Gość: laki
IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl
01.06.04, 10:20
Byłam dziś świadkiem piekielnych scen – w kioskach i sklepach gdzie liczna
rzesza ludzi chciała kupić GW (niekoniecznie z książką).
Normalnie mój sklep dostaje ok. 40-50 egzemplarzy GW i zwrotów raczej nigdy
nie było. Dziś dostał... 10 sztuk. Pobliski kiosk zazwyczaj dostawał 20-30,
dziś było 4 sztuki. Słownie cztery. Podobno dział odpowiedzialny za
dystrybucję tłumaczył zmniejszeniem nakładu „przewidywanym brakiem
zainteresowania” tą książką wśród czytelników. (akurat, tym bardziej że była
za darmo, co wśród centusików musiało być dodatkowo atrakcyjne)
Nie wiem czemu ma służyć robienie takiego zamieszania. Może temu, żeby jeden
z drugim panem redaktorem puszyli się „powodzeniem” akcji książkowej, i mogli
napawać się „rozpaleniem” ducha czytelnictwa w narodzie. Za jakiś
czas „poruszeni prośbami czytelników” dołączą do GW „Imię róży” po
promocyjnej cenie 15 zł. To się nazywa robić ludzi w balona... Gdybym nie
miała tej książki do dawna, to chyba bym się wściekła...