Dodaj do ulubionych

Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi

IP: 173.224.217.* 03.09.10, 07:52
Obecnie bardziej trafna byłaby taka wersja dowcipu która od 1 września zaczyna krążyć po
Bronowiczach Wielkich "Mamo nie chcę do szkoły! Strasznie się tam czuję, rodzice mnie się czepiają,
urzędnicy mną rządzą, internauci ze mnie się nabijają . … Musisz córeczko tam iść, jesteś
dyrektorem".
Wbrew pozorom problem jest poważny . Bardzo często dyrektorami zostają ludzie , którzy się do
tego nie nadają, nie znają przepisów , dają się manipulować niedouczonym i cwanym urzędnikom i
boją się wszystkiego . W Bronowiczach od 1 września jest nowy dyrektor pani I. Jabłonka . Dwa
dni rządzi i ludzie mają jej dość , jak się jej słucha to bije niekompetencją.
Obserwuj wątek
    • michnikowski Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi 03.09.10, 08:34
      Wcale mnie nie dziwi, że się boją. Boją się, bo są kiepskimi nauczycielami. To nawet nie ich wina.
      System mamy w naszym pięknym kraju taki, że do pracy w szkole idą najgorsi absolwenci studiów -
      tacy, co żadnej lepszej pracy nie dostaną. A że reszta diagnozy jest poprawna (chamstwo uczniów,
      mało pieniędzy w szkołach itd.), to z czego się mają cieszyć na początku roku?
      • Gość: maciek Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.chello.pl 03.09.10, 09:09
        póki kościół rządzi w Polsce, póty pieniądze będą szły na robienie dzieciom wody z mózgu na lekcjach religii zamiast na naukę.
        • michnikowski Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi 03.09.10, 10:54
          Niestety: ja mówię o znacznie większych pieniądzach niz te, które można by zaoszczędzić na religii.
        • Gość: maciek Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.chello.pl 03.09.10, 17:25
          Ok. 10% całego czasu lekcyjnego to religia. i to na każdym poziomie edukacji, od zerówki po liceum. od czegoś trzeba zacząć oszczędzanie, niech kościół sam sobie płąci za własną propagandę.
      • Gość: małgorzata Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.chello.pl 03.09.10, 18:15
        Uczę w szkole,choć mogłam zostać na uczelni.Na dyplomie mam 5,więc chyba nie mieszczę się w twojej
        definicji najgorszych studentów.Proponuję przyjść do szkoły i spróbować swoich sił w nauczaniu,a
        dopiero potem będziesz się mógł wypowiadać na temat tego zawodu
    • Gość: wm Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: 62.121.131.* 03.09.10, 08:44

      No cóż, stanowiska kasjerów w Tesco są wolne, można spróbować jak wygląda
      prawdziwa praca..... A tak bardziej poważnie, to wystarczy porównać zarobki ,
      obłożenie obowiązkami i czas wolny w stosunku do innych zawodów i można się
      zastanawiać czy naprawdę jest tak źle ? Myślę że oczywiście może i powinno być
      lepiej, ale to nie jest wyspa na morzu tylko jeden z fragmentów całości, która
      nie jest różowa i długo jeszcze nie będzie. Innym pytaniem jest : czy wszyscy
      wykonujący ten zawód się do niego nadają - każdy kto posyła dziecko do szkoły
      może na nie odpowiedzieć.
    • Gość: lol Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.ghnet.pl 03.09.10, 09:17
      Z zawodu nie jestem nauczycielką ale kiedyś w zawirowaniach kariery zawodowej uczyłam w
      brytyjskim collegu i szkole wieczorowej. Prawda jest taka, że siedząc na krześle nauczyciela widać
      jak czują się uczniowie, kto schyla głowę, kto czuje się znudzony, kto ma ochotę rozmawiać i
      pochwalić się zadaniem. To takie proste rozumieć ludzi i im pomagać. Róznica z polskim stylem
      nauczania polegała na przygotowaniu i zweryfikowaniu KAŻDEJ lekcji na papierze. Gdy uczeń opuścił
      lekcje dostawał handouts do ręki i nie miał wymówki o braku wskazówek czego ma się uczyć. Bycie
      nauczycielem to pasja i tego nie da się nauczyć. Czy polski nauczyciel wie co to życzliwość? watpię.
      Polski system nauczania to prawie wredna tresura, złośliwości, stresówki, sprawdziany ze
      wszystkiego o każdej porze, że niby program, kuratorium, men ale prawda jest taka, że to
      nieudolność zakompleksienie leniwych pseudo nauczycieli stwarza taki styl pracy i taka atmosferę.
    • Gość: Bartosz Klimek Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: 193.111.41.* 03.09.10, 09:41
      Edukacji przyglądam się uważnie od lat. Kiedyś jako uczeń (dość dobry), potem
      jako korepetytor, przez krótki okres nawet nauczyciel (doświadczenie skromne,
      ale wiem, jak to jest stanąć przed salą pełną znudzonych uczniów), teraz jako
      ojciec pierwszoklasistki. Z moich obserwacji wynika, że lwia część nauczycieli
      idzie na marne. Przynajmniej połowa uczniów przeciętnej podstawówki nie wynosi
      z lekcji prawie nic, a to, co wynosi, jest na ogół nieprzydatne w życiu. Ilu
      dorosłych ludzi wie, ile to jest 2/3?!? Czasem złośliwie proszę w sklepie o
      2/3 ciasta i widzę, że nie jest to wiedza powszechna. A ilu ludzi jest w
      stanie napisać kilka zdań tak, żeby można je było potem ze zrozumieniem
      przeczytać?

      Dlatego po latach dochodzę do wniosku, że dla większości ludzi byłoby lepiej,
      gdyby edukację ogólną zakończyli na podstawówce, gdzie nauczono by ich czytać,
      pisać, arytmetyki, i może jakichś ogólnych podstaw przyrody, geografii,
      historii, ale przede wszystkim podstaw funkcjonowania jako obywatel, czyli
      powszechnych zasad prawa i ekonomii, a, i angielskiego, ale nie gramatyki (bo
      tego zwykły człowiek się nie nauczy), tylko przede wszystkim zwrotów i
      słownictwa. Po takim przygotowaniu większość powinna iść do szkoły zawodowej,
      gdzie uczono by wyłącznie umiejętności niezbędnych do wykonywania zawodu.
      Gimnazjum + liceum, studia - to powinno być dla tych, którzy są zdolni i chcą
      się dalej uczyć. Jak ktoś nie daje sobie rady, albo się obija - wylot.
      • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 08:08
        Do Bartka Klimka :

        Piszesz : "Gimnazjum + liceum, studia - to powinno być dla tych, którzy są zdolni i chcą
        się dalej uczyć. Jak ktoś nie daje sobie rady, albo się obija - wylot."

        No właśnie dla " zdolnych i chcących się dalej uczyć " .
        Ale kiedyś politycy zdecydowali inaczej - a jakże tacy politycy jak Jerzy Buzek - bo to jemu zadałem pytanie o poziom nauczania na studiach - a on się cieszył , że jest " taki pęd do wiedzy ", tak duża liczba studentów
        i nic na temat żałosnego poziomu tych studiów .

        Dalej piszesz " wylot " .

        No właśnie ma być wylot , a nie przepychanie z klasy do klasy .
        Ale jest niż demograficzny i oprócz rodziców , którzy naturalnie chcą , by ich dziecko miało dobre stopnie i było promowane ( nawet jak wiedza ucznia na to nie wskazuje ) , to do tego grona dołączyli i wychowawcy i dyrekcja i ... także niektórzy nauczyciele .

        Bo " wylot " , zwłaszcza w szkołach takich jak technika ( często kiepskie ) , zawodówki ale i gimnazja , słabe licea , powoduje, że uczniowie się zniechęcają do wyboru takiej szkoły .

        No i brak uczniów powoduje utratę pracy dla nauczycieli .

        Kiedyś podsłyszałem rozmowę jednego trzecioklasisty gimnazjalnego z drugim : idę do technikum X , bo tam ponoć nic nie trzeba robić .
    • Gość: D. Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.oa.uj.edu.pl 03.09.10, 09:52
      Jakie BronowiCZe?? Chyba Bronowice! :)))
      • Gość: prawie_bezrobotny Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.chello.pl 03.09.10, 10:00
        >Marian Krampus, dyrektor XXIX krakowskiego LO, opowiada, że już pierwszego dnia po powrocie kilkoro nauczycieli powiedziało mu o swoim przerażeniu spowodowanym niżem demograficznym. - Boją się, że stracą pracę. Widzę gołym okiem, że brak pewności stabilizacji zawodowej ich wykańcza psychicznie - przyznaje dyrektor.
        Kom. Tak będzie – tzn. lęk dobrych nauczycieli, terror złych (itp.), dopóki w naszym pożal się boże systemie oświaty będzie panował niepodzielnie duch Gomułki (tow. Wiesława).
        Obserwuję polskie szkoły od 60 lat. Są to jednostki prymitywne jak ich zarządcy. Od sekretarza gminnego partii w latach czterdziestych poczynając, który albo wojował z proboszczem o hegemonię, albo mu po cichu ulegał, po dyrektora Wydziału Edukacji Urzędu Miasta, który od tamtego drugiego sprzed lat się prawie nie różnił i nie różni (vide Urząd Miasta Stołeczno–Królewskiego w K.).
        Miarą prymitywizmu obecnie panujących i zarządzających oświatą, tak na szczeblu ministerialnym jak samorządowym, jest fakt, że zamiast się cieszyć niżem demograficznym i wprowadzać niezbędne reformy, kręcą się w miejscu od wyborów do wyborów. Nie są w stanie pomyśleć ani o dobru dzieci i młodzieży, ani o przyszłości kraju. To znaczy o zapewnieniu nauczycielom warunków do efektywnej pracy, i aby uczniom – tym samym – zapewnić możliwość osiągnięcia sukcesu edukacyjnego i życiowego.
        Tymczasem to takie proste! Wystarczy zmniejszyć oddziały do 15 uczniów. Wiem coś o tym, ponieważ miałem nieszczęście uczyć w klasach liczących 35 i więcej uczniów, oraz szczęście uczenia w grupach 15 osobowych. Nie muszę chyba dodawać, że z tych małych grup rekrutuje się wiele wybitnych umysłowości świata nauki i kultury w szerszym znaczeniu. Z tych wielkich klas oczywiście też. Ale to są wyjątki. W małych grupach natomiast wykuwa się talenty planowym i systematycznym wysiłkiem, przy pełnej współpracy nauczyciela z uczniem. W dużych klasach nauczyciel ma ograniczony dostęp do dziecka i mało czasu dla niego.
        To są truizmy. Dlatego też piszę o prymitywizmie tych, którzy tego nie rozumieją.
        • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 07:49
          Autor prawie bezrobotny pisze :

          "o zapewnieniu nauczycielom warunków do efektywnej pracy ... "

          No właśnie , co trzeba zrobić , aby nauczyciel na lekcji nie powtarzał : nie jemy na lekcji , nie używamy komórki , nie chodzimy z papierkiem do kosza bez pozwolenia itd itp .
          Te uwagi zabierają ten efektywny czas pracy , ale jeśli nie wypowiedziane , to sytuacja jest interpretowana przez uczniów , ba tak wkoło głoszona, że " nauczyciel pozwala " .
          Coś niedomaga w oświacie, że takie uwagi nauczyciel ciągle musi powtarzać .
          Coś niedomaga , mimo konsultacji i pracy szkolnego pedagoga , coraz to nowych programów szkolnych d/s ... itd .
          Po prostu totalne poczucie bezkarności , zwłaszcza w szkołach , gdzie nie ma jeszcze dokładnej selekcji - rekrutacji na podstawie wyników nauczania .

          A władze potrafią tylko proponować kolejny program ... tak samo nieskuteczny .
    • Gość: dobre Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: 89.174.215.* 03.09.10, 10:05
      "Niskie zarobki mogą obniżać komfort pracy, ale to nieumiejętność panowania nad stresem i własnymi emocjami sprawia, że o szkole myślą z obrzydzeniem". To zdanie dedykuje nam wszystkim - pewnie polowa spoleczenstwa ma niskie zarobki. Ale malo kto byl u psychologa. A recepta jst taka prosta: Wystarczy pocwiczyc YOGE i wszystko bedzie dobrze.
    • Gość: west Powrót do sensownego systemu edukacji IP: *.proxy.aol.com 03.09.10, 11:19
      Po zmianie ustrojowej zburzono sensownie działający system edukacji.
      Wykorzystując niż demograficzny możnaby wrócić do sprawdzonych metod kształcenia.
      Po szkole podstawowej uczniowie w zależności od predyspozycji powinni iść do zawodówek (ciągle
      brakuje fachowców), techników (szkolących średni personel ) dających możliwość kontynuowania
      nauki na uczelnuiach oraz szkół ogólnokształcących przygotowujacych do dalszych studiów.
      Mniejsza ogólna liczba uczniów w kraju powinna umożliwić zmniejszenie klas, przyczyniając się do
      poprawy efektywności nauczania.
      Wyższe zarobki wpłynęłyby na zwiększenie zainteresowanie zawodem, który tylko pozornie jest
      łatwiejszy od innych.
      • Gość: skosem nic nie stoi na przeszkodzie, by... IP: 193.193.65.* 03.09.10, 12:07
        wprowadzić dwudziestoosobowe klasy. Albo raczej stoi - bon edukacyjny, tzw. krakowski, czyli algorytm
        dawania pieniędzy na dzieciakaw klasie, skalkulowanej na poziomie 28 osób. Czy to też Hallowa
        wprowadziła?

        Nie, to wprowadziła nasza C.K. władzuchna krakowska. Ale i inne samorządy nie są lepsze.
        Winą minister jest natomiast wg mnie to, że nie chce zawrzeć w rozporządzeniu zakazu prowadzenia klas
        większych niż 24 osoby.


        Z jednej strony krygowanie się ministerialnej, z drugiej niemądry samorząd.

        Ale za to mamy 3 stadiony dla 3 drużyn szmaciarskich. A szmaciorz po krakowsku, to szmaciorz.
        • Gość: angrusz1 Re: nic nie stoi na przeszkodzie, by... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 09:07
          do skosem :

          Piszesz " wprowadzić dwudziestoosobowe klasy."

          Hmmm , uczyłem w klasie mniejszej niż 20 osobowa w gimnazjum . Ale to była szczególnie dobrana klasa . Same ... zmilczę . Po to , by ich nie było w innych klasach , by w tych innych klasach można było uczyć się u nauczać w miarę normalnie .
          No i ta klasa , jak już wyżej wspomniałem , wyrzucała krzesła przez okno , fakt już po radzie pedagog. n/t promocji 3 klas .
          Ale i wcześniej było pełno podobnych wybryków .

          Bo ...
          Tak, masz rację jeśli mniejsza klasa , to z pewnością będzie spokojniej ale ...

          Ale problem nie w tym .

          Wszak samolotami latają normalni ludzie , miliony ale... ale to co jakiś czas zdarzały się porwania albo podkładanie bomby i już wprowadzono takie ograniczenia , o których w szkołach " spece " od oświaty , spece tzw michnikowscy , trąbiliby , że to uwłacza godności ucznia, że to niepedagogiczne itd .
          Bo erozja dyscypliny szkolnej polega na podobnym zjawisku , co terroryzm .
          To niewielka grupka , w szkole uczniów , powoduje zwykle takie negatywne zjawisko , jak brak elementarnego porządku na lekcji .
          Rzecz w tym , że w lotnictwie już nikt nie słucha tych " michnikowskich ludzi " i po prostu dba o interes swojej firmy - by nie zbankrutowała , a zarazem dba o interes reszty , zdecydowanej reszty podróżnych .
          W oświacie rządzą nadal " ludzie michnikowscy " .
          I w tym problem .
      • Gość: angrusz1 Re: Powrót do sensownego systemu edukacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 22:17
        dla mnie taki powrót to ponowne wprowadzenie jako kary tzw łap .

        Ale jak pisze west :"(ciągle
        brakuje fachowców), techników (szkolących średni personel ) dających możliwość kontynuowania ...
        W zawodówkach nie ma fachowców , to najgorszy sort uczniów , nie chcą się ani uczyć ani pracować .
        Totalny szmelc .
        W technikach podobny poziom .
    • Gość: wenge Budowa patosu zawodu nauczyciela to sukces ZNP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.10, 12:11
      Porównać można to chyba tylko do "patosu pracy górnika w PRL"
      Co to za narzekanie ,na to ,że musi się wrócić do pracy po 2 miesiącach wakacji?
      Co chwilę słyszy się, albo o biednych pensjach nauczycielskich ,albo o gigantycznym wysiłku i zmęczeniu
      tej grupy społecznej. Czemu nikt nie uświadamia społeczeństwa ,że średnia pensja nauczyciela to
      średnia krajowa i to za co?
      Etat nauczyciela to obowiązkowe 18 ( 45 min) godzin dydaktycznych w tygodniu i cała gama
      przywilejów ( roczny urlop zdrowotny, wakacje , ferie zimowe ,świąteczne itd) . Pozostała praca to
      mgliście pojęty czas na pracę nad uczniem( poprawianie prac kotrolnych , doradztwo, itp) oraz
      samokształcenie itd( kto płaci np. informatykowi za samokształcenie?) .
      Przyjmując że 18 godzin lekcyjnych ( 13,5 godzin zegarowych) to "efektywny czas pracy " wychodzi na
      to ,że wg średniej pensji nauczyciel otrzymuje około 60,00 zł brutto za godzinę zagarową zajęć
      dydaktycznych i to nie odliczając dni ( ustawowo wolnych) od pracy . Mało?
      Przyjmując ,że np. informatyk ( jeden z najlepiej opłacanych zawodów) pracuje( efektywnie) tylko 30
      godzin w tygodniu to wg. "pensji nauczycielskiej" jego wynagrodzenie powinno kształtować się na
      poziomie 7200,00 zł brutto i tak się kształtuje ( ale nie jako średnia) lecz kto informatykowi pozwoli
      efektywnie pracować tylko 30 godzin w tygodniu? !!!
      Prawa i przywileje wywalczone w Karcie Nauczyciela przez ZNP nie mają sobie równych i można je tylko
      porównać do przywilejów górniczych w okresie PRL!!!
      • dbs2004 Re: Budowa patosu zawodu nauczyciela to sukces Z 03.09.10, 22:36
        45 minut?
        Brak wiedzy o tematach na ktioy sie wypowaidaja Polcay jest porazający.
        Te pozostale 15 minut to najgorsza harowka bo jak inaczej nazwac pelninie dyzuru
        na korytarzu gdzie jest halas, szturchanie i odpowiedzialnosc - lekcje to przy
        tym odpoczynek.
        Ale wazne zeby komus dokopac, ze ma te no "przywileje".
        • Gość: prawie_bezrobotny Re: Budowa patosu zawodu nauczyciela to sukces Z IP: *.chello.pl 04.09.10, 09:02
          do Dbs2004 w kwestii 45 minut + przerwa
          Setki tysięcy nauczycieli, aktualnych i emerytowanych, wiedzą o tym, jakie to smaki i smaczki wiążą się z poskramianiem temperamentu setek, a niekiedy i tysiąca wrzeszczących na potęgę, szturchających się i rozbieganych uczniów. Wszyscy to zresztą wiemy, jakie miewaliśmy pomysły my sami i nasi koledzy bądź koleżanki, kiedy na przerwach odreagowywaliśmy „piłowanie” nas na lekcjach. Gdyby zaś nie poskramiać, to karetki pogotowia by nie nadążyły z wożeniem uczniów i uczennic do szpitali na ostre dyżury.
          Dlatego już nawet nie podejmujemy wymiany zdań z osobami takimi jak Gość Wenge. Mają one z pewnością jakieś skrajnie nieprzyjemne przejścia szkolne za sobą. Do tego stopnia, że nie potrafią się uwolnić od wspomnień przeżytego koszmaru. Szkoda tylko, że zamiast poradzić się psychologa, biorą się za uogólnienia. Każdy niemal ma jakieś przykre, nawet traumatyczne wspomnienia z okresu szkolnego. Na kilkunastu nauczycieli, z którymi styka się w tygodniu każdy uczeń, zawsze trafi się jeden czy dwu takich, którzy dadzą się we znaki. A w przeciągu kilkunastu lat szkoły zestaw kadry się zmienia i prawdopodobieństwo zwielokrotnienia liczby przykrych relacji rośnie. Większość jednak jakoś sobie radzi z tymi złymi wspomnieniami. Głównie dlatego, że dobre je równoważą. Dlatego o większości mówi się, że jest zrównoważona.
          Przeglądając tego rodzaju wątki (bo i mnie one dotyczą) zauważam jednak, że wielu dyskutantów ulega demagogicznej argumentacji nielicznych (na szczęście) obsesjonatów. To jest tak jak z politycznymi harcownikami i frustratami, grającymi na emocjach ludzi poszkodowanych. Dlatego właśnie włączam się od czasu do czasu, aby zwrócić uwagę na pomijane przez rozżalonych rozmówców aspekty zawodu nauczycielskiego.
          Zdawałoby się, że wystarczy przypomnieć słowa A. F. Modrzewskiego (ks. V: O szkole), że „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”. W czym szkoła ma odgrywać zasadniczą rolę. Jest więc oczywiste z tego punktu widzenia, że zawód ten może być porównywany jedynie z rolą rodziców, którą dopełnia. Zajmujemy się – nauczyciele (w sumie) – dziećmi i młodzieżą nieraz więcej i dłużej w ciągu doby niż niejedna rodzina swoimi dziećmi. A gdy się nimi nie opiekujemy bezpośrednio, czy nie prowadzimy ich za rękę, to i tak się nimi pośrednio zajmujemy studiując i analizując problemy wychowawcze. Także podczas ferii i wakacji. Jestem przekonany, że przytłaczająca większość nauczycieli nie gra w karty podczas ferii.
          Kiedy jednak frustraci uprawiają ordynarne łgarstwo i upowszechniają pospolite kłamstwa, które ogół przyjmuje za dobrą monetę, ktoś to powinien, uważam, prostować. A już szczególnie, kiedy te kłamstwa spływają z samej góry i rozlewają się niczym wezbranie wód.
          We wspomnianej wypowiedzi (Wenge) czytamy np. o średniej krajowej, którą jakoby dostają nauczyciele. Dochodzi do tego porównanie z niegdysiejszymi przywilejami naszych górników. Wczoraj w jednej z rozgłośni powiedziała to sama pani wiceminister. Otóż moja prawda jest taka, że ani gdy pracowałem kilkadziesiąt lat na uniwersytecie, ani gdy pracowałem w szkolnictwie na stanowisku nauczyciela dyplomowanego, moje zarobki nie zbliżyły się nawet do okolic średniej krajowej. Tylko wówczas, kiedy pracowałem na półtora etatu, to się zbliżyłem trochę do tej średniej. Lecz i wtedy bracia górnicy zarabiali ponad dwukrotnie więcej ode mnie. Szanując ich pracę myślałem jednak czasem, że zamiast węgla można używać do ogrzewania gazu czy prądu z elektrowni atomowej. Kiedy jednak pomniejsza się rolę nauczycieli – a ten spadek jest ogromny, jeśli uwzględnić różnicę w statusie nauczycieli przedwojennych, a nawet, gdy chodzi o autorytet, jeszcze jakich 15–20 lat po wojnie – Rzeczpospolita traci szansę rozwoju duchowego i materialnego. Zwłaszcza kiedy coraz więcej rodziców pracuje tyle i w takim trybie, że nie starcza im czasu i sił, aby zajmować się swoimi dziećmi.
          Zamiast więc wyzłośliwiać się na nauczycieli i powtarzać „obliczenia” efektywnego czasu ich pracy, która de facto jest tak samo niewymierna, jak chowanie dzieci przez rodziców, lepiej by może było apelować do nich, aby mimo wszystko nie tracili ducha, zachęcać ich i wspierać wszelkimi możliwymi środkami i sposobami? Np. poprzez przywrócenie licznych niegdyś form zajęć pozalekcyjnych w szkołach dla tych dzieci, których rodzice pracują do późna. Tak jak to jest w innych krajach, gdzie rodzice po pracy zabierają dzieci ze szkół do domów. Natomiast pod presją tego rodzaju głosów „opinii publicznej”, jak wypowiedź wspomnianego Wenge, urzędnicy z politycznego nadania (dawniej się mawiało „z partyjnego”) dokładają nauczycielom bezpłatne godziny do pensum i redukują ich zatrudnienie.
          A jak się to wszystko odbija na efektywności nauczania? Już mamy co najmniej dwa pokolenia (licząc po 20–30 lat na jedno) ludzi pozornie wykształconych, którzy nie umieją porządnie pisać (choćby tylko gramatycznie i ortograficznie) i spójnie się wysławiać (logicznie, z prawidłowym akcentem). Wśród nich nierzadko trafiają się nawet osoby z profesorskimi tytułami…
          Trzymaj się, Koleżanko Droga!
      • Gość: bratek Re: Budowa patosu zawodu nauczyciela to sukces Z IP: 109.243.220.* 27.09.10, 18:14
        Arogancja czy ignorancja? W obu przypadkch źle to o Tobie świadczy.
    • dbs2004 nie chodzi o strach bo to jak zwykle 03.09.10, 14:53
      teoryjki pani Szpunar, która nauczycieli po prostu nie lubi.
      Chodzi o poczucie braku sensu i zmęczenia, ktore bierze sie z fatalnej
      organizacji pracy, nie ma np. porządnej przerwy na obiad, nie wiadomo po co
      zaczyna sie o 8.00. coraz glupszych teorii wychowawczych (od slawetnej reformy
      Buzka Handkego poczynając) i przekonania, ze np. cale media psuja to co
      probuje robic szkola czyli oglupiaja i demoralizuja. Poza tym idiotyczne,
      niedopasowane do rzeczywistosci pomysly jak np. e-dziennik w szkole gdzie
      nauczyciele dysponuja jednym komputerem, mase zwyklej lipy i picu jak np.
      zbliżające się sprzątanie świata.
    • Gość: ja, po prostu Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.59.classcom.pl 03.09.10, 15:04
      Oj, Kochani!
      A ja jestem jedną z najlepszych absolwentek spośród 150 osób na roku, z
      licznymi nagrodami, teraz i doktoratem, uczniowie przepadają za mną - ja za
      nimi, i świetne mają wyniki na maturach; bardzo lubiłam wracać do pracy - choć
      nie ma to jak wakacje:-)) - mimo, że pracy jest ogromnie dużo - co najmniej!!
      40 godzin na tydzień, jeśli naprawdę chce się prowadzić interesujące lekcje, i
      przede wszystkim - sprawdzać tyle prac, by przygotowanie do matury było dobre;
      nie mówiąc o wysiłku - nawet nie psychicznym, lecz po prostu fizycznym (także
      związanym z emocjami - głownie pozytywnymi - pracy z ludźmi, wykładu, ciągłego
      napięcia uwagi...) - pensja nie jest więc duża, naprawdę - za to wolnego
      rzeczywiście więcej. Praca dla tych, którzy ją lubią, po prostu. Ja lubię
      bardzo, od wielu lat. Tylko - nie ma etatów; zmieniłam szkołę - na bliższą i
      lepszą - byłam przez trzy lata na umowie o zastępstwie - i mój dyrektor musiał
      (podkreślam:musiał, bo co miał zrobić?) mnie zwolnić. Poza tym: dyrektor
      bardzo ok, nauczyciele w zdecydowanej większości super, uczniowie - bardzo
      interesujący, zabawni, sympatyczni - choć nie zawsze, oj, nie zawsze - i nie
      mówię tu o elicie;-)), praca - wymagająca, męcząca i wspaniała! A ja tu piszę,
      bo niektórzy to jednak nie mają pojęcia o pracy nauczyciela... i ponieważ jest
      czasem kiepsko, ale jest też naprawdę dobrze w tej polskiej szkole;-) Uśmiechy:-)
      • Gość: angrusz1 Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.09.10, 08:26
        Do ja po prostu :

        Może i jest tak jak piszesz .
        Ale opinię o pewnym zjawisku tworzy się na podstawie większej liczby przypadków, ba !!! może na podstawie statystycznej większości .

        I raczej nie jest tak świetnie jak piszesz , nawet mimo chwilowych przykrych chwil .

        W wielu szkołach uczyłem - zbyt wielu !! takie czasy , że praca często jest i była tylko na zastępstwo na jakiś czas , na rok to już sukces - i w tych szkołach jednak uczniowie , ich spora część zachowywała się nagannie ,pa dyrekcja była bezradna .
        No w gimnazjum po zgłoszeniu , że uczniowie 3 klasy - już po wystawieniu stopni końcowych , wyrzucali krzesła przez okno , to reakcja dyrektorki była taka " niech pan jeszcze trochę wytrzyma ... ".
        A to była całkiem rozsądna dyrektorka , nie jakaś nieudacznica .
    • vixen40 Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi 05.09.10, 14:57
      Ciekawe, że jak widzę w tekście nazwisko Katarzyny Miezian oraz Teodozji Maliszewskiej, to wiem
      bez patrzenia, ze tekst napisała Pani Olga Szpunar. Czy te panie mają monopol na komentowanie
      sytuacji w krakowskiej oświacie? Czy nie ma w Krakowie innych nauczycieli, których warto byłoby
      zapytac też o zdanie?
      • Gość: wini Re: Nauczyciel szkoły nie kocha, a się jej boi IP: 67.159.44.* 05.09.10, 15:36
        Oczywiście, że są np. Iwona Jabłonka, nowa dyrektorka zespołu szkół w Bronowicach Wielkich. Ta
        to dopiero naopowiada.
      • Gość: skosem Są inni, ale nie chcą gadać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.09.10, 14:53
        I jeszcze jedno - dawno nie mogłem się doczekać początku roku. Bardzo lubię swoją prace i dzieciaki,
    • Gość: angrusz1 Ileż razy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.10, 22:14
      można "panowania nad stresem" jeśli co lekcje jakiś uczeń - nigdy nie złapany na gorącym uczynku , a żaden się nie przyznał , rzuca kredą w twarz nauczycielowi ?
    • Gość: angrusz1 Jak tu kochać IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.10, 09:00
      skoro takiej patologii jest sporo i brak skutecznych działań

      Oto okolice Olsztyna :

      olsztyn.gazeta.pl/olsztyn/1,48726,8438324,Demolka_w_gimnazjum__a_uczniowie_sie_ciesza.html
      • Gość: do pracy nauczycielu weź się do pracy IP: *.chello.pl 29.09.10, 14:37
        trza pracować a nie bumelować
        • Gość: angrusz1 Re: nauczycielu weź się do pracy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 11:04
          Do Dopracy :

          Wziąłbym się ale zdołałem zebrać tylko 8 godzin , nawet nie mam pół etatu .
          Szukam i czekam , aż jakaś młoda nauczycielka zajdzie w ciąże albo urodzi , może będę pierwszy , który się o tym dowie i zdołam się załapać .

          Ale póki co mizeria , chyba pójdę do Tesco na kasę , by coś dorobić .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka