m_q
27.04.04, 11:55
Ostatnio parę razy jadłem w Polakowskim na Tomasza. Niestety, choć jedzenie
jest równie dobre jak na Miodowej, to organizacyjnie nowy lokal jest porażką.
Kiedy nowy lokal obsługiwały panie z Miodowej, było OK. Niestety, teraz jest
nowy skład pań i jest to jeden skandaliczny b...l!
Panie do obsługi były dobierane chyba tylko ze względu na wygląd (blondynki
pod kapelusze podobne do tych z Miodowej) ale w pracy gubią się zupełnie.
Zamiast wydać od razu po zamówieniu zupę i kompot, jak na Miodowej i mieć
wygłodniałego klienta z głowy (klient zje a potem zadowolony przychodzi po
drugie danie) panie realizują zlecenia w kolejności zamówień. W efekcie
najpierw czeka się około 20-25 minut na głupią zupę, którą wystarczy nalać, a
potem dostajemy równocześnie: gorącą zupę, stygnące drugie danie i kompot
(kto to zmieści na stoliku?), a to wszystko po wściekle długim czekaniu. Do
tego zdezorientowani klienci "podbierają" sobie nieświadomie dania z
zamówienia a panie nerwowo miotają się w tym bałaganie pokrzykując "naleśniki
prosze odebrać!".
Jak tak dalej pójdzie, to bez poważnych zmian w organizacji pracy nowej
filii "Polakowskiego" nie uratuje nawet dobre jedzenie. Zgrabna sylwetka i
błękitne oczy pod kapeluszem, to nie wszystko - trzeba jeszcze trochę
pomyśleć nad obsługą - nawet w "restauracji samoobsługowej".
MQ