Dodaj do ulubionych

Co zamiast ACTA? Wasze propozycje dla Europy

IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.02.12, 22:48
dajmy przede wszystkim możliwość legalnego zakupu używanego oprogramowania! niejeden program kosztuje tyle co nowe auto! dlaczego firmy nie mogą go legalnie odsprzedać? dlaczego nie mogę legalnie zakupić używanego systemu np. win xp?
Obserwuj wątek
    • pendrek_wyrzutek "najczęściej pojawiające się postulaty!" 29.02.12, 07:56
      "8. Andrzej Puczyński, przewodniczący Związku Producentów Audio Video, mówił"

      Mówił to tak często?
    • kuzyn_maupy Co zamiast ACTA? Wasze propozycje dla Europy 29.02.12, 09:51
      proponuję całkowite usunięcie tej proamerykańskiej ustawy, bo jak widać GMO, ACTA, SOPA, PIPA, TRIPS, INDECT, TPP, czy ECHELON, to tylko odmiany tego samego światowego problemu, jakim dziś jest IP (Intelectual Proprety), chodzi więc o usunięcie z polskiego i europejskiego prawa tej proamerykańskiej "własności intelektualnej", a w Polsce ustawy o prawach autorskich i pokrewnych, którą Sejm RP uchwalił w 1994 roku, kiedy ministrem kultury był polski reżyser i aktor Kazimierz Dejmek pod rządami SLD-PSL i premiera Waldemara Pawlaka za prezydentury Lecha Wałęsy, która jest sprzeczna polskim Kodeksem Cywilnym - problemem jest złodziejski mechanizm tzw "własności intelektualnej", zakładający sprzedawanie tej samej pracy milionom ludzi, miliony razy - już bez pracy, bo on najbardziej zagraża fundamentom prawa polskiego i europejskiego, gdyż to podważa wszelkie zasady prawa oparte o własność materialną, co siłą rzeczy prowadzi stopniowo i nieuchronnie do bezprawia i anarchii..., bo prawo wewnętrznie sprzeczne przestaje być prawem..., dlatego pilnie potrzeba REFERENDUM !!! STOP american IP legislation in Europe !!!
    • scrivener czy gazeta jest tu obserwatorem czy już stroną? 29.02.12, 22:13
      Obserwując stylistykę tego tekstu mam dziwne wrażenie, że autora tego zestawienia, jak rozumiem reprezentującego redakcję, serce ciągnie, żeby porzucić stanie z boku i dołączyć do szpicy tej odnowy moralnej w duchu świętego wyborcy - jeśli wobec tego dobrze rozumiem, dla redakcji ilość głosów sprzeciwu wobec postulatu ochrony praw do własności intelektualnej jest czynnikiem wskazującym na konieczność rewizji moralności. No bo przecież jeśli tylu ludzi domaga się prawa do okradania twórców to musi mieć rację. Więc ograniczmy okres ochrony do 10 lat, a za chwilę, gdy i to będzie uwierać, to do 10 dni - przecież lud ma zawsze rację, nawet gdy nie ma racji.
      • Gość: Piotr Re: czy gazeta jest tu obserwatorem czy już stron IP: *.adsl.inetia.pl 01.03.12, 04:51
        Znasz Statut Anny z 1711r.? Wtedy prawo autorskie chronilo tworce tylko przez 14 lat od momentu zainstnienia !!! Ale chciwym pseudotworcom i koncernom bylo zawsze malo i tak powiekszali do 20 pozniej do 50 az do 70 lat ale w dodatku po smierci tworcy! To powiedz mi madralo kto zarabia przez cale 70 lat gdy juz tworca dawno lezy w grobie?
        • kuzyn_maupy Re: czy gazeta jest tu obserwatorem czy już stron 01.03.12, 06:58
          do scrivener'a nie dociera, że nie można być złodziejem czegoś, co jest wszechobecne i należy do wszystkich - myśli nie da się ukraść, bo istnieje we wszechświecie niezależnie od każdego z nas, można ją co najwyżej odkryć, co też czyni wielu z nas niezależnie od siebie w wielu miejscach na świecie, ale oczywiście w trybie spec-prawa można myśl zawłaszczyć ustawowo, by nas wszystkich okradać na potęgę z własności materialnej na skalę masową - jak widać scrivener'owi marzy się być złodziejem...
          • scrivener dogadajmy się jak złodziej ze złodziejem 01.03.12, 08:59
            Pociotku małpy, jesteś moim ulubionym logikiem. Powinieneś pracować w PR albo objąć katedrę propagandy. Więc według ciebie, napisawszy np. książkę albo program komputerowy i żądając pieniędzy od wszystkich którzy chcieliby z niego korzystać jestem złodziejem? A ci co sobie 'robią dobrze' nie płacąc mi - czy winni są jakiegoś choćby wykroczenia? Cała dyskusja toczy się w Krakowie, to może tym tam krakowskim targiem coś wynegocjujemy? Propozycja na którą mógłbym się zgodzić to określanie tych, którzy bez płacenia korzystają z niematerialnych owoców cudzego trudu, w celu zrobienia sobie dobrze, winnymi 'innych czynności seksualnych' popełnianych na niematerialnej własności innych ludzi. Co ty na to? Znam twoją wrażliwość na słowo złodziej, ale chyba nie będziesz miał nic przeciwko temu aby nazywać ciebie i tych mitycznych innych, którzy niezależnie ode mnie napiszą identyczną książkę lub program komputerowy gdzieś tam na świecie, 'intelektualny gwałciciel' albo w języku twoich rzekomych wrogów 'thought molester' (nota bene, jeśli chcesz brzmieć poważniej, powinieneś zastanowić się nad porzuceniem przypisywania autorstwa idei ochrony własności intelektualnej Stanom Zjednoczonym - importowały ją, i to z oporami, z Europy)
            • kuzyn_maupy Re: dogadajmy się jak złodziej ze złodziejem 01.03.12, 11:17
              scrivener - nikt ci nie broni pisać książek, jak lubisz pisać, to pisz ile wlezie, lecz jeśli chcesz ustawowo wszystkich zmuszać, byśmy wszyscy tobie za to płacili, to jesteś megazłodziejem i tyle.
              • scrivener jak megazłodziej do zwykłego złodzieja 01.03.12, 12:48
                Znowu źle mnie zrozumiałeś - nie chodziło mi o to, żeby wszyscy mi płacili a tylko ci, którzy będą chcieli ją przeczytać. Czy to coś zmienia w świecie uczciwych i często niesłusznie oczernianych zwykłych złodziei?
                • kuzyn_maupy Re: jak megazłodziej do zwykłego złodzieja 01.03.12, 13:29
                  scrivener - ciągle mieszasz dwie różne sprawy - tzw. "własność intelektualna" miesza w jednym worku słuszne wynagrodzenie za pracę jednych (i z tym nie polemizuję), za którymi perfidnie ukryto złodziejskie zyski drugich - już bez żadnej pracy, więc jak to chcesz sensownie rozdzielić i osądzić słusznie ??? takiego systemu nie da się utrzymać i po prostu trzeba go zlikwidować i wymyśleć inny, uczciwy, a nie taki złodziejski, jak tzw. "własność intelektualna", system finansowania pracy autorów, artystów i wszelkiej maści "stwórców"..., każdemu za każdą pracę należy się wynagrodzenie, ale nie można tego gwarantować drogą złodziejskiego monopolu..., który zresztą służy wyłącznie finansowaniu amerykańskiego długu, rozwoju i zbrojeń..., ja nie mam ochoty na nich pracować, ani nie marzy mi się amerykańskie niewolnictwo, nie po to walczyłem tu o wolność i demokrację, by teraz rząd sprzedawał mnie w inne obce ręce...
                  • scrivener nie histeryzuj, proszę 01.03.12, 20:11
                    O ile dobrze rozumiem, jesteś gotów uszanować tylko prawo autora do sprzedawania rękopisów swojego dzieła ze straganu, natomiast gdyby powierzył on to zadanie (przez wyznaczenie zastępcy lub sprzedaż praw do swojego dzieła) komuś innemu (np. żonie, dziecku, przyjacielowi, wydawcy), to tego innego już bez skrupułów będziesz okradał, wierząc jednocześnie, że przeciwstawiasz się niewolnictwu i wbijasz osinowy kołek w amerykańskiego globalnego wampira. A co jeśli autor nie będzie pisał więcej tylko poświęci swój czas na sprzedaż straganową - wtedy kopiowanie jego dzieła jest już niedozwolone i może być ścigane i potępiane, czy też nie wolno kopiować tylko na jego pierwotnym straganie? Już to widzę jak tacy jak ty sprawdzają, czy nagranie, gra, czy książka na chomiku została zeskanowana, skopiowane z dzieła sprzedawanego przez dystrybutora czy też autora bezpośrednio - będziecie kraść tak jak teraz tylko wymyślicie jeszcze bardziej karkołomne i śmieszne wymówki.
                    (a z tymi obawami, że rząd chce cię sprzedać to ty tak na poważnie, czy tylko cię poniosło - naprawdę jesteś taki atrakcyjny, że obce mocarstwa mogłyby się skusić? no, no, te krakusy, to mają wyobraźnię)
                    • kuzyn_maupy Re: nie histeryzuj, proszę 01.03.12, 21:34
                      scrivene - nic mnie nie poniosło, bo ja w takim systemie prawa to muszę płacić co najmniej 30 tys. PLN, amerykanom za byle licencję bez prawa jej odsprzedaży komukolwiek, jak już nie będzie mi potrzebna (wartość księgowa zakupu 100%, a sprzedaży 0%), + kilka tysięcy dodatkowo za licencje od komputerów bym mógł być zgodny z takim prawem, i tak na każde stanowisko pracy zgodnie z takim "prawem", a tak się składa, że żaden z moich klientów nie chce takiego gangsterstwa honorować, ani finansować, więc to zmusza mnie do myślenia... i dzięki Bogu jeszcze mogę myśleć...
                    • kuzyn_maupy Re: nie histeryzuj, proszę 01.03.12, 21:46
                      krótko, ja bym mógł stworzyć podstawowe stanowisko pracy u mnie biurze, takie jakie teraz dyktuje mi polski rynek, to musiałbym na uruchomienie jednego stanowiska wywalić amerykanom co najmniej 300 tys. zł. na podstawowe licencje bez żadnej gwarancji w moją stronę, że będę mógł na tym szwindlu zarobić choćby jedną złotówkę, więc ciekaw jestem jak wygląda sytuacja po twojej stronie, czy ty potrafisz na amerykańskich patentach i prawach autorskich cokolwiek w Polsce zarobić ??? a jeśli potrafisz ???, to podziel się tą wiedzą, bo sam najchętniej z niej skorzystam....
                      • scrivener No dobra - histeryzuj 01.03.12, 22:19
                        Autentycznie mi cię żal - pod warunkiem, że w opisywanej przez ciebie sytuacji znalazłeś się bez własnej winy, a nie w wyniku chciwości. Potrafię uwierzyć w to, że życie wtrąca nas w sytuacje, w których konsekwencje naszych wyborów ponoszą nasi bliscy, wtedy wybrać moralność rzeczywiście jest niełatwo - jeśli tak jest w twoim przypadku, to ci współczuję.
                        Nie zmienia to jednak charakteru oceny tego co robisz - kradzież pozostaje kradzieżą, a złodziej złodziejem, bez względu na to z jakich pobudek to się czyni. Dlatego pisałem, że miałbym więcej szacunku, dla ciebie i tobie podobnym, gdybyście przyznali że to złodziejstwo a nie obrażali inteligencji rozmówców wywracając kota ogonem (nawet kot Jarosława tego nie lubił, i wiadomo co się stało - przekręcił się biedak).
                        • kuzyn_maupy Re: No dobra - histeryzuj 02.03.12, 06:49
                          nie użalaj się na sobą, tylko napisz co ty na takim złodziejstwie zarabiasz i ile za to sam płacisz za ocean...
                          • scrivener zainteresowałeś mnie 02.03.12, 09:26
                            Wskaż mi proszę, który według ciebie fragment mojego postu jest użalaniem się nad sobą? Wydawało mi się, że się użaliłem nad tobą, a tu taka wpadka. No i jeszcze mnie przejrzałeś, że na złodziejstwie zarabiam - a to quo modo?
                            • kuzyn_maupy Re: zainteresowałeś mnie 02.03.12, 12:12
                              ok, tak czy inaczej, dzięki za rozmowę, pozdrawiam.
        • scrivener Przyłapałeś mnie 01.03.12, 09:18
          Rzeczywiście, przyznaję, nie znałem statutu Anny (kimkolwiek on i ona byli), i te trzy wykrzykniki są całkowicie zasłużone. Ale tak sobie myślę, czy w mieście takim jak Kraków, mającym chyba największą gęstość kościołów katolickich na jednostkę powierzchni muszę brać pod uwagę historię prawodawstwa polskiego - a nie wystarczyłoby coś bardziej uniwersalnego jak na przykład Dekalog (jest tam coś na temat)? Jako 'mądralę' nie obraża mnie myśl, że również po śmierci twórcy jakiegoś intelektualnego przedmiotu prawa do niego nie przechodzą na wszystkie łajzy we wszechświecie ale pozostają w gestii tych, którym w związku ze swoją śmiercią je przekazał. Jak chcesz aby były powszechne to zbierz pieniądze albo namów rząd na zakup i zrezygnuj z praw - wtedy będzie to zgodne z duchem praw obowiązujących w całym kodeksie. Ale nie mam nadziei, że te poglądy podzielisz - dopóki będziesz mógł, będziesz kradł własność intelektualną żądając jednocześnie ochrony własności materialnej. A może jednak cię krzywdzę? Czy jesteś może tak konsekwentny, że postulujesz również nałożenie ograniczenia czasowego na swój majątek? Na przykład, po 14 latach od wprowadzenia się do mieszkania, przychodzi pismo z magistratu, że od tej chwili twoje mieszkanie traci ochronę prawną. Zgłasza się Gruby Rycho i wyzywa cię na rozstrzygnięcie kwestii własności na udeptanej ziemi na warunkach sądu bożego - niech dobry Pan Bóg wskaże do kogo od tej chwili powinien należeć twój dom.
          • Gość: Piotr Re: Przyłapałeś mnie IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.12, 05:01
            Czy naprawde wydaje ci sie ze jestes dobry w erystyce? A moze myslisz ze inni sa tak glupi ze nie widza w twojej wypowiedzi naginania faktow? Nie mieszaj roznych spraw i nie rozmydlaj tematu bo to nie ma sensu. Nie uda ci sie przynajmniej mnie oszukac swoimi pseudowywodami.
            Nie mieszaj spraw wlasnoci materialnej(mojego domu) do wlasnosci intelektualnej niematerialnej(muzyka, filmy). Nie mieszaj specjalnej ochrony wlasnosci koncernow muzycznych i filmowych dzieki sluzbom specjalnym (FBI) i specjalnym przywilejom jak udostepnianie na kazde zadanie kancelarii prawniczych moich danych i zmuszanie policji do scislej wspolpracy. Czy ja posiadajac swoj materialny dom mam taka ochrone? Nie!!! Dlatego mowmy o szczegulach i nie probuj ze mna tych numerow bo ci sie nie uda.
            • scrivener Re: Przyłapałeś mnie 02.03.12, 09:23
              Już widzę, że trudny z ciebie przeciwnik - nie z tobą te numery. Więc bez 'zamydlania', oceń sam na przykład taki przypadek. Ktoś przez lata pisze książkę, poświęcając na to wolny czas i co tam jeszcze (gdy ty na przykład oddajesz się konsumpcji dóbr kulturalnych, załóżmy hipotetycznie, że tym razem legalnie). Potem, żeby na swoim trudzie zarobić, sprzedaje swoje prawa do wydania wydawcy, z którym standardowo umawia się, że będą się dzielić zyskami (proporcja jest tu nieważna bo umowa jest wolną decyzją obu stron). Następnie wydawca ponosi koszty korekty, składu, druku, promocji i dystrybucji (np wydaje jakąś ulotkę i ją rozpowszechnia, opłaca wzmiankę w radiu, gazecie lub TV), po czym obie strony czekają niecierpliwie na to, żeby ich praca (i w przypadku wydawcy, zainwestowane pieniądze, zaczęły przynosić dochód, który choćby pokrył koszty już poniesione). I co się okazuje - przypadkowo jakiś 'konsument dóbr kultury' kupił tę książkę i uznał, że warta jest pokazania na chomiku. Więc pracowicie ją zeskanował a następnie 'wrzucił' do sieci - i okazało się, że to był jedyny egzemplarz, który się sprzedał, bo reszta konsumentów ściągnęła sobie książkę z sieci, płacąc ale właścicielowi serwera, i ogłaszając gromko, że realizuje swoje niezbywalne prawo do informacji, kultury, prywatności, wolności i walcząc jednocześnie bezpardonowo z kancelariami prawniczymi, FBI, Archiwum X i Y, Brunerem i wszystkimi czterema pancernymi, psem i zaprzyjaźnionymi sukami.
              Autor już drugi raz taki głupi chyba nie będzie i wróci do stemplowania papierów w biurze, a wydawca może padnie po kilku takich inwestycjach (i na czym wy biedni złodzieje będziecie wtedy dokonywać tych swoich 'innych czynności seksualnych na obiektach niematerialnych'?), więc twoje 'niematerialne' inne czynności konsumpcyjne spowodują jak najbardziej materialne skutki tyle że nie na twojej własności, więc wszystko w porządku, czyż nie? Twój dom zasługuje na ochronę FBI, kancelarii prawniczych, CBŚ, wojska i sił specjalnych, natomiast tamto niematerialne, to oczywiście zmowa imperialistów a ja jestem psem łańcuchowym wrogich ośrodków - dlatego szczekam. Nie moja wina, że tak mnie wychowano, że jak widzę złodzieja to szczekam.
              • Gość: Piotr Re: Przyłapałeś mnie IP: *.adsl.inetia.pl 02.03.12, 20:20
                Dlaczego jestes taki konserwatywny? Wybacz ale skoro nie rozumiesz co to jest internet to tak jak z fanatykami religijnymi nie ma sensu z toba rozmawiac. Jestes po prostu betonem ktorego trzeba kruszyc i zniszczyc bo betonu nie da sie zmiekczyc. Czyli jestes niereformowalny. Siedzisz sobie wygodnie w starych przepisach, w starych sposobach dystrybucji, w starych mediach, w starych sposobach produkcji i zarabiania. Swiat sie zmienia i ten kto stoi w miejscu ten sie cofa! Znasz ta stara prawde? Jestes po prostu przezytkiem niepasujacym do nowej rzeczywistosci i nowych realiow nowego swiata. Czas tradycyjnego zarabiania i wielkich koncernow juz minal w momencie gdy do glosu i na scene wszedl internet i jego sposob dystrybucji towarow i uslug. Radze ci sie przestawic na inny sposob myslenia bo jestes juz historia.
                Mowiac konkretnie o twoim przykladzie tworcy ksiazki. Kurczowe trzymanie sie tradycyjnego sposobu sprzedazy poprzez drogiego wydawce to juz przezytek. Nalezy stworzyc nowy kanal sprzedazy w internecie ktory zadowoli tworce ksiazki i zadowoli potencjalnego nabywce internetowego. Jezeli ten towar jaki by on nie byl bedzie tani. A bedzie tani wlasnie dlatego ze nie bedzie narzutu kosztow ktore sam wymieniles to kazdy chetny ten towar kupi i nie bedzie pokusy piracenia. Powiesz ze takiego kanalu dystrybucji nie ma! I tu jest wlasnie pies pogrzebany i bledne kolo. Dopoki ty i inny betonowi tworcy i koncerny bedziecie tylko drzec mordy i wyzywac od zlodziei, zadac coraz to nowych zakazow i przepisow zamiast sie dostosowac do nowego swiata i nowych realiow to tak wlasnie bedzie.
                • scrivener człowiek z betonu do człowieka z niewiadomo czego 02.03.12, 21:45
                  Czy to nie ty chwaliłeś się świadomością historii? Jeśli ją lubisz to zajrzyj jak to było z narodowym a następnie międzynarodowym copyright, potem z własnością muzyki, potem audycji radiowych i filmów - za każdym razem zaczynało się od fazy chaosu po czym wkraczało prawo i narzucało przestrzeganie przepisów i praw (wśród nich prawo do własności intelektualnej jaką reprezentują wyżej wymienione). Jeśli, jak się wydaje, powyższe wykreślają jakąś tendencję to raczej wskazującą na to, że obecna faza internetu w postaci republiki piratów przechodzi do historii i że stoimy na progu nowej ery, ery internetu betonowego, w którym to moje a nie twoje poglądy będą obowiązujące. Prawdopodobnie swoje wrażenie wszechmocy opierasz na skali obecnych protestów i myślisz że zablokowaliście regulacje internetu, pocieszając się, że internetu zablokować się nie da - myślę, że nie zablokowaliście tylko spowolniliście nieuniknione, a to czy internet można regulować to sprawdź na przykładzie Chin (a technologie i możliwości wynikające z faktu, że na razie Chiny są osamotnione, są wciąż dość prymitywne). Myślę, że na własne oczy zobaczysz, i to raczej prędzej niż później, jak znikają dostawcy kradzionej własności intelektualnej i życzę ci byś był na tyle ostrożny, by się w porę zorientować kiedy ustąpić przed nadjeżdżającym pociągiem, bo inaczej na własnej skórze poczujesz jaki jest bezwzględny.
                  Co do nowych kanałów publikacji i dystrybucji, takich intra-internetowych to jeśli cię to interesuje i potrafisz zrozumieć tekst angielski to wejdź na stronę amerykańską Amazon, zjedź na sam dół o otwórz link 'self-publish with us'. Przeniesie cię na stronę CreateSpace, gdzie możesz za darmo, na serwerze Amazonu złożyć do druku swój tekst lub muzykę czy film i udostępnić w sieci Amazon z ISBN nadanym automatycznie przez CreateSpace. Co powiesz o kwestii piratowania takiej publikacji? W końcu to przecież sam autor wydał, złożył, wydał i ustalił cenę - to można takie np książki kopiować i 'wrzucać' do chomika za darmo czy nie? Już się cieszę na czytanie tych mętno-logicznych wywodów uzasadniających, że można kraść po staremu.
                  PS Zrobił na mnie duże wrażenie epicki rozmach i budowlana stylistyka twojego wstępu - myślałeś może o pracy operatora młota na budowie? Jak chcesz rekomendacje to daj znać to ci napiszę - jeszcze może nie masz umiejętności, ale serce do budowlanki w tobie wielkie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka