zawdzięczamy, że jest tam sporo miejsca - to taka hala nieomal.

Co się rzuca w oczy na wejściu, to fakt, że w Pomodorino status lokalu
przyjaznego dla dzieci nie pozostaje na poziomie deklaratywnym. Są krzesełka,
jest doskonale wyposażony kącik dla dzieci (mebelki z IKEA, dużo zabawek,
tablica, kolorowanki), jest menu dziecięce, z pizzą w kształcie głowy Myszki Miki.

Pomieszczenie jest spore, z wydzielonymi paroma strefami, co jest dużą zaletą
- rodzice z dziećmi mogą zasiąść w części z kącikiem dziecięcym, dzieciofoby z
dala od nich w części restauracyjnej, wpadający na kawę w części kawiarnianej.

Obsługa absolutnie bez zarzutu: szybko, sprawnie, miło.

Teraz jedzenie.
Bruschetta świetna, idealna harmonia grzanek w trzech smakach (pomidory,
grzyby, tapenade). Szczególnie ciekawa pasta grzybowa.
Fusilli alla Checca - bardzo przyjemna kompozycja makaronu ze świeżymi
pomidorami, mozzarellą i bazylią. No, bazylii mogłoby być trochę więcej.
Polędwica wołowa z zielonym pieprzem - poprawna, wysmażona zgodnie z życzeniem.
Tiramisu wzorowe.
Semifreddo doskonałe - z biszkoptami, masa w trzech smakach, waniliowym,
malinowym i czekoladowym (rewelacyjny zwłaszcza ten ostatni, z kawałeczkami
czekolady).
Wino stołowe - białe było naprawdę wyjątkowe, raczej ku półwytrawnemu, z
solidnym owocowym bukietem. Na tle byle czego albo w najlepszym razie
poprawnego podawanego w większości knajp jako stołowe, zdecydowanie się wybija.

Ogólnie - miejsce wpisane na listę na bywania, natomiast zawiodło pod jednym
względem: nieustająco poszukujemy knajp kuchni włoskiej, w której można zjeść
coś ciekawszego niż zestaw pizza&pasta - jakieś ciekawe mięsa, ryby i owoce
morza, i pod tym względem jest u nas kiepawo.

Palmę pierwszeństwa od dawna dzierży Al Dente, ze swoją bezkonkurencyjną
wołowiną karmelowo-orzechową. Dalej mamy Del Papa i to już właściwie wszystko.
Znośne są Soprano i Carlito (aczkolwiek z oboma mamy różne doświadczenia), a
potem długo, długo nic. MammaMia! jest do przyjęcia, ale to jednak podróba. O
Da Cesare litosiernie zmilczę. Dobrze zapowiadała się Cosa Nostra po
poprzedniej zmianie właściciela (świetny kurczak w sosie porowym, świetny
wybór owoców morza), ale znowu zmienił się właściciel i spisaliśmy ich już na
straty, owoce morza w ogóle znikły z menu. Corleone, Arlequino, Da Pietro to
pułapki na turystów. Dobrze zapowiadała się Gepetto, ale znajomi donoszą, że
się popsuła.

Pomodorino się niczym specjalnym w tej dziedzinie nie wyróżnia, ani
repertuarowo, ani cenowo (a jeśli uwzględnić, że mięska są podawane bez
dodatków i przydałoby się jeszcze do nich zapodać jakieś grillowane warzywka,
to robi się drogawo). Szkoda, ale na makarony i świetne desery będziemy wpadać
i tak.
Pełna wersja