Gość: Bartek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 09:04 Ja mam wrażenie, z e nikt: kierowcy, rowerzyści, piesi, a także Policja, Straż Miejska nie przeczytali nawet starych. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
lehoo Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 09:12 "przy złej pogodzie jeździć chodnikiem" Poczytaj sobie przepisy - istnieje w nich KONIUNKCJA kilku warunków zezwalających na jazdę chodnikiem. Poza tym, kiedy pogoda jest zła ? Tu precyzyjnej definicji brak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzysta nr 1 zikit mistrzem świata IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 14.09.11, 11:05 Szkoda, że w artykule nie napiętnowano zikitu, który ma psi obowiązek w tym miejscu ustawić odpowiednie znaki. Na przejeździe dla rowerów obowiązują te same zasady, co na wjeździe na skrzyżowanie. Jak przed skrzyżowaniem był znak D-1 (droga z pierwszeństwem) to mamy pierwszeństwo, jak na skrzyżowaniu jest A-7, to jesteśmy na podporządkowaniu. I już. Samochód skręcający (w prawo albo w lewo) przecinający przejazd dla rowerów ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu drogą dla rowerów na wprost (tzn. wcześniej skręcający samochód i rowerzysta jechali w tym samym albo przeciwnych kierunkach). A dużo większy problem niż na rogu Kasztelańskiej i Focha jest na zjeździe z Kotlarskiej w Podgórską, bo tam wszyscy kierowcy skręcający (tak, skręcający) w Podgórską przed mostem Kotlarskim wymuszają pierwszeństwo na rowerzystach jadących na wprost (na most i zjeżdżających z mostu). Od lat dochodzi tam do wypadków i zikit nie robi z tym nic - teraz mogłby ustawić znaki odbierające pierwszeństwo rowerzystom. PS do lehoo - własnie, przeczytaj sobie przepisy, bo "zła pogoda" jest w nich precyzyjnie określona. Odpowiedz Link Zgłoś
kukulat Re: zikit mistrzem świata 14.09.11, 11:47 2 tygodnie temu na tym przejeździe namalowano dodatkowe oznaczenie poziome i ustawiono znak uwaga rowerzyści oraz ograniczenia prędkości do 30 km/h. Niestety specyfika miejsca sprawia, znaki sa przed samym przejazdem i auta i tak wjeżdżają z prędkością 70 km/h lub szybciej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ee Re: zikit mistrzem świata IP: *.51.classcom.pl 14.09.11, 23:49 dokladnie, codziennie tamtedy jezdze i czasem 'wymuszam' tam pierwszenstwo jak wolniej ktos jedzie a pani autorka tych wypocin nie ma wyobrazni i tyle - pomieszanie legalizmu z typowo dziennikarskim medrkowaniem - oderwana od rzeczywistosci poszukiwaczka sensacyj [dobrze ze jezdzi na rowerze; tylko z dzieckiem to sie po chodniku jezdzi i tyle] juz pomijam ze jazda po szerokich chodnikach powinna byc dozwolona przy dostosowaniu predkosci do pieszych - tak jak i przejezdzanie przez przejscia dla pieszych z minimalna predkoscia [na to sa cieci texowkarze i kierowcy mpk - coz za choroba zawodowa.. kiedys przejzedzalem wraz z przechodzacymi pieszymi przez lubicz pod bialym domkiem - nie dosc ze sie tramwajarz z laska i piskiem hamulcow zatrzymal to wysiadl zeby krzyknac za mna ze powienem rower prowadzic przez pasy.. to tak jak szanowna pani dziennikarka ktora dziwi sie ze rowerzysci na pierwszenstwie nie wjezdzają pod kola samochodow] trzeba przyznac ze cos sie zmienia ale wciaz 'kierowcy' [wiekszosc] uznaje rowerzyste za w najlepszym razie bidoka ktorego nie stac na samochod [sic! wiekszosc z rowerzystow ma samochody] a w najgorszym jako zawalidroge piesi i rowerzysci sie BOJA samochodow ktore w polsce maja pierwszenstwo wszedzie [parkowanie na chodnikach included] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzz Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 13:16 Przepisy w miarę dokładnie to precyzują. Odpowiedni artykuł ustawy PORD brzmi następująco: "5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy: (...) 3) warunki pogodowe zagrażają bezpieczenstwu rowerzysty na jezdni (śnieg, silny wiatr, ulewa, gołoledź, gęsta mgla), z zastrzezeniem ust. 6." Odpowiedz Link Zgłoś
kukulat Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 13:34 Należało by ten zapis rozszerzyć o "warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na DDR". Niestety ale - jezdnie i chodniki są odśnieżane na bieżąco. Nie jest to egzekwowane w przypadku ścieżek rowerowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pp Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 80.68.16.* 14.09.11, 09:16 Odnoszę dokładnie takie samo wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: el car Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.um.krakow.pl 14.09.11, 09:32 przy złej pogodzie jeździć chodnikiem (piesi mają jednak pierwszeństwo) powinno być, że w przypadkach skrzyzowań wszelkich lub jazdy równoległej z pieszymi - rowerzysta jedzie z prędkoscią pieszxego tj. 5 km/h - rowerzysta ma też pierwszeństwo na przejazdach rowerowych (gdy droga dla rowerów przecina jezdnię) - a gdzie zapis, że rowerzysta ma przejeżdżać na przejazdach z prędkością pieszego - za dochodzącej grupy pieszych do przejścia - wyskakuje taki na rowerze z 30 lub 40 km/h, a człowiek spokojnie przejeżdża samochodem na strzłkę zieloną - te zapisy bez powyższych warunków to buble Odpowiedz Link Zgłoś
mr.kev Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 09:35 sorry ale to Ty na zielonej strzałce masz patrzeć, czy nikt się nie zbliża, a nie na odwrót - to Ty możesz warunkowo wjechać, nie rowerzysta i nie ma ani słowa o prędkości Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gzesiolek Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.pnet.com.pl 14.09.11, 10:33 I tak i nie... Tzn. tak kierowca ma uwazac, gdy piesi i rowerzysci maja pierszenstwo ( i nie chodzi tylko o zielona strzalke, ale i przejazdy rowerowe, czy skrecanie na skrzyzowaniu, gdzie na drodze w ktora skrecasz piesi i rowerzysci maja pierwszenstwo) i tutaj nie ma zadnego ale... ale jak dorwe debila na rowerze, ktory bez patrzenia przepruje przez ulice ponad 30km/h "bo on ma pierszenstwo..." Przez takich debili rowerzysci sa traktowani tak jak sa... Co innego gdy kierowca w swym pudelku widzi te kilka metrow po jednej i drugeij stronie drogi i upewniajac sie, ze ma miejsce i czas rusza... a co innego jak mu ktos w przeciagu sekundy z prawej wyskoczy z odeglosci 10m... wiec pierwszenstwo pierwszenstwem ale wyobraznie tzreba miec niezaleznie czy jedziesz rowerem, motocyklem, autem czy idziesz na piechote... Ja poza motocyklem poruszam sie wszystkimi tymi srodkami z MPK wlacznie i wkurza mnie to ciagle wojowanie wszystkich tych grup na drodze... i obwinianie wszystkich innych tylko nie nas... a tak naprawde debil pozostaje debilem niezaleznie czym sie porusza... Uzywajcie wiecej wyobrazni i empatii i od razu bedzie przyjemniej na drodze... Odpowiedz Link Zgłoś
urbanizm Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 10:48 A jak dorwiesz "debila" samochodem na głównej, który ma pierwszeństwo i nie zwolni to co?! Czyli kierowca przy każdym skrzyżowaniu powinien się zatrzymywać lub zwalniać do 5kmh?! Jesteś na podporządkowanej więc masz ustąpić pierwszeństwa a rowerzysta ma prawo wjechać na ten przejazd z prędkością 50kmh, lecz oczywiście nikt nie wjeżdża nawet z prędkością 25kmh bo na to nie pozwala skandaliczny stan naszej infrastruktury. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gzesiolek Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.pnet.com.pl 14.09.11, 11:13 Tak debilow w samochodzie tez sie to dotyczy... zwlaszcza tych ktorzy na waskich uliczkach jednokierunkowych popylaja, mimo ze z podrzednych wcale ich nie widac... to jest kwestia widocznosci a nie tego czym sie poruszasz i z jaka predkoscia... i jadac samochodem tez masz uwazac, zeby nie pedzic tak, zeby ktos inny nie mial szans na zobaczenie go... i jak rowerzysta jedzie ulica z pierwszenstwem tak ze go widze z odlegosci 100m to niech jedzie nawet 60km/h, nie przejade go ani nie wejde mu pod kola, ale jak taki wyjezdza zza winkla nie dajac szans, albo minimalizujac szanse na reakcje... to dla mnie jest skonczonym debilem... to samo tyczy sie wybiegajacyhc ludzi czy wspomnianych wczesniej pozal sie Boze "miszczow kierownicy"... zrozum nie chodzi o podzial rowerzysta/kierowca... tylko o wyobraznie i liczenie sie z tym czy ktos mnie ma szanse zobaczyc czy nie... Odpowiedz Link Zgłoś
leartios Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 11:29 Powodzenia. A ja jak dorwę kolesia w samochodzie który jedzie przez skrzyżowanie z prędkością 60 km/h bo ma pierwszeństwo.... Ja jeżdżę i samochodem i rowerem i chodzę pieszo. Ustępuję pierwszeństwa na przejściu i przejeździe dla rowerów, a jak jadę rowerem po jezdni to staram się w miarę możliwości umożliwić wyprzedzanie mnie przez samochody. Każdy ma prawo poruszać się po drodze i jeśli robi to zgodnie z przepisami to nie ma co straszyć. Jeśli rowerzysta jedzie rowerem, a kierowca zbliża się do przejazdu dla rowerów, to kierowca widząc znak powinien zachować ostrożność. Rowerzysta może stosować zasadę "ograniczonego zaufania", ale wtedy z reguły "kibluje" na przejeździe, bo żaden "szanujący się kierowca" nie zatrzyma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bikik Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 12:20 dodam jedno w kwestii sporów "grup na drodze" jakoś rowerzyści sie do siebie uśmiechają, ustępują sobie, w sytuacjach "bliskim zderzeniu" przepraszają; natomiast problem to mają kierowcy - klnąc i wkurzając sie na siebie nawzajem to panom w pudełkach odbija najczęściej - taka prawda i piszę to jako kierowca, który najbardziej lubi się zmieniać pasy na zwężeniach na Zakopiance :) Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 12:28 Gość portalu: bikik napisał(a): > jakoś rowerzyści sie do siebie uśmiechają, ustępują sobie, w sytuacjach "bliski > m zderzeniu" przepraszają; Ta, jeden nawet mi dał swój numer telefonu :-D > natomiast problem to mają kierowcy - klnąc i wkurzając sie na siebie nawzajem Bo rower nie jest przedłużeniem przyrodzenia, tylko środkiem transportu, nawet jeśli kosztuje 3 tys. Samochód niestety często jest. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olgierd Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.171.141.84.static.crowley.pl 14.09.11, 12:47 Na przejeździe dla rowerów - tak ale już na przejściu dla pieszych rowerzysty NIE MA! Ma zsiąść i przejść a nie pędzić na złamanie karku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Yogi Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 14.09.11, 09:38 żeby przejechać na strzałkę zieloną trzeba się najpierw zatrzymać - taka uwaga. To nie jest miasto dla rowerów i nigdy nie będzie. Można z tym walczyć ale to jak walka z wiatrakami. Za ciasne miasto za ciasne czaszki. Nic się z tym zrobić nie da... szkoda zdrowia i wdychania spalin. Lepiej wybrać blaszany pancerz. To zresztą wygląda tak: samochód jest mocniejszy od rowera, rower jest silniejszy od pieszego. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 09:49 Gość portalu: Yogi napisał(a): > To zresztą wygląda tak: samochód jest mocniejszy od rowera, rower jest silniejs > zy od pieszego. Życie to nie gra w "kamień, nożyczki, papier"... Można metaforycznie nazywać miasto dżunglą, ale prawo mamy nieco inne - nie wygrywa najsilniejszy. Poza tym za każdą kierownicą, na każdym siodełku siedzi człowiek, każdym chodnikiem idzie człowiek - tym ludziom państwo daje kodeks drogowy i prawo cywilne, żeby nie zabijali się o kobiety ani nie rozwiązywali konfliktów siłowo. Wystarczy przestrzegać tych zasad i myśleć o innych, i wszystko będzie OK. BTW roweru. Odpowiedz Link Zgłoś
urbanizm Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 10:50 Samochody do ciasnych miast?! Myślałem, że takie absurdy to jedynie krakowscy radni mogą wysnuć. Kraków wewnątrz drugiej obwodnicy jest miastem całkowicie nieprzystosowanym do ruchu samochodowego i dlatego należy promować jego alternatywy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gzesiolek Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.pnet.com.pl 14.09.11, 11:15 Popieram w calej rozciaglosci... w obrebie drugiej obwodnicy rowerzysci i piesi powinni miec pierszenstwo przed autami nie bedacymi MPK... zawsze i wszedzie... niezaleznie jak duzy "inwalida" czy jak wazny urzednik tym autem jedzie... Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 09:44 Gość portalu: el car napisał(a): > przy złej pogodzie jeździć chodnikiem (piesi mają jednak pierwszeństwo) > powinno być, że w przypadkach skrzyzowań wszelkich lub jazdy równoległej z pies > zymi - rowerzysta jedzie z prędkoscią pieszxego tj. 5 km/h A jak chcesz to zmierzyć? "Suszarką"? Nie ma obowiązku posiadania licznika w rowerze, zresztą licznik w żaden sposób nie dokumentuje prędkości, pokazuje tylko aktualną. > a gdzie zapis, że rowerzysta ma przejeżdżać na przejazdach z prędkością pieszego Pewnie w tym samym miejscu, gdzie zapis, że pieszy nie może iść szybko, tylko poruszać się krokiem defiladowym, a przodem wysłać poczet sztandarowy, żeby jaśnie pan kierowca korzystający ze strzałki widział, że Ktoś Idzie... Przecież i tak musisz się zatrzymać przed strzałką, żeby sprawdzić, czy ktoś nie idzie. W czym problem, żeby wzrok skierować 50 metrów dalej? Inna sprawa, że jazda 40 km/h po DDR w mieście to jest szaleństwo, bo jak nie samochód, to pieszy czy piesek wyskoczy pod koła. Ja nie przekraczam 25 km/h i to w miejscu, gdzie samochodów nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.um.krakow.pl 14.09.11, 10:40 No nie dla wszystkich szaleństwo. Właśnie wczoraj rowerzysta z radosnym usmiechem na twarzy, chyba daltonista bo nie widział,że ma czerwone światło niemal wjechał p0od nadjeżdzający tramwaj. Jakaż radośc rozjasniła jego twarz kiedy zobaczył jak motorniczy nagle hamuje i jak wspaniale wywracają sie ludziska w środku... . Drugi przykład na tym samym rondzie (mogilskie), przy wyjściu na ul. Beliny Prazmowskiego trzeba naprawde bardzo uważać, rowerzyści ani myslą zwalniać w miejscu gdzie ścieżka przecina się ze ścieżką dla pieszych. Jest to o tyle niebezpieczne miejsce,że ani pieszy nie widzi w tym miejscu rowerzysty ani rowerzysta nadchodzącego pieszego. Więc może najpierw niech rowerzyści zaczną przestrzegać przepisów a wtedy można nadawać na kierowców i pieszych. Jeśli wymagamy czegoś od innych zacznijmy wymagac od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gzesiolek Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.pnet.com.pl 14.09.11, 11:20 wjezdzanie na poznym zoltym i czy wczesnym czerownym to ostatnio coraz czesciej domena nie tylko kierowcow ale i rowerzystow... i najzabawniejsze jest to, ze ja jako okazyjny rowerzysta ustepuje takim debilom... ale inni juz nie, a na nadjezdzajace na niego samochody z wcisnietym klaksonem gapowicz taki zwykle reaguje smiechem... a ze blokuje skrzyzowanie i powoduje wieksze korki... lub wrecz wytraca z rownowagi pasazerow MPK... to juz go niewiele obchodzi... przeciez on taki ekologiczny rowerzysta... sorki, ale wsrod 100 sprawiedliwych niestety zawsze moze sie trafic 1 debil... niezaleznie od srodka transportu... Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 12:19 Gość portalu: gość napisał(a): > No nie dla wszystkich szaleństwo. Właśnie wczoraj rowerzysta z radosnym usmiech > em na twarzy, chyba daltonista bo nie widział,że ma czerwone światło niemal wje > chał p0od nadjeżdzający tramwaj. A skąd wiesz, że nie był szalony? > Jest to o tyle niebezpie > czne miejsce,że ani pieszy nie widzi w tym miejscu rowerzysty ani rowerzysta na > dchodzącego pieszego. Do ostrzegania służy dzwonek lub inny sygnał dźwiękowy. To jest niezbędne (wg Kodeksu Drogowego) wyposażenie roweru. Niestety, mało kto się szarpnie na te 3 zł. > Więc może najpierw niech rowerzyści zaczną przestrzegać przepisów a wtedy można > nadawać na kierowców i pieszych. Taka spychologia nie zadziała. WSZYSCY powinni przestrzegać przepisów (rowerzysta też czasem jest pieszym, a pieszy bywa kierowcą i rowerzystą), zaczynając od siebie. Bo inaczej dojdziemy do absurdu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gelo2002 Z nieznajomości przepisów giną ludzie - przykład: IP: 213.17.159.* 14.09.11, 09:36 Przykład z Lublina z ostatnich dni: lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,10282204,Ul__Jana_Pawla__zginal_rowerzysta__Zjechal_ze_sciezki.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzystka Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.nsystem.pl 14.09.11, 09:43 Przerażające jest, że kierowcy nie wiedzą nawet, że wystawiona w lewo ręka oznacza, że rowerzysta sygnalizuje, że będzie w tą stronę skręcał. Już kilka razy po wystawieniu ręki w lewo zostałam nagle wyprzedzona... lewą stroną... przez jadący za mną samochód. Na szczęście na razie skończyło się tylko na oberwaniu lusterkiem po palcach, ale strach pomyśleć co będzie jeśli w końcu ktoś we mnie trafi. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 09:51 Gość portalu: rowerzystka napisał(a): > Przerażające jest, że kierowcy nie wiedzą nawet, że wystawiona w lewo ręka ozna > cza, że rowerzysta sygnalizuje, że będzie w tą stronę skręcał. Myślę, że sygnalizowanie skrętu przez rowerzystę jest tak niecodzienne, że kierowcom odbiera mowę, jak to widzą, tak są zaskoczeni ;-) > Już kilka razy po wystawieniu ręki w lewo zostałam nagle wyprzedzona... lewą st > roną... przez jadący za mną samochód. Ale wiesz, że zanim zaczniesz manewr skręcania, musisz spojrzeć za siebie, czy ktoś nie jedzie (np. prosto) i dopiero wtedy wystawić rękę i zacząć skręcać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzystka Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.nsystem.pl 14.09.11, 10:19 > Ale wiesz, że zanim zaczniesz manewr skręcania, musisz spojrzeć za siebie, czy > ktoś nie jedzie (np. prosto) i dopiero wtedy wystawić rękę i zacząć skręcać? Tak wiem o tym, dlatego na razie uniknęłam śmierci i kalectwa :) Tylko jak przewidzieć, że auto które jedzie spokojnie za tobą, na twoim pasie nagle zacznie wyprzedzać, skoro ty już wcześniej zasygnalizowałeś manewr? Kierowca samochodu ma absolutny zakaz wykonywania manewru wyprzedzania jeżeli jadący przed nim na drodze jednopasmowej pojazd - rower, samochód, zasygnalizował wcześniej chęć skrętu w lewo. W ciągu kilkunastu lat jeżdżenia samochodem tylko 2 razy zdarzyło mi się, że jakiś idiota postanowił mnie wyprzedzić po tym jak włączyłam lewy kierunkowskaz, kiedy jeżdżę na rowerze zdarza się to kilka razy w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 12:21 Gość portalu: rowerzystka napisał(a): > Tak wiem o tym, dlatego na razie uniknęłam śmierci i kalectwa :) Tylko jak prze > widzieć, że auto które jedzie spokojnie za tobą, na twoim pasie nagle zacznie w > yprzedzać, skoro ty już wcześniej zasygnalizowałeś manewr? Wysilając oczy (te umieszczone z tyłu głowy) i dostrzegając kierunkowskaz (np. w pełnym słońcu, a taksówkarze w ogóle sobie takimi pierdołami nie zawracają głowy :-/ Inna sprawa, że na skrzyżowaniu wyprzedzać nie wolno. > W ciągu kilkunastu lat jeżdżenia samochodem tylko 2 razy zdarzyło mi się, że ja > kiś idiota postanowił mnie wyprzedzić po tym jak włączyłam lewy kierunkowskaz, > kiedy jeżdżę na rowerze zdarza się to kilka razy w tygodniu. To jest to rozumowanie, które wyznaje też jeden z forowiczów tutaj: rower jest mniejszy, a rowerzysta odsłonięty, więc samochód jako silniejszy ma pierwszeństwo. Prawo dżungli :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ee Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.51.classcom.pl 15.09.11, 00:09 kiedys zostalem strabiony przez eLke za to ze nie sygnalizowalem jazdy do przodu. na prostej i szerokiej drodze [rakowicka] jest postoj taxowek. jade sobie spokojnie - trzeba w prawdzie pwoiedziec ze zmienilem o 1 m tor jazdy aby ominac stojace taxowki [bo z zasady nie jezdze przy chodniku aby nie prowokowac niebezpiecznych wyprzedzan] jednak jest tam miejsce na dostawczy samochod rower i zaparkowana zlotowe. elkarz na rejestracji KRA [to go ratuje] strabil mnie.. dogonilem go i zatrzymalem i pouczylem ze uczy dziadostwa malolata za kierownica [wasaty pan instruktor 'tlumaczyl' mi ze zmienialem pas bez sygnalizacji reka co pozwolilo mu minac mnie 'o lakier' i strabic - uczacy sie chlopak trzmal moja strone.. juz pomijam ze samochod wyprzedzajacy rower powinien zachowac minimum 1 m] Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ligus Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.adsl.alicedsl.de 14.09.11, 09:45 Autorka artykułu będzie odpowiedzialna za jakieś nieszczęście! "Od maja rowerzystom wolno: - rowerzysta ma też pierwszeństwo na przejazdach rowerowych (gdy droga dla rowerów przecina jezdnię)" NIE, NIE WOLNO!!!! Przepis brzmi: "Kierujący pojazdem, który SKRĘCA W DROGĘ POPRZECZNĄ,jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerzyście jadącemu na wprost po jezdni, pasie ruchu dla rowerów, drodze dla rowerów lub innej części drogi, którą zamierza opuścić." Odpowiedz Link Zgłoś
gervee Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 10:39 Dobrze, że ktoś zwrócił na to uwagę bo myślałem, że wywraca się do góry zasady poruszania się pojazdów po drogach - byłoby to "arcyciekawe" i promowane przez firmy pogrzebowe rozwiązanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziadek Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 195.245.84.* 14.09.11, 10:45 mam wrażenie, że autorce chodziło o przepis zgodnie z którym "kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe". tyle że nie został on wprowadzony w maju a obowiązuje od ładnych kilku lat Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.telnet.krakow.pl 14.09.11, 12:10 Właśnie, znajdującemu się NA PRZEJEŹDZIE a nie dojeżdżającemu. Dodam że za "Naruszenie przez kierującego rowerem na przejeździe dla rowerzystów zakazu wjeżdżania bezpośrednio przed jadący pojazd" taryfikator mandatowy przewiduje 150 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziadek Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.cusi.uj.edu.pl 14.09.11, 12:16 masz tylko wrażenie. Tak jak piszesz było kiedyś, teraz jest obowiązek ustąpienia pierwszeństwa niezależnie czy już jest czy się zbliża. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.telnet.krakow.pl 14.09.11, 12:34 Art. 27. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi znajdującemu się na przejeździe. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 12:39 Gość portalu: Ktos napisał(a): > Art. 27. 1. Kierujący pojazdem, zbliżając się do przejazdu dla rowerzystów, jes > t obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa rowerowi zn > ajdującemu się na przejeździe. Gdyby interpretować dosłownie, to: - jak rowerzysta jest na przejeździe, kierowca nie może go rozjechać (odkrycie) - jak rowerzysta dojeżdża do przejazdu, a na przejeździe nie ma żadnego samochodu, to może na niego wjechać (odkrycie) - i nawet jeśli samochód wyłoni się nagle zza zakrętu z prędkością 50 km/h, to rowerzysta nie może zostać przejechany (odkrycie). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.telnet.krakow.pl 14.09.11, 18:54 Dlatego przepis nie jest specjalnie odkrywczy i de facto nic nie zmienia. No może jednoznacznie wskazuje, że rowerzyście na przejeździe przysługują dokładnie te same prawa co pieszemu na przejściu. Podobnie jak z przepisem o ustąpieniu przy skręcaniu samochodem w drogę poprzeczną. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dziadek pierwszy Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 195.245.84.* 14.09.11, 13:32 a możesz podać podstawę twierdzeń, że "tak było kiedyś". bo ja mam wrażenie odnośnie intencji autorki, natomiast co do brzmienia przepisu mam pewność Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: robo Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 18.09.11, 14:40 Zwróć uwagę na zdjęcia dołączone do artykułu. Czy samochód zajeżdżający drogę rowerzyście znajdującemu się na przejeździe łamie przepisy czy jedzie zgodnie z prawem? Odpowiedź wydaje się prosta - ale jak widać z dyskusji chyba nie dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Nie do końca. 14.09.11, 09:46 Bywają rowerzyści, którzy przestrzegają przepisów. Nowych i starych. Ale rzadko, niestety, jak patrzę po Krakowie. Mam wrażenie, że większość nie tylko po łebkach przeczytała nowe przepisy (była grafika na którymś z portali obrazkowych), ale też zupełnie wyrzuciła z głowy stare. Pamiętajcie o przywilejach, ale nie zapominajcie o obowiązkach! Konieczność sygnalizowania skrętu czy ruch prawostronny obowiązują ciągle. - rowerzystka, która jest staromodna i wystawia rękę, jak skręca Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 09:48 Przepisy przepisami ale chodzi o zdrowy rozsądek .Rowerzyści nie są niczym chronieni i w konfrontacji z samochodem nie mają żadnych szans.Tyle tylko że w przeciwieństwie do biednych motocyklistów nie poruszają się z prędkością światła i są traktowani niejako po macoszemu. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 09:55 Gość portalu: Marek napisał(a): > Przepisy przepisami ale chodzi o zdrowy rozsądek .Rowerzyści nie są niczym chro > nieni i w konfrontacji z samochodem nie mają żadnych szans. Możesz nosić kask i ochraniacze, jeśli chcesz - to Ci daje ochronę. Możesz też jeździć niezbyt szybko - to również daje ochronę, chyba że się zderzysz z samochodem gazującym 70 po Alejach, ale jeśli tamtędy jedziesz na rowerze, to jesteś samobójcą. Możesz też jeździć OSTROŻNIE. Na drodze, czy jesteś kierowcą, czy rowerzystą, musisz zawsze mieć oczy dookoła głowy i być przygotowany na to, że przed przednie koło/maskę wyjdzie Ci dinozaur. Jak jesteś na to przygotowany, to nic Cię nie zaskoczy :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mmagal Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 10:32 Właśnie, mnie się zdarza zupełnie świadomie ignorować przepisy i jeździć przy dużych ulicach po chodniku, bo po prostu się boję - boję się zginąć na drodze, po której w dużą prędkością, nie zwracając uwagi na nikogo ani na nic pędzą samochody. W takiej sytuacji wybieram możliwość dostania mandatu, sorry. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 12:23 Gość portalu: mmagal napisał(a): > Właśnie, mnie się zdarza zupełnie świadomie ignorować przepisy i jeździć przy d > użych ulicach po chodniku, bo po prostu się boję - boję się zginąć na drodze, p > o której w dużą prędkością, nie zwracając uwagi na nikogo ani na nic pędzą samo > chody. W takiej sytuacji wybieram możliwość dostania mandatu, sorry. Jeśli samochody jadą szybciej niż 50 km/h (Aleje czy 29. Listopada), nie łamiesz przepisów jadąc po chodniku. Plus: musisz pamiętać, że na chodniku nawet jeśli jedziesz zgodnie z przepisami, ZAWSZE jesteś gościem! Nie możesz gazować sobie 20 km/h (tak, na chodniku to jest duża prędkość) i wydzwaniać pieszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzz Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 13:32 O ile szerokość chodnika jest większa niż 2 metry. Może warto tu przytoczyć cały odpowiedni akapit dotyczący tej sytuacji, bo z jakiegoś nieznanego powodu rowerzyści nie są w stanie zapamiętać całości przepisu. "5. Korzystanie z chodnika lub drogi dla pieszych przez kierującego rowerem jest dozwolone wyjątkowo, gdy: [...] 2) szerokość chodnika wzdłuż drogi, po której ruch pojazdów jest dozwolony z prędkością większą niż 50 km/h, wynosi co najmniej 2 m i brakuje wydzielonej drogi dla rowerów oraz pasa ruchu dla rowerów;" Odpowiedz Link Zgłoś
mgrzemow Przepis - niebezpieczny bubel 14.09.11, 09:57 Jestem całym sercem za promowaniem i ułatwianiem jazdy rowerem. Miasta nie są z gumy i tak naprawdę to nie ma innego wyjścia. ALE Przepis dający rowerzystom pierwszeństwo przy przejeżdżaniu przecznic wieje grobem. Dlaczego? Ano dlatego, że rowerem da się poruszać dość szybko. No i taki zasuwający 30km/h rowerzysta daje kierowcy samochodu minimalne szanse na uniknięcie wypadku jeżeli wyskoczy z boku nie zwalniając (przecież ma pierwszeństwo). Rowerzysta będzie miał ładny pogrzeb, kierowca pójdzie siedzieć, tylko kretynom, którzy wymyślili ten koszmarek jakoś nic nie będzie. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_maly Re: Przepis - niebezpieczny bubel 14.09.11, 10:29 > wyskoczy z boku nie zwalniając (przecież ma pierwszeństwo). zupełnie jak samochód jadacy drogą z pierwszeństwem - też nie zwolnisz by zauważyć? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wini Re: Przepis - niebezpieczny bubel IP: *.wzks.uj.edu.pl 14.09.11, 10:51 jak jedziesz główną to się zatrzymujesz przy podporządkowanej bo ci jakiś TIR może z niej wyjechać? pewnie nie, więc dlaczego jak ja jadę i mam pierwszeństwo to mam myśleć za ciebie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: holender Re: Przepis - niebezpieczny bubel IP: 95.155.122.* 14.09.11, 10:31 Dobra dobra w holandii też jest taki przepis tylko że tam niezależnie kto jest winny wypadku zawsze tą winą jest automatycznie obciążany kierowca i jest problem z głowy a burzuje na 4 kólkach uważają Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wolak Re: Przepis - niebezpieczny bubel IP: *.2-0.pl 14.09.11, 10:44 Buhahaha, no chyba cię kolego pogięło. Jeśli rowerzysta spowoduje wypadek to niby dlaczego ma być winny kierowca? Jeśli tak rzeczywiście jest w Holandii to jest to głupota, a głupoty zaszczepiać na nasz grunt nie musimy... Mamy jej już pod dostatkiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: turysta Re: Przepis - niebezpieczny bubel IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 17:17 Dzięki tej "głupocie" wypadków śmiertelnych w Holandii jest dużo mniej, niż w Polszy.. "Mądrzy" Polacy zabijają się nawzajem znacznie częściej. Rower w Holandii ma ochronę prawną i to na tych cięższych spoczywa obowiązek uważania na słabszego. Tym właśnie różni się cywilizacja od polskiego buszu.. Oby korki były coraz większe, bo tylko w ten sposób można wymusić zwiększenie uwagi kierowców na to, co się dzieje wokół.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzysta Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 09:58 Jedna prośba do kierowców: zachowujcie ten cholerny odstęp przy wyprzedzaniu rowerzysty. Przepisowo minimum 1 m. Albo, jeśli już musicie się przeciskać, przynajmniej zwalniajcie. Rowerem nie jedzie się idealnie prosto, szczególnie na dziurawej nawierzchni, trzeba zostawić trochę miejsca. Korona z głowy nikomu nie spadnie, jeśli trochę zwolni i poczeka. Stawianie prędkości ponad bezpieczeństwo innych to obciach. Odpowiedz Link Zgłoś
kukulat A ja pozytywnie. 14.09.11, 10:06 Dużo negatywów to ja pozytywnie – zauważyłem wielką zmianę wśród pieszych na bulwarach wiślanych pomiędzy Dąbiem a Wawelem. Piesi idą swoją częścią alejki zostawiając ścieżkę dla rowerów wolną. Coś niebywałego. Wreszcie jeździ się komfortowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kris A ja negatywnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 10:44 Owszem kierowców mamy nie za uprzejmych ale to co wyprawiają rowerzyści (niestety ok 90%) po wprowadzeniu nowych przepisów to przechodzi ludzkie pojęcie: - jeżdżenie jezdnią kiedy równolegle biegnie ścieżka rowerowa (jest ewidentny zakaz - powinna być surowa kara) - nagminne zjeżdżanie rowerzystów z przejść dla pieszych na jezdnię i odwrotnie w zależności od koloru światła (to już jest przegięcie kiedy widzę tych cwaniaczków którzy zamiast stać jak wszyscy na czerwonym świetle zjeżdżają sobie jak gdyby nigdy nic z jezdni przez pasy na chodnik i jadą dalej) - nieprzepisowe pokonywanie przejść dla pieszych bez zsiadania z roweru (ciekawe jaka będzie interpretacja Policji w przypadku potrącenia na pasach jadącego z rozpędu rowerzysty?) - a to co rowerzyści wyczyniają na chodnikach to już nie mieści się w żadnych normach kulturowych Jestem głównie kierowcą i zdaję sobie sprawę że mamy dużo na sumieniu ale kiedy już jeżdżę rowerem to w trosce o swoje bezpieczeństwo unikam ruchliwych ulic bo uważam że pchanie się rowerem takimi np. Alejami jest po prostu czystą głupotą. Drodzy rowerzyści w trosce zatem o wzajemny szacunek na drodze proponuję najpierw zacząć też piętnować skandaliczne zachowania wśród swojej grupy bo jak na razie to wrażenie jest takie że widzicie źdźbło w cudzym oku nie widząc belki w swoim. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kukulat Re: A ja negatywnie 14.09.11, 10:51 To samo można powiedzieć o Tobie skoro będąc głównie kierowcą zwracasz uwagę na przewinienia rowerzystów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kris Re: A ja negatywnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 11:02 Jeśli przeczytałeś całą moją wypowiedź zapewne zauważyłeś że ganię tam również kierowców. Chodzi mi tylko o elementarną uczciwość. Nie krzyczmy że kierowcy są be a rowerzyści to uciemiężeni bardzo przepisowi użytkownicy jednośladów. Tępmy debili u wszystkich także u siebie. Tego mi właśnie brakuje w wypowiedziach np takiego Pana Chyły i jemu podobnych.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kukulat Re: A ja negatywnie 14.09.11, 12:06 Ok. Ale ta elementarna uczciwość wymaga też abyśmy wszyscy pamiętali o jednym. Rowerzysta + rower to 100 kg. Samochód to 1500 kg. Kierowca w blaszanej puszcze stwarza zagrożenie nieproporcjonalnie większe niż rowerzysta. Więc wymagam od nich większej ostrożności. Ktoś tu wyżej pisze o rowerze blokującym skrzyżowanie. Jakoś sobie tego nie wyobrażam, rower nawet wjeżdżając na "wczesnym czerwonym" skrzyżowania nie blokuje - gdzieś się wciśnie i już go nie ma. Jestem aktualnie w 90% kierowcą a w 10% rowerzystą. I jak jadę autem to bardziej mnie wkurzają niemyślący kierowcy niż rowerzyści. Moja codzienna droga z pracy do domu trwa kilkanaście minut dłużej niż powinna ze względu na półgłówków w autach blokujących wszystkie przełączki na Al.Słowackiego w okolicy Nowego Kleparza. Blokują skrzyżowanie na potęgę. To jest wykroczenie. Zastanówcie się kierowcy - Wy, którzy znacie dobrze Kodeks Drogowy - kto Was bardziej denerwuje, kto przyczynia się do tworzenia korków, kto blokuje skrzyżowania, chodniki (parkowanie) i stwarza większe zagrożenie. Rowerzyści czy inni kierowcy-patałachy. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: A ja negatywnie 14.09.11, 12:36 Gość portalu: Kris napisał(a): > Jeśli przeczytałeś całą moją wypowiedź zapewne zauważyłeś że ganię tam również > kierowców. Chodzi mi tylko o elementarną uczciwość. Nie krzyczmy że kierowcy są > be a rowerzyści to uciemiężeni bardzo przepisowi użytkownicy jednośladów. Tępm > y debili u wszystkich także u siebie. Tego mi właśnie brakuje w wypowiedziach n > p takiego Pana Chyły i jemu podobnych.Pozdrawiam No, ale co pan Chyła ma zrobić, do seminarium iść i z ambony nawracać? :-) Ja znam ten ból - bo staram się jeździć zgodnie z przepisami i niestety zwykle to ja jestem upupiona na przejeździe, bo czekam na zielone, a inni jadą, to ja wpadam w poślizg gwałtownie hamując, bo debil jadący przede mną po DDR sobie postanowił skręcić nie sygnalizując tego, to ja dostaję ochrzan od pieszego, którego wydzwonię, bo zanim zadzwonię, to zwalniam, a większość jedzie 40 i się nie patyczkuje. Co może zrobić rowerzysta, który sam ma czyste sumienie? Poza blogiem? (Pan Chyła prowadzi taki, na moim blogu też jest dział rowerowy.) Odpowiem: NIC. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_maly Re: A ja negatywnie 14.09.11, 11:09 > - jeżdżenie jezdnią kiedy równolegle biegnie ścieżka rowerowa > - a to co rowerzyści wyczyniają na chodnikach Ponieważ polska myśl drogowa nie buduje ścieżek rowerowych a chodniki oznakowane jako drogi rowerowe musisz z któregoś zarzutu zrezygnować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kris Re: A ja negatywnie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 11:19 Aha czyli zarzut jest nieważny bo użyłem potocznego określenia, brawo nie ma to jak merytoryczna dyskusja. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_maly Re: A ja negatywnie 14.09.11, 12:34 > Aha czyli zarzut jest nieważny bo użyłem potocznego określenia, brawo nie ma to > jak merytoryczna dyskusja. Polskie drogi dla rowerów przylegające do chodników, drogi pieszo-rowerowe powstają (w 99%) tak, że niczym konstrukcyjnym nie różnią się od chodników (śmieszki rowerowe). Zatem jazda nimi jest tak samo (nie)bezpieczna jak chodnikami. Zatem albo rowerzysta może jeździć po śmieszkach i zarazem po chodnikach, albo nie po chodnikach i zarazem nie po śmieszkach. Bezpieczeństwo nie zależy chyba od tego, że w ziemi tkwi kilka znaków, nie? www.zm.org.pl/?a=ilawa-118 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kris Re: A ja negatywnie IP: *.cusi.uj.edu.pl 14.09.11, 12:19 fakt, ze obok biegnie ścieżka nie oznacza już, ze rowerzysta ma obowiązek nią jechać. Jeśli jest po innej stronie jezdni lub biegnie w innym kierunku (np rowerzysta będzie zaraz gdzieś skręcał) to nie ma obowiązku nią jechać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TAKITAM Re: A ja pozytywnie. IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 10:56 szkoda ze rowerzysci obok mostu kotlarskiego w strone dabia wciskaja sie czesto w dolna alejke(dla pieszych) Odpowiedz Link Zgłoś
gervee Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 10:25 Tak na marginesie, nie dalej niż dwa, trzy dni temu widziałem gościa na rowerze szosowym, w stroju kolarskim, kasku na głowie, który wyprzedzał jadącą przed nim koparko-ładowarkę. Sam o mało co nie zawiesił się głową na zębach łyżki tej koparki ... tak minim odstęp zachował przy wyprzedzaniu (dodatkowo bujał się na boki chcąc jak najszybciej ją wyprzedzić). Faktem raczej bezspornym jest, że to kierowcy w większości grzeszą niezachowywaniem właściwego odstępu od wyprzedzanego rowerzysty i o ile jeszcze osobówki można ścierpieć to wszelkiego rodzaju dostawe czy ciężarowe to już horror (z punktu widzenia wyprzedzanego rowerzysty). No ale skoro tak rowerzyści narzekają na nierespektowanie ich praw to chciałbym, żeby pamiętali o tym, że rower poruszając się po drodze publicznej powinien mieć oświetlenie zgodnie z przepisami a nie poruszać się o zmroku czy nocą jak duch. Tyle praw co obowiązków. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ponury Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.tktelekom.pl 14.09.11, 10:35 Staramy się, naprawdę. Ale nie zawsze jest to możliwe, na jednojezdniowej ulicy, z pojedynczymi pasami ruchu, przy ciąłym ruchu pojazdów w obie strony - wtedy jedna prośba do was, rowerzystów: zjedźcie do prawej, albo przepuśćcie korek za wami. Tak będzie prościej i BEZPIECZNIEJ dla wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szafir Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ prawa IP: 91.227.167.* 14.09.11, 10:34 Ciągle o nowych przywilejach prawach, a nikt nie chce postarać się o odrobinę obiektywizmu i przyznać, że gdyby kierowcy samochodów tak podochodzili do kodeksu ruchu drogowego jak rowerzyści mieli byśmy sytuację na drogach jak w Kabulu. Może warto by tak też wymienić główne grzechy tych biednych, uciemiężonych rowerzystów? Lista była by zapewne nie krótsza niż kierowców samochodów. Brak należytego (często jakiegokolwiek!) oświetlenia, notoryczne przejeżdżanie (i to z dużą prędkością!) przez przejścia dla pieszych (od pewnego czasu, przestałem zwalniać przed jadącymi przez przejście rowerzystami, ku mojemu zdziwieniu jeszcze nikogo nie potrąciłem, a przynajmniej parę osób już zapamięta, że przed przejściem należy zejść z roweru...) itd itp, ale to oni są biedni i tacy pokrzywdzeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzysta Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 12:01 Rowerzyści często jeżdżą fatalnie, piesi chodzą okropnie, wszystko to prawda. Co z tego, gdy statystyki Policji pokazują, że znakomita większość ofiar ma za autora kierowcę. Nie chce być inaczej, a Polskie osiągnięcia w dziedzinie wypadków nie pozostawiają wątpliwości, gdzie kryje się główny problem. Wysoka liczba zabitych rowerzystów to najczęściej skutek wymuszania pierwszeństwa przez kierowców, a nie wtargnięć na przejścia dla pieszych czy braku oświetlenia. Łamanie przepisów nie dotyczy wyłącznie tej czy innej grupy, ale zasadnicza różnica to możliwe skutki. Rowerzysta zjeżdżający na światłach na chodnik jest wkurzający, ale nie niebezpieczny, a kierowcy "wyprzedzający" bez odstępu - jak najbardziej. Lepszy już cwaniaczek niż niebezpieczny dla otoczenia cham. Inny typowy wypadek to zderzenie boczne z winy kierowcy - wymuszanie pierwszeństwa na prawidłowo jadących rowerzystach. Wobec tego lansowanie zasady, że to rowerzysta powinien uważać, to niebezpieczna głupota. Podobnie jak gadka a to o kamizelkach, a to o kaskach, a to o pijanych "batmanach". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kris Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 12:35 Aha czyli rowerzysta cwaniaczek jest tylko wkurzający bo niby nie stwarza zagrożenia? A czy myślisz że on zachowuje się inaczej jak wsiada za kółko? Trzeba tępić wszystkich nie dzieląc na potencjalne skutki ich zachowań bo to właśnie jest nieuczciwe stawianie sprawy. Czy to że ktoś ma większe możliwości zrobienia komuś krzywdy ma być traktowany inaczej? Odpowiedz Link Zgłoś
kukulat Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ 14.09.11, 12:53 To nie jest nieuczciwe stawianie sprawy. Sam kodeks drogowy inaczej traktuje różnych uczestników ruchu drogowego. Weźmy pod uwagę np.warunki jakie należy spełnić aby móc prowadzić samochód. Badania, wielogodzinny kurs teoretyczny i praktyczny, egzamin teoretyczny i praktyczny. Dlaczego? Bo kierowanie samochodem wiąże się z większą odpowiedzialnością niż chodzenie i jazda rowerem. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ 14.09.11, 13:12 kukulat napisał: > To nie jest nieuczciwe stawianie sprawy. Sam kodeks drogowy inaczej traktuje ró > żnych uczestników ruchu drogowego. Weźmy pod uwagę np.warunki jakie należy speł > nić aby móc prowadzić samochód. Badania, wielogodzinny kurs teoretyczny i prakt > yczny, egzamin teoretyczny i praktyczny. Dlaczego? Bo kierowanie samochodem wią > że się z większą odpowiedzialnością niż chodzenie i jazda rowerem. Masz rację, ale częściowo. Samochód to większa odpowiedzialność, bo możesz zabić nie tylko siebie, ale i innego kierowcę/pasażera/rowerzystę/pieszego. Jadąc rowerem możesz teoretycznie zabić tylko siebie... Ale przez nieodpowiedzialne zachowanie (np. łamanie przepisów czy brak świadomości tego, jak powinieneś zachowywać się na drodze) stwarzasz również zagrożenie dla innych kierowców/pasażerów/rowerzystów/pieszych. Nawet nieświadomie, drobnym błędem możesz wywołać brzemienny w skutki karambol, chociaż fizycznie nikomu krzywdy nie robisz. Odpowiedz Link Zgłoś
kukulat Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ 14.09.11, 13:39 Zgadzam się z Tobą ale w tej dyskusji nikt nie ma 100% racji, każdy po trochu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzysta Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 14:34 Piszesz o różnych możliwościach i tu zgoda, ale przecież różne jest prawdopodobieństwo zajścia tych możliwości, różna skala problemów wynikających z tych czy innych zachowań. Chcąc zajmować się każdą teoretyczną możliwością należałoby zakazać chyba każdego zachowania, bo jakoś tam może doprowadzić do tragedii. Łamanie przepisów też nie musi oznaczać braku odpowiedzialności. Czasami jest wręcz odwrotnie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: erde Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.11, 12:32 Do tego Pana co to nie zwalnia przed przejściem dla pieszych. Jeśli wyjedzie Ci rowerzysta i potracisz go na pasach to wina jest twoja kierowco, niezależnie od tego czy on jechal na rowerze czy zszedł z niego. To tak ku przestrodze bo po co mieć pozniej problemy. Owszem to nie bedzie wina calkowita, nie mniej za to spokojnie mozna isc na dlugo siedziec, jesli rowerzyste sie skasuje. Na przejsciu dla pieszych nawet jesli nie wjezdza na nie przepisowo, ma i tak pierwszenstwo rowerzysta. Jak dochodzi do kolizji to rowerzysta dostaje mandat za wjazd na pasy (ok 50 zl) ty dostajesz mandat za spowodowanie wypadku i zagrozenia w ruchu (minimum 250 zl) i dodatkowo pokrywasz jego szkody (na zdrowiu czy sprzecie) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bzdura Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ IP: *.devs.futuro.pl 14.09.11, 13:05 Bzdury Pan wypisujesz. Potrąciłem rowerzystę na przejściu dla pieszych, zarysował mi lakier i delikatnie uszkodził zderzak. Policja wezwana na miejsce ukarała go mandatem, bo przez przejście dla pieszych miał obowiązek rower przeprowadzić. Dodatkowo był po piwku. A ja wytoczyłem mu sprawę o naprawę szkody. Bo rowerzyści nie są ubezpieczeni, więc musiałem do sądu. Naprawiłem auto z ac, ale o zwrot kosztów i utraconych zniżek już muszę cywilnie uderzać do tego rowerzysty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: erde Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ IP: *.adsl.inetia.pl 14.09.11, 14:49 Ja mialem sytuacje w druga strone. To ze byl po piwku moglo spowodowac ze wina od razu przechodzi na niego. Dodatkowo jest jeszcze sytuacja wtargniecia na droge z wspomnianymi powyzej 30 km/h wtedy tez trudno mowic o winie kierowcy. Dodam ze znajomy potracil kobiete wciazy jechal jednokierunkowa pod prad, kobieta wyskoczyla mu zza auta i policja orzekla wine tej kobiety, ktora pechowo miala jeszcze jakies komplikacje z tym zwiazane przy porodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Warto też dodać do czego rowerzyści NIE MAJĄ IP: *.telnet.krakow.pl 14.09.11, 19:07 Mandat za przejazd po przejściu to 100 do 250 zł. 50 zł to można dostać za przebieganie po przejściu. Naruszenie zakazu wjazdu na przejeździe przed nadjeżdżający pojazd 150 zł. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: drajwer Jak w końcu paru pedałów zginie na przejeździe IP: *.zax.pl 14.09.11, 10:40 to może, któryś debil pomyśli, że te przejazdy są niewystarczająco oznakowane. Ten durny cytat poniżej, to jak namawianie do samobójstwa! Zapraszam na przejazd dla pedałów na Dunin Wąsowicza – tylko poziome oznakowanie, którego w ogóle nie widać, na poboczach auta, które zasłaniają widok. Tylko czekać:))))) "Jak jednak kierowcy mają ustępować pierwszeństwa, skoro sami rowerzyści o nie się nie upominają? Tak jest na przejeździe rowerowym na skrzyżowaniu al. Focha i ul. Kasztelańskiej. Rozpędzeni kierowcy ani myślą się tu zatrzymywać, a rowerzyści grzecznie czekają, aż zrobi się pusto (choć według nowego prawa to właśnie oni mają pierwszeństwo na przejazdach). Są i tacy, którzy zsiadają z roweru i przeprowadzają go na drugą stronę (co jest niedozwolone!)." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: franek Dobry, informacyjny artykuł IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 10:41 Dobry, informacyjny artykuł - dodatkowe punkty za podsumowanie różnic wprowadzonych w niedawnej nowelizacji! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.ige-xao.com.pl 14.09.11, 10:43 chyba autor tez do konca tych przepisow nie przeczytal Odpowiedz Link Zgłoś
ponury_swiniarz Fajnie ze jestesmy w Europie 14.09.11, 10:57 Tyle ze jak w nocy rowerzysta wyjezdza ze sciezki na ulice to wogole go nie widac. Ostatnio widzialem o malo co koles sie nie zabil bo przestrzegal przepisow a kierowca go nie zauwazyl (pod hotelem IBIS na Kosciuszki) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: el car Re: Fajnie ze jestesmy w Europie IP: *.um.krakow.pl 14.09.11, 11:12 wszystkie pojazdy mechaniczne w ciągu dnia jeżdżą na światłach tylko rowery oczywiście bez. Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Fajnie ze jestesmy w Europie 14.09.11, 12:55 Gość portalu: el car napisał(a): > wszystkie pojazdy mechaniczne w ciągu dnia jeżdżą na światłach tylko rowery ocz > ywiście bez. To by nic nie dało... Ja ostatnio przez całą drogę jechałam (nieświadomie) z włączonymi światłami, bo jak wyjęłam lampki z torebki, żeby je zamontować, to były włączone - czego nie zauważyłam, bo w pełnym słońcu odbywał się montaż. Ale jak jest szaro i pochmurnie albo mgła (na jesieni w Krakowie częste zjawisko), to ZAWSZE włączam światła, dodatkowo ubieram się kolorowo. Staram się, żeby było mnie widać DLA WŁASNEGO BEZPIECZEŃSTWA, nie dla przepisów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ♠ Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 11:00 Uwielbiam ten moment gdy już prawie równam się z rowerzystą i wciskam klakson. Każdy się prostuje. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j75 Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.187.237.4.ip.abpl.pl 14.09.11, 11:02 a tobie pewnie wtedy pręży się 2,5 centymetrowy wacuś? gratuluję grubasku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ♠ Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 11:18 Oczywiście że się pręży, w porywach osiąga nawet 3 cm, ale ja nie o tym chciałem tylko o tych fajnych podrygach jakie wykonują rowerzyści po usłyszeniu klaksonu z odległości jednego metra. I nie wściekaj się, prędzej czy później trafię na ciebie. ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kurier Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 12:34 ja zazwyczaj doganiam takiego kretyna na najbliższych światłach i jak ma otwarte okno to dostaje w gębę, a jak mi się bardzo spieszy, to tylko przerysowuje mu bok kierownicą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ♠ Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 14:51 Żeś mi się strasznie rozmarzył. Czy to może ty wczoraj po moim klaksonie siedziałeś na krawężniku, trzymałeś się za serducho i łapałeś powietrze jak ryba wyjęta z wody? Tak, poznaję cię, to ty. Tampony OB wetknięte do uszu pozwolą następnym razem uniknąć stresu. :) Odpowiedz Link Zgłoś
urbanizm Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 11:01 Widzę, że tradycyjnie wszyscy narzekają, a ja za to muszę podkreślić kilka pozytywów. Jeżdżę na rowerze po Krakowie prawie 10lat i widzę, że jednak coraz lepiej rowerzyści, piesi i kierowcy ze sobą współegzystują. Owszem, czasem ktoś nierozsądny nie udzieli mi pierwszeństwa, nie tylko na przejazdach dla rowerów, a czasem jakiś pieszy ślamazarnie spaceruje po ddr chociaż ma tuż obok wolny chodnik, ale nie można z tego powodu kumulować w sobie agresji i niechęci do innych. Myślę, że obecnie najważniejsze jest edukowanie wszystkich użytkowników dróg o ich rzeczywistych prawach i obowiązkach i tradycyjnie niezapominanie o wyrozumiałości i konieczności przewidywania zachować innych. Odpowiedz Link Zgłoś
urbanizm Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 11:05 A i jeszcze chciałbym przypomnieć wszystkim rowerzystom o oświetleniu. Lampki led ważą 50 gram i kosztują 20 złotych, więc powinny być zawsze zamontowane przy rowerze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzz Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 12:27 A mógłbyś wyjaśnić dlaczego rowerzyści notorycznie jadą wąskim chodnikiem gdy mają obok niemal pustą ulicę? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 13:01 urbanizm napisał: > Jeżdżę na rowerze po Krakowie prawie 10lat i widzę, że jednak coraz lepiej rowe > rzyści, piesi i kierowcy ze sobą współegzystują. To prawda. W ciągu 4 lat nawet widać poprawę. Przy koegzystencji. Widzę poprawę u kierowców, ale niestety nijak u rowerzystów. Ale może to wynika z tego, że odsetek rowerzystów niedbających o przepisy jest stały, zaś ogólna liczba wzrasta, więc i liczba niedbających jest większa. > Myślę, że obecnie najważniejsze jest edukowanie wszystkich użytkowników dróg o > ich rzeczywistych prawach i obowiązkach Bardzo chętnie, ale jak? Mam rozdawać ulotki? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dsV.agh.edu.pl 14.09.11, 11:01 Zacznę od tego że jestem kierową samochodu jak i rowerzystą. I powiem że wygląda to strasznie jeśli chodzi o umiejętności jazdy ludzi na rowerze. Znaczna większość kołysze się na bok jadąc po prostej drodze i ma problemy z utrzymaniem równowagi. Nie są to ludzie którzy są pod wpływem, po prostu nie potrafią jeździć lub maja źle dobraną wielkość roweru. Jako całkowity bezsens postrzegam rowerzystów na alejach trzech wieszczów, gdyż jadą środkowym pasem i to nie jakoś blisko linii bo muszą uważać na przejeżdżające z dużą szybkością busy i autobusy. Dodatkowo ta trasa jest trasą tranzytową przez miasto z Zakopanego na Warszawę i obowiązuje to 70 km/h (jeśli jakikolwiek użytkownik tego przestrzega), więc ani prędkość nie jest sprzyjająca, ani natężenie. Dlatego rowerzyści mogli by jeździć uliczkami równoległymi bo jazda po chodniku w smrodzie alei nie należny do przyjemności. Inną sprawą jest bezmyślność wielu rowerzystów, którzy myślą że samochód staje w miejscu i można przed nim przejechać. Nawet w ruchu samochodowym jest to uznawane za wymuszenie pierwszeństwa. Temat ten jest długi i nigdy nie dojdzie się do konsensusu, bo zawsze w którejś z grup znajdzie się przeciwnik. Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_maly Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 11:15 > Dlatego rowerzyści mogli by jeździć uliczkami równoległymi bo jazda p > o chodniku w smrodzie alei nie należny do przyjemności. Tam jest sporo ulic jednokierunkowych, a polska myśl drogowa uważa, że rowerem lepiej jechać Alejami niż osiedlową uliczką "pod prąd". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosc Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 11:07 Świetnie, a co z zapisem ze jak tylko obok drogi jest ścieżka to rowerzysta ma obowiązek jechać ścieżką a nie jak mu się podoba. Bo przepis sobie, a ścieżka przy np. Piastowskiej czy Radzikowskiego sobie... Banda rowerowych hipokrytów dalej sobie ulicami bo im wygodniej, krócej i w ogóle, szkoda tylko że nie widzą iż posługują się tymi samymi argumentami co parkujący na ścieżkach - bo szybciej, wygodniej, i parking bezpieczniejszy... Rozumiem jednak że ten przepis od którego wszystko powinno się zacząć należy za każdym razem przemilczeć, bo jest rowerowo niepoprawny politycznie Odpowiedz Link Zgłoś
bosman_maly Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 11:28 Na Radzikowskiego nie ma drogi dla rowerów. Na Piastowskiej nie wiem, ale z satelity widzę, że jeśli już jest to jakaś kpina a nie droga dla rowerów. Tak samo jest na nowo budowanych drogach. Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 13:55 Na Radzikowskiego jest droga dla rowerów,krótka i dziwaczna, kończąca się (?) na przystanku autobusowym przy Lewiatanie ni w pięć ni w dziewięć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gelo2002 Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 213.17.159.* 14.09.11, 11:32 A co z kierowcami blokującymi przejazd po ścieżce na Reymonta nieopodal skrzyżowania z Alejami? Tam zawsze w godz. szczytu jest zapakowana droga samochodami w 2 kolumnach, z czego jedni blokują drogę rowerową, chodnikiem nawet nie da się przejechać, bo i tam nastawiane samochodów bez umiaru, ale co z tego, skoro i tak kierowcy łamią przepisy czekając przed skrzyżowaniem. Wiem, że śpieszy się każdemu, żeby skręcić w prawo i nie czekać w kolejce wspólnej, jaka miałąby miejsce, gdyby samochody jadące w prawo i w lewo miałyby jechać z wspólnego pasa, ale skoro tak się czepiają rowerzystów, że jeżdżą po zebrach, to wara od ścieżek wymalowanych na drogach! Czy może rowerzyści mają postępować jak na tym filmie: www.youtube.com/watch?v=fEU0BnpI51I ?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gelo2002 Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 213.17.159.* 14.09.11, 11:33 www.youtube.com/watch?v=fEU0BnpI51 Odpowiedz Link Zgłoś
annb Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 11:13 W Krakowie rowerzystów nie obowiązuje sygnalizacja świetlna. Przecinają przejścia dla pieszych a także wjeżdzają na skrzyżowania, szczególnie typu T na swoim czerwonym. Nie raz i nie dwa byłam świadkiem takiej sytuacji. Może więc należałoby zrobić jakies cykliczne szkolenie w lokalnej TV albo duże plakaty wydrukowac i powiesic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Olgierd Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.171.141.84.static.crowley.pl 14.09.11, 12:43 Ależ rowerzystów nie obowiązują żadne przepisy! Nie obowiązuje ich sygnalizacja świetlna (bo stoją tylko frajerzy w puszkach), jazda chodniekiem uprawnia ich do jazdy po przejściach dla pieszych, po chodnikach bez wydzielonej drogi dla rowerów mkną z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę lawirując między pieszymi. I to wszystko bezkarnie... Za to mają mnóstwo pretensji do innych uczestników ruchu. O co? O wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qaz Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.159.53.69.static.crowley.pl 14.09.11, 11:26 Przykład Kasztelańskiej i Focha nie najlepszy, gdyż tylko wariat jadący Kasztelańską w stronę błoń się tam nie zatrzyma, nie dość, że jedzie ulicą na której jest znak podporządkowania (który chyba powinien też dotyczyć rowerów) to nic na tym skrzyżowaniu nie widać (głównie przez parkujące tam samochody) i należy się zatrzymać aby coś zobaczyć. Wyjeżdżające tam samochody i rowery muszą wystawić się dobry metr w Focha aby sprawdzić co się dzieje na drodze. Reasumując każdy jadący samochód ulicą Focha powinien się zatrzymać przed Kasztelańską aby było bezpiecznie co jest trochę chorym pomysłem. W tym artykule powinno się też chyba wymienić, że rowerzystów też obowiązują przepisy ruchu drogowego i powinno się ich karać za notoryczne ich łamanie, np. ciągłe jeżdżenie pod prąd na ulicach jednokierunkowych na których im nie wolno. Nie wspomnę o totalnej głupocie niektórych rowerzystów jaką jest jazda w słuchawkach i słuchanie muzyki, oraz nie oświetlone rowery w nocy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: siebie Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.ghnet.pl 14.09.11, 11:41 OMG a co znowu słuchawki mają do tematu artykułu i w czym przeszkadzają w jeździe, tudzież czemu jest głupotą ich noszenie? Brakuje wam merytorycznych argumentów to posługujecie się najgłupszymi z możliwych. K... wy nie macie włączonego radia w samochodzie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kalmar1967 Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 195.205.237.* 14.09.11, 12:28 Niedupuszczalne i nieodpowiedzialne jest słuchanie radia w samochodzie tak głośno, by nic nie było słychać poza tym. W słuchawkach słychać tylko radio i nic poza tym. Kierowca i rowerzysta powinien odbierać bodźce zewnętrzne swoimi zmysłami. Dla swojego i innych bezpieczeństwa. W przypadku gdy niedosłyszy jest osobą niepełnosprawną i pojazd odpowiednio oznakowuje. Ale gdy niedosłyszy - bo założył słuchawki - to zachowuje się jak nieodpowiedzialny idiota! Nie widziałem kierowcy w samochodzie w słuchawkach. A rowerzystów tak. I to tak ustawionych, że jeden z nich nie słyszał klaksonu autobusu. Niezależnie od tego, czyja byłaby wina - w starciu z autobusem kierujący rowerem nie ma szans. I po śmierci może się tłumaczyć, że nie słyszał, bo miał słuchawki. Od wszystkich wymaga się rozsądku. Od rowerzystów również. I dlatego karta rowerowa powinna być obowiązkowa. Dla wszystkich, którzy nie mają prawa jazdy. Czy rowerzyści wiedzą, że za wykroczenie mogą w niektórych przypadkach stracić również prawo jazdy? Odpowiedz Link Zgłoś
misself Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie 14.09.11, 13:06 Gość portalu: kalmar1967 napisał(a): > Niedupuszczalne i nieodpowiedzialne jest słuchanie radia w samochodzie tak głoś > no, by nic nie było słychać poza tym. Chyba nigdy nie jechałeś w słuchawkach rowerem... Wszystko zależy od poziomu głośności. Ja ustawiam tak, żeby słyszeć rozmowę ludzi obok. > Od wszystkich wymaga się rozsądku. Od rowerzystów również. I dlatego karta rowe > rowa powinna być obowiązkowa. Dla wszystkich, którzy nie mają prawa jazdy. Karta rowerowa - 12 lat. Zdecydowana większość obecnych rowerzystów ma za sobą ten egzamin. Zdany na zasadzie 3Z, tak jak wszystkie inne szkolne rzeczy w tamtym czasie. > Czy rowerzyści wiedzą, że za wykroczenie mogą w niektórych przypadkach stracić > również prawo jazdy? Zdaje się, że już nie mogą. (Pewna nie jestem, bo się nie interesowałam, nie mam prawa jazdy.) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ♠ Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 14:58 Dla wszystkich rowerzystów poruszających się po drogach publicznych obowiązkowo należy wprowadzić: - kaski na głowach - dokument uprawniający do jazdy rowerem wydawany po zdaniu egzaminu państwowego - tablice rejestracyjne - obowiązkowe ubezpieczenie OC Teraz słucham setek argumentów dlaczego miałoby być inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raj Na skrzyżowaniu Focha/Kasztelańskiej IP: *.motorola-solutions.com 14.09.11, 11:28 znak A-7 został JUŻ POSTAWIONY. Więc rowerzyści zgodnie z prawem "grzecznie czekają, aż zrobi się pusto". Inna sprawa, że w tym miejscu doczekać się, żeby nic nie jechało, to mozna czekać do usr... śmierci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzz Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 12:14 Czy naprawdę nie można tak napisać artykułu aby rowerzyści wreszcie dowiedzieli się co im wolno a co nie? Czy nie można by zawrzeć wszystkich sytuacji pozwalających na jazdę rowerem po chodniku, tak aby rowerzyści wiedzieli kiedy wolno im po nim jechać? Niestety mam wrażenie, że rowerzyści to jakaś wyjątkowo nierozgarnięta grupa ludzi, którzy z jakiegoś powodu nie są w stanie zaznajomić się z obowiązującymi przepisami drogowymi. Oni naprawdę nie wiedzą, że po chodniku wolno im jeździć tylko w wyjątkowych sytuacjach! Jeżeli ktoś nie wierzy jak masowo rowerzyści naruszają przepisy, to zapraszam na niedzielny spacer w pobliżu Bulwarów Wisły, okolice mostu Hetmańskiego, ulica Rollego. Niemal wszyscy rowerzyści jadą tam po wąskim chodniku, a zapytani dlaczego tak robią odpowiadają w sposób świadczący, że nie mają bladego pojęcia, że naruszają przepisy: bo mi wolno, bo nie ma ścieżki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenon z Krakowa Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 12:27 Masz rację, przepisy trzeba znać i ich przestrzegać, a nie tłumaczyć się nieznajomością. Ale dokładnie to samo dotyczy większości kierowców np. w zakresie obowiązkowej prędkości na terenie zabudowanym. Piszę to jako kierowca, który na terenie zabudowanym zwalnia do 50km/h (względnie 60 w nocy). I co? I "koledzy" kierowcy chcą mnie zamordować za rzekome utrudnianie (sic!) ruchu. A na pytanie, czy można łamać przepis ograniczający prędkość, bo innym się spieszy odpowiadają: "Przede wszystkim nie wolno utrudniać innym jazdy". Rzecz w tym, że każdy sobie definiuje "utrudnianie" tak, jak mu wygodnie w danej chwili. Wniosek: problem totalnego olewania przepisów nie dotyczy tylko jednej grupy użytkowników dróg (rowerzystów czy kierowców), ale jest problemem powszechnym, którego nikt nawet nie stara się rozwiązać. Policja mówi "niedasię". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bzz Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.09.11, 13:10 Hmm... Też jeżdżę z prędkością 50km/h w terenie zabudowanym i jakoś nie zauważyłem aby któryś z kierowców chciał mnie mordować. Może to kwestia stylu jazdy, a nie samej prędkości? Kierowców policja przynajmniej stara się dyscyplinować - są kontrole, mandaty. Rowerzyści, niestety, są jak na razie kompletnie bezkarni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zenon z Krakowa Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.dynamic.chello.pl 14.09.11, 13:31 Masz rację, tolerancja policji wobec rowerzystów jest większa niż wobec kierowców. Ale to się zmieni, to rowerów jest coraz więcej. Ale w to, że regularnie zasuwasz <=50 przez wioski oraz miasteczka, albo że zwalniasz do z 90 do 50, gdy mijasz tablicę i nikt ci nie wygraża, trudno mi uwierzyć. Albo mało jeździsz, albo jeździsz w jedno konkretne miejsce, gdzie kierowcy z jakiegoś powodu są kulturalni. Albo mówimy tylko o sytuacjach, w których pirat może cie wyprzedzić. Wtedy nie ma powodu grozić. Zapraszam na trasę Krak-Limanowa, Krak-Krynica Górska, Krak-Kielce. Spróbuj tam zwolnić do 50 w zabudowanym, gdy za tobą jedzie audi a ruch z naprzeciwka utrudnia mu wyprzedzanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rowerzysta Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.09.11, 14:47 > Kierowców policja przynajmniej stara się dyscyplinować - są kontrole, mandaty. > Rowerzyści, niestety, są jak na razie kompletnie bezkarni. A Policja na to: "łapiemy rowerzystów, bo najłatwiej" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Steffka Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 192.166.203.* 14.09.11, 14:28 Zapytałam dzisiaj rowerzystkę dlaczego jadzie po chodniku, odpowiedź brzmiała "a bo tak mi się podoba"" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Przepisy rowerowe sobie, a my sobie IP: 77.236.16.* 14.09.11, 20:06 ja zazwyczaj takim od "bo tak mi się podoba" mówię: "a mnie się za chwilę spodoba wdeptać ciebie w chodnik :-) " Odpowiedz Link Zgłoś
ikmar Młynówka Królewska 14.09.11, 12:35 Na Młynówce Królewskiej zrobiono drogę dla rowerów ( słusznie ). Tylko przejścia dla pieszych i przejazdy dla rowerzystów tylko częściowo oznaczono nowymi znakami. Na jednych znakach jest przejazd dla rowerów i przejście dla pieszych , a na innych tylko przejście dla pieszych. Skąd kierowca ma wiedzieć , że może mu wyjechać pod koła rower , skoro znak informuje go , że przez drogę przechodzi tylko przejście dla pieszych ? Sam o mało co nie przejechałem jednego delikwenta i jeszcze facet się ze mną wykłócał , że miał pierwszeństwo. Myślcie , rowerzyści ! Nie zawsze wszystko jest prawidłowo oznaczane , a kierowcy , to nie jasnowidze i obowiązują ich znaki pionowe ! Odpowiedz Link Zgłoś