Dodaj do ulubionych

Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z...

IP: *.securenet-server.net 07.09.12, 07:55
A w jakiej szkole podstawowej jest dziecko-pierwszoklasista redaktor Szpunar?
Bo ta szkoła ma juz przerypane.
Nie daj Bóg okaże się, że dziecko sobie nie radzi, zaraz będziemy czytac o niesprawiedliwych pedagogach. Pała z klasówki = artykuł. Słaby wynik egzaminu = artykuł.
Zal mi go, bo wszyscy będa miec do niego pretensje.
Na szczeście na pewno do gimnazjum pójdzie do 16 albo 2, a do liceum do V. Więc pozostałe szkoły moga odetchnąć z ulgą.
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Rodzice w szkole. IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.12, 08:28
      Nie zauważyłem, żeby do "piątki" uczęszczały dzieci z biednych, patologicznych rodzin. Zatem wydatek dwustu złotych dla rodzica nie jest dramatem finansowym.
      • Gość: ignis Re: Rodzice w szkole. IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 09:16
        wiele rzeczy uchodzi uwadze dramatycznie zharatanych mózgów przedstawicieli elyt!!!! stąd z właściwom kulturom osobistom wypowiadają się na forum o patologiach nie wiedząc, co pojęcie to oznacza....
        • Gość: gość Re: Rodzice w szkole. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 07.09.12, 09:26
          dzieci elyt chodza na szkoly amerykanskie. 200 zlotych od godziny zajec
          • Gość: ignis Re: Rodzice w szkole. IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 09:40
            no i to są zdaniem gościa świetni goście a nie jakaś patologiczna biedota, której nie stać na dopłacenie do publicznej szkoły drobnych 200 pln...
        • chn506 Re: Rodzice w szkole. 09.09.12, 21:05
          Cos z gramatykom na bakier,do ktorego liceum utrzeszczano?
      • Gość: jamacho Re: Rodzice w szkole. IP: *.ericpol.com 07.09.12, 10:15
        inną rzeczą jest to czy kogoś stać na zapłacenie haraczu na komitet rodzicielski czy nie, a inną kwestią jest to w jaki sposób te wpłaty są wymuszane na rodzicach.
        Zasadnicza kwestia - to dobrowolność tej wpłaty - i jest to niezbywalne prawo rodzica. Jak kogoś stać to niech utrzymuje szkołę w całości, ale jak ktoś nie ma ochoty się dokładać do utrzymania szkoły i imię ustawowego zapisu o bezpłatności edukacji - to to jego prawo jest święte, a wszelki nacisk jaki spotyka taki rodzić, jest naruszeniem jego prawa do samostanowienia!
      • Gość: joanna Re: Rodzice w szkole. IP: *.interia.pl 07.09.12, 11:39
        Dramatem może nie jest. Ale nie wiesz, ze zawsze najbardziej piszczą i jojczą ci, którzy nie mają żadnych problemów finansowych ? ;)
      • Gość: Bozio Re: Rodzice w szkole. IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 17:14
        Przepraszam Cię ale chyba nie wiesz co mówisz.Bogaci idą do szkół prywatnych.
        • Gość: szkoła Re: Rodzice w szkole. IP: *.proxyweb.com.es 07.09.12, 19:31
          Gość portalu: Bozio napisał(a):

          > Przepraszam Cię ale chyba nie wiesz co mówisz.Bogaci idą do szkół prywatnych.


          Oj, nie tylko.
          Wybierają dla swoich dzieciaków najlepsze szkoły. Te, o których jest głośno w rankingach. Niekoniecznie prywatne.
    • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 08:34
      Nie ma duszy buntownika więc dobrowolnie daje z kieszeni 200PLN?

      Dajcie mi jej adres, podjadę, powiem, aby dała mi 200PLN. Skoro nie ma duszy buntownika - da.

      Temat idiotyczny, sytuacje wydumane, problemy czysto wirtualne.

      Ja co prawda na razie mam dzieci w przedszkolu, ale na wszelkie głupie pytania i kasę na to, ta tamto, na nie wiadomo co, odpowiadam krótko - NIE!

      I niech jedna z drugą nie filozofuje jak to "musi" zapłacić, bo jak pokazuje artykuł, nie ma zielonego pojęcia co się dzieje, jak się nie zapłaci.

      A fakt jest taki, że nie dzieje się kompletnie nic.
      • Gość: xxx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.toya.net.pl 07.09.12, 08:54
        oczywiście płacić nie masz zamiaru, ale wymagać pewnie już tak? A skąd ma szkoła brać pieniądze jeśli samorządy jej nie dają na takie sprawy jak środki czystości czy papier toaletowy?
        Na końcu i tak zawsze źli i wszystkiemu winni sa ci okropni nauczyciele.
        • tygrysio_misio Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 08:58
          nie dają?

          dają.. tylko nauczycielom wydaje się, że to pieniądze na finansowanie im biletów do teatru, wycieczek, imprezy w knajpie na dzień nauczyciela...
          • intransigent Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 09:47
            Pie..lisz jak potłuczony.

            Bilety do teatrów nauczyciele kupują sobie sami. I chodzą do tych teatrów z dziećmi w swoim prywatnym wolnym czasie, przeważnie w sobotę czy niedzielę wieczorem.

            Wycieczka to branie sobie na głowę obowiązku opieki nad gromadką spuszczonych z domowej smyczy dzieci przez 24 godziny na dobę. Nauczyciel w przeciwieństwie do normalnego będącego w delegacji pracownika nie dostaje nawet jałmużny zwanej dietą, a po pracy nie może sobie iść na piwo, panienki i wyspać się w hotelu. Wycieczki są organizowane przez biura podróży, które w koszt takiej wycieczki wliczają miejsca dla opiekunów. Jeśli jakiemuś nawiedzonemu rodzicowi to się nie podoba - nie ma sprawy, klasa nie będzie jeździła nigdzie.

            O imprezach w knajpie na dzień nauczyciela to chyba w GWnie wyczytałeś.
            • teczowa-szmata Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 20:34
              Wytłumacz dlaczego nauczyciele tak chętnie uczęszczają do teatru, kina i organizują wycieczki.
              • Gość: smok Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.187.239.53.ip.abpl.pl 07.09.12, 23:14
                Obudzili się,że wychowanie bachorów kosztuje?
                A kto ma płacić za remonty w szkołach,gdzie młodociani wandale niszczą wszystko jak leci?
        • imaman.pl Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 09:31
          Tak,bo biora ze szkoly do domu.W szkole zniszcza,w domu sie przyda.
        • Gość: jamacho Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.ericpol.com 07.09.12, 10:19
          odpowiadając na pytanie - skąd szkoła ma brać pieniądze - z pewnością nie od rodziców. No chyba że rodzice będą płacić na szkołę, ale równocześnie otrzymają prawo decydowania o tym, na co te pieniądze są wydawane i co się dzieje w szkole. A podejście w stylu - dawać kasę i nie wtrącać nosa w to na co się je wydaje - to czyste złodziejstwo!!
      • Gość: ignis Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 09:23
        jeju, jeju!!! żyjesz w raju wśród drzew i krzewinek i dlatego nie dostrzegasz gniewnych spojrzeń współtowarzyszy niedoli i gniewnych pomruków zainteresowanego personelu...
        Podążaj tam, gdzie słońce zapada a oczom Twoim ukażą się te jadowite żmije :)
      • Gość: krak111 Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.12, 10:16
        To, że szkoły proszą o dofinansowanie, które poprawia dramatyczne warunki w jakich często uczą się nasze pociechy, nie świadczy źle o tych szkołach, tylko o bardzo złej sytuacji oświaty. Jeśli miasto nie daje nic, poza paroma groszami na przysłowiową kredę, a czasem nawet i nie, obliguje to rozsądnych rodziców, by pomogli swoim dzieciom (dofinansowali papier toaletowy, zakup książek, programów komputerowych czy innych pomocy naukowych, bez których szkoła dzisiaj może udawać, że uczy. Od tego jest rada rodziców, by pieniądze nie szły na lodówki, choć jeśli rodzice mają gest, to czemu nie. Zdarzają się przypadki, że rodzic nie ma pieniędzy i przecież nikt go nie zmusza do płacenia. Coraz częściej tumiwisizm wobec własnych dzieci oraz życzeniowość - niech państwo da - choć wiemy, że nie da, pokrywamy postawą "dla zasady". To "dla zasady" nie płacą najczęściej najbogatsi rodzice, w pogardzie dla obywatelskiego solidaryzmu. "Moje dziecko w domu ma! , W razie czego dam lekcje - stać mnie!" Z pieniędzy na komitet (porażająca kwota 200zł na rok) korzystaja wszak wszystkie dzieciaki. Dofinansowuje się z nich również tańsze lub darmowe śniadania, obiady, wycieczki (...) o czym wie tylko pedagog szkolny i wychowawca, a w żadnym razie taki "buntownik".
        • jukka2003 Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 13:03
          Charytatywnie mozna dzialac, oczywiscie, jednak szkola charytatywna instytucja nie jest z tego co sie orientuje. Od dofinansowania obiadow sa inne instytucje, dla ktorych owszem jak ktos ma sumienie to nalezy pieniadze dawac. Sytuacja troche mi przypomina dofinansowanie chlowieka proszacego na ulicy o zlotowke. Ja nie daje, gdyz taka osoba w gruncie rzeczy tej zlotowki nie potrzebuje, tylko jeszcze sama tego nie zrozumiala.

          > To "dla zasady" nie płacą najczęściej najbogatsi rodzice, w pogardzie dla obywatelskiego solidaryzmu.
          Ciekawe skad masz statystyki i pewnos ze o pogarde chodzi. Wydaje mi sie ze to Ty masz w pogardzie ludzi ktorzy maja troche wiecej pieniedzy.
      • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 10:34
        Masz dzieci w przedszkolu więc napewno spotkałeś się już z tym, że płaci się .... no bo organizowana jest impreza dla dzieci, no bo papier trzeba kupic i artykuły do rysowania, które dzieci zużywają w ogromnych ilościach. To jeszcze nie jest problem.

        Dziwniejsze jest to, że składając się np. na poczatku roku na artykuły rysunkowe, papier itp. potem okazuje się, że któryś z "rady" rodziców postanawia przeznaczyć pieniądze na bylejakie misie z okazji "pasowania" na przedszkolaka. Nie nie o to chodzi, żeby marnować te pieniądze. Był cel to trzeba się go trzymać a nie wydawać kasę na głupoty.
        • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 10:47
          To jest jedna z przyczyn, dla których nie daję nawet złotówki.

          Kupuję różne rzeczy, ale konkretne, np. pastę i szczoteczkę czy wyjazd na wycieczkę. Natomiast nie daję ani złotówki na żadne fundusze w jakimś tam nie wiadomo jakim celu.

          Ale nie w tym rzecz. To co mnie denerwuje w tym artykule to skomlenie, że coś ktoś musi. Fakt jest taki, że nie musi. Nie trzeba płacić jak się nie chce. Koniec i kropka. Taki jest fakt. Ja jestem tego dowodem. Jak się nie zapłaci, to nic się nie dzieje! Nie ma się żadnych konsekwencji, dziecko nie jest prześladowane ani pokrzywdzone.
          • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 11:09
            O to chodzi ... płacę jesli uważam, że będzie z tego jakaś korzyść dla dziecka/przedszkola i nie skomlę, że muszę, kazali mi, że wszyscy płacą. Nie płacę jeśli uważam, że to głupie i pieniądze będą zmarnowane. Proste, trzeba tylko odrobiny "kręgosłupa" ;).
    • Gość: ewa Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... IP: *.146.241.199.ip.abpl.pl 07.09.12, 08:47
      Ludzie! chodzi o 20 zł miesięcznie!!! Szkołą jest biedna jak mysz kościelna. Uczniowie tych rodziców, co "tyle nie mają" często za szkołą palą fajki, na które ich stać. Poza tym każdy w naprawdę trudnej sytuacjo może z tej opłaty być zwolniony. Ale co tam, lepiej pojeździć po szkole!
      • Gość: L-dopa Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 09:33
        mają prawo palić fajki, byle nie za szkołą... Państwo ma z tego niezłą dolę w postaci podatku akcyzowego. To samo państwo gwarantuje bezpłatną edukację w ustawie ZAASADNICZEJ- tej, która pozwala ściągać podatki, również za fajki, książki, żywność i za to że się w granicach tego państwa zarabia na życie. Ergo może @ewa pojeździ w naiwności swojej po państwie...
        • Gość: Ms A Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.12, 10:49
          Państwo gwarantuje darmową edukację - to prawda.
          Ale nigdzie nie jest zapisane w ustawie ZASADNICZEJ, drogi L-dopo, że ma być to edukacja na wysokim poziomie, zachowująca komfort dziecka.
          Oczywiście, dzieci mogą uczyć się w pustych salach. Tablica i kreda to podstawa. Tylko w obecnym świecie to nie wystarcza - czego urzędnicy nie zauważają, a rządzący tylko udają, że zauważają.88

          Chcę, na przykład aby moje dziecko uczyło się w stymulującym otoczeniu na wygodnym dywanie (nauczanie początkowe) lub w ramach zajęć szkolnych jeździło na basen - tego nie gwarantuje żadna ustawa, a gminy często nie mają środków lub po prostu dobrej woli.

          Oczywiście, że tak nie powinno być, ale mówimy o realiach czy pobożnych życzeniach?

          Życzeniowo i ustawowo, w tym kraju jest bezpłatna edukacja i opieka zdrowotna, wolność wyznania i poszanowanie praw obywatelskich.

          W rzeczywistości każdy dobrze wie, że bez swoich środków finansowych w tym kraju po prostu się umiera (chyba, że choruje się na karar), Polak to Katolik, a szkół na nic nie stać.

          Opłaty wnoszone przez rodziców powinny być niewygórowane (20 zł to dobra kwota) i absolutnie DOBROWOLNE. Ale same w sobie nie są niczym złym.

          To nie jest godzenie się na nieudolne państwo, tylko możliwie najbardziej rozsądne postępowanie.
          Oczywiście, mogę obrazić się na państwo, a moje dziecko w tym czasie będzie uczyć się w obskurnej sali, zapisując to, co dyktuje nauczyciel, bo zabrakło na pomoce i kredę.
          Tylko co to da, oprócz tego, że spadnie komfort i efektywność jego nauczania.
          Rząd i urzędnicy przejmą się? Wątpię.
          • jukka2003 Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 13:16
            Fajny post.
            Na pewno chcialbym zeby panstwo bylo uczciwsze wobec mnie i te uslugi z ktorych nie korzystam a jestem wspolsponsorem mi po prostu zwrocilo w postaci np ulg podatkowych. Tak samo jesli jest szkola w ktorej nie ma kredy i jest obskurnie, nauczyciele sa niezadowoleni a dyrektor nie chce sie rozliczac z pienidzy, oraz - szkola prywatna w ktorej jest odwrotnie - to ja skorzystam z lepszej uslugi i panstwo mi po prostu calosc lub przynajmniej czesc zwroci. Wiem - to jest myslenie zyczeniowe :)
            W tej chwili jestem w sytuacji przedszkolnej - dokladnie na tej samej zasadzie - place za prywatne bo nie ma gdzie poslac do publicznego. Nie narzekam, ale wg mnie ci ktorzy uwazaja sie za biedniejsza czesc spoleczenstwa powinni przyjac do wiadomosci, ze taka osoba jak ja podwojnie sponsoruje oswiate.
            • Gość: ojapierdziu Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.12, 15:31
              Przedszkola to zadanie samorządów, szkoły (z obowiązkową zerówką) zapewnia państwo. Dlatego samorząd jak ma fantazję to może nie mieć ani jednego przedszkola publicznego (mylonego z państwowym), a państwo nic zwracać nie musi bo tego nie gwarantuje. Obowiązek szkolny państwowy jest dopiero od 6 roku życia. I jeśli chodzi o szkoły to dotacja państwowa "na ucznia" idzie za nim i państwo daje ustawowy przydział także szkole prywatnej.
          • Gość: PRZESTAŃCIE Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.lukman.pl 02.12.13, 12:29
            ZA TO NA PODWYZKI DLA MINISTRÓW I URZĘDASÓW PAŃSTWO MA A NA SZKOŁY NIE .DZIWNE .To samo w ministerstwie ZDROWIA ,WSZYSCY UKRADNA ILE BYS NIE WŁOZYŁ A PAŃSTWO ŻDZIWIONE .tepic złodzieii i patologie i transparetnie pokazywac na co ida wydatki .
    • Gość: zizi Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.12, 08:47
      I za takie artykuły, za takie bzdury mamy płacić? Piano, piano bambino.
    • Gość: djrace Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.12, 08:51
      Wreście jakiś porządny artykuł. Wszędzie kryzys, podwyżki itp. Ale w kieszeniach rodziców to nic się nie dzieje i można je drążyć.
      Jest kryzys, jest ciężko jak mówi Premier i MF. Pensja taka sama a resztą rośnie. Sorry nie płacę KRYZYS.
    • condor Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... 07.09.12, 08:52
      Autor zapomniał dodać o "obowiązkowym" ubezpieczeniu ucznia. Ja na szczęście mam zdrowy kręgosłup i na sugestie Rady Rodziców o wpłatę, przeanalizowałem wydatki tejże za zeszły rok i okazało się że spora część pieniędzy zasiliła grono pedagogiczne w różne upominki a także wyremontowano salę do nauki religii - co nie powinno mnie dotyczyć z powodu naszego rodzinnego dystansu do religii wszelkich . Tym sposobem moja deklaracja wpłat na RR wyniosła 0 i tego się trzymam.
      • Gość: kasa Nie ma rozliczenia wydatków = nie ma kasy IP: *.proxy-service.de 07.09.12, 09:17
        Masz rację, Rady Rodziców pieniądze biorą, a wydają nie do końca wiadomo na co. Maja sąsiadka w tamtym roku zadeklarowała 20.000 zł i powiedziała, że da, jak przedstawią jej i innym rodzicom szczegółowe rozliczenie pieniędzy, które zebrali w czasie ostatnich 3 lat. Rozliczenia nie dostała, to ta Rada Rodziców kasy też nie dostała.
        A tak na marginesie, drodzy rodzice zażądajcie od waszego dyrektora szkoły szczegółowego rozliczenia budżetu szkoły za ostatnie 3 lata. To jest kopalnia wiedzy na temat gospodarności dyrektora szkoły. Pieniędzy brakuje tylko dyrektorom nieudacznikom, jest wielu dyrektorów, którym starcza to co dostają z urzędu miasta.
        I jeszcze jedno, 20 zł to mała kwota, ale tylko gdy jest w mojej kieszeni, gdy ją dostaje Rada Rodziców jest tak samo duża jak 20.000 zł. Dlaczego? Bo jedne i drugie pieniądze pochodzą z kieszeni rodzica. Szastać można tylko swoją kasą, a nie publiczną.
        • Gość: Margola Re: Nie ma rozliczenia wydatków = nie ma kasy IP: 139.149.1.* 07.09.12, 10:48
          dziwne jakieś te Wasze szkoły. W szkole, w której jest mój syn, wpływy i wydatki RR rozliczane są corocznie, wszystkie klasy otrzymują pisemne informacje. Większość pieniędzy pzreznaczane jest np. na dofinansowanie Rajdu Szkolnego - jednodniowej wycieszki dla wszystkich uczniów szkoły,. RR serwuje wówczas poczęstunek, ponadto na Piknik Rodzinny i remonty w szkole.
          Wszystko jest przejrzyste i jasne. Tylko trzeba CHIEĆ się dowiedzieć.
          Nie wierzę, żeby gdziekolwiek RR nie rozliczała pieniędzy.

          • jukka2003 Re: Nie ma rozliczenia wydatków = nie ma kasy 07.09.12, 13:06
            Moze trzeba CHCIEC zrobic rozliczenie? a potem dopiero prosic o datki...
      • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 11:16
        condor napisał:

        > Autor zapomniał dodać o "obowiązkowym" ubezpieczeniu ucznia. Ja na szczęście ma
        > m zdrowy kręgosłup i na sugestie Rady Rodziców o wpłatę, przeanalizowałem wydat
        > ki tejże za zeszły rok i okazało się że spora część pieniędzy zasiliła grono pe
        > dagogiczne w różne upominki a także wyremontowano salę do nauki religii - co ni
        > e powinno mnie dotyczyć z powodu naszego rodzinnego dystansu do religii wszelki
        > ch . Tym sposobem moja deklaracja wpłat na RR wyniosła 0 i tego się trzymam.

        No i jakąś tam argumentację masz. Wolno Ci. Lepsze to niż płacenie i obrabianie dupy po kryjomu, za plecami.

        Z drugiej strony, pewnie jeśli Twoje dziecko ma mieć zajęcia w sali (np. do języków)wyremontowanej za pieniądze innych rodziców to nie pozwalasz dziecku siedzieć w tej sali, żeby być w zgodzie ze swoimi przekonaniami? Czy to nie jest postawa w stylu "nie jestem chory" to nie będę płacić na służbę zdrowia, nich chorzy sobie sami płacą?


        • Gość: shaun Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.12, 11:54
          > Czy to nie jest pos
          > tawa w stylu "nie jestem chory" to nie będę płacić na służbę zdrowia, nich chor
          > zy sobie sami płacą?

          Nie, nie jest. Tak samo jak każdy z nas obowiązkowo (w podatkach) płaci na służbę zdrowia (a i tak prawie za wszystkie badania i zabiegi trzeba bulić z własnej kieszeni), tak w ten sam sposób zasila edukację.
          Po prostu aparat państwowy niejako przyzwyczaił nas w różnych dziedzinach życia do swojej niegospodarności i każą nam płacić drugi raz za to samo. A my się na to potulnie godzimy bo w końcu "zawsze tak było".
          • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 13:21
            Przeczytaj całość tego co napisałem a nie odnoś się jedynie do kawałka wypowiedzi bo to wypacza jej sens. Skoro ktoś nie daje na remont sali gdzie odbywają się lekcje religii (bo sam nie jest religijny) to jeśli nie dawał np. na remont sali gdzie odbywaja sie lekcje języków obcych to jego dziecko nie powinno w takich lekcjach uczestniczyć jeśli stosować jego logikę.

            To tak jakby we wspólnocie mieszkaniowej mieszkaniec drugiego piętra miał zapłacić za malowanie klatki więcej niż mieszkaniec parteru, który będzie twierdzić, że on na drugie piętro nie chodzi. Jednak jak będzie mu wiać na parterze od nieszczelnych drzwi to pierwszy będzie drzeć się, że remont robić trzeba.
            • Gość: Stefan Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.12.11.vie.surfer.at 07.09.12, 16:39
              Miałem takich sąsiadów na parterze we wspólnocie. Twierdzili, że powinni płacić mniej za sprzątanie klatki schodowej, bo nie chodzą na piętro.
    • rilian niemożliwe... 07.09.12, 08:54
      ...takie rzeczy w szkołach? myślałem, że tylko w KK... :P
    • Gość: Pan Jabu Kłania się tzw. asertywność, w praktycznym zastoso IP: *.noc.fibertech.net.pl 07.09.12, 09:08
      waniu.
      Wszyscy dają, to i ty jeleniu wyskakuj z pieniędzy. Proszę pamiętać, że szkoła, jako jednostka budżetowa, jest utrzymywana z naszych podatków. To oznacza, że nikt ze strony władz szkolnych nie ma prawa usprawiedliwiać się, że nie ma pieniędzy na jej utrzymanie. Jeśli dyrektor nie umie wygospodarować pieniędzy na działalność edukacyjną i wychowawczą, to niech poda się do dymisji i opuści szkołę na wieki wieków amen. Pieniądze są, ale trzeba ich pilnować i bronić przed zrabowaniem, np. na finansowanie instytucji kościelnych, a szczególnie "naukę" religii. Szkoły w dużej mierze czerpią korzyści np. z wynajmu sal (kursy prawa jazdy, nauka tańca itp.) - i gdzie znikają te pieniądze? A na dodatek jest drenaż kieszeni rodziców za pomocą różnych "fotografów" obsługujących szkołę, a pompujących pieniądze za zdjęcia dzieci. Mało który dyrektor szkoły zabrania tego procederu, czemu trudno się dziwić, gdyż dyrekcja otrzymuje rebuchę za wpuszczenie fotografa. A dzieci wyją, bo skoro jeden rodzic się zgodził, i jedno dziecko ma zdjęcie, to cała reszta też chce mieć. To bandytyzm.
      • Gość: miki Re: Kłania się tzw. asertywność, w praktycznym za IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.09.12, 09:55
        BRAWO!
      • teczowa-szmata Racja 07.09.12, 20:42

    • c.t.k Co łaska?.Klesze obyczaje w świeckej szkole?. 07.09.12, 09:22
    • c.t.k Co łaska?.Klesze obyczaje w świeckej szkole?. 07.09.12, 09:22
      ,
    • Gość: ss Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.12, 09:24
      Gdyby kochani rodzice mieli płacić za edukację swoich pociech, na którą w tej chwili składamy się wszyscy, to dopiero by im się oczy otworzyły. Komitety rodzicielskie i składki na różne pomoce były i za moich szkolnych czasów, czyli jeszcze w tzw "komunie". Kto na prawdę miał ciężką sytuację albo naprodukował dużo obywateli byl zwolniony z płacenia, reszta składała się bez szemrania. Zagranicą ludzie myślący zaczynają odkładać na edukację przyszłego potomstwa zanim im się dzieci urodzą, u nas najpierw się płodzi a potem się krzyczy że naszym dzieciom się należy!
      • Gość: jamacho Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.ericpol.com 07.09.12, 10:27
        chętnie zapłacę za edukację swojego dziecka, natychmiast po tym jak państwo przestanie pobierać ode mnie haracz w postaci podatków, z których finansowana jest m.in. zapisana w konstytucji BEZPŁATNA edukacja!!
    • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 09:25
      Gość portalu: ha! napisał(a):

      > A w jakiej szkole podstawowej jest dziecko-pierwszoklasista redaktor Szpunar?
      > Bo ta szkoła ma juz przerypane.
      > Nie daj Bóg okaże się, że dziecko sobie nie radzi, zaraz będziemy czytac o nies
      > prawiedliwych pedagogach. Pała z klasówki = artykuł. Słaby wynik egzaminu = art
      > ykuł.
      > Zal mi go, bo wszyscy będa miec do niego pretensje.
      > Na szczeście na pewno do gimnazjum pójdzie do 16 albo 2, a do liceum do V. Więc
      > pozostałe szkoły moga odetchnąć z ulgą.

      No cóż, nie ja jeden zwróciłem uwagę na "obiektywizm" artykułotwórczyni. Może dodałbym, że ta "reakcja" - tworzenie pod zapotrzebowanie dotyczyć też może znajomych z otoczenia królika ;). Pamiętam te utyskiwania na wczesną godzinę rozpoczynania lekcji ... "no bo na 9:00 nie da się jak ja od 10 pracuję?".
    • imaman.pl Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... 07.09.12, 09:29
      Przestancie KUPOWAC ksiazki.Nauka jest bezplatna.Szkola powinna byc bezpieczna,wyposazona we wszystkie potrzebne rzeczy.
    • Gość: SK Dziennikarstwo to nie osobiste opinie. IP: 80.48.104.* 07.09.12, 09:39
      Proszę szanownego redaktora jak jesteś skąpy i aspołeczny to nie płać, ale nie namawiaj to tego wszystkich wkolo. Jeśli tak Ci z tym żle to daj dziecko do szkoły prywatnej. Ja to bardzo lubie takich ludzi - tylko narzekać. Jestem ciekaw ile ty dałeś z siebie szkole Twojego dziecka. Pewnie nic - typowo lewacko-roszczeniowe podejście do życia. J
    • imaman.pl Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... 07.09.12, 09:40
      Gdzie jest napisane,ze za nauczanie RELIGII sie placi.Szkoly nie moga postepowac wbrew przykazaniom NAUCZYCIELA,nie ksiedza,ktory nagle robi sie pracownikiem szkoly.
    • Gość: rexio Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.12, 09:45
      A ja należę do "3" klasowej oraz Rady Rodziców - ze składek zostały zakupione dywany dla nauczania początkowego i zerówki, sprzęt multimedialny (laptopy i rzutniki) na potrzeby nauczania początkowego. Inwestycje są konsultowane z Dyrektorką szkoły, która współfinansuje je. Rada Rodziców pomogła także w dofinansowaniu zakupu sprzętu do kuchni zgodnych z systemem HACCP. W każdym roku składamy sprawozdanie z wydatków i wpływów na RR. Najważniejsze jest dobro dzieci oraz współpraca ze szkołą i wymiana informacji oraz zgłaszanie potrzeb szkoły. Nie ma co psioczyć na składki, ten którego nie stać albo stoi murem nie zmusza się do deklaracji, lub wpłat. Robię to dla dobra moich dzieci.
      • Gość: miki Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.wroclaw.vectranet.pl 07.09.12, 09:53
        No i co - dumni jesteście z tego, że samorząd obcina Wam fundusze i płacicie za to, za co powinien płacić samorząd? Ciekawa jestem gdzie są ci wszyscy, którzy się tak cieszyli, że jak pozwalniają nauczycieli to od razu będzie super... Jakoś nie jest. A będzie jeszcze gorzej.

        Jak dzieci mają być mądre, skoro mają takich rodziców, to ja nie wiem...
        jesteście jak taki zestrachany tłum - "ojej, szkoła, to ja zapłacę, to ja się rozlicze, to ja skonsulutję i zrobię sprawozdanie dla dyrektora, bo to dla dziecka przecież..." - a prawda jest taka, ze to ten dyrektor ma PSI ZASMOLONY obowiązek zadbac o pieniądze dla szkoły PUBLICZNEJ, a państwo ma zasmolony obowiązek te pieniądze znaleźć i na tę szkołę przeznaczyć. Róbcie tak dalej - wpłacajcie fundacjom, płaćcie lekarzom, potem szkołom... skoro Was na to stać...

        Piszesz, ze robisz to dla swoich dzieci - no to zapisz je do szkoły prywatnej, i tam faktycznie PŁAĆ, a nie przykładaj ręki do nadzyć biurokratów.
        • Gość: wielkopolanka Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.12, 10:09
          Ze składek na radę Rodzców często dofinasowywane są nie tylko pomoce naukowe i wyposażenie szkoły, ale również nagrody dla uczniów oraz wycieczki. W przypadku szkoły moich dzieci mozna powiedzieć, że pieniądze wpłacone przez rodzców w róznej formie po prostu wracają do uczniów.
        • Gość: rexio Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.ssp.dialog.net.pl 07.09.12, 10:36
          Wielkopolanka napisała, że pieniądze wracają do uczniów w postaci nagród i dofinansowania wycieczek - tak to jest prawda. Miki, proszę nie porównuj składek w wysokości 50 PLN rocznie (taka składka jest u nas w szkole i jest DOBROWOLNA) do czesnego w prywatnej szkole znacznie powyżej 500 PLN miesięcznie. Wracając do sprawozdania - nie prowadzimy go dla Dyrektorki szkoły, ale dla pozostałych Rodziców - w celu informacji co zostało zakupione za nasze pieniądze.
    • naprawdetrzezwy Sprawna umysłowo inaczej? 07.09.12, 09:46
      "Tłumaczy, że w towarzystwie innych rodziców głupio jej było odmówić. Wszyscy zaraz by zauważyli, siedziałaby skulona w ławce czerwona ze wstydu, że nie ma z czego dać na szkołę."

      I chowana przez idiotów?
      Nie ma w danym momencie ani gotówki, ani nie ma pojęcia czy chce zapłacić.
      Jeśliby komuś miało to przeszkadzać, to zawsze może uczynić darowiznę na jej rzecz, zapłacić podatek (jeśli należny) i przestać mieć problemy, że patrzy na kogoś, kto nie płaci bezmyślnie.

      A wstydzić to się trzeba, gdy się śmierdzi, a nie wtedy, gdy się nie ma pieniędzy.
      ;>>>
    • Gość: tomasz Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto z... IP: 80.50.136.* 07.09.12, 09:48
      95zl na "dzien dobry" w W-wie

      40 - ubezpieczenie
      5 - fluoryzacja
      20 - transport na basen
      30 - fundusz klasowy
      • ankat80 Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 09:50
        no faktycznie, masakra;/
        Ubezpieczenie - łolaboga!
        transport na basen - łolaboga! itd itp...
        ;/
        • Gość: b Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.12, 10:15
          Dziwne to oburzenie na tych, którzy mówią, że te często praktykowane wymuszenia nie są nieistotną bzdurką i że to nienormalne w cywilizowanym kraju... Poszanowanie dla norm życia społecznego zaczyna się od takich własnie niby "bzdurek". Potem jest efekt domina i żyjemy w takim, a nie innym kraju, gdzie złodziejstwo nazywa się zaradnością, a ludzi ucziwych frajerami. Chodzi o zasady - jesteśmy strasznie zacofanym, antyobywatelskim społeczeńśtwem, naiwniakami, którzy dają sie podchodzić cwaniaczkom. My płacimy podatki, a dyrektorzy szkół, nauczyciele, urzędnicy, to zatrudnieni przez nas usługodawcy, jeśli nie ma zapotrzebowani na ich usługi (przerost etatów) zwalnia się ich, jak wszystkich innych, w budżetówce jest ok. milion albo zdecydowanie wiecej niepotrzebnych etatów - to jest potworne marnotrastwo naszych podatków więc darujcie sobie teksty o biednych szkółkach itp... Zwolnić niepotrzebnych urzędników-pociotków - samorządy będą miały pieniądze na szkoły. Proste, ale w tym kraju niewykonalne, bo niemal każdy w rodzince ma takiego, co się pasie nie na swoim, za społecznym przyzwolniem. Czytałam kiedyś jak w Szwecji, gdy media odkryły przerost etatów urzędniczych, ludzie przestali gremialnie płacić podatki - władze natychmiast poszły po rozum do głowy i zwolniono kilka tysięcy niepotrzebnych urzędasów, ale widać w innych krajach ludzie uczą się na błędach i mają też "jaja" - wiedzą, że władza ma ich słuchać, bo są jej pracodawcami... A tu? Grupki interesów, ciągnięcie w swoją stronę, nieliczenie sie z innymi - a potem do kościółka w niedzielę podeprzeć murek i sprawa "moralności" załatwiona! No oczywiście, jeśli odpowiednio zapłacimy, też "co łaska". :(
      • Gość: loop Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 09:57
        Nie no, ubezpieczenie to faktycznie fanaberia. Nie płać, jeśli nie chcesz, ale później jak twoje dziecko potknie się na schodach i złamie rękę, to nie wyciągaj ręki po pieniądze ze szkoły.
        • Gość: ignis Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 10:18
          Jeżeli schody nie nadają się do chodzenia, bo zabrakło funduszy, by się nadawały (kryzyssss) to dlaczego nie??? Zresztą jak masz fanaberyjną chęć do egzekwowania roszczeń z tytułu umowy ubezpieczenia grupowego nnw to się ubezpiecz ale nie zmuszaj wszystkich naokoło, by pomniejszyć składkę/
        • Gość: ignis Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 11:32
          Zresztą odszkodowania z tytułu grupowego ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków (NNW), wypłacane przez ubezpieczyciela a nie przez szkołę, nie zwalniają szkoły od roszczeń odszkodowawczych wobec niej... Taki istotny szczegół.
          • Gość: leddfddd Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.10.12, 09:53
            o którym rodzice niestety zapominają, bo panie w szkołach i przedszkolach informuja ich , że jak nie zapłaca ubezpieczenie to nie moga miec wobec szkoły żadnych roszczeń , co jest bzdurą. Czy wy wiecie chociaż dlaczego płacicie te ubezpieczenia? każda szkoła czy przedszkole juest ubezpieczone i ten sam ubezpieczyciel oferuje ubezpieczenie dla rodziców( działka dla dyrektorki z tego jest( i jedna istotna rzecz w umowie zwykle jest jeden mały punkcik z którego wynika, że jak rodzic weźmie pieniądze z ubezpieczenia po wypadku dziecka to ubezpieczyciel dwa razy nie płaci za ta sama szkode w zwiażku z czym z ubezpieczenia szkoły juz nic się nie będzie należąło i składka szkole nie wzrośnie:) Prawda jest taka, że nawet jak nie ubezpieczycie dziecka a z winy zaniedbania szkoły coś się stanie mu na jej terenie to kwota ubezpieczenia będzie zdecydowanie wyższa niż z tego indywidualnego ubezpieczenia, szkoły dają rodzica jeszcze jedną marchewkę w postaci informacji, że dziecko jest ubezpieczone przez 24 godziny. Ja ubezpieczenia płacić nie bee i nie zamierza, bezsensowne wyciąganie pieniędzy , i tak nie bee latać po mieście za 50 złotych odszkodowania jak dziecko zwichnie nogę, a jak mu się coś stanie poważniejszego( odpukać) to mam gdzies te pieniądze, a jak stanie mu się coś na terenie szkoły poważnego to lepiej żeby dyrektor miał mocne nerwy i dużo czasu na włóczenie się po sądach.
            • Gość: gosć Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.dynamic.chello.pl 18.10.12, 19:49
              Gość portalu: leddfddd napisał(a):

              > ądze, a jak stanie mu się coś na terenie szkoły poważnego to lepiej żeby dyrek
              > tor miał mocne nerwy i dużo czasu na włóczenie się po sądach.

              A jak będzie wyciągał z plecaka szklaną butelkę z piciem i mu szkło pęknie w ręku ? Wydasz majątek na leczenie rozerwanej reki. Nie bądz naiwny, wypadki zdarzają się też z przyczyn niezależnych.
    • Gość: zim Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.gk.pl 07.09.12, 10:30
      Spoko, dziecko red. Szpunar sobie poradzi. Ręczę jak za swoje :-D
    • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 10:35
      Kolejny taki news. Wczoraj był podobny na temat CZD.

      Krzyczą, że tak mało pieniędzy mają. I że biedne dzieci są tak poszkodowane.

      Natomiast nikt nie zwróci uwagi, że w działalności szkolnej 90% budżetu stanowią koszty wynagrodzeń!

      Czyli sprowadza się to do tego, że może nie być kredy, może nie być papieru w kiblu - tu się oszczędza. Ale wara do pensji nauczyciela.

      Można nawet postawić tezę, że brak pieniędzy na wszystko, bo kasa idzie do tyłków nauczycieli (90% budżetu).

      Proponuję prostą reformę - obniżymy płace nauczycieli o 5%. Zapewniam, że wtedy starczy na wszystko.

      Ale nie - toć to zamach na sobiepaństwo.
      • Gość: Margola Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: 139.149.1.* 07.09.12, 10:51
        Jasne, najlepiej żeby nauczyciel rypał za darmo i jeszcze ścierał pyłki sprzed nóg małego chameczka "wychowanego" przez rodziców, którym się wszystko należy.


        Zaden miód, taka praca.
        • Gość: L-dopa Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 11:31
          Co rozumiesz przez słowo "rypał"? Czym osładzasz sobie taką pracę? Jesteś nauczycielem na miłość boską???
          • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 11:41
            Co się oburzasz?

            Nauczycielstwo to było 30 lat, kiedy trzeba było skończyć studia, co było nietrywialne.

            Obecnie magistra można sobie kupić, co w połączeniu z brakiem jakiejkolwiek kontroli w tym zawodzie prowadzi do totalnej degradacji tego zawodu.

            Obecnie w nauczycielstwie jest pełno osób z miernym intelektem i z kupionym wykształceniem, które w normalnych warunkach pracowałyby w fabryce przy pakowaniu podpasek. Jedynym ich atutem była znajomość z dyrektorem, nauczycielem, radnym czy wójtem...
      • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 11:05
        Gość portalu: xx napisał(a):
        > Natomiast nikt nie zwróci uwagi, że w działalności szkolnej 90% budżetu stanowi
        > ą koszty wynagrodzeń!
        > Można nawet postawić tezę, że brak pieniędzy na wszystko, bo kasa idzie do tyłk
        > ów nauczycieli (90% budżetu).
        >
        > Proponuję prostą reformę - obniżymy płace nauczycieli o 5%. Zapewniam, że wtedy
        > starczy na wszystko.


        Podaj źródło, na którym się opierasz pisząc o tym, że 90% budżetu szkół stanowią wynagrodzenia nauczycieli? (Nie zapomnij o tym, że gminy dostają subwencję oświatową na każde dziecko, więc nie idą te pieniądze bezpośrednio z dochodów własnych gmin). Czy uważasz, że pieniądze wydane na edukację są wydane źle? Może lepiej pieniądze z subwencji dla partii politycznych przeznaczyć na oświatę oraz wprowadzić jednomandatowe okręgi wyborcze tak, żeby partie nie decydowały o podziale łupów?

        Proponowana przez Ciebie "reforma" jest nie tyle prosta co prostacka. Niby podobnie brzmi ale sens inny.

        • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 11:19
          Chodzi o to, że ludzie, którzy co nie co przeżyli, widzieli, robili, mają zupełnie inne spojrzenie na świat niż budżetówka.

          Patrząc na zagadnienie projektowo (w budżetówce to jest abstrakcja, bo tam nie ma projektów tylko działalność operacyjna - czyli przejadanie pieniędzy) mamy sobie pulę kasy, którą następnie dzielimy wg potrzeb.

          Fakt jest taki, że pieniędzy może nie jest dużo, ale czy ktokolwiek słyszał o stanie, w którym pieniędzy jest za dużo?

          Na całej ścieżce decyzyjnej od ministra do dyrektora podejmowane są decyzje o podziale kasy. I efekt jest taki, że może brakować wszystkiego, kredy, papiery, krzeseł, ławek czy węgla, ale jaśnie pan nauczyciel musi dostać wypłatę odpowiednią i w terminie, a dodatek motywacyjny oczywiście.

          Dla mnie to jest rażąca dysproporcja. Bo te same osoby z jednej strony ciągle skomlą jak to źle jest i jak brakuje pieniędzy na wszystko i jednocześnie, to właśnie one ta pieniądze przejadają.
          • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 11:47
            Gość portalu: xx napisał(a):

            > Chodzi o to, że ludzie, którzy co nie co przeżyli, widzieli, robili, mają zupeł
            > nie inne spojrzenie na świat niż budżetówka.
            > Patrząc na zagadnienie projektowo (w budżetówce to jest abstrakcja, bo tam nie
            > ma projektów tylko działalność operacyjna - czyli przejadanie pieniędzy) mamy s
            > obie pulę kasy, którą następnie dzielimy wg potrzeb.
            > Fakt jest taki, że pieniędzy może nie jest dużo, ale czy ktokolwiek słyszał o s
            > tanie, w którym pieniędzy jest za dużo?
            >
            > Na całej ścieżce decyzyjnej od ministra do dyrektora podejmowane są decyzje o p
            > odziale kasy. I efekt jest taki, że może brakować wszystkiego, kredy, papiery,
            > krzeseł, ławek czy węgla, ale jaśnie pan nauczyciel musi dostać wypłatę odpowie
            > dnią i w terminie, a dodatek motywacyjny oczywiście.
            >
            > Dla mnie to jest rażąca dysproporcja. Bo te same osoby z jednej strony ciągle s
            > komlą jak to źle jest i jak brakuje pieniędzy na wszystko i jednocześnie, to wł
            > aśnie one ta pieniądze przejadają.

            To co piszesz to trochę lanie wody a ja pisałem o konkrecie ... chciałbym zobaczyć zródło, gdzie napisane jest, że 90% budżetu szkół stanowią pensje nauczycieli.

            Mamy nauczycieli (zasoby), którzy powinni być możliwie dobrzy i możliwie dobrze wynagradzani bo zależy nam na jakości nauczania dzieci. Jeśli budżety szkół są tak małe, że wystarcza tylko na pensje to nie w tym problem, że pensje są za wysokie ale budżety zbyt małe. Ludzie daja sobie wmawiać, że całe zło to nauczyciele a to nie jest tak. Skoro zmniejsza się liczba dzieci w szkołach to warunki powinny być coraz lepsze ... a jak jest, lepiej?
            Widać to gołym okiem ... dzieci w klasach nie ubywa (bo ubywa klas), godzin zajęć nie przybywa, zajęcia dodatkowe pojawiają się jeśli jest kasa z unii. Jakość uczenia, warunki niekoniecznie stają się coraz lepsze.

            Przenosząc to na warunki krakowskie to można zauważyć, że zmarnowano kilkaset milionów złotych na durny stadion, zmarnowano kilka kilkanaście milionów złotych a odstąpieniu od nałożenia kar od firm realizujących inwestycje w mieście, doprowadzono do niepotrzebnego zadłużenia miasta, które powoduje wzrost kosztów ponoszonych przez miasto. To są sensowne wydatki? Czy sensowniejsze jest zakupienie kredek i bloków do wszystkich przedszkoli w mieście, sfinansowanie np. podręczników dla dzieci z niebogatych rodzin?

            Spór idzie o pieniądze i pryncypia. W imię zasad ... ;)
            • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 12:52
              Ja nigdzie nie twierdzę, że pieniędzy jest za dużo (napisałem jawnie, że jest ich nie za dużo).

              Natomiast sytuacja, w której mamy 10PLN na nauczyciela i kredki dla dziecka, i z tego 9,5PLN weźmie nauczyciel i nie starczy na kredki to jest paranoja.

              My, obserwatorzy systemu, możemy dyskutować nad różnymi opcjami, także nad dołożeniem pieniędzy do systemu. Natomiast ani nauczyciele, ani dyrektorzy, ani radni nie są bezstronnymi obserwatorami systemu, ponieważ mają w każdej chwili realny wpływ na jego działanie.

              I właśnie dlatego płakanie nad brakiem kasy ze strony nauczycieli jest dla mnie moralnie wątpliwe. Nauczyciele próbują wywierać psychiczny nacisk na rodziców grając dobrem ich dzieci. Jest to niesmaczne w sytuacji, w której to właśnie oni przejadają pieniądze, których brakuje.

              Reasumując, problem braku pieniędzy istnieje. Warto by znaleźć rozwiązanie. Nauczyciel jako beneficjent i główny konsument systemu nie powinien zajmować głosu w sprawie złego dzielenia środków, ani w sprawie braku środków. Granie w tym zakresie dobrem dzieci uważam za nieetyczne.
              • gervee Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 13:11
                Dalej nie dostałem źródła tego twierdzenia "główny beneficjent" a pojawiają sie już nowe "10 zł z czego 9,50 nauczyciel a reszta na kredki dla dziecka". Skąd te kwoty ... źródło proszę.

                Nauczyciele "nie płaczą" ale na co dzień widzą z czym mają do czynienia. Jakie mają środki i zadania. Jeśli mi mówi nuczycielka, że nie mają papieru do rysowania dla dzieci i nie mają kredek to nie dla tego, że chce wywierać psyciczny nacisk na mnie ale dla tego, że widzi z czym przyszło jej się borykać. Mówi mi to jako rodzicowi dziecka, którym się opiekuje w przedszkolu. W tym wypadku gramy w jednej drużynie.

                Nie fer i moralnie wątpliwe jest sytuacja, w której jednej stronie odmawiasz prawa głosu w dyskusji. Nauczyciel, rodzic i ci którzy dysponuja pieniędzmi (a tu sa dwie strony bo i gminy i strona rządowa) - wszyscy mają prawo do dyskusji. To rządący uważają, że lepiej mieć więcej głupich obywateli - konsumentów, harujących do 67 roku życia, bez widoku na realną emeryturę. Rodzicom (zwłaszcza, że zaczynaja stanowić coraz mniejsza grupę obywateli tego państwa) zależeć powinno na tym, żeby ze wspólnego tortu mieć dla siebie jak najwięcej. Na tym polega polityka ... celem naszym jest np. rodzina i zdrowe społeczeństwo więc staramy się wszelkimi dopuszczalnymi środkami realizować nasze cele.
                Nieetyczne jest to, że zapomniano o podmiocie, którym jest młody człowiek a ma się na oku tylko cel jakim jest minimalizacja kosztów.
                • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 13:20
                  Widzisz, ja chciałem powiedzieć górnolotnie, ale to chyba zbyt abstrakcyjne myślenie.

                  Gmina ma budżet i ma dodatki motywacyjne. W gminie, gdzie wiem od podszewki jak to działa, wygląda to tak:
                  1. nauczyciele mają dodatki motywacyjne, pomimo tego, że ostatni laureat olimpiady wojewódzkiej był 14 lat temu a szkoła regularnie od 7 lat jest coraz niżej w rankingu egzaminów gimnazjalnych
                  2. utrzymuje się szkołę, nierentowną, do zamknięcia (niż demograficzny)
                  3. w związku z punktem 2 trzeba by wylać kilku nauczycieli
                  4. rodzicie mają płacić na to, tamto i owo, bo TAK!

                  A jak to powinno być?
                  - nie ma kasy, nie ma dodatków
                  - nie ma uzasadnienia, szkołę się zamyka, nauczyciele na bruk
                  - i nagle okazuje się, że pieniądze się znajdują.

                  Nikt mi nie wmówi, że się nie da. Tylko jak się patrzy przez pryzmat własnego portfela, to inne problemy stają się marginalne... I taka jest prawda o szkolnictwie.
    • Gość: Kazik Płatności w szkole IP: *.12.11.vie.surfer.at 07.09.12, 11:14
      Jestem od kilku lat przewodniczącym Rady Rodziców w jednej ze szkół. Dawno nie czytałem tak tendencyjnego artykułu.

      1) Jeśli ktoś wymusza wpłaty na komitet rodzicielski, to powinno to być piętnowane!
      2) Jeśli Rada Rodziców wydaje środki na niewiadomo co (poza kontrolą), to powinno to być piętnowane!
      3) Jeśli Rada Rodziców wydaje środki na inne cele niż powinna, to powinno to być piętnowane.
      4) Jeśli Rada Rodziców nie rozlicza się publicznie z wydatków, to powinno to być piętnowane.

      Ja zawsze podkreślam, że wpłaty na "komitet rodzicielski" są dobrowolne i około połowa rodziców wpłaca. Środki wydajemy na dofinansowania szkolnych kółek i konkursów (głównie nagrody dla dzieci) oraz na na nagrody na koniec roku szkolnego. Trochę też na środki czystości, kórych zawsze brakuje. Wszystkie wydatki są zatwierdzane w drodze uchwały RR, a wszysktkie dokumenty i rozliczenia są dostępne dla zainteresowanych na stronie internetowej RR lub wywieszone na tablicy ogłoszeń w szkole. Pełna jawność decyzji i sprawozdań.

      A jak słyszę wypowiedzi niektórych rodziców, którzy nigdy nie anagażują się w prace RR, ale podobnie jak autorka artykułu a priori uważają, że RR "marnuje" pieniądze zbierane od rodziców, to mnie szlag trafia.

      Parafrazując pewnego prezydenta USA: "Nie pytaj co RR może dla Ciebie zrobić. Spytaj co Ty możesz zrobić dla swojego dziecka w szkole"
      • Gość: Ms A Olga Szpunar ma problem z LO V IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.12, 12:55
        Opinia pana Kazika potwierdza moje obserwacje. Myślę, że tak zachowuje się większość RR w normalnych szkołach, a opisane w artykule nieprawidłowości są wyjątkami.

        Po niejednym przeczytanym artykule tej osoby, stwierdzam, że pani Olga Szpunar ma problem ogólnie ze szkolnictwem, a szczególnie z LO V, ponieważ w jej artykułach nieraz pojawiają się niepochlebne opinie o tej szkole, często nieuzasadnione, bazujące na opinii jednej "koleżanki" czy "córki znajomej".
        Jej artykuły są niemal zawsze całkowicie stronnicze, nie próbują zanalizować problemu, lecz raczej nagłaśniają jeden niechlubny przypadek, aby wywołać sensację.
        Dziennikarstwo rodem z SE.

        Ja lubię, gdy ktoś pisze o szkole, bo to są ważne sprawy, a poruszane przez p.Szpunar problemy są warte omówienia. Jednak takie artykuły powinny analizować problem, zamiast usilnie próbować wywołać sensację czy prowokować do kłótni i niesłusznie oskarżać.
        A potem skarżymy się' O tempora! Postępująca tabloidyzacja prasy! O mores! Rety rety!'
        • Gość: Kazik Re: Olga Szpunar ma problem z LO V IP: *.12.11.vie.surfer.at 07.09.12, 13:31
          Dziękuję za rozsądny komentarz.

          Ja też nie twierdzę, że patologia nie występuje. Ale jeśli występuje to trzeba ją zwalczać, a nie mówić, że wszędzie jest źle.

          Muszę też dodać, że odkąd finanse i działania RR są naprawdę przejrzyste, więcej osób wpłaca na komitet i więcej się angażuje.
          • Gość: Dominik Re: Olga Szpunar ma problem z LO V IP: 80.51.221.* 07.09.12, 23:25
            Pamiętam jakieś dwa lata temu artykuł tejże pani, przeprowadzony z dziewczyną z równoległej klasy, kiedy jeszcze uczęszczałem do "Piątki". Artykuł w skrócie był, w dużej mierze, próbą wylania swojej frustracji, z racji braku bycia laureatką olimpiady przedmiotowej, z jednego chociaż przedmiotu, czy finalistką z dwóch innych. Przynajmniej tak wtedy artykuł odebrała większość mojej klasy. A więc coś z panią Olgą jest na rzeczy. Gdybym miał gdzieś kopię elektroniczną tamtego artykułu, chętnie bym gdzieś podlinkował.

            Co do wpłat na RR. Fakt. Wiem, że często tak to wygląda. Specyfika rodziców, tylko i wyłącznie. Niemniej jednak, jako osoba z dość biednej rodziny (a już zdecydowanie z biednej biorąc pod uwagę średnią V LO) muszę powiedzieć, że tygodniowy wyjazd na Ukrainę miałem pokryty, o ile dobrze pamiętam, w całości, albo prawie w całości. Podobnie było ze studniówką. I nie musiałem pisać pism, biegać od Anasza do Kajfasza, żeby to dofinansowanie dostać. Samo przyszło. Za co dzięki wychowawcy.
            • Gość: wenge Re: Olga Szpunar ma problem z LO V IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.12, 01:10
              Artykuł taki faktycznie był. Opisywał sytuację uczennicy VLO, będącej na skraju załamania nerwowego z powodu "przeciążenia nauką", brakiem czasu na odpoczynek i braku wyników nauczania. Pani redaktor w podobnym stylu brała w obronę "jedynie słuszną rację", krytykując zły sposób nauczania, przedmiotowe podejście do ucznia, itd. Wtedy zdobyła się jednak na umieszczenie ciętej i dowcipnej riposty dyrektora VLO w stylu: "jak przychodzi do jednej z najtrudniejszych klas laureat konkursu biblijnego, którego muszę przyjąć poza kolejnością, to nic dziwnego, że może mieć trudności w opanowaniu wiedzy". Wiadomo dlaczego w komentarzach posypały się gromy na głowę dyrektora. Tak czy inaczej, artykuł został lekko mówiąc zmanipulowany.
              Dzisiaj pani redaktor czuje się już na tyle silna, że samodzielnie kształtuje opinię, a może nie dostaje autoryzacji wypowiedzi od dyrektorów (może mało kto chce ich udzielać?).

              Pięknie, że odważyłeś się wypowiedzieć jako były beneficjent środków z funduszy RR. Po takiej wypowiedzi zapewne "serce rośnie" u Kazika i innych przedstawicieli RR bo widzą sens swoich działań. Podziękowałeś wychowawcy - ale przez to całej radzie rodziców ale przede wszystkim WSZYSTKIM, którzy ją finansowali.
              Pewnie niektórzy na tym forum Twoje "nie musiałem pisać pism, biegać od Anasza do Kajfasza, żeby to dofinansowanie dostać" mogliby skomentować, jako nieumiejętne rozdysponowanie środkami, itd., ale myślę, że środki trafiły właściwie.
              Gratuluję !!
      • Gość: wenge Za delikatnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.12, 15:20
        Biorąc pod uwagę, że jesteś przedstawicielem "nachalnie żadającym" ( aż 50% płaci składki!) o "kuriozalnych pomysłach"(mydło zawsze było w toaletach?) to na taki artykuł nie tylko szlag Cię powinien trafić...
        Pani redaktor kolejny rok poszukuje sensacji w tym samym temacie. Nie zważając na społeczną szkodliwość szkaluje grupę osób, które bezinteresownie wystawiają się na posądzenia i kalumnie.
        Styl rodem z SE jak to słusznie już ktoś zauważył. Liczą się tylko słupki poczytności.
        Parafrazując pewnego marszałka: "Naród wspaniały, tylko dziennikarze ..."
        • Gość: Kazik Re: Za delikatnie IP: *.12.11.vie.surfer.at 07.09.12, 16:36
          Bardzo dziękuję za słowa wsparcia.

          Szczególnie za ten passus: "szkaluje grupę osób, które bezinteresownie wystawiają się na posądzenia i kalumnie". To prawda. Za te kilka lat pracy w RR spotkałem wspaniałych ludzi wśród rodziców, którym naprawdę zależy i biorą na swoje barki odpowiedzialność. A potem spotyka ich wdzięczność w stylu pani redaktor. Tych zaangażowanych rodziców nie jest wielu, a po takich artykułach może być jeszcze mniej.
    • Gość: gość Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.dynamic.chello.pl 07.09.12, 11:21
      Zaczął się rok szkolny więc Gazeta bierze się szybciutko do roboty kształtować opinię publiczną przeciw szkolnictwu, nauczycielom i oświacie. Robi to na zlecenie rządu, który musi jakoś ukryć swoje złodziejstwa, szukając oszczędności w budżetówce, a więc w oświacie. Żeby usprawiedliwić zmiany w Karcie Nauczyciela i zabrać nauczycielom jakieś marne resztki przywilejów, kształtuje się subtelnie opinię środowiskową, wpierając wszystkim wokół, że nauczyciele nic nie robią, w ogóle nie pracują, mają same wolne i jeszcze wyciągają ręce po pieniądze do rodziców uczniów.
      Ludzie obudźcie się!
      • Gość: xx Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.adsl.inetia.pl 07.09.12, 11:30
        > zabrać nauczycielom jakieś marne resztki przywilejów

        Czyli potwierdzasz, że nauczyciele mają przywileje...

        Jestem za ich likwidacją.

        Czy ten artykuł faktycznie jest sponsorowany, czy działanie jest etyczne - nie wiem.

        Ale z pewnością poprę dowolne działanie rządu, które skutecznie odbierze nauczycielom przywileje.
    • 12-groszy Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto 07.09.12, 11:25
      forum.gazeta.pl/forum/w,61,138723845,138723845,Przepis_jak_wyprowadzic_pieniadze_z_przedszkola.html
      • Gość: L-dopa Re: Rodzice w szkole. Co łaska, czyli minimum sto IP: *.31.87.101.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 07.09.12, 11:51
        I co szanowni rodzice na ten genialny pomysł??? Kasa do czyjej kieszeni albo na zakup dóbr czyich? W ramach wynagrodzenia za pomysłowość jaka pula dla kogo?? A może się nie zorientowali (co najbardziej prawdopodobne)? Fajne...
    • Gość: Mam pomysł Pieniądze na szkoły - rozwiązanie IP: *.centertel.pl 07.09.12, 13:08
      Kraków cierpi na brak kasy tym czasem jest okazja do zarobku. Radni do dzieła! W zakonu Wisły zacumowała nielegalnie barka Stefan Batory. Nie ma jak jej wlepić mandat bo nikt nie pomyślał o takiej karze.
      Uchwalcie super mandat za nielegalne cumowanie.
      Proponuje następujące rozwiązanie.
      Jedno nielegalne miejsce do handlu to około 1m kwadratowy. Mandat za to wynosi .....barka ma trzy pokłady po ...metrów kwadratowych razy stawka mandatu za jeden metr i...................i dni....i mamy kasę na szkoły, drogi itp.
      Tymczasem Lech Będkowski nie otrzymał mandatu a Kraków troska się gdzie ten armator ma płynąć. To tak jakby kierowca žle zaparkowanego samochodu zastanawiał się ze Strażą Miejską gdzie i kiedy ma odjechać.
      To niedopuszczalne aby za coś takiego nie było mandatu !!!!!!
      Karamy drobnych sprzedawcówi pijaczków a z dużymi negocjujemy. Jak to się w Polsce rozniesie pod Wawelem będzie stocznia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka