Gość: ZR
IP: *.dynamic.chello.pl
17.08.13, 08:56
Dwie uwagi:
1) Udział w konsultacjach/spotkaniach/dyskusjach etc. to forma pośredniej legitymizacji władzy. Mam wrażenie, że dotarliśmy do etapu, w którym co raz częściej myśli się o działaniach delegitimizujących całą klasę polityczną, i tą krajową, i tą samorządową, i dzielnicową. Angażowanie się w dyskusje jest bezcelowe. Za późno.
2) W zapewnienia p. wiceprezydent (i innych) wielu już po prostu nie wierzy. Po skandalicznych przypadkach grabieży i dewastacji terenów publicznych (Młynówka Królewska) część mieszkańców nie wierzy w żadne deklaracje ze strony władz miasta.
Bardziej prawdopodobny wydaje się model, w którym władze z deweloperami/inwestorami kombinują, jak tu zamienić kolejne fragmenty przestrzeni na kapitał. Rolą władzy w tym układzie jest zbajerowanie mieszkańców, że to niby dla ich dobra (pod hasłami np. "szeroko pojętego rozwoju").
Projekt studium to właśnie taki bajer. Pełen luk, kruczków, tylnych furtek itd. A za kilka lat władze miasta powiedzą: zgodziliście się na studiów, to teraz nic już się nie da zrobić.