Gość: g Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. J... IP: 77.236.24.* 27.10.12, 15:58 Autor bloga ma racje, niczego nowego nie odkrył, ba, wydaje mi się, że jeszcze mnóstwo równie wyrazistych przykładów zostało do opisania. Sama z Krakowa nie jestem, choć mieszkam tu od dobrych kilku lat, a podobnymi spostrzeżeniami wielokrotnie dzieliliśmy się ze znajomymi krakusami i obrażania się nie było (oczywiście żarty były również w kierunku mojego miasta). Jednak faktycznie, gdy podobne uwagi wyrażało się w gronie dalszych znajomych, tak sympatycznie już nie było. Może chodzi tu o jakiś taki brak dystansu wobec uwag kierowanych przez osoby nam nieznajome bądź też dalsze? Nie wiem, czy to prawda, ale mam przykładowo kolegę pochodzenia arabskiego, z którym śmiejemy się z tego, że jest terrorystą itp. Sam rzuca takie żarty wyjątkowo często. Wydaje mi się jednak, że nie śmiałby się z nich tak bardzo, gdy opowiedziałaby mu je np. jakaś nowopoznana lub w ogóle nieznajoma osoba. Tak czy siak temat jak zawsze ciekawy, ale przez autora bloga ledwie poruszony, a dziennikarz też zrobił słabą rozmowę i średnio pociągnął temat licząc na czytelników i ich maile. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość ja sie smiałem do rozpuku... studiowałem w Krk IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 28.10.12, 09:30 nie bylo az tak zle ale bylo sporo krakusow - z biezanowów kurdwanowów co mowili specjalną gwarą ( dajze, choćze, weźze, ićze ... ) nie popisywali sie elokwencją a w szczególlności jakimkolwiek towarzystwem, przesiadywali w swoich zapyziałych dzielnicach w knajpach gdzie za darmo by nikt piwa piwa nie wypil, a do akademika przychodzili po notatki , ściagi i pomoce, wydebic , wysępić co i kiedy się da) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wer Re: ja sie smiałem do rozpuku... studiowałem w Kr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 11:10 Kurdwanów jest jeden, więc po co używasz liczby mnogiej? Odpowiedz Link Zgłoś
rav222 Re: ja sie smiałem do rozpuku... studiowałem w Kr 28.10.12, 13:39 Taki zabieg stylistyczny. Inaczej wykorzystanie funkcji ekspresywnej języka. Jeżeli rozumiesz, co chcę powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
mawohe Re: ja sie smiałem do rozpuku... studiowałem w Kr 29.10.12, 08:24 Bieżanów i Kurdwanów to obecnie dzielnice zamieszkałe głównie przez wsiowych lub małomiasteczkowych buraków, którzy przyjechali tutaj za chlebem i niestety zostali już. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jak Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.ip.netia.com.pl 28.10.12, 12:18 Dokładnie tak! Tylko szkoda, że autor wypowiadający się o krakusach nie rozróżnia w wywiadzie krakus od krakowiak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 19:42 Jagoda to moja koleżanka. Faktycznie jest programistką - nie funkcjonariuszką BOR-u. Natomiast nazywanie krakowskiego Rynku "starówką" ani trochę mi nie przeszkadza i nie wydaje mi się, żeby to mogło przeszkadzać jakiemukolwiek inteligentnemu człowiekowi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eol Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. J... IP: *.play-internet.pl 27.10.12, 16:23 o jejku co za problemy. liczy się jakość człowieka, a nie to czy mówi na pole czy na dwór. a jeśli chce kupić bułke z jagodami czy borówkami jak kto woli to wielkim grzechem jest powiedzieć jagodzianka?? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antykrakus Człowiek się liczy, nie miejsce narodzenia. IP: *.dynamic.chello.pl 27.10.12, 16:47 Zawsze bawiło mnie dowartościowanie się z powodu przynależności do jakiegoś miejsca/grupy społecznej/posiadania itd. Co to daje, że ktoś urodził się w Krakowie, że może z tego powodu czuć się lepszy? Przecież chodzi o to jakim się jest człowiekiem, a nie to, gdzie matka porodziła dziecię. Mam wrażenie, że ludzie, którzy nie przejawiają sobą jakiejś większej wartości, muszą budować ją na włączaniu się do zbioru A (urodzeni w Krakowie) B (studiujący na UJ) C (nie kupujący w Biedronce) itd. Ale to nie jest specyfika krakowska, tak samo jest w Warszawie czy zapyziałym Żywcu. Dlatego nie lubię, gdy nazywają mnie krakusem, źle mi się to kojarzy, uznaję to za obraźliwe. Nie jestem krakusem, jestem z Krakowa. I tyle. I nie, nie urodziłem się w tym mieście. A co do Starówki - prawda, pierwsze skojarzenie z tą nazwą mam z Warszawą. Obwarzanki - niektóre stoiska wyglądają na nieświeże i zagołębione. Budy tymczasowe - nie kupuję, miało to zniknąć z Rynku zgodnie z zapowiedziami Majchrowskiego i świty i nie zniknęło - w ramach kary tam nie zaglądam. Wywyższanie się z urodzenia w Krakowie jest dość rzadkie moim zdaniem. Zwykle przejawia się w pogardzie do Nowej Huty ("to nie Kraków") i irytowaniu się na przyjezdnych studentów przynoszących do miasta tłok w tramwajach, korki na ulicach, dżumę, cholerę i syfilis. Czyli norma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tusięurodziłem Re: Człowiek się liczy, nie miejsce narodzenia. IP: *.play-internet.pl 27.10.12, 16:53 No tak. A Żywiec nazywać zapyziałym nakazuje Ci właśnie to głębokie poczucie egalitaryzmu i brak uprzedzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Antykrakus Re: Człowiek się liczy, nie miejsce narodzenia. IP: *.dynamic.chello.pl 27.10.12, 17:21 W tym mieście to, od ilu pokoleń się w nim mieszkało, by móc być nazywanym "Żywczakiem" przekraczało granice absurdu. Mieszkając ok. 500 m do Rynku, ale poza historycznymi granicami miasta, gdy mówiłem, że jestem z Żywca, byłem poprawiany, że jednak nie. ;-) Ponieważ jestem uprzedzony do uprzedzeń, okrasiłem to miasteczko odpowiednim epitetem. Poza tym nie ma znaczenia, jak duże duże, znaczące, kolorowe jest miasto - te mechanizmy prawdopodobnie są wszędzie podobnie. Nie ma znaczenia, czy miasto jest stołeczno-królewskie, czy "zapyziałe". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tusięurodziłem Re: Człowiek się liczy, nie miejsce narodzenia. IP: *.play-internet.pl 27.10.12, 17:53 Gość portalu: Antykrakus napisał(a): > W tym mieście to, od ilu pokoleń się w nim mieszkało, by móc być nazywanym "Żyw > czakiem" przekraczało granice absurdu. Mieszkając ok. 500 m do Rynku, ale poza > historycznymi granicami miasta, gdy mówiłem, że jestem z Żywca, byłem poprawian > y, że jednak nie. ;-) Ech, z jakimi putoszami żeś się w tym mieście zadawał? Mnie się nie zdarzyło mieć takiego problemu. Poza tym nie ma znaczenia, jak duże duże, znacząc > e, kolorowe jest miasto - te mechanizmy prawdopodobnie są wszędzie podobnie. Ni > e ma znaczenia, czy miasto jest stołeczno-królewskie, czy "zapyziałe". Otóż to - człowiek na ogół konstruuje tożsamość przez uświadamianie sobie kim nie jest. Skoro masz tak dużą tolerancję, dlaczego nie poszerzyć jej na tych, którzy czerpią dumę z przynależności grupowej - w końcu to większość ludzi. A artykuł dotyczy w dużej mierze umiejętności traktowania tego zjawiska z należnym dystansem. Bo wtedy jest elementem uroczego lokalnego folkloru, który dobrze jest chronić, bo zaniknie w magmie nijakiej uniwersalności; z tego punktu widzenia dla mnie też ważna jest borówka, Stare Miasto, sznycel i pole. I nie ma niczego złego w uczeniu ludności napływowej miejscowych zwyczajów, problemem jest raczej specyficznie krakowska (to widać moje uprzedzenie) złośliwość, z jaką się to robi. Pozdrawiam (jak żywczak (nka)-mieszkaniec (nka) stołeczno-cesarsko-królewsko-papiesko-akademickiego miasta Kraków drugiego ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mr. Pink Re: Człowiek się liczy, nie miejsce narodzenia. IP: *.toya.net.pl 28.10.12, 10:09 Dobry wpis. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: slavo Re: Człowiek się liczy, nie miejsce narodzenia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 10:57 a ja jestem z NOWEJ HUTY i jestem z tego DUMNY Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gigiamigos Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.182.218.102.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.10.12, 16:50 znów jakiś zakompleksiony koleś napisał o Krakusach. żali się, czy się chwali? ! Dla jasności Krakusem tylko można nazwać tych, którzy urodzili się w rejonie, tzw. Krakusami Zachodnimi. I po drugie, czy kiedyś skończy się na nas ta nagonka? Cały czas wszyscy mają problem z Krakowem, a co z góralami, ślązakami, Warszafką, , itp? Oni też mają swoją gwarę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gigiamigos Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.182.218.102.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 27.10.12, 16:57 Z innej beczki! Jeśli przyjeżdżam do jakiegoś miasta w Polsce staram się jak, co nazywa się. Nawet wiem o pewnych rzeczach, o których mieszkańcy nie wiedzą. Czy to trudno to zrobić? A propos Starówki, Starego Miasta, itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mhm Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.28.ftth.classcom.pl 28.10.12, 11:12 > Z innej beczki! Jeśli przyjeżdżam do jakiegoś miasta w Polsce staram się jak, c > o nazywa się. Nawet wiem o pewnych rzeczach, o których mieszkańcy nie wiedzą. C > zy to trudno to zrobić? A propos Starówki, Starego Miasta, itp. Tak, ale nikt w Warszawie nie będzie względem Ciebie chamski, jak zapytasz, gdzie tu Stare Miasto i nie użyjesz świętego słowa "Starówka":D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tosia Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.10.12, 11:58 hahaha, tyle, że jest pewna różnica. jak pojedziesz do Wawki, i jak nie bedziesz mówił gwarą, to nikt ci skalpa nie zdejmie. A nawet się zayptają skąd jestes ;) i bedą ciebie ciekawi. TO nie zadne faux pas Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: s To nieporozumienie IP: *.ists.pl 28.10.12, 07:27 > I po drugie, czy kiedyś skończy się na nas ta nagonka? Cały czas wszyscy mają > problem z Krakowem, a co z góralami, ślązakami, Warszafką, , itp? Oni też mają > swoją gwarę. W Krakowie nie mówimy gwarą. Tu mówimy po polsku ... Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx A jednak, po polsku 28.10.12, 11:53 Nie, po polsku i przy użyciu regionalizmów także. To czym posługują się ogólnopolskie media wykładnią poprawności i j. polskiego nie jest, a jedynie narzucaniem regionalizmów mazowieckich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KSRAKÓW uber alles A idźże idźże, na pole, czydzieści czy IP: 195.212.199.* 02.11.12, 16:02 Zaiste czysta polszczyzna Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dario Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 09:28 cyt. " I po drugie, czy kiedyś skończy się na nas ta nagonka? Cały czas wszyscy mają problem z Krakowem, a co z góralami, ślązakami, Warszafką, , itp?" Nie odwracaj kota ogonem, kiedy to górale, Ślązacy itp. mają problem gdy usłyszą starówka lub Starówka (czy widzisz różnice w tych wyrazach?) lub jagoda czy na "dwór" od PODWÓRKO a nie od dworu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Borówek Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.noc.fibertech.net.pl 28.10.12, 09:50 Panie przemądrzalski. Jagoda to rodzaj owocu zawierającego drobne pestki w mniej lub bardziej soczystym miąższu. Wobec tego czarna jagoda oznacza : borówkę, jeżynę, czarną porzeczkę, wilczą jagodę i wiele innych. "czarna jagoda" to tak precyzyjne wyrażenie jak mówienie na jabłko "zielony pestkowiec" ;-) Co do (S)starówki - czy mam wobec tego prawo mówic o Zamku Warszawskim (zamku warszawskim) per "Wawel" ("wawel")??? Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowanypierniczek Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 28.10.12, 10:31 "Wobec tego czarna jagoda oznacza : borówkę, jeżynę, czarną porzeczkę, wilczą jagodę i wiele innych. "czarna jagoda" to tak precyzyjne wyrażenie jak mówienie na jabłko "zielony pestkowiec" ;-)" Słowo czarna chyba sugeruje, ze chodzi o jagode borówki czarnej, czyż nie? "Wobec tego czarna jagoda oznacza : borówkę..." jagoda jest typem owocu, a borówka to rodzaj rosliny. O jaką borówke ci chodzi? Czarną, brusznice, wysoką?. Jagoda nie oznacza borówki, ani borówka nie oznacza jagody, bo np. owoc borówki wysokiej to jagoda pozorna. Albo mów prawidłowo, ale trzymaj sie swojej niepoprawnej wersji i daj innym prawo do tego samego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tititi Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 10:41 Pomidor też jest jagodą. A borówka to borówka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: greg0.75 Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: 31.187.12.* 28.10.12, 18:57 Słusznie, borówka to borówka. Tyle, że "borówka to zbiorcza nazwa dla całego rodzaju, którego poszczególne gatunki różnią się m.in. kolorem jagód. A główny problem leży w tym, że w różnych rejonach różnym gatunkom przypisuje się skróconą nazwę (rodzajową) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ... Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.centertel.pl 28.10.12, 15:01 Hahahaha A słowo podwórko to twoim zdaniem od jakiego słowa powstało jak nie od dwór? Dobre, tak się niektórzy zacietrzewili, że aż ujawniają swoją ignorancję i brak wiedzy, byle tylko udowodnić swoją tezę. No barany językowe. Tu wrzucam link do najbardziej popularnego w twoim kręgu kulturowym źródła wiedzy pl.wikipedia.org/wiki/Dw%C3%B3r Dwór to dwór. Tam się nigdzie nie wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tosia Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.warszawa.vectranet.pl 28.10.12, 12:00 Nagonka, na Kraków? DObre sobie. Zawsze jest nagonka na Warszawę- bo smród, bo syf, bo brak tradycji, bo słoiki itd. Jak coś sie pisze o Krakowie nieprzychylnego, to zawsze jakiś Krakowiak sie znajdzie z tekstem: "a zejdzice na Warszawę, Wrocław, Gdańsk". ;) Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 28.10.12, 12:20 Otóż, to! Czemu nie napisze się o jakże niemiłym Warszawiakom zjawisku 'słoików' i uprzedzeniach wobec nich? ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wolf Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 23:03 Fakt, że pandoraxxx nie przeczytała, nie oznacza, że taki tekst nie powstał. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx czytała, czytała 29.10.12, 21:10 a nawet zauważyła, że GW chyba ostatnio miało komentów miała, bo i 'krakowska starówka' i 'warszawskie słoiki' na tapecie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :P Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.play-internet.pl 29.10.12, 18:22 Cały czas wszyscy mają > problem z Krakowem, a co z góralami, ślązakami, Warszafką, , itp? Oni też mają > swoją gwarę. Ale mają tez poczucie humoru, w przeciwieństwie do Krakowiaków-Sztywniaków. Dlatego blog jakiegoś studenta został zasypany negatywnymi komentarzami, bo dotyczy Krakowa a nie Warszawy. "Prawdziwy" Warszawiak, sam z siebie się śmieje, Krakus - nigdy! Od pierwszego dnia mojego pobytu tutaj każdy uważający się za dziedzica królów polskich autochton daje do zrozumienia, że Kraków nie jest dla wszystkich. To co widzi ten chłopak - widzi każdy przyjezdny, tylko sami krakowiacy w swoim sosiku - jakoś nie. Nie mówię, że każdy i że zawsze, są wyjątki, które tylko potwierdzają regułę. Odpowiedz Link Zgłoś
buraque Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 27.10.12, 16:42 pan prawnik powinien wiedzieć, że "z Krakowa" są osoby jedynie płacące podatki (PIT lub CIT) w tym mieście, reszta to banda pasożytów (wyjąwszy rzecz jasna dzieci i młodzież) drogie słoiki zanim zaczniecie się snobować na mieszkanie w Krakowie raczcie zacząć płacić tu podatki Odpowiedz Link Zgłoś
azyata Kiedy przyjadę do Krakowa 28.10.12, 12:36 I coś kupię w Krakowie, to ten u kogo kupię ma ode mnie pieniądze na swoj CIT/PIT. Na VAT też. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tomek Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.um.krakow.pl 29.10.12, 08:09 Po co będziemy płacić ? Wystarczy nam , ze ty tu płacisz !!! :D Odpowiedz Link Zgłoś
ida14 Nuda 27.10.12, 16:58 Kolejny gość odkrywa Amerykę. Te "żarty" są już tak oklepane, że nie mam pojęcia kogo jeszcze bawią. Studiuję w Krakowie kilka lat i nigdy się nie spotkałam z wywyższaniem się "Krakusów". Może to specyfika Uczelni i towarzystwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. J... IP: *.dynamic.chello.pl 27.10.12, 16:59 Nie wiem czemu autor nie napisał też że można i za tego "krakusa" dostać po ryju... W Krakowie mieszkają krakowianie, panie przyjezdny z wiochy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakus Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.12, 17:06 Lol. Nie wiem, co jest niby obraźliwego w słowie krakus. No chyba, że autorowi chodziło właśnie o rozróżnienie na krakowian i krakusów. A ten wpis jest o tych drugich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kolozkrakolo Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.adsl.inetia.pl 27.10.12, 21:00 Nic. Krakow to są takie ogórki kiszone i barszcz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kocioł do garnka sam jesteś z wiochy IP: 193.239.37.* 28.10.12, 07:53 "krakowianin" to "warszawska ortografia". Ktoś kto mieszka tu długo nazywa się najwyżej krakauerem. A od Ciebie powiewa Krakowiakiem z Nowej Huty (tzw. Gumiokiem). Odpowiedz Link Zgłoś
stefan_drobner Re: sam jesteś z wiochy 28.10.12, 08:14 Oczywiście, że Krakauerzy. Bo w Warszawie mieszkają Warszawiści (a moja rodzina ma w Krakowie udokumentowaną historię sięgającą 250 lat wstecz, ale ja sam już tam nie mieszkam). Jeszcze raz: czy jeszcze ktoś wie, co znaczy za pięć trzy na czwartą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kocioł do garnka Re: sam jesteś z wiochy IP: 193.239.37.* 28.10.12, 08:21 ja nie mam przodków w Krakowie - jestem ze Starej Galicji - a zwrot: czy chodzi o za 20 czwarta? czy może dziesięć po trzeciej? Odpowiedz Link Zgłoś
stefan_drobner Re: sam jesteś z wiochy 28.10.12, 08:28 Tak! Leci samolot z Warszawy do Krakowa. W pewnym momencie stewardessa mówi: proszę państwa, jest godzina 15.40, przelatujemy nad granicą stref czasu, proszę przestawić zegarki - jest za pięć trzy na czwartą. Odpowiedz Link Zgłoś
feelhot To mi przypomina half seven in English:) 28.10.12, 11:22 Jezyk jest żywy, ale rózne "histryczne"naleciałości też wystepują -tak samo możesz powiedzieć Five to quarter four ale nikt tak nie mówi, raczej powiedzą twenty to four:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakózka Re: sam jesteś z wiochy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 08:46 Za dwadzieścia ! :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakauer Re: sam jesteś z wiochy IP: *.noc.fibertech.net.pl 28.10.12, 09:44 za pięć trzy na czwartą to 15.40 (czyli za pięć minut będzie za pięnaście czwarta ;-) Tak mówiła moja śp. Babcia (rocznik 1891), która pochodziła z Podola ... Odpowiedz Link Zgłoś
feelhot Raczej powiedziała coś innego: 28.10.12, 11:25 Za 5 minut bedzie trzy kwadranse na czwartą a nie kwadrans przed czwartą, czyli 3 kwadranse po trzeciej za pieć minut. Ludzie nie czytają ze zrozumieniem, a także nie słyszą co sie do nich mówi, a twierdzą, że np. znają angielski, podczas gdy po polsku mają trudności:) Odpowiedz Link Zgłoś
2perfecthousewife Re: sam jesteś z wiochy 28.10.12, 11:02 Za pięć trzy na czwartą.... Mój Boże. Tak moja ś.p. Babcia określała 15.40.... W XIX w historia mojej rodziny była z Krakowem związana. Łza się w oku kręci. A swoja drogą określenie "krakauer" najbardziej mi się podoba. Krakowiak kojarzy mi się z tańcem ludowym i takim zabawnym gościem w piżamce, z pawim piórkiem, a krakus to dla mnie nazwa jakiejś spółdzielni rzemieślniczej. Ale dumna jestem, że tu wylądowałam. Mieszkam w tym mieście od prawie 40 lat i od niedawna mam prawo przypuszczać, że rdzennie krakowskie środowisko traktuje mnie jak swoją. I nie mam im tego za złe. Do elity trzeba aspirować i cierpliwie czekać na zaproszenie na salony. Gdyby każdy miał prawo wstępu, cóż to byłaby za elita ? A swoja drogą, Drodzy Krajanie, jakie to nobilitujące, że cała Polska ma kompleksy wobec Krakowa.....( hej, hej! Hold your horses! Troche troluję, troche żartuję....) Odpowiedz Link Zgłoś
feelhot Dziecko! 28.10.12, 11:28 A skad kompleksy, w czym gorsi są ludzie ze wsi od tych z miasta? I jakie to elity w Krakowie, do których trzeba aspirować pół zycia? Are you alright? Moze zamiast aspirować trzeba sie przejść do psychologa albo do psychiatry? Londyn jest stolicą świata i każdy cie tu zapyta: skąd jesteś, a wtedy nie opowiadasz że z zaaspirowanych elit Krakowa tylko, że z Polski:P-a Londyńczyk pozna to po akcencie. I tyle-i nic wiecej. I nikt Ci nie kaze aspirować. Nikt nie ma pretensji do tego skąd jesteś:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lkr666 Re: Dziecko! IP: *.dynamic.chello.pl 02.11.12, 17:10 Bo trzeba zaaspirować wystarczającą ilość krakowskiego powietrza. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx za pięć trzy na czwartą 28.10.12, 12:32 'Za pięć trzy na czwartą' - tylko po co się wymądrzać? Skoro to już dawno wyszło z użycia i przywracać trupa nie ma co, chyba, że ma się ochotę posnobować. Nostalgia li tylko, ale to można powiedzieć o wielu archaizmach w całej Polsce czy na świecie... Natomiast dalej spotyka się 'na ile' zamiast 'po ile', 'nakastliki' nie 'szafki nocne', itd. :) Odpowiedz Link Zgłoś
stefan_drobner Re: za pięć trzy na czwartą 28.10.12, 15:08 no nie ma po co przywracać do życia trupów, już wiemy, że dawne sukiennice to teraz hipermarchew; ale dla mnie to nie archaizm, ja tak mówiłem w Krakowie w młodości, i wtedy wszyscy rozumieli, co znaczy "za pięć trzy na" (stary jestem i już ledwo się klawiatury trzymam) Odpowiedz Link Zgłoś
szary212 Re: za pięć trzy na czwartą 28.10.12, 15:42 "...o trzy na drugą" - pamiętam swoje zdumienie, lat 8; jako dziecko w ogóle nie rozumiałam, co Kubuś Puchatek chciał przez to powiedzieć w swojej mruczance:) - śliczne! jestem wieliczanko-krakowianką, więc "idze, idze bajoku,a chodźze tu", to dla mnie norma prawdziwych krakusów znam sporo, i wszyscy są autoironiczni, dowcipni, potrafią śmiać się ze swoich krakusowatych wad i śmiesznostek, oczywiście z wad i śmiesznostek innych - tym bardziej:) - zwłaszcza w rodzinie nie rozumiem bloga obrażonego na niby satyrycznego studenta, dla mnie to jest mało dowcipne, jakieś strasznie wprost; w Krakowie nie lubimy wprost, dlatego kochamy Bronka Maja jako panią Lolę, i wkładamy buty, trzymamy wekę z borówkami na nakastliku, a precle kupujemy za winklem; Odpowiedz Link Zgłoś
2perfecthousewife Re: za pięć trzy na czwartą 29.10.12, 07:52 Jak to miło przeczytać wpis autentycznego mieszkańca naszego Krakowa kochanego! Poznać po stylu, erudycji i luzie, że Szanowna/y Szary 212 "siedzi w temacie". Rączki całuję. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: za pięć trzy na czwartą 28.10.12, 21:50 A czymże ze swej definicji Sukiennice były jeśli nie hiperkiem za czasów dawnych (i kurę i sukno tam kupił)? A to, co obecnie w kramach się sprzedaje nie lepsze bywa od carrefourowskich produktów. Bronić nie bronię, ale nie ma się, co spinać, bo obrazy świętości żadnych nie dokonano. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: martika Re: sam jesteś z wiochy IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 13:51 15.40 Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Re: sam jesteś z wiochy 21.12.12, 23:34 stefan_drobner napisał: > w Warszawie mieszkają Warszawiści co po metrykie dwa dni kolejo i trzy dni wołami jado Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: feelhot Re: IP: *.ssp.dialog.net.pl 23.12.12, 12:39 ------------ (...) she doesn't :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: miomio Re: sam jesteś z wiochy IP: *.noc.fibertech.net.pl 24.12.12, 13:57 15.10 ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: riva Re: sam jesteś z wiochy IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 11:18 taka uprzejma prosba, zeby sie od NH odstosunkowac. Jesli cos ci powiewa to byc moze brak higieny u ciebie w domu, a gumioka szukaj w swojej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: sam jesteś z wiochy 28.10.12, 12:25 krakowianin, jest raczej 'krakowską (małopolską) ortografią', tak jak kocię, prosię... warszawskim zwyczajem powiedziałoby 'krakowiak', 'kociak', 'prosiak', 'wileniak' (nie a pełną nazwą 'Dworzec Wileński'), itp. a 'krakus'? w sumie nie wiem ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: riva Re: sam jesteś z wiochy IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 12:47 wez sie kolego od NH odstosunkuj powiewac moze od ciebie przez brak kultury i higieny, a gumiokow szukaj w rodzinie Odpowiedz Link Zgłoś
zaczarowanypierniczek Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 28.10.12, 10:19 LOL "Słowniki podają, że wyrazy krakowianin i krakus (a także krakowiak) to synonimy. Jednak zdaniem najsłynniejszych krakauerologów Mieczysława Czumy i Leszka Mazana (autorów książki „Austriackie gadanie, czyli encyklopedia galicyjska”) istnieje wyraźna różnica znaczeniowa między tymi określeniami. Ktoś może być na przykład krakusem, ale nie jest już… krakowianinem! Dlaczego? Dlatego że krakowianin to ‘mieszkaniec Krakowa’, a krakus to ‘ten, kto się urodził w Krakowie’. Jeśli więc wyjechało się z Krakowa i mieszka w stolicy, pozostaje się nadal krakusem, jednak jest się już warszawianinem. Można być jeszcze krakauerem, czyli ‘osobą, której tradycje rodzinne sięgają czasów Najjaśniejszego Cesarza Franciszka Józefa I’. Krakauera poznać po tym, że do dziś zachowuje zwyczaje mieszczańskie, używa typowo krakowskich powiedzonek. Kiedy zwraca się do kobiet, mówi: Całuję rączki; Padam do nóżek, a gdy do osób z tytułami naukowymi − Wielce Szanowny Pan Profesor pozwoli; Witam Wielmożną Panią Doktor; Moje uniżone uszanowanie Panu Radcy. Ciekawe, że owa tytulatura była zawsze o stopień wyższa od rzeczywistej (docenta w Krakowie czy we Lwowie tytułowano profesorem)." Dodam jeszcze, ze wg tych samych autorów "krakowiak" to osoba z regionu krakowskiego. obcyjezykpolski.strefa.pl/?md=archive&id=136 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakózka Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. J... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.12, 17:55 No i wszystko to prawda ; blog jest zabawny, żarty na poziomie. O co się obrażać? Pozdrawiam serdecznie autora! Odpowiedz Link Zgłoś
gnom_opluwacz Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 27.10.12, 21:43 Niewątpliwie, na poziomie. Polskiego kabaretu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kraqs Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 08:44 Czepiasz się i tyle. Wyluzuj. Odpowiedz Link Zgłoś
gnom_opluwacz Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 28.10.12, 09:52 Satyra, żeby być śmieszna, musi być celna. Mieć jakieś oparcie w faktach. Z iloma zachowaniami opisanymi na blogasku spotkałeś się w Krakowie? Tak, wiem, zaraz się posypią Mhhhhhroczne Opowieści o tym, że w 1999 jeden krakus skrzywił się, jak usłyszał o "Starówce". No, to jednak troche mało, by robić regułę. Jedyne właściwie, które jakoś-tam mają odniesienie do rzeczywistości, to "borówki". Dobrych parę lat tu jestem i ciągle nie mogę się przyzwyczaić, że małe niebieskie kulki, znane z bajki Konopnickiej "Na jagody" i z bułek jagodzianek (dziwne, że w Krakowie też się tak nazywają) to borówki. Odpowiedz Link Zgłoś
szary212 Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 28.10.12, 19:26 co prawda, to prawda - słabe żarty; najlepsze żarty o sobie wymyślają same krakusy:) - i tyle tak długo tam ten bloger mieszka, a jeszcze tego nie zauważył? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 01 Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.sta.asta-net.com.pl 27.10.12, 17:56 >spadniesz w rankingu pozycji społecznej pod osoby rozdające "Strażnicę" i sprzedające obwarzanki. mowa nienawiści Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: no_problem Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.12, 18:53 I jeszcze to kupowanie w Biedronce. Rzeczywiście, bardzo obciachowe dla tych, których rodzice są właścicielami kamienic. Po prostu można umrzeć ze śmiechu, że jakieś "dziady" tam w ogóle wchodzą. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Piotr Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: 193.239.37.* 27.10.12, 19:30 Nie jestem z Krakowa. Nie lubie tego miasta. Tyle o mnie. To nie język nienawiści. Świadków Jechowy nikt nie lubi za namolność (niegrzeczne to). Co do bud z obwarzankami - szczera prawda. Jeśli widzę, że sprzedaje brudas to nawet mam ochotę podpalić. Z higieną bowiem u Krakusów nie ma różowo. W sklepach wszystko palcują. Świeżośc sprawdzają wbijając kciuk w czy to pieczywo, czy owoce. Same obwarzanki bardzo lubie, bo to jedyne, co dobre tutaj. Krakusów nie lubię. Za brak kultury szczególnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kocioł do garnka ortografii chyba też nie lubisz IP: 193.239.37.* 28.10.12, 07:55 Imię Pana Boga chyba dobrze umieć pisać, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Krakus Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: 193.239.37.* 28.10.12, 09:06 Piotrze, ten brak kultury to tylko od tych, co ongiś tu przyjechali ze wsi i już zostali i za żadne skarby nie chcą wrócić do siebie. Ilu jest Krakowian w Krakowie zobaczysz podczas świąt i długich weekendów, gdyż Ci napływowi wyjeżdżają/wracają wówczas do swoich korzeni, miasto pustoszeje i jedynie rdzenni, od pokoleń Krakusi zostają w swoim miejscu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.opole.dialup.inetia.pl 28.10.12, 09:47 Może i tak, ale dzisiejszy Kraków kojarzy mi się z bandytami w szalikach krakowskich klubów piłkarskich, odrapanymi kamienicami i brudem. Tak drodzy Krakusi, Kraków to brudne miasto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 11:16 Ten brak kultury / wiesz w ogóle co to kultura?/ objawił się właśnie u ciebie. Pewnie jesteś z Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Gratuluje problemów wagi światowej 28.10.12, 12:39 Dobrze, że masz tak ważkie problemy na głowie jak 'lubienie/ nie lubienie' miast - gratuluje bycia szczęśliwym człowiekiem! ;> A z obwarzankami są budki (budy to co najwyżej kiermaszowe na Rynku) i sprzedają w nich zwykle miłe, starsze panie. Nie lubisz też Krakusów, to dziwię się co w tym mieście robisz? Chyba, że tylko po te dobre obwarzanki przyjeżdżasz ;> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 01 Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.sta.asta-net.com.pl 29.10.12, 15:14 > To nie język nienawiści. Świadków Jechowy nikt nie lubi za namolność (niegrzecz > ne to). ponieważ o świadkach Jehowy i sprzedawcach obwarzanków wolno tak mówić. Podstaw sobie jednak we wspomnianym zdaniu "Żyda" albo "homoseksualistę" zamiast "sprzedawców obwarzanków" i będzie mowa nienawiści Odpowiedz Link Zgłoś
caminoix Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. J... 27.10.12, 17:59 A ja jestem z Krakowa (wg podanej definicji) i bardzo mi się podoba :) Bardzo trafne orientacje. Gorsze, że te wyśmiane zachowania sam uważam za słuszne… (Bo w tych budach na rynku się nie kupuje, to obciach jest przecież! :) Odpowiedz Link Zgłoś
3tibet Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. J... 27.10.12, 18:43 kluczowy błąd: Kraków nie jest "stołeczny", "stołeczna" jest tylko "warszawka" i użycie tego słowa to jeszcze większy obciach niż "starówka" taka uwaga, blog zabawny, milo się czyta żarty na swój temat :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mona Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.dynamic.chello.pl 27.10.12, 19:53 Widać, że nie jesteś z Krakowa :) Kraków jednak JEST "stołecznym i królewskim" miastem. Czy Ci się to podoba, czy nie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bromborek83 Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.ghnet.pl 28.10.12, 01:36 tak jest, Kraków to STOŁECZNE KRÓLEWSKIE MIASTO.... STOLICA BYŁO DO OSTATNIEGO ROZBIORU, FORMALNIE..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: janisko Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.man.tk-internet.pl 28.10.12, 11:27 Rozumiem, że w Gnieźnie też tak mogą mówić? Rany, ale jesteście żenujący.... PS. Nie z Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krupier Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 12:19 Tyle tylko, że to jest formalna nazwa - czy też raczej tytuł - tego miasta, więc co w tym żenującego? P.S. Nie z Krakowa jak i nie z Warszawy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hier ist Galicia! a Warszawiak nie Rosjanin? IP: 193.239.37.* 28.10.12, 07:59 w Krakowie stołeczny to może być Wiedeń ewentualnie (a teraz Bruksela). Warszawa, nawet jeśli ładna - najwyżej gubernialna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: o_O Re: a Warszawiak nie Rosjanin? IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 12:16 Gość portalu: Hier ist Galicia! napisał(a): > w Krakowie stołeczny to może być Wiedeń ewentualnie (a teraz Bruksela). Warszaw > a, nawet jeśli ładna - najwyżej gubernialna. parafrazujac znany kabaret: tak, tak, lizcie tylek austriackiemu zaborcy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hier ist Galizien! Re: a Warszawiak nie Rosjanin? IP: 193.239.37.* 29.10.12, 07:23 chyba wolę tyłek austriackiego niż warszawskiego (czyli rosyjskiego). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kmw Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 10:24 Kraków jest królewski nie stołeczny:) Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx A jednak stołeczny ;) 28.10.12, 12:43 Po co strzępić zęby po próżnicy? Cyt: Stołeczne Królewskie Miasto Kraków – tytuł Krakowa, stanowiący jego nazwę pełną, używany zarówno w uroczystych dokumentach, jak również w oficjalnej, codziennej retoryce. Jest to tytuł formalny, usankcjonowany prawnie przez Urząd Rady Ministrów RP, poprzez zatwierdzenie Statutu Miasta Krakowa. [url]http://pl.wikipedia.org/wiki/Sto%C5%82eczne_Kr%C3%B3lewskie_Miasto_Krak%C3%B3w9/url] Odpowiedz Link Zgłoś
pandoraxxx Re: A jednak stołeczny ;) 28.10.12, 12:44 nie otworzyłam drugiego nawiasu http://pl.wikipedia.org/wiki/Sto%C5%82eczne_Kr%C3%B3lewskie_Miasto_Krak%C3%B3w Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r_xxx Lista rzeczy, których w Krakowie robić nie wypada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.12, 20:56 Gdzie Wy tych ludzi wynajdujecie? Kraków był, jest i będzie międzykulturowy... Niemcy, Austriacy, Żydzi, Ukraińcy, ostatnio Anglicy, Irlandczycy, Kanadyjczycy. Górale, Rzeszowiacy. Zawsze "się mieszało" i dopóki miasto żyje - będzie się mieszało. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luki Jak czytam te wypowiedzi, to poraz kolejny... IP: *.dynamic.chello.pl 27.10.12, 21:19 dochodzę do wniosku, że "Kraków to nie miejsce zamieszkania, a stan umysłu". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: krakus_jeden Lajkoniki Franza Josefa IP: 192.166.203.* 27.10.12, 21:30 A tu znalazłem jeszcze taki oto opis stereotypowych Krakusów: mieszkańcy Krakowa... Jak sądzicie ile w tym prawdy? Odpowiedz Link Zgłoś
gnom_opluwacz Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 27.10.12, 21:42 Zaliczyłem podobną drogę jak autor BlOgAsQua: nie jestem krakusem z urodzenia, skończyłem tu liceum (tak, jedno z TYCH TRZECH) i prawo - i jakoś nijak nie łapię dowcipu. To, że w Krakowie nie ma "starówki" jest wiedzą dość powszechną, przypadki przejęzyczenia się zdarzają, ale z "dowcipną" reakcją spotykam się głównie w dowcipach. Rozliczanie się później? Budy? WTF? Opowieści o "dobrych liceach" były w latach 90. zupełnie ironicznie, pamiętam jak z kolegami (tak, z jednego z TYCH TRZECH) brechtaliśmy z przemówienia dyrektora, w które wplótł coś o konkurencji. Itd. itp. Kraków, owszem, jest pełen śmiesznostek. Wydział prawa UJ jest jeszcze bardziej zabawny. Jedno i drugie jest jednak zabawne w zupełnie inny sposób niż opisuje to autor bloga, bazujący na stereotypach które były świeże mniej więcej w czasach Franciszka Józefa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martadewu Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 20:57 pytanie za 100 punktów: ok, Nowodworek, Sobieski... ale trzecie, to niby które? Tutaj już pewnie zdania mogą być podzielone. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Chyba chodzi o coś innego IP: *.multi-play.net.pl 27.10.12, 21:52 Nie pochodzę z Krakowa i też w życiu bym nie pomyślała, że Starówka jest w Krakowie... To źle, że się "broni" tożsamości swojego miasta? A inne rzeczy to jakieś stereotypy. Dopiero był artykuł o "słoikach" wyjeżdżających z W-wy, teraz nawiązujący do wyższości Krakusów nad przyjezdnymi. A kwestia jest raczej tego, że nie da się zaakceptować przyjezdnego czy miejscowego chamstwa ( w tym nieumiejętnej jazdy, bezmyślnego utrudniającego życie parkowania, braku dzien dobry przy wsiadaniu do windy etc) którego teraz coraz więcej i to wśród młodych niby wykształconych/lub kształcących się ludzi, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: hienakrakowska Rynek to nie Starówka. Na co jeszcze uważać w K... IP: *.abbott.com 27.10.12, 22:14 w zasadzie tekst beznadziejny, co autor chcial wskazac?? ... blysnac intelektem jakoze zauwazyl roznice dla Krakusow oczywiste??... a moze podlizac sie krakusom... ze od dnia pierwszego i po tych jakze blyskotliwych spostrzezeniach bedzie niezauwazalny w krakowie ??? hymmmm besesu hehe Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jakub Autorzy bloga po politologii? IP: 193.85.23.* 27.10.12, 22:24 Trochę mnie zdzwiiła Wasza dopiska dotycząca studiowania prawa na KSW(swoją drogą od 2 lat to Krakowska Akademia). Wydaje mi się,że kończąc prawo reprezentuje się pewien poziom intelektualny(szczególnie,o ironio gdy wykładowcy są Ci sami co na Wielkim Uniwersytecie),poziomu absolwentów wielu uczelni publicznych,w tym Wielkiego Uniwersytetu,zresztą szkoda zachodu,poprawianie Was jest czymś w rodzaju nawoływania bandy kiboli że rasizm jest zły. Co do krakowskiego poradnika...no cóż,myślę że jednak wartałoby sięgnąć głebiej,nie tylko Kraków,ale i Śląsk,ale i Warszawa,Wielkopolska-wszędzie jest jakaś specyfika,nie jesteśmy wyjątkowi ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: muka Re: Autorzy bloga po politologii? IP: *.dynamic.chello.pl 27.10.12, 22:55 Być może dlatego,żeskrót KSW z zupełnie oczywistych powodów można rozwinąć do --> Kup Sobie Wykształcenie. Efekty "kształcenia" są wyraźnym wyróżnikiem kandydatów do pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Martadewu Re: Autorzy bloga po politologii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.12, 20:54 Sorry, ale to się mówi: "Kup SE Wyższe" :-) po krakowsku Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Józio Re: Autorzy bloga po politologii? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.12, 10:16 KSW= Kup Sobie Wykształcenie. I tyle w temacie Odpowiedz Link Zgłoś
brak.slow Re: Autorzy bloga po politologii? 30.10.12, 12:19 to co,,, studenci Oxfordu Cambridge też sobie kupują wykształcenie? no najwyraźniej tak. żenada z tym piętnowaniem Krakowskiej Akademii. Kończy ją mnóstwo zdolnych i ambitnych ludzi, a na państwowych uczelniach jest dokładnie taki sam procent nieuków i leni co i na prywatnej KA. Odpowiedz Link Zgłoś
jeriomina Re: Rynek to nie Starówka. Jagoda to nie borówka. 27.10.12, 22:35 To jakieś straszne stereotypy wyssane z palca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kras7 Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.12, 23:12 Ludzie, czy wy nie umiecie czytać? Tak, to są stereotypy, przecież autor sam o tym mówi. I mówi też, że celem bloga jest ukazanie co o sobie wzajemnie myślą nowo przyjezdni i krakowianie z dziada-pradziada. Nie łapiecie konwencji? Naprawdę? Sam blog bardzo fajny, chociaż gdy się go czyta na serio, tak jak większość wypowiadających się tutaj, to można się pewnie zdenerwować. Aczkolwiek, krakowianie, na prawdę nie macie się czego wstydzić, dlatego nie rozumiem skąd te kompleksy... Odpowiedz Link Zgłoś
gnom_opluwacz Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa 28.10.12, 08:04 Umiemy czytać. Tyle że są to stereotypy po pińćset razy wałkowane, do tego raczej mało celne. Zapewne żaden z nich się autorowi nie przytrafił. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: *.ghnet.pl 02.11.12, 22:12 macie macie, ten akcent rodem z wielkiej wsi albo innej kalwarii zebrzydowskiej, obrzydliwy, niepolski, zupelnie niepodobny do zadnej literatury, no ale..to krakow, i licea sa trzy, i najlepsze, bo tak na miescie mowia, a obwarzanki sa dobre, ale nie kupowac z budek z czerwona nalepka, okropnie gumowe,:-), no i w krakowie wszyscy chca byc wielkomieszczanami, a miec jak na wsi,:-) tyle, ze 'bida' w oczy zaczyna zagladac...wszystkim, kolega moj, krakowianin z dziada pradziada, zawsze powtarza, ze wy, naplywowi (czyli ja i moi znajomi niektorzy) to powinniscie znac swoje miejsce w szeregu, wiec kupil dom na wsi podkrakowskiej i zostal 'wiesniakiem', teraz poucza z okna swojego tarasu, no coz, taki folklor lokalny, a ciekawe jest to, ze warszawianie tak nie maja...moze sie przeprowadze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: *.ghnet.pl 02.11.12, 22:14 a dodam jeszcze tyle, ze % to wiecej jest naplywu w krakowie niz w warszawie..ot, zeby tak dowalic, jak krakus 'naplywowy' lokalnemu,:-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: absolwentka I LO Re: Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypa IP: *.xdsl.centertel.pl 04.11.12, 00:04 to droga wolna, Warszawa wzywa, nikt cie nie trzyma na siłę w KRK, a nie wiem, dlaczego przejezdnych taka drażni ranking szkół średnich w KRK, cóż dobre licea to tylko do numeru 10, a królują tylko 3. Powiedz mi z jakiego jestes liceum to powiem ci duzo o tobie-takie sa zasady dla wielu Krakowian i ciesze sie, ze moj szef tym sie kieruje zatrudniajac w tym miescie. Na wsi to z biedą tylko jedna szkoła. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan_drobner Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? 27.10.12, 23:43 a za pięć trzy na czwartą to nie będzie dla pana za późno? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KRK 3 generacja Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.183.254.93.dsl.dynamic.t-mobile.pl 28.10.12, 04:14 Tylko nie-Krakus, konserwatysta mógł napisać coś takiego. Czytając to miałem takie przeczucia. Po odwiedzeniu blog autora tekstu okazały się one prawdziwe. Napawa mnie to optymizmem. Pozdrawiam autora i więcej takich tekstów ! Heh ! Odpowiedz Link Zgłoś
turpin nie wypada mówić 'Co w Krakowie nie wypada' 28.10.12, 06:32 Użycie zaimków, w tym 'co', w mianowniku tam, gdzie należałoby się posłużyć dopełniaczem, jest mazowieckim regionalizmem, odzwierciedlającym tendencję do spłycania pojemności fleksyjnej języka właściwą tamtejszemu pospólstwu. Czego w Krakowie robić nie wypada. Odpowiedz Link Zgłoś
stefan_drobner Re: nie wypada mówić 'Co w Krakowie nie wypada' 28.10.12, 06:50 pora umierać. CO zamiast CZEGO - to już nie tylko schamienie języka, to wymóg języka sms-ów (liczy się każdy znak!). W makdonalds spotkajmy się! Odpowiedz Link Zgłoś
pathos_phobos Re: nie wypada mówić 'Co w Krakowie nie wypada' 28.10.12, 08:52 Wcale nie mazowieckim.Wychowałem się równo pomiędzy Krakowem i Warszawą,w samym środku Małopolski (tej prawdziwej,historycznej,nie śmiesznym kadłubku,obejmującym województwo małopolskie) i mówię dialektem powodującym,że czuję się zarówno swojsko i obco w Warszawie i Krakowie.Idę na dwór,ale jestem na dworze,nie dworzu,używam "co" w sposób przez ciebie opisany.I jestem Małopolaninem,jak wszyscy moi przodkowie. Odpowiedz Link Zgłoś
dowodca_szwadronow Re: nie wypada mówić 'Co w Krakowie nie wypada' 28.10.12, 09:33 i przy okazji burakiem. Odpowiedz Link Zgłoś
pathos_phobos Re: nie wypada mówić 'Co w Krakowie nie wypada' 28.10.12, 09:35 każdy sądzi według swojej miary. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ili Re: nie wypada mówić 'Co w Krakowie nie wypada' IP: *.182.61.253.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 29.10.12, 08:34 a kawalek dalej: "ει δε τις του ιδιου οικου προστηναι ουκ οιδεν πως εκκλησιας θεου επιμελησεται" i to jest cala prawda ... :D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: x Znakomite obserwacje. I takie prawdziwe. IP: *.ists.pl 28.10.12, 07:22 Tacy jesteśmy. I nie zmieniajmy się. W Krakowie rzeczywiście nie ma Starówki ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: leon Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.dynamic.chello.pl 28.10.12, 08:46 Zakompleksiona małomiasteczkowość i 'polactwo'! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Rynek to nie Starówka. Co w Krakowie nie wypada? IP: *.kielce.vectranet.pl 28.10.12, 08:52 Ludzie z Krakowa!! Nie mówcie zlewa, ale ulewa; flizy, ale płytki; półtorej roku, chleba, ale półtora roku, półtora chleba, itd Odpowiedz Link Zgłoś