Dodaj do ulubionych

Uczeni z Polskiej Akademii Umiejętności apelują...

IP: *.autocom.pl 21.06.04, 07:51
Czy to odpowiedź na nasz list otwarty przekazany przed ponad miesiacem także
PAU ? Na wszelki wypadek dziękujemy za wsparcie !!!

LIST OTWARTY W SPRAWIE PATOLOGII W NAUCE I SZKOLNICTWIE WYŻSZYM

Sytuacja polskiego szkolnictwa wyższego i nauki jest krytyczna. W interesie
całego narodu leży uzdrowienie tej niezmiernie ważnej dziedziny życia
publicznego, od której w dużej mierzy zależy nasza przyszła pozycja w
zjednoczonej Europie i na świecie.

Niemal codziennie media donoszą o aferach w środowiskach akademickich i
naukowych. Plagiaty są na porządku dziennym, zarówno ze strony studentów, jak
i profesorów, ale to co się ujawnia to tylko "wierzchołek góry lodowej".
Kupowanie gotowych prac dyplomowych jest częstą praktyką. Do tego należy
dodać ustawiane konkursy na projekty badawcze i fikcyjne konkursy na
obsadzenie stanowisk uczelnianych, nierzadko przez członków rodzin
akademickich. Powstają co prawda jak grzyby po deszczu akademickie kodeksy
etyczne, których jednak nie zamierzają przestrzegać nawet ich twórcy.
Rektorzy zwykle pozostają głusi na swe własne apele o uczciwość. Patologia
akademicka sięga dna. Piszą o tym na ogół anonimowi członkowie środowiska
akademickiego w dyskusjach internetowych oraz nie-anonimowi Polacy pracujący
za granicami.
Okazuje się, że pomimo wejścia do UE matura międzynarodowa uprawniająca do
przyjęcia na Oksford nie wystarcza, ażeby dostać się na polską uczelnię. Brak
habilitacji nie przeszkadza pracy w Harvardzie, podczas gdy w Polsce jest to
wymóg uniemożliwiający samodzielną pracę naukową.

Mimo ogromnego bezrobocia, także wśród absolwentów szkół wyższych, a nawet
doktorów, kwitnie wieloetatowość profesorów fikcyjnie zatrudnianych w wielu
szkołach dla
produkcji niewiele wartych dyplomów.
Potrzeba zmiany całego systemu nauki i edukacji w Polsce - niestety nie
pracują nad tym ani kolejne rządy, ani parlament, ani środowisko polskich
naukowców. Potrzeba szerokiej debaty społecznej nad obecnym stanem nauki i
edukacji w Polsce, ażeby przełamać opór konserwatywnego lobby profesorskiego
i wprowadzić oparty na wzorach anglosaskich system wolnego rynku usług
edukacyjnych oraz wolnych i obiektywnych konkursów na finansowanie projektów
badawczych z budżetu państwa. Obecny system organizacji i zarządzania nauki w
Polsce łączy ze sobą cechy przestarzałego systemu sprzed II wojny światowej z
wieloma mocno zakorzenionymi naleciałościami sowieckimi. Jest on głęboko
szkodliwy - nie do zaakceptowania przez otwarte na świat młode społeczeństwo.
Palący problem stanowi zwiększenie nakładów na naukę zarówno ze źródeł
budżetowych, jak i prywatnych.
Tymczasem kolejne pokolenia młodych naukowców emigrują za granicę lub
porzucają naukę, co nie jest właściwą perspektywą rozwoju Polski.

W imieniu powstającego Niezależnego Stowarzyszenia Na Rzecz Nauki i Edukacji


Józef Wieczorek, Kraków
Cezary Wójcik, Dallas
Maciej Krzystek, Dublin
Piotr Drabik, Montreal
Marek Wroński, New York
Jerzy Janusz Mosna, Dąbrowa Górnicza
Michael J. Urbanski, Freiburg i. Br.
Mariusz Skwarczyński, Kyoto
Krzysztof Schmidt-Szałowski, Warszawa
Zofia Szychowska, Wrocław
Karol Jalochowski, Warszawa
Jacek Bąbka, Wrocław
Tomasz Strabel, Poznań
18.05.2004

Maciej Szymanowski,Tilburg, Holandia 26.05.2004
Piotr Szmigiel, Rolla, USA, 26.05.2004
Krystyna Kmiecik-Baran, Gdańsk, 26.05.2004
Lech Keller, Warszawa 27.05.2004
Stefan Sokołowski, Lublin 27.05.2004


Obserwuj wątek
    • Gość: Józef Wieczorek niezależni apelują IP: *.autocom.pl 21.06.04, 07:56
      Zeby taki apel można było zrealizować w zyciu potrzebna jest kompleksowa zmiana
      systemu nauki i edukacji w Polsce, a tymczasem rektorzy uczelni chcą przepchnąć
      prezydencki projekt 'Prawo o szkolnitwie wyższym' petryfikujący obecny
      patologiczny system jeszcze przez ten upadły Sejm. Może PAU by wsparła nasze
      stanowisko w tej sprawie. Czas nagli. 1 czytanie projektu w sejmie juz 30
      czerwca.

      STANOWISKO W SPRAWIE PROJEKTÓW USTAWY 'PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM'


      Nie ma wątpliwości, że istnieje pilna potrzeba wprowadzenia nowych regulacji
      prawnych dotyczących nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce.

      W Sejmie znajdują się dwa projekty ustawy ' PRAWO O SZKOLNICTWIE WYŻSZYM' jeden
      tzw. prezydencki, drugi tzw. poselski. Ta ustawa ma zastąpić dotychczasową z
      roku 1990 niedostosowaną mimo nowelizacji do wymogów dnia dzisiejszego.

      Lansowany i nagłaśniany przez media projekt prezydencki, zwany tez profesorskim
      nie spełnia jednak oczekiwań społeczności akademickiej, gdyż petryfikuje obecny
      osobliwy i patologiczny system nauki i edukacji w Polsce.

      Mimo deklaracji, że w ustawie chodzi o dostosowanie się do procesu bolońskiego
      ta ustawa zakłada pozostawienie dotychczasowego systemu stopni i tytułów
      naukowych uznawanego przez takie kraje jak Białoruś, Kazachstan, Mołdawia,
      Mongolia czy Korea Północna. Istnieją natomiast problemy z uznawaniem dyplomów
      i stopni angielskich czy amerykańskich. Taki stan rzeczy uniemożliwia polskim
      uczelniom konkurencyjność na światowym rynku nauki i edukacji. Jest ważną
      przyczyną małej atrakcyjności podejmowania pracy w uczelniach i całkiem
      zniechęca do powrotu polskich uczonych pracujących poza granicami kraju, gdyż
      to wiązałoby się z ich degradacją zawodową.

      W projekcie proponuje się możliwość mianowania dla wąskiej grupy nauczycieli
      akademickich, ale przy zachowaniu warunków korzystnych dla negatywnej selekcji
      do zawodu nauczyciela akademickiego.

      Projekt nie likwiduje patologii wieloetatowości oddając w ręce rektora
      arbitralne decyzje co do zatrudnienia pracownika na drugim etacie. Wzrasta więc
      rola rektora i wzmocnione zostaje kryterium lojalności w ocenie pracownika.
      Projekt otwiera także drogę do nieograniczonej liczby godzin
      ponadwymiarowych !!! co nie jest zgodne z Konstytucją RP.

      W Polsce nie widać pozytywnej korelacji miedzy ilością profesorów a poziomem
      nauczania i nauki stąd ocenianie uczelni według ilości profesorów, czy też
      uzależnianie od tej ilości tworzenia kierunków studiów nie ma żadnego
      merytorycznego uzasadnienia. Potrzeba zmiany systemu oceniania nauczycieli
      akademickich i oceniania uczelni według standardów sprawdzonych w Anglii czy w
      USA. Oceny, jak i dorobek nauczycieli oraz całych uczelni musi być przede
      wszystkim jawny - a nie utajniany, jak to ma miejsce obecnie. Takiej zmiany
      systemowej projekt prezydencki nie zakłada a tworzy przyjazny grunt dla wzrostu
      i tak ogromnej patologii akademickiej.

      Projekt poselski zakłada model kariery naukowej bardziej zbliżony do znanego w
      większości krajów europejskich. Projekt likwiduje habilitację przy zwiększeniu
      wymagań dla doktoratów, ale zachowuje tytuł profesora „belwederskiego’ jako
      polską osobliwość, której nie chcemy się wyrzec. Wszyscy pracownicy uczelni
      państwowych są zatrudniani tylko na jednym etacie, jeśli są pracownikami
      mianowanymi.

      Rektorzy nie pozostawiają suchej nitki na tym projekcie dezinformując
      społeczeństwo i decydentów co do jego treści.

      Żaden z projektów nie zakłada wprowadzenia instytucji mediatora akademickiego
      dla rozwiązywania licznych konfliktowych problemów społeczności akademickiej.

      Brak jest jednoznacznych zapisów co do obsadzania stanowisk w ramach otwartych,
      rzeczywistych a nie fikcyjnych - jak obecnie - konkursów oraz udziale uczonych
      zagranicznych w ocenach doktoratów i w komisjach konkursowych. Także nie ma
      zapisów, które by zapobiegały obecnemu wzorcowemu modelowi kariery
      akademickiej – od studenta do rektora na jednej uczelni.

      Niestety w ustawodawstwie polskim dotyczącym nauki i edukacji brak jest
      szerszej kompleksowej wizji zmiany tego systemu, która by doprowadziła do
      stworzenia warunków porównywalnych do tych jakie mają inne kraje europejskie i
      USA.

      Projekt prezydencki ustawy wydaje się być nie do zaakceptowania, gdy natomiast
      projekt poselski winien być poddany dalszej dyskusji, poprawiony i rozpatrzony
      przez Sejm i Senat RP jako bliższy standardom europejskim.

      Nad projektami zmiany systemu nauki i edukacji w Polsce potrzebna jest debata
      społeczeństwa a przygotowywane ustawy winny być oddane do zaopiniowania przez
      kompetentnych prawników.

      Jako grupa osób zatroskanych o losy nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce
      jesteśmy gotowi przyłączyć się do konstruktywnej dyskusji mającej na celu
      wypracowanie nowoczesnej ustawy o nauce i szkolnictwie wyższym.

      Stoimy na stanowisku, że jedynym wyjściem dla nauki i szkolnictwa wyższego w
      Polsce jest zerwanie z postkomunistycznym dziedzictwem poprzez przeprowadzenie
      gruntownej reformy, która doprowadzi do tego, że nasze uczelnie będą
      konkurencyjne z uczelniami w krajach o wysokim poziomie nauki i edukacji.


      W imieniu Niezależnego Stowarzyszenia na Rzecz Nauki i Edukacji ( in statu
      nascendi)

      Józef Wieczorek, Kraków
      Cezary Wójcik, Dallas
      Krystyna Kmiecik-Baran, Gdańsk
      Lech Keller, Warszawa
      Jerzy Janusz Mosna, Dąbrowa Górnicza
      Michael J. Urbanski, Freiburg i. Br
      Maciej Krzystek, Dublin
      Maciej Szymanowski, Tilburg, Holandia
      Marta Szymanowska, Tilburg, Holandia
      Piotr Szmigiel, Rolla, USA
      Krzysztof Schmidt-Szałowski, Warszawa
      Monika Kanios, Kielce
      Jacek Bąbka, Wrocław
      Piotr Drabik, Montreal
      Radosław Gąsiorowski, Wrocław
      Stefan Sokołowski, Lublin

      17.06.2004

      • Gość: bol.chro@wp.pl Re: niezależni apelują IP: *.nsm.pl / *.nsm.pl 21.06.04, 09:29
        Slodko i wygodnie zyje sie z pozorowania pracy naukowej nie tylko w Polsce.
        Nic dziwnego, ze tak wiele osob wybralo ten sposob pasozytowania na
        spoleczenstwie. W kraju w ktorym brakuje jakichkolwiek zasad i moralnosci, apele
        nawet najbardziej sluszne pozostana bez echa. Ja poswiecilem wiele czasu, a
        wlasciwie zycie na walke z tym systemem, efekt jest taki, ze mam nieformalny
        wilczy bilet i mimo najwyzszych kwalifikacji, na miejsce na tutejszych
        uczelniach liczyc nie moge. Za duzo widze oszustw i jeszcze smiem glosno o tym
        mowic. Oczywiscie moglbym pracowac dalej w USA, co robilem przez kilka lat, ale
        niestety sytuacja osobista i rodzinna mi na to nie pozwala. Niestety nie jestem
        bezwzgledny i w imie wlasnej kariery nie potrafie pozbawic mojej obecnosci i
        pomocy tych ktorzy tego potrzebuja. A w Polsce jak sie jest uczciwym prawie nic
        zrobic sie nie da.
        Popieram oczywiscie APEL, ale nie wierze by przyniosl on jakikolwiek pozytywny
        efekt. Moze tylko Pan, Panie Wieczorek, zostanie supercenzorem prac naukowych,
        zorganizuje Pan "Instytut Oceny Prac Naukowych" z wieloma intratnymi posadami,
        i bedzie Pan zyl z tego wygodnie, a moze i Pana zstepni? Wyglada, ze o to Panu
        najbardziej chodzi, choc nie wykluczam i innych powodow.
        A tak miedzy nami: czy podaje Pan reke osobom ze srodowiska naukowego o ktorych
        Pan wie, ze dopuscili sie niegodzistwa naukowego, postepujacych niemoralnie?
        Jesli podaje Pan, to radze naprawe spoleczenstwa zaczac od tego drobnego gestu,
        a wlasciwie od jego braku. Czy stac Pana bedzie na taka odwage cywilna? A
        przeciez wszyscy doskonale wiemy kto w naszym srodowisku jest oszustem.
        Pozdrawiam serdecznie.
        PS. Gdy juz Pan uruchomi ten "IOPN" to prosze o mnie pamietac. LIcze na ciepla
        posadke :)
        • Gość: jw Re: niezależni apelują IP: *.autocom.pl 21.06.04, 13:42
          Chyba Pan nieuważnie zapoznal sie z tematem. Apel o utworzenie "Instytutu Oceny
          Prac Naukowych" winien Pan kierować do PAU a nie do mnie.
          Oczywiście z odwagą cywilna u nas jest krucho, co widać na forach, a na ogól ci
          którzy się ujawniaja właśnie są krytykowani za brak odwagi przez tych którzy
          pozostają anonimowi, pseudonimowi. To ciekawy rodzaj odwagi cywilnej. U nas
          jak wszystko jest postawione do 'gory nogami'.
          Szoda, że nie podaje Pan informacji gdzie można by się zapozanać z Pańską walką
          z systemem. To by mogło być interesujące.
          Informacje na temat mojej dizallności sa dostępne w internecie;
          www.naukowcy.republika.pl
          www.geo-jwieczorek.ans.pl
          www.jwieczorek.ans.pl
          www.mobbing-jwieczorek.ans.pl
          www.fotogeo-jwieczorek.ans.pl
          Niektore strony sa wykazywane w dziesiątkach o i ile nie setkach portali calego
          swiata więc z wyszukaniem informacji na mój temat nie ma problemu, ale podaję
          je dla mniej sprawnych internetowo.
          Podaję też adres kontaktowy jozef.wieczorek@interia.pl z nadzieją, ze bardziej
          ode mnie odwazni cywilnie udzielą mi stosownych rad i wsparcia.
          Gdyby Ci którzy zarzucaja mi brak odwagi, sami ja wykazywali to np. w nauce i
          edukacji bylibyśmy bliżej USA a nie Korei N czy Kazachstanu. Niestety jest
          całkiem inaczej, i mimo odwagi cywilnej ( zapewne jedynie przez skromnośc nie
          ujawnianej) nadal tak ma pozostać.
        • concorde_123 Re: niezależni apelują 22.06.04, 11:11
          Gość portalu: bol.chro@wp.pl napisał(a):

          > Slodko i wygodnie zyje sie z pozorowania pracy naukowej nie tylko w Polsce.
          > Nic dziwnego, ze tak wiele osob wybralo ten sposob pasozytowania na
          > spoleczenstwie. W kraju w ktorym brakuje jakichkolwiek zasad i moralnosci,
          apel
          > e
          > nawet najbardziej sluszne pozostana bez echa. Ja poswiecilem wiele czasu, a
          > wlasciwie zycie na walke z tym systemem, efekt jest taki, ze mam
          nieformalny
          > wilczy bilet i mimo najwyzszych kwalifikacji, na miejsce na tutejszych
          > uczelniach liczyc nie moge. Za duzo widze oszustw i jeszcze smiem glosno o
          tym
          > mowic. Oczywiscie moglbym pracowac dalej w USA, co robilem przez kilka lat,
          ale
          >
          > niestety sytuacja osobista i rodzinna mi na to nie pozwala. Niestety nie
          jestem
          >
          > bezwzgledny i w imie wlasnej kariery nie potrafie pozbawic mojej obecnosci i
          > pomocy tych ktorzy tego potrzebuja. A w Polsce jak sie jest uczciwym prawie
          nic
          >
          > zrobic sie nie da.
          > Popieram oczywiscie APEL, ale nie wierze by przyniosl on jakikolwiek
          pozytywny
          >
          > efekt. Moze tylko Pan, Panie Wieczorek, zostanie supercenzorem prac
          naukowych,
          > zorganizuje Pan "Instytut Oceny Prac Naukowych" z wieloma intratnymi
          posadami,
          >
          > i bedzie Pan zyl z tego wygodnie, a moze i Pana zstepni? Wyglada, ze o to
          Panu
          > najbardziej chodzi, choc nie wykluczam i innych powodow.
          > A tak miedzy nami: czy podaje Pan reke osobom ze srodowiska naukowego o
          ktoryc
          > h
          > Pan wie, ze dopuscili sie niegodzistwa naukowego, postepujacych niemoralnie?
          > Jesli podaje Pan, to radze naprawe spoleczenstwa zaczac od tego drobnego
          gestu
          > ,
          > a wlasciwie od jego braku. Czy stac Pana bedzie na taka odwage cywilna? A
          > przeciez wszyscy doskonale wiemy kto w naszym srodowisku jest oszustem.
          > Pozdrawiam serdecznie.
          > PS. Gdy juz Pan uruchomi ten "IOPN" to prosze o mnie pamietac. LIcze na
          ciepla
          > posadke :)

          Nie rozumiem Panskiego stanowiska. W zasadzie ma Pan dokladnie takie same
          poglady jak Pan Wieczorek (zdaje sie, ze doswiadczenia tez, a przynajmniej
          podobne), a wypowiada sie tak, jakgdyby to wlasnie Wieczorek byl temu winny.
          Nie wiem skad to przekonanie, ze Wieczorek chce byc jakims superrecenzentem. On
          tego nigdzie nie pisal ani nawet nie sugerowal. Ja nie dostrzegam, aby szukal
          on jakichkolwiek synekur. Na ile ja rozumiem to o czym pisze Wieczorek, to on
          chcialby jakiejs normalnosci, chyba w stylu amerykanskim, ale ten sie chyba
          najlepiej na razie sprawdza. Nie ma zadnych powodow aby oskarzac go o brak
          odwagi cywilnej, chyba przeciwnie, bo sie podpisuje, a widzialem tez, ze pisze
          w wielu miejscach w zupelnie nieosobistych sprawach (podpisuje sie niekiedy jw,
          co moze nie jest najlepsze, bo jest takich wiecej). Ja mysle, ze Panowie
          spokojnie mogliby podac sobie rece i pewnie zaden by sie nie pobrudzil. Ni
          stawiajmy plotow, tam gdzie potrzebna jest droga (przepraszam za ew.
          skojarzenia, ale tamci panowie tez miewali dobre powiedzenia). Lacze
          pozdrowienia dla obu Panow.
    • Gość: Oldmen Re: Uczeni z Polskiej Akademii Umiejętności apelu IP: *.maxnet.org.pl 21.06.04, 09:14
      ...szanowni niezależni a raczej "zalezni" przeczytajcie co się wydazyło w EAS -
      czytaj Europejska Akademia Sztuk, wy zastanawiacie sie nadplagiatami a tam na
      zywca sie kradnie czyjes prace w MAJESTACIE ...NO NO BĘDZIEMY MIELI SIE CZYM
      POCHWALIĆ W EUROPIE NIKT NAS NIE PRZEBIJE - 1 sza Europejska Szkoła Złodziei ???
      a może sie myle ? co na to Wielcy sławni którzy tam uczą ??? Panowie Z... S...
      itd
    • Gość: jw niezależni apelują IP: *.autocom.pl 23.06.04, 13:56
      Nasz list otwarty znalazłem w internecie na stronach tygodnika Przegląd:
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=listy
      Widac nie wszystkim jest wszystko jedno.

      • zielonki Re: Jaki tygodnik ? 23.06.04, 14:20
        Toż to czysto komuszy peryjodyk.
        Wstyd, Tęskno do tych lat?
        • Gość: jw komu tęskno temu tęskno IP: *.autocom.pl 23.06.04, 16:40
          Okazuje się, że lewicowy tygodnik puszcza czasem bardziej prawicowe teksty
          ktorych ' prawicowy' nie puści. Jakby takim torem mysleć jak 'zielonki' to by
          wyszło, że Korea Pólnocna, z ktorą nasz system nauki i edukacji jest
          kompatybilny (petryfikowany przez projekt prezydencki) -jest prawicowa a USA z
          ktorego systemem projekt prezydencki jest sprzeczny - sa lewicowe. Taka jest
          jednak logika naszych 'rektorow' zapewne wg 'zielonki'prawicowych o czym może
          świadczyć zapewne fakt, że łapali Oleksego i Belke aby im zatwierdzili ich
          projekt zanim upadną.
          Widac, ze nasz system jest perfekcyjny i zapewne będzie nadal zgodny z Korea N,
          Uzbekkistanem Kuba i innymi 'nie komunistycznymi' systemami bo na zgodnośc
          z 'komunistycznym' systemem USA - SLD i rektorzy nie pozwolą.
          W tygodnikuu Przegląd stała rubrykę ma znany 'komuch' - Stanislaw Lem a były i
          teksty z Mrożkiem - jak wiadomo 'sławiącym' system komunistyczny.
          Gratuluje poczucia humoru !
          • Gość: jw 'komuszy' tekst bo w Przeglądzie IP: *.autocom.pl 23.06.04, 16:42
            Koniec z fikcją w nauce

            Wywiad z Rektorem UJ F. Ziejką ( Przegląd (nr 41) - Koniec fikcyjnych nie może
            zostać pominięty milczeniem. Obywatelowi należy się niezależne, alternatywne
            spojrzenie na to co się dzieje w na uczelniach, w tym na uczelni kierowanej
            przez Rektora F.Ziejkę. Na ogół media o tym informują bardzo wybiórczo, stąd
            obraz nauki i edukacji w Polsce jest niepełny. Bardziej zbliżony do prawdy
            obraz można uzyskać śledząc liczne dyskusje na forach internetowych, również
            dyskusję jaka się wywiązała po wywiadzie z Rektorem.

            W wywiadzie poruszono kilka zasadniczych tematów: nowa ustawa o szkolnictwie
            wyższym, wieloetatowość nauczycieli akademickich (głównie profesorów), etyka
            na uczelniach. Spójrzmy na nie innym okiem.

            F. Ziejka nazywa projekt nowej ustawy o szkolnictwie wyższym przygotowany przez
            NSZZ ‘Solidarność’ absurdalnym i argumentuje, że ‘Polski nie stać na
            obniżanie wymagań naukowych’ , ale przecież tzw. prezydencki projekt ustawy o
            szkolnictwie wyższym właśnie prowadzi do obniżenia wymagań naukowych. Zakłada
            on mianowicie, że mimo wejścia Polski do Unii Europejskiej, za czym głosowała
            większość społeczeństwa, nauka w Polsce będzie nadal kompatybilna z nauką
            białoruską, ukraińską, mołdawską, ale nie ze standardami nauki w USA, czy w
            krajach unijnych. Jeden z twórców tej ustawy prof. Jerzy Dembczyński jasno
            wyrażał się na łamach Forum Akademickiego (nr. 7-8, 2003 ) o innych
            propozycjach ustawy, które zakładały włączenie polskiego systemu nauki i
            edukacji do systemu światowego: “Myślę, że takie rozwiązanie jest nie do
            przyjęcia przez środowisko naukowe. To jedna z kolejnych prób przeniesienia na
            grunt polski rozwiązań funkcjonujących w Stanach Zjednoczonych czy w Europie
            Zachodniej.” A Ziejka mówi: ”W związku z procesem bolońskim, a więc tworzeniem
            jednej przestrzeni dydaktycznej i naukowej w Europie, przygotowanie ustawy jest
            konieczne.’ Z ustawy jednak jasno wynika,
            · że mamy się znaleźć poza przestrzenią dydaktyczną i naukową Europy,
            · że próby przeniesienia na grunt polski rozwiązań funkcjonujących w
            Stanach Zjednoczonych czy w Europie Zachodniej nie są dla Polski,
            · że ma być właśnie inaczej.

            To jest wprowadzanie w błąd społeczeństwa i straszna hipokryzja.
            Kto tu głosuje za obniżeniem wymagań ? Polska jest potęgą habilitacyjną czy
            profesorską, ale mizerią naukową i tak zdaje się ma pozostać na dziesiątki lat
            w ramach deklarowanego podwyższania wymagań naukowych. W Polsce mamy, i mieć
            mamy profesorów belwederskich mimo, że nikt w świecie nie słyszał np. o
            profesorach biało-domowych czy elizejskich, bo w świecie o tym kto jest, czy
            nie jest profesorem decyduje uczelnia a nie polityk. To samo dotyczy komisji
            do spraw stopnia i tytułu naukowego, która od czasów stalinowskich umocowana
            jest przy premierze.
            Rektor twierdzi, że na UJ nie ma polityki. Co to ma wspólnego z prawdą skoro
            w polskim systemie nauki i edukacji polityka jest wszechobecna i dotyczy
            wszystkich uczelni, bo jest to wszechobecność systemowa, wpisana w prawo. W
            Karcie Bolońskiej (Bolonia, 18 września 1988 r) czytamy ‘jego ( tj.
            uniwersytetu) działalność naukowa i dydaktyczna musi być moralnie i
            intelektualnie niezależna od władzy politycznej i ekonomicznej” . Jak się ma
            działalność prezydenckiego zespołu do Karty Bolońskiej ? Jak się do Karty ma
            mianowanie i ew. odwoływanie profesorów przez Prezydenta? Jak się ma do
            Karty Bolońskiej istnienie komisji do spraw stopnia i tytułu umocowanej przy
            premierze?
            Dlaczego Karta Bolońska podpisana przez polskich rektorów jest łamana ? a
            polskie społeczeństwo cynicznie jest okłamywane.

            Kartę Bolońską kończy zobowiązanie rektorów „My, niżej podpisani rektorzy, w
            imieniu naszych uniwersytetów, zobowiązujemy sią uczynić wszystko co w naszej
            mocy, by nakłonić poszczególne państwa oraz odpowiednie organizacje
            ponadnarodowe do kształtowania swej polityki według wskazań tej Wielkiej Karty,
            wyrażającej jednomyślną wolę uniwersytetów, którą niniejszym deklarujemy i
            oświadczamy”. Jasno widac, że rektorzy polskich uniwersytetów nie tylko, że
            nie nakłaniają władz RP do poczynań zgodnych z Kartą Bolońską, lecz razem w
            władzami pracują nad jej nieprzestrzeganiem. Senat UJ specjalną uchwałą nr
            12/V /2003 z 28 maja 2003 roku przekazał podziękowania Prezydentowi RP za pracę
            nad nową ustawą, nad którą prezydent nie powinien w ogóle pracować! Zgodnie z
            Kartą Bolońską projekt ustawy winien być niezależny moralnie i intelektualnie
            od Prezydenta.

            Nigdzie nie jest tak żeby doktor zostawał zaraz profesorem i nikt tego w Polsce
            nie proponuje, co twierdzi F. Ziejka. Profesor to ma być stanowisko i tylko na
            uczelni. Tak jak w wielu innych krajach, zgodnie z projektem Solidarności,
            doktor może zostać profesorem na uczelni nie automatycznie, lecz w przypadku
            posiadania dużego dorobku naukowego i edukacyjnego doświadczenia i wygrania
            rzeczywistego konkursu na obsadzenie stanowiska profesora pomocniczego,
            nadzwyczajnego czy zwyczajnego. Profesor - to ma być stanowisko a nie tytuł.
            Żeby zostać na stałym etacie profesora na uczelni zachodniej trzeba się
            wykazać ogromnym dorobkiem naukowym. Tak u nas nie jest i ma nie być. Na
            dożywotnie stanowiska profesorów zatrudniane są często miernoty nieaktywne
            naukowo, zapisujące sobie niekiedy na swoje konto dorobek rzekomo nie
            rozwiniętych doktorów.Organizowane pseudokonkursy na etaty uczelniane
            dostosowane są do poziomu intelektualnego i moralnego tego kto ma ten konkurs
            wygrać według wcześniejszych ustaleń. Taka jest reguła. Kryteria genetyczno-
            towarzyskie przeważają w tych ‘konkursach’ nad kryteriami merytorycznymi.
            Jeśli profesor wytnie wszelkich potencjalnych konkurentów, niecnymi nierzadko
            metodami, to do końca żywota ma byt zapewniony nie tylko na swojej uczelni, ale
            na wielu innych.

            Pokrętnie w mediach przedstawiany jest problem wieloetatowości nauczycieli
            akademickich, głównie profesorów. Obywatel winien też wiedzieć, że uchwały
            senatu UJ nie likwidują wieloetatowości jako takiej, a tylko
            wieloetatowość ‘krakowską’, i to nie do końca. Nie będąc w sprzeczności z
            uchwałą UJ można pracować zarówno na UJ jak i na innych etatach np. w
            Kielcach, Tarnowie, Warszawie, i gdzie indziej, byle nie w Krakowie bez zgody
            rektora. Nie należy dezinformować społeczeństwa, że to jest walka z
            wieloetatowością, bo to jest tylko walka z bezpośrednią, bliską konkurencją.
            Nie likwiduje to lipy naukowej i edukacyjnej serwowanej przez ‘profesorów’ na n-
            tej ilości etatach. Bezzasadne są także częste twierdzenia, że poziom
            nauczania w uczelni jest uzależniony od ilości profesorów. Kto przeprowadził
            takie badania, które by taki pogląd uzasadniały? Gdzie można znaleźć wyniki
            tych badań ? Bardzo często zdecydowanie lepsze wyniki nauczania i formowania
            naukowej kadry naukowej mieli doktorzy, ale to kontrastowało z miernością
            profesorów, więc takich doktorów profesorowie się pozbywają, by ten kontrast
            zlikwidować. Uczelnia rektora F. Ziejki może być tego przykładem. Na uczelniach
            zachodnich można być dożywotnio doktorem, jeśli się jest aktywnym naukowo i
            dobrym dydaktycznie. U nas dożywotnio na etatach mogą być profesorowie, także
            ci którzy nie są aktywni naukowo i nierzadko bardzo mierni edukacyjnie. Taki
            jest bowiem u nas system, i tak ma być w nowej ustawie. Najwyżej się ceni tych,
            którzy od studenta do profesora, a nawet do rektora, tak jak rektor F.
            Ziejka, wszystkie szczeble tzw. kariery naukowej przeszli na tej samej
            uczelni. I to ma być poziom ! W USA jest całkiem odmiennie. Trzeba wyjść poza
            swoją Alma Mater. Ale do takiego poziomu my się nie zniżymy (sic!). Amerykańscy
            doktorzy niech sobie otrzymują nagrody Nobla, a my będziemy mieć profes

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka