Gość: saksy?
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
22.08.04, 22:39
Stałem w kaloszach przy pralce (cieknie z niej) a Stefan wziął mnie siłą od
tyłu. Opierałem się, walczyłem, lecz wszystko na nic. Zwierzęca siła wyszła
zwycięsko w konfrontacji z romantycznym usposobieniem moim. Nie sądziłem, że
nasz związek będzie oparty na przemocy i konfrontacji. Pragnę rodziny,
zrozumienia.... Kogoś kto przytuli mnie w chwilach słabości i nie opuści w
potrzebie. Stefan jest bydlęco przystojny, inteligentny jest nad wyraz oraz
trendy jak mówi o sobie. Ja na centralnym niewiele z życia miałem, za piwo i
pojarać oddawałem swoje ciało byle lumpom. Stefan to co innego. Klasa. Sznyt.
Gdzie mi do niego, maklera, z moim podstawowym wykształceniem. Można rzec, że
wygrałem los na loterii żyjąc ze Stefanem. Ma tylko jedną słabość – seks
oralno-
genitalny. Tylko to mu w głowie. Nie znam dnia ani godziny, jestem
zestresowany. No i odbyt boli czasem mnie wielce. Nie pomagają kremy, lizanie
wstępne słoneczka – ból pozostaje bo musicie wiedzieć, że Stefan ma pałę
nieludzką. W usta mi się nie mieści a pupa trzeszczy w trakcie aktu
miłosnego.
Poradźcie co mam robić bo nie jestem w stanie odejść od niego, tak go
kocham....