Gość: judaszowy nie pierd.cie że produkcja DVD kosztuje 60zł ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 19:27 a Odpowiedz Link Zgłoś
kiwaczek_pl Ile kosztuje produkcja - cyferki 21.02.12, 19:48 Nie. Tyle nie kosztuje. Popatrz na to z drugiej strony. Jestem producentem filmów dokumentalnych. Tematyka jest dość niszowa, więc sprzedaż też nie jest wielka. Teraz cyferki: Koszt wytłoczenia płyty to 3,5 zł Koszt wyprodukowania prostego filmu to 15 000 zł Tłoczę 1 000 płyt Więc koszt jednej sztuki DVD to 15 zł za film i 3,5 zł za tłoczenie czyli 18,5 zł. Cena płyty to 45 zł po odliczeniu podatku zostaje 29,5 zł Czysty zysk to 11 zł z każdej sprzedanej płyty Przy sprzedanych 1000 płyt daje to zawrotny zysk 11 000 zł Produkcja filmu trwa około 3 miesięcy. Trzeba na to wyłożyć (zaryzykować) własne pieniądze i nigdy nie ma gwarancji sprzedaży. Ważnym elementem jest Empik i jemu, podobni którzy biorą 40 - 50 % prowizji od sprzedaży i płacą po kilku miesiącach. Oczywiście można powiedzieć - rób lepsze filmy to więcej sprzedasz! - jasne, ale to zwiększa koszty produkcji i w efekcie dostajesz to samo a ryzykujesz większą kasą. Teraz się ZASTANÓW, ile powinna kosztować płyta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łobziak Kolejny twórca, który przyznaje, że IP: *.noc.fibertech.net.pl 21.02.12, 20:18 obecny system finansowania kultury nie daje mu godziwych zysków, a na jego twórczości zarabiają głównie pośrednicy. Dziękuję... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pick.up Re: Ile kosztuje produkcja - cyferki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 22:29 wybacz, pracowalem w branzy reklamowej i bardzo przesadziles z tymi kosztami tloczenia. chyba ze tamponem nakladasz zloto... Odpowiedz Link Zgłoś
kiwaczek_pl Re: Ile kosztuje produkcja - cyferki 22.02.12, 05:46 Gość portalu: pick.up napisał(a): > wybacz, pracowalem w branzy reklamowej i bardzo przesadziles z tymi kosztami tl > oczenia. chyba ze tamponem nakladasz zloto... Oczywiście, że to sporo ale czynnikiem decydującym jest ilość. Im więcej tym taniej. Poza tym czy zmiana ceny o 1 zł wpłynie na drastyczny wzrost zysku? Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Ile kosztuje produkcja - cyferki 22.02.12, 00:19 Ale co ten niszowy przykład ma do sprawy? Odpowiedz Link Zgłoś
kiwaczek_pl Re: Ile kosztuje produkcja - cyferki 22.02.12, 05:49 black-emissary napisała: > Ale co ten niszowy przykład ma do sprawy? Bardzo dużo. Pokazuje, że cena płyty to nie cena nośnika i jego tłoczenie. Głównym czynnikiem wpływającym na cenę jest koszt samego filmu. Odpowiedz Link Zgłoś
kissmygrass Re: Ile kosztuje produkcja - cyferki 22.02.12, 09:13 kiwaczek_pl napisał: > Pokazuje, że cena płyty to nie cena nośnika i jego tłoczenie. Głównym czynnikie > m wpływającym na cenę jest koszt samego filmu. Przy założeniu niskiej sprzedaży być może tak właśnie jest. Natomiast nijak nie mogę tego dopasować do regularnych komunikatów "ten film w pierwszym miesiącu wyświetlania zarobił tyle a tyle milionów". Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Ile kosztuje produkcja - cyferki 22.02.12, 20:58 kiwaczek_pl napisał: > Pokazuje, że cena płyty to nie cena nośnika i jego tłoczenie. Naprawdę?! WOW! Niekoniecznie zresztą w przypadku filmów, które zdążyły zwrócić w kinach, wtedy publikacja na płytach to więc już czyściutki zysk. :) > Głównym czynnikiem wpływającym na cenę jest koszt samego filmu. Drastycznie zależy to od nakładu, stąd Twój przykład był kompletnie od rzeczy gdy rozmowa tyczy się kasowych hitów rozchodzących się w milionach egzemplarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
aarvedui dlatego niszowi twórcy wydają w internecie 24.02.12, 10:39 dlatego niszowi twórcy wydają w internecie, ale do tego musisz po 1 - pokazać, że robisz dobry produkt. korzystając chociażby z takiego youtube. dokumenty na serwisach ogląda często kilkadziesiąt tysięcy osób. jeśli nastawisz się na wersje językowe (choćby napisy, czy angielski lektor) i zareklamujesz produkt jakością, to możesz liczyć na grubo więcej niż 1000 sprzedaży. odpada Ci empik (nawiasem mówiąc, empik raczej nie sprzedaje niszowych dokumentów i przebijanie się przez empik to poważny błąd biznesplanu), a zamiast tłoczyć tysiące, możesz zrobić jakąś ładną wersję ekskluzywną, dla tych którzy będą chcieli mieć dobrej jakości dokument na półce. niszowe branże twórcze mogą przynieść zysk tylko przez internet, chociażby unikatowi rzemieślnicy - prze dobrej widoczności i dobrej opinii innych klientów - mogą mieć klientelę z całego świata. serwis z zabezpieczeniem płatności oraz potwierdzenie kurierskie nadania i odbioru rozwiązuje ewentualne problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bocian Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 19:33 Przeciw ACTA protestują przeważnie młodzi ludzie , którzy nie skalali się pracą , kradnący w sieci co się da - czyli muzykę, filmy, programy , gry . Niektórzy z nich jak pokończą szkoły, będą zarządzać firmami , zostaną politykami ale kradzież i cwaniactwo zostaną im we krwi. Czeka nas marna przyszłość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Łobziak Ty złodzieju! IP: *.noc.fibertech.net.pl 21.02.12, 19:41 Napisałeś to samo co kilka osób przed Tobą. Skopiowałeś ich pomysły! Plagiat! Kradzież! Ajej! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: y Re: Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie k IP: *.zone11.bethere.co.uk 21.02.12, 19:46 no panie bocian, a skalal zes ty sie mysleniem kiedy? bo nie wyglada na to czytajac cos napisal... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bocian Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.dynamic.chello.pl 21.02.12, 19:53 No co drobne złodziejaszki - cwaniacy , prawda w oczy kole ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r_xxx Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 20:55 Nie kupuję - i nie kradnę. Okazało się, że bez tego badziewia, zalepiającego oczy i uszy da się lepiej żyć. Czytam blogi - z różnych krajów, słucham muzyki, którą twórcy "posłali w sieć". Oglądam niszowe kino europejskie, za darmo, na wielu kanałach VOD. Korzystam z biblioteki, z bezpłatnych wstępów do muzeów, ze stron tych muzeów. Korzystanie z kultury nie polega na kupowaniu tego co "modne" i co promuje Wielki Megakoncernowy Brat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: & Ten list to prowokacja IP: *.centertel.pl 21.02.12, 21:19 Lubię w wyborczej takie podstawione "spontaniczne" liściki rzekomej drugiej strony. W d.... sobie wsadźcie takie. Sam jestem artystą i won od swobody w internecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: erw Re: Ten list to prowokacja IP: *.ghnet.pl 24.02.12, 11:21 Ty jesteś artystą? Ciekawe, bo język masz jakbyś był zbieraczem gówien na ulicach. Odpowiedz Link Zgłoś
aarvedui głupota "tfurcy" nie zna granic 21.02.12, 21:30 głupota "tfurcy" nie zna granic. "tfurca" nie ogarnia, że chodzi tu ogólnie o jednostronne stosowanie restrykcyjnego prawa patentowego do wszystkich produktów. jednostronne, bo USA nie podpisało tych warunków. nie podpisały Chiny, Indie, Rosja, etc.. i nie podpiszą - bo wolny handel i produkcja nie stłamszone przez "trolle patentowe" to woda na młyn ich gospodarek. w razie stosowania betonowego prawa w stylu ACTA za kilka lat cały wschód przerośnie nas kulturalnie i cywilizacyjnie. bo betonowe prawo ma także wpływ na wynalazczość i rozwój nowych technologii. poza tym, ACTA nie chroni twórców. chroni tylko organizacje i firmy. za "ochronę" pojedynczy twórca musi płacić haracz. ile to dostaje twórca, 1% ? 2%? hahah, niezła ochrona. niestety, autor - "tfórca" jest ograniczonym umysłowo pretensjonalnym bubkiem, i w jego malutkim rozumku nie mieści się rzeczywiste stosowanie przepisów typu ACTA. jemu się tylko wydaje, że dzięki temu będzie miał więcej miodku i nie będzie już musiał nic robić. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg0.75 Re: głupota "tfurcy" nie zna granic IP: *.aster.pl 22.02.12, 08:12 > "tfurca" nie ogarnia, że chodzi tu ogólnie o jednostronne stosowanie restrykcyj > nego prawa patentowego do wszystkich produktów. Na wypadek gdybyś nie zauważył, ochrona majątkowych praw autorskich jest nieporównanie bardziej restrykcyjna od praw patentowych - patent trzeba zastrzec - mpa działają z automatu - patent chroni max. 20 lat od uzyskania - mpa jeszcze 70 lat po śmierci twórcy - patent trzeba opłacić i dopłacać za przedłużanie (rosnąca stawka) - w mpa brak zastrzeżenia to również brak opłaty (przerzucenie kosztów "organizacji zarządzania prawami" na odbiorcę) Czyli zrównanie mpa z patentami byłoby straszliwą liberalizacją... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: balusz Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.ists.pl 21.02.12, 21:33 Jeśli kogoś nie stać to niech nie kupuje, jeśli Pan Twórca nie potrafi się utrzymać w tym kraju ze swojej "twórczości". To może niech zmieni kraj albo zawód (na pożyteczniejszy) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pick.up Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.12, 22:08 prawa autorskie w nowozytnym rozumieniu stracily jakikolwiek sens. pozostaje albo zakazac urzadzen/programow do kopiowania, albo raz na zawsze uwolnic sztuke. ja osobiscie optuje za drugim rozwiazaniem. jak sie panu artyscie nie podoba, ze go "okradaja", to niech pojdzie zamiatac ulice. nikt mu nie kaze "tworzyc". uzawodowienie tworzenia to przeklenstwo ludzkosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: . dlaczego istnieją biblioteki? IP: 31.178.124.* 21.02.12, 23:21 dlaczego istnieją biblioteki? przecież to piractwo w najczystszej postaci. należy natychmiast zlikwidować biblioteki! wszystkie! Odpowiedz Link Zgłoś
pio765 Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... 21.02.12, 23:55 Do "tfurcy": Nie chcesz żeby ci kradli twoje wypociny w internecie? Nie zamieszczaj ich tam. Odpowiedz Link Zgłoś
black-emissary Re: Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie k 22.02.12, 00:08 Jakoś nie widzę, żeby upowszechnił się zwyczaj zostawiania kluczyków w stacyjkach samochodów, żeby każdy mógł sobie pojeździć, kiedy właściciel akurat nie potrzebuje. A przecież by mu nie ubyło... Prawda? Nieprawda. Samochód od jeżdżenia się niszczy, ubywa oleju (o benzynie nie wspominając), wzrasta szansa na zniszczenie się kolejnych elementów, opony łysieją, karoseria brudzi, a tapicerka wyciera (o możliwości jej poplamienia przez przygodnych kierowców nie wspominając) - właścicielowi auta zdecydowanie w tej sytuacji ubywa. Jedyne czego ubywa "twórcy" (a konkretniej - korporacji, która za nim stoi) z "piractwa" to potencjalny zysk, tego jednak nie można nazwać kradzieżą, bo w takim przypadku każde niekupienie czegoś należałoby tak nazwać. Jeżeli do tego owego "pirata" na zakupienie dzieła rzeczywiście nie stać to nie ma nawet owego potencjalnego zysku, czyli straty nie ma żadnej. Co za różnica dla twórcy czy człowiek obejrzy czy nie obejrzy, jeżeli i tak nie zapłaci? Odpowiedz Link Zgłoś
drakaina Tylko bez uogólnień! 22.02.12, 00:40 A prawda jest taka, że ci protestujący w życiu nie splamili się i nie splamią pracą twórczą, więc nie są w stanie zrozumieć drugiej strony. O'rly? Jestem, podobnie jak autor listu, m. in. tłumaczką literacką (ponad 20 powieści na koncie), moje przekłady widziałam na Chomiku i innych serwisach, ale przeciwko ACTA protestowałam, a nawet swoje na blogu napisałam. Kocham tego rodzaju generalizacje, zwłaszcza w wykonaniu ludzi, którzy ewidentnie uważają się za lepszych od reszty społeczeństwa. -- Scribere necesse est Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gluś8 Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.play-internet.pl 22.02.12, 00:55 Nie kradnę i nie rozumiem, dlaczego Pan Hołdys i inni twórcy mają dostawać kasę z zakupionych przeze mnie płyt CD. Nie życzę sobie przekazywania im ani grosza. Nie rozumiem dlaczego mam płacić podatki finansujące twórców. Nie rozumiem dlaczego twórcy są opodatkowani w preferencyjny sposób. Jestem coraz bardziej przekonany, że ochrona własności intelektualnej (tak patenty jak i prawa autorskie) prowadzą do tego, żeby garstka ludzi robiła innych w bambuko, zasłaniając się groźba zatrzymania rozwoju ludzkości. Co ciekawe, likwidacja prawa właśności inteletualnej wpisuje się zarówno w postawy skrajnie liberalne, jak i skrajnie lewicowe. Coś musi w tym być. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jw Re: Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie k IP: *.rol.ar.krakow.pl 22.02.12, 08:39 A mnie się nie podoba płacenie podatków utrzymujących polityków, i co? nic, bo żyjesz w takim a nie innym państwie i w takim a nie innym czasie, albo akceptujesz prawo które jest i które twoi reprezentanci uchwalali przez dziesięciolecia (nieudolnie jak to w Polsce), albo zmieniasz kraj zameldowania. Są dwa wyjścia można wyjechać do Skandynawii np, gdzie nie dość że ludzie płacą podatki dwa razy wyższe od polskich (i nie mówię tu o kwotach tylko procentowej stawce), to jeszcze nie pitolą, że im się coś nie podoba tylko rozliczają swoich reprezentantów od samorządowców począwszy po elity na samym świeczniku. Ponadto żaden Skandynaw nie powie, że ma coś od państwa za darmo czy mu się za darmo należy - wie na co płaci niemałą kasę i wymaga "obsługi" równorzędnej do ponoszonych kosztów. Tam też nie mają problemu z ACTA i innymi duperelami, bo po prostu takie przepisy już mase czasu działają. A jak ktoś chce posłuchac muzyki za darmo czy obejrzeć film to ma świetnie wyposazone biblioteki w każdej wsi nawet - ale opłacone z tych podatków jego właśnie. Drugie wyjście to - zamiast pitolić trzeba wziąć się roboty. Rób coś - pracuj uczciwie, płać podatki i egzekwuj ich wydawanie (a to naprawdę nie jest takie trudne, niemniej nie polega tylko i wyłacznie na podpisywaniu petycji i wychodzeniu na ulice z pieśnią na ustach i chustą na twarzy). Trochę dziwię się fali niezadowolenia z dokonań rządzących, w momencie kiedy na wybory chodzi niecałe 45% społeczeństwa. A reszta co? Jak widać daje przyzwolenie, żeby pewien procent zadecydował za nich. Więc nie bardzo rozumiem o co chodzi. Z autorem listu do redakcji trudno mi się w większości nie zgodzić - każdy chce zarobić na swojej pracy zarówno murarz jak i autor książek czy filmów. I dziwią mnie górnolotne stwierdzenia forumowiczów nt patentów czy rozwoju intelektualnego - ludzie twórczy będą robili wynalazki, malowali czy tworzyli muzykę z trochę innych pobudek niż się większości ludzi wydaje. Jak kogoś nie stać na dobra kultury to zapraszam do najbliższej biblioteki, a w najbliższych wyborach polecam pójśc zagłosować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: misiek Kto ma kupić - to i tak kupi... IP: *.dynamic.chello.pl 22.02.12, 01:30 Twórcy i koncerny płaczą za tym, czego nigdy nie mieli i mieć nie będą... Każdego, kto ściągnie z sieci traktują jak potencjalnego złodzieja. Prawda jest jednak inna... Galopujące ceny, brak podwyżek, bezrobocie powodują ogólny spadek sprzedaży wszystkich artykułów rynkowych ( w tym też książek, filmów, gier, itp. ) O ile producenci np. samochodów są w stanie zrozumieć obecną sytuację rynkową - o tyle koncerny są zawsze nienasycone i za wszelką cenę szukają sposobu, aby ich zyski rosły. Jest duża grupa ludzi chodzących do kin, teatrów, na koncerty, kupujących płyty, książki. Ona nigdy nie zniknie - choć ceny idą w górę. Ale.. Zawsze byli ludzie, dla których kino, teatr, książka nie były warte wydania choć złotówki. Kiedy nie było internetu - po prostu nie kupowali biletów, książek, płyt a ich życie kulturalne ograniczało się do radia i TV. Obecnie osoby te, bez względu na to, czy ściągną coś z sieci, czy też nie - nie wydadzą ani grosza na książki, czy też inne rozrywki kulturalne. Po postu obywają się bez nich. Będąc prawdziwym twórcą, byłbym szczęśliwy wiedząc, że moja praca opublikowana w internecie, dociera także do takiej grupy ludzi. Ci ludzie nazywani są złodziejami - choć nie czerpią z tego żadnych wymiernych zysków - po postu obcują z kulturą ( tą z górnej półki jak i tą niszową... ). Moim zdaniem złodziejem jest ten, kto kradnie jakąś wartość intelektualną w celu zrobienia na tym interesu. Ale jak widać - prawdziwych twórców jest mało i liczy się tylko zysk i szmal... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pike kolejny niewolnik IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.02.12, 08:07 może ci korporacja zwiększy ilość obierków w misce, może nie. ale liż dalej dupy... Odpowiedz Link Zgłoś
tbarbasz Ja Pana nie obrażałem...(długie) 22.02.12, 08:23 List twórcy - Pana tłumacza literackiego oczywiście korzysta z chwytów erystycznych. Już sam tytuł „ale nie kradnij” ma na celu odpowiednie „ustawienie” dyskusji. Otóż drogi Panie – skopiowanie książki czy innego dzieła nie jest kradzieżą – lecz naruszeniem praw autorskich. Jako człowiek wykształcony powinien Pan sięgnąć do definicji kradzieży (jest w Internecie, zapewniam): Kradzież (art. 278 kk) - zabór cudzej rzeczy w celu przywłaszczenia. Pod pojęciem zaboru rozumie się fizyczne wyjęcie rzeczy spod władztwa właściciela. Kopiujący przetłumaczoną przez Pana książkę niczego Panu nie ukradł – jedynie naruszył Pańskie prawa majątkowe do utworu. Najczęściej zresztą nie Pańskie, bo Pan zdążył już je zapewne sprzedać wydawcy (i to zazwyczaj na wyłączność). Jeśli kopiujący nie usunął z kopii zapisu „tłumaczenie XYZ” to uznał tym samym Pańskie prawa osobiste do tłumaczenia – a więc jak tu można mówić o kradzieży. Ma Pan dalej prawa osobiste do swojego utworu – ma Pan. Pan lub pański wydawca utracili prawa majątkowe do utworu? Nie! Możecie go dalej publikować zgodnie z porozumieniem. Mam nadzieję, że to już ustaliliśmy i zaczniemy posługiwać się właściwą i obowiązującą w polskim prawie terminologią. To po pierwsze. Po drugie – po raz kolejny przeczytałem to idiotyczne porównanie z kradzieżą samochodu. Jak już – to konkretnie – ktoś przyszedł do Pana z kopiarką do samochodów i skopiował Pańskie auto. Stracił go Pan? Nie! A więc ukradł Panu ktoś to auto, bo go skopiował czy nie ukradł? Przecież ma Pan swoje auto dalej. Ma Pan prawo zabronić kopiowania swojego samochodu – ale na miłość boską, proszę nie nazywać kopiowania kradzieżą! Tyle tytułem terminologii. Na szczęście nie użył Pan słowa „pirat”, które stawia kopiującego na równi z somalijskim bandytą morskim. A teraz do rzeczy (czyli do praw autorskich). Tak się składa, że w młodości śpiewałem w chórze filharmonicznym. Między innymi brałem udział w pierwszym nagraniu „Króla Rogera” (1960 r.). Z przyjemnością bym go posłuchał. Taśma jest – leży w archiwum Polskiego Radia. I co z tego? Wystąpiłem o zgodę – procedura mnie kompletnie zniechęciła. Praca wielu ludzi (orkiestra, chóry, soliści, ekipa nagraniowa) jest praktycznie niedostępna! Kolejny przykład – w Krakowie w operetce śpiewała p.Iwona Borowicka. Była prawdziwą „divą”, nazwano jej imieniem ulicę, ogłoszono „Rok Borowickiej”, konkurs śpiewaczy jej imienia. Proszę spróbować dostać jej nagrania. Od razu się przyznaję – są i ja je mam! Zdobyte... nie, nie powiem jak, bo okrzyknie mnie Pan złodziejem. Na pogrzebie tej Pani było na Rakowicach 50000 (pięćdziesiąt tysięcy!) osób – a gdzie można kupić jej nagrania? Od razu odpowiem – nigdzie! Dlaczego nie mogę mieć swoich nagrań? Dlaczego nie mogę legalnie kupić płyty ze śpiewem p.Borowickiej? Bo ktoś trzyma łapę na majątkowych prawach autorskich. Pies ogrodnika – sam nie użyje, a drugiemu nie da! Co go obchodzi, że skazuje twórców na zapomnienie? Nic – a więc za parę lub parenaście lat, gdy moje pokolenie odejdzie, nikt już nie będzie pamiętał, że (i jak!) śpiewała w Krakowie „niejaka” Iwona Borowicka. Taka to ochrona „interesów twórcy i wykonawcy” Do takiej sytuacji doprowadził „przemysł rozrywkowy” i handel prawami majątkowymi. Twórca? Ten dostanie ochłapy – niech się cieszy, że go w ogóle wydaliśmy. To czysty biznes – wkładamy w reklamę, nakręcamy film, nagrywamy płytę z nowopodkasaną gwiazdką miesiąca, wmuszamy małolatom (kasę niech wyciągają od rodziców, aby być na topie w swojej grupie) i zarabiamy, zarabiamy, zarabiamy... O jakiej sztuce tu mówimy? Owszem, zdarzają się chlubne wyjątki – ale jedynie wyjątki. Twórca (jeśli już nie stał się modny i popularny) w ogóle się nie liczy. Liczy się tylko kasa, jaką można „zachapać”. Ot – przemysł rozrywkowy. Ale potrzebne jest alibi. I za nie służą podpuszczeni twórcy. Dobrze wiem, ile pracy wymaga opracowanie utworu muzycznego nie już mówiąc o jego skomponowaniu. Ale uważam, że prawa autorskie (także majątkowe!) powinny pozostawać przy twórcy. To właśnie handel prawami majątkowymi doprowadził do obecnej sytuacji. To twórca powinien decydować, czy publikuje swoją pracę w Internecie i na jakich warunkach – a nie wytwórnia czy wydawca, z którym twórca podpisał kontrakt na wyłączność. Wydawca powinien być dla twórcy usługodawcą, który wykonuje na jego rzecz konkretne usługi, a nie wyłącznym dysponentem dzieła! To twórca powinien udzielać zezwolenia na eksploatację utworu - wykonanie publiczne, wydanie płyty lub książki w określonej liczbie egzemplarzy lub publikację w Internecie (jak Pan widzi, w tym miejscu się zgadzamy). Ale nie powinien przenosić całości praw majątkowych do dzieła na rzecz korporacji kierującej się wyłącznie zyskiem, a potem dawać się wykorzystywać do obrony interesów tej korporacji. Druk książki czy wytłoczenie płyty to prosta usługa – nie ma nic wspólnego z twórczością. Podobnie umieszczenie dzieła na serwerze w Internecie (do pobierania za opłatą lub bez niej). Wielu twórców już tak robi – zakłada własne wytwórnie, publikuje w sieci itp. Blogosfera powoli zaczyna być konkurencją dla klasycznego dziennikarstwa. Każdy twórca lub osoba z nim emocjonalnie związana będzie dbać o popularność swych dzieł i nie będzie sytuacji, w której o ich dystrybucji decydują jedynie „zawodowi macherzy od losu” - marketingowcy „majorsów”. To co się dzieje w Internecie to skutek – a nie przyczyna. A głośne wrzaski przedstawicieli „starego porządku” służą jedynie doraźnej obronie własnej kasy przez przemysł rozrywkowy. To już było – po wprowadzeniu płyt gramofonowych larum podnosili wydawcy nut i tak zwani „przegrywacze”. Nie da się zatrzymać takich procesu. Mam w domu kilkaset płyt oraz dobrze ponad tysiąc książek. Niektóre piekne – aż miło wziąć do ręki. Ale nie dam się nabrać na wciskanie mi na siłę kolejnego „przeboju” lub „bestselleru”. Dla nich jest miejsce w Internecie. Przeczytam (za niewielkie pieniądze lub za darmo wg decyzji autora) – jak uznam, że są warte, aby do nich wracać – to kupię. Ale mają być ładnie i starannie wydane i nie rozlecieć się po trzech czytaniach w łóżku. Wtedy gotów jestem zapłacić za usługę wydawcy. Niech każdy bierze kasę za to co robi – autor za swoją pracę, wydawca za usługę. Wtedy będzie wszystko w porządku! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dgf Re: Ja Pana nie obrażałem...(długie) IP: *.ghnet.pl 24.02.12, 11:47 Nic nie ujmując pani Borowickiej - ile jej płyt udałoby sie sprzedać? 100? 150? Ich produkcja byłaby zupełnie nieopłacalna. Zapewne dlatego nie można ich nigdzie kupić. Odpowiedz Link Zgłoś
kleopatriks Re: Ja Pana nie obrażałem...(długie) 29.02.12, 08:10 Podpowiem, mamy coś takiego jak internet. W internecie można udostępniać różne rzeczy, zarówno za darmo, jak i za opłatą. Odpowiedz Link Zgłoś
koloratura1 Tak mi przyszło do głowy... 22.02.12, 09:07 A czy pan Hołdys i inni super-tfurcy nie mogą - po prostu - nie umieszczać swoich wiekopomnych dzieł w sieci? Wtedy nikt im niczego n ie ukradnie... PS.: Przepraszam, jeśli głupio wymyśliłam, ale się nie znam i w ogóle nigdy niczego z sieci nie ściągnęłam... Odpowiedz Link Zgłoś
mlody_inzynier A ja lubię 22.02.12, 09:34 A ja lubię kraść, czuję wtedy dreszczyk emocji i ktoś mi zabroni? Ściągam bo tak mi się podoba. Pewnie jakiś artysta-bumelant bez pracy, kiepska twórczość, brak jakiejkolwiek sprzedaży i jest obrażony na cały świat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pedro Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.89.98.101.static.crowley.pl 22.02.12, 10:21 To całe ACTA jest okazją do tego żeby zrewidować podejście do twórczości i komercji. Dla mnie ACTA po prostu chroni komercję a nie sztukę. I tyle... Inna strona medalu to ograniczenie praw obywatelskich! to jest najstraszniejsze. Walić twórców - mogę żyć bez muzyki i filmów. Sam sobie na fujarce pogram! A pooglądam własną dziewczynę zamiast komercyjnego holiłudu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ffffffff Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.toya.net.pl 22.02.12, 22:21 Panu Hołdysowi współczuję, że nie został Claptonem. Mam jego płytę z lat 80tych, ale nie mam zamiaru kupować nowego egzemplarza co roku, żeby zasilić kasę artysty, chyba, że artysta stworzy coś nowego. Za tę juz zapłaciłem i mogę: zrobić sobie z niej dzwonek do komórki, przegrać na kasety, mp3 do auta a nawet katować nią sąsiadów, pożyczyć szwagrowi, byłej żonie, puszczac frisbee psu czy przerobić na podkładkę pod gorący garnek. A po wszystkim każę ja sobie puścić na pogrzebie. Po czym przekażę synowi, żeby ten cykl powtórzył. Gdyby pan Klapton nagrał 20 dobrych płyt to miałby na mnie 20 razy wiekszy zarobek. Nagrał jedną dobrą i wówczas dostał psie pieniądze, i nie rozumie, że dlatego jest Klaptonę zamiast Claptonem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptic Re: Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 11:01 Szanowny Pani autorze artykułu Skoro prowadzi Pan dialog społeczny w tym tonie - ja Panu odpowiem podobnie: Jeśli twórcy tak się boją okradzenia lub wkurzają, że zostali okradzeni........niech nie tworzą i zajmą się czymś innym. Prawda, że proste? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptic Re: Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie k IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 11:02 I przepraszam, że "zjadło" mi literkę. Miało być: Szanowny Panie autorze artykułu Odpowiedz Link Zgłoś
eizoo Banda małych ujadających złodziei 23.02.12, 11:38 I każdy znajduje sobie argumenty na poparcie swojego złodziejstwa - nawet Pismo Święte zacytował jeden złodziejski kundys a zapomniał o "Nie kradnij." Wyparcie własnego złodziejstwa wychodzi wam świetnie. Jest szansa - takie wyparcia się leczy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: toboh1 Re: Banda małych ujadających złodziei IP: *.home.aster.pl 23.02.12, 12:11 Kto jest bez grzechu niech pierwszy... sprawdziłbym Cię kolego,ale pewnie jesteś aniołem? Odpowiedz Link Zgłoś
eizoo Re: Banda małych ujadających złodziei 24.02.12, 13:13 Gość portalu: toboh1 napisał(a): > > Kto jest bez grzechu niech pierwszy... sprawdziłbym Cię kolego, A zapraszam - nawet pokryję ci koszty dojazdu. Tylko później będziesz odszczekiwał codziennie że można nie kraść? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sceptic Re: Banda małych ujadających złodziei IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.12, 12:40 Żyjemy w kraju gdzie obywatele są rolowani przez własne rządy, koncerny, traktowani jak bydło hodowlane. Stosuje się względem nich sztuczki marketingowe, prawnicze żeby tylko wyciągnąć jeszcze więcej kasy - vide -powoli zamieniać w niewolników. Nazywasz ściągających pliki złodziejami? OK. Ja się tym młodym wcale nie dziwię. W epoce ogólnego złodziejstwa ciężko nie być złodziejem. Inny problem jest w tym że "twórcy" albo właściciele praw autorskich chcieli by ciągnąć profity w nieskończoność ze swoich "dzieł". Niestety, to nie przystaje do naszych czasów. Ani w zasadzie żadnych innych. Tak Cie to boli, że ktoś korzysta z Twoich dzieł - tak jak pisałem. Przestań tworzyć, albo twórz na swój użytek. Proste Odpowiedz Link Zgłoś
kissmygrass Re: Banda małych ujadających złodziei 23.02.12, 13:00 eizoo napisał: > Wyparcie własnego złodziejstwa wychodzi wam świetnie. Tylko "złodziejstwo" widzisz w kontekście dyskusji o ACTA? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: racional Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... IP: *.dynamic.chello.pl 23.02.12, 14:31 Tak, młodzi Polacy wydaję kilkadziesiąt złotych na weekend w klubach. Bo: a) kluby są za drogie b) pójście do pubu to zachowanie stadne. Czy ludzie powinni rzucić wszelkie kontakty międzyludzkie, żeby usiąść samemu w domu z filmem czy grą wideo? Na pewno wolę wydać 60 zł na piwo niż na dvd z filmem z Multikina. 90% filmów nadaje się obejrzenia tylko raz, od biedy mogę wydać na kino, ale nabywanie płyty, która zajmuje miejsce i się kurzy to głupota. Ale tak, mam kolekcję DVD - same ulubione filmy i kolekcje wybitnych klasyków kina, to opłaca się kupić, resztę wolę ukraść. Swoją drogą, pewnie ta kolekcja jest całkiem spora na tle społeczeństwa. Opłaca się kupować książki, bo spędzisz z nimi więcej czasu niż 1,5 h filmu. Ale też - lektura 1/4 stron w Empiku powinna być standardem. Ile razy zdarzyło mi się wydać 40 zł na pretensjonalnego gniota, tylko dlatego, że temat interesujący, recenzje dobre i sprzedaje się bestsellerowo. Obecne drogi dystrybucji sprzyjają autorom, a odbiorca kultury jest naciągany i otrzymuje kota w worku. Dlaczego zamiast iść na seans za 20 zł w kinie, nie mogę wypożyczyć filmu za 5 zł na konkretne 2 h? W ten sposób zamiast 20 zł tygodniowo, wydałabym na filmy 25 albo 30. Odpowiedz Link Zgłoś
zap1957 Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kra... 23.02.12, 15:24 Generalnie masz rację. Zgadzam się. Nie kradnę. Jak mnie nie stać to nie kupuję. Dlatego nie mam pojęcia jak się siedzi w nowym modelu Bentleya. Nie mam też pojęcia kim Ty jesteś. I niech tak pozostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as34 Re: Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie k IP: 91.226.7.* 23.02.12, 21:47 Święte słowa - nie stać nas - to nie kupujmy. Zróbmy akcje - np. miesiąc nie kupujemy płyt, książek, gazet, odpoczynek od teatru i kina. Ciekawe kiedy Panie Twórco zaczniesz na kolanach nas przepraszać? Odpowiedz Link Zgłoś