Dodaj do ulubionych

W szkole o dopalaczach. Ta lekcja nie wypali

06.10.10, 07:46
"Rodzice mają się przyznać..." i podać nazwiska i adresy dilerów. Ponadto wskazać, kiedy, ile i czego u nich zakupili. Potem podpisać oświadczenie o dobrowolnemu poddaniu się karze i przymusowemu odwykowi. BUHAHAHAHA! Świat się śmieje!
Obserwuj wątek
    • Gość: ja kolejny "genialny" pomysł MEN IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.10, 09:26
      tylko kto za to bierze pieniądze? głupi pomysł pseudoeksperta, a nauczyciel ma wyjśc na idiotę?!
    • anteas W szkole o dopalaczach. Ta lekcja nie wypali 06.10.10, 09:32
      Niech pani minister sama opisze swoje doświadczenia z młodości, żebyśmy wiedzieli z kim mamy do czynienia.
    • Gość: mana Olszowska i Malicki na dopalaczach? IP: *.techentrance.com 06.10.10, 09:45
      Każda szkoła ma mieć program profilaktyczny. Program ten do 30 września każdego roku szkolnego uchwala rada rodziców przy współpracy z radą pedagogiczną.
      W tym programie powinna być zapisana problematyka dopalaczy. W mojej ocenie w żadnej krakowskiej szkole nie ujęto w programie profilaktycznym kwestii dopalaczy, a zatem problem ten w szkołach nie istnieje, albo rodzice i nauczyciele mają go gdzieś. Z wypowiedzi nauczycieli i dyrektorów szkół dotyczących polecenia MEN-u wynika, że minister Katarzyna Hall walnęła kolejną głupotę. I to jest obraz polskiego nauczyciela, jeżeli jakieś zadanie go przerasta, to mówi, że jest głupie. W normalnym państwie, gdzie władza ma jakikolwiek autorytet, to jacyś dyrektorzy z bożej łaski np. Olszowska i Malicki wylecieliby z posadek godzinę po ukazaniu się artykułu w Gazecie. Bezkarne wyśmiewanie się z ministra przez jakiś nieudolnych dyrektorów szkółek jest możliwe tylko w tym kraju. A co na to kurator Palczewski?
      • Gość: skosem Skup się i nie jaraj tyle - IP: 193.193.65.* 06.10.10, 10:07
        przeczytaj jeszcze raz. Żaden z tych ludzi tego nie mówi tego, czego mu imputujesz.
      • miki-dwa Re: Olszowska i Malicki na dopalaczach? 06.10.10, 10:14
        Najpierw rząd pozwolił na wprowadzenie dopalaczy do handlu - dokładnie tak samo łatwo można je było kupić jak colę czy snickersa - a teraz przerzuca odpowiedzialności na szkoły? Pewnie, szkoła musi realizować programy ale czy wszystkie i dosłownie tak idiotycznie jak wymyślił to MEN czy jakiś urzędnik w kuratorium? A swoją drogą to zastanawiam się kiedy zacznie obowiązywać taki scenariusz jaki zaproponowałaś - "wylecieliby z posadek godzinę po ukazaniu się artykułu w Gazecie". Niebawem pewnie tak będzie, że Gazeta będzie stanowić "prawo"!!!!!!
      • lmblmb Efektywność. 06.10.10, 10:16
        Gość portalu: mana napisał(a):

        > Każda szkoła ma mieć program profilaktyczny. Program ten do 30 września każdego
        > roku szkolnego uchwala rada rodziców przy współpracy z radą pedagogiczną.

        Jaka jest efektywność tych programów jest dla wszystkich jasne. Osoba, która nie miała kontaktu z narkotykami nie może przestrzegać przed ich efektami, bo nie ma pojęcia czym to grozi.

        Stąd śp. Kotański, były narkoman, odnosił takie sukcesy.
      • Gość: q-ku jesteś jakimś koreańskim komunistą?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.10, 12:01
        piszesz: "W normalnym państwie, gdzie władza ma jakikolwiek autorytet, to jacyś dyrektorzy z bożej łaski np. Olszowska i Malicki wylecieliby z posadek godzinę po ukazaniu się artykułu w Gazecie."

        takie rzeczy nie dzieją się państwie normalnym ale w dyktaturach totalitarnych

        w normalnym, demokratycznym państwie wolno krytykować, choć wiem, ze niektórzy wolą "rządy silnej reki" i tęsknią za "starymi dobrymi czasami" lat 50tych
        • Gość: QQŁKA Uczniowie, macie prawo wyśmiewać nauczycieli IP: *.surfert.nl 06.10.10, 12:40
          Gość portalu: q-ku napisał(a):
          > w normalnym, demokratycznym państwie wolno krytykować, choć wiem, ze niektórzy
          > wolą "rządy silnej reki" i tęsknią za "starymi dobrymi czasami" lat 50tych

          Dyrektorzy szkół i nauczyciele krytykują (wyśmiewają) polecenie MEN-u. Uważasz, że w normalnym, demokratycznym państwie wolno krytykować. Czy też tak samo będziesz mówił jak uczeń powie nauczycielowi (a może tobie?), że słysząc pana wypowiedź „Ogrania mnie pusty śmiech” (wypowiedź Gabrieli Olszowski, dyrektorki Gimnazjum nr 2), albo z tego co pan proponuje będzie kupa zabawy (wypowiedź Tomasza Malickiego, dyrektora I LO)?

          Uczniowie wyśmiewajcie nauczycieli, macie prawo krytykować.


          • Gość: liber166 Re: Uczniowie, macie prawo wyśmiewać nauczycieli IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.10, 13:05
            To już jest w twoim wykonaniu czysta demagogia. Co ma piernik do wiatraka. Skąd nauczyciel np histori ma wiedzieć o składzie chemicznym i działaniu dopalaczy. Że co, poczyta sobie i następnie to, co przeczytał opowie rodzicom. A to rodzice nie umieją czytać? Rodzice to debile? I co ma wspólnego z dyskusją o głupawych pomysłach MEN, zachowanie uczniów w stosunku do propozycji nauczyciela, to naprawdę nie wiem.
            • Gość: QQŁKA Re: Uczniowie, macie prawo wyśmiewać nauczycieli IP: *.surfert.nl 06.10.10, 13:33
              Gość portalu: liber166 napisał(a):
              > I co ma wspólnego z dyskusją o głupawy
              > ch pomysłach MEN, zachowanie uczniów w stosunku do propozycji nauczyciela, to n
              > aprawdę nie wiem.

              Mój post dotyczył wolności słowa i prawa do krytyki. Jeżeli nauczyciel może wyśmiewać polecenia ministra i mówić, że gwarantuje mu to prawo do krytyki, to takie same prawo ma uczeń w stosunku do nauczyciela.
              Większość nauczycieli uważa siebie za święte krowy, którym wszystko wolno i wszystko wiedzą.


              > Skąd
              > nauczyciel np histori ma wiedzieć o składzie chemicznym i działaniu dopalaczy.

              Żaden nauczyciel nie przyzna się uczniowi, że czegoś nie wie. Nauczyciele zawsze wiedzą wszystko, tylko jednej rzeczy nie wiedzą, a mianowicie nie wiedzą czego nie wiedzą.

      • Gość: gross Re: Olszowska i Malicki na dopalaczach? IP: *.ghnet.pl 06.10.10, 20:12
        Co na to kurator Palczewski?! Człowieku! Przecież to oczywiste, że jak zwykle nic!
    • lmblmb Przecież nie powiem synowi, że brałem LSD... 06.10.10, 10:14
      ....bo mu się spodoba.

      A gdzie on teraz LSD dostanie?
      • koloratura1 Re: Przecież nie powiem synowi, że brałem LSD... 06.10.10, 10:50
        lmblmb napisał:

        > ....bo mu się spodoba.
        >
        > A gdzie on teraz LSD dostanie?

        To go zachęci do szukania czegoś w tej podobie, zwłaszcza jeśli jest przykładnym synem, kocha tatusia i ma go za autorytet.
        • lexblade Buahaha, oto godzina prawdy 06.10.10, 13:11
          Synu,

          W twoim wieku to już paliłem trawę, raz na jakiś czas, i nie zwariowałem. Piłem wódkę i nadal żyję. LSD spróbowałem kilka razy, ale po tym, jak się zatrzasnąłem na kwasie w piwnicy, mam do dziś paranoię... grzybki to jak LSD, ale smakują paskudnie, opiatów nie próbuj, bo się uzależnisz i zniszczysz sobie życie, jak jeden mój kolega ze studiów. A tak poza tym to w tym kraju jest paranoja na temat wszelkich używek, więc lepiej się do niczego nie przyznawaj, tylko jedź na wakacje do Amsterdamu.

          A teraz na serio - czy ktoś uważa, że polskie społeczeństwo dojrzało do poważnej rozmowy na ten temat? Zacznijmy może od tego, że alkohol to też narkotyk...
          • lmblmb Zostańmy przy alkoholu, przynajmniej go znamy 06.10.10, 21:48
            lexblade napisał:

            > Synu,
            >
            > W twoim wieku to już paliłem trawę, raz na jakiś czas, i nie zwariowałem.

            Fajnie. Mnie jednak trawa zaszkodziła. Pomogła, ale jednocześnie zaszkodziła.

            > A teraz na serio - czy ktoś uważa, że polskie społeczeństwo dojrzało do poważne
            > j rozmowy na ten temat? Zacznijmy może od tego, że alkohol to też narkotyk...

            Kiedyś byłem adwokatem trawy jako substancji bardzo Polakom potrzebnej. Na ślubie proponowałbym skręty zamiast wódki. Tylko że trawa ma tendencje do pogarszania alergii, a życie z alergiami jest mniej więcej tak zabawne, jak życie cukrzyka.

            Zostańmy więc przy alkoholu, przynajmniej wiemy jak działa.
            • lexblade Re: Zostańmy przy alkoholu, przynajmniej go znam 06.10.10, 23:29
              Nigdy nie mówiłem, że trawa nie jest szkodliwa - chodziło tylko o od-demonizowanie środka podobnego do alkoholu. Mi chodzi o to, że wszelkie środki odurzające mogą być szkodliwe, a te społecznie akceptowane to już zwłaszcza. Żeby zminimalizować szkodę należałoby społecznie wyjąć z cienia nielegalne środki i odsunąć te akceptowane. Ile razy zdarza się sytuacja, że ktoś bardzo nie aprobuje trawy, ale przymyka oko, że jego bliscy i znajomi upijają się co weekend w trupa? Przecież nie wypada nie pić! Mam wrażenie, że nagonka na dopalacze, oprócz podbicia notowań, w jakiś dziwny sposób odwraca uwagę od dużo gorszego problemu, jakim jest społecznie akceptowany alkoholizm.

              Bardzo bym chciał, żeby zamiast nagonki na zjawisko, które i tak będzie istnieć, decydenci poszliby po rozum do głowy i zastanowili się, czy skoro i tak nie da się wyeleminować rynku chemicznych doznań, czy nie lepiej i zdrowiej będzie go kontrolować? Sprawdzać skład, zrobić badania naukowe o rzeczywistej szkodliwości i rozbić mafię, która zarabia grube miliony na nielegalnym handlu. Do tego - łatwiej jest kupić towar w szkole, niż w monopolowym, bo sklep podlega kontrolom i wymaga okazywania dowodu. Osobiście w liceum łatwiej mi było o woreczek trawy, niż o alkohol.
              Najważniejsze w całeym tym bałaganie jest to, żeby była dyskusja, a tej nie będzie, póki całe społeczeństwo nie zrozumie, że tu chodzi o pewną fundamentalną zasadę, że jeśli dorośli będą brać narkotyk zwany alkoholem przy każdej okazji i dawać przekaz, że to tak naprawdę nic złego, to niech się nikt nie dziwi, że nowe pokolenie pomyśli to samo odnośnie innych środków.

              Podsumowując - jedna lufka, czy kieliszek wódki nie zaszkodzą, ale uczynienie z któregokolwiek z nich środka ucieczki czy ideologii tak. To my jako społeczeństwo tworzymy zasady i póki co wychodzimy na uroczych hipokrytów.
              • lmblmb To niestety nierealne. 07.10.10, 08:44
                lexblade napisał:

                > [...] Żeby zminima lizować szkodę należałoby społecznie wyjąć z cienia
                > nielegalne środki i odsunąć te akceptowane.

                Polska jest dużym krajem złożonym z wielu narodowości. To, co uda się w Szczecinie, nie wyjdzie w Lublinie. Ludzie w pewnych zakątkach Polski mają problemy z tak podstawowymi problemami jak jazda samochodem po alkoholu. Nie potrafią nawet tego kontrolować. Porównaj: na zachodzie pijani kierowcy masowo siadają za kierownicę i nic się nie dzieje.

                Intencje masz pozytywne, ale nie chyba nie wiesz z kim masz do czynienia. Większość ludzi w Polsce nie jest do tego gotowa.

                > Ile razy zdarza się sytuacja, że ktoś bardzo nie aprobuje trawy, ale przymyka oko, że jego bliscy i znajomi upijają się co weekend w trupa?

                U mnie bardzo rzadko.

                > Bardzo bym chciał, żeby zamiast nagonki na zjawisko, które i tak będzie istnieć
                > , decydenci poszliby po rozum do głowy i zastanowili się, czy skoro i tak nie d
                > a się wyeleminować rynku chemicznych doznań,

                Da się maksymalnie ograniczyć. Nie widzisz różnicy w dostępności trawy teraz i np. 10 lat temu? Kiedyś można było kupić bez problemu, teraz muszę pytać znajomych znajomych.

                > Osobiście w liceum łatwiej mi było o woreczek trawy, niż o alkohol.

                Zupełnie jak w USA. I to jest chore

                > Najważniejsze w całeym tym bałaganie jest to, żeby była dyskusja, a tej nie będ
                > zie, póki całe społeczeństwo nie zrozumie, że tu chodzi o pewną fundamentalną z
                > asadę, że jeśli dorośli będą brać narkotyk zwany alkoholem przy każdej okazji i
                > dawać przekaz, że to tak naprawdę nic złego, to niech się nikt nie dziwi, że n
                > owe pokolenie pomyśli to samo odnośnie innych środków.

                Alkohol normalnie stosowany jest mniej szkodliwy od trawy. To jest prawda, od której uciekają zwolennicy legalizacji. Nie jestem "twardogłowy", brałem rzeczy, które znasz z książek. Legalizacji LSD też nie wspieram, mimo że jazda po tym to ”trip stulecia”.
                • lexblade Re: To niestety nierealne. 07.10.10, 11:09
                  Zgadzam się z tobą - jest to nierealne. Ja po prostu zwracam uwagę na mozliwe rozwiązanie problemu u źródła, a nie na skutki. I póki rozsądne rozwiązanie będzie w sferze marzeń, co kilka lat będziemy mieli szopkę z dramatem, że młodzi się trują (olaboga!) i oczywiście nikt nie będzie miał rozwiązania... no i będą padały kolejne populistyczne pomysły, żeby zaostrzać przepisy, po czym to znowu się nie uda, bo człowiek to sprytna bestia, a Polak zwłaszcza wie, jak omijać bezsensowne prawo (chory przykład trawy kontra alkohol w liceum). Bo takie prawo jest bezsensowne - wedle tej idei zaostrzania przepisów niedługo za każdym młodym człowiekiem powinien chodzić policjant, albo latać kamera-robot. TO dopiero jest nierealne, a prawo, którego wprowazający nie może egzekwować, tylko niszczy reputację państwa na dłuższą metę.
                  A im bardziej bedą zaostrzone przepisy, tym bardziej bedą sposoby na dostanie pożądanego towaru - przecież zakazany owoc kusi, a to tylko wspomaga popyt. Pamietajmy, co się stało z prohibicją w XX wieku.

                  Co do alkoholizmu, to pojawił się ostatnio w Polsce trend przywieziony z Wielkiej Brytanii i Ameryki (mieszkałem kilka lat w tzw. UKa i trochę tego się naoglądałem), tzw. młodych profesjonalistów po studiach ekonomicznych, robiących karierę w biznesie, ludzie praworządni i porządni, którzy dla odreagowania stresu z tygodnia pracy w weekend upijają się kompletnie, albo nawet co wieczór po pracy. I to nie jest widziane jako problem. Skala problemów alkoholowych jest zatem większa, niż się wydaje, bo dziś alkoholik to już nie jest Pan Franciszek spod bramy, ale ideał zachodniego społeczeństwa - człowiek biznesu. Brrrr...

                  Co do kwestii trawy kontra alkohol - obydwa środki to używki obecne w społeczeństwie i obydwa powinny być kontrolowane, bo żadna z nich tak naprawdę nie jest.
                  • lmblmb Re: To niestety nierealne. 07.10.10, 18:51
                    lexblade napisał:

                    > Co do alkoholizmu, to pojawił się ostatnio w Polsce trend przywieziony z Wielki
                    > ej Brytanii

                    Daruj. To było od zawsze. Nie pamiętasz na co Falandysz zmarł? Zresztą potwierdzam osobiście, wśród moich kolegów takich "Falandyszy" czy Kwaśniewskich z chorobą filipińską jest masa.

                    > [upijają się co wieczór] I to nie jest widziane jako problem.

                    UK ma problemy z wszystkim, m.in. 2× wyższy niż w Europie Zachodniej odsetek uzależnionych junkies, amfetaminowców itp.

                    > Co do kwestii trawy kontra alkohol - obydwa środki to używki obecne w społeczeń
                    > stwie i obydwa powinny być kontrolowane, bo żadna z nich tak naprawdę nie jest.

                    U nas alkohol jest jako-tako kontrolowany. Nadal nadużywany, ale na pijaczków nikt nie patrzy z sympatią. Obawiam się jednak, że sytuacja daleka jest od ideału, i legalna trawa mogłaby być po prostu puszką pandory. Po prostu Polacy są nieodpowiedzialni jak dzieci.
                    • jamnnik Re: To niestety nierealne. 07.10.10, 20:03
                      lmblmb napisał:

                      > Obawiam się jednak, że sytuacja daleka jest od ideału, i legalna trawa mogłaby być po prostu puszką pandory. Po prostu Polacy są nieodpowiedzialni jak dzieci.

                      Typowy argument kochających władzę i możliwość narzucania zakazów innym.
                      Domyślam się, że to ostatnie zdanie Ciebie nie dotyczy :D

                      Ileż krzyku było gdy Czesi, z początkiem roku, znieśli penalizację posiadania małych ilości narkotyków. Teraz to całe tłumy polskiej młodzieży miały wyjeżdżać na weekendy żeby się napruć w Czechach. Oczywiście największe larum robiła nasza policja. I jakoś nic się nie stało.
                      • lmblmb Re: To niestety nierealne. 08.10.10, 07:21
                        jamnnik napisał:

                        > lmblmb napisał:
                        >
                        > > Obawiam się jednak, że sytuacja daleka jest od ideału, i legalna trawa mo
                        > głaby być po prostu puszką pandory. Po prostu Polacy są nieodpowiedzialni jak d
                        > zieci.
                        >
                        > Typowy argument kochających władzę i możliwość narzucania zakazów innym.
                        > Domyślam się, że to ostatnie zdanie Ciebie nie dotyczy :D

                        Argumenty do ciebie nie docierają, odbijasz je właśnie takim myśleniem. Myśl, że ktoś, kto wziął całą masę różnych substancji może być przeciwko legalizacji marychy po prostu nie mieści się w twoich wąskich horyzontach.

                        > Ileż krzyku było gdy Czesi,

                        Czeso to cywilizowany naród, do poziomu którego Polska nie dojdzie przez 30 lat. Nie wiem skąd w Polakach taka chęć porównywania się z nimi, przecież jesteśmy mniej cywilizowani nawet niż Słowacy.

                        > Oczywiście największe larum robiła nas za policja. I jakoś nic się nie stało.

                        Udowodnij to.
                        • lexblade Re: To niestety nierealne. 08.10.10, 10:55
                          Jamnnik, podział nie biegnie na linii zalegalizuj kontra zakaż-wszystkiego. Tu potrebna jest społeczna dyskusja (dykusja kończy się tam gdzie zaczyna się awantura) na temat środków, które są obecne w kulturze, czy to się komuś podoba, czy nie. Te środki mają swoje zastosowanie społeczne i nie da się ich usunąć przez zakaz, bo ludzie i tak będą po nie sięgać.
                          A dyskusji szkodzą wszelkie uproszczenia dzielące świat na czarno-biały, czy to uproszczenie jest czynione przez zwolenników bezwzględnej legalizacji czy bezwzględnego zakazu.

                          lmblmb, zgodzę się, że społeczeństwo polskie jest zbyt niedojrzałe póki co, ale gdzieś trzeba zacząć. Nie wiem, czy legalizacja trawy otworzyłaby puszkę pandory, chyba że puszką pandory nazywasz hordę krzyżowców ;)
                          Zapewne na początku wszyscy by się rzucili na te środki dla pokazu, ale po jakimś czasie by się uspokoiło. To kwestia dialogu i balansu. Osobiście jetsem za legalizacją środków odurzających i za równoczesną ich kontrolą. Jesli moje dzieci już mają kupować takie środki (a patrząc na dzisiejszą kulturę to prawdopodobnie będą i nie zapobiegnę temu), wolę żeby to zrobiły w monopolowym za okazaniem dowodu, niż w klatce schodowej u typa, który mógł do tego domieszać cokolwiek.
                          • lmblmb Re: To niestety nierealne. 08.10.10, 13:15
                            lexblade napisał:

                            > lmblmb, zgodzę się, że społeczeństwo polskie jest zbyt niedojrzałe póki co, ale
                            > gdzieś trzeba zacząć.

                            Mnie się podobało status quo sprzed zaostrzenia ustawy. Teoretycznie nielegalne, ale jednak dostepne. Nikt nie palił otwarcie na ulicy, ale nie było problemu z dostaniem.

                            > Nie wiem, czy legalizacja trawy otworzyłaby puszkę pandory, chyba że puszką pandory
                            > nazywasz hordę krzyżowców ;)

                            Różni nas pewnie trochę lat (ale nie aż tak dużo), obserwując wyczyny pewnych moich kolegów jednak stwierdzam, że gdyby trawa była legalna, to imprezom nie byłoby końca. Może będę monotonny, ale naprawde odsetek Polaków, który nie widzi żadnych limitów w czymkolwiek jest ogromny. Miałem kolegów, którzy potrafili wypalić na imprezach 2..3 razy więcej ode mnie, i jeszcze im było mało. Takim ludziom to strach prawo jazdy dać.

                            > Zapewne na początku wszyscy by się rzucili na te środki dla pokazu, ale po jaki
                            > mś czasie by się uspokoiło.

                            Widziałem wybuch użycia marychy na początku lat 90-tych, i niestety nie było czegoś takiego jak "znudzenie", tylko stały wzrost.

                            > To kwestia dialogu i balansu. Osobiście jetsem za l egalizacją środków odurzających i za równoczesną ich kontrolą.

                            Obawiam się, że będzie problem z przestrzeganiem prawa. Polacy są doskonali w wyszukiwaniu sposobów jego obejścia, i nie widzą w tym nic złego.

                            Osobiście proponuję wrócić do sytuacji sprzed kilku lat, kiedy "personalne ilości" były dozwolone. Kolega miał roślinkę w domu i nikt nie bał się, że policja wpadnie.
                        • jamnnik Re: To niestety nierealne. 08.10.10, 11:01
                          lmblmb napisał:

                          > Argumenty do ciebie nie docierają, odbijasz je właśnie takim myśleniem. Myśl, ż
                          > e ktoś, kto wziął całą masę różnych substancji może być przeciwko legalizacji m
                          > arychy po prostu nie mieści się w twoich wąskich horyzontach.

                          To czy Ty coś brałeś czy nie, nie powinno mieć wpływu na to czy ja mogę sobie zapodać cokolwiek na co mam ochotę. Ja nie mam telewizora bo uważam, że bardziej skutecznie niż marycha lasuje mózg, czy powinienem być za zakazem używania telewizorów?

                          > Czeso to cywilizowany naród, do poziomu którego Polska nie dojdzie przez 30 lat
                          > . Nie wiem skąd w Polakach taka chęć porównywania się z nimi, przecież jesteśmy
                          > mniej cywilizowani nawet niż Słowacy.

                          No właśnie, bo u nich zawsze było więcej wolności więc mogli nauczyć się odpowiedzialności za samych siebie. Wprowadzając więcej zakazów ograniczasz nasz rozwój.

                          > > Oczywiście największe larum robiła nas za policja. I jakoś nic się nie s
                          > tało.
                          >
                          > Udowodnij to.

                          wygooglaj sobie
                          tu pierwszy z brzegu przykład, może mało konkretny no ale zawsze coś :D
                          www.wiadomosci24.pl/artykul/od_nowego_roku_w_czechach_narkotyki_beda_legalne_120802.html
                          • lmblmb Re: To niestety nierealne. 08.10.10, 13:06
                            jamnnik napisał:

                            > lmblmb napisał:
                            >
                            > > Argumenty do ciebie nie docierają, odbijasz je właśnie takim myśleniem. M
                            > yśl, ż
                            > > e ktoś, kto wziął całą masę różnych substancji może być przeciwko legaliz
                            > acji m
                            > > arychy po prostu nie mieści się w twoich wąskich horyzontach.
                            >
                            > To czy Ty coś brałeś czy nie, nie powinno mieć wpływu na to czy ja mogę sobie z
                            > apodać cokolwiek na co mam ochotę. Ja nie mam telewizora bo uważam, że bardziej
                            > skutecznie niż marycha lasuje mózg, czy powinienem być za zakazem używania tel
                            > ewizorów?

                            Wybacz, ale jak widzę takie logiczne wywody, to zastanawiam się, czy marycha nie rozwala czegoś więcej niż pamięci krótkiej. Telewizja szkodzi, ale czy tak samo, jak wdychanie dymu?

                            > > Czeso to cywilizowany naród, do poziomu którego Polska nie dojdzie przez
                            > 30 lat
                            > > . Nie wiem skąd w Polakach taka chęć porównywania się z nimi, przecież je
                            > steśmy
                            > > mniej cywilizowani nawet niż Słowacy.
                            >
                            > No właśnie, bo u nich zawsze było więcej wolności więc mogli nauczyć się odpowi
                            > edzialności za samych siebie.

                            Prawdziwą przyczyną większej wolności w Czechach jest większe zdyscyplinowanie i kultura, a NIE ODWROTNIE. Nie dochodzi się do kultury przez marychę, tylko do marychy przez kulturę.

                            > Wprowadzając więcej zakazów ograniczasz nasz rozwój.

                            Pokaż mi gdzie piszę, że jestem za wprowadzaniem zakazów? Od dawna mówię, że status quo jest mniej więcej OK. Jak się postaram, to znajdę, a jednocześnie jestem pewien, że mój syn nie pali, bo nie ma dostepu (nie jest w liceum jeszcze).

                            > > > Oczywiście największe larum robiła nas za policja. I jakoś nic się
                            > nie s
                            > > tało.
                            > >
                            > > Udowodnij to.
                            >
                            > wygooglaj sobie
                            > tu pierwszy z brzegu przykład, może mało konkretny no ale zawsze coś :D
                            > www.wiadomosci24.pl/artykul/od_nowego_roku_w_czechach_narkotyki_beda_legalne_120802.html

                            Prośba jeszcze raz: udowodnij swoje twierdzenie, że legalizacja w Czechach nie wywołała żadnych negatywnych konsekwencji w Polsce. Policja to sobie larum może robić, policja prawa nie stanowi.
                            • lexblade Hmmmmm 08.10.10, 14:03
                              Można się spierać o to, co psuje mózg bardziej - telewizja czy napary z ziół.

                              Myślę, że na dłuższą metę trzeba raczej porozmawiać o tym, co powoduje, że środki uzależniające są dziś tak bardzo popularne i równocześnie tak ostro zakazywane. Jest faktem, że różne środki były używane od najdawniejszych czasów w rytuałach i ceremoniach (np. ayahuasca/ jurema w Ameryce Łacińskiej). Dlaczego dziś jest to taki drażliwy temat? Czy to jest kultura kontroli, stres, czy strach przed nieznanym, czy strach że kultura doznań spowoduje masowe uzależnienia? Może to jest po prostu kwestia, że póki w społeczeństwach pierwotnych środki odurzające były używane w ramach rytuałów, były kontrolowane i miały swoje ograniczenia?
                              Ktoś kojarzy jakieś dobre badania na te tematy?
                              • lmblmb Re: Hmmmmm 11.10.10, 09:07
                                lexblade napisał:

                                > Można się spierać o to, co psuje mózg bardziej - telewizja czy napary z ziół.
                                >
                                > Myślę, że na dłuższą metę trzeba raczej porozmawiać o tym, co powoduje, że środ
                                > ki uzależniające są dziś tak bardzo popularne i równocześnie tak ostro zakazywa
                                > ne. Jest faktem, że różne środki były używane od najdawniejszych czasów w rytua
                                > łach i ceremoniach (np. ayahuasca/ jurema w Ameryce Łacińskiej). Dlaczego dziś
                                > jest to taki drażliwy temat?

                                Bo z religijnych rytuałów zrobiło się piątkowe czy sobotnie nawalanie się.

                                > Czy to jest kultura kontroli, stres, czy strach przed nieznanym, czy strach że kultura doznań spowoduje masowe uzależnienia?

                                IMHO to ostatnie. Przecież już nie jesteśmy pod tak silną kontrolą społeczności jak w indiańskiej wiosce. Nikt nie dostaje batów za pijaństwo przed trzydziestką (świetne rozwiązanie tbw ;).

                                > Może to jest po prostu kwestia, że póki w społeczeństwach pierwotnych środki
                                > odurzające były używane w ramach rytuałów, były kontrolowane i miały swoje ograniczenia?

                                ....które były respektowane. Nie było problemów z nawalonym gó...arstwem, a w Polsce ciągle są ludzie, którzy uważają, że kupienie piwka piętnastolatkowi to nie jest żaden problem, przecież nic się nie stało.

                                Sorry, ale nie dla takiego społeczeństwa takie rzeczy.
                            • jamnnik Re: To niestety nierealne. 08.10.10, 16:39
                              lmblmb napisał:

                              > Wybacz, ale jak widzę takie logiczne wywody, to zastanawiam się, czy marycha ni
                              > e rozwala czegoś więcej niż pamięci krótkiej. Telewizja szkodzi, ale czy tak sa
                              > mo, jak wdychanie dymu?

                              nie chodziło mi o bezpośrednie porównywanie tylko o pokazanie sposobu myślenia
                              ale jeśli chcesz to porównaj zdrowie kolesia który spędza 6h dziennie przed telewizorem zażerając się chipsami z kimś w tym samym wieku który po zrobieniu codziennej rundki 30km rowerem potem wypali lolka z kumplami. - w/g prawa ten drugi jest przestępcą

                              > Pokaż mi gdzie piszę, że jestem za wprowadzaniem zakazów? Od dawna mówię, że st
                              > atus quo jest mniej więcej OK. Jak się postaram, to znajdę, a jednocześnie jest
                              > em pewien, że mój syn nie pali, bo nie ma dostepu (nie jest w liceum jeszcze).

                              status quo jest oparte na zakazach, więc je popierasz.
                              a moja córka w gimnazjum twierdzi że już wszyscy w jej klasie piją i wie u kogo w szkole (monitorowanej z mnóstwem zakazów) można dostać prochy, rozmawiam z nią dużo więc też wiem że sama nie próbowała.

                              > Prośba jeszcze raz: udowodnij swoje twierdzenie, że legalizacja w Czechach nie
                              > wywołała żadnych negatywnych konsekwencji w Polsce. Policja to sobie larum może
                              > robić, policja prawa nie stanowi.

                              ale policja lubuje się we wprowadzaniu zakazów i ograniczeń (np. projekt zamykania stron www to był projekt MSWiA, czy poprawa statystyk przez wyłapywanie pijanych rowerzystów pod wioskowymi knajpami) gdyż wtedy jest łatwiej ludzi kontrolować, więc gdyby takie zjawisko jak turystyka narkotykowa istniało na poważną skalę larum zrobiliby jeszcze większe (wybacz za logikę)
    • a_weasley Jakie doświadczenia takie zgredy mogą mieć? 06.10.10, 12:39
      Ojciec czy matka dzisiejszego licealisty ma na ogół lat 40+. Czyli moje pokolenie, matura jeszcze za komuny. Myśmy w wieku tych małolatów en masse nie mieli doświadczeń z innymi substancjami psychoaktywnymi niż alkohol etylowy (chyba że w bimbrze plątało się w charakterze fuzlu trochę alkoholi wyższych).
      • jamnnik Re: Jakie doświadczenia takie zgredy mogą mieć? 07.10.10, 17:07
        a_weasley napisał:

        > Myśmy w wieku tych małolatów en masse nie mieli doświadczeń z innymi substancjami psychoaktywnymi niż alkohol etylowy

        i choć to doświadczenie również było bogate, jakoś alkoholikami wszyscy nie jesteśmy :)
    • jamnnik "Przepraszam, wydaje mi się, że pan kisi" 07.10.10, 17:16
      film "Odlot" Milosza Formana - warto przed taką lekcją obejrzeć, mimo że film z 1971 roku

      Czy my na prawdę jesteśmy 40 lat za resztą świata?
    • masshisteria W szkole o dopalaczach. Ta lekcja nie wypali 08.10.10, 19:48
      A ja w kwestii formalnej.
      1. Jak zebrać w szkole w środku tygodnia jakieś 60 osób (mama, tato) pracujących zawodowo w godzinach zajęć szkolnych. Kto za to zwróci...kto na to pozwoli... a argument że dla dobra dzieci ...

      2. Profilaktyka to działanie przed a nie jakoś tak po.

      3. Jak się ma trawa czy nawet alkohol ze swoim działaniem do dopalaczy, to nie ten kaliber

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka