Dodaj do ulubionych

V LO KRAKÓW

11.05.04, 22:37
Jeżeli ci z szóstki mają o czym wspominać ,to czemu my nie możemy!!!:)).
Pamiętacie hasło :...""Wirus b...""
Obserwuj wątek
    • marceliszpak Re: V LO KRAKÓW 11.05.04, 22:41
      a 'wiecie kto wiecie gdzie ' :)
      • terenia.nasweter Re: V LO KRAKÓW 11.05.04, 22:44
        marceliszpak napisał:

        > a 'wiecie kto wiecie gdzie ' :)
        Kochani Młodzi Przyjaciele Radia Maryja!
        Za pośrednictwem "Naszego Dziennika" pragniemy jeszcze raz zaprosić Was
        wszystkich do udziału w VI Pielgrzymce Młodych Słuchaczy Radia Maryja, która
        zgromadzi się w tym roku na Jasnej Górze w dniu 22 maja, czyli - jak zwykle - w
        sobotę po południu.
        • marceliszpak Re: V LO KRAKÓW 11.05.04, 22:46
          no tak, takich to tez w v zakladzie nie brakowalo
          • Gość: 7 Re: V LO KRAKÓW IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 11.05.04, 22:48
            ceckiewicz /chemia/ byla chyba ostatnia dewotka, co sie ostala do zeszlego roku:) teraz juz nie
            ma takich, a szkoda, wrazenia byly nieprzecietne!!!
            • longwehicle Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! 11.05.04, 22:51
              A szczytem szczytów Mgr.Krok ten od wf-u,i zajęć technicznych-ale jazda!!.
              • marceliszpak Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! 12.05.04, 14:30
                jak tam kroka szanowalem , ale jazda byla :)
                nigdy nie zapomne jak na takblicy gdzie bylo przyczepione 'sks orkan'
                robili 'seks kroka' ;p

                ale ten gosc mial w sobie cos barokowego :)
                • longwehicle Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! 12.05.04, 19:34
                  Pamiętasz Montyego???.Facio też dawał popalić!!:))),a Broniatowski/geograf/były
                  drwal ze Szwecji,łapę miał jak łopata i jego odzywki:"teeeee mała ,wejdż na
                  krzesło wszyscy chcą cię oglądać"::)))))).
                  • Gość: krakauer Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! IP: *.w.pppool.de 30.04.06, 11:27
                    Broniatowski ,kiedys boks trenowal ,a potem podobno uczyl w Pijarach
                    • longwehicle Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! 30.04.06, 13:37
                      miałem z Nim geografię..istny superman...Te mała...he,he,he.. tak do dziewczyn
                      mówił!!!;o))
                      • Gość: krakauer Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! IP: *.w.pppool.de 30.04.06, 21:41
                        ja tez mialem z nim geografie..ale w sumie to byl dobry czlowiek
                        • longwehicle Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! 30.04.06, 21:48
                          Broniatowski.... jaki bajarz!!.Niczym prof.Satora!!!.Zawsze z petem,często
                          przesiadywał w kantorku z mapami z hansem!! /dawali w ....!!!;o)))
                          • Gość: krakauer Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! IP: *.w.pppool.de 30.04.06, 23:44
                            Broniatowski z petem?przeciez on byl zagorzalym wrogiem papierosow...
                            • longwehicle Re: Szkoda tylko prof.Satory-to był superman!!!! 01.05.06, 08:17
                              Józio Satora!!.Bronatowski zasuwał /wg.jego opowiadań w czasie wojny jako
                              drwal!!/prof.Satora nie wyjmował peta z ust,chyba z nim spał!!!;o)).Żal mi
                              tylko Kroka,przeżył "chłopina" tragedię!!
                • Gość: marek Krok rzadzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.04, 01:39
                  Johny step (Jasiu Kraok) bly wspanialym czlowiekiem
                  Pewnego dnia wchodzac na przejscie dla pieszych zobaczyl pedzacy samochod i
                  starajac sie uratowac zone zaslonil ja swoim cialem - w ten sposob zginal
                  tragicznie
                  • longwehicle Re: Krok rzadzi 15.05.04, 19:37
                    Popatrz jak można się pomylić!!.Piękna śmierć ,wspaniały mąż -uratował choć
                    żonę???.
                    • Gość: marek Re: Krok rzadzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 01:05
                      TAK
      • Gość: massud Re: V LO KRAKÓW IP: *.ghnet.pl 12.11.05, 10:21
        kocham Piąty zakład, wybiłem tam, o'czywiście niechcący kilkanaście szyb,
        mieliśmy nawet klasowy samochód - syrenę kupioną za pieniądze z klasowej
        zbiórki. silnik padł, więc jeżdziliśmy na "popych", a potem rozwalaliśmy auto o
        mur szkoły. można nawet było chodzić po szkole w habicie dominikańśkim i palić
        papierosy na łacinie u prof Kabajowej, fajnie było .....
      • Gość: no nie Re: V LO KRAKÓW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.06, 14:30
        to było tak - ty wiesz kto... i ty wiesz gdzie (odpowiedź na zmazanie napisu
        Luty na Mafagaskar...)
    • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 13.05.04, 16:25
      Czy to jest za dobre forum dla absolwentów piątki???.
      • Gość: 7 Re: V LO KRAKÓW IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 13.05.04, 16:53
        moze jest nas za malo, raptem chyba tylko 3 osoby:)
        • god_save_the_queen Re: V LO KRAKÓW 13.05.04, 17:45
          o obecnych istnieniach w zakładzie zapominać nie należy... jest jeszcze yenn,
          jeśli żyje...
          • yennzfiolkowymioczami Re: V LO KRAKÓW 14.05.04, 19:59
            god_save_the_queen napisał:

            > o obecnych istnieniach w zakładzie zapominać nie należy... jest jeszcze yenn,
            > jeśli żyje...

            żyje, żyję, tylko niestety ostatnio na forumie rzadko bywam... poza tym nie
            czuję się w sumie jeszcze upoważniona do wspominania...;)))
        • Gość: astald Re: V LO KRAKÓW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.04, 20:10
          jest, jest więcej tylko że siakieś straszne stare tutaj dzieje wspominają..
          ja, absolwent 2001r, chyba najbarwniej wspominam chyba mr. Niedhentala vel "PROSZĘ WSTAĆ!!!", raz to mi się nawet udało zasnąć na PO.
          • god_save_the_queen Re: V LO KRAKÓW 14.05.04, 18:18
            obecnie nie mówi proszę wstać, ale "dziń dybry"... Ponoć chciał reanimować
            szkielet któy znaleziono w piwnicy...
            • Gość: 7 Re: V LO KRAKÓW IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 14.05.04, 19:48
              skoncze ta szkole to z radoscia napisze co sadze o nauczycielach, hehe!:)
    • josif Re: V LO KRAKÓW 13.05.04, 19:46
      Co to było?
      • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 14.05.04, 00:13
        To są wspomnienia starych i najnowszych absolwentów-odnajdziemy się !!!.
        • asci Re: V LO KRAKÓW 17.05.04, 13:08
          Hej, hej!
          Pamiętam Johna Kroka, a skończyłam Piątkę za czasów Stefanowa. Kurczę, ile to
          już lat.
          Czy ktoś tam jeszcze ze starej kadry pozostał? Był taki Luty od historii -
          strasznie był wredny, a za to wieść gminna niosła że kupuje buty na stoisku
          dziecięcym - większości uczniów sięgał pod ramię.
          No, to jak ktoś coś wie?
          • Gość: 7 Re: V LO KRAKÓW IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 17.05.04, 13:21
            luty zyje i ma sie chyba dobrze, pilnowal mnie na maturze ostatnio ;)
            • marceliszpak Re: V LO KRAKÓW 17.05.04, 22:28
              oj tak mowilo sie: idzie luty pokuj buty :)
              raz mi podarl talie kart jak gralismy w bridza na przerwie
              teraz staszek pietras jest dyrektorem. nie wiem jakim jest dyrektorem ale
              nauczycielem fizyki byl dobrym ;p
              • asci Re: V LO KRAKÓW 18.05.04, 07:31
                Dziewczyny się w nim ponoć kochały bo był taki przystojny. Ja miałam fizykę z
                Kabzińską. Jedyne co pamiętam, to że zazwyczaj nie udawały się jej
                demonstrowane doświadczenia
                • yennzfiolkowymioczami Re: V LO KRAKÓW 18.05.04, 18:20
                  asci napisała:

                  > Dziewczyny się w nim ponoć kochały bo był taki przystojny.

                  podobno w biol-chemach, ktre uczy, dalej sie kochaja...;)
                  • marceliszpak Re: V LO KRAKÓW 18.05.04, 20:08
                    no coz jego zona to byle jego uczennica ponoc ;p
                    • yennzfiolkowymioczami Re: V LO KRAKÓW 18.05.04, 20:36
                      :)
                      a tak w ogole to zapraszam na moja stronke (vide sygnaturka) do dzialu humor -
                      mozna poczytac sobie perelki z lekcji w mojej klasie w Piatym Zakladzie:)
                      • Gość: Stary 71 Coś nam słabo idzie! IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 20.05.04, 01:54
                        Niby dawno, a kiedy spotkaliśmy się w 30-lecie matury 2 lata temu, było tak,
                        jakbyśmy się wczoraj rozstali w klasie. V Zakład to było coś!
                        Jasne, że pamiętam Wirusa, choć już wtedy kończył karierę. W okolicy nie było
                        domu, na którego ścianie nie byłby wypisany ten szlachetny przydomek.
                        Kroka nazywaliśmy Jolyon Krokside (był serial Saga rodu Forsytheów). Ile razy
                        na podwórku przygotowywał ślizgawkę, tyle razy przychodziła odwilż.
                        Satora, krótko Józefem zwany, mały, stukajacy obcasami, zmierzał w kierunku
                        ubikacji na II p. wołając z daleka: "narkomany przebrzydłe!". Spokojnie
                        kończyliśmy papierosa.
                        Monti (płk. Sławiński, PO): "Uwaga uczniowie! Będziecie mieli czas na
                        papierosy, na wino, na kobiety!. Ale teraz możecie jeszcze dostać w dupę
                        wyciorem!" Imponował przedwojenną klasą i formą fizyczną.
                        Matematyk prof. Bielak - słabszych nigdy nie nauczył matematyki, ale za to
                        pilnował, żeby się im krzywda nie stała. Święty człowiek. Gdyby nie on -
                        tłukłbym dziś kamienie...
                        A "ciotka" Krzyżanowska? Zaprzyjaźniona z Bielakiem (wciaż razem na korytarzu),
                        ta umiała nauczyć, wymagała też surowo - taka drobna staruszeczka, a
                        temperament!
                        A rusycystka prof. Szędzielorz (później Brasławska)? Rzadko się zdarza, żeby
                        wychowawca był tak lojalny wobec swojej klasy. Potrafiła nas wybronić w
                        najbardziej nieprawdopodobnych sytuacjach
                        Prof. Balowa (chemia), potrafiła być zjadliwa, ale doceniała, gdy ktoś się ze
                        smakiem odciął
                        Wicedyrektor Cieślik - niektórzy mieli mu za złe jego umocowania polityczne -
                        ale niech kto zaprzeczy, że był świetnym wykładowcą fizyki i bardzo
                        sprawiedliwym w ocenianiu. Zaczynał od pytania wertując przy tym
                        dziennik: "poprosimy sobie tak zwaną ... albo tak zwanego...." Blady strach!
                        Na a w końcu dyrektor Potoczek, Stachu, Staszek, Staszko. Barwna postać, na
                        pewno niejednoznaczna. Budził skrajne uczucie i emocje. Ale zrobił w V
                        Zakładzie taki teatr, jakiego zazdroszczono mu wszędzie. Potoczkove Divadlo.
                        Lubował się w purpurze i złoceniach, w pompatycznych symbolach. Ponad ostatnim
                        załamaniem schodów na II p. kazał wymalować Pegaza wzbijającego sie do lotu. I
                        nasi poprzednicy i my uważalismy, że malowidło jest niekompletne (nie chodziło
                        o skrzydła). No i przynajmniej raz w tygodniu Staszek szalał po zakładzie
                        wrzeszcząc: "Kto ZNOWU domalował Pegazowi członka?!".
                        Było dobrze. Tak dobrze, że do dziś ludzie z tamtych czasów spotykaja się i
                        gadają o tym, albo o innych rzeczach, ale V Zakład sprawił, że są sobie bliscy.
                        Wielu z nas dzięki temu czuje się trochę młodziej. Ciągle jesteśmy ludżmi V
                        Zakładu. Mam nadzieję, że z tegorocznymi, czy niedawnymi maturzystami będzie
                        tak samo. Zyczę Wam tego. Warto!
                      • Gość: Stary 71 Stronka yenn... IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 20.05.04, 02:32
                        Jeszcze jedno. Uległem i odwiedziłem stronkę. Prof. Mucha - to skarb prawdziwy!
                        Przejdzie do historii z kopytami! Dobrze, że zapisujesz jego wstawki. Gorzej,
                        że nie mogłem otworzyć księgi gości, bo sie zaraza odmyka wolniej niż wrota
                        raju przed biskupem. Dlatego sie zaznaczam TU.
                        Pzdr
                        • yennzfiolkowymioczami Re: Stronka yenn... 20.05.04, 17:31
                          Gość portalu: Stary 71 napisał(a):

                          > Jeszcze jedno. Uległem i odwiedziłem stronkę. Prof. Mucha - to skarb prawdziwy!
                          >
                          > Przejdzie do historii z kopytami! Dobrze, że zapisujesz jego wstawki.

                          Dla wielu moich znajomych przeczytanie ich to glowny cel odwiedzania mojej stronki:)

                          > Gorzej,
                          > że nie mogłem otworzyć księgi gości, bo sie zaraza odmyka wolniej niż wrota
                          > raju przed biskupem. Dlatego sie zaznaczam TU.

                          To juz nie moaj wina, tak niestety bywa... ale zapraszam znowu za jakis czas,
                          tekstow powinno przybyc a i ksiega moze sie szybciej otworzy:)
                          • yennzfiolkowymioczami Re: Stronka yenn... 24.05.04, 20:38
                            zapraszam zainteresowanych do przeczytania nowych tekstów prof. Muchy:)
                            • Gość: 7 Re: Stronka yenn... IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 24.05.04, 21:27
                              widze, ze niedenthal wciaz w wysokiej formie:) i pomyslec, ze ten wiesniak startowal w ostatnim
                              konkursie na dyrektora piatki, na szczescie przegral:)
                              • yennzfiolkowymioczami Re: Stronka yenn... 24.05.04, 21:37
                                jak najbardziej w formie:)
                                ostatnio miałam ubaw jak obcałowywał moją przyjaciółkę, która go częstowała
                                urodzinowymi cukierkami:)
                                a w ogóle to jak już zawitałeś na stronkę, to się wpisz do księgi:)))
                                • Gość: 7 Re: Stronka yenn... IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 24.05.04, 22:07
                                  i jeszcze cygan- haha, moja klasa i rocznik wyzej nazbieralismy kilkanascie stron a4 z jego
                                  tekstami.. eh, cos pieknego:)) szkoda tylko, ze jak to powieszono w klasie to ktos zerwal pod
                                  koniec roku;) a to bylo chyba ze 2 lata temu... jezuu zaczynam sie wzruszac?!:D

                                  do ksiegi sie oczywiscie wpisalem;D
                                  • yennzfiolkowymioczami Re: Stronka yenn... 24.05.04, 22:38
                                    Gość portalu: 7 napisał(a):

                                    > i jeszcze cygan- haha, moja klasa i rocznik wyzej nazbieralismy kilkanascie str
                                    > on a4 z jego
                                    > tekstami.. eh, cos pieknego:)) szkoda tylko, ze jak to powieszono w klasie to k
                                    > tos zerwal pod
                                    > koniec roku;) a to bylo chyba ze 2 lata temu... jezuu zaczynam sie wzruszac?!:D

                                    Cygan uczy wiekszosc mojej klasy i niektorzy mi notuja jego wypowiedzi;)

                                    > do ksiegi sie oczywiscie wpisalem;D

                                    dzieki;)
              • Gość: kaes Re: V LO KRAKÓW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.05, 09:39
                no to i ja sie przylacze :) skonczylem chyba w 97, luty 4 lata, bylo ciezko...
                ale jest co wspominac :)
          • speni Re: V LO KRAKÓW 09.12.05, 21:10
            "Idzie Luty a głupiemu radość", "Pamietaj Luty ma tylko 28 dni" itp itd. Ależ
            to był faszysta. Jestem absolwentką matura 1997, prof. Luty był moim wychowawcą
            AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA !!!!!!!!!!!!!!
            • keyti77 Re: V LO KRAKÓW 10.12.05, 19:56
              Ja też pamiętam: "Luty ma tylko 28 dni" wypisane przed szkołą na chodniku
              farbą !!! To były czasy :-) Skończyłam V Zakład w 96 r.Pozdrawaim wszystkich
              serdecznie :-)
    • Gość: Maria Re: V LO KRAKÓW IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 20.05.04, 07:39
      Wspaniale , ze o tym piszecie.
      Jeszcze nie tak dawno przezylam prawie szok. W dokumentach rodzinnych znalazlam
      kilka oryginalnych swiadectw szkolnych.Pierwsze z Cesarsko -Krolewskiej Wyzszej
      Szkoly Realnej, potem z c.k.I szkoly Realnej i nastepne z I Panstwowej Szkoly
      Realnej.Pradziadek mial same troje, ojciec same piatki.Ale zaczelam dumac- o co
      tu tataj chodzi? Przeciez ojciec konczyl studia we Lwowie, nic nie mowil, ze
      skonczyl jakas Wysza Szkole Realna.
      Taka glupia bylam.Potem dopiero , gdy zaczelam sie tym interesowac, okazalo
      sie , ze chodzi o aktualne V LO.
      Jak bede w domu, odpisze nazwiska wykladowcow ( malo czytelne)i przekaze je wam
      na forum.
      Swiadectwa byly mocno schowane,po pogrzebie mamy , odnalazly sie przy szukaniu
      innych dokumentow.
      Przewedrowaly niesamowita ilosc miejsc w czasie wedrowek wojennych, wrecz
      nieprawdopodobna ilosc.
      Przetrwaly!
      Znalazlo sie tez zdjecie pradziadka-absolwenta , wykonane przez samego Walerego
      Rzewuskiego.
      Mimo Sybiru - przetrwalo!
      Z pozdrowieniami Maria
      • Gość: Stary 71 Re: V LO KRAKÓW IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 21.05.04, 00:10
        Na uroczystościach 130-lecia spotkałem 85-letniego znajomego, pana B., który z
        rozkoszą wędrował po korytarzach, żeby raz jeszcze obejrzeć "stare mury" - jak
        mówił. Trwają dokumenty, trwa pamięć ludzka.
        Może dlatego, że w V Zakładzie istnieje Klub Absolwentów, brakuje potrzeby
        wypowiadania sie na forum. Szkoda jednak. VI LO ma tych postów bez mała tysiac -
        i ciągle ich przyrasta!
        W V Zakładzie poznałem przyjaciół na całe życie. Właśnie wybieram sie za Wielka
        Wodę, żeby być na ceremonii "graduation" syna jednego z nich - a mojego syna
        chrzestnego. Kilka razy do roku odwiedza mnie drugi przyjaciel - chirurg z
        Bergen. Przyjażnimy sie od lat, że tak powiem, całymi rodzinami.
        No i nie da sie zapomnieć o dziewczynach, w których sie kiedys kochaliśmy.
        Jednak piszcie!
    • marceliszpak do gory n/t 23.05.04, 13:11

      • yennzfiolkowymioczami Re: do gory 23.05.04, 19:54
        oj, coś niedobrze to wspominanie idzie skoro potrzebne są takie posty...;)
        • Gość: 7 Re: do gory IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 23.05.04, 22:18
          hehe, moze za duza roznica pokoleniowa ;) ja nie znam nauczycieli o ktorych wspominal chocby
          longwehikle, a on nie zna pewnie zadnego z tych, ktorzy mnie uczyli ;) dinozaurow juz u nas od
          tego roku chyba nie ma...
          • yennzfiolkowymioczami Re: do gory 23.05.04, 22:22
            eee, jakieś resztki chyba jeszcze są - Stary 71 na przykład kojarzy prof.
            Muchę, który mnie fizyki uczy:)
            • marceliszpak Re: do gory 23.05.04, 22:30
              e tam nie ma dinozaurow, a grabczakowa? bardzo fajna babka zreszta. luty tez
              mlody nie jest. j.zosiak jez juz ladne pare lat uczy.
              • yennzfiolkowymioczami Re: do gory 23.05.04, 22:32
                marceliszpak napisał:

                > e tam nie ma dinozaurow, a grabczakowa? bardzo fajna babka zreszta.

                nie wiem, nie znam:)

                > luty tez
                > mlody nie jest.

                po szkole krążą historie o tym, jak zaczynał pracę u nas i był brany za ucznia:)
              • seven Re: do gory 23.05.04, 22:34
                a tam jak mowimy o takich jak zosiak, to pewnie znajdzie sie ich wiecej ;) ot chocby z tych co
                mnie uczyli to fizyk- prof cygan, hehee
            • seven Re: do gory 23.05.04, 22:31
              w ogole nie kojarze:)
              • yennzfiolkowymioczami Re: do gory 23.05.04, 22:33
                no bo on nie jest od nas tak naprawdę, tylko z uj:)
          • Gość: Stary 71 Nie przejmuj sie 7 IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 24.05.04, 00:33
            Gość portalu: 7 napisał(a):
            > hehe, moze za duza roznica pokoleniowa ;) ja nie znam nauczycieli o ktorych
            wspominal chocby longwehikle ...
            xxxxxxxxxxxx
            Nie przejmuj się, zawsze na styku pokoleń jest troche znajomych, niektórzy
            uczyli naprawdę długie lata. Właśnie na tym zabawa polega, że starsi chcieliby
            się dowiedzieć jacy byli ich belfrzy "po" a młodsi - jacy byli "przed". W
            gruncie rzeczy wszyscy jesteśmy w jakimś tam stponiu kolegami
    • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 25.05.04, 21:09
      Muszę Wam powiedzieć,że v-ty zakład jest jednym z nielicznych z którego wyszło
      tak dużo póżniejszych par małżeńskich !!.Moja żona też była jego
      absolwentką,jestesmy rówieśnikami!!!.Chodziliśmy do różnuch klas,a ze sobą od
      pierwszej!!!:)).
      • Gość: Stary 71 Re: V LO KRAKÓW IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 07.06.04, 15:09
        Zgadza sie. Znam kilka takich par. Mnie sie nie udalo... coz.
        Ale rzeczywiscie V zaklad stwarzal specyficzna atmosfere wiezi wsrod ludzi.
        Niestety strasznie trudno dzis zachecic ich do spotkan. Jak juz sie spotkaja -
        to jest fantastycznie, tyle ze potem znow kilka lat przerwy lub spotkania w
        podgrupach (waskich). I wszyscy czekaja, zeby to ktos za nich zorganizowal.
        O ile wiem, systematycznie spotyka sie tylko klasa "b" niezyjacego juz prof.
        Janusza Kaczkowskiego (Kaczora) - matura 71. Wydaja nawet wlasne pismo.
        • Gość: Maria Re: V LO KRAKÓW IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 20.06.04, 23:16
          Czy V LO posiada w miare kompletne archiwum?
          Czy ktos wie?
          • marceliszpak Re: V LO KRAKÓW 20.06.04, 23:39
            archiwum czego? np uczniowskich psikusow :)
          • Gość: Stary71 Re: Archiwum V LO IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 21.06.04, 00:17
            W "Księdze Jubileuszowej/ na/ 125-lecie/ V Liceum Ogólnokształcącego/ im.
            Augusta Witkowskiego/ w Krakowie/wczesniej:/ VIII Gimnazjum/ Matematyczno-
            Przyrodniczego/ dawniej:/ CK I Wyższej Szkoły Realnej" wydanej przez
            Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół V LO im. A. Witkowskiego w Krakowie,
            Kraków 1996 znajduje się bibliografia, z której wymienione są m.in.:
            - Zasoby Archiwalne V Liceum Ogólnokształcącego im. Augusta Witkowskiego
            (protokoły maturalne, katalogi uczniów, dzienniki klasowe, teczki osobowe
            nauczycieli, świadectwa, dokumentacja, zdjęcia, inne);
            - Sprawozdania Dyrekcji Szkoły z lat 1876-1933;
            a nadto wiele publikacji poświęconych V LO (wydawnictwa jubileuszowe na 100-
            lecie w 1972, "Krakowski Teatr Międzyszkolny" pióra St. Potoczka i rozmaite
            inne).
            W samej wspomnianej księdze są m.in. spisy nauczycieli z l. 1871-1996 i
            absolwentów 1874-1996. Znajdują sią tam również rozmaite wspomnienia profesorów
            i niegdysiejszych uczniów.
            Wynika z tego, że materiał dotyczący dziejów V Zakładu jest obfity i dostępny.
            Co się zaś tyczy figli uczniowskich - to chyba tylko pamięć uczniów i ich
            prywatne archiwa dałyby odpowiedż na to pytanie. Sam mam ich trochę na sumieniu.
            Pozdrawiam
            • Gość: Stary71 Zapaliłem świeczkę Bubiemu. Może coś o nim? IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 21.06.04, 00:25
              Trafiłem dziś na grób Bubiego (byłem na pogrzebie w 72 roku). Powinienem pewnie
              odwiedzać groby belfrów częściej, ale coraz więcej jest tych innych...
              Kto pamięta jego mnemotechniczne metody? Hic, hec, hoc - ten temu dał w bok,
              albo: idem, eadem, idem - szła Żydówka z Żydem
              Oh, pardon, może to niepolityczne?
          • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 21.06.04, 01:10
            Każdy kąt,zakamarek żakładu to swoiste archiwum!!;c[)).
            • Gość: Maria Re: V LO KRAKÓW IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 21.06.04, 06:46
              Serdecznie dziekuje za te Ksiege.
              Jak juz kiedys pisalam , posiadam oryginalne swiadectwa rodzinne od samego
              poczatku istnienia szkoly, czli c.k.
              Teraz chcialabym wiecej wiedziec o ich zyciu szkolnym a takze pedagogicznym-
              brat ojca przed wojna uczyl matematyki (w czasie wojny wywieziony na Sybir ,
              stad brak wiecej dokumentow).
              Najstarszy zas absolwent pochowany w najstarszej czesci cmentarza Rakowickiego.
        • Gość: beata Re: V LO KRAKÓW IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.07.04, 14:32
          I mojego męża, klasa prof. Małkowej
      • Gość: beata Re: V LO KRAKÓW IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.07.04, 14:30
        Potwierdzam :-). Ja też swojego męża poznałam w V zakładzie, a teraz uczy się
        tam moje dziecię, ech wspomnienia, wspomnienia...
    • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 21.06.04, 19:50
      No a nikt nie wspomni majora Prużka, który na swe zajęcia przychodził z
      pudlem?! Nakazał on kiedyś wymyślenie hasła ppoż, i nasza nadgorliwa koleżanka
      wygłosiła takowe: "Strzeż się czerwonego złodzieja!" A było to w "onym"
      czasie...
      A Krwawa Zena - v-dyr i polonistka Zenona Zemanek? Nikt nie pamięta? Matematyk
      Michalak, który po dzwonku na przerwę (zabierało mu to 5 min.) potrafił
      upałować 37 osób za pomocą swego słynnego bułgarskiego zbioru zadań: "Łeeee,
      słabiiiizna, deewójka!".
      Pozdrawiam
      Lira
      • looserka Re: V LO KRAKÓW 26.06.04, 19:48
        Ach tak, widzę, że stare pokolenie ( ja- słynna matura'82) jeszcze żyje ;))))
        Aż mi się łezka zakręciła.... O Zemankowej można by epopeję napisać,pamiętam
        przez 4 lata jej jedyne dwie sukienki (miesiąc jedna ,miesiąc druga i apiat), a
        prof.Michalak to poczciwa dusza w sumie była-"klasa S, czyli specjalna"- ale
        serce miał w sumie miękkie, podobno zawał go w końcu dopadł...Prużkowego pudla
        nie pamiętam, ale prof.Pawlik, rusycystkę bardzo dobrze,oj podpadłam ostro za
        nieobecność na pochodach pierwszomajowych. I ŚP.Lidię Klempnerowską
        (francuski),szkoda...
        • Gość: Stary71 Re: V LO KRAKÓW IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 26.06.04, 20:09
          Wiadomo, ZENONA. No, baliśmy sie jej, choć nas nie uczyła. Podobnie prof.
          Pawlik (wtedy prof. Mizia). Ale ona nie była wtedy postrachem, wręcz
          przeciwnie.
          • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 26.06.04, 23:35
            Mizia,to cudo na firmanencie//rusycystka/A sp.Józiu Satora-mój wychowawca i idol
            cudowny człowiek i sprawiedliwy pedagog -uczył mnie i mojego starszego brata.
            Lubił sobie pociągnąć,zawsze miał o siebie w kantorku zamelinowane małe co
            nieco!!!c{)).Potoczek,raz nakrył nas na fajkach w toalecie,oj były problemy!!.
            Napewno Pamiętacie Broniatowskiego ,geografa ,organizował fantastyczne
            wycieczki.My zawsze jeżdziliśmy z chłopakami z pijarów,z reguły na alejach
            pękała już pierwsza flaszka.Skubańcy mieli w nessseserach pozawijaną gorzałe w
            ręczniki.Kosmiczne ilości,z reguły już na pierwszym postoju wypadaliśmy z
            autobusu!!.Boże co to były za lata,luz a jednak z naszych roczników wyszło tylu
            wspaniałych i znanych ludzi.
        • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 26.06.04, 23:23
          Tak, taaak... Jedna sukienka była śliwkowa, druga beżowa. I do tego (zimową
          porą) botki zaszywane bezpośrednio na nodze... Ostatnio spotkałam Zenę,
          sprzedającą w sklepie z materiałami....
          Ty, Looserka - matura '82 (brak studniówki), prof. Klempnerowska (Klempa -
          jakże by inaczej; znalazłam jej grób na Rakowicach), klasa specjalna - nic
          innego, tylko chodziłyśmy do niej RAZEM!
          • looserka Re: V LO KRAKÓW 27.06.04, 09:30
            No TAK! i nikt mi nie wmówi, że Krakówek to nie mała dziura - każdy z każdym
            się w końcu gdzieś spotka! Liro, jak to była klasa B francuska, to pamiętasz
            pewnie jeszcze mgr(bo tak się zawsze podpisywał)Srokę od WT, uczył nas dwa
            pierwsze lata, a potem wyemigrował z piątego zakładu... to dopiero była perełka
            pedagogiczna!
            A BTW - gdzie ten sklep z materiałami?
            Pzdr.
            Loo
            • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 27.06.04, 12:02
              Biedny magisteł Słoka!! Trzydzieści złośliwych, inteligentnych szesnastek i
              młody absolwent WT z wadą wymowy!! Ale budowę samochodu do dziś pamiętam, m.in.:
              łesoły,
              amołtyzatoły,
              osie,
              koła...
              No i coś dla mnie specjalnie: to nie jest wał kołbowy, ani kołbowód! To jest
              WAŁ WYKOŁBIONY!!!
              pozdłowienia - Liła Kołbowa
        • Gość: beata Re: V LO KRAKÓW IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.07.04, 14:40
          Żyje :-)Klasa maturalna, stan wojenny. Klasa d pozdrawia
    • Gość: 7 Re: V LO KRAKÓW IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.06.04, 20:28
      ha! i ja tez zostalem wreszcie absolwentem, troche mi szkoda ochodzic ze szkoly /ludzie,
      atmosfera/, ale za nauczycielami nie bede tesknil- to juz chyba nie te czasy wspanialych
      pedagogow!!! albo ja mialem pecha, w wiekszosci uczyli mnie mali /niekoniecznie fizycznie:P/
      ludzie.. bywa
      • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 21.06.04, 21:00
        Witaj Seven!!
        Masz czas na ogladanie się wstecz,teraz Patrz przed siebie,bez strachu -
        Wyszedłeś z dobrego zakładu!!.Drzwi do kariery stoją przed Tobą otworem!!.;c{)).
        • Gość: 7 Re: V LO KRAKÓW IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 21.06.04, 23:25
          moze i stoja otworem, tylko boje sie, zebym sie nie odbil od framugi
          • grzmotek Re: V LO KRAKÓW 22.06.04, 05:39
            Widziałem Cię,uważam że długo nie będzie miało zastosowania do Ciebie
            określenie:.."łatwiej przeskoczyć niż obejść!!"..;c{)).
    • josif Re: V LO KRAKÓW 26.06.04, 09:09
      Czy Stefanów żyje?
      • Gość: astald Re: V LO KRAKÓW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.04, 10:14
        żyje, żyje - i trzyma się nieźle - to dziadek mojego kumpla
        • josif Re: V LO KRAKÓW 27.06.04, 00:12
          Niech żyje 100 lat.
          Do końca życia będę pamiętał jak mnie wyrzucił ze szkoły, potem przyjął po chyba 6-cio godzinnej
          rozmowie (z przerwą na dożywianie - "idź kup sobie jakąś bułkę"), którą zakończyła seria pytań o
          moje życie seksualne "chyba się już nie onanizujesz?" i życie seksualne moich koleżanek "a ta (...) to
          się puszcza?"
          Później Janek Szymula opowiadał, że Zosiak po kilku obserwacjach wyciągnął wniosek, że badanie życia
          suksualnego uczniów jest uczniów jest skrywanym konikiem Pana Dyrektora.
          • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 27.06.04, 00:17
            A konik oficjalny_...WIELKI TEATR MIĘDZYSZKOLNY- NAPRAWDĘ WIELKI!!!
            • Gość: Stary71 Ach, Teatr Międzyszkolny, mój Boże IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.06.04, 01:07
              To znów konik Potoczka, nie mniejszy niż ów pegaz na półpiętrze, któremu
              dorysowywano za przeproszeniem członka (tak to formułował Stachu). Wielka
              sprawa, może najwieksza frajda, jaką mógł sprawić młodzieży nauczyciel. I
              nieważne, czy się grywało główne, czy podrzędne role - to była magia!
              • longwehicle Re: Ach, Teatr Międzyszkolny, mój Boże 27.06.04, 01:11
                Czyż to nie był i jest piękny Zakład!!! ;c{)).
                • lira_korbowa Re: Ach, Teatr Międzyszkolny, mój Boże 27.06.04, 01:14
                  Z pewnością zakład ów szczycił się najpiękniejszą palarnią - z widokiem na
                  ogrody kapucyńskie...
                  • Gość: Stary71 ...w której to palarni IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.06.04, 02:00
                    stawialiśmy pierwszaków na czatach. Pytamy raz takiego: idzie kto? A ów: Eeee,
                    tylko taki dziadek z wąsem... No i wpadł Hans, największy pies na palaczy,
                    zrobił rozpierduchę - ten mały go po prosty nie znał..
                    • longwehicle Re: ...w której to palarni 27.06.04, 06:31
                      Czy to była palarnia na pierwszym piętrze???.
                      • lira_korbowa Re: ...w której to palarni 27.06.04, 12:05
                        No jasne! Z szerokimi, wygodnymi parapetami - bo tylko pierwszaki gnieźdźiły
                        się w kabinkach.
                      • Gość: Stary71 Palarnie 67-71 IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.06.04, 12:15
                        Onego czasu palarnie (zwane też klubami) mieściły się w kibelkach oczywiście.
                        Na parterze kibelek w skrzydle wschodnim był niedostępny (chyba było tam IVLO
                        dla pracujących) a w zachodnim palono z rzadka z uwagi na sąsiedztwo pokoju
                        nauczycielskiego i gabinetu dyr. Na pierwszym piętrze w skrzydle wschodnim
                        kibelek został zaadaptowany na garderobę Teatru Międzyszkolnego; palono w
                        skrzydle zachodnim, ale umiarkowanie. Na drugim piętrze we wschodnim skrzydle
                        mieściła sie jedyna w V LO ubikacja damska + damski klub=palarnia. Natomiast
                        główna palarnia męska mieściła się w skrzydle zachodnim i tu ściągała większość
                        towarzystwa z wszystkich kondygnacji. Zmieniło sie to wszystko po odejściu
                        Potoczka, stopniowej likwidacji teatru i garderoby na I piętrze.
                        • longwehicle Re: Palarnie 67-71 27.06.04, 13:57
                          S 71!!
                          Ale Masz pamięć mnie szczegóły już pouciekały !.Nie zapomnę tzw.bomb
                          wodnych,które rzucaliśmy na chłopaków skaczących w dal pod skrzydłem zach.-ale
                          jazda!!Ja miałem klasę na I p.z widokiem na dziedziniec i skrzydło wsch.no i
                          oczywiście królestwo prof.Kroka!!!.
                          • Gość: Stary71 Oooo!!! Bomby wodne!!! IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.06.04, 15:20
                            He, he. Pozwól Longwehiclu, że wyjaśnię to młodzieży. Brało się drogie dzieci
                            torbę foliową - im większa, tym lepsza - napełniało się ją wodą do rozpuku i
                            albo zrzucało na dół na skaczących w dal, jak wspomina Longwehicle (obok
                            grywano również w zośkę), z miłym dla oka i ucha rozbryzgiem albo też
                            przypierało się siedzącego w kabinie kolegę drugimi drzwiami i wołało
                            się "wody, wody!!!", po czym z sąsiedniej kabiny wlatywała do środka rzeczona
                            bomba. Nie zapomnę jak znakomitemu dziś chirurgowi udało się pokonać opór
                            dwojga drzwi i wydostać na zewnątrz; zaparłszy się jednak o muszlę wdeptał ją w
                            podłogę, o co była większa draka. A równie znakomity patolog-jąkała wyleciał
                            zmoczony z opuszczonymi portkami, wołając: "ku..ku...ku...", nie był wszelako
                            zdolny dokończyć swej myśli. Kilkakrotnie zdarzyło sie też, że ofiara
                            przytomnie zastosowała siatkarski iście blok i woda lała się na atakującego.
                            Straszne głupoty, straszne.
                            Ale sumienie mnie nie gryzie, bo mam co wspominać...
                            • Gość: beata Re: Oooo!!! Bomby wodne!!! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.07.04, 14:46
                              Zgadza się, do dziś pamiętam to uczucie, wszystko miałam mokre. Ale to chyba
                              było wiadro wody wylane z II piętra.
            • josif Re: V LO KRAKÓW 27.06.04, 01:50
              Obawiam się, że mylisz Stefanówa z Potoczkiem.
              Mój stryj ponoć wyleciał z V po tym jak wygrał zakład, że nasika Potoczkowi pod biurko.
              • Gość: Stary71 Re: V LO KRAKÓW IP: *.lama.net.pl / *.lama.net.pl 27.06.04, 02:01
                Kiedy to mogło być, tak cirka ebałt?
                • Gość: astald Re: V LO KRAKÓW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.04, 09:43
                  a'propos palarnii z widokiem na ogródki kapucynów:

                  -siedziałem zawsze przy oknie, więc jak były zajęcia we wschodnim skrzydle to moim ulubinym zajęciem była obserwacja "braciszków praca na roli" - heroiczna walka z bezbożnymi chwastami; pełna technicznej finezji jazda taczkami między grządkami; fachowe, gestykulowane dyskucje o pielęgnacji pomidorów - braciszkowie znali się na rzeczy.

                  -był niestety jeden mankament - wczesną wiosną braciszkowie, zgodnie ze sztuką, podsypywali/polewali swoję dziedzine jakimś nawozem i sądząc po zapachu był on niewątpliwie pochodzenia naturalnego - nie można było obok tak swojskiej woni przejść obojętnie..
                • josif Re: V LO KRAKÓW 27.06.04, 11:35
                  Stryj (a właściwie wuj) jest 44-46 rocznik. Czyli pewnie na początku lat 60-tych
                  • stary71 Potoczek łatwo wpadał w pasję 30.06.04, 00:17
                    Kiedyś wywalił nas siedmiu, bo wyleciała nam przez okno pałka, którą rzucalismy
                    do siebie. Upadła na ulicy metr przed dziewczyną, która okazała się być córką
                    prof. Kroka. "ONI CHCIELI ZABIĆ CÓRKĘ PROFESORA KROKA!!!" grzmiał straszliwie.
                    Dwóch moich przyjaciół widząc, że przyznałem się do udziału w rzucaniu, wstało
                    również - choć wcale nie rzucali!!! Wiedzieli, że trudniej będzie wywalić kilka
                    osób niż jednego głupka. I nie omylili się. Nigdy im tego nie zapomnę.
                    • lili Re: Potoczek łatwo wpadał w pasję 01.07.04, 11:07
                      melduje ze Zenona Zemanek sprzedawala w sklepie z materialami na ulicy Dlugiej.
                      : D
                      • lira_korbowa Re: Potoczek łatwo wpadał w pasję 01.07.04, 12:51
                        Taak.. Ja tam grasuję. Ale zanim się zebrałam, żeby ją odwiedzić, znikła. Tak
                        że od matury nie zamieniłam z nią słowa.
                        • looserka Re: Potoczek łatwo wpadał w pasję 01.07.04, 14:25
                          lira_korbowa napisała:
                          . Tak
                          > że od matury nie zamieniłam z nią słowa.

                          Ja też, ale szczerze mówiąc nie żałuję tego specjalnie.
                          "Źle się dzieci bawicie" - ha!
                          • lira_korbowa Re: Potoczek łatwo wpadał w pasję 01.07.04, 14:38
                            Z niektórymi ex-belframi zamieniałam słowa. I szkoda było paszczę otwierać, a i
                            uszy też. Niestety.
                            • looserka Re: Potoczek łatwo wpadał w pasję 01.07.04, 14:48
                              Ja po maturze spotkałam się jedynie kiedyś przypadkiem z prof.Pytlarz od
                              historii. Ale ją akurat z czasów szkolnych wspominam miło.
                              • lira_korbowa Re: Potoczek łatwo wpadał w pasję 01.07.04, 15:11
                                A tak, to był miły wyjątek. Podobno bardzo chora.
                                • stary71 Ale też Potoczek umiał nadać wymiar V Zakładowi 01.07.04, 19:08
                                  Z tego zaś co piszą Looserka i Lira-korbowa wynika, że V Zakład pogrążył się w
                                  upadku, gdy MY I PAN DYREKTOR opuściliśmy jego mury... To zreszta było do
                                  przewidzenia...
                                  Faktem jest, że wojowaliśmy z profesorami, ale też poświęcaliśmy im satyrycznie
                                  dobroduszne rymowanki. A takich jak Ciotka Krzyżanowska, czy prof. Bielak, to
                                  się po prostu uwielbiało, choć potrafili przypałować ostro. A prof. Szędzielorz
                                  była prawdziwym wzorem lojalności i przyjaźni wobec uczniów.
                                  O tempora, o mores!
                                  • longwehicle Re: Ale też Potoczek umiał nadać wymiar V Zakłado 01.07.04, 21:32
                                    Stary a ja z Prof>M.i z kolesiami na setną lekcję /każda była numerowana w
                                    zeszycie/popijaliśmy szampana!!!.Oczywiście w klasie!!.A Józiu S.mówił tylko
                                    :..."pecio,pecio, co z Ciebie wyrośnie!!!""".Jak mi dał po dupie V zakład
                                    chciałbym go powtarzać od początku,wtedy napewno nie zakochałbym się w mojej
                                    do dzisiaj- małżonce!!! ;o{((.!!!!
                                    • stary71 Satora przegrał z nami w brydża kiełbasę! 01.07.04, 22:13
                                      Pojechał raz z nami na wycieczkę do Zakopanego. Namówiliśmy go na "bridgyego" -
                                      jak mawiał. Siedział z petem przyklejonym do wargi, a myśmy trzymali zapalone
                                      fajki pod stołem i schylaliśmy sie pod stół, żeby się sztachnąć - udawał, że
                                      nie widzi. Postawił pęto kiełbasy - i przegrał. Ale zachował się honorowo, nie
                                      chciał, żebyśmy go częstowali.
                                      • longwehicle Re: Satora przegrał z nami w brydża kiełbasę! 01.07.04, 23:54
                                        Ale był zajebistym pedagogiem,nauczyciel z powołania!!!.W pewnym momencie
                                        Doszedł chyba do wniosku ,że z nami nic nie wskóra i położył laskę!!!.Dzisiaj
                                        zastanawiam się czy są w innych zakładach Proferosrowie Jego pokroju!!!.Chyba
                                        nie i dlatego małolaty mają nam czego zazdrościć!!.
                                  • lira_korbowa Re: Ale też Potoczek umiał nadać wymiar V Zakłado 02.07.04, 16:34
                                    stary71 napisał:

                                    > Z tego zaś co piszą Looserka i Lira-korbowa wynika, że V Zakład pogrążył się
                                    w
                                    > upadku, gdy MY I PAN DYREKTOR opuściliśmy jego mury... To zreszta było do
                                    > przewidzenia...
                                    Święta racja, chłopcy!
                                    Chociaż aż tak źle to nie było... Ale faktycznie, nasz zestaw belferski nie był
                                    specjalny - mieliśmy pecha. I czasy traumatyczne - różne rzeczy ujawniały w
                                    belfrach...
                                    • longwehicle Re: Ale też Potoczek umiał nadać wymiar V Zakłado 02.07.04, 21:31
                                      Takiego pikusia Stary!!.
                                      1/prof.Bielak -klasyk matematyki,jaki był to był ale fantastycznie wykładał
                                      trygonometrię!!!
                                      2/prof.Satora nudziarz ale fenomenalny "bajarz z historii"-Mistrz w swoim
                                      przwedmiocie!!!
                                      3/prof.Krok -jedyny w swoim rodzaju!!.
                                      4/prof.mizia-sprawiedliwa i dobra rusycystka!!
                                      5/prof.Gajdzik-jeden z lepszych faszystów w krakowie,choć miałem problemy w
                                      Niemczech,w Bawari myśleli że jestem pierdolnięty!!!.Akcent saksoński dla nich
                                      w ogóle niezrozumiały!!.
                                      6/Kużwa kto dał mi jeszcze popalic????......Toż to nobliści w swoim
                                      zawodzie!! ;o{))).

                                      Faktem jest ,że jak zakonczyliśmy ...chwalebnie zresztą edukację w V Zakładzie,
                                      to lekko podupadł,morale uczniowskie sie wyprostowało,nauczyciele powymierali z
                                      tęsknoty za nami,ale przyszli nowi i pracują w znoju aby podtrzymać dobre imię
                                      Zakładu na które tak mozolnie pracowaliśmy !!! ;o{))).
                                      Longwehicle
                                      cham z mianowania!!.
                                      • stary71 O to biega!!! 03.07.04, 00:03
                                        Longwehiclu! Napisałeś (a ja wyrwałem z kontekstu, cham zbuntowany):
                                        Faktem jest ,że jak zakonczyliśmy ...chwalebnie zresztą edukację w V Zakładzie,
                                        to lekko podupadł,morale uczniowskie sie wyprostowało,nauczyciele powymierali z
                                        tęsknoty za nami ...
                                        ------------
                                        O to biega! Powymierali z tęsknoty za nami! To my byli[śmy] sól tego Zakładu!
                                        Bielak był przedobry człowiek, tylko ja byłem kołek z matematyki (dziś bym się
                                        jej lepiej uczył, przejrzałem na oczy)
                                        O Satorze tośmy już mówili. Aha, każdy musiał mieć w zeszycie wykaz zwiedzonych
                                        zabytków Krakowa. Miałeś cos takiego?
                                        Mizia mnie nie uczyła, ale mam o niej jak najlepsze zdanie
                                        WF miałe z Włosowiczem, ale Kroka znał każdy. To był może najlepszy nauczyciel
                                        WF-u w Krakowie. Włosowicz miał za to aspiracje humanisty, znał nawet łacinę
                                        (tej kuchennej nie cierpiał)
                                        Gajdzika znałem z widzenia - spokojny, opanowany.
                                        Prof. Hans (inaczej Hans Frank): Zamknij gębę, bo ci język na podłogę wypadnie!
                                        Kto Cię uczył geografii, fizyki, chemii oraz polskiego? Mnie: Grzybek, Cieślik,
                                        Balowa, Potoczek.
                                        Pozdrawiam! :)
    • stary71 Re: V LO KRAKÓW 20.07.04, 13:42
      Umówiliśmy się z Longvehiclem, że będziemy podnosić ten wątek chroniąc go od
      zapomnienia (był już na 7 stronie!). VLO warte jest tego. I nieważne kto kiedy
      je ukończył, przed rokiem, czy przed 40 laty, ważne, czy sie czuje człowiekiem
      piątego zakładu. Wiec do dzieła, nie lenić mi się tu, co jest!
      • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 20.07.04, 13:52
        Chłopcy, dzięki za ten wątek! Niezależnie od wspomnień dotyczących ścierwa
        pedagogicznego, wytropiłyśmy się dzięki niemu z koleżanką z klasy. I
        spotkałyśmy się w realu, i było świetnie...
      • Gość: beata Re: V LO KRAKÓW IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.07.04, 14:54
        No to jak widzicie dołączyłam do Was. Mam to szczęście, że znów z V jestem na
        codzień. Choć przykro powiedzieć, dobre czasy odeszły wraz z nami.

        beata- klasa d, matura'82
        • longwehicle Re:Witaj Beatko-małolatko!!! 20.07.04, 18:38
          Stary 71!!
          dzięki za ten wątek,faktycznie....warto go podpieszczać,odnajdują się kolejni
          pacjenci i pacjentki naszego Zakładu!.Bo przeciez przez tyle lat ukończyły go
          tysiące ludzi!!.Tragiczne jednak jest to ,że duży odsetek absolwentów ginie
          tragicznie,jakby jakieś fatum nad nami ciążyło!!.Choć z drugiej strony ilu
          wybitnych ludzi przeszlifowało schody naszego Zakładu!!!.
          • Gość: beata Re:Witaj Beatko-małolatko!!! IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 20.07.04, 19:46
            Kiedyś bym się obraziła, teraz dzięki za komplement :-)
            Rzeczywiście powinniśmy podtrzymywać ten wątek, może uda sie znów nawiązać
            utracone kontakty. Latka lecą, to i pora na wspomnienia. Jeśli chodzi o mnie,
            to w sumie większość moich bliskich znajomych jest absolwentami V Zakładu,
            niektórzy nawet weszli do rodziny:-) No więc przyznać się : kto
            skończył "piątkę" w roku 1982 i chodził do klasy d, bądź działał w harcerstwie
            przy VLO ?
          • stary71 Longwehiclu - to Twój wątek! 20.07.04, 23:21
            To Ty miałeś ten pomysł; ja na to nie wpadłem, choć wcześniej widziałem wątek
            VI LO i nawet sie tam wpisałem, bo 2-3 lata po studiach uczyłem tam przez rok,
            he, he!.
            A teraz dźwigajmy, bo może się jeszcze kto zgłosi - popatrz, jednak ruszyło!
    • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 20.07.04, 14:05
      oj, nie odmówię sobie setnego wpisu...
    • stary71 Re: V LO KRAKÓW 20.07.04, 23:23
      Mamy już kilku gości z zagranic. Może jeszcze ktoś dołączy? Sam mam kilku
      przyjaciół z VLO za Wielką wodą, ale oni nie piszą na tym forum. Śmiało!
    • longwehicle Re:S 71..jak się nazywała wożna???? 27.07.04, 23:31

      • stary71 Re:S 71..jak się nazywała wożna???? 28.07.04, 01:09
        Pani Wiśniewska. Chodzi Ci pewnie o tą niską, nosząca grube szkła i sprzedajacą
        przedziwne słodycze w swoim kantorku. Był jeszcze chudy staruszek, p.
        Rzepczyński, który mieszkał w skrzydle przylegajacym do pracowni zajęć
        technicznych, Kiedy wstąpiłem do VLO, mieszkał tam także inny, b. stary
        pracownik tego gatunku, p. Ropian z żoną, ale wkrótce zmarł.
        • Gość: Anka Dziupla IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.07.04, 16:16
          nawiazujac do palarni, ktos pamieta Dziuple?:)
    • stary71 Pamietajcie o V LO przez wakacje! 01.08.04, 10:09
      Jak zapowiedziałem, podnoszę ten wątek. Diabli wiedzą dokad spadnie zanim wrócę!
      P.:)
      • Gość: jac Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! IP: *.net.autocom.pl 02.08.04, 21:20
        a pamiętacie faceta , który sprzedawał precle przez ogrodzenie, albo jak pani
        Wiśniewska kleiła pierogi? A czyny społeczne? A sprawdzanie mocowania tarcz
        (Błachut).
        • marceliszpak Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! 03.08.04, 09:10
          taaa, wspominac mozna by dlugo. z nowszych dziejow zakladu to wkladanie
          maluchow nauczycieli do bramek :)) wchodzily z luzem 5 cm :). z motoryzacyjnych
          dokonan kole roku 92 jakis misiek w czasie lekcji wjechal wartburgiem w mur
          kolo sali gimnastycznej :)

          tak mi sie przypomnialo jak nasz niezapomniany j.krok kumplowi, ktory sobie
          rozwalil noge ,poradzil isc do kibla i powstala rane obsikac w celu dezyfekcji -
          to byly czasy
          • longwehicle Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! 08.08.04, 18:59
            Niech żyje V Zakład !!!
            • Gość: josif Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.04, 20:29
              To może licytacja znanych absolwentów:
              Beck, Rokita, Tejkowski
              • stary71 Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! 09.08.04, 13:32
                Jeśli już podjać selekcję negatywną, to nam zawsze przypominano o premierze
                (Cyrankiewiczu)
                Wpadłem tylko na chwilę! :)Pozdrawiam!
              • Gość: Antypod Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! IP: *.nsw.bigpond.net.au 09.08.04, 13:40
                a jakich macie absolwentow honoris causa??
                • stary71 Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! 09.08.04, 14:19
                  za wysokie progi...
                • Gość: josif Re: Pamietajcie o V LO przez wakacje! IP: *.edipresse.pl 09.08.04, 16:51
                  Za absolwenta hc podawał się Stanisław Mancewicz
    • stary71 Re: V LO KRAKÓW 31.08.04, 21:14
      Stworzono wątek XIII LO (i bardzo dobrze!), podniesiono wątek VI LO (i bardzo
      dobrze!), wiec i ja podnoszę nasz wątek (i bardzo dobrze?, hę?)
      • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 31.08.04, 23:18
        O, baaardzo. Wszak jutro pacholęta i dzieweczki pobieżą do szkoły.
        • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 01.09.04, 06:25
          Pozdrawiam "starych" i nowych ,z V Zakładu!!.
          • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 26.12.04, 09:38
            Wesołych Świąt!!!Szczęśliwego Nowego Roku Dla "wszystkich"pacjentów
            V Zakładu!!!!!!!!!!!!! ;o}}}}]
            • Gość: amina Re: V LO KRAKÓW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.12.04, 16:38
              Cześć Liro i inni z piątki. Spotykamy się dość regularnie (matura 82 ), a że
              sporo dzieci znajomych chodzi do VLO, to wiemy co się tam dzieje.
              Pare lat temu była tam jakaś afera, bo uczeń napisał w szkolnej gazetce, że poza
              paleniem i przeklinaniem niczego się tam nie nauczył. Sukces tego miejsca to
              chyba ludzie (uczniowie oczywiście) i w mniejszym stopniu tzw.grono, chociaż
              było tam paru fajnych nauczycieli. Ciekawe co z Elą Sz.?
              • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 27.12.04, 02:34
                Ela Sz. ma się dobrze i nadal uczy.
    • kazik_4 Re: V LO KRAKÓW 01.09.04, 14:33
      Kolega Marcelego z ławki obok melduje się posłusznie. Ehh ten nasz Zakład to
      piękny był.
      Aż łezka w oku się zakręciła gdy sobie przypominam. Maluchy między słupkami,
      ciastka od Michałka na dużej przerwie, Dziupla...
      To se ne vrati...

      Pozdrawiam
      Kazik

      ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
      w logice zawsze tkwi pierwiastek nudy...
      • lira_korbowa Witajcie pierwszaki! 02.09.04, 20:47
        I jak wrażenia? Napiszcie, tutaj nawet poszczekać możecie, włos wam z głowy nie
        spadnie.
        A tak w ogóle to - powodzenia!
    • stary71 Re: V LO KRAKÓW 15.09.04, 14:27
      Ufff, podniosłem! A już było na końcu!
      Notabene - mój młodszy dostał sie do Pijarów i nie będzie na niego tatuniek ze
      ścian spoglądał, o nie!
      • Gość: g_99 Re: V LO KRAKÓW IP: *.autocom.pl 27.01.05, 17:28
        Jako absolwentka tego szacownego Zakładu nie mogę się nie wypowiedzieć na forum (szkoda tylko, że tak późno się na niego natknęłam)...tylko czemu jesteśmy w takim tyle za VI-tką...
        pozdrawiam wszystkich pacjentów byłych i obecnych...
        • stary71 Re: V LO KRAKÓW 28.01.05, 00:31
          Czemu w tyle? Bo my som elyta!
          a tak naprawdę - nie wiem. Zaiwanialiśmy z Longiem na tym forum w zeszłym roku,
          ale jako dziadki, wiekiem przyciśnione, straciliśmy oddech. Sporo pisała lira
          korbowa - ostatnio jej nie widać. Było jednak na tym forum duzo ludzi z różnych
          czasów, a początkowo nawet nieco młodzieży uczącej się aktualnie w szacownych
          murach, Pisz, to się forum utrzyma na 1. stronie, zwłaszcza jak znajdziesz
          ludzi, z którymi bedziesz mogła się dzielić wspominkami.
          Pozdrawiam :)
          s71
          • lira_korbowa Re: V LO KRAKÓW 28.01.05, 01:20
            Wywołana do tablicy!
            Lira czyta. Do pisania się nie bierze, bo jakoś tak...
            • Gość: ela Re: V LO KRAKÓW IP: 5.2.* / *.chello.pl 28.01.05, 13:01
              Jestem matką ucznia I klasy VLO. Gdy syn zdecydował w ubiegłym roku że bedzie
              startował do V mialam obawy.Ale teraz nie mam wątpliwości to był najlepszy
              wybór. Syn uwielbia szkołę ,jej atmosferę.Dlatego cieśzę się że kiedyś dołączy
              do szacownego Grona jej abolwentów, którego wypowiedzi czytam na forum z dużym
              zainteresowniem. Bo V Zakład to naprawdę świetna szkoła.
              • Gość: Kasica Re: V LO KRAKÓW IP: *.pool.mediaWays.net 28.01.05, 13:24
                ciesze sie, ze V Zaklad nadal cieszy sie powodzeniem. Ja kochalam chodzic do tej szkoly i nadal mile wspominam. Mialam swietnyh nauczycieli, byli rewelacyjni w swoim fachu, mieli charakter, lubili swoja prace i uczniow i dobrze sie bawili w pracy. moja klasa byla tez swietna, banda indywidualistow ktorzy dzieki temu ze chodzili do piatki mogli sie rozwijac, a nie byli uciskani jak w dwojce! moja mama chciala mnie poslac do psychologa, bo codziennie na pytanie jak bylo w szkole odpowiadalam: swietnie!
            • pakeha Re: V LO KRAKÓW 30.01.05, 23:06
              pomoge Wam podnosic watek bo pomagac lubie :) ale zebym dumna byla z ukonczenia
              tej szkoly to powiedziec nie moge. Jedynie klase mialam fajna, co jakis czas
              chcieli kogos z niej "usuwac" :)
              pozdrowienia dla Frau Szefer !!!
          • longwehicle Re:S 71 .....ja Ci kużwa pokaże dziadki!!!!;c)) 29.01.05, 07:08
            Witaj Stary 71!!!
            Co się z Tobą dzieje?????.Nie pokazujesz się już wogóle.
            • stary71 Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... 30.01.05, 05:10
              Hej, Longu!
              pokazuję sie, ino rzadko, bo i tak ostatnio sypiam 3 godziny na dobę, i kiedy
              Ty odtrąbiasz swoja pobudkę, to ja właśnie sie kładę, tak jak teraz (jest
              5.10). No i właśnie przed odklejeniem sie od stołka zaglądam na Forum. Jak
              jeszcze widzę na oczy, to czasem cos napiszę. A na ogół nie widzę.
              Pozdrawiam i do zobaczenia w lepszych czasach...
              • longwehicle Re: Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... 30.01.05, 08:42
                Witaj -Stary71!!!;c)))
                Ogromnie sie cieszę ,że się Odezwałeś!!;c)))))).
                Wpółczuję Ci nawału pracy-mam nadzieję,że za tym pójdą "duuuuuże"pieniązki!!!.
                Ja w tej chwili,jak Wiesz,mam tzw.sen zimowy-tylko sporadycznie przerywany
                jakimiś pracami.Dużo zmieniło sie u mnie w ustatnich miesiącach,ale o tym już
                chyba w 'Kolanku"...jeżeli Pan Bóg pozwoli!!!!.Czytałeś ,jak V Zakład poleciał
                na
                "pysk" w rankingach???.Widać to nawet po F.K.Tylu wychowanków,a nie ma kto
                podbić zegara!!!;c((((.
                • Gość: beata Re: Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.05, 19:45
                  No teraz to już przesadziłeś; wcale tak bardzo nie poleciał na pysk w
                  rankingach. Nadal to najlepsza szkoła w Małopolsce, i myślę, że jeszcze długo
                  tak będzie. A wychowankowie wciąż myślą o V Zakładzie:)), tylko z pisaniem bywa
                  gorzej.

                  beata
                  • Gość: eli Re: Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... IP: 217.153.194.* 30.01.05, 20:51
                    dobra, widze że musi tu się zacząć udzielac jakis obecny uczeń:) piątka na nic
                    nie poleciała, wręcz przeciwnie, trzyba się b.dobrze:) I jak nam przypomina co
                    chwilę prof.Luty "4 miejsce w Polsce zobowiązuje";)
                    • Gość: amia Re: Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 22:31
                      zobaczymy po tegorocznej maturze, jak to tam z tym poziomem i taki Luty niech
                      drży, bo belfer z niego paskudny.
                      • Gość: lukasz Re: Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... IP: *.tele2.pl 29.06.05, 09:00
                        Luty jeszcze uczy?
                        nie zapomne jak moja szanowna kolezanka kopnela go z tylu na przerwie, a potem
                        zwiala do szafy na mapy. afera byla straszna..
                        naszczescie mnie nigdy nie uczyl :)
                        • longwehicle Re: Stary 71..czy miałeś coś z Hansem???? 29.06.05, 18:10
                          Kużwa nie pamiętam co on uczył!??!!
                          • stary71 Re: Stary 71..czy miałeś coś z Hansem???? 13.09.05, 00:47
                            No, rety, Long! Wpisałeś to tak, żem przez 2 miesiace z górą nie zauważył,
                            zresztą na forum bywam rzadko. Jasne, że miałem z prof. Michałem Hansem
                            biologię. Uczył dobrze, całkiem ciekawie, ale miał taki styl, który nie
                            pozwalał na nawiązanie bliższego kontaktu. Bywał złośliwy, miał niezupełnie
                            zrozumiałe odzywki, zupełnie tak, jakby chciał być dowcipny, ale mu nie
                            wyszło... Na uczniów wołał: "Ty, Wojtek!", a jak uciszał kogoś na lekcji to
                            mawiał: "Zamknij gębę, bo ci język na podłogę wypadnie!" Czasem tylko się
                            rozkręcał i podawał jakieś szczegóły, z których wynikało, że widział trochę
                            świata. Szczupły, średniego wzrostu, z siwą czupryna i siwym, trochę
                            hitlerowskim wąsem, miał młodzieńczą sylwetkę i sprawiał schludne wrażenie -
                            trudno było określić jego wiek. Chyba najostrzej ze wszystkich nauczycieli
                            tępił palaczy. Kiedyś, moze w 3. klasie, popalaliśmy sobie w kiblu postawiwszy
                            na czujkach jakiegoś pierwszoroczniaka. "Idzie kto?" - pytalismy od czasu do
                            czasu, a on stale, że nikogo nie widzi. Za którymś razem odpowiedział: "Eee,
                            nikt nie idzie, tylko taki dziadek z wąsem". No, tośmy zlekceważyli i palimy
                            dalej. Dziadek z wąsem wpadł i zrobił rozpierduchę na całego, z wzywaniem
                            rodziców, i tak dalej. Nazywano go też Hans Frank.
                            W klasie maturalnej miałem z nim tzw. zajecia fakultatywne, bo się - imaginuj
                            sobie - wybierałem na medycynę....
                            Pozdrawiam
                            s71
                    • stary71 Do: eli 31.01.05, 03:01
                      Udzielaj się, udzielaj i zachęć innych! Fajnie, że bronisz honoru V zakładu. W
                      moich czasach "pod zegarem", tj. na wprost wejścia, w miejscu objętym klatką
                      schodową, wisiał napis: "Honor szkoły jest naszym honorem". Z różnych rzeczy
                      robiliśmy sobie te... no... wiesz co, ale z tego akurat nie. Więc fajnie!
                      Od naszej matury upłynie w tym roku - Jezusie - 34 lata, ale kiedy myślimy o
                      tamtych czasach, to tak, jakby to było wczoraj.
                      Pozdrawiam
                      s71
                      • Gość: eli Re: Do: eli IP: 217.153.194.* 31.01.05, 23:24
                        ewentualnie inny napis: "porzućcie nadzieję wszyscy którzy tu wstępujecie":)
                        (to na dziedzińcu przy wejsciu;) )
                  • Gość: g_99 Re: Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... IP: *.autocom.pl 30.01.05, 21:53
                    Oj tak, wychowankowie nie zapominają tych chwil przeżytych w Zakładzie...choćjak wiadomo bywało różnie...;-)))
                    Co by jednak nie mówić szkoła z klasą i mimo wszystko, choć nas już tam nie ma, dalej jest w wysokiej formie...
                • stary71 Re: Dziadki, dziadki, przecież nie dziatki... 31.01.05, 02:52
                  Hey, Longu!
                  Jakieś dziury w funkcjonowaniu serwera Gazety (zapewne czarne) wchłoneły mój
                  bardzo inteligentny post. Nie bedę odtwarzał w całości, tylko wspomnę, że w
                  naszych czasach nie było rankingów, więc nie musielismy się martwić. Ale ładnie
                  młodzież pisze, że "4-te miejsce zobowiązuje".
                  Oczywiscie prof. Grzybek mawiał:"17 liceów jest w Krakowie", ale nie żeby nas
                  porównywać do innych, tylko żebyśmy se tam poszli i mu dupy nie zawracali.
                  Co do "Kolanka" - poczekajmy, az się zrobi cieplej (juz było?), bo grzanego nie
                  lubię specjalnie. No i niech spadnie ze mnie to i owo, bo piwo trawię jedynie
                  na luzie.
                  Ale spotkam sie z Tobą bardzo chetnie!
                  Pozdrawiam
                  s71
    • Gość: blindfolded Re: V LO KRAKÓW IP: *.net.autocom.pl 31.01.05, 01:10
      matura 98.
      pozdr. dla wszystkich absolwentow.
    • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 01.02.05, 06:55
      Witajcie!!
      Jednak duch i "magia" V Zakładu żyje dalej i dobrze!!!.
      Pracowali na to cudowni nauczyciele,obecnym podobno też nic nie brakuje.
      Nie można nie wspomnić też o wychowankach ,oni też na to pracowali!!!.
      Kraków...to V Zakład!!!!;c)))).
      • Gość: Pole Re: XI LO KRAKÓW IP: *.nsw.bigpond.net.au 04.03.05, 13:47
        Peteen i ja (w innych dekadach) tam zesmy studiowali!! i co ty nato?
        • stary71 Re: XI LO KRAKÓW 04.03.05, 14:41
          Gość portalu: Pole napisał(a):

          > Peteen i ja (w innych dekadach) tam zesmy studiowali!! i co ty nato?
          ----------------
          Trzeba by się posortować w podgrupy i pogadać! My mamy w przyszłym roku 35 lat
          od matury (zgroza!) i należy sie spodziewać niezłej balangi. co zapewne
          młodszych śmieszy, ale my wśród swoich czujemy sie tak, jakbyśmy się wczoraj
          widzieli. Natychmiast wszystko "zaskakuje" na swoje miejsce.
          Pozdrawiam
          s71
    • Gość: snake Re: V LO KRAKÓW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 18:16
      a czy ktoś wie co się dzieje z Eminem albo z Borowiejską???
    • Gość: kaes Re: V LO KRAKÓW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 13:25
      jak juz pisalem koniec - rocznik 97 o ile sie nie pomylilem :)
      moi nauczyciele (kolejnosc dowolna)
      Mazur (niemiecki), Luty (historia, wos), Zosiak (polski), Cygan (wychowawca
      fizyka), Opozda (biologia)
      hmmm
      kurde wylecialo mi wiecej. ale historii mnostwo mozna przytoczyc, moze jak sie
      Xar pojawi to powspominamy :D
      • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 04.03.05, 18:31
        Witajcie!!!
        To co ja mam powiedzieć,dzisiaj dużo mi uciekło w niepamięć,ale tych profesorów
        którzy poprowadzili mnie"dalej-na manowce"!!!;c)/będę pamiętać do śmierci.
        Józio Satora,Monty,Pałasz,Krok,Mizia,Gajdzik,Broniatowski,dyr.Potoczek,Forystek,

        Stary71!!!
        Jak się nazywał matematyk,z skrzywioną głową...kużwa nie pamiętam!!!!
        Pawlik???,cudowny bajarz -człowiek który z "gówna"potrafił zrobić
        olimpijczyka!!!!.Ie dni,każdy inny!!!.Nauka w V Zakładzie,to była walka o śmieć
        i życie!!;c)).Ale naszym Profesorom-tak ich zawsze będę tytułować zawdzięczmy
        to,że nie chlamy pod budką z piwem!!;c))).
        • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 27.06.05, 20:31
          Jak wypadły matury???
          Czy dalej można powiedzieć ,że:..""nasze orły latają najwyżej!!!""'????
          • Gość: reset Re: V LO KRAKÓW IP: *.tele2.pl 27.06.05, 23:55
            orły lataj wciaz wysoko, a czy najwyzej? coz, pelnych statystyk jeszcze nie
            mamy, dzis w ogole wojna nerwow, pytania czy dostaniemy jakies karteczki zcke
            czy tez swiadectwa...w efekcie wyniki sa, swiadectwa dojrzalosci (!) :)) tez i
            to- uwaga!!!- u kazdego w rece. Tak, V Zaklad dzielnie sie broni, wygralismy z
            chorym system, z niewiadomymi tzw. nowej matury i wszyscy z rocznika
            zdalismy... Zdalismy calkiem przyzwoicie, w mojej klasie padlo tez kilka razy
            po 100% (nawet u mnie:P)... Z historii rozszerzonej mam co prawda tylko 44%,
            ale moj tata kazal sie nie przejmowac, mowiac ze w zyciu to 44% czesto starcza
            do dobrej zabawy i dobego zycia:P Tak naprawde to satysfkacja jest , ze matura
            zdana, ale niewiele poza tym, bo na studia mi zbedna...
            A teraz mi- jako absolwentce 2005- lza sie kreci w oku, ze szacowne mury V
            Zakladu opuszczam... I watek bede podnosic co jakis czas razem z Wami, liczac
            ze nowi absolwenci sie pojawia...
            • stary71 Re: V LO KRAKÓW 28.06.05, 00:11
              Gratulacje! Dobrze, że V Zakład broni się przed nonsensami - poziomem swych
              absolwentów, także tych najświeższych i uczniów! To powód aby nie tylko wątek
              podnosić, ale i głowę! Nośmy ją wysoko!
              Pozdrawiam
              stary71 (czyli absolwent z 71 roku)
              • Gość: reset Re: V LO KRAKÓW IP: *.tele2.pl 28.06.05, 00:22
                V Zaklad broni sie nie tylko w rankingach, nie tylko wsrod trudow i znojow
                nowej matury...Broni tez tej jedynej, niepowtarzalnej atmosfery, ktory Wy-
                troche starsi Absolwenci- z takim rozrzewnieniem wspominacie i ktora ja-
                absolwent jeszcze bardzo swiezy- wciaz czuje cala soba, gdy tylko przekraczam
                szacowne mury...Ehh, tyle wspomnien zza kazdego zakretu korytarza sie
                wylania:))))
        • stary71 Do Longwehicla - odpowiedź spóźniona 28.06.05, 00:47
          Longu wybacz, ale dopiero teraz przeczytałem... pardon.
          Matematyk, o którego pytasz - to prof. Antoni Bielak. Wspaniały, przedobry
          człowiek, któremu bedę wdzięczny do końca życia, że zrozumiał... że ja nie
          rozumiem matematyki. Nie zapomnę odwiedzin w jego mieszkaniu w tym ogromnym
          domu przy dawnej ulicy Bitwy pod Lenino. Tak skromnie, wręcz ubogo mieszkał ten
          wielki nauczyciel, aż było nam głupio.
          Józef Satora uczył mnie historii przez rok tylko, ale opowiadać o nim mógłbym
          godzinami. Wcześniej uczyła mnie prof. Olga Krzyżanowska, staruszeczka w
          pretensjach, bardzo zaprzyjaźniona z Bielakiem. Nazywaliśmy ją "ciocią"
          lub "ciotką Krzyżanowską" i było to bardzo stare przezwisko, choć podobno
          kiedyś mówiono na nią "Goldzia". Szalenie wymagajaca, bardzo sprawiedliwa,
          świetnie wykładała, odpytywała nader ostro, ale czuło sie przy tym zyczliwość i
          troskę.
          Monti - czyli prof. Sławiński (płk. Sławiński od przysposobienia obronnego)- to
          też cała historia. Nosił beret, upodabniający go do gen. Montgomeryego - stąd
          przezwisko. Imponował wspaniałą kondycja fizyczną do późnego wieku. "Uwaga
          uczniowie! - mawiał. Będziecie mieli czas na wino, będziecie mieli czas na
          kobiety, ale teraz macie czas na naukę, a nie, to dostaniecie w dupę wyciorem!"
          I walił!
          Prof. Edward Pałasz od zajęć technicznych, trochę mruk, niedźwiedziowaty,
          świetnie dogadywał sie z chłopakami, miał specyficzny, lapidarny dowcip.
          Później niestety wpadł w kłopoty alkoholowe. Szkoda. Lubiliśmy go.
          Prof. Jan Krok od wuefu - nie uczył nas, ale doskonale go znaliśmy. Zginął
          ratujac żonę przed nadjeżdżajacym samochodem. Ale to było później. Ile razy
          urządzał na podwórzu ślizgawkę - nadchodziła odwilż. Wuef miałem z prof.
          Władysławem Włosowiczem, ciekawym człowiekiem o wszechstronnej wiedzy.
          Prof. Gajdzik - ledwo kojarzę, niestety.
          Broniatowski też mnie nie uczył (geografię miałem z prof. drem Witoldem
          Grzybkiem (co za postać, doktor socjologii zresztą) ale to osobistość znana nie
          tylko w V Zakładzie. Wielki dziwak i wielki erudyta, przy tym zapalony turysta.
          Prof. Mizię (później Pawlik, rusycystkę) znaliśmy dobrze dlatego, że była
          zaprzyjażniona z naszą wychowawczynią, prof. Bożeną Szędzielorz (później
          Brasławską). Zaprzyjaźniła sie też i z nami, uczestniczy w naszych (rzadkich
          niestety) spotkaniach do dziś. Niedawno przeszła na emeryturę. Przystojna,
          efektowna pani.
          O Potoczku pisałem juz wcześniej wiele, oj wiele...
          Prof. Forystek - mało pamiętam - czy to młoda osoba od fizyki, która potem
          zmieniła nazwisko na Kabzińska? Jeśli tak - to pozostało mi przesympatyczne,
          choć ulotne wrażenie. Oryginalna, delikatna uroda...
          No i inni: Prof. Cieślik - fizyka. Prof. Balowa - chemia. Prof. Ewa Soldan -
          angielski (nie żyje, młodo zmarła, lubiliśmy ją ogromnie, po maturze z wieloma
          z nas przeszła na "ty"), prof. Rodziński - niedawny rektor ASP! - wych.
          plastyczne. Ale znaliśmy tez innych, którzy nas nie uczyli, lecz byli
          popularni. Dzis na cmentarzu salwatorskim przypadkowo trafiłem na grób słynnego
          rusycysty, prof. Błachuta.
          No, na wołowej skórze by nie spisał!
          Pozdrawiam! Zostawiłem Ci wiadomość na priva!

          • Gość: wakacje terazniejszosc IP: *.tele2.pl 28.06.05, 09:34
            a co powiecie o wykladowcach francuskiego i plastyki(o ile tak sie ten
            przedmiot dokladnie nazywa)??
            szczegolnie obecnych :)
            • Gość: reset Re: terazniejszosc IP: *.tele2.pl 28.06.05, 15:44
              obecnie nie ma plastyki- jest dumnie brzmiacy wok, czyli wiedza o kulturze...w
              klasie profilowanej to chyba funkcjonuje tylko jako historia sztuki...ogolnie
              dosc smieszne lekcje, z reguly przepisywano na nich zadania na nastepne
              godziny...do zaliczenia wystarczyly referaty scigane na przerwie z netu...ehh...
              co do francuskiego- znam troche z opowiadan (negatywnie o prof. K, pozytwnie o
              prof. Sz.)... Sama uczylam sie niemieckiego, wiec na ten temat wiecej bym rzec
              mogla...
              • Gość: wakacje Re: terazniejszosc IP: *.tele2.pl 29.06.05, 08:53
                a MN ktora prowadzi te zajecia? Jaka jest na lekcjach? Luz, czy ostra?
                • Gość: lukasz jest tu ktos z klas francuskich? IP: *.tele2.pl 29.06.05, 08:55
                  i z jakich lat?

                  :)
                • Gość: reset Re: terazniejszosc IP: *.tele2.pl 29.06.05, 23:54
                  szczerze- moze to wina poznej pory, ale nie kojarze zadnej MN... tzn. o ktory
                  jezyk pytasz, moze w ten sposb skojarze:) albo chociaz imie...:)
    • chochlik4 Re: V LO KRAKÓW 28.06.05, 16:03
      To i ja się dopiszę!
      Matura 1993.
      Pozdrawiam
      • Gość: to_ja Re: V LO KRAKÓW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.05, 18:48
        Matura 1991. Dopiszę się i ja - jako gość.
        Acha, i przeczytałem, że ktoś pamięta jak ktoś na boisku V Zakładu wjachał
        wartburgiem w mur. Chciałem sprotstować, to nie był 1992, ale 1990 rok. A
        kierowcą byłem ja osobiście. Cudowne wspomnienia! Nigdy nie zapomnę tej szkoły,
        a przysięgam, że zrobie wszystko, żeby moja córka, niestety za parę lat trafiła
        tam karnie. Pozdrawam wszystkich V-wiczów.
        • a_noa Re: V LO KRAKÓW 10.07.05, 00:19
          Wakacje... wiec podnosze temat ;)
          Rocznik 77 czyli matura 96
          • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 10.07.05, 06:38
            Nooooo....małolaty!!!miło,że Wy też nie zapominacie o V zakładzie!!;c))
            • a_noa Re: V LO KRAKÓW 12.07.05, 11:01
              :))))))
            • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 10.09.05, 20:19
              Stary 71 żyjesz????
              • a_noa Re: V LO KRAKÓW 10.09.05, 20:45
                W ogole watek przysnal ;) Mam nadzieje ze stary 71 zyje.

                A prof Eminowicz to genialny i przesympatyczny czlowiek. Kto wie co u niego
                slychac, uczy jeszcze??
                • longwehicle Re: V LO KRAKÓW 11.09.05, 11:09
                  Ja byłem w klasie J.Satory ,prof.Eminowicza pamiętam przez mgłę!!.
          • Gość: klik Cześć wybrańcy bogów,pieszczoszki PRL -u!!! IP: *.net.autocom.pl 10.07.05, 15:13
            Cześć!
    • akkra Re: V LO KRAKÓW 11.07.05, 11:54
      Hej,hej - wzruszyłam się czytając te posty... Jestem ciekawa dlaczego nikt nie wspomina prawdziwej szkolnej legendy moich czasów (matura w 91) prof. Marka Eminowicza?? Może dlatego, że na forum przeważają absolwenci klas matematycznych?? W każdym razie warto przypomnieć tę niezwykle barwną postać - uczył nas (klasy humanistyczne i francuskie) historii. Słynął z barwnego stylu wypowiedzi, do klasyki gatunku przeszedł jego tekst na temat pewnego słynnego wodza: "No i wtedy Aleksander Macedoński mówi do swoich żołnierzy: 'Jazda chłopaki, pakujemy manele i lecimy sprać tych przygłupów'".
      Moją ulubiennicą była również pani prof. Kabzińska (ktoś tu już pisał, że żadne doświadczenie z fizyki jej nigdy nie wyszło i to jest absolutna prawda! Pamiętam taki eksperyment, w którym rozgrzana nad palnikiem kulka miała NIE PRZEJŚĆ przez otwór i - oczywiście, mimo długotrwałego ogrzewania - kuleczka śmigała w tym pierścieniu aż miło!!!). Ale wracając do tzw. ad remu, czyli Kabzi: zapisywałam sobie co lepsze jej teksty, ale odnośny kajet już dawno zaginął, więc będę cytowała z pamięci.Pamiętam jak podczas rozpisywania jakiegoś zadania na tablicy prof. K. przyjrzała się wnikliwie temu co napisała i mówi: "O Boże! A ten wektor, skąd się tu wziął?". Kiedy zaś omawiała działanie siły odśrodkowej, chciała to wytłumaczyc obrazowo i kazała nam wyobrazic sobie "platformę obrotową, która wiruje", na to moja koleżanka z klasy Kaya B. [pozdrawiam serdecznie, jesli czytasz forum!!) "O rany! na takiej platformie obrotowej to się porzygać można!; Kabzia: "Można się porzygać, można tez inne rzeczy robić!". No i mój absolutnie hitowy kawałek: gdzies koło III klasy humaniści przeszli od wektorów i tajemniczej "zasady dynamiki na bryle sztywnej" (hi,hi,hi) do życiorysów wielkich fizyków. Był taki jeden co się nazywał Joseph John Thompson. Kabzia dyktuje nam jego nazwisko do zeszytów: pierwsze dyktowanie (zapis fonetyczny): "Josef Dżon Tompson"; drugie dyktowanie: Dżozef Jon Tompson"; trzecie dyktowanie (absolutny triumf w głosie!) "Josef Jon Tompson!" A z zeszytem to mi się jeszcze przypomniał kolega Rafał H., który (zbrodniarz!) nie posiadał zeszytu do fizyki; K. mówi "Tobie Rafał, to trzeba zeszyt do nogi przywiązać, albo... gdzies indziej!". I jeszcze dialog dwóch moich przyjaciółek na fizyce: jedna z nich zauważyła, że druga pilnie cos notuje i mówi: "Co ty tak wszystko zapisujesz??"; zagadnięta na to "Muszę! Ja ide na medycynę, będę zdawac fizykę", "No to tutaj się dużo nie dowiesz" - konstatuje pierwsza.
      Piekne to były czasy w klasie humanistycznej w V LO. Kto tam chodził pamięta. Może na forum jest ktoś z mojego rocznika (matura 1991), albo z mojej klasy?? Nie mówcie, że wszyscy "wyemigrowali" do Warszawy za chlebem... Agnieszka
      • Gość: klik II strona V LO - przyjmowano tylko protegowane IP: *.net.autocom.pl 11.07.05, 15:10
        dzieci ówczesnych pieszczoszków PRL - u. To było kryterium może nie jedyne ale
        absolutnie p o d s t a w o w e. Nie czka wam się teraz trochę drodzy absolwenci?
        Niepisana dżentelmeńska umowa by nie wspominać i nie pamiętać o "plusach
        ujemnych". Gratuluję dobrego samopoczucia , nie ma to jak równi i równiejsi!
        • Gość: klik Cześć longi! IP: *.net.autocom.pl 11.07.05, 15:23
          Longwehicle - pieszczoch komuchów !
        • stary71 Re: II strona V LO - przyjmowano tylko protegowan 13.07.05, 01:53
          Taaak... Właściwie należało się spodziewać, że wskutek oddziaływania tego
          dobrego klimatu społecznego, jaki od pewnego czasu towarzyszy rozrabianiu ludzi
          za pomocą prawdziwych i fałszywych teczek, podobny post pojawi się i w naszym
          wątku. Postaram się reagować spokojnie. W mojej klasie (matura 71) było 48
          osób, niewiele mniej było w dwóch równoległych klasach. Dzienniki tych klas są
          dostępne, o wiele łatwiej jednak kochany Kliku, gościu nasz miły, siegnąć do
          wydawnictw jubileuszowych VLO, gdzie znajdziesz spis absolwentów. Zabierz go ze
          sobą do IPN-u albo porównaj z listą Wildsteina (gdzie możesz znaleźć również
          kilka nazwisk swoich znajomych - teczkę miał niemal każdy - badź więc
          przygotowany na kilka niespodzianek).
          Nie będę tracił czasu, aby Ci udowadniać, że moi koledzy i ja sam nie jesteśmy
          wielbłądami. Nie będę Cię także przekonywał o tym, czego sam o sobie dowiodłeś
          tonem swych postów, a przede wszystkim prowokacyjnym czepieniem się
          Longwehicla. Gdybyś jednak był z nami w marcu 68 roku i potem, we wrześniu, gdy
          komentowano najazd na Czechosłowację, miałbyś chyba o nas inne wyobrażenie.
          Może by Cię zdziwiło, że córki i synowie "pieszczochów komuny" tak a nie
          inaczej reagują na to, co stanowiło ich ówczesną codzienność. I jak zachowują
          sie wobec kolegi, który w pewnej chwili znalazł się w naszej klasie z opinią
          (też nie wiem, czy słuszną, bo nikt z nas nie był tego w stanie sprawdzić)
          donosiciela.
          Byli wśród nas synowie i córki kolejarzy, profesorów uniwersytetu, urzędników,
          wojskowych, "prywaciarzy", robotników, lekarzy, chłopów, architektów,
          nauczycieli i literatów. Pełny przegląd struktury społeczeństwa. Czy naprawdę
          wierzysz w to, że każdy z nich dostał się do VLO dzięki zastosowaniu
          wspomnianego przez Ciebie "klucza"? Czemu tak sądzisz? I po co krzywdzisz ludzi
          niepotrzebnym pomówieniem? Czy po to, żeby popsuć powietrze? Daj spokój. Jest
          ono dostatecznie popsute bez Twojego udziału.
          • Gość: klik Re: II strona V LO - przyjmowano tylko protegowan IP: *.net.autocom.pl 13.07.05, 08:42
            Spróbuję odpowiedzieć na post Starego 71.
            Określony klimat społeczny wokół V LO panował od zawsze, tzn. odkąd pamięcią
            sięgnę "mówiło się" w Krakowie, że w tej szkole stosowana jest specjalna
            selekcja kandydatów.Tu trzeba było spełniać specjalne kryteria, by umieścić
            swoje dziecko, tzn. wywodzić się z kręgów znaczących w życiu miasta, czyli tzw.
            elity. Czerwone paski na świadectwie nie stanowiły, jak by się można
            spodziewać, kryterium podstawowego. I to jest truizm, prawda znana powszechnie,
            nie jestem w stanie uwierzyć, że Ty czy Twoi koledzy dowiadujecie się o tym po
            raz pierwszy (???). IPN tu nie ma nic do rzeczy , to strzał z grubej rury, w
            sprawie tej zupełnie zbędny.
            Nie mylisz się w tym ,że moje pojawienie się na Waszym forum sprowokował
            Longwehicle - łowca komuchów i jego głupie, brutalne,chamskie posty rozsiewane
            po wszystkich wątkach.A to, że różne pieszczochy reżimu przechodzą do opozycji
            i plują teraz na PRL, jest zjawiskiem nie nowym i nie tylko absolwentów Waszej
            szkoły dotyczącym. I dziwi mnie ta niby opozycyjność Waszego środowiska, któremu
            w czasach PRL ptasiego mleka nie brakowało. Gdzie tu krzywdzenie kogokolwiek,
            czy prawda może być krzywdząca? Prawda to prawda.
            A tak na marginesie, dziwię się,że to moje posty Cię denerwują a nad postami
            pana Longi przechodzisz do porządku dziennego. Jak to sie ma do obiektywizmu,
            który starasz się tu zaprezentować? I to ja psuję powietrze? No tak,prawda ma
            to do siebie,że nie zawsze jes miła i psuje dobre samopoczucie.
            • longwehicle Re: II strona V LO - przyjmowano tylko protegowan 13.07.05, 21:33
              Masz rację pacanie!!!
              Do mnie się mówi per Pan!!
              Mój mój ojciec i matka po okupacji byli prześladowani przez esbecję!!?A.K./
              Do szkoły dostałem się za wyniki,a wy za donoszenie.Kilkakrotnie byłem
              zawieszany przez dyrektora....za palenie!!!;c))).W każdej klasie był uczeń-
              najczęściej kilku,którzy pomimo rzeczywistości/matoły i lenie/przechodziły
              do kolejnej klasy/pytam za co????/.To ,że jesteś odbiorcą "chamskich wątków"?
              TO JEST NATURALNY ODPÓR!!!!!...nie rozumiesz.... z "ust"ci śmierdzi!!!.
              A atak na V Zakład ,świadczy o tym że jesteś wyjątkowym B... i itp.
              Pozdrawiam.....przemyśl to....jeżeli
              jeszcze potrafisz!!!;c))).
              • Gość: klik Re: II strona V LO - przyjmowano tylko protegowan IP: *.net.autocom.pl 13.07.05, 22:51
                No widzisz pacanie długi czy krótki, a może krótki do długiego. Może ty jesteś
                tym przypadkiem statystycznym, co to w odosobnieniu być powinien? Jakiś kolejny
                zakład by ci się pewnie przydał. Żałosny idiota, zdaje się,że błędem było
                poważne traktowanie twojej osoby. Nic to, pomyłki rzecz ludzka, kup se lepiej
                klocki lego i baw się w cichości, zamiast wątki zaśmiecać i ludzi drażnić.
                No a jako osiągnięcie pedagogiczne szacownego i skorumpowanego V LO jesteś
                niezłym przykładem tego, o czym piszę w moim przedostatnim poście.
                • longwehicle Re: II strona V LO - przyjmowano tylko protegowan 14.07.05, 06:54
                  Ty żałozny fiu.!!!
                  Dalej ciągniesz wątek ,który który jest kwincesencją twojej głupoty i żałosnej
                  poperelowskiej nostalgii.Żałosne jest jedno-jesteś niebezpiecznym
                  osobnikiem/zniezrównoważonym/,który wzorem terrorystów z Leeds po latach -
                  będzie zdolny do kąsania !!.Dlatego takich jak ty trzeba izolować,bo takie
                  myślenie w sfrustrowanym społeczeństwie ma zwolenników!!!.KUBA!!!
                  • Gość: klik Kuku na móniu - longicośtam IP: *.net.autocom.pl 14.07.05, 11:17
                    Biedaku, za wcześnie wstajesz i dlatego tak ci się robi. Może połóż sobie
                    kompres na móniu, tam, gdzie masz kuku. I nie wychodż dziś na łowy,
                    odpocznij se trochę.
                    • Gość: klik Re: Kuku na móniu - longijakośtam IP: *.net.autocom.pl 14.07.05, 19:54
                      No widzisz odpoczywasz! Od razu na forum zrobiło się przyjemniej.
                      Tak trzymać!
                      • longwehicle Re: Kuku na móniu - longijakośtam 14.07.05, 22:36
                        Ty pederasto!!!
                        Szukaj innej du....Może twoi protektorzy,niejak włodzimierz i spółka!!!
                        Jak nie odpuścisz i nie zmienisz sobie ofiary,znajdę cię po IP i zrobię ci
                        wiochę ...czubku!!!
                        • Gość: klik Re: Kuku na móniu - longijakośtam IP: *.net.autocom.pl 14.07.05, 22:57
                          Poczułeś się ofiarą? Widzisz teraz jak to jest - przestań zatem łowić komuchów!
                          I nie próbuj szantażować,wyzywać, obelgami obrzucać. Prowokacyjnych, wulgarnych
                          postów poniechaj. Przeproś ładnie, jak na dobrze wychowanego chłopca,
                          absolwenta było nie było V LO, przystało. A wtedy ,obiecuję, nie pojawię się
                          tu więcej.
                          • longwehicle Re: Kuku na móniu - longijakośtam 14.07.05, 23:32
                            Niestety nie pozostawiasz mi wyboru,jutro będę znał twój IP -wtedy pogadamy!!!.
                            • Gość: klik Re: Kuku na móniu - longijakośtam IP: *.net.autocom.pl 15.07.05, 00:34
                              Do miłego zobaczenia zatem!
                              • doska9 Re: Kuku na móniu - longijakośtam 15.07.05, 04:11
                                A bylo tak milo:(((
                                Nie mozna zignorowac tego paskudnego trolla i wrocic do
                                istoty tego watku czyli wspominkow z lat roznych?
                                Tez chodzilam do V Zakladu, a przyjeto mnie do niego
                                wg szalenie skomplikowanego:)))) klucza - byl to moj rejon i czesc.
                                A Zenony balam sie jak zarazy:))
                                Pozdrawiam
                                • Gość: lukasz Re: Kuku na móniu - longijakośtam IP: *.tele2.pl 15.07.05, 12:18
                                  >A Zenony balam sie jak zarazy:))
                                  gdy bylem w 1 klasie miala paskudny zwyczaj przepytywania po lekcjach w
                                  kantorku po dwie osoby. To horor! ;) do dzis pamietam ze kazala mi podac ilosc
                                  motywow w balladach wieszcza. Tak, tak, ilosc jest niezmiernie wazna sprawa w
                                  romantyzmie ;))
                              • stary71 Nie tak jest, Kliku, jak piszesz 15.07.05, 05:37
                                Nie było mnie kilka dni - oj, porobiło się tymczasem. Niedobrze. Sam spójrz,
                                Kliku: Powiadasz, ze Cię sprowokowały chamskie posty Longa, ale wchodząc tu
                                wcale się do żadnego z nich nie odniosłeś, bo zresztą akurat w tym wątku -
                                założonym w końcu przez Longa - nie wypisywał on niczego, co można by określić
                                jako chamskie, czy nieobyczajne. Gdybyś trochę inaczej sformułował dwa swoje
                                pierwsze posty, można byłoby je uznać za chęć włożenia kija w mrowisko: może
                                wydaliśmy Ci się nieznośnym towarzystwem wzajemnej adoracji, wspominającym i
                                zapewne idealizującym swoją szkołę, czemu trudno się dziwić, zważywszy upływ
                                lat i naturalna skłonność do tęsknoty za czasami młodości. A o to, jaki był to
                                czas, trudno nas winić, bo nie wybieraliśmy terminu przyjścia na świat. Młodość
                                moich rodziców przypadła na czasy okupacji i pomimo bardzo ciężkich przejść,
                                wracali do niej chętnie w swoich wspomnieniach - bo innej młodości nie mieli.
                                Ale Tobie nie o to chodziło, posunąłeś sie dalej. Cisnąłeś w nas grudę błota
                                uznając adresatów in gremio za "pieszczoszków komuny" i pożal się
                                Boże "wybrańców". I tu moje porównanie z grandą wokół IPN-u wcale nie było
                                chybione, bo wystarczy dziś zawołać za dowolnym człowiekiem "ubek!", aby nie
                                miał on szansy do końca życia oczyścić się z tego błota. Czyniąc to, sam
                                krytykujesz "dzikie łowy" na komuchów.
                                Kliku, załóż lepiej wątek dotyczący Twojej szkoły. Porozmawiaj z kolegami, daj
                                możność wypowiedzenia się innym. Nie dawaj natomiast wiary w obiegowe opinie,
                                na dnie których leży zazdrość, zawiść, a które sprawdzają sie w kilku może
                                procentach. Zjawisko, o którym piszesz, można odnieść do każdej dobrej szkoły.
                                Nie wierzysz, że go nie zauważalismy? Trudno.
                                Pozdrawiam
                                s71
                                • Gość: klik Stary, jest tak sobie... IP: *.net.autocom.pl 15.07.05, 10:26
                                  Stary!
                                  W pierwszych słowach mego postu dziękuję bardzo za pozdrowienia i szczerze Ci
                                  je odwzajemniam. Doceniam Twoją konsyliacyjną rolę w tej forumowej
                                  awanturze (?). Mam nadzieję, że uwierzysz jednak, iż "zbrodnię pokalania"
                                  Waszego Forum popełniłam w afekcie. Niemniej,dziś rano wkurzyła mnie nieco uwaga
                                  doska 9 o paskudnym trollu. Nie chciałabym się utwierdzać w przekonaniu,że per
                                  saldo tworzycie antypatyczne środowisko wzajemnej adoracji. W tym miejscu muszę
                                  zaznaczyć, że nie mam żadnych powodów, by czuć się od Was "gorsza". Istotną
                                  różnicą jest to, że nie jestem Krakuską. Nastałam tu u progu pełnej dojrzałości
                                  i rozumiem ludzi, którzy mówią, że w Krakowie czują się trochę jak poza granicą
                                  Polski. Nie będe może tego tu rozwijać, pewnie masz również świadomość, że,
                                  szczególnie rdzenni, mieszkańcy Krakowa są dość specyficzni...
                                  Co do grudy błota, ja ją tylko odrzuciłam, ale Ty przez lojalność wobec lg. nie
                                  chcesz, czy też nie potrafisz tego zrozumieć (?). Tego głupiego błota jest
                                  przecież pełno po całym tym forum.
                                  I jeszcze jedno, chyba się nie zrozumieliśmy co do tego, że przecież i ówczesna
                                  młodzież i dzisiejsi absolwenci doskonale wiedzieli i wiedzą (od zawsze),że
                                  przy rekrutacji była w V LO, bardziej niż w innych nawet renomowanych
                                  szkołach, stosowana specjalna selekcja kandydatów.
                                  No tak i to by było chyba na tyle?
                                  Jeszcze raz pozdrawiam
                                  k.
                                  • doska9 Re: Stary, jest tak sobie... 15.07.05, 18:37
                                    Nazwalam cie trollem bowiem zachowalas sie wlasnie jak klasyczny troll,
                                    wskoczylas na forum o szkolnych wspominkach rzucajac dosc paskudne obelgi na
                                    jego bywalcow.
                                    I skad u ciebie ta pewnosc ze do V-tki chodzili wylacznie wybrani wg
                                    okreslonych kryteriow?
                                    Obstajesz przy tym z uporem maniaka,chociaz jak mowisz w Krakowie pojawilas sie
                                    jako osoba dojrzala i szkolne problemy cie nie dotyczyly
                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: klik Do doska9. IP: *.net.autocom.pl 16.07.05, 11:43
                                      Dziękuję za pozdrowienia i vice versa.
                                      A teraz parę słów ,koniecznych wciąż, jak widzę, wyjaśnień. Choć tak na
                                      marginesie, wystarczyłoby, byś z uwagą i zrozumieniem przeczytała naście
                                      ostatnich postów, co dla absolwentki szacownego V LO nie powinno być chyba
                                      trudne (?).
                                      I tak :
                                      1. Co rozumiesz przez obelgi, bo ja takowych nie rzucam. Natomiast obficie
                                      zostałam nimi obrzucona przez twego szkolnego kolegę longicośtam ( łowcę
                                      komuchów, bardzo w tym zatwardziałego) w tym i innych wątkach na tym forum.
                                      Tego zdajesz się nie zauważać i to nie uraża cię wcale...Natomiast trolla
                                      dorzuciłaś i owszem.
                                      2.Nigdzie nie piszę, że do waszej szkoły chodzili wyłącznie protegowani, tego
                                      nawet wasza szkoła nie byłaby w stanie przeprowadzić. Natomiast tajemnicą
                                      poliszynela było,że szkoła skupiała głównie progeniturę osób cokolwiek choćby
                                      w tym mieście znaczących. Nie jestem tu żadną maniaczką, pierwszy lepszy
                                      przechodzień na ulicy ci to powie. Ty to przecież wiesz również, udawanie greka-
                                      znana specjalność, kiedy jest to wygodne...
                                      3.Wystarczająco długo mieszkam w Krakowie,by mieć miarodajny poglad na wady
                                      i zalety jego mieszkańców oraz na instytucje tu działające. Czego i tobie życzę
                                      - miej oczy szeroko otwarte!
                                      • Gość: klik Re: Do doska9. IP: *.net.autocom.pl 16.07.05, 11:52
                                        Ps.
                                        Oczywiście mam nadzieję, że pojmujesz subtelną różnicę między rzucaniem
                                        inwetktyw a ich odrzucaniem?
                                        k.


                                        • longwehicle Re: Do doska9. 16.07.05, 13:55
                                          W tamtych latach niektórzy dostawali się do V zakładu nie po układach ale
                                          ze wzgledu na świadectwa.A decydującym argumentem była rejonizacja!!!.Moj brat
                                          też kończył V zakład!!.
                                          • Gość: klik Re: Do doska9. IP: *.net.autocom.pl 16.07.05, 14:37
                                            N i e k t ó r z y - podkreślenie moje, k.
                                            • doska9 Re: Do doska9. 16.07.05, 16:03
                                              Klik, podkreslilas "niektorzy", natomiast zignorowalas nastepne zdanie:
                                              "decydujacym argumentem byla rejonizacja".Na pewno zarowno tej jak i do
                                              wszystkich innych lepszych szkol bez problemow byli przyjmowani ci ktorzy
                                              mieli "znaczacych" w owych czasach rodzicow czy innych krewnych lub znajomych,
                                              ale ty sprawe zgeneralizowalas - wszyscy i kropka.
                                              A poza tym to nie rozumiem o co ci wlasciwie chodzi, nie chodzilas do V-tki,
                                              uwazasz jej absolwentow za ludzi z ktorymi lepiej sie nie zadawac to co tu
                                              wlasciwie robisz?
                                              To moim zdaniem jest wlasnie klasyczny "trolling" , namieszac tam gdzie wcale
                                              mieszac nie trzeba .
                                              • Gość: klik Re: Do doska9. IP: *.net.autocom.pl 16.07.05, 17:47
                                                Doska9, albo nie przeczytałaś postu do siebie, albo nic swoim rozumkiem nie
                                                jesteś w stanie zrozumieć, tak bywa... I bynajmniej się z tobą nie zadaję,
                                                Boże uchowaj! Po prostu wolę ludzi, którm bardziej mózgowe zawiasy chodzą,
                                                sorry. Toteż twoje zdanie niezbyt mnie interesuje. A co tu robię? Robię tu, co
                                                chcę. Internet , fora i wątki to miejsca niejako publiczne. Jeśli potrzebujesz
                                                intymności, kup se pamiętniczek z kluczykiem, zagnij rożek pierwszej kartki
                                                i napisz: "kto taki ciekawy niech wsadzi nos do gorącej kawy". Powodzenia.
                                                • doska9 Re: Do doska9. 16.07.05, 20:46
                                                  Z rozumikiem to jest tak ze albo sie go ma, albo nie, bywa roznie,
                                                  widac mnie sie nie udalo zalapac na chocby odrobine.
                                                  Nadzwyczajnie sympatyczna z ciebie osoba, no i oczywiscie rozumna wielce, nie
                                                  dziwie sie ze nie chcesz ze mna rozmawiac.No coz, jakos to przezyje.
                                                  Pa, baw sie dobrze
                                                  • Gość: klik Jeszcze raz do doska9. IP: *.net.autocom.pl 16.07.05, 21:30
                                                    Ton i sympatyczność odpowiedzi niejako zaczerpnęłam od ciebie, czegoś się po
                                                    swoich niemiłych wielce postach spodziewała? Agresja rodzi agresję. Nie
                                                    próbowałaś zrozumieć moich racji i dlatego tak to wyszło .Sorry. Ale
                                                    ignorowanie ludzi nigdy nie przynosi nic dobrego. I w zasadzie o to zrozumienie
                                                    a nie rozumienie mi chodziło...
                                                    Ps. Chciałabym już zakończyć to trollowanie i tylko stosownej okazji czekam.
                                                    Zabawa wbrew pozorom wcale nie jest taka przednia...
                                                  • stary71 Spróbujmy tak: 18.07.05, 04:50
                                                    No więc poczytałem sobie trochę tej literatury, która się nagromadziła
                                                    tymczasem, zorientowałem się przy okazji w płci Klika (wiek nie pozwolił mi juz
                                                    na intuicyjne jej wyczucie, żal wielki...) i pomaleńku dochodzę do wniosku, że
                                                    cała trudność polega na stosownym zamknięciu sprawy. Jest świętym prawem
                                                    każdego internauty łazić sobie po wszystkich otwartych forach i wypowiadać się
                                                    prezentując swoje poglądy. Dzięki temu mogliśmy się dowiedzieć, że o VLO krążą
                                                    także takie opinie, jakie poznaliśmy z postów Pani Klik. To cenna wiedza, choć
                                                    z poglądem tym trudno się nam zgodzić. Sam jednak - podobnie jak Longwehicle -
                                                    mogę mówić tylko o pewnym okresie działalności naszego Zakładu. Być może jednak
                                                    opinie te dotyczyły również i tego okresu. Jest faktem, że w tamtym czasie nie
                                                    zadawaliśmy sobie pytań, jakim sposobem ta, czy owa koleżanka (bądź kolega)
                                                    znalazła się w VLO. Po prostu nas to nie interesowało! Ważne było zupełnie co
                                                    innego, a mianowicie poszanowanie starej, siegającej jeszcze czasów
                                                    "Niebieskiego mundurka" zasady: "JEDEN ZA WSZYSTKICH - WSZYSCY ZA JEDNEGO". To
                                                    właśnie sprawiało, że pomimo wewnętrznych napięć w liczącej 48 osób klasie,
                                                    pomimo skomplikowanej konstelacji sympatii i antypatii, potrafiliśmy, gdy było
                                                    trzeba, stanąć murem, aby przeciwstawić się niesprawiedliwości, bronić kolegi,
                                                    który wdał się w konflikt z dyrekcją, nie podnieść rąk na wezwanie "kto jest za
                                                    rezolucją" - ponieważ rezolucja ta była potępieniem antysocjalistycznych i
                                                    wywrotowych elementów podczas wypadków marcowych 68 roku. I być może tych rąk
                                                    nie podnosili wspólnie uczniowie protegowani z nieprotegowanymi, dzieci
                                                    prominentów i zwykłych ludzi, nie mających dostępu do przywilejów. I to jest
                                                    właśnie coś bardzo cennego - ten swoisty idealizm młodzieży, dla której nie
                                                    liczył się zupełnie status majątkowy ani społeczny kolegi, a jedynie to, czy
                                                    wypełnia on te proste standardy moralne, dziś zresztą w dużej mierze zanegowane
                                                    (podpowiadanie, odpisywanie, itd.). Nie miało wpływu na nasze kontakty, kto
                                                    jakich miał "starych". Chrzaniliśmy to z góry na dół, choć zdarzało się i tak,
                                                    że koledzy przepraszali za zachowanie swoich rodziców. Uważaliśmy, poniekąd
                                                    słusznie, ze rodziców sie nie wybiera.... Zapadły nam w pamięć raczej te
                                                    przypadki, kiedy rodzice koleżanki czy kolegi, okazywali sie naprawdę fajnymi,
                                                    porządnymi ludżmi. Nie pozwoliliśmy się jednak nikomu przerabiać. Za nic nie
                                                    sprzedalibyśmy swoich ówczesnych ideałów. I dlatego dziś, po z górą 30 latach
                                                    nie tylko możemy sobie śmiało popatrzeć w twarz, ale również z radością się ze
                                                    sobą spotykać. Nikt z nas bowiem nie okazał się wobec kolegi świnią, choćby nie
                                                    wiedzieć z jakiej rodziny pochodził i jakim sposobem się w ławach V Zakładu
                                                    znalazł.
                                                    Dlatego Kliku mnie, maturzyście roku 71, który to rok zawarłem w swym "nicku",
                                                    nie czka się dziś wcale z tego powodu, ze jestem absolwentem VLO. To nie nasi
                                                    rodzice, lecz my wraz z naszymi Profesorami tworzylismy atmosferę, klimat i
                                                    etos tego Zakładu. Mówiąc mało wykwintnie, lecz trafiając w sedno sprawy -
                                                    wielkie gó.. mnie obchodzi, co wyczyniali (jeśli wyczyniali) nasi rodzice w
                                                    naszych sprawach. To nie z matką koleżanki się całowałem, lecz z koleżanką. To
                                                    z nią uczyłem się i gadałem na przerwach - nie z jej ojcem. To z kolegami
                                                    grałem w piłkę, uczestniczyłem w mniej, czy bardziej mądrych awanturach,
                                                    występowałem w teatrze, chodziłem na papierosa - nie z ich rodzicami.
                                                    Nigdy nie zapomnę V Zakładu, moich Kolegów i Profesorów!
                                                    Ale dobrze jest wiedzieć, że nie wszyscy tak myślą, że istnieje też inny niż
                                                    nasz wizerunek naszej szkoły - i trzeba sie z tym pogodzić. Tak naprawdę
                                                    sprzeciw budzi jedynie owo niewzruszone trwanie przy sformułowaniach,
                                                    że "wszystkim wiadomo", że jest "faktem powszechnie znanym", itd. Otóż chyba
                                                    jednak nie. Ja się dowiedziałem, że takie opinie krążą. Ty zaś Kliku dowiedz
                                                    się, że mogą one mieć mniej wspólnego z rzeczywistością, niz dotąd sądziłaś.
                                                    I myślę, że jest to stosowna płaszczyzna do zamknięcia dyskusji.
                                                    Pozdrawiam serdecznie
                                                    s71
                                                  • Gość: klik Re: Spróbujmy tak: IP: *.net.autocom.pl 18.07.05, 07:38
                                                    Cześć Stary!
                                                    I niech tak się stanie...
                                                    Serdecznie pozdrawiam i żegnam
                                                    klik
                                                  • Gość: Kasia Tuleja Re: Spróbujmy tak: IP: 195.245.213.* 08.12.05, 14:39
                                                    Respect!
                                                    Matura 91
      • a_noa Re: V LO KRAKÓW 25.08.05, 16:48
        prof.Kabzinska, to byla agentka niezla...
        • akkra Re: V LO KRAKÓW 25.08.05, 18:47
          a_noa napisała:
          > prof.Kabzinska, to byla agentka niezla...
          Prawda?? Ale lubiłam ją, bo dobra kobieta była - zupełnie spokojnie przyjęła moją rewelację, że "na Marsie rośnie trawa" ;-)))) Choć w świetle ostatnich badań nie myliłam się aż tak bardzo ;-))))
          A.
          • stary71 Re: V LO KRAKÓW 13.09.05, 00:55
            Za moich czasów nosiła chyba panieńskie nazwisko Forystek... czy sie nie mylę?
            Później wyszła za mąż za niejakiego Kabzińskiego. Nie uczyła mnie, ale
            zapamiętałem, że była miła, bardzo delikatna i ładna. Odwrotnie niż Kabziński.
            Ten mnie uczył (logiki na studiach), ale nie był tak ładny. No i zamiast
            chodzić na zajęcia przesiadywał w kawiarni Zamkowa na Grodzkiej, aż musieliśmy
            pójść do szefa katedry logiki, prof. Surmy poskarżyć się, bo nie miał nam kto
            wpisać zaliczeń...
    • Gość: piosenka Re: V LO KRAKÓW IP: *.net.autocom.pl 13.09.05, 01:09
      Matura 99 :)
      czy ktoś ma wieści o: Rzehaku (polak), Szwedzickiej (majca), Kaszy (polak,
      straaaszny praktykant), Lutym (historia)?
      pozdrawiam absolwentów:)
      • carmen_80 Re: V LO KRAKÓW 13.09.05, 14:59
        Też miałam z Kaszą ;-)
        Było zabawnie, zwłaszcza, że zaczynał dopiero uczyć i trafił na mat-fiz,
        w klasie maturalnej, do tej pory nie wiem jakim cudem,
        ale u nas wszystcy zdali ;-)

        pozdrawiam
        • moja_piosenka Re: V LO KRAKÓW 14.09.05, 16:29
          Kasza to największa pomyłka jaka przytrafiła się piątemu zakładowi:D ponoć
          przykuł się do kaloryfera na wakacje żeby Pietras wziął go na kolejny rok :DDD
          Hihi ciekawe co z nim teraz się dzieje:/
          • a_noa Re: V LO KRAKÓW 14.09.05, 21:49
            A kto pamieta wyprawy z prof.Eminowiczem ??
            I kto wie co u niego slychac ??
            • a_noa Re: V LO KRAKÓW 15.09.05, 22:33
              ...mialam nadzieje ze sie pojawia wspomnienia z tych niesamowitych wypraw...
              • Gość: ttt Re: V LO KRAKÓW IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.11.05, 22:15
                Trzeba podniesc watek :)
                • Gość: Irena Re: V LO KRAKÓW IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.11.05, 07:52
                  a czy mozecie wkleic jakies zdjecia z V LO?
                • Gość: Lucyfer.... Re: V LO KRAKÓW IP: *.taunet.biz / 62.29.142.* 09.12.05, 20:13
                  wojna z Lucyferem trwa...
      • yennzfiolkowymioczami Re: V LO KRAKÓW 02.05.06, 14:43
        > Matura 99 :)
        > czy ktoś ma wieści o: Rzehaku (polak), Szwedzickiej (majca), Kaszy (polak,
        > straaaszny praktykant), Lutym (historia)?
        > pozdrawiam absolwentów:)

        Szwedzicka i Luty trzymają się mocno, ten ostatni wzbudzał w piątek na
        zakończeniu dla maturzystów salwy śmichu podczas przejmowania urzędu przez nowy
        poczet sztandarowy:)
        • Gość: Irek Re: dla Matury 99 IP: *.chello.pl 02.05.06, 21:34
          Rzehak jest wicedyrektorem szkoły na Grodzkiej (przy kościele św. Marcina, Fundacja Bandtkiego). Taka mała, gimnazjum i liceum w jednym. Jest nadal tak samo sympatyczny, jak był. Dyrektorem jest tam absolwent Zakładu Machowski. Pracuje też z nimi pani prof. Irena Grabczakowa i J. Sitko. Pozdr
          • Gość: Rzehak Re: dla Matury 99 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.06, 13:01
            Irek - dzięki za ciepłe słowo..... Wpadnij kiedyś do nas na Grodzką na kawę.
            Pozdrawiam wszystkich. WOjtek Rzehak

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka